Świeckie i naukowe zrozumienie Boga (po polsku)
Naukowe odpowiedzi świeckiej filozofii totalizmu
na podstawowe pytania o Bogu
(wielojęzycznie, np. po angielsku For English version click on this flag, polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage, itp.)
Zaktualizowano:
2017/8/7

Najnowsze aktualizacje: udoskonalanie punktów #C4 i #J4


Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF


(Polskie tutaj:)

O Bogu

O Bogu w PDF

Źródłowa replika tej strony

Dowód na istnienie Boga

Dowód na duszę

Nirwana

Przepowiednie

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Prawda

Zło

Antychryst

Energia słoneczna

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

Dr Pająk portfolio

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Postępowanie z żywnością

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Playlisty Jana (tylko pod "Google Chrome")

Instrukcja do playlist

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci PWr 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Pająk do sejmu NZ 2014

Pajak na Prezydenta 2015

Pajak na Prezydenta 2020

Pajak dla prezydentury 2020

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(English here:)

About God

About God in PDF

Source replica of this page

Proof for the existence of God

Proof of soul

Nirvana

Prophecies

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Time vehicles

Immortality

Truth

Evil

Antichrist

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

Dr Pajak portfolio

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Cookbook

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(По русски:)

Бог

Меню 2

Меню 4

Peпликa иcтoчникa этoй cтрaницы

Клавиатура


(Ελληνικά εδώ:)

Θεός

Επιλογές 2

Επιλογές 4

Αντίγραφο πηγής αυτής της σελίδας

Πληκτρολόγιο


(Hier auf Deutsch:)

Dr Pająk portfolio

Über mich

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.pl

energia.sl.pl

totalizm.com.pl

pajak.org.nz

(Na darmowym hostingu z FTP:)

cielcza.cba.pl

magnocraft.site88.net

quake.hostami.me

tornados2005.narod.ru

geocities.ws/immortality

(Stare i już NIE aktualizowane:)

dhost.info/nirvana

morals.mypressonline.com

telekinesis.esy.es

malbork.20megsfree.com

pigs.20megsfree.com

totalizm.20fr.com

ufonauci.w.interiowo.pl




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


Motto: "Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz [posłanym], aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem ..." (Cytowanie z bibilijnej Ew. św. Jana 1:6-14.)

WSTĘP:
Witam na stronie prezentującej odpowiedzi, uzasadnienia i materiał dowodowy, bazujące na moich naukowych badaniach, a dotyczące najczęściej nasuwających się pytań na temat Boga i na temat spraw związanych z Bogiem. Wszystko co na stronie tej zaprezentowano wynika z badań naukowych przeprowadzonych zgodnie z ustaleniami świeckiej filozofii zwanej "totalizm", która obecnie jest najmoralniejszą nowoczesną filozofią świata wypracowaną przez człowieka, a kórej ustalenia wynikają bezpośrednio z mojej opracowanej w 1985 roku teorii wszystkiego zwanej Koncept Dipolarnej Grawitacji (albo "Kodig"). Ja jestem Jan Pająk i będę Państwa narratorem w zaprezentowanych tutaj wyjaśnieniach. Osobiście wierzę, że posiadam wymagane kwalifikacje, przygotowanie, autorytet, oraz poczucie misji, aby odpowiedzieć na owe pytania. (Swoje kwalifikacje i przygotowanie do udzielania odpowiedzi na pytania o Bogu wyjaśnię poniżej w punkcie #A2 niniejszej strony.) Oto owe typowe pytania na tematy związane z Bogiem wyróżnione poniżej niebieskim kolorem, a także moje odpowiedzi udzielane zaraz pod nimi.



Część #A: Wstępne informacje o tej stronie jakie warto byłoby poznać:

      

#A1. Jaki jest cel tej strony:

       Niniejsza strona ma na celu dostarczenie odpowiedzi na pytania, które najczęściej zadajemy sobie, lub innym, na temat Boga. To co ona prezentuje wcale przy tym NIE reprezentuje punktu widzenia indywidualnego człowieka, czy pojedynczej religii. Wszakże odpowiedzi udzielone na tej stronie mają ambicję stania się najobiektywniejszymi odpowiedziami naukowymi w sprawie Boga jakie możliwe są do uzyskania w dzisiejszych warunkach i czasach na Ziemi. Bazują one bowiem na ustaleniach wynikających z badań naukowych dokonywanych w ramach najbardziej moralnej, nowoczesnej, świeckiej, postępowej, pokojowej i budującej filozofii na Ziemi zwanej "totalizm". Stąd faktycznie reprezentują one oficjalną odpowiedź owej filozofii na dane pytania.
       Zauważ że odpowiedzi na pytania zawarte na tej stronie sformułowałem dokładnie w taki sam sposób jak sformułowana jest filozofia "totalizmu". To oznacza, że nie tylko udzielam tu odpowiedzi "jak jest faktycznie" zgodnie z ustaleniami totalizmu, ale także wyjaśniam co totalizm ustalił na temat "dlaczego jest właśnie tak a nie inaczej", a ponadto wskazuję "jakie dowody" totalizm potrafi przedstawić na potwierdzenie, że jest właśnie tak a nie inaczej. Dodatkowo, gdzie tylko to możliwe, staram się też wyjaśnić "jakie konsekwencje wynikną z łamania oraz z wypełniania" tego co jest właśnie wyjaśniane. Jeśli zaś dokładne omówienie wszystkich tych składników danej odpowiedzi (tj. "jak", "dlaczego", "jakie dowody", "co się stanie gdy to jest łamane oraz wypełniane") nie jest możliwe w skromych wymiarach niniejszej strony internetowej, wówczas staram się wskazać dokładne miejsce gdzie w jakimś opracowaniu totalizmu (np. w monografii [1/5]) można znaleźć dodatkowe uzupełnienie podanych tu wyjaśnień lub informacji.


