Poradnik dla zwiedzajšcych wieœ Wszewilki i miasto Milicz
(dwujęzycznie, po: angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Uaktualizowano:
17 paŸdziernika 2012


Kliknij "X" lub "No" na np. planszy rzekomych błędów, lub na reklamie, jeœli te usiłujš przeszkodzić w oglšdnięciu tej strony.



Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujšce:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

(Polskie tutaj:)

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

ródłowa replika tej strony

Wszewilki

Wieœ Stawczyk

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Miasto Milicz

Œw. A. Bobola

Bitwa o Milicz

Wrocław

Malbork

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Korea

Hosta

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieœmiertelnoœć

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wœród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

O mnie (dr inż. Jan Pajšk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Œwinka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych œwinek

Radoœci po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Ksišżka kucharska

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwišzanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwišzanie kostki Rubika 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Œw. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcšce w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieœ Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkoœć

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

ródłowa replika strony menu

Tekst [10]

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]:

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]:


(English here:)

Wszewilki of tomorrow

Source replica of this page

Wszewilki

Village Stawczyk

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Wszewilki

Wrocław

Malbork

New Zealand

New Zealand attractions

Korea

Hosta

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Cookbook

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]:

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(По русски:)

Бог

Меню 2

Меню 4

Peпликa иcтoчникa этoй cтрaницы

Клавиатура


(Ελληνικά εδώ:)

Θεός

Επιλογές 2

Επιλογές 4

Αντίγραφο πηγής αυτής της σελίδας

Πληκτρολόγιο


(Hier auf Deutsch:)

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Über mich

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częœciej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesujšcš Cię stronę manipulujšc suwakami, potem kliknij na niš aby jš uruchomić:

Tu powinna być wyœwietlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyœwietlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3:

(Alternatywne adresy internetowe tej strony, np.:)

energia.sl.pl

www.totalizm.pl

bobola.net78.net

cielcza.iwebs.ws

gravity.8tar.com

morals.cixx6.com

petone.loomhost.com

petone.xtreemhost.com

proof.t15.org

rex.dasfree.com

soul.frihost.org

tornado.fav.cc

tornado.zxq.net

(Starsze wersje:)

bible.webng.com

malbork.webng.com

tornados2005.narod.ru

dhost.info/nirvana

energy.atspace.org

fruit.sitesled.com

pajak.fateback.com

geocities.ws/immortality

anzwers.org/free/wroclaw

prism.20fr.com

totalizm.20fr.com

ufonauci.w.interia.pl




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działajšcych w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włšczajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulujšc suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaœ otworzy się strona reprezentujšca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesujšcš cię stronę i kliknij na niš aby jš uruchomić i przeglšdnšć:

Tu powinna być wyœwietlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyœwietlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


W południowo-zachodniej Polsce istnieje niezwykła wieœ zwana Wszewilki (a także zwana Stawczyk - władze często zmianiały bowiem jej nazwę), a także wysoce interesujšce miasto zwane Milicz. Za poœrednictwem niniejszej strony internetowej chciałbym zasugerować ich zwiedzenie. Miejscowoœci te majš bowiem sporo do zaoferowania. Przykładowo, sš to jedyne miejscowoœci na œwiecie, co do których wiadomo, że jakieœ "diabły" na nie się "uwzięły" i przeœladujš je niemal otwarcie już od kilku stuleci - po szczegóły patrz opisy poniżej a także punkty #E1 i #B1 ze strony o nazwie wszewilki.htm. W celu ułatwienia tego zwiedzania kiedyœ nawet podejmowałem próby internetowego zorganizowania całej serii Zlotów we Wszewilkach. Zloty te miały się odbywać w okreœlonych datach. Kiedy jednak odkryłem, że każdy z uczestników pierwszego z owych Zlotów - jaki odbył się w 2006 roku, przez cały następny rok trapiony był potem przez niekończšcy się cišg chorób i ciężkich problemów życiowych, zdecydowałem się zaprzestać zachęcania kogokolwiek do przybywania do Wszewilek w okreœlonym dniu i godzinie - kiedy to jakieœ "mroczne moce" mogły sobie łatwo sprawdzić kto odpowie na zachęty i faktycznie przybędzie na Zlot. Teraz zachęcam więc jedynie aby odwiedzać Wszewilki w zupełnie przypadkowym dniu i godzinie, np. przy okazji jakiegoœ przypadkowego przejazdu przez tš miejscowoœć. Niniejsza strona wyjaœnia dlaczego warto zwiedzić Wszewilki i Milicz, dlaczego jednak okazuje się niebezpieczne organizowanie tego zwiedzania w z góry okreœlonych datach, a także wzdłuż jakich szlaków najlepiej je zwiedzać jeœli kiedyœ się tam przybędzie oraz co może okazać się przydatne podczas tego zwiedzania.


Częœć #A: Informacje wprowadzajšce tej strony:

      

#A1. Jakie sš cele tej strony:

       Głównym celem tej strony jest wskazanie "co" oraz "jak" warto zwiedzać we wsi Wszewilki oraz w mieœcie Miliczu.


Częœć #B: Korzyœci z odwiedzenia wsi Wszewilki (Stawczyk) i pobliskiego miasta Milicza:

      

#B1. Dlaczego każdy powinien odwiedzić wieœ Wszewilki oraz miasto Milicz:

       Jeœli ktoœ potrafi sobie wyobrazić "najzwyklejszš wieœ" oraz "typowe prowincjonalne miasto", wówczas z góry wie, co zastanie po przybyciu do Wszewilek i do Milicza. Sš one bowiem "zwykłe" i "typowe". Jednak będšc takimi, sš one zarazem wysoce "niezwykłe" i "unikalne" - jakie różniš się od wszystkich innych miejscowoœci na całym œwiecie. To właœnie aby móc nauczyć się na ich przykładzie jak dojrzeć "niezwykłoœć" typowo ukrywajšcš się poza zasłonš "zwykłoœci", warto je dokładnie zwiedzić. Potem zaœ, kiedy one nam ukażš jak należy otwierać swoje oczy, będziemy mogli zaczšć dostrzegać odœwieżajšcš nasze życie "niezwykłoœć" we wszystkim co nas otacza.
       Do Wszewilek (i do Milicza) warto więc przybyć po cały szereg "otwierajšcych oczy" doœwiadczeń. Przykładowo, jeœli jest się typowym mieszczuchem warto tam pojechać aby pooddychać kryształowym powietrzem, jakiego coraz mniej na naszej planecie. Szczególnie po przybyciu do tych miejscowoœci w lipcu, kiedy to wszędzie tam pachnie kwitnšcymi lipami. Ponadto, aby tam wsłuchać się w nasze własne ciało omywane tajemniczš energiš którš Chińczycy nazywajš "chi", a która ulatuje z czakramu ziemi znajdujšcego się tuż przy wszewilkowskiej tamie na Baryczy pokazanej poniżej na ilustracji z Fot. #D1. W Miliczu, a także na przy-wszewilkowskich łškach, można sobie oglšdnšć i podotykać bryły ogromnie tajemniczej "rudy darniowej" - co do której pochodzenia nasza dotychczasowa "ateistyczna nauka ziemska" ma zupełnie błędne wyobrażenie - jakie przy racjonalnych analizach zupełnie "nie trzyma się kupy" - patrz "Fot. #B1" oraz "Fot. #D2" poniżej. Jeœli do Wszewilek przybędzie się samochodem z pustym bagażnikiem, od miejscowych rolników warto również kupić sobie jajek, kurczaków, mleka, owoców, itp. Wszakże we Wszewilkach cišgle gospodaruje się w tradycyjny sposób. Za grosze można więc tam zakupić produkty rolne, które w innych miejscach na œwiecie opatruje się krzykliwš reklamš "organiczne" i wycenia na co najmniej 5 razy droższe od normalnych. Podczas pobytu na boisku sportowym Wszewilek można też zorganizować sobie tam doskonały piknik - wszakże nic nie smakuje tak doskonale jak kanapki i inne pysznoœci zjadane na œwieżym powietrzu siedzšc na trawie w wiejskiej scenerii. W milickich restauracjach warto również spróbować dania ze słynnego milickiego karpia. Natomiast podczas wędrówki po Wszewilkach warto przeœledzić jak wyglšdajš poszczególne generacje zabudowań wiejskich opisanych poniżej w punkcie #D1.3 tej strony. Wszewilki i Milicz umożliwiajš również aby zapoznać się z ich bogatš historiš pokojowego życia i gospodarowania. Najbardziej jednak warto tam przybyć aby osobiœcie pooglšdać sobie owe niezliczone niezwykłoœci, które poopisywane sš na odrębnych stronach internetowych o wsi Wszewilki oraz o mieœcie Miliczu, a także skrótowo podsumowane poniżej w punkcie #D1.5 tej strony. Szczególnie zaœ warto tam osobiœcie i naocznie się przekonać z dowodów opisanych na odrębnej stronie o Wszewilkach, że wieœ ta zawzięcie i bezpardonowo przeœladowana jest od stuleci przez jakieœ "nadprzyrodzone moce". Jeœli zaœ jakieœ "nadprzyrodzone moce" mogš celowo przeœladować wybranš wieœ, wówczas jest to dowodem że moce takie faktycznie istniejš - tak jak opisujš to strony o nazwach ufo_proof_pl.htm, god_proof_pl.htm, czy soul_proof_pl.htm. W dzisiejszych zaœ czasach "ateistycznej nagonki" prowadzonej przez "oficjalnš naukę ludzkš" dobrze jest jednak się dowiedzieć i naocznie przekonać o faktycznym istnieniu i działaniu "nadprzyrodzonego" - wszakże może to całkowicie zmienić nasze przyszłe losy (po więcej szczegółów dlaczego może to okazać się dla nas wysoce korzystne - patrz np. punkt #B5 na stronie o nazwie seismograph_pl.htm.)
       Jeœli zaœ czytelnik wie co to takiego wysoce moralna filozofia zwana totalizmem, wówczas na dodatek do powodów wymienionych powyżej ma on kilka dalszych powodów aby przybyć do Wszewilek w którymkolwiek przypadkowym dniu (dzień ten z całš pewnoœciš będzie już teraz różnił się od daty jednego z owych kiedyœ internetowo koordynowanych "zlotów", bowiem "zloty" te przestały być organizowane już od 2007 roku). Mianowicie powinien przybyć do Wszewilek i do Milicza aby swojš obecnoœciš zamanifestować poparcie dla moralnoœci, prawdy, pokoju, miłoœci bliŸniego, prawdziwej wolnoœci, równoœci, praworzšdnoœci, konstruktywnoœci, oraz dla innych wartoœci o których wdrażanie w życiu walczy właœnie filozofia totalizmu. Wszakże Wszewilki sš kolebkš z jakiej wywodzi się ów totalizm. Praktycznie też każda osoba dla której totaliztyczne wartoœci sš bliskie sercu, a także każdy kto uważa siebie za totaliztę, ma moralny obowišzek aby przybyć do Wszewilek przynajmniej raz w życiu. Po przybyciu zaœ do Wszewilek, powinien na własne oczy poogladać sobie niezwykłoœci i szokujšce przeœladowania trapišce tš wioskę. Przykładowo, powinien na własne oczy zobaczyć, jak jakaœ "nadprzyrodzona moc" siła tak złoœliwie zakrzywiła przebieg torów kolejowych, aby te staranowały miniaturowy ryneczek owej wioski, a w ten sposób aby zniszczyły one niemal całš jej historię. Albo aby zobaczyć jak wyglšdajš doły w ziemi istniejšce w miejscach gdzie kiedyœ stał prastary koœciół Wszewilek - zbudowany jeszcze z tajemniczej lokalnej "rudy darniowej" (zilustrowany na "Fot. #D2" tej strony) i inne budynki publiczne owej wioski do niedawna wiodšcej życie na zasadach "wspólnoty". Albo zobaczyć, jak dwie częœci które kiedyœ stanowiły tš samš wioskę, w rezultacie skrytych przeœladowań Wszewilek-Stawczyka obecnie porównujš się do siebie jak "królewicz do żebraka". Czy też aby zobaczyć, jak ktoœ zbudował nowy staw tuż pod wioskš, tylko po to żeby staw ten zalał pozostałoœci niemal 1000-letniego młyna wodnego tej wioski oraz żeby odcišł on dostęp ludzi do czakramu Ziemi istniejšcego przy owym młynie i emitujšcego potężny podmuch energii przez Chińczyków nazywanej "chi".
       Aktorzy majš swoje Hollywood. Polacy maja swoje Chicago. Katolicy majš swój Rzym. Muzułmanie majš swojš Mekkę. Wspinacze na skały majš swój Mount Everest. Poszukiwacze złota majš swoje Eldorado. Natomiast zwolennicy filozofii totalizmu majš swoje Wszewilki - z całym ich ładunkiem wymownej symboliki, wysoce znaczšcego zaniedbania, przeœladowanej przeszłoœci, oraz (miejmy nadzieję) nieco lepszej przyszłoœci. Tyle tylko, że cele przybycia totaliztów do Wszewilek sš zupełnie odmienne, a faktycznie to niemal dokładnie odwrotne, niż cele œcigane poprzez wyprawy i podróże tamtych innych grup ludzi. Wszakże tamci inni ludzie wybierajš się do swoich miejsc wędrówek tylko po to aby w ten sposób uczynić coœ dla siebie samych. Natomiast totaliŸci wybierajš się do Wszewilek głównie po to, aby swoim przyjazdem uczynić coœ dla innych ludzi oraz dla całej ludzkoœci
       Powyższe wyjaœnienia "dlaczego warto odwiedzić wieœ Wszewilki (i pobliskie miasteczko Milicz)" uzupełnię też informacjš czego nie należy się spodziewać po tych odwiedzinach. I tak wcale nie należy tam pojechać dlatego, że owe miejscowoœci chciałyby konkurować z kilkoma niemieckimi miastami które podczas organizowanych w nich "festiwali piwa" oferujš przybyłym turystom do wypicia tyle darmowego piwa ile tylko daje się pomieœcić w ich biednych żołšdkach. Wszakże "Wszewilki" to miejscowoœć w której narodziło się pojęcie "pola moralnego" i dzisiejsze zrozumienie "moralnych zasad życia" - tak jak te pojęcie i zasady opisuje filozofia totalizmu - której idea faktycznie też wywodzi się z moralnego życia dawnych mieszkańców owej wioski. Jedyne na co więc można liczyć po przybyciu do Wszewilek i Milicza, to szklanka darmowej wody podania spragnionemu przez jakiegoœ życzliwego miejscowego. Nie należy też tam przybywać z nadziejš że miejscowi pozwolš każdemu obrzucać się darmowymi dojrzałymi pomidorami - tak jak dla przycišgnięcia turystów oferuje to hiszpańska miejscowoœć Bunol oraz jej włoska konkurentka podczas organizowanych tam "festiwali obrzucania się pomidorami". Pomidory we Wszewilkach i Miliczu, owszem, sš, ale tylko do jedzenia i tylko jak się za nie zapłaci. Wcale nie zachęcam też aby tam przybyć na polski odpowiednik dla "festiwalu obrzucania się pomarańczami" za pomocš którego przycišgajš do siebie turystów mieszkańcy włoskiego miasta Ivrea. Pomarańczami można wprawdzie rzucać we Wszewilkach i Miliczu, jednak trzeba bardzo uważać aby przypadkiem nie trafić nimi kogoœ z miejscowych - bo pogoni widłami. Wszewilek i Milicza nie należy także odwiedzać aby "uganiać się za 7 funtowym kolistym serem toczonym w dół góry", jakie to uganianie dla przycišgnięcia turystów Brytyjczycy organizujš we wsi Brockworth koło Cheltenham (gdzie nagrodš jest ów smakowity ser oddawany pierwszej osobie która go dogoni i złapie). We Wszewilkach, owszem, można doœwiadczyć zdrowego pogonienia np. jeœli ubierze się czerwonš koszulę i wejdzie w drogę miejscowemu buhajowi - nie ma jednak co wówczas liczyć na otrzymanie sera w nagrodę. Wszewilki nie zamierzajš też napuszczać na swoich goœci stada rozjuszonych byków, takich jakie w Hiszpańskim mieœcie Pamplona z Navarry atakujš przybyłych podczas tamtejszego "festiwalu drażnienia się z bykami". We Wszewilkach, owszem, byki sš, ale typowo nikt ich celowo nie napuszcza aby uganiały się za przyjezdnymi. Nie warto tam też przybyć z nadziejš, że pozwoli to nam naopychać się aromatycznymi żywymi pluskwiakami z leœnych jagód - tak jak dla zwabienia turystów oferuje to jedna z miejscowoœci w Hiszpanii, gdzie lokalne pluskwiaki jagodowe uważane sš za gastronomiczny przysmak. Pluskwiaki owszem, sš również i na krzewach jagodowych koło Wszewilek, jednak zapewniam że nie warto próbować jak smakowite się okazujš jeœli zjadane sš żywcem. We Wszewilkach ani Miliczu nie ma również co liczyć że ktoœ zaoferuje nam pieczone lub żywe gigantyczne pędraki które dla nowozelandzkich Maorysów sš uwielbianymi smakołykami, a które jako głoœnš atrakcję turystycznš oferujš przyjezdnym do spróbowania podczas "festiwalu dzikiej żywnoœci" organizowanego corocznie dla ożywienia maleńkiego, œpišcego miasteczka Hokitika w Nowej Zelandii. (Pędraki owe sš wielkoœci ludzkiego palca, nazywajš się "huhu grubs", znaleŸć je można w Nowej Zelandii w próchniejšcym drewnie, zaœ ci co ich zakosztowali twierdzš, że jedzone na surowo smakujš jak masło z orzeszków ziemnych - tzw. "peanut butter", zaœ po ugotowaniu smakujš jak kurczaki.) Wszewilki, owszem, majš niemal tej samej wielkoœci pędraki wyglšdajšce równie smakowicie. Sš to larwy chrabšszczy które żyjš tam w ziemi. Gdyby jednak ktoœ odważył się zaoferować je przyjezdnym do jedzenia, zapewne zostałby publicznie zlinczowany i nawet ewentualne posiadanie szwagra w ministerstwie turystyki nie zdołało by mu pomóc.

Fot. #B1 (B4 w [10])

Fot. #B1 (B4 w [10]): Postument wymurowany z wysoce tajemniczej wszewilkowskiej tzw. "rudy darniowej", a stojšcy w miejscu byłej spektakularnej "bramy wjazdowej" do milickiego pałacu margrabiego zlokalizowanego w tamtejszym parku miejskim. Postument ten jest resztkš tego co pozostało cišgle do dzisiaj z byłych œredniowiecznych murów obronnych miasta Milicza. (Tyle że mury te kiedyœ stały w innych miejscach niż powyższy postument. Niemniej materiał powyższego postumentu faktycznie pochodzi z dawnych murów obronnych Milicza.) Mury œredniowiecznego Milicza wzniesione były z brył lokalnej "rudy darniowej", którš kiedyœ pozyskiwano właœnie na łškach i polach z okolic dzisiejszej wsi "Wszewilki-Stawczyk". Z kolei ów lew widoczny na wierzchołku postumentu wymurowanego z brył rudy darniowej jakie pochodzš z oryginalnych murów obronnych Milicza, jest tym samym lwem który w dawnych czasach ozdabiał wierzchołek południowej bramy wylotowej w œredniowiecznych murach miasta Milicza. (Owa œredniowieczna brama nazywana była "Bramš Wrocławskš", ponieważ droga przez niš prowadziła do Wrocławia. Oryginalnie zlokalizowana ona była w pobliżu miejsca w którym obecnie znajduje się most przez młynówkę na południowym zbiegu obu ulic wylotowych z milickiego rynku.) Powyższe zdjęcie wykonane było w lipcu 2004 roku. Po więcej danych na temat dawnych murów Milicza, patrz punkt #C27 i zdjęcie "Fot. #27(b)" ze strony internetowej o nazwie miasto Milicz.
       W tym miejscu warto podkreœlić, że w poczštkowym stadium budowy miasta Milicza, aż do około 14 wieku, ruda darniowa wywodzšca się z okolic Wszewilek była używana jako podstawowy materiał budowlany którym zastępowano wówczas brak dzisiejszych cegieł i pustaków. Dawni ludzie po prostu przycinali stalowymi piłami duże bryły tej rudy na regularne kostki i używali tych kostek do budowy. Przykładem formy zbudowanej w ten sposób jest pozostała do dzisiaj reszta murów obronnych Milicza pokazana na zdjęciu "Fot. #B1" powyżej. Innym przykładem jest koœciół z Wszewilek którego wyglšd w końcowej okresie tuż porzed wyburzeniem pokazuje zdjęcie "Fot. #D2" poniżej.
       Niestety, ruda darniowa należy do tzw. "zimnych" materiałów budowlanych. Wszakże przewodzi ona ciepło znacznie lepiej niż cegła. Domy budowane z tej rudy sš więc trudniejsze do ogrzania niż domy np. z cegły. Dlatego używano jš w budownictwie tylko do czasu aż powszechnie dostępne stały się cegły. Potem zaœ zaniechano jej używania, chyba że na jej użycie wskazywał jakiœ ważny powód, np. chęć pamištkowego zachowania resztek murów niejskich - jak to miało miejsce w przypadku budowy bramy ozdobnej do milickiego pałacu której resztki pokazano na powyższym zdjęciu "Fot. #B1".
       Milicka "ruda darniowa" jest niezwykle tajemniczym minerałem. Faktycznie to do dzisiaj tzw. "ateistyczna nauka ortodoksyjna" (tj. nauka której niebezpieczny dla ludzkoœci "monopol na wiedzę" oraz potrzeba totaliztycznej "konkurencji" opisywane sš w punkcie #C1 strony telekinetyka.htm oraz w punkcie #A2.6 strony o nazwie totalizm_pl.htm) NIE jest w stanie logicznie wyjaœnić i udokumentować np. eksperymentem, skšd minerał ten się bierze. Nauka ta wyjaœnia bowiem pochodzenie milickiej "rudy darniowej" jako rodzaj "odchodów" bakterii żyjšcych w żelazistych wodach. Tymczasem żelaziste wody i owe bakterie istniejš praktycznie na calym œwiecie, podczas gdy poza Miliczem, "ruda darniowa", podobno występuje jeszcze (choć w dużo mniejszych iloœciach) tylko gdzieœ w Austrii. Ponadto, dzisiejsza nauka NIE uzyskała takiej rudy eksperymentalnie, ani NIE wyjaœniła, jak ruda ta została "pospiekana" w duże i twarde bryły - jako że będšc "odchodami" bakterii powinna ona mieć formę proszku. Więcej o tym tejemniczym minerale jest zawarte w punkcie #F1 strony o nazwie wszewilki.htm.


Częœć #C: Co warto wiedzieć wybierajac się do wsi Wszewilki oraz miasta Milicza:

      

#C1. Istnieje interesujšcy program zwiedzania Wszewilek i Milicza:

       Ponieważ jednak prezentacja tego "programu zwiedzania" wymaga sporych opisów, podany on został w "częœci #D" w dalszych fragmentów tej strony. Wybierajšc się do Wszewilek i Milicza warto jednak znać ten program zwiedzania, a nawet jeszczde lepiej nosić ze sobš w kieszeni jego drukowanš formę - np. tš dostępnš w podrozdziale #B4 z "tomu 0" mojego opracowania [10].


#C2. Programowanie dla siebie na Wszewilkach spełnienia się jednego (najważniejszego) naszego pozytywnego życzenia:

       Jak wyjaœniłem to dokładniej na stronie o Wszewilkach, niezwykłoœciš owej wsi jest to, że wszelkie pozytywne oraz silne marzenia i życzenia jakie sš w niej podjęte, z upływem czasu zawsze się spełniajš. Jeœli ktoœ w to nie wierzy, wówczas proponuję aby zapytał o to któregoœ ze starszych mieszkańców Wszewilek spotkanych podczas zwiedzania owej wsi (proszę jednak wybrać do zapytania kogoœ uœmiechniętego i pozytywnego, bowiem ludzie negatywni i zgorzkniali nie majš pozytywnych marzeń które by im mogły się wypełniać). Powodem dla jakiego pozytywne i silne marzenia zaprogramowane we Wszewilkach zawsze się wypełniajš, jest iż obszar owej wioski posiada unikalnš zdolnoœć do przeprogramowywania konfiguracji przeciw-œwiata. O co w owym przeprogramowywaniu dokładnie chodzi, wyjaœniłem to dokładniej w punkcie #D1 strony internetowej o karmie. (Tj. przeprogramowana konfiguracja przeciw-œwiata dodaje naszym działaniom dodatkowej efektywnoœci. Owa dodatkowa efektywnoœć przez Polaków zwykle nazywana jest "szczęœciem", zaœ Anglicy nazywajš jš "good luck". Jest ona niezbędna dla osišgnięcia celów życiowych jakie sobie stawiamy. Tak nawiasem mówišc, to w takim właœnie przeprogamowywaniu pomocne sš m.in. różne "talizmany" jakie niektórzy ludzie noszš. Talizmanem o największej mocy z jakim dotychczas się spotkałem jest tzw. "logo totalizmu" jakie być może będzie rozdawane na boisku Wszewilek jako pamištka oraz "trophy" z danego zlotu.) Aby zaprogramować dla siebie wypełnienie się okreœlonego pozytywnego marzenia, wystarczy marzenie to dokładnie sobie zdefiniować w jakimœ miejscu Wszewilek które nam się podoba (np. przy tamie na rzece Barycz). Jeœli chcemy, dla większej pewnoœci możemy też dodatkowo głoœno opisać nasze marzenie owemu miejscu. Jeœli zaœ na owym marzeniu aż tak nam zależy, że chcemy bezwzględnie się upewnić iż z całš pewnoœciš się ono spełni, wówczas możemy dodatkowo zrealizować procedurę przeprogramowania konfiguracji przeciw-œwiata, jakš odnotowałem w trakcie moich badań podczas profesury w Malezji i na Borneo, że stosowana jest przez tamtejszych ludzi przeprogramowujšcych konfigurację przeciw-œwiata (oni jš tam nazywajš "magiš"). Aby procedurę tš zrealizować, dobrze jest przywieœć ze sobš do Wszewilek jakiœ trwały przedmiot, z którym nieco nam będzie potem szkoda się pożegnać - przykładowo srebrnš monetę, a jeœli takiej nie mamy to chociaż największš wartoœciowo monetę jakš mamy w swoim porfelu (nie może to jednak być banknot, ani nic co ulega szybkiemu zgniciu lub zniszczeniu). Następnie wybieramy sobie jakieœ ustronne miejsce w okolicy Wszewilek, co do którego jesteœmy niemal pewni że nikt tam naszej monety nie będzie szukał. Wpatrujšc się w monetę tak intensywnie jak tylko możemy, wydajemy jej jednozdaniowy rozkaz zawierajšcy dokładnš definicję życzenia którego wypełnienia od niej się spodziewamy. Następnie monetę tš zakopujemy tak aby nikt inny jej nie znalazł, zapamiętujšc jednoczeœnie dokładne miejsce gdzie ona się znajduje - tak że w razie potrzeby będziemy kiedyœ mogli jš odnaleŸć. Potem kiedykolwiek podejmujemy jakiekolwiek działanie w sprawie wypełnienia się owego życzenia, przypominamy sobie przez moment (np. wyobrażamy w myœlach) owš monetę, tak aby nasze działania zwišzać z programem jaki w monetę tš wpisaliœmy. Nie radzę programować dwóch marzeń podczas jednego pobytu we Wszewilkach, bowiem się nawzajem pomieszajš. Jeœli kiedyœ przybędziemy ponownie do Wszewilek, wówczas warto wrócić i oglšdnšć owo miejsce gdzie spoczywa nasz program z życzeniem, aczkolwiek nie pownno go się odkopywać bo przez przypadek może on ulec zmienieniu.


#C3. W jakich terminach odradzam teraz zwiedzania wsi Wszewilki oraz miasta Milicza:

       Aczkolwiek przybycie i zwiedzenie wsi Wszewilki oraz miasta Milicz jest możliwe o każdej porze roku i dnia, kiedyœ istniał cały szereg terminów, kiedy zwiedzenie to było najbardziej niewskazane. W terminach owych miały bowiem mieć miejsce na Wszewilkach unikalne zloty, których wszystkie aspekty miały być koordynowane internetowo. Pierwszy z owych zlotów, noszšcy nazwę "Wszewilki-2006", miał już miejsce w sobotę dnia 8 lipca 2006 roku (czyli w dniu który wyrażał się łatwym do zapamiętania zapisem "8/7/6") - po raport z jego przebiegu i następstw patrz strona raport ze Zlotu "Wszewilki-2006". To właœnie wszyscy znani mi uczestnicy tamtego zlotu zostali paskudnie pokarani przez jakieœ "nadprzyrodzone" moce. Terminy następnych z owych zlotów były kiedœ ustalone na następujšce daty:
7 lipca 2007 roku (czyli w dniu który wyrażał się zapisem "7/7/7").
8 sierpnia 2008 roku (czyli w dniu który wyrażał się zapisem "8/8/8").
9 wrzeœnia 2009 roku (czyli w dniu który wyrażał się zapisem "9/9/9").
       Każdy ze zlotów majšcych się odbyć w powyższych dniach we Wszewilkach i w Miliczu, miał być rodzajem prywatnej i niewinnej wycieczki jego uczestników nastawionej głównie na zwiedzenie opisywanych w punkcie #D2 tej strony ciekawostek i atrakcji owych miejscowoœci. Aby jednak wycieczka ta mogła być powišzana z różnymi formami humorystycznego, uczšcego i interesujšcego spędzenie razem czasu, była ona koordynowana za poœrednictwem internetu. Wszakże "w kupie raŸniej, bezpieczniej, oraz więcej uciechy". Wskazane więc było aby dołšczyć do innych którzy w tych właœnie terminach tam przybędš. Niestety, jakieœ mœciwe "nadprzyrodzone moce" popsuły tamte niewinne wycieczki.
* * *
       Czytelnik zapewne zadaje sobie pytanie "dlaczego dawniej zalecane było że miał on przyjeżdżać do Wszewilek właœnie w powyżej wyszczególnionych dniach, np. w sobotę, dnia 7 lipca 2007 roku, kiedy owš wioskę mógł też on zwiedzać w dowolnym innym terminie". OdpowiedŸ na to pytanie brzmiała, że zanim "nadprzyrodzone moce" włšczyły się aktywnie do obrzydzania ludziom Wszewilek, istniało kiedyœ aż wiele ku temu powodów. Przykładowo, jeœli nie zaplanuje się czegoœ na konkretnš datę, wówczas jest wysokie prawdopodobnieństwo że wogóle tego się nie zrealizuje. Jeœli więc nie zdecydowalibyœmy się wszyscy zjechać do zwiedzania Wszewilek właœnie w okreœlonym dniu, np. sobotę, dnia 7 lipca 2007 roku, wówczas najprawdopodobniej nigdy nie zwiedzilibyœmy owej wioski. W sobotę, dnia 7 lipca 2007 roku warto również miało być przybyć do Wszewilek ze względów pamištkowych. Wszakże to w owym dniu miało być we Wszewilkach wielu ludzi wykonujšcych pamištkowe fotografie. (Ja zachęcałem przecież wszystkich uczestników, aby wykonywali zdjęcia każdego interesujšcego momentu ze zwiedzania owych miejscowoœci, potem zaœ przysyłali mi co ciekawsze z tych zdjęć do wystawienia na jakimœ forum, np. na "Facebook".) Czyż zaœ nie przyjemnie byłoby potem zobaczyć siebie w internecie jak się stoi w naturalnej pozie na historycznym miejscu, albo jak duma się nad jakimœ ważnym aspektem historii? Innym istotnym powodem przybycia właœnie w owym dniu, było ponieważ mieszkańcy Wszewilek i Milicza przybycia zwiedzajšcych właœnie w owym dniu mieli się spodziewać. Wszakże informacja o owym koordynowanym poprzez internet zwiedzaniu owych miejscowoœci była dostępna w internecie już od ponad roku czasu. A internet ma podobno potężnš moc i zasięg. "Wszewilczanie i Miliczanie z kolei nie gęsi, też do internetu czasami zaglšdajš". Spodziewajšc więc się "najazdu" ciekawskich z dalekiego œwiata, nie byliby ani wcale zdziwieni, ani też podejrzliwi, jeœli jacyœ obcy ludzie nagle zaczęliby się interesować architekturš ich budynku, zaczęliby zaglšdać do ich obejœcia, rozbijać namioty na boisku sportowym Wszewilek, czy łazić po okolicznych polach, łškach i laskach. Chociaż więc w innych dniach roku prawdopodobnie wzięliby widły i pogonili takiego kogoœ gdzie pieprz roœnie, w samym tym dniu zapewne chętnie wyszliby przed bramę swojego domostwa, pogawędzili z przybyszami, opowiedzieli im o historii swego domu czy historii co ciekawszego miejsca Wszewilek lub Milicza, pokazali obejœcie, poczęstowali szklankš wody, a nawet - jeœli zaszłaby potrzeba, to podwieŸliby traktorem do co bardziej interesujšcego miejsca. Jeszcze innym powodem do poprzedniego wybrania z góry ustalonej daty na przyjazd do Wszewilek i Milicza, było że z punktu widzenia numerologii daty te były dosyć szczególnymi dniami. (Takie numerologicznie szczególne daty po angielsku nazywajš się "auspicious". Daty wszystkich koordynowanych poprzez internet imprez Wszewilek, tj. w dniach 7/7/7, 8/8/8, 9/9/9, a także 8/7/6 - czyli ta dla której zlot "Wszewilki-2006" faktycznie się odbył, zostały specjalnie tak dobrane aby reprezentować sobš właœnie takie numerologicznie "auspicious" dni.) Istnieje więc jakieœ tam prawdopodobieństwo że w którymœ z tych dni wydarzy się coœ na tyle niezwykłego we Wszewilkach, iż możemy potem żałować że nie ujrzeliœmy tego na nasze własne oczy. Niestety, mœciwa reakcja "nadprzyrodzonych mocy" na owe zloty we Wszewilkach, popsuła wszystko powyższe.


#C4. Co faktycznie oznacza iż "nadprzyrodzone moce" formujš przeszkody dla osób usiłujšcych odwiedzić wieœ Wszewilki:

       W póŸniejszych czasach często się zastanawiałem "dlaczego" owe nadprzyrodzone moce "popsuły" kiedyœ tamte internetowo-organizowane zjazdy we Wszewilkach. Wynik do którego owe analizy mnie doprowadziły zaszokował nawet mnie samego. Okazuje się bowiem, że "przeszkadzanie" i "wzbudzanie poczucia zagrożenia" formuje coœ co filozofia totalizmu nazywa "polem moralnym". Wszystko zaœ co jest "moralne" i co z jakichœ powodów jest ogromnie "istotne i korzystne dla ludzi", musi się mozolnie wspinać "pod górę owego 'pola moralnego' " - czyli musi się zachowywać dokładnie tak jak wyjaœnia to punkt #F1 na stronie o nazwie rok.htm oraz punkt #A2.1 na stronie o nazwie totalizm_pl.htm. Czyli moje analizy ujawniajš, że przybycie do Wszewilek i do Milicza, oraz dokładnie zwiedzenie owych miejscowoœci, z jakichœ powodów zostało uznane przez "nadprzyrodzone moce" za działania wysoce "moralne" i wysoce "korzystne dla ludzi" - które wynoszš "pod górę 'pola moralnego' " każdš osobę która przybędzie aby zwiedzić te miejscowoœci. To zaœ już samo w sobie nakłania do różnych przemyœleń, refleksji i wniosków. Gdyby nie fakt, że ja sam wywodzę się z Wszewilek i z Milicza (a stšd że ja NIE muszę już zwiedzać tych miejsc), już tylko to iż z jakichœ powodów "nadprzyrodzone moce" uznały zwiedzenie tych miejscowoœci za "wysoce moralne" i za "wysoce korzystne" dla ludzi, mi już by wystarczyło abym koniecznie przybył do obu owych miejscowoœci.