#A2. Co mnie, tj. oficjalnie dra inż. Jana Pająk, zaś kurtuazyjnie - Prof. dra inż. Jana Pająk (po szczegóły patrz np. punkt #L5 tej strony), kwalifikuje do udzielania odpowiedzi na pytania o Bogu:

Motto: "Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie." (Biblia, Księga Izajasza, 49:2)

       Istnieje cały szereg czynników, które dosyć jednoznacznie wskazują, że posiadam wymagane kwalifikacje dla udzielania odpowiedzi na poniżej zestawione zapytania dotyczące Boga. Wymienię tutaj chociaż najważniejsze z nich. I tak z zawodu, zamiłowania i przeznaczenia jestem naukowcem. Mam więc wymagany trening formalny aby udzielanym odpowiedziom nadawać wymaganą jednoznaczność, dalekowzroczność i przenikliwość wymaganą od prezentacji wyników badań naukowych. Publicznie wybroniłem swój tytuł "doktora nauk technicznych" na uczelni, która w owym czasie była praktycznie najlepszą uczelnią świata - tak jak uzasadniłem to w punkcie #E1 strony rok.htm. Praktycznie przeszedłem więc przez "próbę ognia" w zakresie umiejętności praktycznego dokonywania badań naukowych, wymagań jakościowych jakie stawiane są wynikom owych badań, oraz publicznego wybraniania wyników osiągniętych podczas tych badań. W swojej zawodowej karierze naukowej doszedłem aż do najwyższego poziomu, tj. aż do pozycji pełnego profesora uniwersyteckiego. Zajmowałem pozycje profesorskie w aż dwóch odmiennych dyscyplinach (inżynierii mechanicznej oraz oprogramowania komputerowego) na 4 uniwersytetach świata (tj. Cypru, Malezji, Sarawaku na Borneo i Korei Południowej) - np. patrz punkt #L5 poniżej. To zaś oznacza, że moje osiągnięcia naukowe musiały być doceniane i przez innych zawodowych naukowców z tamtych dyscyplin. Jestem też twórcą najmoralniejszej, nowoczesnej, świeckiej filozofii na Ziemi, zwanej totalizmem, twórcą bazującej na owej filozofii nowej "nauki totaliztycznej" zdefiniowanej m.in. w punktach #C1 do #C6 strony o nazwie telekinetyka.htm, a także twórcą przełomowej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji - z której bezpośrednio wynika zarówno owa moralna filozofia totalizmu i nowa totaliztyczna nauka, jak i opisywany na tej stronie formalny dowód naukowy na faktyczne istnienie Boga. Zidentyfikowałem też i wyjaśniłem podstawowe cechy i zasady filozofii moralnie upadłych istot. Jest ona zwana pasożytnictwem. Praktykują ją wszyscy ci co w życiu coraz bardziej odchodzą od zasad życiowych wymaganych od ludzi przez Boga, zanim wymierzona jest im sprawiedliwość zgodnie z zasadą "wymierania najniemoralniejszych" opisywaną np. w punktach #G1 do #G5 strony o nazwie will_pl.htm. W sprawę docieknięcia więc istnienia Boga, a także Jego cech, celów, motywacji, metod działania, przykazań i wymagań jakie Bóg nakłada na ludzi, itp., osobiście włożyłem bardzo wiele badań naukowych i przemyśleń. Stąd, jak to się powiada, "wiem o czym mówię". NIE bez powodu mam też honor być owym pierwszym naukowcem na naszej planecie, który używając metod logiki matematycznej jeszcze w 2007 roku formalnie i naukowo udowodnił istnienie Boga, zaś którego dowodu, pomimo licznych prób najróżniejszych ateistów, nikomu NIE udało się nawet podważyć, a stąd który to dowód przez cały czas pozostaje ważny i ma obowiązującą wszystkich moc. Na poparcie tego co twierdzę mam więc wymagane i to bardzo konkretne dowody. Ponadto dane mi było coś, czego Bóg nie daje każdemu. Jedni by to nazwali "zadaniem" albo "misją" którą mam do zrealizowania na Ziemi, inni zaś by to nazywali "losem", "przeznaczeniem", albo też "ciągiem zbiegów okoliczności". Jakkolwiek by to nie było nazywane, przygotowanie tej strony o Bogu stanowi tego nierozerwalną część.
       Więcej danych na temat przebiegu mojego niezwykłego życia, moich kwalifikacji, badań naukowych, oraz owej "misji" którą aktualnie realizuję na ziemi, poznać można z podrozdziału W4 z tomu 18 mojej najnowszej monografii naukowej oznaczanej symbolem [1/5] - której gratisowe kopie sprowadzić sobie można zupełnie za darmo z pozycji "Monografia [1/5]" w "Menu 1" z lewego marginesu niniejszej strony. W wielkim skrócie wszystko to można poznać także ze strony o mnie (dr inż. Jan Pająk), oraz z 35 minutowego filmu biograficznego dostępnego w YouTube pof tytułem "Dr Jan Pająk Portfolio" (tego opisanego szerzej w punkcie #L5 niniejszej strony). Wykaz cudów jakie zaszły w moim otoczeniu, a stąd jakie widziałem na własne oczy, przytoczony jest w punkcie #H2 strony o nazwie god_proof_pl.htm. Natomiast o rodzaju cudu, za którego pośrednictwem w 2007 roku zostałem przez Boga nominowany na pełnego profesora na renomowanym uniwersytecie, napisałem w podrozdziale #A4 strony o Wszewilkach jutra.