Częœć #D: Co" i "jak" warto zobaczyć we wsi Wszewilki oraz miaœcie Miliczu:

      

#D1. Co we Wszewilkach jest warte zwiedzania, oglšdnięcia i uczynienia:

Motto: "Przyszłoœć i przeszłoœć sš symetryczne względem teraŸniejszoœci."

       Jeszcze inne pytanie, nad którym ktoœ być może się zastanawia, to że "Wszewilki sš przecież wioskš jak każda inna, cóż więc takiego unikalnego miałyby one mi do zaoferowania i pokazania, czego dotychczas bym nie widział w żadnej innej wiosce Polski". Jak jednak się okazuje faktycznie Wszewilki majš wiele do pokazania co jest unikalne tylko dla nich i czego nie da się zobaczyć w żadnej innej wiosce Polski. Poniżej wyszczególnię najważniejsze z rzeczy wartych tam oglšdnięcia. Oto one:


#D1.1. Porównanie przeszłoœci z teraŸniejszoœciš w celu nabycia umiejętnoœci wnioskowania o przyszłoœci:

       Wszyscy wiemy, że nasza teraŸniejszoœć jest rezultatem przeszłoœci poddanej ewolucji i działania czasu. Z tego powodu niemal każdego człowieka który widzi obecny wyglšd czegokolwiek, interesuje jak to coœ wyglšdało wiele lat temu. Przykładowo, widzšc jakiegoœ aktora czy bohatera filmowego w dniu dzisiejszym, często zadajemy sobie pytania jak on wyglšdał w czasach młodoœci. Jeœli bowiem opanuje się umiejętnoœć symulowania w naszym umyœle zmian z przeszłoœci do teraŸniejszoœci, wówczas ma się też możliwoœć przewidywania przyszłoœci. Wszakże aby zobaczyć co już wkrótce nastšpi, wystarczy to co widzimy wokół siebie dzisiaj poddać takiemu samemu procesowi jaki znamy że zamienił on przeszłoœć w dzień dzisiejszy. Przykładowo, wiedzšc jak jakiœ aktor zmienił wyglšd z młodego na stary, jesteœmy też w stanie przewidzieć jak my sami, lub jak ktoœ z naszych bliskich, zmieni swój wyglšd po upływie okreœlonego czasu. Problem jednak z poznaniem procesu "od przeszłoœci do teraŸniejszoœci" jest, że ogromnie mało miejscowoœci na naszej planecie ma go udokumentowanym dla siebie. Większoœć więc miejsc możemy zobaczyć jak one wyglšdajš dzisiaj, jednak nie wiemy dla nich, jak one wyglšdały np. 50 czy 100 lat temu. Tymczasem Wszewilki sš niemal jedynš wsiš w Polsce, dla której ów proces został w internecie udokumentowany praktycznie dla przedziału ostatniego 1000 lat. Dlatego warto przyglšdnšć się na miejscu, czyli we Wszewilkach, jak ten proces zmian wyglšdał i do jakiego dzisiejszego wyniku on doprowadził. Z kolei po tym jak poznamy ten proces dla Wszewilek, będziemy mogli go odnieœć do dowolnej wsi lub miejscowoœci która będzie nam znana.


#D1.2. Ilustracja procesu niszczenia ludzkiej przeszłoœci i prawdziwej historii, jaki skrycie jest prowadzony jest na Ziemi:

       Wszewilki sš jednym z owych rzadkich miejsc na œwiecie, w którym udało się przyłapać na "goršcym uczynku" owe "mroczne moce" które skrycie wyniszczajš naszš planetę. We Wszewilkach bowiem do dzisiaj przetrwały dowody systematycznego i celowego niszczenia obiektów i zabytków które sš noœnikiem historii ludzkoœci. (Opisy podobnego jak na Wszewilkach, celowego wyniszczania naszej wiedzy i historii - tyle że tym razem dokonywane na skalę całego globu, zawarte sš również na stronie internetowej o nazwie evolution_pl.htm.) Na szczęœcie dla nas, ów proces systematycznego niszczenia wiedzy i historii naszej planety, na Wszewilkach został dokładnie zilustrowany oraz opisany. Ponieważ proces taki zachodzi na wielkš skalę praktycznie w każdym miejscu na Ziemi, warto mu się przyglšdnšć we Wszewilkach, aby potem móc go rozpoznać jak jest kontynuowany w dowolnym innym interesujšcym nas miejscu naszej planety.


#D1.3. Zilustrowanie spiralnej ewolucji architektury budownictwa wiejskiego:

       Wszewilki sš niemal jedynš wsiš w Polsce, dla której ewolucja architektury jej domostw od pierwszej aż do nadchodzšcej szóstej ich generacji została udokumentowana w internecie. Dlatego warto przyglšdnšć się tej ewolucji we Wszewilkach, aby potem móc jš odnosić do dowolnej innej wsi lub dowolnej innej miejscowoœci która nas interesuje. Jak dokładnie wyglšdajš poszczególne generacje budynków mieszkalnych istniejšcych na Wszewilkach wyjaœnione to zostało szczegółowo w punkcie #D1 strony internetowej o wsi Wszewilki. Z kolei w których dokładnie miejscach Wszewilek można zobaczyć owe budynki poszczególnych generacji wskazane zostało w opisach szlaków wędrownych z punktów #D2 i #D3 niniejszej strony (np. patrz 6 w punkcie #D2.2, czy 6 i 3 w punkcie #D3.3).


#D1.4. Poznanie fascynujšcej historii Wszewilek i Milicza:

       Niewiele istnieje obecnie wsi w Polsce, których historia byłaby tak interesujšca jak historia Wszewilek, a jednoczeœnie znana dla aż tak długiego przedziału czasu około 1000 lat. Dlatego warto poznać historię Wszewilek, oglšdajšc na miejscu obiekty które historię tš ilustrujš. Opisy obiektów Wszewilek i Milicza które sš noœnikami owej fascynujšcej historii opisane zostały na stronach internetowych o wsi Wszewilki, o mieœcie Miliczu, oraz o koœciołach Wszewilek i Milicza.


#D1.5. Poznanie niezwykłoœci Wszewilek:

       Wszewilki sš raczej niezwykłš wsiš. Niewiele miejsc w Polsce, a nawet na œwiecie, może się poszczycić zjawiskami lub obserwacjami które majš miejsce we Wszewilkach. Przykładowo, niedaleko od Wszewilek, tuż przy pobliskiej tamie na Baryczy, znajduje się czakram ziemi który wydziela potężny podmuch korzystnej dla ludzi energii przez Chińczyków nazywanej "chi". We Wszewilkach miały też miejsce opady żywych rybek. Były one wówczas skoncentrowane wokół starodawnego obszaru obozowiskowego (obecnego boiska sportowego) będšcego punktem poczštkowym i końcowym szlaków opisanych w punktach #D2 i #D3 tej strony. Wprawdzie podobne deszcze padały również w innych miejscach œwiata, jednak tam zwykle padały martwe ryby (jako przykład patrz deszcz z martwych szprotek w Great Yarmouth, UK z 2002 roku). Opisy moich obserwacji owych deszczy z żywych rybek (płotek) na Wszewilkach zaprezentowane sš w podrozdziale I3.5 z tomu 5 monografii [1/5], zaœ powtórzone w podpisie pod "Fot. #D24" ze strony nazwie milicz.htm. W pobliżu Wszewilek powierzchnię okolicznych łšk zalegały pokłady tajemniczej "rudy darniowej", której największe złoża rozlokowane były właœnie wokół tej wsi, co do której dzisiejsza nauka nie potrafi zadowalajšco odpowiedzieć skšd się ona tam wzięła, oraz którš ja osobiœcie posšdzam że jest ona pozostałoœciami żelazistej komety jaka tam właœnie uderzyła w Ziemię w ekresie epoki lodowcowej. (Po opisy owej tajemniczej "ruby darniowej" patrz punkt #F1 na odmiennej stronie wszewilki.htm.) W samych Wszewilkach relatywnie często widywano miniaturowych UFOnautów, lokalnie nazywanych "krasnoludkami", oraz przeŸroczysty "grzyb" jakby wykonany ze szkła w którym oni przybywali. Na przy-wszewilkowskich łškach można czasami odnaleŸć galaretowatš substancję nieziemskiego pochodzenia nazywanš "anielskie włosy" - jej opisy zawarte sš w podrozdziale V5.4 z tomu 17 monografii [1/5]. Niedaleko od Wszewilek miały miejsce obserwacje mitycznego potwora zwanego "gryfem". Moje własne spotkanie z owym krwiopijnym gryfem opisałem w podrozdziale R4.2 z tomu 15 monografii [1/5]. Z kolei obserwacje tego podobnego do małego lwa potwora w innych niż Polska krajach zaprezentowane sš na stronie internetowej o Nowej Zelandii. Ponadto we Wszewilkach wypełnia się wszystko czego wystarczajšco mocno zapragniemy. Więcej informacji na temat owych niezwykłych atrybutów Wszewilek zawartych jest na stronie internetowej o wsi Wszewilki.


#D1.6. Zaprogramowanie dla siebie wypełnienie się naszego jednego (najważniejszego) pozytywnego marzenia czy życzenia:

       Podczas pobytu na Wszewilkach warto skorzystać ze zdolnoœci tej miejscowoœci (szczególnie zaœ zdolnoœci czakramu ziemi znajdujšcego się w miejscu położenia pradawnego wszewilkowskiego młyna wodnego), do wypełniania naszych pozytywnych życzeń. Kiedy więc jesteœmy już na Wszewilkach, powinniœmy skorzystać z tej okazji i zaprogramować dla siebie wypełnienie się jednego (najważniejszego) z naszych pozytywnych życzeń. Jak tego dokonać, wyjaœniłem to w punkcie #C2 tej strony.


#D1.7. Zakupienie sobie od rolników Wszewilek ich organicznych produktów rolnych:

       Rolnicy Wszewilek cišgle do dzisiaj gospodarzš w tradycyjny sposób. Znaczy, nie używajš oni czy popierajš inżynierii genetycznej, nie wstrzykujš swym kurom antybiotyków, nie karmiš czy wysiewajš hormonów wzrostowych, nie lubujš się też w wymaczaniu tego co produkujš w pestycydach, chemikaliach, itp. Faktycznie więc, na przekór że się z tym głoœno nie reklamujš, nadal do dzisiaj stosujš oni gospodarowanie które w wielkich metropoliach œwiata jest hałaœliwie reklamowane jako "organic farming" (tj. "gospodarowanie organiczne"). Znaczy że kurczaki wyrosłe na Wszewilkach cišgle smakuja jak przedwojenne kurczaki, jajka sš pożywne i smakowite jak zwykły wiele wieków temu, mleko z Wszewilek cišgle jest prawdziwym mlekiem - a nie rozwodnionym barwnikiem i chemikaliami, œwiniakom nie podaje się tam hormonów wzrostowych ani antybiotyków, na owocach nadal nie ma tam grubej skorupy z pestycydów ani innych chemikalii, natomiast warzywa cišgle tam nie wiedzš co to inżynieria genetyczna - po ich spożyciu nikomu więc nie grozi wyroœnięcie trzeciej nogi czy krowiego wymiona. Jak zaœ wielu czytelnikom jest to doskonale wiadomo, w dzisiejszych czasach ceny na takie organiczne produkty rolne typowo sš co najmniej 5 razy droższe niż ceny normalnych produktów. Tymczasem na Wszewilkach cišgle wszystkie te zdrowe i smaczne produkty rolne można zakupić nawet znacznie taniej niż ich odmiany "normalne" kosztowałyby w jakimœ wielkomiejskim supermarkecie. Jeœli więc ktoœ odwiedza Wszewilki i ma wolnš przestrzeń w bagażniku swego samochodu, radziłbym rozważyć zagadanie do któregoœ z miejscowych rolników i zakupienie od niego dowolnych z takich produktów rolnych jakie aktualnie on posiada na zbyciu. Jeœli zaœ planuje się za jakiœ czas ponowny przejazd z pobliżu Wszewilek, radziłbym nawet złożyć u tego rolnika zamówienie na następnš porcję jego produktów rolnych.
       Co jednak najciekawsze na Wszewilkach, to że zakupujšc osobiœcie produkty rolne od miejscowego rolnika, ma się okazję poproszenia go aby nam pozwolił oglšdnšc jak wzrost owych produktów jest dokonywany, oraz osobiœcie się przekonać czy faktycznie wzrost ten ma charakter organiczny. Jest to gwaracjš jeszcze większej wiedzy i pewnoœci, że to co się kupuje jest faktycznie organiczne, niż gdyby się coœ zakupiło w supermarkecie. Wszakże supermarkety nigdy nie pozwalajš na osobistš inspekcję warunków i procedur wzrostu sprzedawanej przez nie żywnoœci.


#D2. Nieoficjalne "szlaki wędrowne" wsi Wszewilki, wzdłuż których można dokonywać zwiedzania tej niezwykłej wsi i jej okolic:

       Oczywiœcie, nikt na Wszewilkach ani w ich okolicach nie zadbał aby pooznaczać jakiekolwiek szlaki wędrowne które dopomogłyby w zwiedzaniu tej miejscowoœci i w poznaniu jej niezwykłej historii. Dlatego ja w tym niniejszym punkcie opiszę moje własne, czyli nieoficjalne szlaki. Ponieważ faktycznie szlaki te nie sš przez nikogo pooznakowywane, podczas ich opisów będę wyjaœniał jak je samemu należy sobie wytyczać podczas ich przechodzenia. Ponieważ w moich wyjaœnieniach posługiwał się będę kierunkami geograficznymi, wędrujšcym po tych nieoficjalnych szlakach znacznie ułatwiłoby znajdowanie właœciwej drogi gdyby nosili oni ze sobš mały kompas (plus, oczywiœcie, wydruk z niniejszej strony internetowej, a także ze strony zwišzanej tematycznie z danym szlakiem, np, strony Wszewilki, lub strony Milicz). Kompas wskazywałby im lepiej drogę podczas ich wędrówki i zwiedzania historycznych miejsc Wszewilek (i okolic tej wioski) na bazie podanych poniżej informacji. Z kolei wydruk z niniejszej strony pozwalałby im utrzymać się na danym szlaku, oraz zwracać uwagę na co bardziej interesujšce aspekty tego co po drodze mijajš.


#D2.1. Nieoficjalny "szlak bursztynowy" wiodšcy ze stacji kolejowej w Miliczu do obecnego boiska sportowego Wszewilek (a dawnego obszaru obozowiskowego):

       Ów szlak jest jedynie długi na około 1.5 km. Wolnym krokiem można go więc przejœć w przecišgu około 1.5 godziny. Przejœcie nim i oglšdnięcie sobie jego ciekawostek i historycznie interesujšcych miejsc jest więc wprost idealnym rozwišzaniem kiedy ktoœ zamierza przybyć do Wszewilek pocišgiem w czasie dnia. (Lub zamierza odjechać z Wszewilek dniem również pocišgiem - wówczas też powinien przejœć ten sam szlak, tyle że "tyłem do przodu", czyli zaczynajšc od końcowego z podanych poniżej opisów a kończšc na pierwszym z tych opisów.) Niektóre fragmenty owego szlaku daje się także zwiedzać z samochodu. Przykładowo, od dworca kolejowego w Miliczu (a także od milickich łazienek) do niedawna dawało się samochodem dojechać aż do lewego brzegu tamy na Baryczy - patrz 6 poniżej. Z kolei od Wszewilek daje się nim dojechać aż do brzegu najnowszego stawu rybnego przy Wszewilkach (tj. do jakiœ 300 metrów od tamy na Baryczy - patrz 7 poniżej). Ponieważ jednak szlak ten wiedzie po wertepach, trzeba go pokonywać przy dobrej widocznoœci. Jego przebieg pokrywa się z grubsza poczštkowo z przebiegiem niemal 1000-letniej drogi z Duchowa do Wszewilek, potem zaœ z równie starym odcinkiem gałęzi historycznego "Bursztynowego Szlaku" - czyli prastarej drogi wiodšcej najpierw z Milicza do Wszewilek przez most przy starym młynie wodnym Wszewilek, potem zaœ wiodšcej przez Pomorsko do Gniezna i dalej do Gdańska. Pomocnym przy wędrówce opisywanym tutaj szlakiem byłby wydruk strony internetowej Wszewilki. Oto poszczególne odcinki owego szlaku:
       1. Œpichlerze Milicza. Wszyscy ci którzy przybywajš do Milicza kolejš, zwykle klnš na położenie milickiej stacji kolejowej. Jest ona bowiem oddalona o około 2 km od centrum miasta. Ponadto nie posiada żadnej komunikacji miejskiej z owym centrum. Bardzo jednak mało ludzi wie, że takie położenie milickiego dworca kolejowego zostało uwarunkowane historycznie. Na niewielkim bowiem wzgórzu na którym obecnie mieœci się milicki dworzec kolejowy, już jakieœ 1000 lat temu mieœciły się stare œpichlerze Milicza. Potem w miarę upływu czasu, œpichlerze te obrosły w cały szereg innych składów, tartaków i warsztatów, tworzšc niejako "przemysłowš dzielnicę Milicza". Dlatego kiedy w 1875 roku budowano kolej przez Milicz, jej dworzec zaplanowano właœnie w miejscu owych odwiecznych œpichlerzy. Oficjalnš wymówkš było, że takie jego położenie przybliży kolej do miejscowych wytwórni - czyli tam gdzie jej najbardziej potrzebowano. Nieoficjalnym zaœ powodem było, aby zniszczyć owe prastare œpichlerze oraz wszelkie œlady ich istnienia. Podczas też budowy milickiego dworca kolejowego, œpichlerze te dokumentenie wyburzono. Teraz nie pozostało po nich nawet œladu. Kiedy jednak wyjdzie się z budynku dworca w Miliczu (pamiętajšc aby wczeœniej odpisać sobie z rozkładu jazdy widocznego na œcianie owego dworca godziny odjazdów pocišgów powrotnych do naszego domu), wchodzi się na rodzaj jakby dziedzińca. Jest to właœnie dziedziniec wokół którego od kilkuset lat stały owe milickie œpichlerze. Najważniejszy z nich stał po prawej (północnej) stronie owego dziedzińca - patrzšc od wyjœcia z dworca. Z tyłu za nim istniała duża przystań dla małych milickich barek, którymi ziarno dowożone było do niego, a potem odwożone do młyna wodnego na Baryczy, za pomocš żeglownej kiedyœ odnogi Młynówki - która to odnoga w dawnych czasach docierała aż do owych œpichlerzy.
       2. Przystań dla barek pod starym milickim œpichlerzem. Jeszcze do niedawna, z północnej strony wzgórza z dzisiejszym milickim dworcem kolejowym oraz wybrukowanym dziedzińcem owego dworca (dawniej zaœ wzgórza na którym znajdowały się œpichlerze Milicza), znajdował się spory jakby staw. Kiedyœ do stawu owego wiodła żeglowna odnoga Młynówki. (Odnogę tš w kilku odcinkach zasypano póŸniej nasypem kolejowym podczas budowy obecnej linii kolejowej. Niemniej cišgle do dzisiaj w wielu miejscach widoczne sš jej fragmenty. Ponadto drugi most w nasypie kolejowym liczšc od stacji kolejowej Milicza, czyli jeden most kolejowy przed mostem nad samš Młynówkš, oryginalnie był właœnie mostem przez owš żeglownš odnogę Młynówki.) Odnogš tš barki ze zbożem docierały aż do głównego œpichlerza Milicza. Obecnie miejsce gdzie pod byłym głównym œpichlerzem Milicza mieœciła się końcowa przystań dla barek, można zobaczyć wychodzšc ze stacji kolejowej Milicza i poczštkowo idšc drogš do Milicza w dół ku zachodowi, a po jakichœ 50 metrach skręcajšc na pierwszym skrzyżowaniu w pierwszš (prawš) szosę wiodšcš ku wschodowi. Owa szosa, zanim wejdzie pod most pod torami kolejowymi, przechodzi właœnie naprzeciwko owej historycznej przystani dla barek spod prastarych milickich œpichlerzy. Resztki tej przystani widać po południowej stronie jakby stawu, który kiedyœ okršżała owa droga.
       3. Odcinek prastarej drogi z Duchowa do Wszewilek, oraz żeglowna odnoga Młynówki wzdłuż której droga ta kiedyœ przebiegała. Aby wejœć na owš starodawnš drogę, niemal natychmiast po odejœciu od budynku dworca w Miliczu i po pomaszerowaniu w kierunku zachodnim owš szosš wokół dawnej przystani dla barek (tj. drogš która łukiem zakręca od budynku dworca najpierw ku zachodowi, potem ku północy, a w końcu ku wschodowi), przejœć trzeba pod mostem w nasypie torów kolejowych tuż przed dworcem. Po przejœciu pod tym mostem czytelnik znajdzie się po wschodniej stronie torów (budynek dworca i wyjœcie z niego znajduje się po zachodniej stronie owych torów). Odnotuj, że niniejszy opis jest długi, jednak faktyczne odległoœci sš tam niewielkie - np. odległoœci od dworca do owego mostu pod torami, drogš okrężnš wokół dawnej przystani barek, wynosi zeledwie jakieœ 150 metrów. Dalej jakieœ 200 metrów od owego mostu pod nasypem kolejowym, a także jakieœ 200 metrów w linii prostej od budynku dworca w Miliczu), od owej głównej drogi przebiegajšcej tam w kierunku na wschód przez wieœ Sławoszewice, odbiegało będzie w lewo drugie z kolei odgałęzienie, a raczej druga mała uliczka boczna Sławoszewic. Jest ono skierowane ku północy (tj. skierowane niemal równolegle do torów kolejowych). Można je łatwo rozpoznać, bowiem na samym poczštku ma ono jakby zawijas (tj. nie zaczyna się prosto). Odgałęzienie to jest drugš uliczkš bocznš odbiegajšco w lewo od owej drogi głównej przez Sławoszewice (poprzedzajšca je, pierwsza uliczka boczna, jest tylko krótkš œlepš uliczkš kończšcš się tuż przy nasypie kolejowym). Ta druga uliczka (odgałęzienie) w lewo jest właœnie fragmentem (a dla nas poczštkiem) owej starodawnej drogi z Duchowa do Wszewilek. Trzeba w niš skręcić, poczym niš podšżšć (z małymi zygzakami) przez jakieœ 500 metrów, aż się niš przejdzie przez mostek na drugš stronę (północnš) "Młynówki". Zdšżajšc tš drogš do mostu na Młynówce warto się uważnie rozglšdać dookoła. Wszakże po jej lewej (zachodniej) stronie owej drogi, co jakiœ czas da się zobaczyć fragmenty byłego kanału żeglownego dla barek, który łšczył przystań pod œpichlerzami Milicza (opisanš powyżej w 2) z Młynówkš, a dalej z Miliczem i z prastarym młynem wodnym na Baryczy. W dawnych czasach po kanale tym flisacy spławiali zboże do i ze œpichlerzy Milicza, w małych jednosobowych barkach z płaskim dnem opisanych poniżej.
       4. Młynówka, czyli najstarsza milicka arteria transportowa, oraz jej unikalne barki flisackie. Nazwa "Młynówka" przyporzšdkowana jest w Miliczu do sztucznego koryta rzeki Baryczy, wykopanego około 1000 lat temu. Korytem tym woda z "wysokiej" częœci stawu starego młyna wodnego na Baryczy doprowadzana była do fos obronnych miasta Milicza. Ponadto Młynówka była najważniejsza arteriš transportowš dawnego Milicza. Kursowały po niej niewielkie barki, których kształt i wyglšd były unikalne dla Milicza (w żadnym innym miejscu na œwiecie nie widziałem barek ani łodzi w dokładnie takim kształcie jak te z Milicza). Barki te miały płaskie dno, były około 1.5 metra szerokie i około 3 metry długie, oraz miały bardzo œmieszny, zaokršglony dziób i ogon - każdy z nich w kształcie półkola. Tak samo łatwo pływały więc do przodu i do tyłu. Kiedy chodziłem do pierwszej klasy szkoły podstawowej (nr. 1 w Miliczu) cała flotylla tych barek gniła sobie zapomniana przez wszystkich w okolicach dzisiejszych Łazienek Milicza. Były one napędzane tyczkš przez jednego flisaka, zaœ każda barka bez trudu była w stanie uwieŸć ładunek około 300 kg po wodzie głębokiej zaledwie po kostki. Otóż przekraczajšc ów most przez młynówkę, warto sobie popatrzeć na jej koryto. Istotne kiedyœ w owej Młynówce było, że na całej szerokoœci jej koryta i długoœci jej spływu utrzymywano kiedyœ dokładnie tš samš głębokoœć jej wody. To zaœ œwiadczy o wysokim kunszcie inżynierskim i znajmoœci hydrauliki u dawnych mieszkańców Milicza. Takie równiutkie jak stół, płaskie, czyste, piaszczyste dno i strome pionowe brzegi, młynówka cišgle miała w czasach mojej młodoœci. Niestety do dzisiaj, z powodu jej zaniedbania przez ludzi, ta dawna żeglugowa arteria Milicza z czasem uległa rozmyciu i zamuleniu. Patrzšc na ten niby niepozorny, sztucznie wykopany kanał, warto sobie uœwiadomić, że przez pierwsze około 500 lat istnienia Milicza był on najważniejszš arteriš transportowš owego miasta. Faktycznie to większoœć żywnoœci, drewna, surowców, wyrobów rzemiosła, oraz materiałów budowlanych potrzebnych wówczas Miliczowi, było transportowane do niego w owych miniaturowych barkach właœnie poprzez koryto Młynówki i innych kanałów z Młynówkš połšczonych. Drogi bite, po których podšżały zaprzęgi końskie, były jedynie kosztownym uzupełnieniem owych barek. Dlatego zaprzęgi końskie używano tylko w pilnej potrzebie, lub tam gdzie barkami nie dawało się dopłynšć. Zresztš, jeœli przyglšdnšć się przebiegowi najważniejszych dróg Milicza, np. owej drogi zaopatrzeniowej wiodšcej ze œpichlerzy Milicza znajdujšcych się w miejscu obecnego milickiego dworca kolejowego, do centrum Milicza (po szczegóły patrz opisy z 1 powyżej), wówczas się okazuje, że owe drogi bite na poczštku budowane były właœnie wzdłuż kanałów dla owych barek - w tym wypadku wzdłuż koryta Młynówki. Po dokładnym oglšdnięciu sobie owej Młynówki można ruszyć w dalszš drogę.
       5. Fragment "Bursztynowego Szlaku" wiodšcy od Milicza do starego młyna wodnego na Baryczy. Tuż za mostem na Młynówce owa droga z Duchowa łšczy się na kształt litery "T" z równie starš drogš, która od około 1000 lat temu wiodła z miasta Milicza do starego młyna wodnego na Baryczy, biegnšc właœnie wzdłuż koryta Młynówki, potem zaœ po przekroczeniu mostu który kiedyœ istniał za kołem wodnym owego młyna, wiodła do wsi Wszewilki (przechodzšc tuż obok obecnego boiska sportowego Wszewilek, które zapewne jest celem naszej pieszej wędrówki). Owa prastara droga, kiedyœ była fragmentem jednej z gałęzi historycznego "Bursztynowego Szlaku". (Więcej informacji o owym historycznym "Bursztynowym Szlaku" zawarte jest na stronie o mieœcie Miliczu.) Skręcamy w prawš odnogę owej prastarej drogi z Milicza do Wszewilek, czyli skręcamy w kierunku na wschód (jakby oddalajšc się od nasypu torów kolejowych). Jeœli przejdziemy tym pradawnym odcinkiem drogi jakichœ dalszych 400 metrów, dojdziemy do tamy na Baryczy. Idšc owš drogš warto rozglšdać się uważnie dookoła. Jest to bowiem najmniej zniszczona historyczna droga, z największš liczbš starych œladów pozostałych do dzisiaj. W dawnych czasach właœnie przy tej drodze stało kiedyœ sporo zabudowań przymłynowych, włšczajšc w to rodzaj hotelu dla klientów młyna oraz kilka składów na ziarmo i mškę. Jeœli ktoœ dokładnie przyglšdnie się poboczom owej drogi, cišgle i dzisiaj powinien odnotować œlady po ich fundamentach oraz po rampach i nabrzeżach jakie używały (sporo ziarna i mški spławiane było wówczas do i z Milicza małymi jedno-osobowymi barkami z plaskim dnem właœnie po owej młynówce). Miejsca w których kiedyœ stały budynki składów na ziarno i mškę łatwo poznać nawet obecnie, bowiem przy małym porciku jaki każdy z nich kiedyœ posiadał zawsze wykopywany był okršgły staw, z korytem młynówki przebiegajšcym przez jego œrodek. Staw ten był miejscem gdzie owe małe barki mogły oczekiwać na swojš kolejkę do załadunku lub rozładunku, a także gdzie barki te mogły się wyminšć z barkami płynšcymi do lub z młyna. Stawy te istniejš tam do dzisiaj - chociaż ludzie już zapomnieli czemu one kiedyœ służyły. Po dojœciu do tamy przechodzimy na drugš (północnš) stronę rzeki Baryczy po chodniku biegnšcym wzdłuż górnej powierzchni owej tamy.
       6. Prastary młyn wodny na Baryczy oraz czakram energetyczny Milicza. Po przejœciu przez tamę na północnš (prawš) stronę rzeki Barycz, znajdujemy się w bardzo szczególnym miejscu. W owym miejscu, jedynie jakieœ 100 metrów na północ od nas, znajdujš się szczštki prastarego młyna wodnego na Baryczy - niestety od jakiegiœ 1990-go roku sš one zalane wodš uformowanego tam wówczas nowego stawu rybnego. Tuż przy byłym zlokalizowaniu owego młyna widoczne będzie małe, sztucznie usypane wzgórze zaroœnięte drzewami i krzakami, które cišgle do dzisiaj powinno być widoczne jak wyłania się ponad powierzchnię nowego stawu. Na wzgórzu owym kiedyœ mieœcił się dom młynarza (sam młyn stał znacznie niżej od owego domu). Tuż przy nim zlokalizowany jest czakram energetyczny Milicza. Podmuch potężnego strumienia naturalnej energii "chi" jaka bucha z tego czakramu jest tak silny, że nawet jeœli nie jesteœmy wcale czuli na naturalne energie, jednak na chwilę przysišdziemy sobie przy owej tamie na Baryczy i skupimy się na własnych odczuciach, wówczas bez trudu go odczujemy. Uderzenie owej energii "chi" będzie tak silne, że nawet kiedy spędzimy siedzšc przy owej tamie jedynie z 15 minut, cišgle potem będziemy czuli się wypoczęci, jacyœ radoœni, oraz wypełnieni energiš.
       7. Nowy staw rybny złoœliwie zalewajšcy szczštki starego wszewilkowskiego młyna wodnego. Kiedy spod tamy na Baryczy postanowimy ruszyć w dalszš drogę, poczštkowo powinniœmy przejœć z jakieœ 50 metrów ku zachodowi (tj. w kierunku nasypu torów kolejowych dobrze widocznych z owego miejsca) idšc wzdłuż wału przeciwpowodziowego Baryczy aż dojdziemy do punktu gdzie kończy się ów staw rybny zalewajšcy były młyn wodny Wszewilek. Po dojœciu poza krawędŸ owego stawu, powinniœmy zejœć w dół z wału Baryczy i iœć piechotš ku północy wzdłuż wału obrzeżajšcego ów staw, aż dojdziemy do pierwszej starej drogi która jakby wyłania się spod owego wału. Idšc obok tego stawu warto mu się przyglšdnšć. Istnieje on tam bowiem dopiero od około roku 1990-go. Poprzednio były tam suche łški, po których m.in. ja biegałem i wypasałem mamine krowy. Dopiero kiedy zaszła potrzeba aby szybko zniszczyć pozostałoœci historycznego młyna wodnego na Baryczy, około 1990-go roku jakiœ zawzięty przeciwnik przeszłoœci i historii tej ziemi wymyœlił sobie aby zbudować właœnie ów staw który zalał wszystko co cišgle tam istniało.
       8. Ponowne wejœcie na historyczny "Bursztynowy Szlak", a œciœlej na jego fragment który stanowił starš drogę z Wszewilek do młyna wodnego na Baryczy. Owa droga która wyłania się spod wału nowego stawu rybnego zalewajšcego resztki po młynie wodnym Baryczy, to właœnie "stara droga z Wszewilek do młyna wodnego na Baryczy". W dawnych czasach była ona fragmentem historycznego "Bursztynowego Szlaku", ponieważ prowadziła do mostu na Baryczy a dalej do Milicza. Należy niš podšżać (niewielkimi zygzakami) zawsze ku północy, aż doprowadzi ona nas do obecnego boiska sportowego Wszewilek (w dawnych czasach był to obszar gdzie obozowali kupcy i handlarze koni przybyli na jarmarki do Wszewilek - po szczegóły patrz 1 w punkcie #D2.2 tej strony). Idšc po tej drodze warto się rozglšdać za kwadratami położonymi tuż przy owej drodze, w których porost trawy lub zboża ma nieco odmiennš intensywnoœć i kolor niż gdzie indziej. Miejsca te bowiem wyznaczajš byłe klepiska z lepianek wszewilkowskiej "bieda-wsi", które rozlokowane były wzdłuż owej drogi aż Hitler je polikwidował w końcowych latach 1930-tych (klepiska te cišgle były doskonale zachowane w czasach mojej młodoœci).
       9. Obozowisko we Wszewilkach, na którym w dawnych czasach odbywały się jarmarki i zatrzymywali kupcy oraz handlarze koni przybyli na owe jarmarki. "Bursztynowy szlak" którym podšżamy, zaprowadzi nas aż do punktu w którym przecina się on z torami kolejowymi w miejscu w jakim zupełnie już zaniknšł nasyp kolejowy. W owym miejscu, w końcowym trójkšcie pomiędzy tš drogš a torami kolejowymi, położone jest dzisiejsze boisko sportowe Wszewilek. Jednak faktycznie boiskiem jest ono tylko od jakiegoœ czasu po drugiej wojnie œwiatowej. Jeszcze bowiem podczas drugiej wojny œwiatowej, a także przez krótki okres czasu zaraz po wojnie, boisko sportowe było położone zupełnie gdzie indziej. Mianowicie zlokalizowane ono było wzdłuż krawędzi lasu pomiędzy ostatnim (w kierunku wschodnim) budynkiem Wszewilek-Stawczyka znajdujšcym się przy starej drodze tej wioseczki, a ostatnim budynkiem znajdujšcym się przy (nowej) szosie tej wioseczki (tj. boisko to znajdowało się jakby z tyłu obejœcia mieszkajšcej tam kiedyœ rodziny Chupało). Natomiast w miejscu gdzie dzisiaj mieœci się boisko sportowe Wszewilek, znajdował się wówczas zupełnie nieużywany przez nikogo plac. Plac ten jednak historycznie miał uzasadnienie, bowiem to na nim kiedyœ odbywały się jarmarki koni i obozowali uczestnicy tych jarmarków. Ponadto aż do czasów Hitlera, w południowo-wschodnim kšcie tego placu istniało kilka małych lepianek w jakich mieszkali bezrolni parobcy ze wsi Wszewilki.

Fot. #D1 (K1 z [10])

Fot. #D1 (K1 z [10]): Tama na Baryczy przy wsi Wszewilki. Od pierwszej poprzedniczki tej tamy, czyli od prastarego młyna wodnego Wszewilek, zaczęła się bogata historia tej wioski i jej gospodarczy zwišzek z Miliczem. Zdjęcie z 2003 roku. To właœnie tylko około 100 metrów na północny zachód od pokazanej powyżej tamy, już ponad 2000 lat temu pasterze bydła z pobliskiego grodziska Milicza zaczęli budować pierwsze schroniska przed pogodš. PóŸniejsza ewolucja tych schronisk doprowadziła z czasem do powstania dzisiejszej wsi Wszewilki-Stawczyk. To także w pobliżu owej tamy mieœci się potężny "czakram energetyczny" jaki rzšdzi losami miasta Milicza i jego okolicy. Czakram ów emituje tak silny podmuch naturalnej energii przez Chińczyków nazywanej "chi", że jej wpływ odczuwajš nawet ci najbardziej znieczuleni i gróboskórni. (Aby odczuć energetyzujšcy i uspokajajšcy przepływ tej naturalnej energii "chi", wystarczy na chwilkę przysišœć w pobliżu powyższej tamy, odłšczyć swoje myœli od doznań wzbudzanych przez nasze zmysły, oraz skupić swojš uwagę na naszych doznaniach wewnętrznych - czyli jak to się nazywa "przestawić się na odbiór energii 'chi' ". Warto przy tym jednak wiedzieć to co wyjaœnia nam punkt #A2.2 strony o nazwie totalizm_pl.htm - mianowicie, że jeœli się silnie wierzy np. w pozytywne działanie energii "chi" czy w moc "feng shui", wówczas Bóg dostarcza nam dowodów na potwierdzenie tych naszych silnych wierzeń, czyli Bóg powoduje że to w co wierzymy faktycznie się spełnia - wszakże to właœnie dlatego tzw. "placebo efekt" działa jak najdoskonalsze lekarstwo.) Przykładowo, właœnie z powodu silnego przepływu owej energii "chi", nawet w czasach mojej młodoœci, kiedy nikt jeszcze nie słyszał o takich rzeczach jak energia "chi", "feng shui", naturalne czakramy Ziemi, medytacje, itp., na powyższš tamę przybywało mnóstwo ludzi tylko po to aby - jak to wówczas nazywano, "uspokoić swoje nerwy" (dzisiaj nazywajš to "medytowaniem", lub "nasycaniem ciała naturalnš energiš 'chi' "). Z powodu takiego umiejscowienia przymilickiego czakramu Ziemi, cokolwiek dzieje się w okolicy tej tamy, jest to jednoczeœnie symbolicznš reprezentacjš tego co dotyka miasto Milicz i jego okolice. Ponieważ zaœ przepływ energii w owym czakramie jest sterowany losami wsi Wszewilki-Stawczyk która z niego historycznie się wywiodła, cokolwiek przytrafia się owej wsi, jest jednoczeœnie symbolicznš reprezentacjš tego co potem dotyka Milicz i cały obszar rozcišgajšcy się na dziesištki kilometrów dookoła tego miasta. Powyższa tama położona jest też jedynie jakieœ 100 metrów na południe od miejsca, w którym pomiędzy latami 900 a 1000 AD zbudowano pierwszy młyn wodny miasta Milicza. Młyn ten, a także osada robotników którzy go zbudowali i parobków którzy w nim pracowali, z czasem stworzył zaczštek miejskiej wsi milickiej obecnie znanej jako Wszewilki-Stawczyk. Z kolei mška z owego młyna żywiła i wzmacniała mieszkańców Milicza oraz jego okolic przez niemal 1000 ostatnich lat.
       Pokazana tutaj tama zbudowana była przez polskich "Junaków" około 1950 roku. Czyli w chwili fotografowania miała ona już ponad 50 lat. Z uwagi na energetyczne znaczenie dla Milicza tego co wokoło owej tamy się dzieje, aktualny stan rzeczy na samej owej tamie, a także w jej okolicach, jest symbolicznym wyrażeniem stanu rzeczy w samym Miliczu i jego okolicach.
       Przed tamš pokazanš na powyższym zdjęciu, w tym samym miejscu istniała "stara" tama zbudowana przez Niemców wkrótce po 1900 roku. W chwili więc jej wymiany na tamę pokazanš na powyższym zdjęciu, tamta stara tama także miała około 50 lat. Jednak nawet tamta stara poniemiecka tama na Baryczy nie była pierwszš tamš stojšca w tym miejscu. Poczšwszy bowiem gdzieœ pomiędzy około 900 a 1000 rokiem AD, jakieœ 100 metrów na lewo od obiektywu aparatu wykonujšcego powyższe zdjęcie, zbudowany został pierwszy młyn wodny na Baryczy. W sensie administracyjnym przynależał on do wsi obecnie zwanej "Wszewilki-Stawczyk". Młyn ten także spiętrzał wodę Baryczy do poziomu bliskiego temu jaki widzimy na powyższym zdjęciu jak spiętrzany jest przez obecnš tamę. Faktycznie więc ów pierwszy młyn wodny Wszewilek-Stawczyka, był jednoczeœnie pierwszš tamš na Baryczy jaka stała zaledwie około 100 metrów na północ od tamy widniejšcej na powyższym zdjęciu. Ponadto, młyn ten rozdzielał i przekierowywał rzekę Barycz na dwa koryta. Jedno z owych koryt, tj. "niskie" czyli to do którego woda spływała z koła młyńskiego, biegło ku Miliczowi mniej więcej wzdłuż przebiegu po jakim Barycz płynie i obecnie (aczkolwiek w znacznie bardziej zawiły i pokręcony sposób). Tamto "niskie" koryto wbiegało do dzisiejszego koryta Baryczy tylko jakieœ 20 metrów z tyłu poza plecami wykonujšcego powyższe zdjęcie. Z kolei drugie "wysokie" koryto Baryczy, jakie odchodziło od stawu przed kołem wodnym owego starego młyna wszewilkowskiego, biegło pradawnym korytem Baryczy które obecnie w Miliczu znane jest pod nazwš "młynówki". Na powyższym zdjęciu owo drugie ("spiętrzone" albo "wysokie") koryto Baryczy przebiegało wzdłuż linii drzew widocznych za samochodem po prawej stronie zdjęcia, czyli faktycznie przecinało ono dokładnie prostopadle obecne koryto rzeki Barycz jakie widoczne jest na powyższym zdjęciu. (Widoczne tu, obecne koryto Baryczy, wykopane zostało sztucznie podczas regulacji Baryczy następujšcej już po roku 1900-nym.) Owo stare "wysokie" koryto Baryczy (tj. "młynówka") faktycznie dostarczało wody do fosy obronnej œredniowiecznego miasta Milicza. Można więc œmiało stwierdzić, że młyn jaki przez niemal 1000 poprzednich lat stał zaledwie jakieœ 100 metrów na północ (lewo) od miejsca pokazanego na powyższym zdjęciu, nie tylko żywił miasto Milicz, ale także bronił je przed wrogami. Od jego losów zależne więc były losy Milicza - co zresztš wynikało z jego położenia na czakramie energetycznym Milicza.
       Fragmenty omawianego tutaj starego młyna wodnego na Baryczy, cišgle istniały w pobliżu pokazanej powyżej tamy w czasach mojej młodoœci, tj. w latach 1950-tych do 1960-tych. Cišgle też istniały wówczas zdziczałe drzewa owocowe jakie rosły w pobliżu tego młyna. Dopiero około 1990-ego roku obszar owego młyna został włšczony w nowo-formowany staw rybny oraz zalany wodš. Nawet jednak tuż przed zalaniem tego terenu, cišgle dobrze widoczna była droga dojazdowa do młyna, jaka prowadziła z Wszewilek. (Droga ta po wojnie niesłusznie nazywana była "drogš na tamę", chociaż w ostatnim swym fragmencie skręcała ona na wschód ku byłemu budynkowi owego młyna, w ten sposób oddalajšc się od tamy zamiast wieœć ku niej.) Obecnie zapewne po młynie tym nie ostały się już żadne œlady - aczkolwiek muszę tutaj przyznać że podczas mojej ostatniej wizyty w Miliczu w lipcu 2004 roku nie byłem w owym miejscu - nie sprawdziłem więc jak sprawy tam stojš. Jedyne więc co cišgle po młynie tym być może wystaje ponad powierzchnię owego nowo-zbudowanego stawu rybnego, to wzgórze usypane sztucznie w widłach obu koryt Baryczy rozchodzšcych się od młyna. Na płaskim wierzchołku tego wzgórza stał kiedyœ dom młynarza. (Dom ten umieszczony był na wzgórzu, aby chronić się przed wysokimi powodziami, które podczas niektórych wiosen zalewały dolinę Baryczy. Z kolei owo wzgórze mieœciło się dokładnie w widłach na rozdrożu obu koryt Baryczy które kiedyœ rozchodziły się w dwóch kierunkach od stawu spiętrzajšcego wodę dla owego młyna.)
* * *
Zauważ, że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwyczajnie kliknšć na tš fotografię. Ponadto większoœć tzw. browser'ów które obecnie sš w użyciu, włšczajšc w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglšdać, gdzie daje się jš zredukować lub powiększyć, a także gdzie jš można wydrukować za pomocš posiadanego przez siebie software graficznego.


#D2.2. Nieoficjalny "szlak wokół byłego ryneczka Wszewilek" - ilustrujšcy zniszczenia dokonane na historii dawnych Wszewilek:

       Jest to okrężny szlak o długoœci około 1.5 km. Przy wolnym zwiedzaniu można go całkowicie i dokładnie pooglšdać w przecišgu około 2 godzin czasu. Rozpoczyna się on na obecnym boisku sportowym Wszewilek, gdzie wędrujšcy tym szlakiem może zaparkować i pozostawić swój samochód lub namiot. Kończy się on również na owym boisku sportowym Wszewilek, albo też przy młynie elektrycznym (od młyna jest tylko około 100 metrów do owego boiska sportowego). Szlak ten ilustruje co istotniejsze budynki publiczne Wszewilek, które zostały zniszczone w trakcie budowy kolei żelaznej w 1875 roku, zaœ o których istnieniu pamięć do dzisiaj całkowicie zaniknęła. Tymczasem budynki te wyjaœniajš istotnš rolę jakš kiedyœ wieœ Wszewilki wypełniała dla miasta Milicza. Z kolei mechanizm użyty do ich zniszczenia jest typowym dla skrytego zaprzepaszczania wiedzy na temat prawdziwej historii ludzkoœci. Pomocnym przy wędrówce opisywanym tutaj szlakiem i zwiedzaniu zawartych przy nim obiektów byłby wydruk ze strony internetowej Wszewilki. Oto kolejne etapy wędrówki po tym szlaku:
       1. Tereny obozowania handlarzy i przejezdnych (obecne boisko sportowe Wszewilek). Opisane tutaj zwiedzanie historycznych Wszewilek i ich ciekawostek zaczniemy od dzisiejszego boiska sportowego tej wsi. Gdyby ktoœ mógł przenieœć się do dawnych czasów, wówczas by odnotował, że owo obecne boisko sportowe Wszewilek, na którym ma odbywać się główne obozowisko tego anonimowego Zlotu, faktycznie było miejscem obozowania już od najdawniejszych czasów. Szczególnie podczas słynnych jarmarków końskich, do których kupcy zjeżdżali się do Wszewilek nawet z sšsiednich krajów. W czasie trwania tych jarmarków, kupcy i handlarze koni obozowali właœnie na obszarze obecnego boiska sportowego Wszewilek, a także na polu położonym po drugiej od boiska stronie przebiegajšcej wzdłuż niego polnej drogi (wówczas droga ta była ważnš arteriš komunikacyjnš wiodšcš najpierw do młyna wodnego na Baryczy, potem przez most przy owym młynie dalej do Milicza, z odgałęzieniem do Duchowa - patrz też opis z 5 w punkcie #D2.1, oraz punkt #E3.1 tej strony). Nawet obecnie, gdyby ktoœ posiadał "detektor metali", zapewne znalazłby na owym boisku i otaczajšcych go polach bardzo stare monety, pozostałe po owych dawnych obozowiskach. Podczas rozglšdania się po owym boisku sportowym warto zwrócić uwagę na dziwnie zakrzywiony przebieg torów kolejowych które przy nim przebiegajš. Zakrzywienie obserwowane w terenie warto sobie porównać z przebiegiem całej tej linii pokazanym na mapie lub na zdjęciu satelitarnym. (Owš mapę lub zdjęcie można sobie uprzednio wydrukować z internetu na podstawie danych zawartych na stronie o wsi Wszewilki.) Łatwo też wówczas zauważyć, że owo zakrzywienie wcale nie wynika z koniecznoœci omijania jakichœ przeszkód naturalnych - linia kolejowa mogła wówczas bez trudnoœci być poprowadzona na wschód od Wszewilek. Jej takie właœnie zakrzywione ułożenie wynika wyłšcznie ze "spisku przeciwko historii Wszewilek", opisanym na stronie o Wszewilkach. Tory kolejowe w 1875 roku zostały celowo zaprojektowane tak złoœliwie, aby mogły staranować miniaturowy ryneczek Wszewilek, który kiedyœ sšsiadował z terenem dzisiejszego boiska.
       2. Szpichlerz Wszewilek. Zaraz po boisku warto oglšdnšć sobie œlady zniszczenia publicznego œpichlerza Wszewilek. Wszewilki miały kiedyœ duży szpichlerz w którym trzymane były zapasy zboża przeznaczonego dla Milicza. Był on bardzo podobny do owych szpichlerzy budowanych przez króla Kazimierza Wielkiego. Szpichlerz Wszewilek stał przy starej "drodze do młyna wodnego na Baryczy", która przebiega wzdłuż boiska sportowego Wszewilek. Położony on był tuż przy północnej częœci boiska, w miejscu gdzie obecnie przy boisku tym znajduje się duży dół w ziemi odgrodzony od boiska rzędem ponad stuletnich brzóz (brzozy owe już tam rosły przed 1875 rokiem, kiedy ów szpichlerz jeszcze tam stał). Właœnie przez œrodek owego szpichlerza przetaranowała się linia kolejowa budowana w 1875 roku. Dlatego właœnie ów dół jaki pozostał po jego usunięciu i zużyciu na budowę nasypu kolejowego rozcišga się także i na drugš stronę dzisiejszych torów kolejowych.
       3. Koœciół i pierwszy cmentarz Wszewilek. Po oglšdnięciu dołu po spichlerzu Wszewilek, warto przejœć około 50 metrów ku północy wzdłuż torów kolejowych, aby oglšdnšć sobie œlady zniszczenia koœciółka i pierwszego cmentarza chrzeœcijańskiego Wszewilek. Te zlokalizowane były tylko około 50 metrów na północ od dołu po byłym szpichlerzu Wszewilek. Lokacja gdzie one się znajdowały położona jest po lewej (zachodniej) stronie torów kolejowych, w miejscu gdzie dół przy torach jest najgłębszy. Dokładne położenie koœcioła można sobie okreœlić, poprzez przedłużenie poza tory kolejowe owej polnej drogi jaka przebiega aż do torów przez œrodek pobliskich Wszewilek-Stawczyka. Koœciół stał tylko kilka metrów na południe od owej drogi, ułożony do niej równolegle. Z kolei pierwszy katolicki cmentarz Wszewilek rozcišgał się wokół tego koœcioła. Wyglšd i historia tego katolickiego koœcioła z Wszewilek opisane sš na stronie o koœciele Œw. Andrzeja Boboli z Milicza - patrz "Fot. #D2" poniżej. Koœciółek z Wszewilek został rozebrany aż do fundamentów, zaœ jego gruzy, wraz z całš ziemiš z otoczajšcego go cmentarza, zużyte zostały do usypywania nasypu kolejowego pomiędzy Wszewilkami i stacjš kolejowš w Miliczu.
       Aczkolwiek w chwili obecnej nie będzie zapewne to widoczne, od drzwi wejœciowych do byłego wszewilkowskiego koœciółka, aż do dębu na starosłowiańskim cmentarzu Wszewilek (tym opisanym w 8 poniżej), wiodła kiedyœ (ku północy) prosta jak strzała, bardzo stara droga. Pozostałoœci tej bardzo starej drogi cišgle były dobrze widoczne w czasach mojej młodoœci. Przy drodze tej rosło kilka starych dębów, które w chwili obecnej miałyby co najmniej 300 lat. Jeden z dębów przy owej drodze przetrwał do czasów mojej młodoœci (po reszcie już wówczas pozostały jedynie pieńki). Rósł on trochę przed krawędziš lasu jedynie jakieœ 40 metrów ku północy od byłych drzwi wejœciowych tego koœcioła - być może nawet że roœnie on tam do dzisiaj. Jest bardzo intrygujšce do jakich obrzšdków używana była owa droga. Jeœli bowiem była to droga cmentarna (dla transportowania nieboszczyków z koœcioła na cmentarz), wiek owych dębów by oznaczał, że starosłowiański cmentarz Wszewilek był używany już znacznie wczeœniej niż powszechnie się to uważa.
       Oglšdajšc miejsce po byłym koœciółku Wszewilek zlokalizowane z lewej (zachodniej) strony torów kolejowych, warto odnotować że podobne doły jak te po owym koœciółku znajdujš się także na pobliskim polu po prawej (wschodniej) stronie tych torów. Owe doły po prawej niemal nie majš żadnego historycznego znaczenia. Powstały one bowiem w latach 1970-tych, kiedy ktoœ przy władzy nakazał aby stamtšd właœnie pobierać cały potrzebny Miliczowi piasek. W rezultacie tego wybierania, rzekomo zupełnie niewinnie powstały doły bardzo podobne do tych złoœliwie wykopanych dla usunięcia koœciółka. Wyglšda to tak, jakby owa mroczna moc która przez wszystkie owe lata przeœladowała Wszewilki, na dodatek do œladów owego przeœladowania postanowiła spowodować także podobne œlady nie posiadajšce żadnego historycznego znaczenia. Wszakże wówczas ci będšcy na jej usługach mogš zasiewać konfuzję i niewiarę wykrzykujšc: "patrzcie, ten dół powstał w zupełnie niewinny sposób - to zaœ dowodzi że wszystkie poprzednie doły majš tak samo niewinne pochodzenie".

Fot. #D2 (B3 z [10])

Fot. #D2 (B3 z [10]): Powyższe zdjęcie przytaczam tutaj aby nim zilustrować jak wyglšdał ów prastary koœciół Wszewilek około 1870 roku - tj. na krótko przed tym zanim jego mury i piwnice zostały rozebrane, zaœ jego gruzy użyte do budowy nasypu pod tory kolejowe przebiegajšce potem przez miejsce jego zlokalizowania. Zdjęcie pokazuje główne wejœcie do koœcioła ujęte przy obiektywie aparatu skierowanym z zachodu na wschód. Koœciół ten zbudowany był z nieregularnych brył tajemniczej tzw. "rudy darniowej" do dzisiaj znajdowanej na pobliskich łškach koło koryta rzeki Barycz. Pochodzenie owego tajemniczego minerału-rudy prastarej Ziemi Milickiej dyskutowane jest w punkcie #F1 strony Wszewilki. W jego wnętrzu, wzdłuż œcian, wmurowanych było kilka płyt nagrobkowych upamiętniajšcych co szacowniejszych synów Wszewilek. Z kolei z podziemi podobno wiódł niski tunel aż do jednego z grobów wszewilkowskiego cmentarza. Poczštkowo koœciół Wszewilek był niskš budowlš w stylu romańskim, zdolnš też do wypełnienia funkcji obronnej. Jednak z czasem poddawany on był aż kilku przeróbkom i nadbudowaniom wysokoœci jego murów. Przeróbki te nieco zmieniły jego końcowy wyglšd, tak że w czasach rozbiórki jego oryginalny romański styl architektoniczny był już rozmyty. Na lewo od głównego wejœcia, koœciół Wszewilek miał wieżę w dzwonem wiszšcym na rodzaju drewnianej struktury "kozła" (nie uwidocznionš na tym zdjęciu). Wieża ta NIE posiadała dachu, tak że dzwon widoczny był od zewnštrz.
       Więcej informacji o wszewilkowskim koœciele przytoczone zostało w punkcie #C5 totaliztycznej strony o nazwie sw_andrzej_bobola.htm, w punkcie #E1 strony o nazwie wszewilki.htm, a także w punkcie #F1 strony o nazwie wszewilki_jutra.htm.
       4. Piekarnia Wszewilek. Idšc wzdłuż torów ku północy o dalsze około 40 metrów, po prawej stronie torów znajdzie się ogromny dół w Ziemi. Jest to dół po zniszczonej piekarni Wszewilek. Wszewilki miały kiedyœ dużš piekarnię która zaopatrywała w pieczywo nie tylko swoich mieszkańców, ale także pobliski Milicz. Piekarnia ta stała wzdłuż polnej (oryginalnej) drogi przez Wszewilki-Stawczyk. Pomiędzy niš a œpichlerzem Wszewilek w którym trzymane były zapasy zboża i mški, istniała krótka prosta droga dowozowa. Droga ta przetrwała do dzisiaj. Można jš cišgle zobaczyć, bo przebiega ona tuż po prawej (wschodniej) stronie torów kolejowych, w linii prostej łšczšc dół po byłym œpichlerzu z dołem po piekarni. (Odnotuj, że poza tym krókim odcinkiem drogi przy torach, nigdzie indziej żadna droga nie przebiega tuż przy owych torach.) Piekarnia Wszewilek, podobnie jak każdy inny budynek publiczny tej wioski, została rozebrana dokładnie w tym samym czasie co spichlerz, koœciół i karczma, czyli na króko przed rokiem 1875. Jej pozostałoœci, wraz z ziemiš na której ona stała, zużyte zostały do budowy nasypu kolejowego pomiędzy Wszewilkami a stacjš w Miliczu. Z wymazaniem owej piekarni z historii Wszewilek moim zdaniem œcisły zwišzek majš losy rodziny która wkrótce po wojnie zamieszkała w kwadratowym budynku istniejšcym tuż przy szosie, przy północnej krawędzi dołu pozostałego po zniszczeniu owej piekarni. Moim zdaniem rodzina ta musiała coœ wiedzieć na temat owej piekarni. Niespodziewanie bowiem została ona usunięta czyimœ krzywdzšcym nakazem ze swojego domu. Ja osobiœcie posšdzam, że prawdziwym powodem owego ich usunięcia z zamieszkiwanego przez nich domu był fakt, że z wyklarowujšcej się przyszłoœci nagle wyniknęło iż prawdziwa historia tego miejsca już wkrótce będzie udostępniona do publicznej wiadomoœci. Ktoœ postanowił więc odesłać w "sinš dal" ostatnich œwiadków którzy mogliby na miejscu potwierdzić, że historia ta jest prawdziwa.
       5. Oryginalna (stara) droga przez Wszewilki. Po dojœciu wzdłuż torów kolejowych do poczštka dołu po piekarni, zobaczyć można polnš drogę biegnšcš prostopadle do torów, która zaczyna się od torów, poczym biegnie na wschód aż znika za horyzontem. To właœnie przy tej drodze jakieœ 500 metrów od torów kolejowych, po jej prawej (południowej) stronie, stała kiedyœ Wszewilkowska osamotniona leœniczówka. W niej zaœ mieszkała samotna babcia-autochtonka. Niestety, wkrótce po wojnie babcia ta została zamordowana przez jednš z owych "band" rosyjskich maruderów, zaœ jej zwłoki spalone wraz z leœniczówkš w której mieszkała - tak jak to opisałem na stronie internetowej o wsi Wszewilki. Owa polna droga kończšca się na torach kolejowych, jest fragmentem pozostałym po oryginalnej (starej) drodze wschód-zachód przebiegajšcej przez Wszewilki. Wiodła ona z Milicza do Godnowa i dalej do Sulmierzyc. Istniała zanim zbudowano obecnš szosę biegnšcš równolegle do niej, jednak nieco bardziej od niej na północ. Droga ta daje dobre wyobrażenie jak kiedyœ wyglšdały drogi w tej miejscowoœci i jak trudno wówczas było się poruszać zaprzęgom konnym. Ponadto, jej przedłużenie na zachód poza tory kolejowe wskazuje dokładne miejsca gdzie kiedyœ stały inne omawiane tutaj budynki publiczne oraz oryginalne zabudowania wsi Wszewilki. Wszakże zarówno koœciółek Wszewilek, jak i karczma owej wioski stały kiedyœ właœnie przy owej drodze.
       6. Stary budynek (3-ciej generacji) z Wszewilek-Stawczyka. Jeœli podejdzie się jakieœ 100 metrów ku wschodowi wzdłuż owej starej (oryginalnej) polnej drogi przez Wszewilki-Stawczyk, wówczas po jej prawej stronie można zobaczyć bardzo interesujšcy ceglany budynek wiejski (jeœli dotychczas nie został on zburzony). Można go łatwo rozpoznać, bo w przeciwieństwie do innych budynków wiejskich jest on znacznie niższy (jego dach zaczyna się niemal na wysokoœci dorosłego człowieka), ma on małe okienka, więcej niż jedne drzwi wejœciowe, zaœ jego dach i strych jest nietypowo spadzisty i zajmuje więcej niż połowę jego objętoœci (wszystkie te jego atrybuty posiadajš œcisłe uzasadnienia funkcjonale, klimatyczne i technologiczne - uzasadnienia te wymagajš jednak zbyt wiele opisów aby je tutaj wyjaœniać, chociaż częœć z nich omówiono w punkcie #D1.3 tej strony). Pod oknami tego bardzo starego budynku zapewne do dzisiaj przetrwały pieńki po ponad 200-letnich kasztanach wyciętych jeszcze w latach 1970-tych. W czasach kiedy mieszkałem na Wszewilkach budynek ten był zajmowany przez rodzinę Zagórskich. (Jeœli nie zbudowano tam ostatnio żadnego nowego domu, wówczas powinien to być 4-tym domem po prawej stronie drogi liczšc od torów, po domu Dajczmanów, Bujakowej i Mazurów.) Oglšdany przez nas dom Zagórskich jest "budynkiem wiejskim 3-ciej generacji" - zgodnie z klasyfikacjš zaprezentowanš w punkcie #D1.3 tej strony. Podczas jego oglšdania warto więc dokładnie przyglšdnšć się jego atrybutom, szczególnie tym co do których widać że nie zostały one zmodyfikowane w ostatnich latach. Niedaleko od niego, bo zaledwie około 50 metrów od omawianego tu budynku Zagórskich - tyle że po przeciwnej stronie owej oryginalnej (polnej) drogi przez Wszewilki-Stawczyk, aż do lat 60-tych stał także nawet jeszcze starszy budynek, bo 2-giej generacji - według tej samej klasyfikacji z punktu #D1.3. Zamieszkiwany był on przez babcię Sołtysowš. Niestety, został rozebrany w latach 1960-tych, tj. zaraz po œmierci zamieszkujšcej go staruszki. Już po jego oglšdnięciu budynku Zagóskich warto również rzucić okiem na drugš stronę owej starej drogi przez Wszewilki-Stawczyk, bowiem przy owej drodze, wzdłuż krawędzi lasu, do wojny i przez kilka lat zaraz po wojnie znajdowało się właœnie boisko sportowe Wszewilek.
       7. Karczma Wszewilek. Aby od budynku Zagórskich dojœć do miejsca po byłej karczmie Wszewilek, trzeba cofnšć się ku wschodowi owš starš drogš przez Wszewilki-Stawczyk, wejœć na nowš szosę Wszewilek, oraz przejœć tš szosš ku wschodowi o dalsze jakieœ 100 metrów. (Przy okazji tego marszu warto również rozglšdać się dookoła siebie aby odnotować "dbałoœć" jakš miejscowe władze wykazujš wobec Wszewilek-Stawczyka, np. w porównaniu do dbałoœci jakš te same władze wykazujš w stosunku do Wszewilek - które obie to wioski kiedyœ były przecież jednš i tš samš wsiš. W punkcie #E1 strony internetowej o wsi Wszewilki owe różnice w dbałoœci przyrównuję do tych jakimi w życiu zwykle cieszš się "królewicz i żebrak". Ich powód okazuje się prosty: mianowicie tylko Wszewilki-Stawczyk "podpadły" czymœ mrocznym mocom które okupujš Ziemię, a stšd które do dzisiaj majš możnoœć mszczenia się na owej wiosce. Aby odnotować nierównoœć i niesprawiedliwoœć w poziomach owej "dbałoœci" o dwie częœci tej samej wioski, warto się rozglšdnać za takimi rzeczami jak przydrożny chodnik, bita i zadbana nawierzchnia drogi przez wioskę, hydranty wodocišgów, obecnoœć kanalizacji, oznakowania ulic lub miejscowoœci, znaki drogowe, itp.) Nasz marsz kończymy naprzeciwko miejsca gdzie po prawej (północnej) stronie szosy kończy się las. Po lewej stronie tej samej szosy widnieje tam betonowy basen przeciw-pożarowy. Basen ten postawiono na miejscu gdzie kiedyœ stał dom karczmarza. Dom ten zaraz po wojnie spalili "bandyci" wraz z całš rodzinš autochtonów która w nim zamieszkiwała. Jego byłe miejsce jest więc "miejscem o złej karmie" - być może dlatego basen który na nim zbudowano bez przerwy trapiony był najróżniejszymi problemami, np. wyciekała z niego woda, cišgle był on wandalizowany przez chuliganów, zapominany przez władze i stšd nie napełniany, itp. Wzdłuż zachodniej krawędzi tego basenu przed zbudowaniem kolei w 1975 roku przebiegała droga "Bursztynowego Szlaku" wiodšca z Milicza i młyna wodnego na Baryczy, do owego miejsca Wszewilek, potem zaœ do Pomorska i dalej do Gniezna i Gdańska. Ponieważ była ona jednš z gałęzi historycznie ogromnie istotnego "Bursztynowego Szlaku", po drodze tej bez przerwy toczyły się liczne karawany kupieckie które przejeżdżały właœnie tuż obok owego dzisiejszego basenu przeciw-pożarowego. Dlatego po przeciwnej do owego basenu (tj. do domu karczmarza) stronie owego szlaku, dokładnie na skrzyżowaniu dwóch ówczesnych dróg, wybudowana była wszewilkowska karczma. Karczma ta stała w miejscu bliskim do obecnej szosy Wszewilek, w którym dzisiaj zaczyna się ów ogromny dół po byłym ryneczku Wszewilek. Podobnie jak wszystkie budynki publiczne Wszewilek, karczma ta została rozebrana w czasach budowy kolei, zaœ jej pozostałoœci, wraz z ziemiš wybranš spod jej fundamentów, użyte zostały do budowy nasypu kolejowego.
       Kiedy już stoimy przy owym basenie przeciwpożarowym (znaczy przy byłej lokacji domu karczmarza), warto sprawdzić pole przylegajšce do niego od wschodniej strony. Jakieœ bowiem 30 metrów na wschód od owego basenu, na polu tym powinien stać albo gruby dšb jaki obecnie będzie liczył co najmniej 300 lat, albo też istniał będzie pieniek po owym dębie. Dšb ten jest bardzo interesujšcy. Oryginalnie był on bowiem posadzony na poboczu prastarej drogi którš wspominałem już w 3 powyżej. Ta biegnšca dokładnie z południa ku północy i prosta jak strzała droga wiodła od drzwi koœciółka Wszewilek aż do dębu ze œrodka wszewilkowskiego cmentarza. Jeœli dokładnie przyglšdniemy się ziemi w pobliżu omawianego tu dębu, być może nawet obecnie zobaczymy tam pozostałoœci owej drogi. Pozostałoœci te być może dadzš też cišgle się odnotować w miejscu gdzie droga ta przecina szosę i zagłębia się w lesie. (W czasach mojej młodoœci była ona dosyć dobrze widoczna, a nawet cišgle istniały przy niej pieńki po wyciętych starych dębach które kiedyœ przy niej rosły.) Dęby które przy drodze owej rosły pozwalajš dedukować, że cmentarz wszewilkowski używany był często do jakichœ rytuałów (np. do chowania zmarłych) już dużo wczeœniej niż 300 lat temu.. Faktycznie to być może że używano go w tym celu zaraz po tym jak przy poczštku istnienia Wszewilek zapełnieniu uległ miniaturowy cmentarzyk przy wszewilkowskim koœciele.
       8. Starosłowiański cmentarz Wszewilek niesłusznie przez miejscowych nazywany "cmentarzem poniemieckim". Od karczmy dochodzi się do niego owš polnš "drogš na Pomorsko" (tj. fragmentem jednego z odgałęzień dawnego historycznego "Bursztynowego Szlaku") która odbiega od szosy ku północy wzdłuż krawędzi lasu, zaczynajšc się przy owej byłej lokacji wszewilkowskiej karczmy. Cmentarz ten znajduje się po prawej (wschodniej) stronie owej drogi, jakieœ 400 metrów od szosy. Co jest w nim warte obejrzenia, wyjaœnione to zostało dokładniej na stronie o wsi Wszewilki.
       9. "Nowy" młyn elektryczny Wszewilek. Aby go oglšdnšć należy od cmentarza cofnšć się z powrotem na szosę, oraz przejœć szosš jakieœ 100 metrów ku zachodowi. Młyn ten to piętrowy stary budynek z cegły, pierwszy taki budynek po lewej (południowej) stronie (nowej) szosy przez Wszewilki, liczšc od dołu po byłej karczmie Wszewilek. Jest on częœciš większego kompleksu zabudowań gospodarskich, które uformowane zostały w rodzaj zamkniętej "twierdzy" obronnej, jakby w przewidywaniu że mogš spotkać się z wrogoœciš swego otoczenia. Kiedyœ młyn ten spowodował popadnięcie w ruinę i zniszczenie starego młyna wodnego na Baryczy. Obecnie on sam podobnie popada w ruinę i niszczeje. (Jego losy sš więc typowym przykładem działania karmy.) Jego historia opisana została na stronie o wsi Wszewilki.
       10. Co czynić dalej po owym szlaku okrężnym wokół ryneczka Wszewilek. Po przewędrowaniu wokół ryneczka Wszewilek czytelnik ma teraz dwie kolejne możliwoœci - oczywiœcie jeœli nadal pragnie kontynuować swoje zwiedzanie. Oto one:
       10a. Niemal 1000-letni młyn wodny na Baryczy oraz czakram energetyczny Milicza. To co po owym młynie wodnym pozostało, czytelnik zapewne już oglšdał idšc ze stacji kolejowej Milicza do boiska sportowego na Wszewilkach, po prastarym "bursztynowym szlaku" opisanym w punkcie #D2.1 tej strony. Jeœli zaœ jeszcze sobie tego nie oglšdnšł, warto tam się wybrać idšc na południe owš polnš drogš która zaczyna się od "nowego" młyna elektrycznego Wszewielk i przebiega właœnie wzdłuż obecnego boiska Wszewilek (a byłego obszaru obozowego tej wioski). Opis tej drogi, a także opis tego co warto przy niej oglšdać i doœwiadczyć, zawarty jest w punkcie #D2.1 tej strony - tyle że idšc po niej od boiska lub młyna we Wszewilkach, opis ten trzeba czytać "tyłem do przodu". Ponieważ droga ta jest jednoczeœnie drogš z Wszewilek do stacji kolejowej Milicza, być może jej oglšdnięcie warto zostawić sobie na sam koniec wizyty we Wszewilkach.
       10b. Ciekawostki miasta Milicza. Jeœli młyn wodny i czakram energetyczny Milicza oglšdnęło się już podczas przyjazdu do Wszewilek, wówczas podczas odjazdu z owej miejscowoœci NIE warto przechodzić tej samej drogi i oglšdać te same miejsca ponownie. Zamiast więc w drogę powrotnš też wyruszać pocišgiem, warto rozważyć powrót autobusem z dworca autobusowego znajdujšcego się w samym Miliczu. W takim wypadku, po zwiedzeniu pozostałoœci dawnego ryneczka Wszewilek - tak jak to opisano w wytycznych podanych powyżej, warto z Wszewilek wzišœć sobie autobus do Milicza, lub przejœć do Milicza piechotš szlakiem opisanym poniżej w punkcie #D2.3 tej strony. (Od starodawnego ryneczku Wszewilek, do centrum Milicza, jest jakieœ 3 km drogi idšc ku zachodowi chodnikiem wzdłuż szosy.) Po dotarciu zaœ do Milicza, warto zwiedzić sobie to miasteczko wędrujšc po nim szlakiem okrężnym opisanym poniżej w punkcie #D2.4 tej strony, zaœ bazujšcym na opisach ze strony internetowej o mieœcie Miliczu. Przy okazji tego zwiedzania warto także wpaœć do jakiejœ restauracji Milicza aby zamówić sobie danie ze słynnego karpia milickiego.
* * *
       Tyle byłoby historycznie najważniejszych miejsc wartych oglšdnięcia wokół dawnego ryneczka Wszewilek. Oczywiœcie, jest tam znacznie więcej takich miejsc, przykładowo stare wodocišgi opisane na stronie o wsi Wszewilki. Jednak te inne miejsca położone sš relatywnie daleko od byłego ryneczka Wszewilek. Dlatego nie sš one objęte zwiedzaniem opisywanym w tym punkcie niniejszej strony internetowej (czytelnik będzie jednak miał okazję je pozwiedzać na własnš rękę idšc do Milicza szlakiem opisanym poniżej w punkcie #D2.3 tej strony).