#A3. Totaliztyczna definicja Boga wynikająca z teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji:

       Niniejsza strona wcale NIE traktuje o tym samym Bogu którego ludziom opisują najróżniejsze religie. Znaczy, pod pojęciem Boga strona ta wcale NIE rozumie istoty o ludzkim wyglądzie, która żyła na Ziemi w starożytności i która ma wiedzę i możliwości przekraczające to co wiedzą i potrafią ludzie. Strona ta traktuje o innym wszechpotężnym, wszechwiedzącym, oraz wszechobecnym Bogu, którego natura, możliwości, oraz charakterystyka opisywane są nam przez teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Ten wszechpotężny "totaliztyczny Bóg" zdefiniowany może zostać w następujący sposób:
       Bóg jest to gigantyczny samoświadomy, logicznie myślący, oraz inteligentny program, który samo-wyewoluował się naturalnie w "przeciw-materii" (czyli w pierwotnym nośniku inteligencji wszechświata), który rezyduje w owej przeciw-materii, który softwarowo, dynamicznie i hierarchicznie uformował z owej niewidzialnej i płynnej przeciw-materii cały nasz "świat fizyczny" oraz nadal formuje wszystko co tylko manifestuje swoją obecność w całym naszym świecie fizycznym, oraz który inteligentnie zarządza wszystkim co tylko się dzieje w całym naszym świecie fizycznym.
       Istnieje ogromna różnica pomiędzy interpretacjami Boga upowszechnianymi przez religie, a powyżej podaną świecką i naukową definicją Boga wypracowaną przez Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz przez wynikającą z owego konceptu filozofię totalizmu. Różnice te opisywane będą stopniowo na niniejszej stronie. Gdyby jednak już teraz wskazać tutaj najważniejszą z nich, to religie interpretują Boga jako "istotę" o ludzko-podobnych kształtach i cechach. Tymczasem totalizm definiuje Boga jako gigantyczny "program" który wyewoluował w sobie samo-świadomość, który rezyduje w rodzaju wielo-processorowego "płynnego komputera" zwanego "przeciw-materią", który softwarowo formuje z owego "płynnego komputera" cały nasz świat fizyczny i wszystko co tylko istnieje w naszym świecie fizycznym, który sam wcale nie ma kształtu - chociaż formuje z siebie wszelkie kształty świata fizycznego, który wie wszystko na temat wszystkiego o czym jest On już świadomy, że można to wiedzieć, który jest źródłem wszystkiego, oraz którego możliwości wykonawcze NIE mają granic. Stąd zgodnie z totalizmem wszystko co istnieje w naszym świecie fizycznym jest tylko jedną z niezliczonych manifestacji owej inteligentnej przeciw-materii oraz tychże naturalnych programów będących fragmentami (czy składowymi) Boga. Ponadto, z tego też powodu, istnienie owego totaliztycznego Boga daje się formalnie udowodnić metodami naukowymi. (Skrótowy opis tego formalnego dowodu naukowego na istnienie Boga przytoczony jest w punkcie #B3 poniżej. Z kolei poszerzone opisy tego dowodu, uzupełnione o ilustracje i o dodatkowy materiał dowodowy, zaprezentowane są na odrębnej stronie internetowej o nazwie god_proof_pl.htm (zawierającej zestawienie dowodów naukowych, że Bóg faktycznie istnieje) - zaglądnięcie do której to strony szczególnie rekomenduję.)
       Istnieje jednak ścisła współzależność pomiędzy człowieko-podobnym Bogiem o jakim mówią religie, a gigantycznym Bogiem-programem jakiego istnienie ujawnił nam dopiero mój Koncept Dipolarnej Grawitacji. Mianowicie, ów totaliztyczny Bóg-program może formować dowolną liczbę odpowiednio wyglądających ludzko-podobnych istot (tj. deitów, wcieleń Boga, Synów Boga, itp.), do jakich umysłów podłącza On swój gigantyczny umysł. Owe istoty (deity, cielesne reprezentacje Boga, Synowie Boga, itp.) wiedzą więc wszystko to co wie ów Bóg-program, oraz są też w stanie czynić wszystko to co może uczynić ów faktyczny Bóg-program. Najprościej ów związek pomiędzy religijnymi, ludzko-podobnymi Bogami, a owym faktycznym Bogiem-programem wyjaśnia punkt #C7 na mojej stronie prawda.htm. Z kolei konkretne przykłady takich boskich wcieleń (deitów, cielesnych reprezntacji Boga, Synów Boga, itp.) omawiają moje strony, np. o nazwach antichrist_pl.htm, changelings_pl.htm, oraz kilka jeszcze innych.
       Jeśli przeanalizować pochodzenie owej wypuktowanej powyżej ogromnej różnicy interpetacyjnej pomiędzy religijnym zrozumieniem Boga, a zrozumieniem wynikającym z Konceptu Dipolarnej Grawitacji, wówczas okazuje się, że ma ono źródło w obecnym (błędnym) zrozumieniu terminologii używanej w dawnych opisach Boga ze świętych ksiąg (np. z Biblii), NIE zaś w odmienności samych owych opisów. Jak bowiem się okazuje, dawne opisy religijne wyjaśniają Boga dokładnie tak samo jak czyni to dzisiejszy totalizm i Koncept Dipolarnej Grawitacji - tyle że czynią to z użyciem obecnie już wysoce przestarzałej terminologii (co dokładniej starają się nam wyjaśnić punkty #C7 i #C6 na totaliztycznej stronie o nazwie prawda.htm). Jeśli więc ktoś zada sobie trud aby sens owej starożytnej terminologii opisującej Boga przetłumaczyć na dzisiejszy język naukowy, wówczas się okazuje że religijne opisy Boga stwierdzają dokładnie to samo co totaliztyczna definicja Boga - tyle że czynią to z użyciem odmiennej terminologii i raczej przestarzałych porównań. Aby dać tutaj przykład takiego porównywania już przetłumaczonej esencji dawnych stwierdzeń religii, to w (5) z punktu #C12 strony biblia.htm jest wyjaśnione, że Bibilijny "List do Hebrajczyków", 11:3, stwierdza, cytuję: "... słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało z rzeczy niewidzialnych." Natomiast totalizm stwierdza, że ów "naturalny 'program' Boga tak konfiguruje niewidzialną dla ludzi 'przeciw-materię', że wszystko co widzimy jest stworzone z owej niewidzialnej przeciw-materii" (odnotuj tutaj, że to co dzisiejsza nauka nazywa "program" albo "informacja", w czasach tworzenia religii było nazywane "słowo", zaś to co kiedyś nazwano "niewidzialne" totalizm dzisiaj nazywa "przeciw-materią"). Oczywiście, totaliztyczne strony zawierają ogromną liczbę ustaleń podobnych do powyższego, z jakich jednoznacznie wynika, że "esencja stwierdzeń religii i totalizmu jest dokładnie taka sama - na przekór odmiennej terminologii, którą esencja ta zostaje wyrażona" (po inny przykład podobnego istotnego ustalenia - patrz punkt #C1 ze strony soul_proof_pl.htm).