#D2.3. Nieoficjalny szlak spacerowy przez Wszewilki, pozwalajšcy na ogólne zapoznanie się z tš wioskš:

       Długoœć tego szlaku wynosi około 3 km. Przy wolnym kroku spacerowym jego przejœcie piechotš może zajšć nawet około 2 godziny (przy szybkim marszu - 1 godzinę). Można go także przebyć w samochodzie, jedynie zatrzymujšc się we wskazanych poniżej miejscach. Jego poczštek wyznaczono przy młynie elektrycznym Wszewilek (czyli w miejscu w którym kończy się szlak z punktu #D2.2 tej strony), zaœ jego końcem jest rynek w Miliczu (czyli miejsce od którego można rozpoczšć podšżanie szlakiem opisanym w punkcie #D2.4 tej strony). Dlatego jego przejœcie stanowi doskonałe rozwišzanie jeœli ktoœ np. właœnie zakończył zwiedzanie Wszewilek i ma zamiar udać się do Milicza, aby wrócić do swojego miejsca zamieszkania autobusem. (Lub zamierza przybyć autobusem najpierw do Milicza, potem przejœć tym szlakiem do Wszewilek, stamtšd zaœ odjechać w dzień pocišgiem aby przejœć także "szlak bursztynowy" z punktu #D2.1. W takim przypadku przybycia najpierw do Milicza a dopiero potem do Wszewilek, odwiedzajšcy Wszewilki powinien przejœć poniższy szlak "tyłem do przodu", czyli zaczynajšc od jego końcowego z podanych poniżej opisów a kończšc na pierwszym z tych opisów.) Pomocnym przy wędrówce opisywanym tutaj szlakiem byłby wydruk stron internetowych Wszewilki oraz Milicz. Oto poszczególne odcinki owego szlaku:
       1. Wymownie pozakręcany przebieg "nowej szosy" przez Wszewilki oglšdanej od młyna elektrycznego - która to szosa mogła przecież być wytyczona prosto jak strzała. Szokujšce różnice pomiędzy Wszewilkami, a Wszewilkami-Stawczykiem. Zanim wyruszymy w zwiedzanie opisanego tutaj szlaku, najpierw dobrze jest się przyglšdšć drodze (do Milicza) przed nami, oraz otoczeniu tej drogi, stojšc na owej drodze jakieœ 50 metrów za wschód od młyna. Z owego bowiem miejsca widoczne sš zarówno całe zabudowania młyna, jak i sporo drogi która nas czeka. Owo uważne przyglšdnięcie się drodze da nam wszakże dużo do myœlenia. Przykładowo, uœwiadomi nam ono że przeœladowania najbardziej historycznej częœci dawnych Wszewilek, czyli obecnej wsi Wszewilki-Stawczyk, wcale nie skończyły się do dzisiaj. WyraŸnie to widać, jesli porówna się jak tzw. podmieńcy manifestujš swojš dbałoœć o relatywnie "nowš" częœć Wszewilek, w porównaniu do ich dbałoœci o owš historycznie najważniejszš częœć zwanš Wszewilki-Stawczyk, którš zwiedzaliœmy w ramach szlaku opisanego w punkcie #D2.2 powyżej. Przykładowo, chodnik dla pieszych przez Wszewilki urywa się koło młyna. Kanalizację doprowadzono tylko do młyna. Wodocišgi wprawdzie dochodzš do obecnego boiska sportowego (wszakże boisko to jest miejscem publicznym), jednak nie jestem pewien czy je otrzymały budynki przy starej drodze przez Wszewilki-Stawczyk. Nawierzchnia drogi jest ładnie wybrukowana tylko w "nowych" Wszewilkach, jednak żenujšco piaszczysta, pełna wybojów i wymownie zaniedbana na cišgle polnych drogach przez historycznie istotne Wszewilki-Stawczyk. Itd., itp. Kolejnš zagadkę jakš odnotujemy po uważnym przyglšdnięciu się od młyna owej drodze do Milicza, to jej dziwnie powykręcany przebieg. Droga ta była wszakże wytyczana od zera w 1875 roku. Tu gdzie obecnie ona przebiega były wówczas gołe pola. Mogła więc być wytyczona prosto jak strzała. Tak też prosto jak strzała wytyczyłby jš zapewne każdy z nas. Jednak w rzeczywistoœci skręca się ona na kształt litery S. Oczywiœcie, musiał ku temu być jakiœ powód. Jak się okazuje, powodem tym jest, że już po wstępnym jej wytyczeniu ktoœ zmusił geodetów żeby tak jš zmodyfikować aby ominęła ona miniaturowy ryneczek Wszewilek (który oglšdaliœmy w ramach punktu #D2.2 powyżej). Ktoœ wyraŸnie więc zadecydował już po jej pierwszym wytyczeniu, że musi ona omijć ów były miniaturowy ryneczek historycznych Wszewilek-Stawczyka, tak aby ryneczek ów mógł zostać dokumentnie zniszczony (wykopany wraz z fundamentami) razem z historycznymi budynkami które przy nim stały. Wszakże gdyby wytyczono jš prosto jak strzała, owo zniszczenie ryneczka stałoby się niemożliwe bo zniszczona wówczas by także być musiała i owa nowo-wytyczona droga. Pozawijany przebieg owej "nowej" drogi przez Wszewilki jest więc dowodem, że ktoœ celowo zadbał aby chwalebna i moralna przeszłoœć wolnej wsi Wszewilki nie przertwała do dzisiejszych czasów - tak jak to opisane zostało w punkcie #E1 strony internetowej o wsi Wszewilki, omawiajšcym "spisek przeciwko Wszewilkom".
       2. Domostwa wokół Młyna: dom-twierdza właœciciela młyna, kolejny dom autochtona z naprzeciwka młyna spalony po wojnie wraz z jego mieszkańcami, oraz dom Walohy (ostatniego wszewilkowskiego autochtona, który podobnie jak wszyscy poprzedni autochtoni najwyraŸniej również został tajemniczo zamordowany w kilka lat po wojnie). Po uważnym oglšdnięciu szosy do Milicza która rozcišga się przed nami, możemy przystšpić do oglšdania ciekawostek jakie nas otaczajš. Jednš z nich sš zabudowania gospodarskie, których częœciš jest właœnie ów elektyczny młyn Wszewilek. Nie wiem czy cišgle będzie to widoczne do dzisiaj, jednak oryginalnie zabudowania te były uformowane w rodzaj wiejskiej "twierdzy". Faktycznie były one unikatem nie tylko we Wszewilkach, ale również i w całej okolicy. Ich zabudowa była bowiem tak zaprojektowana, że poszczególne połšczone ze sobš zabudowania owego gospodarstwa formowały po zewnętrznej stronie rodzaj jednolitego, bezokiennego muru, który był niemożliwy do sforsowania - gdyby ktoœ zechciał wedrzeć się do wnętrza owej twierdzy. Nawet brama do owych zabudowań, znajdujšca się tuż przy młynie, była solidna, pełna, oraz zamknięta od góry - tak jak brama do dowolnej œredniowiecznej twierdzy. Takie zaprojektowanie owych zabudowań oznacza, że od pierwszej chwili ich właœciciele zdawali sobie sprawę, że przybyli oni do Wszewilek aby zaprowadzić "nowy porzšdek", oraz że z góry spodziewali się oni oporu, a nawet buntu, miejscowych. Dlatego na wszelki wypadek zbudowali dla siebie "twierdzę". Faktycznie też młyn ów zniszczył swoim położeniem i konkurencyjnoœciš odwieczny młyn wodny na Baryczy. Z kolei piekarnia która była usytuowana w domu właœcicieli owego młyna, wykorzytywała ekonomicznš pustkę pozostałš po zniszczeniu przez ówczesne "władze" starej piekarni Wszewilek - miejsce po której oglšdaliœmy w 4 z punktu #D2.2 tej strony. Po oglšdnięciu sobie "twierdzy" zabudowań właœcicieli młyna, oglšdnšć warto też miejsce po przeciwnej do młyna stronie szosy. Zdaje się że obecnie stoi tam już czyjœ nowy dom mieszkalny (5-tej generacji). Jednak w czasach kiedy ja cišgle mieszkałem we Wszewilkach, w miejscu tym widniały jedynie ruiny po domu kolejnego autochtona Wszewilek, który został zamordowany i spalony wraz ze swoim domem w okresie bezprawia jakie zapanowało zaraz po drugiej wojnie œwiatowej. Ciekawe że po przeciwstawnej stronie szosy do spalonego domu owego autochtona, znajdowało się gospodarstwo Walohy, który był ostatnim autochtonem jaki ostał się we Wszewilkach - jednak jaki także najprawdopodobniej został zamordowany dopiero w kilka lat po wojnie (gospodarstwo Walohy jest następnym gospodarstwem przylegajšcym do zabudowań właœcicieli młyna).
       3. Kolejny ogromnie już rzadki dom mieszkalny 3-ciej generacji na Wszewilkach. Po oglšdnięciu sobie okolic owego młyna elektrycznego Wszewilek, ruszamy owym pięknym chodnikiem wzdłuż szosy nowych Wszewilek. Wędrujemy ku zachodowi w kierunku Milicza. Po drodze przyglšdamy się budynkom gospodarskim które mijamy. Większoœć owych bydynków będzie pedantycznie murowana z czerwonej cegły, przyjmujšc formę zabudowań 4-tej generacji - zgodnie z klasyfikacjš omówionš w punkcie #D1.3 tej strony. Jednak około szósty budynek z cegły jaki po młynie miniemy po prawej (północnej) stronie drogi którš idziemy, powinien być jednym z owych ogromnie już rzadkich we Wszewilkach budynków 3-ciej generacji (jeœli zdołał on przetrwać do dzisiaj). Poznamy go po bardzo niskich murach, małych okienkach, więcej niż jednych drzwiach wejœciowych (kiedyœ w budynkach takich mieszkały wszakże razem aż trzy generacje formujšce jednš rodzinę - stšd zawsze było w nich aż kilka odrębnych mieszkań, każde zaœ mieszkanie miało własne drzwi wejœciowe), oraz nieproporcjonalnie wysokim dachu (cišgle wzorowanym na dachach budynków 2-giej generacji w oryginalnym stylu Wszewilek).
       4. "Feralny obszar", czyli miejsca gdzie została zastrzelona kolejna autochtonka, oraz gdzie jeszcze jedna rodzina wszewilkowskich autochtonów została zamordowana i spalona wraz z ich domem. Po oglšdnięciu owego domu mieszkalnego 3-ciej generacji (jeœli cišgle tam stoi) wędrujemy dalej w kierunku Milicza (tj. ku zachodowi). Jakieœ dalsze 3 stare domostwa, także po tej samej północnej (naszej prawej) stronie ulicy, natkniemy się albo na wyrwę w zabudowaniach, albo na nowy dom (5-tej generacji) zbudowany w miejscu takiej byłej wyrwy. Wyrwa owa powstała w miejscu gdzie kolejny dom wszewilkowskiego autochtona został zaraz po przejœciu frontu puszczony z dymem wraz w ciałami zamordowanych w nim autochtonów. W sumie jest to więc czwarty dom który padł ofiarš rzekomego okresu bezprawia i rabunków, jaki to okres zapanował zaraz po przejœciu frontu. Rzeczš, która jednak szokuje mnie osobiœcie w owym rzekomo chaotycznym mordowaniu i puszczaniu z dymym na powojennych Wszewilkach, jest że ich ofiarami zawsze padali autochtoni, czyli ludzie którzy pamiętali historię tej wioski. Wyglšdało więc na to, że w owym niby chaosie istniała reguła. Stwierdzała ona "wymordowuj wszystkich autochtonów" którzy znajš przeszłoœć i historię tego miejsca. Z kolei dzięki wymordowaniu owych autochtonów zniszczona została historia Wszewilek, a jak ja wierzę - także i Milicza. Kolejnš ciekawostkš która w owym miejscu mi rzucała się w oczy, to że istniało tam kiedyœ coœ w rodzaju "feralnego obszaru" (miejmy nadzieję że do dzisiaj niszczycielskie energie tego obszaru zostały już zneutralizowane). Przykładowo, po przeciwnej stronie szosy od owego spalonego domu, mieszkała kiedyœ owa autochtonka która została zastrzelona przez rosyjskiego snajpera w momencie bitwy o Milicz. Pamiętam także, że ja sam miałem kiedyœ właœnie w owym obszarze dosyć paskudny wypadek rowerowy. Ja osobiœcie wierzę, że takie "feralne obszary" majš coœ wspólnego z energiami zakłócajšcymi ziemskie pole grawitacyjne. Przykładowo, w Nowej Zelandii w miejscu gdzie ktoœ umiera w wypadku drogowym, stawia się potem biały krzyż na poboczu drogi. Jeœli zaœ przeanalizować zgrupowania takich białych krzyży spotykane co jakiœ czas na pustej i prostej jak strzała drodze, wówczas zawsze się okazuje, że pod nimi przebiega jakiœ podziemny "fault" generujšcy energię zakłócajšcš ziemskie pole grawitacyjne. (W górzystej Nowej Zelandii jest łatwiej niż w płaskiej Polsce wypatrzyć położenie podziemnych "fault'ów - po więcej informacji na temat owych nowozelandzkich "białych krzyży" i ich zwišzku z grawitacjš ziemskš patrz podrozdział I4.4 z tomu 5 mojej najnowszej monografii [1/5].) Ciekawe, że dom mojej babci położony był kiedyœ właœnie na jednym z takich "feralnych obszarów". Z opowiadań rodzinnych pamiętam też, że cišgle albo w samym owym domu mojej babci, albo tuż przy nim, miejsce miały najróżniejsze nieszczęœcia.
       5. Wszewilkowska szkoła oraz miejsce gdzie nowa szosa oddzielona została od starej drogi, dzielšc Wszewilki na starszš i nowszš połówkę. Kiedy przejdziemy jakieœ 100 metrów ku zachodowi od ostatnio oglšdanego "feralnego obszaru", wówczas również po prawej (północnej) stronie szosy ujrzymy budynek wszewilkowskiej szkoły, czy tego co po szkole tej pozostało do dzisiaj. Szkoła ta jest tš samš szkołš do której ja uczęszczałem w roku szkolnym 1955/1956. Faktycznie jest ona centralnie położonym budynkiem Wszewilek, oraz prawdopodobnie jedynym budynkiem zaprojektowanym jako szkoła. Nie wiem jednak czy funkcję szkoły spełnia ona i dzisiaj. Od punktu naprzeciwko owej szkoły warto się rozglšdnšć w obu kierunkach szosy którš podšżamy. Poczšwszy bowiem od tego miejsca, dalszy przebieg szosy którš wędrujemy (aż do "ogródka krasnoludków" opisanego w 5 poniżej) pokrywa się dokładnie z jej przebiegiem jeszcze przed budowš kolei żelaznej w 1875 roku. Dlatego poczšwszy od owej szkoły, niemal wszystkie ceglane budynki Wszewilek jakie napotkamy będš znacznie starsze od budynków przy częœci szosy jakš dotychczas szliœmy. Odnotujemy to wyraŸnie po ich architekturze, szczególnie zaœ po wysokoœci ich œcian, po wieku ich cegieł, po wielkoœci ich okien, oraz po rodzaju dachówek jakie domy te używajš. Natomiast jeœli od szkoły oglšdniemy się z powrotem ku wschodowi, tj. na drogę którš właœnie przyszliœmy, wówczas odnotujemy że wszystkie otaczajšce jš zabudowania sš relatywnie nowe. Wszystkie one wszakże zostały zbudowane już po roku 1875, kiedy to ów poprzedni odcinek naszej drogi został dopiero wytyczony. Przed owym rokiem 1875, droga przez Wszewilki biegnšca na wschód od tej szkoły faktycznie kierowała się w tym miejscu małym łukiem ku południu, poczym przebiegała równolegle do obecnie istniejšcej drogi, tyle że oddalona była od niej o jakieœ 100 metrów ku południu.
       6. Koniec dawnych Wszewilek - widok na stare wodocišgi Milicza, "ogród krasnoludków", miejsce po prastarym domu (2-giej generacji). Po perspyktywicznym zorientowaniu się w przebiegu dawnych i nowych dróg Wszewilek oglšdanych od wszewilkowskiej szkoły, ruszamy w dalszš drogę na zachód w kierunku Milicza. Po drodze przyglšdamy się architekturze starszych budynków z cegły (w większoœci 4-tej generacji, chociaż w moich czasach po prawej/północnej stronie drogi niedaleko za szkołš cišgle znajdował się jeden budynek 3-ciej generacji) formujšcych oryginalnš zabudowę tej znacznie starszej częœci Wszewilek. (Możemy też rzucić okiem na nowe budynki 5-tej generacji które w międzyczasie wybudowano na tej częœci drogi, aby zobaczyć jak podobna do siebie i "pudełkowata" jest architektura ich wszystkich.) Nasz następny stop znajduje się jakieœ 50 metrów po tym, jak szosa którš idziemy wykaże mały skręt w lewo i zacznie dosyć raptowny spadek w dół zbocza. W owym miejscu w dawnych czasach był już koniec Wszewilek. W miejscu tym zbiegało się także aż kilka starych dróg wiodšcych w odmiennych kierunkach (dwie najważniejsze z owych dróg istniejš tam zapewne do dzisiaj). Przykładowo główna droga przez Wszewilki którš przyszliœmy skręcała w owym miejscu ku północnemu-wschodowi i wiodła w kierunku już widocznych z tamtego miejsca budynków i wieży byłych wodocišgów miejskich Milicza. Obecny przebieg dalszej drogi do Milicza, którš za chwilę pójdziemy, wytyczony został dopiero w latach 1930-tych, po tym jak w latach 1920-tych przekopano nowe koryto rzeki Baryczy, zaœ obszar byłych bagien przez jaki droga ta obecnie przebiega uległ dzięki temu osuszeniu. W miejscu w którym się znajdujemy powinniœmy zwrócić uwagę na duży ogród ze starymi drzewami, jaki - mam nadzieję, istnieje do dzisiaj przy drodze którš kroczymy, po jej prawej stronie - zaraz za polnš dróżkš która w tamtym miejscu dochodzi z północy do naszej drogi. Ogród ten kiedyœ nazywano "ogrodem krasnoludków". Powodem było kiedyœ ogromnie głoœne na Wszewilkach zdarzenie jakie miało tam miejsce w latach 1950-tych - tj. w czasach kiedy w Polsce nikt jeszcze nie słyszał ani o UFO ani o UFOnautach. Otóż w owym czasie pewnego ranka kilku zaszokowanych mieszkańców Wszewilek zobaczyło na owym ogrodzie ogromny, przeŸroczysty, jakby wykonany ze szkła, "grzyb" (dziœ byœmy go nazywali wehikułem UFO). Z "grzyba" tego wychodziły całe gromady maleńkich ludzików wielkoœci zaledwie około półmetrowej. Najwięcej z tych ludzików interesowało się długim budynkiem 2-giej generacji jaki w owym okresie stał wzdłuż zachodniej granicy owego ogrodu (zdaje się że w owych czasach w budynku tym mieszkała m.in. rodzina Piotrowskich). Niektóre z owych ludzików wnikały nawet do œrodka tego budynku. Inne ludziki krzštały się po całym ogrodzie, wyczyniajšc tam jakieœ "magniczne" rzeczy. Na samym końcu wszystkie te ludziki powsiadały z powrotem do owego przeŸroczystego "grzyba", poczym grzyb nagle zniknšł z widoku (tj. zapewne włšczył "stan telekinetycznego migotania" opisany w podrozdziale LC3 z tomu 10 monografii [1/5]). Było aż kilku godnych zaufania œwiadków owego niezwykłego zdarzenia. Całe więc Wszewilki spekulowały potem czym sš owe dziwne "krasnoludki" wchodzšce do przeŸroczystego "grzyba" który jest w stanie nagle "zniknšć" z widoku, oraz czy cišgle one i ich magiczny "grzyb" znajdujš się w owym ogrodzie pozostajšc tam niewidzielne dla ludzkich oczu. Przez spory też czas póŸniej ogród ów nazywano "ogrodem krasnoludków". Ciekawostkš było, że wkrótce potem ów długi budynek 2-giej generacji, którym owe "krasnoludki" tak się interesowały, został rozebrany. Ja bym obecnie spekulował, że owi UFOnauci wiedzieli już dokładnie iż ów budynek zostanie wkrótce rozebrany. UFOnauci przybyli więc aby go udokumentować dla jakichœ tam swoich celów. Nawiasem mówišc, dla mnie na zawsze pozostanie tajemnicš dlaczego budynek ten został rozebrany (podobnie zresztš jak nigdy nie zrozumiem dlaczego został też rozebrany niemal identyczny do niego budynek babci Sołtysowej opisany w 6 z punktu #D2.2). Wszakże na jego miejscu nie postawiono potem już nic nowego - jego rozebranie nie służyło więc uwolnieniu miejsca pod budowę czegoœ nowego. Pod względem architektonicznym był on bardzo atrakcyjny i raczej niezwykły, tak że tylko dodawał uroku Wszewilkom - nie rozebrano go więc z przyczyn estetycznych. Ponadto zamieszkiwało go aż kilka rodzin, które potem z powodu jego rozebrania znalazły się na bruku - nie rozebrano go więc ponieważ stał pusty. Tylko czekać jak dla tych samych powodów ktoœ już wkrótce wyda nakaz aby rozebrać także koœciół Œw. Andrzeja Boboli w Miliczu. Wszakże koœciół ten też jest noœnikiem architektonicznej historii Wszewilek i Milicza, oraz doskonałš ilustracjš jak owa oryginalna architektura Wszewilek kiedyœ wyglšdała.
       7. Bagnisty przesmyk do ulicy Krotoszyńskiej. Po oglšdnięciu "ogrodu krasnoludków" maszerujemy dalej ku zachodowi drogš do Milicza. W owym miejscu droga jest relatywnie nowa, bo zbudowana dopiero w latach około 1930-tych. Biegnie ona wzdłuż dna lokalnej niziny, co wyraŸnie widać patrzšc na wznoszšcy się obszar po jej prawej (północnej) stronie. Przedtem było tutaj bagno niemożliwe do przebycia przez ciężkie wozy. Dlatego w historycznych czasach wozy objeżdżały ten obszar naokoło jadšc do Wszewilek drogš która biegła znacznie wyżej w pobliżu budynku starych milickich wodocišgów. Nawet zresztš tuż przed moim opuszczeniem Polski obładowane ciężarówki cišgle wzbudzały w owym miejscu takie wibrowanie drogi, jakby biegła ona po galarecie a nie po twardej ziemi. Bagno to stopniowo osuszyło się dopiero kiedy około lat 1920-tych obszar ten został zmeliorowany po tym jak przekopano nowe (głębsze) koryto Baryczy. W jego osuszeniu dopomogły także nowe studnie do milickich wodocišgów które w okolicach owych wodocišgów odsysały wodę która uprzednio wyciekała z gruntu do owego obszaru. Droga którš idziemy oryginalnie wybrukowana była małymi kamieniami, które kiedyœ nazywano "kocie łby" (obecnie, jak wierzę, droga ta jest wyasfaltowana). Możemy więc w przyszłoœci się chwalić, że szliœmy około pół kilometra po byłej drodze z "kocich łbów". (Nasi potomkowie zapewne będš kiedyœ zaszokowani owymi "barbarzyńskimi czasami", kiedy to drogi brukowano łbami kotów, ludzie w swych aparatach fotograficznych używali rybiego oka w roli obiektywu, politycy musieli pokazywać lwi pazur podczas niemal każdego swego przemówienia, zazdroœni koledzy wylewali nad nami krokodyle łzy, spora częœć społeczeństwa miała ptasie móżdżki, pracownicy umysłowi rzucali okiem na dotyczšce ich dokumenty, zaœ fachowcy zwykle zjadali sobie zęby.) Ciekawostkš tego obszaru jest też, że na przełomie lat 1950/60-tych wykryto pod nim skały nasycone ropš naftowš. Niestety, ropa owa NIE jest uwalniana wystarczajšco dużym strumieniem aby móc być eksploatowana na przemysłowš skalę.
       8. Narożnik z kuŸniš i byłym wszewilkowskim kowalem. Po przejœciu owego krótkiego przesmyka byłej szosy z "kocich łbów" wiodšcej przez były obszar bagienny, dochodzimy do skrzyżowania w kształcie litery "T". Jest to skrzyżowanie z ulicš Milicza zwanš "Krotoszyńska". Na północnej stronie wszewilkowskiego narożnika owego skrzyżowania stała kiedyœ jedyna kuŸnia w całej okolicy. Działała ona aż do końca "końskiej ery", czyli niemal do końca lat 1960-tych. Budynek w którym owa stara kuŸnia istniała stoi tam zapewne do dzisiaj. W umiejscowieniu owej kuŸni uwagę warto zwrócić na jej położenie na skrzyżowaniu dróg. W dawnych bowiem czasach wszelkie budynki które œwiadczyły "usługi" dla ludnoœci, takie jak karczmy, zajazdy, kuŸnie, sklepy, itp., zakładano właœnie na skrzyżowaniach dróg. Tak nawiasem mówišc, to diagonalnie do owej kuŸni, w jednopiętrowym budynku który zapewne stoi tam do dzisiaj, przez dziesištki lat znajdował się również jedyny wówczas w całej okolicy sklep spożywczy. W owych czasach sklepy także zakładano przy skrzyżowaniach dróg. Owo skrzyżowanie jest także miejscem przez które wiosnš w 1945 roku musiało uciekać w kierunku swoich domów w Stawcu czterech œmiertelnie wystraszonych chłopców w niemieckich mundurach wojskowych, zanim jakieœ 400 metrów na północ od tego skrzyżowania każdy z nich po kolei został zastrzelony przez strzelca wyborowego z rosyjskiego patrolu zmotoryzowanego - tak jak to opisałem na stronie bitwa o Milicz. Faktycznie też poczšwszy od tego skrzyżowania aż do mostu na Baryczy (który chłopcy owi mieli rozkaz wysadzić w powietrze), będziemy szli wzdłuż trasy panicznej ucieczki owych młodocianych "obrońców Milicza". Warto więc przy okazji tego marszu przypomnieć sobie o ich losie. Wszakże potem zupełnie innymi oczami będziemy patrzeć na tych przywódców którzy aż piszczš aby wysłać swojš młodzież żeby ta umierała w jakiejœ beznadziejnej wojnie jaka nigdy nie powinna być ani kontemplowana ani rozpoczęta.
       9. Niemiecki magazyn karabinów na ulicy Krotoszyńskiej. Po znalezieniu się na ulicy Krotoszyńskiej skręcamy niš w lewo (ku południu) i wędrujemy prosto wzdłuż niej aż dojdziemy do rynku Milicza. Proponuję przy tym zwrócić uwagę, że obecny (wyprostowany) przebieg ulicy Krotoszyńskiej wytyczony został dopiero około lat 1930-tych. Wczeœniej wzdłuż niej biegła stara zakrzywiona droga jednej z odnóg historycznego "Bursztynowego Szlaku". Resztki tej drogi możemy ujrzeć do dzisiaj, ponieważ przebiegała ona tylko kilkadziesišt metrów na wschód po naszej lewej stronie ulicy Krotoszyńskiej. To właœnie przy niej do dzisiaj stojš stare zabudowania które istniały tam jeszcze w czasach sprzed wyprostowania ulicy Krotoszyńskiej. Natomist tuż przy lewej stronie obecnej ulicy Krotoszyńskiej, zaraz po wojnie nie było niemal żadnego budynku - poza jednym wyjštkiem. Wyjštkiem tym, jaki miniemy po drodze, był stojšcy właœnie po lewej (wschodniej) stronie owej ulicy Krotoszyńskiej stary poniemiecki magazyn karabinów. Magazyn ów zlokalizowany jest jakieœ 400 metrów od wszewilkowskiej kuŸni. Kiedyœ był on jedynym budynkiem stojšcym w owym obszarze tuż przy ulicy Krotoszyńskiej po jej lewej (wschodniej) stronie. Zaraz za nim niedawno wzniesiono krzyż upamiętniajšcy wydarzenia zwišzane z powstaniem Solidarnoœci. Ciekawostkš owego poniemieckiego magazynu jest, że zaraz po wyzwoleniu okazało się, że cały zapchany jest on hitlerowskimi karabinami. Ponieważ w czasach rabunku i bezprawia jakie zapanowały na tych obszarach zaraz po wojnie, byłoby nieroztropnoœciš pozostawienie owych karabinów w sprawnym stanie, rosyjski komendant na Milicz zdecydował że muszš one być zniszczone. Karabiny te poustawiano więc wzdłuż krawężnika ulicy Krotoszyńskiej, tak że ich zamki wypadały właœnie na linii owego krawężnika. Następnie wzdłuż owego krawężnika, po tych karabinach, przejechał się ciężki czołg rosyjski, łšmišc każdy karabin w obszarze jego zamka. W rezultacie, w długi czas potem, niemal cała ulica Krotoszyńska zasłana była szczštkami połamanych niemieckich karabinów. Gdybyœmy ulicš tš szli ponad 60 lat temu, tj. wkróce po wyzwoleniu, te połamane karabiny widzielibyœmy jak walajš się wzdłuż całej naszej drogi. Byłby to raczej niezwykły widok. Na temat owych karabinów z ulicy Krotoszyńskiej pisałem także na stronie bitwa o Milicz.
       10. Grodzisko "Chmielnik" pod Miliczem - czyli prapoczštek Wszewilek. Idšc dalsze około 100 metrów ulicš Krotoszyńskš, po swojej prawej (zachodniej) stronie widzimy zabudowania milickiej rzeŸni miejskiej. Natomiast po lewej (wschodniej) stronie, niemal dokładnie naprzeciwko bramy owej rzeŸni, do ulicy tej dochodzi polna dróżka wiodšca tam z Wszewilek, a œciœlej od "ogrodu krasnoludków" opisanego w 6 powyżej. Przy drodze owej powinien stać znak "grodzisko Chmielnik". Grodzisko to widać nawet z ulicy Krotoszyńskiej którš idziemy. Jest to okršgłe wzgórze widoczne jakieœ 400 metrów od ulicy, poza którym widać zabudowania wsi Wszewilki. Grodzisko to stanowiło prapoczštek obecnego Milicza (i Wszewilek), oraz pierwszš lokację tego miasta (i tej wsi), zanim obecny, murowany Milicz został zbudowany. Więcej informacji na jego temat można znaleŸć w Izbie Regionalnej Milicza, którš możemy odwiedzić w ramach 11 z punktu #D2.4 tej strony.
       11. Targowisko przy Baryczy przeniesione tam z Wszewilek. Zaraz za milickš rzeŸniš miejskš, a œciœlej pomiędzy budynkami rzeŸni a korytem Baryczy, po zachodniej stronie ulicy Krotoszyńskiej znajduje się byłe targowisko Milicza. Targowisko to istniało w owym miejscu od około 1875 roku, kiedy to zostało tam przeniesione z Wszewilek. Faktycznie bowiem oryginalnie targowisko to znajdowało się na byłym ryneczku Wszewilek. Jednak kiedy kolej staranowała ów ryneczek, zostało ono przeniesione do Milicza właœnie w omawiane tutaj miejsce. Można więc powiedzieć, że miejsce to "ukradło" słynne wszewilkowskie targi, oraz spowodowało że targi te zaniknęły. Los tego miejsca był też bardzo podobny do losu wszelkich innych "złodziei". W latach 1990-tych Milicz zbudował sobie odmienne targowisko, które zlokalizowane zostało w miejscu byłego stawu z łazienek milickich (targowisko to omówione jest w 4 z punktu #D2.4 tej strony). Stšd owo byłe targowisko przy milickiej rzeŸni jakie właœnie mijamy w swojej wędrówce leży obecnie całkowicie opuszczone i zaniedbane.
       12. Nowe a stare koryto Baryczy, nowy most na Baryczy, milicka garbarnia - i co po niej pzostało. Tuż za końcem targowiska znajduje się obecne koryto Baryczy. Przez koryto to przechodzimy po betonowym moœcie. Ciekawostkš owego mostu jest, że w chwili wkraczania wojsk radzieckich do Milicza, most ten miał być wysadzony w powietrze. Niestety, młodociani żołnierze niemieccy, którym powierzono zadanie wysadzenia tego mostu, po ujrzeniu lania jakie Rosjanie sprawili ich kolegom zamkniętym w ratuszu Milicza, dali nogi do swoich domów, "zapominajšc" wysadzenia tego mostu. Co z nimi potem się stało, pisane to jest na stronie bitwa o Milicz. Warto wiedzieć, że rzeka Barycz przepływajšca pod owym mostem, płynie swoim obecnym korytem tylko od czasów kiedy została uregulowana około lat 1920-tych. Poprzednio bowiem Barycz płynęła zupełnie innym korytem, w okolicach tego mostu œmiesznie się zawijajšc tak że broniła ona dostępu do miasta zarówno od wschodu, jak i od północy. Pamištkš po dawnym przebegu Baryczy jest długi budynek, który zapewne stoi do dzisiaj w widłach pomiędzy starš i nowš drogš przez Milicz (tj. po lewej (wschodniej) stronie zaczynajšcej się tuż za owym mostem nowej ulicy Parkowej), tylko jakieœ 50 metrów za owym obecnym mostem na Baryczy. Ten długi budynek aż do czasu uregulowania Baryczy był bowiem milickš garbarniš skór. Garbarnia ta stała tuż nad brzegiem dawnego koryta Baryczy, zaœ jej długa, północna œciana omywana była wodš z Baryczy. (To dlatego ten długi budynek stoi zlokalizowany swojš długš osiš w kierunku wschód-zachód, aby rozcišgać się właœnie wzdłuż byłego koryta Baryczy. W œrodku długoœci tego budynku (garbarni), zaraz po wojnie istniała drewniana struktura w kształcie ogromnych schodów odwróconych do góry nogami - bardzo podobna do historycznego żurawia ze starego Gdańska. Otóż struktura ta używana była do moczenia wyprawianych skór w wodzie Baryczy. Z owych jej niby schodów zawieszonych ponad korytem Baryczy zwisały liny, zaœ na końcach owych lin przywišzywane były pęki skór które w byłej technologii wyprawiania musiały być długotrwale wypłukiwane przez wodę Baryczy. Niestey, w jakiœ czas po wojnie, kiedy budynek owej byłej garbarni zamieniono w blok mieszkalny, owš strukturę schodkowš rozebrano. A szkoda, bo była ona równie historyczna jak budynek gdańskiego żurawia.
       13. Była północna (GnieŸnieńska) brama wjazdowa do Milicza. Po przekroczeniu mostu na Baryczy, do Milicza wchodzimy nie owš nowš ulicš Parkowš, która przebiega po prawej (zachodniej) stronie budynku garbarni, a starš małš uliczkš, która od mostu biegnie prosto przechodzšc po lewej (wschodniej) œcianie budynku garbarni. Uliczka ta jest faktycznš uliczkš wlotowš do dawnego Milicza. Tylko jakieœ 50 metrów od byłego koryta Baryczy, na uliczce owej stała kiedyœ północna brama (GnieŸnieńska) w murach obronnych Milicza. Miejsce gdzie ona się znajdowała można wypatrzeć nawet i dzisiaj, bowiem znajduje się ono tuż przy poczštku zwartej zabudowy milickiej po obu stronach tej uliczki. Od dawnej bramy wjazdowej do miasta w obie strony rozcišgały się kiedyœ mury obronne Milicza, poprzedzone fosš. Ich położenie także można wypatrzeć, bowiem do dzisiaj w ich miejscu znajduje się pas pozbawiony zwartej zabudowy miejskiej. Zaraz za byłym zlokalizowaniem północnej bramy w murach Milicza, znajduje się rozwidlenie wewnętrzynych uliczek tego miasta. Skręcamy w prawš (zachodniš) z owych uliczek. Zaprowadzi nas ona do rynku Milicza, odległego zaledwie jakieœ 100 metrów od owej północnej bramy wjazdowej do miasta.
       14. Rynek w Miliczu. Po dotarciu do milickiego rynku, mamy aż kilka możliwoœci dalszego postępowania. Przykładowo, możemy sobie odpoczšć, zamawiajšc danie ze słynnego milickiego karpia w jednej z licznych przy rynku restauracji Milicza (po szczegóły patrz 10b w punkcie #D2.2 tej strony). Możemy rozglšdnšć się po licznych miejscowych sklepach w poszukiwaniu jakiejœ pamištki z naszej wizyty w Miliczu. Możemy też od razu udać się na dworzec autobusowy lub na dworzec kolejowy aby powrócić do naszego miejsca zamieszkania. Możemy także oglšdnšć sobie ciekawostki Milicza, wędrujšc po milickiem szlaku okrężnym który opisuję w następnym punkcie #D2.4 tej strony.

Fot. #D3 (K2 w [10])

Fot. #D3 (K2 w [10]): Wszewilki ujęte od miejscowej szkoły w kierunku drogi dojazdowej od Milicza . Zdjęcie z lipca 2004 roku. Widoczny na tym zdjęciu odcinek drogi przez Wszewilki przebiega dokładnie tym samym szlakiem jakim wiodła oryginalna droga tej wioski istniejšca tutaj już od ponad 1000 lat. Dlatego ten odcinek drogi wszewilkowskiej jest najstarszy. Zaraz po wyzwoleniu stało też przy niej kilka budynków nieco starszych od innych, bowiem zbudowanych jeszcze porzed wytyczeniem nowej drogi około 1875 roku. Najstarszy z tych budynków, cišgle pokryty strzechš i zbudowany w "stylu architektonicznym Wszewilek", znajdował się po prawej stronie drogi w miejscu gdzie znika ona ze zdjęcia, tj. niedaleko od zabudowań wodocišgów milickich. Rozebrany on został jeszcze w latach 1950-tych. Stał on w bardzo starym ogrodzie który zapewne istnieje w owym miejscu do dzisiaj. Ogród ten nazywano kiedyœ "ogrodem krasnoludków", bowiem w czasach kiedy cišgle stał tam ów prastary budynek, kilku prawdomównych sšsiadów zaobserwowało w owym ogrodzie ogromny przeŸroczysty "grzyb" (dzisiaj byœmy go nazywali "wehikułem UFO"). Z "grzyba" tego wysypało się całe mrowie maleńkich ludzików. Ludziki te z jakichœ powodów ogromnie interesowały się właœnie owym starym domostwem. Potem zaœ powsiadały z powrotem do owego kryształowego "grzyba", poczym grzyb ten w jakiœ "nadprzyrodzony" sposób nagle zniknšł z widoku obserwujšcych go ludzi.
       Wszewilki to ogromnie dziwne miejsce. To właœnie w okolicy tej wsi Wszewilki, w czasach swej młodoœci zaobserwowałem opad deszczu z żywych rybek (płotek). Chociaż deszcz taki posiada wiele naukowych wytłumaczeń, faktycznie na podstawie tego co o nim pamiętam, uważam że posiada on cudowne pochodzenie. Deszcz ten opisałem dokładnie w podrozdziale I3.5 z tomu 5 monografii [1/5], której darmowe kopie sš do œcišgnięcia za poœrednictwem niniejszej strony internetowej.


#D2.4. Nieoficjalny szlak okrężny przez co istotniejsze miejsca historyczne Milicza:

       Długoœć tego szlaku wynosi około 2 km. Przy wolnym kroku spacerowym jego przejœcie piechotš może zajšć nawet około 2 godziny (przy szybkim marszu - 1 godzinę). Można go także przebyć w samochodzie, jedynie zatrzymujšc się we wskazanych poniżej miejscach. Jego poczštek poniżej zlokalizowano przy milickim koœciele Œw. Andrzeja Boboli i to aż z kilku powodów. Przykładowo, wieża tego koœcioła jest widoczna z daleka praktycznie w każdym miejscu Milicza - łatwo więc do niego trafić przyjezdnym, leży on przy obu głównych trasach przejezdnych przez Milicz (tj. pomiędzy ulicami Piłsudskiego i 1 Maja) - nie trzeba więc błšdzić aby do niego dotrzeć, a ponadto wokół niego znajduje się wiele miejsc do parkowania - można więc przy nim pozostawić swój samochód i udać się piechotš w dalszš wędrówkę po opisanym tutaj szlaku. Niemniej ponieważ opisany tutaj szlak jest okrężnym, praktycznie można rozpoczšć jego oglšdanie w dowolnym miejscu Milicza (np. osoby przybyłe do Milicza szlakiem spacerowym z Wszewilek opisanym w punkcie #D2.3 tej strony, mogš podjšć opisany tutaj szlak już w milickim rynku). Tyle, że po podjęciu go w innym miejscu, i pod dojœciu do ostatniego punktu (czyli koœcioła Œw. Andrzeja Boboli) trzeba powróćić do punktu 1 z poniższego wykazu i kontynuować ten wykaz aż dojdzie się do punktu w którym wędrówkę się zaczęło. Pomocnym przy wędrówce opisywanym tutaj szlakiem byłby wydruk ze stron internetowych Milicz, Œw. Andrzej Bobola, oraz Bitwa o Milicz. Oczywiœcie, opisany tutaj szlak prowadzi przez tylko najważniejsze z miejsc Milicza szczególnie warte oglšdnięcia z uwagi na ich wymowę i historyczne znaczenie. Jednak podobnie interesujšcych miejsc jest w Miliczu znacznie więcej. Jako przykład rozważ zdewastowany grobowiec Maltzanów, czy wyjœcie z podziemnych tuneli w lesie pod Cieszkowem. Jednak te inne miejsca położone sš relatywnie daleko od centrum i rynku Milicza. Dlatego nie będš one objęte szlakiem opisanym powyżej (czytelnik może jednak je pozwiedzać na własnš rękę - szczególnie jeœli przybył do Milicza samochodem i przejazd na dalsze odległoœci nie czyni mu dużej różnicy). Oto poszczególne odcinki opisywanego tutaj okrężnego szlaku wędrownego po ciekawostkach Milicza:
       1. Koœciół Œw. Andrzeja Boboli oraz trzeci cmentarz Milicza. Po przybyciu w okolice koœcioła Œw. Andrzeja Boboli, parkujemy swój samochód w jego pobliżu, na jednym z licznych w tym miejscu parkingów lub przyulicznych miejsc do parkowania, zaœ dalsze zwiedzanie dokonujemy np. na piechotę. Swoje zwiedzanie koœcioła Œw. Andrzeja Boboli warto rozpoczšć od oglšdnięcia jego wnętrza. Co we wnętrzu tym jest interesujšcego, jak również historia samego koœcioła, opisane sš na odrębnej stronie internetowej o Œw. Andrzeju Boboli. Po oglšdnięciu wnętrza warto też zwrócić uwagę na jego wyglšd zewnętrzny. Reprezentuje on bowiem sobš klasyczny przykład stylu architektonicznego po angielsku zwanego "tudor" (w Polsce zwykle jest on znany pod nazwš "mur pruski"). Styl ten jest szczególnie upowszechniony na tych obszarach obecnej Polski, które przed drugš wojnš œwiatowš włšczone były do byłej Rzeszy Niemieckiej. Można tam spotkać wiele koœciołów oraz starszych budynków publicznych zbudowanych w tym właœnie stylu. Jak to jednak wyjaœniłem dokładniej w punkcie #G1 strony internetowej o wsi Wszewilki, styl ten najprawdopodobniej wyewolucjonował się spontanicznie z rolniczej zabudowy podmilickiej wsi Wszewilki, poczym został jedynie skopiowany przez akademicko edukowanych architektów. Koœciół ten tym bardziej warto sobie dokładnie oglšdnšć oraz obfotografować ze wszystkich stron, że wiedzšc o istnieniu "spisku przeciwko Wszewilkom" opisanego w punkcie #E1 strony o wsi Wszewilki, łatwo przewidzieć że już wkróce ktoœ zapewne znajdzie jakiœ zmyœlny sposób aby spowodować rozbiórkę i zniknięcie owego koœcioła Œw. Andrzeja Boboli w Miliczu. Wszakże koœciół ten zbyt jednoznacznie i wyraziœcie ilustruje historię owych ziem którš jakieœ mroczne moce tak usilnie starajš się zniszczyć, aby te szatańsko przebiegłe i ogromnie wpływowe moce pozwoliły mu tak zwyczajnie sobie istnieć. Po oglšdnięciu owego koœcioła, warto wyruszyć w kierunku milickiego rynku, idšc głównš ulicš dawnego Milicza, którš obecnie zdaje mi się nazywajš ulicš 1 Maja. (Rynek ten leży jedynie około 300 metrów od koœcioła w kierunku północno-wschodnim.) Owa główna ulica dawnego Milicza (1 Maja) przebiega tuż przed œcianš z ołtarzem koœcioła Œw. Andrzeja Boboli. Warto przy tym odnotować, że w œredniowieczu stara droga którš teraz jest owa ulica, reprezentowała milickš wersję słynnej Via Appia ze starożytnego Rzymu. Mianowicie, po obu jej stronach rozcišgały się wówczas Milickie cmentarze. Cmentarze te zaczynały się tuż za miejskš fosš, czyli za korytem Młynówki, a cišgnęły wzdłuż tej drogi przez dalsze około pół kilometra, aż poza obszar objęty powojennš zabudowš przy owej drodze. Koœciół Œw. Andrzeja Boboli stanšł mniej więcej w œrodku owego obszaru cmentarnego. Wszystkie więc budynki jakie po drodze mijamy - i to po obu stronach drogi, stojš obecnie na grobach dawnych mieszkańców Milicza. Swój marsz w kierunku milickiego rynku kończymy po dojœciu do małego mostku na Młynówce, przez który przechodzi owa ulica jakš wędrowaliœmy (1 Maja). Tuż za owym mostkiem stała kiedyœ obronna brama Milicza. Zwana ona była "Bramš Wrocławskš".
       2. Brama Wrocławska Milicza. Faktycznie była to najokazalsza z milickich bram. Po obu jej stronach stały kiedyœ baszty. Miejsca ich byłych lokacji nawet niedawno cišgle pozostawały niezabudowane. Tuż pod bramš płynęła Młynówka, która w poczštkowym okresie Milicza spełniała funkcję fosy miejskiej oraz kanału odprowadzajšcego miejskie nieczystoœci. Przez Młynówkę poczštkowo wiódł zwodzony most. Z kolei sam wierzchołek bramy wieńczony był okazałš rzeŸbš lwa, póŸniejszš kopię którego oglšdniemy sobie przy okazji zwiedzania milickiego pałacu (patrz 11 poniżej). Kiedy z mostku na Młynówce oglšdali sobie będziemy miejsce gdzie kiedyœ stała owa okazała brama w milickiech murach obronnych, warto również zwrócić uwagę na sam nurt Młynówki przepływajšcej pod naszym mostkiem. Nie jestem pewien jak nurt ten wyglšda obecnie, jednak w dawnych czasach był on przykładem kunsztu inżynierskiego dawnych mieszkańców Milicza. Mianowicie, na całej szerokoœci koryta owej Młynówki, a także na całej jej długoœci, woda była kiedyœ jednakowo głęboka. (Warto przy tym mieć na uwadze, że nawet dzisiejszym specom od melioracji, uzbrojonym w nowoczesnš technikę, nie zawsze udaje się wykopać kanał który miałby jednakowš głębokoœć na całej swej długoœci i szerokoœci.) Dzięki zaœ owej stałej głębokoœci wody Młynówki, ten niewielki sztucznie wykopany kanał w przeszłoœci stanowił najważniejszš arterię transportowš byłego Milicza - o czym pisałem już wczeœniej w 4 z punktu #D2.1 niniejszej strony. Po Młynówce tej w dawnych czasach bez przerwy kursowały małe barki napędzane tyczkš przez pojedynczego flisaka, o œmiesznie zaokršglonym dziobie i rufie. Dopiero w póŸniejszych czasach wzdłuż owej Młynówki wybudowano drogę bitš. Obecnie owa droga jest niemal tš samš drogš która wiedzie z Milicza do milickiego dworca kolejowego (tj. ulicš którš po wojnie nazywano ulicš Wojska Polskiego). Poczštek owej drogi kiedyœ znajdował się jedynie jakieœ 20 metrów przed mostkiem na Młynówce do jakiego właœnie doszliœmy. W czasach jednak budowy milickiej kolei został on zatarasowany budynkiem, zaœ sama ta droga, czyli obecna ulica Wojska Polskiego, została przesunięta o jakieœ 50 metrów bardziej na południe - aby umożliwić przy niej obustronnš zabudowę.
       3. Dawny koœciół Œwiętego Jerzego lub koœciół garnizonowy - czyli dzisiejsze WDT (Wiejski Dom Towarowy). Po oglšdnięciu miejsca gdzie kiedyœ stała najokazalsza brama œredniowiecznego Milicza, cofamy się jakieœ 50 metrów w kierunku południowym przechodzšc tš samš głównš ulicš dawnego Milicza (1 Maja) którš właœnie przyszliœmy. Po naszej lewej stronie od ulicy owej będzie odgałęziała się ulica Wojska Polskiego biegnšca w przybliżeniu w kierunku wschodnim. Ulica ta wiedzie do obecnego dworca kolejowego Milicza. Biegnie ona równolegle do koryta Młynówki. Wszakże w dawnych czasach stanowiła ona jedynie lšdowe uzupełnienie dla wodnej arterii trasportowej jakš wówczas była Młynówka. Przechodzimy owš ulicš Wojska Polskiego jakieœ 150 metrów w kierunku wschodnim, aż po naszej lewej stronie napotkamy niewielki dom towarowy, zwykle zwany WDT (tj. Wiejski Dom Towarowy). Wchodzimy do œrodka aby go sobie oglšdnšć od wewnštrz. Dom ten faktycznie w latach 1960-tych został adoptowany z budynku byłego koœcioła. Jeszcze do dzisiaj można w nim zobaczyć typowš dla koœcioła konstrukcję wewnętrznš. Od czasów drugiej wojny œwiatowej, aż do czasu zanim zamieniono go w WDT, był on używany jako magazyny wojskowe przez jednostkę wojskowš która kiedyœ znajdowała się w koszarach po drugiej stronie ulicy od niego (obecnie koszary te zamienione sš w bloki mieszkalne). Natomiast od czasu jego zbudowania około lat 1930-tych, aż do zakończenia drugiej wojny œwiatowej, był on albo koœciołem garnizonowym dla owej jednostki wojskowej, albo też drugš lokacjš dla tajemniczego koœcioła milickiego pod wezwaniem Œwiętego Jerzego - o którym piszę na stronie o Œw. Andrzeju Boboli. Po zakończeniu oglšdania owego byłego budynku koœcioła, przechodzimy dalsze 50 metrów w kierunku wschodnim nadal idšc ulicš Wojska Polskiego, aż po naszej lewej stronie znajdzie się mały mostek ceglany przez Młynówkę. Wchodzimy na ów mostek, aby przejœć na jego drugš stronę.
       4. Milicka Młynówka - czyli historyczna arteria transportowa Milicza, oraz gałšŸ "Bursztynowego Szlaku" która biegła wzdłuż północnego (prawego) brzegu Młynówki. Kiedy znajdujemy się na mostku Młynówki, ponownie warto przyglšdnšć się jej nurtowi, aby sprawdzić co do dzisiaj pozostało z dawnej zasady że nurt ten ma posiadać stałš głębokoœć na całej swej szerokoœci i długoœci. Następnie z mostku owego rozglšdamy się dookoła. Stoimy bowiem w historycznie interesujšcym miejscu. Tuż za owym mostkiem kiedyœ znajdował się duży staw który z jednej strony stanowił rezerwuar wody na wypadek jeœli z jakichœ powodów stary młyn wodny na Baryczy zaprzestał spiętrzania wody do Młynówki, z drugiej zaœ strony dostarczał œredniowiecznemu Miliczowi dodatkowej obrony od strony południowo-wschodniej. Staw ten jednak zasypano jeszcze w latach 1990-tych. Obecnie w jego miejscu znajduje się milickie targowisko, przeniesione tam z miejsca opisanego w 11 z punktu #D2.3 tej strony. Na południowy-wschód od owego dużego stawu (obecnie targowiska) do niedawna znajdowały się ogródki działkowe. Owe ogródki istniały tam jednak od relatywnie krótkiego czasu, bowiem na obszar tuż przy mostku na jakim stoimy zostały one rozprzestrzenione dopiero w kilka lat po drugiej wojnie œwiatowej. Zaraz zaœ po wojnie w ich miejscu istniała zwykła łška. To właœnie na owej łšce po wojnie gniła spora flotylla niewielkich barek używanych na milickiej Młynówce. Stojšc na owym mostku przez Młynówkę mamy także okazję przeanalizować stopniowš ewolucję dróg składajšcych się na jednš z odnóg tzw. Bursztynowego Szlaku. Od czasu zbudowania murowanego Milicza w mieœcie tym ów historyczny "Bursztynowy Szlak" rozwidlał się na dwie odnogi. Jedna z tych odnóg wybiegała z północnej bramy Milicza, wiodšc ku północy wzdłuż dzisiejszej ulicy Krotoszyńskiej, potem zaœ przez wieœ Stawiec, do Rawicza, a dalej do Poznania i Gniezna. Jednak po zbudowaniu milickiego młyna na Baryczy, oraz mostu przez Barycz przy owym młynie, otwarta została druga, krótsza odnoga tego samego szlaku. Poczštkowo wybiegała ona ze wschodniej bramy Milicza (omawianej w 6 poniżej), następnie wiodła tuż przy Młynówce, wzdłuż jej wschodniego brzegu - czyli poczštkowo dzisiejszš alejš spacerowš przy Młynówce którš za chwilę będziemy podšżali. Biegnšc tuż przy brzegu Młynówki docierała ona tak aż do mostu przez Barycz położonego przy starym młynie wodnym na Baryczy - patrz 7 w punkcie #D2.1 tej strony. Po przekroczeniu owego mostu prowadziła ona koło ryneczka Wszewilek, potem przez wieœ Pomorsko, dalej zaœ do Gniezna i Gdańska. Z biegiem jednak czasu, droga ta okazała się zbyt okrężna i niepotrzebnie długa. Dlatego skrócono jej przebieg, prowadzšc jš wzdłuż dawnego koryta Baryczy, zamiast wzdłuż koryta Młynówki. Jej więc drugi przebieg możemy zobaczyć po linii dębów jakie powinny być widoczne na horyzoncie z miejsca w którym stoimy, a które zaczynajš się niedaleko koœciółka jaki oglšdniemy poniżej w 6, oraz prowadzš aż do nasypu kolejowego. Za nasypem kolejowym ów drugi przebieg historycznego Bursztynowego Szlaku łšczył się z drogš z Duchawy w pobliżu mostka opisanego w 4 z punktu #D2.1 tej strony. Niestety, również i ten przebieg drogi reprezentujšcej dawnš gałšŸ historycznego "Bursztynowego Szlaku" został zablokowany podczas budowy linii kolejowej w 1875 roku. Po oglšdnięciu historycznego otoczenia mostka na jakim stoimy, przechodzimy na drugš (wschodniš) stronę Młynówki. Następnie wyruszamy z jej pršdem wzdłuż jej koryta po rodzaju alei jaka biegnie wzdłuż jej prawego (wschodniego) brzegu aż do centrum starego Milicza. Idšc tš alejš, mijamy obecne targowisko po naszej prawej (wschodniej) stronie, za owym targowiskiem (również po prawej) powinien być jakiœ budynek w którym zaraz po wojnie mieœciła się milicka straż pożarna, zaœ za budynkiem straży aleja ta wpada w wylot ulicy która bodajże nazywa się Kużnicza. Wchodzimy w głšb owej ulicy. Jakieœ 30 metrów zanim ulica owa (KuŸnicza) wpada na innš uliczkę, która łšczy mostek na Młynówce (zwiedzany przez nas wczeœniej - patrz 2 powyżej) z milickim ryneczkiem, widać na niej wyraŸne poszerzenie. To właœnie w owym poszerzeniu do lat 1930-tych mieœcił się drugi z oryginalnych milickich koœciołów katolickich, pod wezwaniem Œwiętego Jerzego.
       5. Lokacja koœcioła pod wezwaniem Œwiętego Jerzego. Oryginalnie Milicz zaprojektowany został jako typowe miasto warowne X wieku. Zbudowany został przy relatywnie często używanym punkcie przeprawy (brodzie) przez rzekę Barycz, na ówczesnym "Szlaku Bursztynowym" wiodšcym z Południa Europy aż do Gdańska. Miał on kształt owalu (elipsy) otoczonego wysokim murem i rozłożonego wzdłuż głównej osi miasta ustawionej w kierunku południkowym. W murze Milicza istniały cztery bramy skierowane w czterach kierunkach œwiata. Dwie z nich były szczególnie istotne, bowiem stanowiły one fragmenty owego Bursztynowego Szlaku. Były to bramy południowa i północna. Brama Wrocławska, której byłe zlokalizowanie oglšdaliœmy w 2 powyżej, była właœnie bramš południowš Milicza. W samym centrum owalu dawnego Milicza znajdował się kwadratowy rynek z niewielkim budynkiem ratusza. Rynek ten połšczony był z każdš z owych dwóch głównych bram dwoma uliczkami które zbiegały się razem tuż przed każdš z tych bram. Niedaleko od miejsca gdzie owe uliczki zbiegały się przed bramš południowš Milicza, w południowo-wschodnim sektorze owalnego Milicza, oraz cišgle w obrębie murów miejskich, około 14 wieku zbodowany został z cegły drugi milicki koœciół pod wezwaniem Œwiętego Jerzego. Koœciół ten istniał w owym miejscu aż do lat 1930-tych, poczym został rozebrany. Miejsce zaœ które uprzednio zajmował przetransformowano w dodatkowš małš uliczkę wiodšcš ze starego miasta do coraz wówczas popularniejszych milickich łazienek. Obecnie owa uliczka prawdopodobnie nazywa się ulicš KuŸniczš. Jeœli ulica owa nie przeszła ostatnio jakiejœ gruntownej przebudowy, wówczas jakieœ 30 metrów od wlotu do niej cišgle powinno w niej dać się odnotować charakterystyczne poszerzenie, które stanowi właœnie miejsce w jakim dawniej stał ów koœciół pod wezwaniem Œwiętego Jerzego. Więcej informacji na temat tego koœcioła można znaleŸć na stronie o Œw. Andrzeju Boboli. Po oglšdnięciu sobie owego miejsca, cofamy się uliczkš KuŸniczš jakieœ 20 metrów aż wyjdziemy na koniec uliczki która kiedyœ była drogš biegnšcš wzdłuż murów dawnego Milicza. Uliczkš tš przechodzimy w kierunku północno-wschodnim, aż dojdziemy do "małego koœciółka" Milicza, czyli koœcioła pod wezwaniem Œwiętego Michała Archanioła. Podczas owej wędrówki zwracamy uwagę na wszelkie œlady które przetrwały do dzisiaj, a które potwierdzajš że idziemy wzdłuż dawnego muru obronnego miasta Milicza oraz wzdłuż dawnej fosy biegnšcej przed owym murem.
       6. Druga lokacja koœcioła pod wezwaniem Œwiętego Michała Archanioła oraz drugi cmentarz Milicza. Koœciół Œwiętego Michała Archanioła był pierwszym koœciołem Milicza. Tyle że obecnie stoi on już w swojej drugiej lokacji oraz w swojej trzeciej formie architektonicznej. Jego pierwsze (oryginalne) zlokalizowanie oglšdniemy sobie w 7 poniżej. Do miejsca gdzie obecnie się on znajduje został on przeniesiony w XV wieku, z powodów opisanych dokładniej na odrębnej stronie internetowej o koœciele Œw. Andrzeja Boboli. Po dotarciu do owego koœciółka warto go sobie dobrze oglšdnšć, szczególnie zwracajšc uwagę na ciekawostki opisane na w/w stronie o koœciele Œw. Andrzeja Boboli. Po oglšdnięciu "małego koœciółka" Milicza, powinniœmy przejœć około 50 metrów w kierunku zachodnim, idšc małš uliczkš która łšczy ów koœciółek z milickim rynkiem. Warto przy tym odnotować, że na wlocie do owej małej uliczki, niemal przy obecnym płocie owego koœciółka, kiedyœ mieœciła się wschodnia brama w murach obronnych Milicza. Przez bramę owš w dawnych czasach prowadziła droga która była jednš z dwóch gałęzi "Bursztynowego Szlaku" oddzielajšcych się od siebie w Miliczu. Owa gałšŸ wiodła do młyna wodnego na Baryczy, poczym po moœcie koło owego młyna do dzisiejszych Wszewilek, a dalej do Gniezna i Gdańska (fragment owego szlaku opisany jest w 5 z punktu #D2.1). To właœnie na poboczu owej drogi najpierw założono drugi cmentarz Milicza, potem zaœ na były obszar tego cmentarza przeniesiono koœciół Œwiętego Michała Archanioła. Po minięciu miejsca gdzie kiedyœ stała wschodnia brama Milicza, podšżamy tš uliczkš ku zachodowi. W miejscu w którym uliczka owa wpada na narożnik rynku, odnotujemy dziwnš nieregularnoœć w szerokoœci prostopadłej do niej ulicy wylotowej z rynku (tj. tej uliczki z którš zbiega się uliczka jakš przyszliœmy od małego koœciółka). Owa nieregularnoœć to oryginalne miejsce zlokalizowania historycznie pierwszego koœcioła Milicza.
       7. Pierwszy koœciół Milicza - pod wezwaniem Œwiętego Michała Archanioła, oraz pierwszy cmentarz Milicza. Oryginalnie pierwszy koœciół Milicza zlokalizowany był w dokładnie taki sam sposób jak koœcioły wszystkich innych miast X wieku. Mianowicie, znajdował się on w obrębie murów miejskich, na specjalnie dla niego wydzielonym placyku w północno-wschodnim narożniku milickiego rynku. W miejscu w jakim on kiedyœ stał do dzisiej istnieje niezrozumiała nieregularnoœć w szerokoœci ulicy wylotowej z milickiego rynku. Nieregularnoœć owa to właœnie pozostałoœć po małym placyku na jakim koœciół ten kiedyœ się znajdował. Po więcej informacji na jego temat patrz odrębna strona internetowa o koœciele Œw. Andrzeja Boboli.
       8. Rynek Milicza, oraz były ratusz tego miasta. Po oglšdnięciu byłej lokacji historycznie pierwszego koœcioła Milicza, przechodzimy na przeciwstawnš (zachodniš) stronę milickiego rynku idšc uliczkš która biegnie wzdłuż północnego boku tego kwadratowego ryneczka. Po naszej lewej stronie jest obecnie pusty placyk tego rynku. Jednak nie zawsze on był pusty. Aż do końca drugiej wojny œwiatowej stał na nim piękny, drugi z kolei ratusz Milicza. Ciekawostki na jego temat - m.in. opisy podziemnych tuneli jakie wiodły od niego do podziemi szeregu innych dawnych budowli Milicza, można znaleŸć na odrębnej stronie internetowej o mieœcie Miliczu. Natomiast opisy jak on został spalony w ostatnich dniach wojny zaprezentowane sš na odrębnej stronie internetowej na temat bitwy o Milicz. Warto tutaj dodać, że ów ratusz był już drugim ratuszem Milicza. Pierwszy, bardzo stary ratusz milicki, zbudowany jeszcze z rudy darniowej, został rozebrany dawno już temu, prawdopodobnie w tym samym czasie kiedy z rozkazu Napoleona rozmontowano także mury obronne Milicza.
       9. Brama zachodnia Milicza oraz młyn wodny na Młynówce. Po przejœciu na zachodniš stronę rynku Milicza wchodzimy w małš uliczkę która z owego rynku wychodzi w kierunku zachodnim. Idšc tš uliczkš dochodzimy do miejsca w którym znajduje się obecnie ozdobna brama wschodnia miasta. Brama owa jest ozdobnym symbolem faktycznej bramy jaka istniała niemal w tym samym miejscu w oryginalnych murach obronnych Milicza. Tuż za owš bramš kiedyœ przepływała milicka Młynówka która pełniła rolę miejskiej fosy. Obecnie w jej miejscu znajduje się punkt w którym owa uliczka wylotowa z milickiego rynku łšczy się z ulicš Zamkowš po której od niedawna poprowadzono drogę objazdowš wokół dawnego starego Milicza. Faktycznie to zaraz po wojnie, przed owš bramš zachodniš miasta Młynówka uformowana była w duży staw. Na wylocie zaœ owego stawu, zapewne przy miejscu przez które obecnie przebiega ulica Cicha, znajdował się kiedyœ drugi młyn wodny Milicza. Młyn ten zbudowany został w tych samych czasach co Pałac Maltzanów który oglšdniemy w 11 poniżej.
       10. Zamek obronny Milicza. Po oglšdnięciu zachodniej bramy Milicza, oraz miejsca przy owej bramie w którym kiedyœ na Młynówce stał drugi młyn wodny Milicza, przechodzimy dalsze 100 metrów idšc ku zachodowi ulicš Zamkowš. Na końcu tej ulicy, tuż przed miejscem gdzie kiedyœ znajdowała się brama wjazdowa do milickiego pałacu Maltzanów (obecnie stoi tam postument z milickim lwem) skręcamy w prawo w małš starš drogę wiodšcš ku północy. Jakieœ dalsze 50 metrów od owego miejsca stoi dawny zamek obronny Milicza. Aczkolwiek jego ruiny obecnie wyglšdajš dosyć niepozornie, faktycznie to w przeszłoœci stanowił on potężnš twierdzę obronnš, jakiej historia jest fascynujšca, aczkolwiek szokujšco mało znana przez miejscowych. Niektóre ciekawostki na temat tego zamku można znaleŸć na stronie o mieœcie Miliczu.
       11. Pałac Maltzanów w Miliczu, Izba Regionalna, oraz niegdyœ bardzo sławny park pałacowy. Po oglšdnięciu zamku obronnego, wracamy z powrotem na koniec ulicy Zamkowej (tej którš przyszliœmy od rynku), oraz oglšdamy sobie najpierw miejsce gdzie kiedyœ stała brama wejœciowa do pałacu Maltzanów. Brama ta została już rozebrana, jednak cišgle po niej pozostawiono niewielki cokół wymurowany z rudy darniowej, na którym stoi rzeŸba lwa. Jego obecny wyglšd można oglšdnšć na "Fot. #D4" ze strony internetowej o wsi Wszewilki. Ciekawostkš tego cokołu i rzeŸby jest, że reprezentujš one ostatnie pozostałoœci z byłych murów obronnych Milicza. Mianowicie cokół zbudowany jest z rudy darniowej którš pozyskano właœnie poprzez rozebranie resztki murów obronnych Milicza. Z kolei ów lew jest kopiš lwa który kiedyœ zdobił południowš bramę Milicza (jakiej byłe zlokalizowanie oglšdaliœmy w 2 powyżej). Po oglšdnięciu owego cokołu z lwem, przechodzimy dalszych około 50 metrów na zachód drogš ku pałacowi. Po naszej prawej stronie mijamy budynek służby pałacowej w którym obecnie zlokalizowana jest milicka Izba Regonalna (gdyby przypadkiem była otwarta, wówczas warto jš odwiedzić) - po jej szczegóły patrz strona o mieœcie Miliczu. Po ewentualnym zwiedzeniu tej izby, oglšdamy pałac (najlepiej obchodzšc go naokoło) oraz przyległy do niego park - idšc do parku œcieżkš parkowš która biegnie od głównego wejœcia do pałacu ku południu. Park ten kiedyœ był słynny ze swojej pięknoœci na całš Europę. Miał on bowiem jednš z najwspanialszych kolekcji rhododendronów (obecnie po kolekcji owej pozostały jedynie jej resztki). Ciekawostki na temat owego pałacu i jego wspaniałego parku również opisane sš na stronie o mieœcie Miliczu.
       12. Koœciół Œw. Andrzeja Boboli. Po oglšdnięciu pałacu Maltzanów możemy powrócić do bramy wejœciowej do owego pałacu, poczym skierować się na południe wzdłuż ulicy Piłsudskiego, aż dotrzemy tš ulicš do koœcioła Œw. Andrzeja Boboli - od którego rozpoczęliœmy nasze zwiedzanie. Alternatywnie, podczas oglšdania przypałacowego parku możemu skierować się ku wschodowi idšc przez park, co również powinno doprowadzić nas do ulicy Piłsudskiego a potem do Koœcioła Œw. Andrzeja Boboli (przy pokazji zaœ pozwoli nam zobaczyć nieco więcej owego parku, np. sztucznie usypane w nim wzgórze parkowe).
* * *
       Podczas wędrówki szlakami opisanymi w powyższych punktach #D2.1 do #D2.4, w oczy powinno nam się rzucić aż kilka rzeczy. Podkreœlmy tutaj najważniejsze z nich. (1) W Miliczu i Wszewilkach do dzisiaj przetrwały dowody celowego i wielkoskalowego zacierania oraz eliminowania obiektów (a także ludzi) które mogłyby nam ujawnić prawdę na temat historii naszej planety. (2) Systematyczne i planowe zacieranie i eliminowanie owej wiedzy o historii kontynuowane jest tam do dzisiaj. (3) To co się dzieje w Miliczu i na Wszewilkach jest jedynie małym fragmentem podobnie wielkoskalowego procesu niszczenia jaki ma miejsce na całej naszej planecie. Uœwiadomienie sobie owych punktów powinno nas mobilizować abyœmy z tym większš uwagš i troskš rozważyli to co zostało zaprezentowane na stronie internetowej o nazwie zło, oraz na stronach jej pokrewnych. Ponadto powinno to nas zmobilizować abyœmy tym większš troskš i opiekš otoczyli to co cišgle oparło się zniszczeniu z obiektów będšcych noœnikami naszej historii i kultury.