#A4. Dlaczego warto poznać co filozofia totalizmu wyjaśnia nam na temat Boga:

       W dzisiejszych czasach "iście samobójczo" wielu ludzi korzysta z fatalnej dla nich wymówki, że oficjalna nauka ziemska - popularnie zwana "nauką ortodoksyjną", nie potrafiła udowodnić istnienia Boga. Wymówka ta zaś mogłaby być wystarczającą, gdybyśmy usprawiedliwiali się przed naszą mamusią, dlaczego NIE poszliśmy do kościoła, zabrzmi jednak bardzo mizernie na tzw. "sądzie ostatecznym". Ludzie ci wymawiają się więc ową niekompetencją dzisiejszej oficjalnej nauki, aby zupełnie przestać zważać na przykazania, ograniczenia i wymogi, które Bóg ponakładał na ludzi - i za których ścisłe wypełnianie surowo potem rozlicza każdą indywidualną osobę. (Kiedyś w imieniu Boga wypełniania tych przykazań i wymogów uczyły nas religie, jednak ostatnio wiele z nich zaprzestało nawet ich nauczania.) Ludzie ci zapominają jednak, że owa nauka ortodoksyjna posiada już ogromnie długą tradycję popełniania błędów i wypaczeń oraz wmawiania ludziom kłamstw, a czasami kompletnych bzdur - po ich przykłady patrz punkt #A2.6 na stronie totalizm_pl.htm, punkt #B2 na stronie humanity_pl.htm, punkty #D4 i #G4 na stronie dipolar_gravity_pl.htm, czy punkt #E1.1 na stronie telepathy_pl.htm. Wszakże nauka ta wręcz słynie z tego, że co jakiś czas zmuszona jest odwoływać wszystko to co poprzednio stwierdzała. Co nawet ciekawsze, filozofia totalizmu już zdołała przyłapać ową naukę ortodoksyjną na jednym z takich fundamentalnych błędów o niewypowiedzianie ważkich konsekwencjach. Błąd ten wskazuje relatywnie nowa teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji, która jest opisywana na odrębnej stronie internetowej. Z kolei ów Koncept Dipolarnej Grawitacji jednoznacznie nam dowodzi że Bóg faktycznie istnieje. Na dodatek pozwala on nawet formalnie udowodnić istnienie Boga. Filozofia totalizmu jaka właśnie wynika z owej teorii, jest więc ową filozofią która podważa prawdomówność i kompetencje ortodoksyjnej nauki ziemskiej w sprawach Boga, a nawet formalnie udowadnia ona istnienie Boga. Dlatego warto się zapoznać z jej stwierdzeniami choćby tylko dlatego, że wszystkie stwierdzenia Biblii, a także nadal wiele stwierdzeń religii, którym ostatnio przestaliśmy wierzyć z powodu kłamliwej propagandy owej nauki ortodoksyjnej, faktycznie jednak pokrywa się z prawdą. Dlatego kiedy ktoś omamiony przez dzisiejszą naukę ortodoksyjną przestaje przyjmować te stwierdzenia do wiadomości, może to wprowadzać dla niego bardzo poważne konsekwencje na przyszłość jakich kiedyś przyjdzie mu bardzo żałować. Czyli zapoznając się ze stwierdzeniami totalizmu na temat Boga mamy przynajmniej szansę abyśmy podejmowali decyzje w sprawie Boga na bazie rzetelnej wiedzy naukowej i badań które totalizm wyjaśnia, a nie jedynie na bazie czyichś jednostronnych opinii czy zaprzeczeń, jakie czasami wywodzą się z powierzchownej propagandy pokazywanej w stronniczo zaprogramowanej telewizji.
       Zdrowy rozsądek stwierdza, że we wszystkich ogromnie ważnych sprawach powinniśmy zawsze zasięgać tzw. "drugiej opinii". Przykładowo, jeśli jeden lekarz specjalista namawia nas na operację i na cięcie, warto zasięgnąć też opinii innego lekarza specjalisty aby ten wytłumaczył nam sprawę ze swego punktu widzenia. Sprawa istnienia Boga i spełniania w naszym życiu przykazań i wymagań moralnych jakie Bóg na nas nakłada należą właśnie do takich ogromnie ważnych spraw. Wszakże istnienie Boga jest już formalnie udowodnione. Bóg jest też ową Nadrzędną Istotą, która jednym swym "słowem" czy posunięciem może stwarzać lub niszczyć całe galaktyki. Na dodatek jest On właśnie ową Nadrzędną Istotą która kiedyś ma nas osądzać i skazywać. Jest więc raczej wysoce ryzykowne i nieroztropne ignorowanie takiego kogoś w swoich działaniach. Tymczasem większość ludzi w sprawach owego Boga opiera się wyłącznie na opiniach tylko jednego ludzkiego "specjalisty" (tj. tylko nauki, albo tylko swojej własnej religii). Zaś taki pojedynczy ludzki specjalista może się przecież mylić, lub nawet mieć ukryty interes w jakichś aspektach danej sprawy. Przykładowo, ludźmi celowo mogą tak manipulować jakieś moce, aby niezależnie od poziomu rozwoju, ludzkości NIE pozwolono oficjalnie upowszechniać definitywnej prawdy na temat Boga. Wszakże dzięki oficjalnemu brakowi wiedzy o Bogu, indywidualni ludzie mogą być poddawani przez tegoż Boga najróżniejszym "próbom" na ich wiarę w Boga i na ich zdolność do osobistego dotarcia do prawdy o Bogu. Filozofia totalizmu reprezentuje właśnie takiego drugiego niezależnego "specjalistę" którego opinii też warto zasięgnąć. Dla owej "drugiej opinii" warto więc zapoznać się co totalizm ma do powiedzenia, potem zaś rozważyć w swoim własnym sumieniu co się o tym sądzi. Niniejsza strona stanowi podsumowanie najważniejszych stwierdzeń tej filozofii na temat Boga.