Fot. #D4 (B1 z [10])

Fot. #D4 (B1 z [10]): Koœciół Œw. Andrzeja Boboli w Miliczu (były koœciół ewangelicki). Został on zbudowany w stylu architektonicznym jaki po angielsku nazywa sie "tudor" (w Polsce zwykle jest on znany pod nazwš "muru pruskiego"). Ciekawostkš tego stylu jest, że najprawdopodobniej oryginalnie wywodzi się on z chałupniczej zabudowy pobliskiej wioski Wszewilki, a dopiero potem został podpatrzony i skopiowany przez akademicko edukowanych architektów - co wyjaœniłem dokładniej w niniejszym punkcie tej strony internetowej o wsi Wszewilki. Obecnie koœciół ten jest œwištyniš Rzymsko-Katolickš pod wezwaniem Œwiętego Andrzeja Boboli (dawniej Œwiętego Krzyża). Powyższa fotografia pochodzi z 2003 roku. Wykonana została przy obiektywie aparatu skierowanym ze wschodu na zachód. Na pierwszym planie pokazuje więc wschodniš œcianę prezbiterium koœcioła, za którš znajduje się jego ołtarz. Pełniejsza historia tego koœcioła opisana została na odrębnej stronie internetowej Œw. Andrzej Bobola. Podczas zwiedzania Milicza koœciół ten należy dokładnie sobie pooglšdać i obfotografować. Wszakże w œwietle opisanych w punkcie #E1 strony internetowej o wsi Wszewilki przypadków celowego niszczenia wszelkich obiektów utrwalajšcych sobš historię tej miejscowoœci, należy się liczyć że już wkrótce koœciół ten nagle tajemniczo zniknie z powierzchni ziemi pod jakšœ zręcznš wymówkš.


#D3. Nieoficjalne szlaki dla zwiedzania Wszewilek i Milicza, zaczynajšce się od Milicza:

       Nieoficjalne szlaki wędrowne opisane w punkcie #D2 tej strony sporzšdzone były przy założeniu, że podšżajšce nimi osoby poprzednio w punkcie #D2.1 zaczynały swojš wędrówkę od stacji kolejowej w Miliczu. Po podjęciu owej wędrówki, osoby te podšżały następnie szlakiem z #D2.1 ze stacji kolejowej w Miliczu aż do Wszewilek, we Wszewilkach szlakiem #D2.2 okršżały to co pozostało po byłym historycznym ryneczku Wszewilek, potem szlakiem #D2.3 wędrowały szosš z Wszewilek aż do Milicza, aby w końcu szlakiem okrężnym z #D2.4 zwiedzać Milicz. Problem jednak z tamtym opisem jest taki, że jeœli ktoœ zechce wędrować w całkowicie odwrotnym kierunku, tj. zaczynajšc od Milicza, poprzez Wszewilki, aż do milickiej stacji kolejowej, wówczas tamte szlaki musiałby czytać "tyłem do przodu". Aby więc takiemu komuœ ułatwić odnalezienie odpowiednich punktów odniesienia na owych szlakach wędrownych, w niniejszym punkcie #D3 opiszę teraz te same szlaki, tyle że tak je przeredaguję, aby opisywały one tš samš drogę, tyle że oglšdanš podczas wędrówki w dokładnie odwrotnym kierunku (tj. tym razem wędrujšc z Milicza do Wszewilek). Aby ułatwić wzajemne odnoszenie opisów z niniejszego punktu #D3, oraz z poprzedniego punktu #D2, w obu opisach zachowuję dokładnie tš samš numerację szlaków, oraz tš samš numerację poszczególnych punktów odniesienia na owych szlakach. Oto więc ów przeredagowany opis szlaków:


#D3.4 (czyli szlak z #D2.4). Nieoficjalny szlak okrężny przez co istotniejsze miejsca historyczne Milicza:

       Ponieważ szlak ten jest okrężny, nie ma w nim znaczenia czy go się przechodzi na drodze z Wszewilek do Milicza, czy też na drodze z Milicza do Wszewilek. Dlatego w obu przypadkach można go przejœć w taki sam sposób. Nie będę go tutaj więc przeredagowywał, a zalecam skorzystanie z jego opisów podanych w punkcie #D2.4 tej strony.


#D3.3 (czyli odwrotnoœć dla szlaku z #D2.3). Nieoficjalny szlak spacerowy z Milicza do Wszewilek i dalej przez Wszewilki - pozwalajšcy na ogólne zapoznanie się z tš wioskš:

       Długoœć tego szlaku wynosi około 3 km. Przy wolnym kroku spacerowym jego przejœcie piechotš może zajšć nawet około 2 godziny (przy szybkim marszu - 1 godzinę). Można go także przebyć w samochodzie, jedynie zatrzymujšc się we wskazanych poniżej miejscach. Jego poczštek wyznaczono na rynku w Miliczu (czyli miejsce na którym można zakończyć, a także rozpoczšć, podšżanie szlakiem opisanym w punkcie #D2.4 tej strony), zaœ jego koniec znajduje się przy młynie elektrycznym Wszewilek (czyli w miejscu przy którym wiedzie końcowy odcinek okrężnego szlaku z punktu #D2.2 tej strony). Dlatego jego przejœcie stanowi doskonałe rozwišzanie jeœli ktoœ np. właœnie zakończył zwiedzanie Milicza i ma zamiar udać się do Wszewilek aby sobie zwiedzic owš wioskę. Pomocnym przy wędrówce opisywanym tutaj szlakiem byłby wydruk stron internetowych Wszewilki oraz Milicz. Oto poszczególne odcinki owego szlaku:
       14. Rynek w Miliczu. Po znalezieniu się na milickim rynku, wybieramy uliczkę wylotowš z owego rynku wiodšcš w kierunku niemal północnym, a zaczynajšcš się w północno-zachodnim narożniku owego rynku. Uliczkš tš podšżamy ku północy około 100 metrów, aż mijamy punkt w którym zbiega się ona z podobnš do siebie uliczkš zaczynajšcš się w północno-wschodnim narożniku rynku. Zaraz po minięciu budynków stojšcych przy miejscu zbiegania się obu uliczek odnotujemy obszar jakby wolny od gęstej œredniowiecznej zabudowy. To właœnie tutaj stała kiedyœ północna brama w murach miasta (zwana bramš GnieŸnieńskš), zaœ tuż przed niš, po jej północnej stronie, przebiegała kiedyœ milicka fosa miejska.
       13. Była północna (GnieŸnieńska) brama wjazdowa do Milicza. W chwili obecnej po bramie owej nie pozostało już œladu. Jednak widoczny jest pas wolny od gęstej œredniowiecznej zabudowy miasta Milicza. Pas ten wyznacza miejsce, gdzie aż do czasów Napoleona oraz do jego słynnego nakazu rozmontowania murów miejskich Wrocławia i m.in. Milicza, przebiegała północna częœć murów obronnych Milicza oraz fosa miejska przed owymi murami. Idšc od owej byłej bramy szosš w kierunku północnym, po naszej lewej stronie mijamy stary budynek garbarni. Jest on ostatnim budynkiem po naszej lewej stronie mijanym przez nas podczas podchodzenia do dzisiejszego koryta Baryczy. Warto odnotować, że w czasach poprzedzajšcych regulację koryta Baryczy w latach 1920-tych, faktycznie rzeka ta omywała północnš stonę murów owego starego budynku garbarni. Budynek ten stał bowiem wówczas tuż przy starym korycie Baryczy. Oglšdnięcie owego budynku najlepiej dokonywać z mostu na Baryczy (dlatego opisałem go dokładniej w następnym punkcie 12).
       12. Nowe a stare koryto Baryczy, nowy most na Baryczy, milicka garbarnia - i co po niej pozostało. Idšc dalej ku północy drogš wylotowš z Milicza dochodzimy do mostu przez obecne koryto Baryczy. Po moœcie tym przechodzimy na druga stronę rzeki, aby potem dalej iœć już ku północy tzw. ulicš Krotoszyńskš, która wiedzie z Milicza do Wszewilek. Ciekawostkš owego betonowego mostu na Baryczy jest, że w chwili wkraczania wojsk radzieckich do Milicza, most ten miał być wysadzony w powietrze. Jednak młodociani żołnierze niemieccy, którym powierzono zadanie wysadzenia tego mostu, po ujrzeniu lania jakie Rosjanie sprawili ich kolegom zamkniętym w ratuszu Milicza, dali nogi do swoich domów, "zapominajšc" wysadzenia tego mostu. Co z nimi potem się stało, pisane to jest na stronie bitwa o Milicz. Warto wiedzieć, że rzeka Barycz przepływajšca pod owym mostem, płynie swoim obecnym korytem tylko od czasów kiedy została uregulowana około lat 1920-tych. Poprzednio bowiem Barycz płynęła zupełnie innym korytem, w okolicach budynku garbarni œmiesznie się zawijajšc tak że broniła ona dostępu do miasta zarówno od wschodu, jak i od północy. Pamištkš po dawnym przebegu Baryczy jest właœnie ów długi budynek garbarni, który zapewne stoi do dzisiaj w widłach pomiędzy starš i nowš drogš przez Milicz (tj. po lewej (wschodniej) stronie nowej ulicy Parkowej Milicza, zaczynajšcej się przy milickiej stronie mostu na Baryczy). Budynek ten aż do czasu uregulowania Baryczy w latach 1920-tych był milickš garbarniš skór. Garbarnia ta stała tuż nad brzegiem dawnego koryta Baryczy, zaœ jej długa, północna œciana omywana była wodš z Baryczy. (To dlatego ten długi budynek stoi zlokalizowany swojš długš osiš w kierunku wschód-zachód, aby rozcišgać się właœnie wzdłuż byłego koryta Baryczy.) W œrodku długoœci tego budynku (garbarni), zaraz po wojnie istniała drewniana struktura w kształcie ogromnych schodów odwróconych do góry nogami - bardzo podobna do historycznego żurawia ze starego Gdańska. Otóż struktura ta używana była do moczenia wyprawianych skór w wodzie Baryczy. Z owych jej niby schodów zawieszonych ponad korytem Baryczy zwisały liny, zaœ na końcach owych lin przywišzywane były pęki skór które w byłej technologii wyprawiania musiały być długotrwale wypłukiwane przez wodę Baryczy. Niestety, w jakiœ czas po wojnie, kiedy budynek owej byłej garbarni zamieniono w blok mieszkalny, owš strukturę schodkowš rozebrano. A szkoda, bo była ona równie historyczna jak budynek gdańskiego żurawia.
       11. Targowisko przy Baryczy przeniesione tam z Wszewilek. Zaraz za obecnym korytem Baryczy, po lewej (zachodniej) stronie ulicy Krotoszyńskiej którš podšżamy, znajduje się byłe targowisko Milicza. Targowisko to istniało w owym miejscu od około 1875 roku, kiedy to zostało tam przeniesione z Wszewilek. Faktycznie bowiem oryginalnie targowisko to znajdowało się na byłym ryneczku Wszewilek. Jednak kiedy budowana wówczas kolej staranowała ów ryneczek, zostało ono przeniesione do Milicza właœnie w omawiane tutaj miejsce. Można więc powiedzieć, że miejsce to "ukradło" słynne wszewilkowskie targi, oraz spowodowało że targi te zaniknęły. Los tego miejsca był też bardzo podobny do losu wszelkich innych "złodziei". W latach 1990-tych Milicz zbudował sobie odmienne targowisko, które zlokalizowane zostało w miejscu byłego stawu z łazienek milickich (targowisko to omówione jest w 4 z punktu #D2.4 tej strony). Stšd owo byłe targowisko przy milickiej rzeŸni jakie właœnie mijamy w swojej wędrówce leży obecnie całkowicie opuszczone i zaniedbane.
       10. Grodzisko "Chmielnik" pod Miliczem - czyli prapoczštek Wszewilek i Milicza. Idšc ku północy dalsze około 70 metrów ulicš Krotoszyńskš, po swojej lewej (zachodniej) stronie widzimy zabudowania milickiej rzeŸni miejskiej. Stojš one przy granicy owego targowiska jakie właœnie minęliœmy. Natomiast po naszej prawej (wschodniej) stronie, niemal dokładnie naprzeciwko bramy owej rzeŸni, od ulicy tej odchodzi polna dróżka wiodšca stamtšd aż do Wszewilek, a œciœlej od "ogrodu krasnoludków" opisanego w 6 poniżej. Przy drodze owej powinien stać znak "grodzisko Chmielnik". Grodzisko to widać nawet z ulicy Krotoszyńskiej którš idziemy. Jest to okršgłe wzgórze widoczne jakieœ 400 metrów od ulicy, poza którym widać zabudowania wsi Wszewilki. Grodzisko to stanowiło prapoczštek obecnego Milicza (i Wszewilek), oraz pierwszš lokację tego miasta (i tej wsi), zanim obecny, murowany Milicz został zbudowany. Więcej informacji na jego temat można znaleŸć w Izbie Regionalnej Milicza, którš możemy odwiedzić w ramach 11 z punktu #D2.4 tej strony.
       9. Niemiecki magazyn karabinów na ulicy Krotoszyńskiej. Po minięciu milickiej rzeŸni idziemy dalej ku północy ulicš Krotoszyńskš. Proponuję przy tym zwrócić uwagę, że obecny (wyprostowany) przebieg owej ulicy Krotoszyńskiej wytyczony został dopiero około lat 1930-tych. Wczeœniej wzdłuż niej biegła stara pozakrzywiana droga jednej z odnóg historycznego "Bursztynowego Szlaku". Resztki tej drogi możemy ujrzeć do dzisiaj, ponieważ przebiegała ona równolegle do ulicy którš idziemy, oddalona tylko kilka, a czasami kilkadziesišt, metrów na wschód od owej ulicy Krotoszyńskiej. To właœnie po prawej stronie tej pradawnej drogi do dzisiaj stojš bardzo stare zabudowania które widzimy. Istniały one tam jeszcze w czasach sprzed wyprostowania ulicy Krotoszyńskiej. Natomiast tuż przy prawej stronie obecnej ulicy Krotoszyńskiej, zaraz po wojnie nie było niemal żadnego budynku - poza jednym wyjštkiem. Wyjštkiem tym, jaki miniemy po drodze, był stojšcy właœnie po naszej prawej (wschodniej) stronie owej ulicy Krotoszyńskiej stary poniemiecki magazyn karabinów. Magazyn ów zlokalizowany jest jakieœ 150 metrów od milickiej rzeŸni, tyle że po odmiennej stronie ulicy. Kiedyœ był on jedynym budynkiem stojšcym w owym obszarze tuż przy ulicy Krotoszyńskiej po jej lewej (wschodniej) stronie. Tuż przed nim niedawno wzniesiono krzyż upamiętniajšcy wydarzenia zwišzane z powstaniem Solidarnoœci. Ciekawostkš owego poniemieckiego magazynu jest, że zaraz po wyzwoleniu okazało się, że cały zapchany jest on hitlerowskimi karabinami. Ponieważ w czasach rabunku i bezprawia jakie zapanowały na tych obszarach zaraz po wojnie, byłoby nieroztropnoœciš pozostawienie owych karabinów w sprawnym stanie, rosyjski komendant na Milicz zdecydował że muszš one być zniszczone. Karabiny te poustawiano więc wzdłuż krawężnika ulicy Krotoszyńskiej, tak że ich zamki wypadały właœnie na linii owego krawężnika. Następnie wzdłuż owego krawężnika, po tych karabinach, przejechał się ciężki czołg rosyjski, łamišc każdy karabin w obszarze jego zamka. W rezultacie, w długi czas potem, niemal cała ulica Krotoszyńska zasłana była szczštkami połamanych niemieckich karabinów. Gdybyœmy ulicš tš szli ponad 60 lat temu, tj. wkróce po wyzwoleniu, te połamane karabiny widzielibyœmy jak walajš się wzdłuż całej naszej drogi. Byłby to raczej niezwykły widok. Na temat owych karabinów z ulicy Krotoszyńskiej pisałem także na stronie bitwa o Milicz.
       8. Narożnik z kuŸniš i byłym wszewilkowskim kowalem. Po minięciu owego byłego magazynu karabinów, musimy przejœć jakieœ 400 metrów, aż dotrzemy do miejsca kiedy po naszej prawej (wschodniej) stronie ulicy ukaże się wejœcie na szosę do Wszewilek. Za chwilę skręcimy w owš szosę do Wszewilek, jednak przedtem warto abyœmy się rozglšdnęli po owym skrzyżowaniu w kształcie litery "T" na jakim stanęliœmy. Jest to skrzyżowanie owej milickiej ulicy zwanej "Krotoszyńska" z szosš zbudowanš podczas ostatniej przebudowy Wszewilek. Na północnej stronie wszewilkowskiego narożnika owego skrzyżowania stała kiedyœ jedyna kuŸnia w całej okolicy. Działała ona aż do końca "końskiej ery", czyli niemal do końca lat 1960-tych. Budynek w którym owa stara kuŸnia istniała stoi tam zapewne do dzisiaj. W umiejscowieniu owej kuŸni uwagę warto zwrócić na jej położenie na skrzyżowaniu dróg. W dawnych bowiem czasach wszelkie budynki które œwiadczyły "usługi" dla ludnoœci, takie jak karczmy, zajazdy, kuŸnie, sklepy, itp., zakładano właœnie na skrzyżowaniach dróg. Tak nawiasem mówišc, to diagonalnie do owej kuŸni, w jednopiętrowym budynku który zapewne stoi tam do dzisiaj, przez dziesištki lat znajdował się również jedyny wówczas w całej okolicy sklep spożywczy. W owych czasach sklepy także zakładano przy skrzyżowaniach dróg. Owo skrzyżowanie jest także miejscem przez które wiosnš w 1945 roku musiało uciekać w kierunku swoich domów w Stawcu czterech œmiertelnie wystraszonych chłopców w niemieckich mundurach wojskowych, zanim jakieœ 400 metrów na północ od tego skrzyżowania każdy z nich po kolei został zastrzelony przez strzelca wyborowego z rosyjskiego patrolu zmotoryzowanego - tak jak to opisałem na stronie bitwa o Milicz. Faktycznie też poczšwszy od mostu na Baryczy (który chłopcy owi mieli rozkaz wysadzić w powietrze), aż tego skrzyżowania, cały czas szliœmy wzdłuż trasy panicznej ucieczki owych młodocianych "obrońców Milicza". Warto więc przy okazji tej naszej wędrówki przypomnieć sobie o ich losie. Wszakże potem zupełnie innymi oczami będziemy patrzeć na tych przywódców którzy aż piszczš aby wysłać swojš młodzież żeby ta umierała w jakiejœ beznadziejnej wojnie jaka nigdy nie powinna być ani kontemplowana ani rozpoczęta.
       7. Bagnisty przesmyk od ulicy Krotoszyńskiej do "ogrodu krasnoludków". Po oglšdnięciu sobie budynku w którym kiedyœ istaniała ostatnia kuŸnia Wszewilek, maszerujemy dalej ku wschodowi drogš do Wszewilek. W owym miejscu droga jest relatywnie nowa, bo zbudowana dopiero w latach około 1930-tych. Biegnie ona wzdłuż dna lokalnej niziny, co wyraŸnie widać patrzšc na wznoszšcy się obszar po jej lewej (północnej) stronie. Przedtem było tutaj bagno niemożliwe do przebycia przez ciężkie wozy. Dlatego w historycznych czasach wozy objeżdżały ten obszar naokoło jadšc do Wszewilek drogš która biegła znacznie wyżej w pobliżu budynku starych milickich wodocišgów. Nawet zresztš tuż przed moim opuszczeniem Polski obładowane ciężarówki cišgle wzbudzały w owym miejscu takie wibrowanie drogi, jakby biegła ona po galarecie a nie po twardej ziemi. Bagno to stopniowo osuszyło się dopiero kiedy około lat 1920-tych obszar ten został zmeliorowany po tym jak przekopano nowe (głębsze) koryto Baryczy. W jego osuszeniu dopomogły także nowe studnie do milickich wodocišgów które w okolicach owych wodocišgów odsysały wodę która uprzednio wyciekała z gruntu do owego obszaru. Droga którš idziemy oryginalnie wybrukowana była małymi kamieniami, które kiedyœ nazywano "kocie łby" (obecnie, jak wierzę, droga ta jest wyasfaltowana). Możemy więc w przyszłoœci się chwalić, że szliœmy około pół kilometra po byłej drodze z "kocich łbów". (Nasi potomkowie zapewne będš kiedyœ zaszokowani owymi "barbarzyńskimi czasami", kiedy to drogi brukowano łbami kotów, ludzie w swych aparatach fotograficznych używali rybiego oka w roli obiektywu, politycy musieli pokazywać lwi pazur podczas niemal każdego swego przemówienia, zazdroœni koledzy wylewali nad nami krokodyle łzy, spora częœć społeczeństwa miała ptasie móżdżki, pracownicy umysłowi rzucali okiem na dotyczšce ich dokumenty, zaœ fachowcy zwykle zjadali sobie zęby.) Ciekawostkš tego obszaru jest też, że na przełomie lat 1950/60-tych wykryto pod nim skały nasycone ropš naftowš. Niestety, ropa owa NIE jest uwalniana wystarczajšco dużym strumieniem aby móc być eksploatowana na przemysłowš skalę.
       6. Koniec dawnych Wszewilek - widok na stare wodocišgi Milicza, "ogród krasnoludków", miejsce po prastarym domu (2-giej generacji). Kiedy owa asfaltowa szosa (kiedyœ tzw. "kocie łby") przetnie się przez cały były obszar bagienny, nagle jej nawierzchnia zmieni się w drobnš granitowš kostkę. Jednoczeœnie szosa zacznie się wspinać pod górę. Jakieœ 150 metrów po tym, jak szosa którš idziemy zaczęła być brukowana owš kostkš, w miejscu w którym szosa ta wykonuje niewielki skręt w prawo, dochodzimy do starego ogrodu po naszej lewej (północnej) stronie. W owym miejscu w dawnych czasach kończyły się Wszewilki. W miejscu tym zbiegało się także aż kilka starych dróg wiodšcych w odmiennych kierunkach (dwie najważniejsze z owych dróg istniejš tam zapewne do dzisiaj). Przykładowo główna droga przez Wszewilki którš dalej pójdziemy dochodziła do owego miejsca od północnego-wschodu wiodšc od widocznych z tamtego miejsca budynków i wieży byłych wodocišgów miejskich Milicza. Obecny przebieg dzisiejszej drogi z Milicza, którš właœnie przyszliœmy, wytyczony wszakże został dopiero w latach 1930-tych, po tym jak w latach 1920-tych przekopano nowe koryto rzeki Baryczy, zaœ obszar byłych bagien przez jaki droga ta obecnie przebiega uległ dzięki temu osuszeniu. W miejscu w którym się znajdujemy powinniœmy zwrócić uwagę na ów duży ogród ze starymi drzewami, jaki - mam nadzieję, istnieje do dzisiaj przy drodze którš kroczymy, po jej lewej stronie - tuż przed polnš dróżkš która w tamtym miejscu dochodzi z północy do naszej szosy. Ogród ten kiedyœ nazywano "ogrodem krasnoludków". Powodem było kiedyœ ogromnie głoœne na Wszewilkach zdarzenie jakie miało tam miejsce w latach 1950-tych - tj. w czasach kiedy w Polsce nikt jeszcze nie słyszał ani o UFO ani o UFOnautach. Otóż w owym czasie pewnego ranka kilku zaszokowanych mieszkańców Wszewilek zobaczyło na owym ogrodzie ogromny, przeŸroczysty, jakby wykonany ze szkła, "grzyb" (dziœ byœmy go nazywali wehikułem UFO). Z "grzyba" tego wychodziły całe gromady maleńkich ludzików wielkoœci zaledwie około półmetrowej. Najwięcej z tych ludzików interesowało się długim budynkiem 2-giej generacji jaki w owym okresie stał wzdłuż zachodniej granicy owego ogrodu (zdaje się że w owych czasach w budynku tym mieszkała m.in. rodzina Piotrowskich). Niektóre z owych ludzików wnikały nawet do œrodka tego budynku. Inne ludziki krzštały się po całym ogrodzie, wyczyniajšc tam jakieœ "magiczne" rzeczy. Na samym końcu wszystkie te ludziki powsiadały z powrotem do owego przeŸroczystego "grzyba", poczym grzyb nagle zniknšł z widoku (tj. zapewne włšczył "stan telekinetycznego migotania" opisany w podrozdziale LC3 z tomu 10 monografii [1/5]). Było aż kilku godnych zaufania œwiadków owego niezwykłego zdarzenia. Całe więc Wszewilki spekulowały potem czym sš owe dziwne "krasnoludki" wchodzšce do przeŸroczystego "grzyba" który jest w stanie nagle "zniknšć" z widoku, oraz czy cišgle one i ich magiczny "grzyb" znajdujš się w owym ogrodzie pozostajšc tam niewidzielne dla ludzkich oczu. Przez spory też czas póŸniej ogród ów nazywano "ogrodem krasnoludków". Ciekawostkš było, że wkrótce potem ów długi budynek 2-giej generacji, którym owe "krasnoludki" tak się interesowały, został rozebrany. Ja bym obecnie spekulował, że owi UFOnauci wiedzieli już dokładnie iż ów budynek zostanie wkrótce rozebrany. UFOnauci przybyli więc aby go udokumentować dla jakichœ tam swoich celów. Nawiasem mówišc, dla mnie na zawsze pozostanie tajemnicš dlaczego budynek ten został rozebrany (podobnie zresztš jak nigdy nie zrozumiem dlaczego został też rozebrany niemal identyczny do niego budynek babci Sołtysowej opisany w 6 z punktu #D2.2). Wszakże na jego miejscu nie postawiono potem już nic nowego - jego rozebranie nie służyło więc uwolnieniu miejsca pod budowę czegoœ nowego. Pod względem architektonicznym był on bardzo atrakcyjny i raczej niezwykły, tak że tylko dodawał uroku Wszewilkom - nie rozebrano go więc z przyczyn estetycznych. Ponadto zamieszkiwało go aż kilka rodzin, które potem z powodu jego rozebrania znalazły się na bruku - nie rozebrano go więc ponieważ stał pusty. Tylko czekać jak dla tych samych powodów ktoœ już wkrótce wyda nakaz aby rozebrać także koœciół Œw. Andrzeja Boboli w Miliczu. Wszakże koœciół ten też jest noœnikiem architektonicznej historii Wszewilek i Milicza, oraz doskonałš ilustracjš jak owa oryginalna architektura Wszewilek kiedyœ wyglšdała. Po oglšdnięciu mijanego "ogrodu krasnoludków" podšżamy dalej ku wschodowi. Przechodzimy właœnie przez obszar najstarszej zabudowy Wszewilek, dokładnie więc rozglšdamy się po drodze. Odnotujemy że stare budynki stojš tutaj tuż przy szosie, tak bowiem kiedyœ je budowano. Jednak zupełnie inaczej będzie po minięciu szkoły z następnego punktu 5, bowiem za szkołš zacznie się nowa zabudowa Wszewilek, w której domy stojš już w znacznie większej odległoœci od szosy. Idšc przyglšdamy się architekturze co starszych budynków z cegły (w większoœci 4-tej generacji, chociaż w moich czasach po naszej lewej/północnej stronie drogi niedaleko przed szkołš cišgle znajdował się jeden budynek 3-ciej generacji) formujšcych oryginalnš zabudowę tej znacznie starszej od innych częœci Wszewilek. (Możemy też rzucić okiem na nowe budynki 5-tej generacji które w międzyczasie wybudowano po prawej (południowej) stronie tej częœci drogi, aby zobaczyć jak podobna do siebie i "pudełkowata" jest architektura ich wszystkich.)
       5. Wszewilkowska szkoła oraz miejsce gdzie nowa szosa oddzielona została od starej drogi, dzielšc Wszewilki na starszš i nowszš połówkę. Kiedy przejdziemy jakieœ 300 metrów ku wschodowi od "ogrodu krasnoludków", wówczas w miejscu w którym szosa lekko zakręca w prawo, po lewej (północnej) stronie szosy którš podšżamy ujrzymy budynek wszewilkowskiej szkoły, czy tego co po szkole tej pozostało do dzisiaj. Poznamy go po krzyżu który stoi w ogrodzie przed szkołš. Szkoła ta jest tš samš szkołš do której ja uczęszczałem w roku szkolnym 1955/1956. Faktycznie jest ona centralnie położonym budynkiem Wszewilek, oraz prawdopodobnie jedynym budynkiem zaprojektowanym jako szkoła. Nie wiem jednak czy funkcję szkoły spełnia ona i dzisiaj. Od punktu naprzeciwko owej szkoły warto się rozglšdnšć w obu kierunkach szosy którš podšżamy. Poczšwszy bowiem od tego miejsca, dalszy przebieg szosy którš wędrujemy jest nowym jej przebiegiem wytyczonym w 1875 roku. Idšc wzdłuż owej nowej drogi odnotujemy, że wszystkie otaczajšce jš zabudowania sš relatywnie nowe. Wszystkie one wszakże zostały zbudowane już po roku 1875, kiedy to ów nastepny odcinek naszej drogi został dopiero wytyczony. Przed owym rokiem 1875, droga przez Wszewilki biegnšca na wschód od tej szkoły faktycznie kierowała się w tym miejscu małym łukiem ku południu, poczym przebiegała równolegle do obecnie istniejšcej drogi, tyle że oddalona była od niej o jakieœ 100 metrów ku południu. Natomiast jeœli od szkoły oglšdniemy się z powrotem ku zachodowi, tj. na drogę którš właœnie przyszliœmy, (aż do "ogródka krasnoludków" opisanego w 6 powyżej) pokrywa się dokładnie z jej przebiegiem jeszcze przed budowš kolei żelaznej w 1875 roku. Dlatego aż do owej szkoły, niemal wszystkie ceglane budynki Wszewilek jakie napotkaliœmy były znacznie starsze od budynków przy częœci szosy jakš dopiero teraz pójdziemy. Odnotujemy to wyraŸnie po ich architekturze, szczególnie zaœ po wysokoœci ich œcian, po wieku ich cegieł, po wielkoœci ich okien, oraz po rodzaju dachówek jakie domy te używajš.
       4. "Feralny obszar", czyli miejsca gdzie została zastrzelona jedna z autochtonek, oraz gdzie jeszcze inna rodzina wszewilkowskich autochtonów została zamordowana i spalona wraz z ich domem. Po oglšdnięciu owego budynku szkoły wędrujemy dalej w kierunku wschodnim. Po jakichœ dalszych 4 domostwach, także po tej samej północnej (naszej lewej) stronie ulicy, natkniemy się albo na wyrwę w zabudowaniach, albo na nowy dom (5-tej generacji) zbudowany w miejscu takiej byłej wyrwy. Wyrwa owa powstała w miejscu gdzie dom jednego z wszewilkowskich autochtonów został zaraz po przejœciu frontu puszczony z dymem wraz w ciałami zamordowanych w nim autochtonów. Faktycznie jest to czwarty dom który padł ofiarš rzekomego okresu bezprawia i rabunków, jaki to okres zapanował zaraz po przejœciu frontu. Rzeczš, która jednak szokuje mnie osobiœcie w owym rzekomo chaotycznym mordowaniu i puszczaniu z dymym na powojennych Wszewilkach, jest że ich ofiarami zawsze padali autochtoni, czyli ludzie którzy pamiętali historię tej wioski. Wyglšdało więc na to, że w owym niby chaosie istniała reguła. Stwierdzała ona "wymordowuj wszystkich autochtonów" którzy znajš przeszłoœć i historię tego miejsca. Z kolei dzięki wymordowaniu owych autochtonów zniszczona została historia Wszewilek, a jak ja wierzę - także i Milicza. Kolejnš ciekawostkš która w owym miejscu mi rzucała się w oczy, to że istniało tam kiedyœ coœ w rodzaju "feralnego obszaru" (miejmy nadzieję że do dzisiaj niszczycielskie energie tego obszaru zostały już zneutralizowane). Przykładowo, po przeciwnej stronie szosy od owego spalonego domu, mieszkała kiedyœ owa autochtonka która została zastrzelona przez rosyjskiego snajpera w momencie bitwy o Milicz. Pamiętam także, że ja sam miałem kiedyœ właœnie w owym obszarze dosyć paskudny wypadek rowerowy. Ja osobiœcie wierzę, że takie "feralne obszary" majš coœ wspólnego z energiami zakłócajšcymi ziemskie pole grawitacyjne. Przykładowo, w Nowej Zelandii w miejscu gdzie ktoœ umiera w wypadku drogowym, stawia się potem biały krzyż na poboczu drogi. Jeœli zaœ przeanalizować zgrupowania takich białych krzyży spotykane co jakiœ czas na pustej i prostej jak strzała drodze, wówczas zawsze się okazuje, że pod nimi przebiega jakiœ podziemny "fault" generujšcy energię zakłócajšcš ziemskie pole grawitacyjne. (W górzystej Nowej Zelandii jest łatwiej niż w płaskiej Polsce wypatrzyć położenie podziemnych "fault'ów - po więcej informacji na temat owych nowozelandzkich "białych krzyży" i ich zwišzku z grawitacjš ziemskš patrz podrozdział I4.4 z tomu 5 mojej najnowszej monografii [1/5].) Ciekawe, że dom mojej babci położony był kiedyœ właœnie na jednym z takich "feralnych obszarów". Z opowiadań rodzinnych pamiętam też, że co jakiœ czas, albo w samym owym domu mojej babci, albo tuż przy nim, miejsce miały najróżniejsze nieszczęœcia.
       3. Kolejny ogromnie już rzadki dom mieszkalny 3-ciej generacji na Wszewilkach. Ruszamy w dalszš drogę przez nowš częœć Wszewilek. Wędrujemy ku wschodowi w kierunku młyna. Po drodze przyglšdamy się budynkom gospodarskim które mijamy. Większoœć owych bydynków będzie pedantycznie murowana z czerwonej cegły, przyjmujšc formę zabudowań 4-tej generacji - zgodnie z klasyfikacjš omówionš w punkcie #D1.3 tej strony. Około czwarty budynek z cegły jaki miniemy po lewej (północnej) stronie drogi którš idziemy, powinien być jednym z owych ogromnie już rzadkich we Wszewilkach budynków 3-ciej generacji (jeœli zdołał on przetrwać do dzisiaj). Poznamy go po bardzo niskich murach, małych i nisko położonych okienkach, więcej niż jednych drzwiach wejœciowych (kiedyœ w budynkach takich mieszkały wszakże razem aż trzy generacje formujšce jednš rodzinę - stšd zawsze było w nich aż kilka odrębnych mieszkań, każde zaœ mieszkanie miało własne drzwi wejœciowe), oraz nieproporcjonalnie wysokim dachu (cišgle wzorowanym na dachach budynków 2-giej generacji w oryginalnym stylu Wszewilek).
       2. Domostwa wokół Młyna: dom-twierdza właœciciela młyna, kolejny dom autochtona z naprzeciwka młyna spalony po wojnie wraz z jego mieszkańcami, oraz dom Walohy (ostatniego wszewilkowskiego autochtona, który podobnie jak wszyscy poprzedni autochtoni najwyraŸniej również został tajemniczo zamordowany w kilka lat po wojnie). W naszym ostatnim odcinku wędrówki po Wszewilkach za cel stawiamy sobie dojœcie do byłego młyna elektrycznego. Młyn ten jest ostatnim dwupiętrowym budynkiem jaki spotkamy po prawej (południowej) stronie szosy. Po dojœciu do niego możemy przystšpić do oglšdania ciekawostek jakie nas otaczajš. Jednš z nich sš zabudowania gospodarskie, których częœciš jest właœnie ów były elektyczny młyn Wszewilek. Nie wiem czy cišgle będzie to widoczne do dzisiaj, jednak oryginalnie zabudowania te były uformowane w rodzaj wiejskiej "twierdzy". Faktycznie były one unikatem nie tylko we Wszewilkach, ale również i w całej okolicy. Ich zabudowa była bowiem tak zaprojektowana, że poszczególne połšczone ze sobš zabudowania owego gospodarstwa formowały po zewnętrznej stronie rodzaj jednolitego, bezokiennego muru, który był niemożliwy do sforsowania - gdyby ktoœ zechciał wedrzeć się do wnętrza owej twierdzy. Nawet brama do owych zabudowań, znajdujšca się tuż przy młynie, była solidna, pełna, oraz zamknięta od góry - tak jak brama do dowolnej œredniowiecznej twierdzy. Takie zaprojektowanie owych zabudowań oznacza, że od pierwszej chwili ich właœciciele zdawali sobie sprawę, że przybyli oni do Wszewilek aby zaprowadzić "nowy porzšdek", oraz że z góry spodziewali się oni oporu, a nawet buntu, miejscowych. Dlatego na wszelki wypadek zbudowali dla siebie "twierdzę". Faktycznie też młyn ów zniszczył swoim położeniem i konkurencyjnoœciš odwieczny młyn wodny na Baryczy. Z kolei piekarnia która była usytuowana w domu właœcicieli owego młyna, wykorzytywała ekonomicznš pustkę pozostałš po zniszczeniu przez ówczesne "władze" starej piekarni Wszewilek - miejsce po której oglšdać będziemu w 4 z punktu #D2.2 tej strony. Po oglšdnięciu sobie "twierdzy" zabudowań właœcicieli młyna, oglšdnšć warto też miejsce po przeciwnej do młyna stronie szosy. Zdaje się że obecnie stoi tam już czyjœ nowy dom mieszkalny (5-tej generacji). Jednak w czasach kiedy ja cišgle mieszkałem we Wszewilkach, w miejscu tym widniały jedynie ruiny po domu kolejnego autochtona Wszewilek, który został zamordowany i spalony wraz ze swoim domem w okresie bezprawia jakie zapanowało zaraz po drugiej wojnie œwiatowej. Ciekawe że po przeciwstawnej stronie szosy do spalonego domu owego autochtona, znajdowało się gospodarstwo Walohy, który był ostatnim autochtonem jaki ostał się we Wszewilkach - jednak jaki także najprawdopodobniej został zamordowany dopiero w kilka lat po wojnie (byłe gospodarstwo Walohy jest następnym gospodarstwem przylegajšcym do zabudowań właœcicieli młyna).
       1. Wymownie pozakręcany przebieg "nowej szosy" przez Wszewilki oglšdanej od młyna elektrycznego - która to szosa mogła przecież być wytyczona prosto jak strzała. Szokujšce różnice pomiędzy Wszewilkami, a Wszewilkami-Stawczykiem. Zanim zakończymy naszš wędrówkę po opisanym tutaj szlaku, oraz przystšpimy do przejœcia następnego szlaku okrężnego z #D2.2, najpierw dobrze jest się przyglšdšć drodze (do Milicza) którš właœnie przyszliœmy, oraz otoczeniu tej drogi, stojšc na owej drodze jakieœ 50 metrów za wschód od młyna. Z owego bowiem miejsca widoczne sš zarówno całe zabudowania młyna, jak i sporo drogi którš przybyliœmy. Owo uważne przyglšdnięcie się drodze da nam wszakże dużo do myœlenia. Przykładowo, uœwiadomi nam ono że przeœladowania najbardziej historycznej częœci dawnych Wszewilek, czyli obecnej wsi Wszewilki-Stawczyk, wcale nie skończyły się do dzisiaj. WyraŸnie to widać, jesli porówna się jak tzw. podmieńcy manifestujš swojš dbałoœć o relatywnie "nowš" częœć Wszewilek, w porównaniu do ich dbałoœci o owš historycznie najważniejszš częœć zwanš Wszewilki-Stawczyk, którš zwiedzimy w następnej kolejnoœci w ramach szlaku opisanego w punkcie #D2.2. Przykładowo, chodnik dla pieszych przez Wszewilki urywa się właœnie koło młyna. Kanalizację doprowadzono tylko do młyna. Wodocišgi wprawdzie dochodzš do obecnego boiska sportowego Wszewilek (wszakże boisko to jest miejscem publicznym), jednak nie jestem pewien czy je otrzymały budynki przy starej drodze przez Wszewilki-Stawczyk. Nawierzchnia drogi jest ładnie wybrukowana tylko w "nowych" Wszewilkach, jednak żenujšco piaszczysta, pełna wybojów i wymownie zaniedbana na cišgle polnych drogach przez historycznie istotne Wszewilki-Stawczyk. Itd., itp. Kolejnš zagadkę jakš odnotujemy po uważnym przyglšdnięciu się od młyna owej drodze do Milicza, to jej dziwnie powykręcany przebieg. Droga ta była wszakże wytyczana od zera w 1875 roku. Tu gdzie obecnie ona przebiega były wówczas gołe pola. Mogła więc być wytyczona prosto jak strzała. Tak też prosto jak strzała wytyczyłby jš zapewne każdy z nas. Jednak w rzeczywistoœci skręca się ona na kształt litery S. Oczywiœcie, musiał ku temu być jakiœ powód. Jak się okazuje, powodem tym jest, że już po wstępnym jej wytyczeniu ktoœ zmusił geodetów żeby tak jš zmodyfikować aby ominęła ona miniaturowy ryneczek Wszewilek (który oglšdniemy póŸniej w ramach punktu #D2.2). Ktoœ wyraŸnie więc zadecydował już po jej pierwszym wytyczeniu, że musi ona omijć ów były miniaturowy ryneczek historycznych Wszewilek-Stawczyka, tak aby ryneczek ów mógł zostać dokumentnie zniszczony (wykopany wraz z fundamentami) razem z historycznymi budynkami które przy nim stały. Wszakże gdyby wytyczono jš prosto jak strzała, owo zniszczenie ryneczka stałoby się niemożliwe bo zniszczona wówczas by także być musiała i owa nowo-wytyczona droga. Pozawijany przebieg owej "nowej" drogi przez Wszewilki jest więc dowodem, że ktoœ celowo zadbał aby chwalebna i moralna przeszłoœć wolnej wsi Wszewilki nie przertwała do dzisiejszych czasów - tak jak to opisane zostało w punkcie #E1 strony internetowej o wsi Wszewilki, omawiajšcym "spisek przeciwko Wszewilkom".
       Po zakończeniu oglšdania otoczenia z szosy przy młynie elektrycznym Wszewilek, zaraz za młynem skręcamy od owej szosy na południe (ku naszej prawej) w rodzaj piaszczystej polnej drogi. Po wojnie nazywano jš "drogš na tamę". Faktycznie jednak to oryginalnie była ona drogš do starego młyna wodnego Wszewilek na Baryczy, który kiedyœ stał właœnie w pobliżu obecnej tamy. Idšc tš polnš drogš jakieœ 150 metrów, po przejœciu przez tory kolejowe, po naszej prawej (zachodniej) stronie odnotujemy obecne boisko sportowe Wszewilek. Owo boisko jest miejscem od którego rozpoczniemy, oraz na którym skończymy, okrężny szlak wędrowny wokół byłego ryneczka Wszewilek, opisany w punkcie #D2.2.


#D3.2 (czyli szlak z #D2.2). Nieoficjalny "szlak wokół byłego ryneczka Wszewilek" - ilustrujšcy zniszczenia dokonane na historii dawnych Wszewilek:

       Ponieważ jest on szlakiem okrężnym, nie ma znaczenia w którym punkcie ktoœ włšczy się do jego obchodzenia. Dlatego nie wymaga on przeredagowania w stosunku do tego jak został opisany w punkcie #D2.2.


#D3.1 (tj. odwrotnoœć szlaku z #D2.1). Nieoficjalny "szlak bursztynowy" wiodšcy z obecnego boiska sportowego Wszewilek (a dawnego obszaru obozowiskowego) aż do stacji kolejowej w Miliczu:

       Ów szlak jest jedynie długi na około 1.5 km. Wolnym krokiem można go więc przejœć w przecišgu około 1.5 godziny. Przejœcie nim i oglšdnięcie sobie jego ciekawostek i historycznie interesujšcych miejsc jest więc wprost idealnym rozwišzaniem kiedy ktoœ zamierza odjechać pocišgiem ze stacji kolejowej w MIliczu, zaœ do stacji owej zamierza przejœć piechotš z Wszewilek w czasie dnia. Niektóre fragmenty owego szlaku daje się także zwiedzać z samochodu. Przykładowo, od obecnego boiska sportowego Wszewilek, do niedawna dawało się nim dojechać samochodem aż do wału nowego stawu rybnego pod tamš na Baryczy - patrz 6 poniżej. Jeœli przy wale owego stawu zaparkuje się samochód, wówczas dalsza droga piechotš aż do owej tamy na Baryczy wynosi zaledwie jakiœ 300 metrów - patrz 7 poniżej. (Oczywiœcie, w takim wypadku po dotarciu do tamy i po jej oglšdnięciu, konieczne jest zawrócenie do samochodu i powrót do Wszewilek tym samym szlakiem.) Ponieważ jednak szlak ten wiedzie po wertepach, trzeba go pokonywać przy dobrej widocznoœci. Jego przebieg poczštkowo pokrywa się z grubsza z przebiegiem ponad 1000-letniego odcinka byłej gałęzi historycznego "Bursztynowego Szlaku" - czyli prastarej drogi wiodšcej z Gdańska do Gniezna, potem zaœ przez Pomorsko do Wszewilek i dalej do Milicza przez most na Baryczy przy starym młynie wodnym Wszewilek. W dalszej swej częœci, tj. już po przekroczeniu młynówki zgodnie z punktem #C2 powyżej, szlak ten pokrywa się z równie prastarym odcinkiem drogi z Wszewilek do Duchowa. Pomocnym przy wędrówce opisywanym tutaj szlakiem byłby wydruk strony internetowej Wszewilki. Oto poszczególne odcinki owego szlaku:
       9. Obozowisko we Wszewilkach, na którym w dawnych czasach odbywały się jarmarki i zatrzymywali kupcy oraz handlarze koni przybyli na owe jarmarki. Fragment obecnie polnej drogi reprezentujšcej gałšŸ historycznego "Bursztynowego Szlaku" którym zaczniemy teraz podšżać, przecina tory kolejowe we Wszewilkach w miejscu w jakim zupełnie już zaniknšł nasyp kolejowy. Kiedyœ w owym miejscu gdzie owa polna droga przecina teraz tory kolejowe zwykł stać prastary szpichlerz Wszewilek (teraz jest tam jedynie dół w ziemi powstały po wykopaniu szpichlerza razem z fundamentami - po szczegóły patrz 2 z punktu #D2.2 tej strony). Tuż przy byłej lokacji owego szpichlerza, po prawej stronie owego "Bursztynowego Szlaku", a œciœlej w trójkšcie pomiędzy tym piaszczystym szlakiem a torami kolejowymi, położone jest dzisiejsze boisko sportowe Wszewilek. Jednak faktycznie boiskiem jest ono tylko od jakiegoœ czasu po drugiej wojnie œwiatowej. Jeszcze bowiem podczas drugiej wojny œwiatowej, a także przez krótki okres czasu zaraz po wojnie, boisko sportowe Wszewilek było położone zupełnie gdzie indziej. Mianowicie zlokalizowane ono było wzdłuż krawędzi lasu pomiędzy ostatnim (w kierunku wschodnim) budynkiem Wszewilek-Stawczyka znajdujšcym się przy starej drodze tej wioseczki, a ostatnim budynkiem znajdujšcym się przy (nowej) szosie tej wioseczki (tj. boisko to znajdowało się jakby z tyłu obejœcia mieszkajšcej tam kiedyœ rodziny Chupało). Natomiast w miejscu gdzie dzisiaj mieœci się boisko sportowe Wszewilek, znajdował się wówczas zupełnie nieużywany przez nikogo plac. Plac ten jednak historycznie miał uzasadnienie, bowiem to przy nim kiedyœ odbywały się jarmarki koni, zaœ na nim obozowali uczestnicy tych jarmarków. Ponadto aż do czasów Hitlera, w południowo-wschodnim kšcie tego placu istniało kilka małych lepianek w jakich mieszkali bezrolni parobcy ze wsi Wszewilki. My zaczynamy naszš wędrówkę po "Bursztynowym Szlaku" właœnie od owego boiska. Z boiska tego wchodzimy na owš polnš drogę która wzdłuż jego obrzeża biegnie ku południu, oraz podšżamy tš drogš w kierunku tamy na Baryczy.
       8. Przejœcie wzdłuż historycznego "Bursztynowego Szlaku", a œciœlej przejœcie jego fragmentu który stanowił starš drogę z Wszewilek do młyna wodnego na Baryczy. Od obecnego boiska sportowego Wszewilek idziemy ku południu owš polnš drogš która kiedyœ była starš drogš z Wszewilek do młyna wodnego na Baryczy. W dawnych czasach jednoczeœnie była ona fragmentem jednej z gałęzi historycznego "Bursztynowego Szlaku", ponieważ prowadziła do mostu na Baryczy a dalej do Milicza. Jakieœ 250 metrów od boiska drogš tš dochodzimy do małego ceglastego mostku przez rów melioracyjny. Kiedyœ tuż za mostkiem, przy rozwidleniu widocznych za nim dróg znajdowało się aż kilka lepianek wszewilkowskich biedaków. Za mostkiem cišgle podšżamy prosto przed siebie, wkrótce potem skręcajšc lekkim łukiem w lewo (na wschód). Zaraz po tym jak zakręt ten się zakończy, czyli tylko jakieœ 100 metrów od owego mostku, dochodzimy do rozwidlenia dróg. Skręcamy w prawo (na południe) idšc w kierunku pobliskiego wału stawu rybnego. Wał ten jest tylko jakieœ 100 metrów od owego rozwidlenia. Idšc po tej drodze warto się rozglšdać za kwadratami położonymi tuż przy owej drodze, w których porost trawy lub zboża ma nieco odmiennš intensywnoœć i kolor niż gdzie indziej. Miejsca te bowiem wyznaczajš byłe klepiska z lepianek wszewilkowskiej "bieda-wsi", które rozlokowane były wzdłuż owej drogi aż Hitler je polikwidował w końcowych latach 1930-tych (klepiska te cišgle były doskonale zachowane w czasach mojej młodoœci).
       7. Nowy staw rybny złoœliwie zalewajšcy szczštki starego wszewilkowskiego młyna wodnego. Droga którš podšżamy nagle znika pod niedawno-usypanym wałem stawu. Ponieważ więc nie jesteœmy dłużej w stanie drogš tš podšżać, musimy obejœć naokoło narożnik tego stawu aby dostać się do tamy na Baryczy. Skręcami więc w prawo (ku południu) i idziemy wzdłuż wału stawu jakieœ 100 metrów aż dostajemy się na wał przeciwpowodziowy Baryczy. Na wale skręcamy w lewo (ku wschodowi) i idziemy w kierunku tamy na Baryczy odległej tylko o jakieœ 50 metrów. Po naszej lewej stronie rozcišga się ów relatywnie nowy staw rybny. Idšc obok tego stawu warto mu się przyglšdnšć. Istnieje on tam bowiem dopiero od około roku 1990-go. Poprzednio były tam suche łški, po których m.in. ja biegałem i wypasałem mamine krowy. Dopiero kiedy zaszła potrzeba aby szybko zniszczyć pozostałoœci historycznego młyna wodnego na Baryczy, około 1990-go roku jakiœ zawzięty przeciwnik przeszłoœci i historii tej ziemi wymyœlił sobie aby zbudować właœnie ów staw który zalał wszystko co cišgle tam istniało.
       6. Prastary młyn wodny na Baryczy oraz czakram energetyczny Milicza. Po dojœciu do tamy po północnym (prawym) brzegu rzeki Barycz, znajdziemy się w bardzo szczególnym miejscu. W owym miejscu, jedynie jakieœ 100 metrów na północ od nas, znajdujš się szczštki prastarego młyna wodnego na Baryczy - niestety od jakiegiœ 1990-go roku sš one zalane wodš uformowanego tam wówczas owego stawu rybnego. Tuż przy byłym zlokalizowaniu owego młyna widoczne będzie małe, sztucznie usypane wzgórze zaroœnięte drzewami i krzakami, które cišgle do dzisiaj powinno być widoczne jak wyłania się ponad powierzchnię tego stawu. Na wzgórzu owym kiedyœ mieœcił się dom młynarza (sam młyn stał znacznie niżej od owego domu). Tuż przy nim zlokalizowany jest czakram energetyczny Milicza. Podmuch potężnego strumienia naturalnej energii "chi" jaka bucha z tego czakramu jest tak silny, że nawet jeœli nie jesteœmy wcale czuli na naturalne energie, jednak na chwilę przysišdziemy sobie przy owej tamie na Baryczy i skupimy się na własnych odczuciach, wówczas bez trudu go odczujemy. Uderzenie owej energii "chi" będzie tak silne, że nawet kiedy spędzimy siedzšc przy owej tamie jedynie z 15 minut, cišgle potem będziemy czuli się wypoczęci, jacyœ radoœni, oraz wypełnieni energiš. Po doœwiadczeniu doznań przepływu owej energii "chi" przez nasze ciało możemy ruszyć w dalszš drogę. Jeœli przybyliœmy do tego miejsca samochodem z Wszewilek, możemy wrócić tam gdzie zaparkowaliœmy swój samochód. Alternatywnie możemy wybrać dalsze podšżanie "Bursztynowym Szlakiem" aż dotrzemy do dworca kolejowego Milicza. Z kolei z dworca możemy albo odjechać pocišgiem do domu, albo też przejœć szosš do Milicza aby odjechać do domu autobusem z Milicza. Jeœli wybierzemy dalsze podšżanie "Bursztynowym Szlakiem" wówczas musimy zaczšć od przejœcia po tamie na drugš stronę Baryczy.
       5. Fragment "Bursztynowego Szlaku" wiodšcy od starego młyna wodnego na Baryczy do Milicza. Tuż za tamš musimy podšżać starš polnš drogš która wiedzie od tamy na Baryczy w kierunku południowym, cały czas biegnšc wzdłuż koryta "Młynówki". Owa "Młynówka" odgałęzia się od Baryczy jakieœ 10 metrów przed tamš, biegnšc w przybliżeniu na południe. Droga którš właœnie idziemy biegnie wzdłuż prawego brzegu owej Młynówki. Owa prastara droga kiedyœ była kolejnym fragmentem jednej z gałęzi historycznego "Bursztynowego Szlaku". (Więcej informacji o owym historycznym "Bursztynowym Szlaku" zawarte jest na stronie o mieœcie Miliczu.) Idšc owš drogš warto rozglšdać się uważnie dookoła. Jest to bowiem najmniej zniszczona historyczna droga, z największš liczbš starych œladów pozostałych do dzisiaj. W dawnych czasach właœnie przy tej drodze stało kiedyœ sporo zabudowań przymłynowych, włšczajšc w to rodzaj hotelu dla klientów młyna oraz kilka składów na ziarmo i mškę. Jeœli ktoœ dokładnie przyglšdnie się poboczom owej drogi niedaleko od tamy, wtedy cišgle i dzisiaj powinien odnotować œlady po ich fundamentach oraz po rampach i nabrzeżach jakie używały. (Sporo ziarna i mški spławiane było wówczas do i z Milicza małymi jedno-osobowymi barkami z płaskim dnem właœnie po owej młynówce.) Miejsca w których przy naszej drodze stały kiedyœ budynki składów na ziarno i mškę łatwo poznać nawet obecnie. Każdy z nich bowiem posiadał mały port dla barek. Z kolei przy każdym takim porcie zawsze wykopywany był okršgły staw, z korytem młynówki przebiegajšcym przez jego œrodek. Staw ten był miejscem gdzie owe małe barki mogły oczekiwać na swojš kolejkę do załadunku lub rozładunku, a także gdzie barki te mogły się wyminšć z barkami płynšcymi do lub z młyna wodnego na Baryczy. Stawy te istniejš tam do dzisiaj - chociaż ludzie już zapomnieli czemu one kiedyœ służyły. Po dojœciu naszš starożytnš drogš do małego mostku przez Młynówkę, położonego jakieœ 100 metrów przed nasypem torów kolejowch, schodzimy z owej drogi aby wejœć na drogę wiodšcš przez ów mostek. Kiedy zaœ przechodzimy przez ów mostek oglšdamy sobie dokładniej koryto Młynówki przez jakš on prowadzi, bowiem Młynówka ta jest ciekawš arteriš wodnš.
       4. Młynówka, czyli najstarsza milicka arteria transportowa, oraz jej unikalne barki flisackie. Nazwa "Młynówka" przyporzšdkowana jest w Miliczu do sztucznego koryta rzeki Baryczy, wykopanego około 1000 lat temu. Korytem tym woda z "wysokiej" częœci stawu starego młyna wodnego na Baryczy doprowadzana była do fos obronnych miasta Milicza. Ponadto Młynówka była najważniejsza arteriš transportowš dawnego Milicza. Kursowały po niej niewielkie barki, których kształt i wyglšd były unikalne dla Milicza (w żadnym innym miejscu na œwiecie nie widziałem barek ani łodzi w dokładnie takim kształcie jak te z Milicza). Barki te miały płaskie dno, były około 1.5 metra szerokie i około 3 metry długie, oraz miały bardzo œmieszny, zaokršglony dziób i ogon - każdy z nich w kształcie półkola. Tak samo łatwo pływały więc do przodu i do tyłu. Kiedy chodziłem do pierwszej klasy szkoły podstawowej (nr. 1 w Miliczu) cała flotylla tych barek gniła sobie zapomniana przez wszystkich w okolicach dzisiejszych Łazienek Milicza. Były one napędzane tyczkš przez jednego flisaka, zaœ każda barka bez trudu była w stanie uwieŸć ładunek około 300 kg po wodzie głębokiej zaledwie po kostki. Otóż przekraczajšc ów most przez Młynówkę, warto sobie popatrzeć na jej koryto. Istotne kiedyœ w owej Młynówce było, że na całej szerokoœci jej koryta i całej długoœci jej spływu utrzymywano kiedyœ dokładnie tš samš głębokoœć jej wody. To zaœ œwiadczy o wysokim kunszcie inżynierskim i znajmoœci hydrauliki u dawnych mieszkańców Milicza. Takie równiutkie jak stół, płaskie, czyste, piaszczyste dno i strome pionowe brzegi, młynówka cišgle miała w czasach mojej młodoœci. Niestety do dzisiaj, z powodu jej zaniedbania przez ludzi, ta dawna żeglugowa arteria Milicza z czasem uległa rozmyciu i zamuleniu. Patrzšc na ten niby niepozorny, sztucznie wykopany kanał, warto sobie uœwiadomić, że przez pierwsze około 500 lat istnienia Milicza był on najważniejszš arteriš transportowš owego miasta. Faktycznie to większoœć żywnoœci, drewna, surowców, wyrobów rzemiosła, oraz materiałów budowlanych potrzebnych wówczas Miliczowi, było transportowane do niego w owych miniaturowych barkach właœnie poprzez koryto Młynówki i innych kanałów z Młynówkš połšczonych. Drogi bite, po których podšżały zaprzęgi końskie, były jedynie kosztownym uzupełnieniem owych barek. Dlatego zaprzęgi końskie używano tylko w pilnej potrzebie, lub tam gdzie barkami nie dawało się dopłynšć. Zresztš, jeœli przyglšdnšć się przebiegowi najważniejszych dróg Milicza, np. owej drogi zaopatrzeniowej wiodšcej ze œpichlerzy Milicza znajdujšcych się w miejscu obecnego milickiego dworca kolejowego, do centrum Milicza (po szczegóły patrz opisy z 1 poniżej), wówczas się okazuje, że owe drogi bite na poczštku budowane były właœnie wzdłuż kanałów dla owych barek - w tym wypadku wzdłuż koryta Młynówki. Po dokładnym oglšdnięciu sobie owej Młynówki można ruszyć w dalszš drogę która biegnie ku południu, czyli prostopadle do Młynówki.
       3. Odcinek prastarej drogi z Wszewilek do Duchowa, oraz żeglowna odnoga Młynówki wzdłuż której droga ta kiedyœ przebiegała. Oddalajšc się od Młynówki faktycznie idziemy fragmentem (a dla nas poczštkiem) jeszcze jednej starodawnej drogi z Wszewilek do Duchowa. Drogš tš podšżamy (z małymi zygzakami) przez jakieœ 500 metrów, aż niš dojdziemy do głównej szosy wsi Sławoszewice. Idšc tš drogš w kierunku południowym ku œrodkowi Sławoszewic warto się uważnie rozglšdać dookoła. Wszakże po prawej (zachodniej) stronie owej prastarej drogi, co jakiœ czas da się zobaczyć fragmenty byłego kanału żeglownego dla barek, który łšczył przystań pod œpichlerzami Milicza (opisanš poniżej w 2) z Młynówkš, a dalej z Miliczem i z prastarym młynem wodnym na Baryczy. W dawnych czasach po kanale tym flisacy spławiali zboże do i ze œpichlerzy Milicza, w małych jednosobowych barkach z płaskim dnem opisanych poprzednio. Droga którš idziemy zaprowadzi nas do głównej (przelotowej) szosy przez Sławoszewice. Kiedy będziemy dochodzili do owej szosy łatwo to poznamy, bowiem nasza droga będzie tam miała jakby mały zawijas. Po dojœciu do szosy skręcamy niš w prawo (ku zachodowi), przechodzimy niš jakieœ 100 metrów idšc pod mostem w nasypie torów kolejowych, aby za raz za nasypem po naszej lewej stronie (od południa) zobaczyć rodzaj jakby stawu (obecnie zapewne już zasypanego). Staw ten to dawna przystań barek flisackich położona pod byłymi szpichlarzami Milicza. Leży on niemal pod milickim dworcem kolejowym do którego zdšżamy (dworzec ten znajduje się na czubku wzgórza tuż przy owym stawie, po jego przeciwnej do nas stronie).
       2. Przystań dla barek pod starym milickim œpichlerzem. Jeszcze do niedawna, z północnej strony wzgórza z dzisiejszym milickim dworcem kolejowym oraz wybrukowanym dziedzińcem owego dworca (dawniej zaœ wzgórza na którym znajdowały się œpichlerze Milicza), znajdował się spory jakby staw. Kiedyœ do stawu owego wiodła żeglowna odnoga Młynówki. (Odnogę tš w kilku odcinkach zasypano póŸniej nasypem kolejowym podczas budowy obecnej linii kolejowej. Niemniej cišgle do dzisiaj w wielu miejscach widoczne sš jej fragmenty. Ponadto drugi most w nasypie kolejowym liczšc od stacji kolejowej Milicza, czyli jeden most kolejowy przed mostem nad samš Młynówkš, oryginalnie był właœnie mostem przez owš żeglownš odnogę Młynówki.) Odnogš tš barki ze zbożem docierały aż do głównego œpichlerza Milicza. Obecnie miejsce gdzie pod byłym głównym œpichlerzem Milicza mieœciła się końcowa przystań dla barek, zobaczymy w chwili kiedy przejdziemy pod mostem w nasypie kolejowym. Droga bowiem którš idziemy, zanim skręci do dworca kolejowego, przebiega właœnie naokoło owej historycznej przystani dla barek spod prastarych milickich œpichlerzy. Resztki tej przystani widać po południowej stronie jakby stawu, który właœnie okršża droga jakš idziemy.
       1. Œpichlerze Milicza. Wszyscy ci którzy odjeżdżajš z Milicza kolejš, zwykle klnš na położenie milickiej stacji kolejowej. Jest ona bowiem oddalona o około 2 km od centrum miasta. Ponadto nie posiada żadnej komunikacji miejskiej z owym centrum. Bardzo jednak mało ludzi wie, że takie położenie milickiego dworca kolejowego zostało uwarunkowane historycznie. Na niewielkim bowiem wzgórzu na którym obecnie mieœci się milicki dworzec kolejowy, już jakieœ 1000 lat temu mieœciły się stare œpichlerze Milicza. Potem w miarę upływu czasu, œpichlerze te obrosły w cały szereg innych składów, tartaków i warsztatów, tworzšc niejako "przemysłowš dzielnicę Milicza". Dlatego kiedy w 1875 roku budowano kolej przez Milicz, jej dworzec zaplanowano właœnie w miejscu owych odwiecznych œpichlerzy. Oficjalnš wymówkš było, że takie jego położenie przybliży kolej do miejscowych wytwórni - czyli tam gdzie jej najbardziej potrzebowano. Nieoficjalnym zaœ powodem było, aby zniszczyć owe prastare œpichlerze Milicza oraz wszelkie œlady ich istnienia. Podczas też budowy milickiego dworca kolejowego, œpichlerze te dokumentenie wyburzono. Teraz nie pozostało po nich nawet œladu. Kiedy jednak wchodzi się do budynku dworca w Miliczu, przekracza się przez rodzaj jakby kolistego dziedzińca. Jest to właœnie dziedziniec wokół którego przez kilkaset lat stały owe milickie œpichlerze. Najważniejszy z nich stał po naszej lewej (północnej) stronie dzisiejszego przydworcowego dziedzińca - patrzšc z drogi od Milicza w kierunku wejœcia do budynku dworca. Z tyłu za nim istniała owa duża przystań dla małych milickich barek, którymi ziarno dowożone było do niego, a potem odwożone do młyna wodnego na Baryczy, za pomocš żeglownej kiedyœ odnogi Młynówki - która to odnoga w dawnych czasach docierała aż do owych œpichlerzy.


Częœć #E: Organizacyjna strona zwiedzania wsi Wszewilki oraz miasta Milicza:

      

#E1. Jak zorganizować sobie zwiedzanie Wszewilek i Milicza, np. co zabrac ze soba na to zwiedzanie, gdzie nocować, itp.:

Motto: Pamiętaj o zasadach totaliztycznego zwiedzania: nie czyń niczego poza dobrem, nie powiększaj niczego poza wiedzš, nie pozostawiaj niczego poza œladami swych stóp, nie zabieraj ze sobš niczego poza pamięciš oraz zdjęciami jakie pstryknšłeœ podczas swej wizyty.

       Poniżej w punkcie #E3 tej strony, opisane sš podstawowe opcje przyjazdu i zwiedzania Wszewilek i Milicza. Proszę jednak odnotować, że którškolwiek z tych opcji zwiedzania Wszewilek i Milicza ktoœ by nie wybrał, opcję tš powinien sobie z góry zaplanować i przygotować. Przykładowo, należy z góry sprawdzić rozkłady odjazdów i przyjazdów pocišgów i autobusów które ma się zamiar użyć, albo z góry zarezerwować sobie noclegi w hotelu czy oœrodku w którym ma się zamiar zatrzymać, itd., itp. Wszakże od tego jak dobrze ktoœ się przygotuje do tej wyprawy i zwiedzania, zależało potem będzie jak przyjemnie spędzi czas podczas jej trwania, oraz jak dobre wspomnienia z niej póŸniej wyniesie.
       Analizy przebiegu poprzedniego Zlotu "Wszewilki-2006" wykazujš, że najważniejsze jest zabranie wydruku komputerowego ze strony Wszewilki-Milicz - tak aby potem wiedzieć co dokładnie jest tam warte oglšdania, na co warto zwracać tam szczególnš uwagę, oraz jak powinno się zwiedzać te miejscowoœci. Dobrze jest też zabrać wydruk ze stron o wsi Wszewilki oraz mieœcie Miliczu - tak aby mieć pod rękš dokładniejsze opisy tego co tam się zwiedza. Aby zaœ łatwiej móc się poruszać po szlakach wędrownych opisanych na tej stronie w punktach #D2.1 do #D2.4 (lub #D3.1 do #D3.4) i odnajdywać poszczególne obiekty zainteresowań, konieczne jest również zabranie ze sobš kompasu - wszakże szlaki te cały czas referujš do kierunków geograficznych. Drugim, również bardzo ważnym sprzętem, jest aparat fotograficzny, oraz/lub ewentualna kamera wideo. Wszakże warto utrwalić dla siebie i innych co bardziej insteresujšce widoczki z miejsc jakie się zwiedza, a także ewentualne sfotografowanie wszelkich tajemniczych stworzeń oraz nietotaliztycznie zachowujšcych się ludzi jakich się napotka. Osoby które zamierzajš przenocować pod namiotem na historycznym obszarze obozowiskowym handlarzy koni, czyli na dzisiejszym boisku sportowym Wszewilek, oprócz zwykłego ekwipunku namiotowego oraz zapasu żywnoœci powinni zabrać ze sobš także latarkę elektrycznš oraz miniaturowš łopatkę ogrodowš do zakopywania œmieci jakie wówczas wygenerujš. Ponieważ we wiejskiej scenerii oraz podczas wędrówek na œwieżym powietrzu nic tak nie smakuje jak dobre jedzenie, każdemu kto ma ku temu możliwoœci rekomenduję także zabranie ze sobš wszystkiego co potrzebne na piknik, lub co najmniej jakichœ kanapek oraz napoju. Jeœli ktoœ przybywa samochodem i zamierza zakupić od rolników z Wszewilek jakieœ "organiczne" produkty rolne, powinien pamiętać o funduszach na zakup, o opakowaniach dla zakupionego mleka i jajek, a także o wolnej przestrzeni w bagażniku samochodu.