Część #B: Odpowiedzi na najważniejsze zapytania na temat Boga:

      

#B1. Czy Bóg istnieje:

       Tak! Bóg z całą pewnością istnieje! Wszakże totalizm formalnie udowodnił Jego istnienie i to aż kilkoma odmiennymi metodami naukowego dowodzenia (np. patrz punkt #B3 poniżej). Z kolei formalne dowody naukowe mają to do siebie, że są one najbliższe do prawdy i do obiektywnej rzeczywistości ze wszystkiego co na temat danej prawdy i obiektywnej rzeczywistości w danym punkcie czasowym nam wiadomo. Ponieważ tych formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga jak dotychczas nikt nie obalił ani nawet nie zdołał podważyć, dowody te posiadają moc obowiązującą i powinno się uwzględniać je w swoich myślach i działaniach. Faktycznie bowiem konklusywanie one wykazują, że Bóg jest równie realny i konkretny jak wszystko inne co nas otacza.
       Na wypadek gdyby ktoś zechciał się zapoznać z którymś z owych formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga, to są one opublikowane w podrozdziale I3.3 z tomu 5 nieco starszej monografii naukowej [1/4], której gratisowe kopie sprowadzić sobie można zupełnie nieodpłatnie z pozycji "Monografia [1/4]" w "Menu 1" z lewego marginesu niniejszej strony (i to aż w kilku odmiennych formatach). Z kolei właśnie opracowywane, najnowsze wydanie monografii [1/5] w podrozdziale I3.3.4 z tomu 5 zawiera pełną prezentację jeszcze jednej wersji tego dowodu (przytoczonej też w punkcie #B3 poniżej), która to wersja wyprowadza formalny dowód naukowy na istnienie Boga z użyciem metod logiki matematycznej.


#B2. Jakie oczywiste i namacalne dowody w zasięgu naszych rąk totalizm wskazuje dla potwierdzenia istnienia Boga:

       Wszyscy rozglądamy się za jakimiś przekonywującymi nas dowodami, że owa nadrzędna istotna rozumna przez religie zwana Bogiem faktycznie istnieje. Jak się okazuje, dowodów tych na dzisiejszym poziomie naszej wiedzy przypadkowo naodkrywaliśmy już całe zatrzęsienie. Tyle tylko, że z różnych powodów zwykle nie traktujemy ich jako takie dowody. Aby bowiem je zaakceptować jako dowody na istnienie Boga, konieczne jest posiadanie już uprzedniej wiedzy o tym gdzie Bóg rezyduje (tj. wiedzy na temat zlokalizowania "przeciw-świata" opisywanego w punkcie #J2 poniżej), jakie jest pochodzenie inteligencji owego Boga (tj. jakie są atrybuty intelektualne owej myślącej "przeciw-materii" opisywanej w punkcie #J2 poniżej), jak ów Bóg komunikuje się z ludźmi, itp. Wiedzy tej zaś dostarczył nam jednak dopiero Koncept Dipolarnej Grawiatacji i wynikający z niego totalizm.
       Wszystkie oczywiste i namacalne dowody na istnienie Boga wskazane są i dokładnie zinterpretowane w tomach 6 i 5 (czyli w rozdziałach I i H) monografii [1/4]. Tam też odsyłam czytelnika po dokładniejsze ich zgłębienie. Aby jednak nie pozostawiać niniejszej mojej odpowiedzi bez choćby wskazania ich najszerzej znanych przykładów, wymienię tutaj kilka najważniejszych z nich. Są to:
           1. ESP. Koncept Dipolarnej Grawitacji stwierdza, że owa myśląca substancja zwana "przeciw-materią", która w rzeczywistości jest nośnikiem (hardware) dla istoty jaką nazywamy Bogiem, ma zwyczaj aby odpowiadać na każde zapytanie z jakim ktoś się do niej zwróci (czyli działa podobnie jak ja). Ludzie też od niepamiętnych już czasow zadają pytania adresowane do kogoś nieokreślonego, oraz faktycznie uzyskują poprawne odpowiedzi na owe pytania. Ów powszechnie znany ludziom proces zadawania inteligentnych pytań oraz uzyskiwania na nie równie inteligentnych odpowiedzi, w najbardziej popularnej formie jest znany pod nazwą "wahadlarstwa" albo "radiestezji". Bardziej ogólna jego forma jest znana pod nazwą "ESP" (od angielskiego "Extra Sensory Perception"). Faktycznie więc wahadlarstwo i radiestezja w szczególności, zaś wszelkie formy ESP w ogólności, są niczym innym niż bezpośrednią wymianą informacji z ową inteligentną substancją, która jest nośnikiem Boga. Wahadlarstwo i ESP są więc jednymi z najpowszechniej spotykanych obserwacji empirycznych, jakie nam naocznie dokumentują istnienie i inteligentne działanie Boga. Tyle, że z jakichś powodów dotychczas nie potrafiliśmy zrozumieć ich jako odpowiedzi wywodzących się od owej inteligentnej substancji z "przeciw-świata". (Po więcej szczegółów o zasadach działania wahadlarstwa i ESP patrz podrozdział I8 z tomu 5 monografii [1/4].)
           2. Instynkt zwierzęcy. Warto sobie przypomnieć, że wersję ESP posiadają również zwierzęta. U zwierząt owo ESP nazywane jest "instynktem". Znani są na ziemi najróżniejsi "zwierzęcy geniusze", u których ów "instynkt" jest tak silny, że są one w stanie rozwiązywać poprawnie problemy jakie przekraczają zdolności umysłów u wielu ludzi. Oczywiście, takie inteligentne działanie "instynktu" zwierzęcego nie byłoby możliwe, gdyby zwierzęta nie otrzymywały swoich odpowiedzi właśnie od owej inteligentnej substancji, która tutaj opisywane jest jako nośnik (hardware) Boga. Stąd "instynkt zwierzęcy", a szczególnie jego rzadkie przypadki pozwalające zwierzętom rozwiązywać problemy logiczne, które przekraczają możliwości rozumowe nawet niektórych ludzi, jest kolejnym namacalnym dowodem na istnienie Boga. (Opisy niektórych zwierzęcych geniuszy oraz przykładów zamanifestowania się wysoce logicznej składowej w instynktach zwierząt, zawarte są w podrozdziałach I8.1 i I7 z tomu 5 monografii [1/4].)
           3. Fotografia Kirlianowska. Ów religijny "drugi świat", w którym Bóg rezyduje, przez totalizm i Koncept Dipolarnej Grawitacji nazywany "przeciw-światem", oddzielny jest od naszego świata nieprzenikalną barierą. Żadne więc peryskopy ani teleskopy nie pozwalają nam zaglądnąć do niego. Istnieje jednak technika którą nazywamy "fotografią Kirlianowską" (Notabene, odkryta przez Polaka Jakuba Jodko-Narkiewicza, a potem jedynie upowszechniona przez Rosjanina - po szczegóły patrz punkt #I3 na mojej stronie mozajski.htm.) Technika ta pozwala właśnie na fotografowanie tego co zawarte w owym "przeciw-świecie". Czyli faktycznie to owa "fotografia Kirlianowska" ujawnia nam obrazy ze świata zajmowanego przez "Boga Ojca". Tyle że dotychczas ludzie o tym nie wiedzieli. Formułowali więc najróżniejsze dzikie spekulacje na temat co właściwie owa fotografia im ukazuje. Najbardziej przekonywujący eksperyment naukowy za pomocą którego fotografia Kirlianowska udowadnia nam swoją wartość jako "okna do tamtego świata", jest znany pod nazwą "efektu ducha liściowego". W eksperymencie tym nowy i ciągle żywy liść przecina się na połowę, a następnie fotografuje kamerą Kirlianowską tylko jedną połowę owego liścia. Na fotografii jednak po wywołaniu widoczny jest cały liść. Badacze tego szokującego zjawiska długo się głowili skąd się bierze podobizna owej brakującej i odrzuconej połowy liścia. W końcu doszli do wniosku, że musi to być "duch owego liścia" (stąd się wzięła nazwa dla owego eksperymentu "efekt ducha liściowego"). Jeśli więc się dobrze zastanowić, to ów eksperyment z "efektem ducha liściowego" udowadnia nam niezbicie że niezależnie od widzialnej przestrzeni "naszego świata", istnieje też dodatkowo niewidzialna dla ludzkich oczu przestrzeń "przeciw-świata". Właśnie w owej przetrzeni "przeciw-świata" rezyduje Bóg. Mamy więc już nawet urządzenie badawcze, tj. kamerę Kirlianowską, które umożliwia nam uzyskanie wglądu do owego "przeciw-świata". (Po wiecej szczegółów o fotografii Kirlianowskiej i jej wartości dowodowej patrz podrozdział H1.1.1 w monografii [1/4]. Z kolei "efekt ducha liściowego" opisany jest dokładniej w rozdziale C traktatu [7/2]. Jest on także omawiany w punkcie #F2 oddzielnej strony internetowej o nazwie telekinesis_pl.htm - poświęconej zjawisku telekinezy.)
           4. Kod genetyczny. Kod ten faktycznie jest bowiem rodzajem języka. Każdy zaś język musiał być opracowany i używany przez jakąś istotę rozumną. Kod genetyczny omawiany jest dokładniej w następnym punkcie #B3, oraz na odrębnej stronie o ewolucji. Stanowi on bowiem postawę logiczną (theorem) dla formalnego dowodu na istnienie Boga, wypracowanego metodą logiki matematycznej.
           5. Fale elektromagnetyczne. Należą one bowiem do kategorii fal która najczęściej jest nazywana "falami powierzchniowymi". Z kolei owe fale powierzchniowe mogą być wytwarzane wyłącznie na granicy dwóch ośrodków. W warunkach więc w jakich fale elektromagnetyczne propagują się po naszym świecie fizycznym i po wszechświecie, jedynym wytłumaczeniem tej ich natury jest, że formowane są one na granicy naszego "świata fizycznego" - w którym my mieszkamy, oraz tzw. "przeciw-świata" - w którym to przeciw-świecie mieszka właśnie Bóg. Znaczenie charakteru fal elektromagnetycznych jako jednego z licznych dowodów na istnienie Boga dodatkowo powiększa tzw. "przesunięcie ku czerwieni" światła odległych gwiazd - które wcale nie wywodzi się z "Efektu Dopplera" jak to przewrotnie wmawia ludziom dzisiejsza oficjalna astronomia, a z faktu poruszania się światła "przeciwko grawitacyjnemu prądowi" w sytuacji dipolarnej grawitacji. Więcej na temat owej dowodowej wartości fal elektromagnetycznych oraz "przesunięcia ku czerwieni" wyjaśnione jest w punktach #D2 i #D2.1 odrębnej strony dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
* * *
       Powyżej wskazanych zostało jedynie kilka przykładów najpowszechniej znanego materiału dowodowego, który potwierdza istnienie Boga, jednak co do dowodowego znaczenia którego oficjalna nauka zwyczajnie okłamuje ludzi. Znacznie pełniejszy i bardziej dokładny wykaz owego materiału dowodowego przytoczony został na totaliztycznej stronie o nazwie god_proof_pl.htm - zawierającej zestawienie dowodów naukowych że Bóg faktycznie istnieje, a także w punktach #F1, #F2 i #F3 odrębnej strony internetowej biblia.htm (która opisuje tajemnice Biblii autoryzowanej przez samego Boga).