#E2. Możliwoœci noclegowe w Miliczu i jego okolicach:

       Na przekór swoich niewielkich rozmiarów, Milicz i jego okolice oferuje przybyłym cały szereg możliwoœci zakwaterowania (a także doskonałego, staropolskiego wyżywienia). Przenocować tam można do wyboru, zarówno w miejscach o niewielkich cenach, jak i w innych miejscach o wysokim standardzie (i cenie). Wszystkie też miejsca noclegowe położone sš w wysoce atrakcyjnych lokacjach, np. oferujšcych zarówno wspaniałe widoki, jak i bliskoœć do natury, stawów, parków, lasów, itp., a także często oferujšcych interesujšce przeżycia kulinarne - np. potrawy z dziczyzny czy ze słynnego karpia milickiego. Oto najważniejsze z tych ofert noclegowych:
* * *
       Jeœli po przybyciu do Milicza lub Wszewilek we własnym samochodzie, ktoœ zdecyduje się zatrzymać na miejscu na jednš lub kilka nocy, wówczas jednym z takich miejsc noclegowych jest Oœrodek Wypoczynkowy w Karłowie pod Miliczem (tj. Państwowy-Miejski Oœrodek pod zarzšdem miasta Milicza). Oferuje on duży wybór odmiennych domków kempingowych. Oœrodek ten jest oddalony jedynie o około 5 km na południe od Wszewilek (2 km na południe od Milicza), a leży przy drodze nr 15 z Milicza do Trzebnicy i potem Wrocławia. Oto dane owego oœrodka: Adres pocztowy: Oœrodek Wypoczynku Œwištecznego Milicz-Karłowo, ul. Poprzeczna 13, 56-300 Milicz, woj. dolnoœlšskie; Telefon (w Polsce): 0-71-3841215; fax (międzynarodowy) +48 71-384-10-59. Tuż przy tym oœrodku znajduje się też Hotel Borowik z 60 miejscami w cenie 25 PLN za osobę, a ponadto cały szereg prywatnych domków kempingowych do wynajęcia.
       Na stronach internetowych Milicza, np. na stronie o adresie www.milicz.pl/turystyka/noclegi/, opisane sš także jeszcze inne możliwoœci zakwaterowania w Miliczu (czyli około 3 km od Wszewilek - tj. wystarczajšco blisko aby w sobotę na 7 rano dojechać stamtšd do boiska sportowego Wszewilek). Przykładowo, jest tam opisany "Hotel Libero". Jego dane: Adres pocztowy: Hotel "Libero", ul. Kosciuszki 2, 56-300 Milicz. Telefon (w Polsce): 071-383-13-90, 383-13-91; fax (międzynarodowy) +48 71-383-13-92. Email: hotel@hotel-libero.pl. Strona: www.hotel-libero.pl. (Oferuje on 67 wysokiej jakoœci miejsc noclegowych w pokojach 1, 2 i 3 osobowych, w tym cztery apartamenty.)
       Ponadto na stronach internetowych Milicza opisane jest też Centrum Edukacyjno-Metodyczne "Dolina Baryczy", które reklamuje się że ma w ofercie: (a) 100 miejsc w pokojach 2-, 5- i 6- osobowych; (b) kuchnię turystycznš (z pełnym wyposażeniem); (c) wyżywienie całodzienne dla grup zorganizowanych - na zamówienie; (d) jadalnio-œwietlicę, œwietlice (ze sprzętem audio-video); (e) węzeł sanitarny z natryskami, boisko do piłki siatkowej oraz miejsce do grilowania. Jego dane: Adres pocztowy: Centrum Edukacyjno-Metodyczne "Dolina Baryczy", ul. Trzebnicka 4b, 56-300 Milicz; Telefon (w Polsce): (071) 384 02 37, 383-11-31, tel./fax (071) 384 02 38 Strona: www.cem-milicz.prv.pl.
       Inne możliwoœci zakwaterowania w Miliczu obejmujš m.in.: Zajazd-Restauracja "Pałacowa", ul. Piłsudskiego 5, 56-300 Milicz, tel. (071) 383-02-03 (dysponuje on 14 miejscami noclegowymi - 60 zł/osobę; potrawy ze œwieżego karpia); Internat Zespołu Szkół Leœnych, al. ZHP, 56-300 Milicz, tel. (071) 384-09-00, 384-07-63, fax. (071) 384-07-18 (sezonowo dysponuje 120 miejscami dla grup zorganizowanych w okresie od 3 lipca do 27 sierpnia); Hotel Widmar, ul. Kopernika 8, 56-300 Milicz, tel. (071) 383-00-07, fax (071) 383-00-01 (dysponuje 27 miejscami noclegowymi w cenie około 50 zł/osobę); Hotel Karłów, ul. Sycowska 1, 56-300 Milicz, tel. (071) 384-17-65 (dysponuje 16 miejscami w cenach 25 PLN za osobę);
       W relatywnie niewielkiej odległoœci w kierunku wschodnim od Milicza dostępnych jest także cały szereg dalszych możliwoœci noclegowych. Przykładowo tylko około 15 km na wschód od Milicza i Wszewilek, w Gšdkowicach leżšcych przy trasie z Milicza (przez Wszewilki) do Sulmierzyc, znajduje się dawny pałacyk myœliwski. Jego dane: Adres pocztowy: "Hubertówka", Gšdkowice, 56-300 Milicz; telefon (w Polsce): 071-384-92-83 Strona: www.hubertowka.emeteor.pl (ma on 20 miejsc w pokojach 2, 3 i 4 osobowych w cenach 40 zł/pokój lub 30 zł/osobę). Również tylko około 15 km na wschód od Milicza i Wszewilek, we Wzišchowie Wielkim też leżšcym przy trasie z Milicza (przez Wszewilki) do Sulmierzyc (jakieœ 2 km od Gšdkowic), znajduje się spory Oœrodek Szkoleniowo-Konferencyjny. Jego dane: Adres pocztowy: "Dworek pod Herbem", Wzišchowo Wielkie 35, 56-300 Milicz. Telefon (w Polsce): 071-384-92-31; fax (międzynarodowy) +48 71-384-92-40. Email: dworek@konferencje.wroc.pl. Strona: www.dworekpodherbem.pl (dworek ten oferuje 48 wysokiej jakoœci miejsc noclegowych w 16 pokojach, ceny do uzgodnienia). Dalsze około 5 km na wschód od Gšdkowic (na południe od Bartnik) istnieje leœniczówka. Jej dane: Adres pocztowy: "Leœniczówka" - kwatera myœliwska we Wróblińcu, Wróbliniec, 56-300 Milicz; telefon (w Polsce): 071-384-95-79 (oferuje ona 9 miejsc w pokojach 2 i 3 osobowych w cenach 20 zł/osobę; możliwoœć wyżywienia całodziennego za 50 zł - specjalnoœć "dania z dziczyzny"). Jeszcze dalsze 5 km na wschód (tj. około 25 km od Milicza) znajduje się miasteczko Sulmierzyce. Ono również oferuje przyjezdnym własnš bazę noclegowš.
       W kierunku przeciwstawnym niż Wszewilki, około 8 km na zachód od Milicza, w Sułowie, znadujš się dwa oœrodki wypoczynkowe. Większy ma 40 domków kempingowych - jego dane M. Malaczewski, ul. Leœna 4, 56-3006 Sułów, tel. (071) 384-71-68. Mniejszy ma 16 domków 4-osobowych w cenie 50 - 70 zł za domek - jego dane: ul. Leœna 8, 56-306 Sułów, tel. (071) 384-71-68.
       W kierunku południowo-wschodnim od Milicza, w pobliskich miejscowoœciach Wierzchowice (tel. (071) 384-62-73) oraz Kroœnice, znajdujš się również liczne hotele, oœrodki wypoczynkowe i miejsca noclegowe. Obie te miejscowoœci leżš mniej niż 10 km od Milicza. Jeszcze nieco dalej w tym samym kierunku na Oleœnicę, jakieœ dalsze 10 km za Kroœnicami w kierunku na południe, w miejscowoœci Kubryk, jest leœniczówka z 3 pokojami do wynajęcia (tel. (071) 384-50-22).
       Hotele sš także w Cieszkowie i Zdunach (tel. (062) 721-51-10) położonych nie dalej niż 20 km na północ od Milicza, na drodze krajowej nr 15 z Milicza do Krotoszyna.
       Sam Milicz jak i jego okolice oferujš również ogromny wybór zakwaterowania prywatnego, z puli tzw. "agroturystyki" - gdzie mieszka się u miejscowych rolników. W przypadku reflektowania na tego typu zakwaterowanie, dla wyszukania najbardziej odpowiadajšcego nam miejsca najlepiej się skontaktować z informacjš turystycznš w Miliczu (adres: Rynek 20, 56-300 Milicz; telefon (071) 383-11-11) lub zaglšdnšć na stronę www.milicz.pl/turystyka/noclegi.


#E3. Opcje przybycia do Wszewilek, przenocowania we Wszewilkach lub w Miliczu, zwiedzania Wszewilek i Milicza, oraz powrotu do domu:

Motto: "W życiu nigdy nie żałujemy że coœ uczyniliœmy lub zwiedziliœmy, jednak często żałujemy że mieliœmy okazję aby coœ uczynić lub zwiedzić, jednak z niej nie skorzystaliœmy."

       Opisywane tutaj internetowo koordynowane imprezy we Wszewilkach i Miliczu sš rodzajem prywatnej wycieczki do tych miejscowoœci, tyle że wycieczki organizowanej przez wielu ludzi naraz (wszakże "w kupie zawsze raŸniej i bezpieczniej"). Jak więc niemal wszystko na takiej prywatnej wycieczce, nikt nie będzie jej uczestnikom zabezpieczał ani zakwaterowania, ani wyżywienia, ani przewodników czy organizatorów którzy przygotowaliby dla nich rozrywki, ani żadnych innych wygód. Dlatego uczestnicy tych imprez, po zjawieniu się w okolicy Wszewilek lub Milicza muszš sami zatroszyć się o zabezpieczenie sobie wszystkiego co będzie im potrzebne dla konstruktywnego i przyjemnego spędzenia tam czasu. Opisywana tutaj impreza będzie trwała tylko jeden dzień. Dlatego jeœli ktoœ przybędzie na niš głównie w celu poznania Wszewilek i ich historii, wówczas najbardziej optymalne rozwišzanie które ja bym mu polecał, to zjawić się we Wszewilkach możliwie wczeœnie rano w dniu 7/7/7, zobaczyć co się będzie działo na obecnym boisku sportowym Wszewilek - które będzie centrum dla owej imprezy, odnaleŸć kumpli lub korespondentów z którymi tam się umówiło, pozwiedzać razem z kumplami szlaki wędrowne opisane w punkcie #D2 (lub #D3) tej strony - nawzajem sobie przypominajšc co interesujšcego warto tam odnotować i jaka była historia, funkcja, oraz losy danego miejsca, poczym wyjechać z powrotem do domu jeszcze tej samej soboty 7/7/7. Jeœli zaœ ktoœ przybędzie do Wszewilek aby również doœwiadczyć "nadprzyrodzonych" zjawisk, wówczas najlepszš ku temu okazjš będzie tam przenocować - najlepiej właœnie na owym obecnym boisku Wszewilek (czyli na historycznym obszarze obozowania kupców i handlarzy koni). Poniżej wyszczególniłem najważniejsze możliwoœci (opcje) jakie sš mi znane w zakresie sposobu przybycia do Wszewilek, noclegu albo we Wszewilkach albo też w pobliskim Miliczu, zwiedzania atrakcji i niezwykłoœci Wszewilek oraz Milicza, oraz końcowego powrotu do domu. Oto owe opcje:


#E3.1. Przybycie do Wszewilek samochodem czy motocyklami albo tylko na jeden dzień, albo też na dwa dni z nocowaniem w Oœrodku Wypoczynkowym w Karłowie pod Miliczem lub też w którymœ z milickich hoteli, oraz zwiedzanie atrakcji Wszewilek i Milicza z pomocš samochodu:

       Niniejsza opcja pozwala na najszybsze oraz na najmniej ucišżliwe zwiedzenie opisywanych na tej stronie ciekawostek i szlaków wędrownych Wszewilek i Milicza. Jeœli mieszka się jedynie kilka godzin jazdy od Wszewilek, wówczas do wsi tej można przybyć dopiero rano, np. w sobotę dnia 7/7/7. W takim przypadku warto podjechać samochodem aż do młyna elektrycznego Wszewilek, zaparkować tam samochód, podejœć piechotš do pobliskiego boiska sportowego, a następnie przejœć już na piechotę szlak wędrowny opisany w punkcie #D2.2 niniejszej strony internetowej. Po przejœciu owego szlaku piechotš i oglšdnięciu w ten sposób stanu miejscowych dróg polnych, można rozważyć czy chce się podejœć czy też podjechać do tamy na Baryczy owym historycznym fragmentem "drogi do starego młyna wodnego na Baryczy" opisanym w punkcie #D3.1 niniejszej strony. Wszakże od młyna elektrycznego we Wszewilkach do owej tamy jest mniej niż 1 km, tyle że polnš drogš (trzeba jednak pozostawić samochód jakieœ 300 metrów od owej tamy, kiedy droga którš podšżamy zniknie pod wałem nowego stawu rybnego). Po oglšdnięciu tamy i czakramu energetycznego Milicza, można powrócić do Wszewilek, poczym już z pomocš samochodu oglšdać atrakcje opisane w szlakach wędrownych z punktów #D2.3 i #D2.4 tej strony. Jeœli zaœ mieszka się wiele godzin jazdy od Wszewilek, wówczas można przyjechać dzień wczeœniej do Milicza, zanocować w jednym z miejsc noclegowych opisanych w punkcie #E2 tej strony, oraz od rana następnego dnia zwiedzić Wszewilki tak jak to opisano powyżej.
* * *
       Proszę mieć na uwadze, że jeœli ktoœ dopiero rano dojedzie samochodem w pobliże boiska sportowego Wszewilek, wówczas silnie radzę mu aby samochód zaparkował w okolicach młyna elektrycznego Wszewilek, zaœ do boiska podszedł na piechotę. Odległoœć od mlyna do boiska wynosi tam jedynie jakieœ 100 metrów. Natomiast polna droga od młyna do boiska jest zaniedbana przez władze i naprawdę okropna.


#E3.2. Przybycie do Wszewilek pocišgiem albo tylko na jeden dzień, albo też na dwa dni ze spaniem pod namiotami wokół centrum historycznego obszaru obozowiskowego dla kupców i handlarzy koni (obecnie boiska sportowego Wszewilek), zwiedzanie atrakcji Wszewilek i Milicza poprzez przejœcie piechotš szlaków opisanych w punkcie #D2 (lub #D3) tej strony, oraz odjazd do domu autobusem z Milicza:

Motto: "W kupie zawsze raŸniej. Jeœli więc zamierzasz nocować pod namiotem na boisku gdzie nocš może wiele się zdarzyć, wówczas zabierz na ten Zlot tylu dobrych kumpli ilu tylko możesz. Spijcie też w conajmniej dwuosobowych namiotach."

       Do zrealizowania niniejszej opcji zachęcani sš ludzie młodzi, którzy NIE dysponujš własnym samochodem, ale albo posiadajš namioty i sš w stanie spędzić noc pod namiotem wokół obecnego boiska sportowego Wszewilek, albo też sš w stanie przybyć do Wszewilek wczeœnie rano i oglšdnšc wszelkie atrakcje owej wioski w przecišgu tylko jednego dnia. W takim wypadku, zachęcani sš oni aby przyjechać do Milicza pocišgiem np. popołudniem w dniu 6/7/7 (w opcji zaœ jednodniowej, czyli bez noclegu pod namiotem - przyjechać tam rankiem w dniu 7/7/7), przejœć do Wszewilek szlakiem wędrownym opisanym w punkcie #D2.1 tej strony, na noc z pištku 6/7/7 na sobotę 7/7/7, rozbić swój namiot na byłym obszarze historycznym, na którym w dawnych czasach obozowali kupcy i handlarze koni przybywajšcy do Wszewilek na ogromnie słynne jarmarki końskie, w sobotę 7/7/7 przejœć po Wszewilkach i Miliczu szlakami opisanymi w punktach #D2.2 do #D2.4 tej strony, a nastepnie wrócić do domu autobusem już z dworca autobusowego Milicza. W obecnych czasach ów historyczny obszar obozowiskowy na którym mogš rozbić namioty na noc znany jest pod nazwš "boiska piłkarskiego Wszewilek". (Odnotuj jednak, że boiskiem piłkarskim stał się on dopiero w latach 1950-tych. Przed owš datš boisko piłkarskie Wszewilek zlokalizowane było w całkowicie odmiennym obszarze tej wsi - po szczegóły patrz 6 w punkcie #D2.2 niniejszej strony.) Stšd osoby dysponujšce namiotami mogš rozbić te namioty wokół pola gry owego dzisiejszego boiska sportowego we Wszewilkach. Boisko to będzie bowiem centrum zlotowym. Na nim będš więc miały miejsce wszelkie imprezy zlotowe (nie żeby bylo ich zbyt wiele) - patrz punkt #C3 tej strony. Względem niego też wytyczone zostały wszelkie szlaki wędrowne do zwiedzania Wszewilek i ich okolicy - po szczegóły patrz punkt #D2 tej strony. Owo dzisiejsze boisko sportowe jest zlokalizowane tuż przy torach kolejowych wiodšcych z Milicza do Krotoszyna, a także przy dawnej "drodze do starego młyna wodnego na Baryczy" (po wojnie nazywanej "drogš na tamę") opisywanej na stronie o wsi Wszewilki. Z tego co pamiętam, to kiedyœ przy nim stał jeden z owych hydrantów na zawór odtwierany ręcznie - tak aby piłkarze mieli się gdzie umyć po meczu. Jeœli hydrant ten cišgle działa, obozujšcy na owym boisku będš mieli zapewnionš wodę z wodocišgów miejskich do picia i mycia. (Jeœli zaœ jest nieczynny, lub zlikwidowany, wówczas będzie dobra okazja aby złożyć petycję na ręce sołtysa (urzędowego) wsi Wszewilki, aby z urzędu go naprawiono lub odrestaurowano w obliczu zbliżajšcego się następnego Zlotu "Wszewilki-2008".) W okolicach owego boiska jest też sporo "ziemi niczyjej" pozarastanej krzakami, z naróżniejszymi dziurami i wyrobiskami w ziemi po piasku zabranym w 1875 roku na budowę pobliskiego nasypu kolejowego. Jeœli więc zabraknie obszaru obozowego tuż przy polu boiska sportowego, zawsze można rozbić namioty na owej "ziemi niczyjej". Jakieœ 100 metrów od owego boiska jest także niewielki lasek prywatny (a właœciwie to aż kilka lasków), tak że ci za potrzebš będš mieli gdzie poużyŸniać porost lokalnych drzewek. (Proszę jednak pamiętać o zobraniu ze sobš na obozowisko maleńkiej łopatki ogrodowej i latarki, aby przed przykucnięciem móc sobie wykopać mały dołek w ziemi, w którym potem się zakopie "pamištki" jakie zostanš tam wygenerowane - zgodnie z totaliztycznym mottem "czyń tylko dobro, powiększaj tylko wiedzę, wywieŸ tylko zjęcia, pozostaw tylko œlady swoich stóp". Wszakże jeœli ktoœ nie zakopie po sobie tego co wygenerował, następni wchodzšcy do tego lasku będš wysyłali "złš karmę" dokładnie pod jego adresem - zaœ z powodu pozostawienia po sobie materialnego œladu, jest absolutnie pewnym że karma ta znajdzie swego adresata.)
       Aby po przybyciu autobusem do Milicza dostać się do owego boiska, wystarczy złapać autobus do Wszewilek i poprosić kierowcę o wyrzucenie "przy starym młynie elektrycznym na Wszewilkach" albo "na torach kolejowych". Stamtšd do boiska sportowego jest juz tylko jakieœ ze 100 metrów. Jeœli zaœ ktoœ przybędzie do Milicza kolejš, wówczas drogš okrężnš (po szosie) do owego boiska jest około 5 km - i na dodatek nie jeżdżš wzdłuż większoœci z niej żadne autobusy. Dlatego najłatwiej z dworca kolejowego dostać się do owego boiska idšc pieszo ku północy w przybliżeniu wzdłuż torów kolejowych - tory te bowiem sš rodzajem "nitki Ariadny" dla idšcego, uniemożliwiajšcej mu zabłšdzenie. (Jednak silnie odradzam przejœcie po samych torach i to aż dla kilku powodów, np. ponieważ ten krótki odcinek torów słynie z przedziwnie dużej liczby wypadków œmiertelnych - po szczegóły patrz strona Wszewilki. Dlatego raczej radzę iœć równolegle do torów np. po historycznym "bursztynowym szlaku" opisanym w punkcie #D2.1 tej strony.) Boisko znajduje się wówczas po prawej stronie torów kolejowych, w tym miejscu gdzie nasyp kolejowy niemal zanika, zaœ poziom torów staje się równy poziomowi otaczajšcego je obszaru. (Wszędzie wczeœniej tory zlokalizowane sš na wysokim i z daleka widocznym nasypie kolejowym.) Największy jednak problem z owym przejœciem wzdłuż torów jest taki, że jeœli idzie się po wyżwirowanej œcieżce rowerowej zawsze tam biegnšcej po prawej (wschodniej) stronie tuż przy torach, wówczas zwykle dniami policja kolejowa lubuje się tam w łapaniu ludzi którzy podšżajš owš œcieżkš i w karaniu tych ludzi mandatami (szczególnie ulubionymi miejscami dla owej policji dla zaczajania się na przechodniów, był kiedyœ most kolejowy na Baryczy, oraz położony nieco wczeœniej przed nim "most na młynówce". Dlatego, jeœli komuœ się spieszy, wóczas znacznie lepszym wyjœciem od wędrowania po owej œcieżce żwirowej tuż przy torach i wzdłuż tych torów, jest używanie polnej drogi która biegnie wzdłuż nasypu u podstawy owego nasypu (idšcych owš drogš policjanci kolejowi nie majš prawa okładać mandatami). Tyle że droga ta jest pełna dziur i stšd nie nadaje się do przejœcia nocš - chyba że ktoœ jš dobrze zna. Aż do mostu na Baryczy droga ta biegnie pod nasypem po jego lewej stronie, zaœ za mostem na Baryczy biegnie ona pod nasypem po jego prawej stronie. Kiedy zaœ droga zanika, bowiem tory przebiegajš po moœcie, wówczas po prawej i lewej stronie od mostu kolejowego, w niewielkiej odległoœci od torów, jest najpierw mostek przez Młynówkę i jej odnogę, potem zaœ po prawej stronie torów jest tama na Baryczy - po których można przejœć na drugš stronę wody bez obawy zapłacenia mandatu. Idšc tš drogš z daleka też widać, czy na danym moœcie kolejowym faktycznie czajš się policjanci kolejowi, bowiem przy mostach biegnie ona po tej samej stronie torów po której zwykle ukrywajš się oni przed ludŸmi. Jeœli jednak komuœ się nie spieszy i idzie w œwietle dziennym - tak że nie zachodzi niebezpieczeństwo że zabłšdzi, wówczas raczej zalecałbym przejœcie do boiska Wszewilek tzw. "bursztynowym szlakiem" opisanym z punkcie #D2.1 tej strony.
       Po przybyciu na historyczny obszar obozowiskowy, który obecnie jest boiskiem we Wszewilkach, swoje namioty proszę rozbijać nie na samym polu piłkarskim owego boiska, a na obrzeżu boiska wokół owego pola gry. Istniejš bowiem ku temu ważne powody. Przykładowo samo boisko ma bardzo "wrażliwš trawę" o którš "ogromnie dbajš" miejscowi piłkarze z drużyny "Wszewilkowskich Wilków". Nikt zaœ z przybyszy zapewne nie chce wzbudzać gniewu owej bojowej drużyny poprzez koczowanie na ich delikatnej trawie.
       Tak nawiasem mówišc, to radzę przywieŸć ze sobš na Zlot jakis zapas jedzenia, np. kanapki i soœ do picia, wszakże żywnoœć może okazać się nie do zdobycia po przybyciu do Wszewilek. Tymczasem doskonale każdemu wiadomo, że nic tak doskonale nie smakuje jak piknik jedzony na trawie w pięknej wiejskiej scenerii.


#E3.3. Przybycie do Milicza i potem Wszewilek autobusem albo tylko na jeden dzień, albo też na dwa dni z noclegiem w którymœ z hoteli lub oœrodków wyszczególnionych w punkcie #E2 powyżej, zwiedzanie atrakcji najpierw Milicza a potem Wszewilek poprzez przejœcie piechotš szlaków opisanych w punktach #D2.4, #D3.3, #D2.2, oraz #D3.1 tej strony, oraz odjazd do domu pocišgiem ze stacji kolejowej Milicza lub autobusem z dworca autobusowego Milicza:

       Opcja ta jest zalecana, jeœli nie dysponuje się samochotem a stšd korzystało się będzie z transportu publicznego, zaœ z rozeznania rozkładów jazdy lub czasów przyjazdu wynika, że koniecznym będzie zanocowanie gdzieœ co najmniej przez jednš noc - nie chce się jednak, lub nie może, nocować pod namiotem. W takim przypadku rekomenduję przyjechać autobusem do Milicza, zakwaterować się w jednym z milickich hoteli lub oœrodków wyszczególnionych powyżej w punkcie #E2, zwiedzić sobie szlak z punktu #D2.4 tej strony, przenocować do nastepnego dnia w Miliczu w jednym z miejsc wyszczególnionych w owym punkcie #E2 powyżej, zaœ następnego dnia przejœć i zwiedzić szlaki #D3.3, #D2.2, oraz #D3.1 w odwrotnym do opisanego w #D2.1 i #D2.3 kierunku wędrówki, poczym albo powrócić do Milicza na jeszcze jeden nocleg zanim uda się w drogę do domu, albo też od razu wrócić do domu pocišgiem z milickiej stacji kolejowej. Albo alternatywnie, po przyjeŸdzie dostać się jakoœ z dworca autobusowego Milicza do milickiego dworca kolejowego (piechotš zajmuje to około 40 minut spaceru - odległoœć wynosi bowiem około 2 km), potem zaœ przejœć szlakami w opisanej w #D2 kolejnoœci, znaczy najpierw przejœć szlakiem z punktu #D2.1, potem szlakiem z #D2.2, w końcu zaœ szlakiem z punktu #D2.3 i ewentualnie z #D2.4 - jeœli wczeœniej go nie przeszliœmy, w końcu zaœ wrócić do domu też autobusem z dworca autobusowego Milicza.
* * *
       Oczywiœcie, istniało będzie nieco więcej opcji zwiedzania Wszewilek i Milicza. Przykładowo, można tam przyjechać na kilka dni, zaœ zwiedzanie tak sobie rozłożyć, aby zwiedzić praktycznie wszystkie interesujšce miejsca opisane na stronach o wsi Wszewilki oraz o mieœcie Miliczu. Jednak te dalsze opcje stanowiły będš jedynie następne kombinacje dla opcji opisanych powyżej. Można więc sobie je łatwo zaplanować właœnie na podstawie powyższych opcji.


Częœć #F: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:

      

#F1. Podsumowanie tej strony:

       "Cudze chwalicie, a swego NIE znacie". Ta stara mšdroœć ludowa Polski nabiera szczególnego znaczenia po zapoznaniu się z treœciš niniejszej strony.


#F2. Proponuję okresowo powracać na niniejszš stronę w celu sprawdzenia dalszych postępów w organizacji wiedzania Wszewilek i Milicza:

       W celu œledzenia jak dalej będzie się rozwijała sprawa internetowego organizowania zwiedzania Wszewilek i Milicza warto okresowo powracać do niniejszej strony. Z definicji strona ta będzie bowiem podlegała dalszemu udoskonalaniu i poszerzeniom, w miarę jak ewentualny wysiłek ochotników, a także nadchodzšca fala ich przyszłych zabiegów organizacyjnych, zdołajš wpłynšć na postęp w organizacji opisywanego tu zwiedzania tych miejscowoœci. Jeœli więc w przyszłoœci zechcesz czytelniku dowiedzieć się jakie najnowsze informacje dodano do tej strony na temat owego zwiedzania, wówczas odwiedŸ tš stronę ponownie. Ja bowiem będę systematycznie aktualizował jej zawartoœć, w miarę jak rozwój sytuacji przysporzy jakichœ wydarzeń lub informacji wartych zaraportowania.
       Warto także okresowo sprawdzać blog totalizmu o adresie totalizm.blox.pl/html (z jego lustrzanš kopiš dostępnš pod adresem totalizm.wordpress.com. Na blogu tym bowiem wiele zdarzeń omawianych na tej stronie naœwietlane jest dodatkowymi informacjami spisywanymi w miarę jak zdarzenia te się rozwijajš przed naszymi oczami. Ponieważ jednak blog ten jest intensywnie sabotażowany, w przypadku gdyby jednak nie dało się go otworzyć warto sprawdzić co nowego na jego temat wyjaœnione zostało w punkcie #D2 strony FAQ - częste pytania.
       Odnotuj, że czytelnicy mogš sobie załadować do własnego komputera replikę niniejszej strony internetowej (z jej ilustracjami), tak jak to zostało wyjaœnione na stronach FAQ - częste pytania lub replikuj dostępnych przez "Menu 1" i "Menu 2". (Aby sobie załadować tš replikę, wystarczy w "Menu 1" kliknšć na pozycję Ÿródłowa replika tej strony. Odnotuj jednak, iż jeœli po takim kliknięciu replika się sama nie załaduje, to zapewne oznacza że albo na danym serwerze/witrynie replika ta NIE mogła zostać udostępniona zainteresowanym np. z powodu ograniczeń pamięci serwera, albo też że ktoœ właœnie zasabotażował możliwoœć jej sprowadzania. W takim wypadku należy zmienić serwer używajšc adresów podanych w "Menu 4" lub "Menu 3", a następnie spróbować replikę tš załadować sobie z następnego serwera.)


#F3. Jak dzięki stronie "skorowidz.htm" daje się znaleŸć totaliztyczne opisy interesujšcych nas tematów:

       Cały szereg tematów równie interesujšcych jak te z niniejszej strony, też omówionych zostało pod kštem unikalnym dla filozofii totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy można odnaleŸć i wywoływać za poœrednictwem skorowidza specjalnie przygotowanego aby ułatwiać ich odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza wykaz, zwykle podawany na końcu ksišżek, który pozwala na szybkie odnalezienie interesujšcego nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe też majš taki właœnie "skorowidz" - tyle że dodatkowo zaopatrzony w zielone linki które po kliknięciu na nie myszš natychmiast otwierajš stronę z tematem jaki kogoœ interesuje. Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie skorowidz.htm. Można go też wywołać z "organizujšcej" częœci "Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę aby do niego zaglšdnšć i zaczšć z niego systematycznie korzystać - wszakże przybliża on setki totaliztycznych tematów które mogš zainteresować każdego.


#F4. Emaile i dane kontaktowe autora tej strony:

       Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. oficjalnie dra inż. Jana Pajška, zaœ kurtuazyjnie Prof. dra inż. Jana Pajška, pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, zapytania, lub odpowiedzi na zadane tu pytania, podane sš na stronie internetowej o mnie (dr inż. Jan Pajšk). Tam również dostępne sš pozostałe powszechnie używane dane kontaktowe do autora tej strony.
       Prawo autora do używania kurtuazyjnego tytułu "Profesor" wynika ze zwyczaju iż "z profesorami jest jak z generałami", znaczy raz profesor, zawsze już profesor. Z kolei w swojej karierze naukowej autor tej strony był profesorem aż na 4-ch odmiennych uniwersytetach, tj. na 3-ch z nich był tzw. "Associate Professor" w hierarchii uczelnianej bazowanej na angielskim systemie uczelnianym (w okresie od 1 wrzeœnia 1992 roku, do 31 paŸdziernika 1998 roku) - który to Zachodni tytuł stanowi odpowiednik "profesora nadzwyczajnego" na polskich uczelniach. Z kolei na jednym uniwersytecie autor był (Full) "Professor" (od 1 marca 2007 roku do 31 grudnia 2007 roku - tj. na ostatnim miejscu pracy z naukowej kariery autora) który to tytuł jest odpowiednikiem pełnego "profesora zwyczajnego" z polskich uczelni.
       Proszę też odnotować, że z powodu mojego chronicznego deficytu czasu, ja bardzo niechętnie odpowiadam na emaile, które zawierajš TYLKO wykonawczo czasochłonne proœby, jednoczeœnie zaœ dokumentujš zupełnš ignorancję ich autora w tematyce którš ja badam.


#F5. Copyrights Š 2012 by Dr Jan Pajšk:

       Copyrights Š 2012 by Dr Jan Pajšk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona stanowi raport z wyników badań jej autora - tyle że napisany jest on popularnym językiem (aby mógł być zrozumiany również przez czytelników o nienaukowej orientacji). Idee zaprezentowane na tej stronie sš unikalne dla badań autora i dlatego w tym samym ujęciu co na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze publikowane przez żadnego innego badacza. Jako taka, strona ta prezentuje idee które stanowiš intelektualnš własnoœć jej autora. Dlatego jej treœć podlega tym samym prawom intelektualnej własnoœci jak każde inne opracowanie naukowe. Szczególnie jej autor zastrzega dla siebie intelektualnš własnoœć odkryć naukowych i wynalazków opisanych na tej stronie. Zastrzega więc sobie, aby podczas powtarzania w innych opracowaniach jakiejkolwiek idei zaprezentowanej na niniejszej stronie (tj. jakiejkolwiek teorii, zasady, dedukcji, intepretacji, urzšdzenia, dowodu, itp.), powtarzajšca osoba oddała pełny kredyt autorowi tej strony, poprzez wyraŸne wyjaœnienie iż autorem danej idei i/lub badań jest Dr Jan Pajšk, poprzez wskazanie internetowego adresu niniejszej strony pod którym idea ta i strona oryginalnie były opublikowane, oraz poprzez podanie daty najnowszego aktualizowania tej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
* * *
If you prefer to read in English
click on the flag

(Jeœli preferujesz język angielski
kliknij na poniższš flagę)



Data założenia tej strony internetowej: 12 maja 2006 roku
Data jej najnowszego aktualizowania: 17 paŸdziernika 2012 roku
(SprawdŸ pod adresami z Menu 4 czy istnieje już nowsza aktualizacja)
Hosted by uCoz