#B3. Czy sformułowany już został formalny dowód naukowy totalizmu na istnienie Boga, oraz czy i dlaczego dowód ten jest dla nas wiążący:

       Pierwszy formalny dowód naukowy na istnienie Boga opublikowany został już w 2000 roku (w więc sporo lat temu) w podrozdziałach od I3.3 do I3.3.3 z tomu 5 monografii naukowej [1/4] "Zaawansowane urządzenia magnetyczne". Faktycznie to zrealizowanie konstrukcji tamtego dowodu zostało w owych podrozdziałach powtórzone aż za pomocą trzech fizykalnych metod naukowego dowodzenia. To zaś dokumentuje, że naukowego udowodnienia tak oczywistej prawdy jak istnienie Boga, daje się dokonać aż na kilka odmiennych sposobów. Z kolei w 2007 roku, opracowałem kolejny dowód na istnienie Boga, tym razem metodą logiki matematycznej (dowód ten opiszę w następnym paragrafie). Tamte dowody naukowe, że Bóg faktycznie istnieje, są dla nas równie wiążące jak wszelkie inne dowody naukowe - przykładowo jak dowody, że Ziemia jest okrągła, czy że boki trójkąta prostokątnego spełniają równanie Pitagorasa. Dla naszego własnego dobra powinniśmy też uwzględniać wskazania tych dowodów we wszystkim co czynimy. Wszakże jeśli ich nie będziemy uwzględniali, wówczas świadomie podejmowali będziemy w swym życiu działania, które przeciwstawiają się temu (łamią) co Bóg od nas wymaga. Z kolei za przeciwstawianie się Istocie tak potężnej jak Bóg, nieuchronnie czekają nas niezbyt dla nas przyjemne konsekwencje. Jeśli zaś uwzględniamy w naszym życiu wskazania tych dowodów, wówczas w niemal wszystkim co czynimy będziemy skłonni uwzględniać to czego Bóg od nas się spodziewa. To zaś jest kluczem do przyszłego zbierania owoców i nagród jakie Bóg sowicie rozdziela tym co realizują jego nakazy.
       W drugim semestrze 2007 roku przez dziwne zrządzenie Boga dane mi było prowadzenie serii wykładów z logiki matematycznej na Uniwersytecie w Korei. Jednym z "produktów ubocznych" owych wykładów było, że do trzech wersji dowodów na istnienie Boga przeprowadzonych poprzednio metodami fizykalnymi, mogłem wówczas dodać jeszcze jedną wersję formalnego dowodu naukowego na istnienie Boga przeprowadzonego metodami logiki matematycznej. Ponieważ dowód ten jest krótki, przytaczam go poniżej dla użytku tych co zechcą z nim się zapoznać i go prześledzić. Niemniej po dalsze informacje na jego temat warto sięgnąć albo do punktów #G2 i #G3 strony o nazwie god_proof_pl.htm; albo też do podrozdziału I3.3.4 z tomu 5 najnowszej monografii [1/5]. Twierdzenia wyjściowe tego dowodu na istnienie Boga dotyczą tzw. "kodu genetycznego" którego dokładniejszy opis zawarty jest na stronie o ewolucji i immortality_pl.htm. Oto więc ów formalny dowód na istnienie Boga przeprowadzony z użyciem metod logiki matematycznej (odnotuj że dla ścisłości używam w nim terminologii angielskojęzycznej, ponieważ polskie terminy logiki już nieco mi się pozapominały - w nawiasach przytaczam jednak odnalezione w słownikach polskojęzyczne odpowiedniki tych terminów):

       Theorem (teoremat, teza do dowiedzenia):
           "Bóg istnieje".
       Basis propositions (wyjściowe ustalenia-twierdzenia naukowe, przesłanki):
           (1) Kod genetyczny spełnia wszystkie cechy inteligentnych kodów zaś-i zgodnie z Teorią Komunikacji Shannona wszystkie kody są odmianami języków. Wszystkie języki są formowane przez istoty rozumne.
           (2) Stworzenie pojedynczego "języka genetycznego programowania" który byłby zdolny do zaprogramowanie i wyrażenie kodami genetycznymi wszystkich cech dla całej tej ogromnej liczby i różnorodności żyjątek które zamieszkują Ziemię wymagało działania albo jednej nadrzędnej istoty o nadprzyrodzonej wiedzy, mocy i wydajności Boga, albo też ogromnej liczby jednomyślnie ze sobą kooperujących istot ludzko-podobnych o zdolnościach i wydajności zbliżonych do ludzkich. Fakt że cechy niezliczonych żyjątek zamieszkujących Ziemię zostały jednak zaprogramowane i wyrażone z użyciem jednego i tego samego, koherentnego "języka genetycznego kodowania" zupełnie eliminuje możliwość że kody genetyczne istot ziemskich zostały zaprogramowane przez dużą liczbę jednomyślnie ze sobą kooperujących istot ludzko-podobnych o zdolnościach i wydajności zbliżonych do ludzkich.
          
(Wyjaśnienie uzupełniające ten "set of premises" (ciąg przesłanek): Historia rozwoju języków i kodów dowodzi, że szereg ludzko-podobnych istot rozumnych używających jakiegoś języka lub kodu, nigdy NIE jest w stanie jednomyślnie ze sobą kooperować, dlatego z czasem zawsze stopniowo wprowadza liczne warianty do gramatyki, słownictwa, struktury, itp., w językach których używa. Stąd duża liczba ludzko-podobnych istot pracujących nad rozwojem życia, podobnie jak przypadkowa ewolucja, albo z czasem musiałaby całkowicie wyeliminować użycie kodów genetycznych, albo też w przypadku używania tych kodów, dla każdego gatunku żyjątek stopniowo rozwinęłyby zupełnie odmienne struktury i zawartości tych kodów.)
           (3) Bóg nieistnieje albo istnieje. Używanie przez Boga jednego i tego samego, koherentnego "języka genetycznego kodowania" dla wszystkich żyjątek zamieszkujących Ziemię zupełnie eliminuje możliwość że Bóg nie istnieje.
       Proof (dowód):
           (1) Pierwsze ustalenie wyściowe przetransformujemy za pomocą tautological form (tautologicznej formy) metody zwanej "hypothetical syllogism" ("sylogizm hipotetyczny"). Forma ta przyjmuje zapis [(p =>q) && (q => r)] => [p => r], w której assertion (twierdzenie) "p" jest "kod genetyczny spełnia wszystkie cechy inteligentnych kodów", podczas gdy assertion "q" jest "zgodnie z Teorią Komunikacji Shannona wszystkie kody są odmianami języków", z kolei assertion "r" jest "Wszystkie języki są formowane przez istoty rozumne". Transformacja owego ustalenia implies (implikuje) conclusion (wniosek) że "kod genetyczny został uformowany przez istotę rozumną".
           (2) Przyjmując tą conclusion (wniosek) za jedną z assertions (twierdzeń) następnej fazy łańcucha dedukcyjnego i używając metody nazywanej "disjunctive syllogism" ktorej tautologiczna forma ma zapis: [(p || q) && !p] => q, otrzymujemy następny wniosek łańcucha dedukcyjnego. Wniosek ten stwierdza, że "jeden i ten sam, koherentny "język genetycznego kodowania" występujący w ogromnej liczbie żyjątek zamieszkujących Ziemię musiał zostać uformowany przez jedną nadrzędną istotę rozumną o nadprzyrodzonej wiedzy, mocy i wydajności Boga."
           (3) Ostatnia para propositions (twierdzeń) pozwala na wysunięcie ostatecznego conclusion (wniosku) metodą zwaną "disjunctive syllogism" ktorej tautologiczna forma ma zapis: [(p || q) && !p] => q. W formie tej assertion (twierdzenie) "p" jest "Bóg nieistnieje", zaś assertion "q" jest "Bóg istnieje". Ów ostateczny wniosek stwierdza "Bóg istnieje".
       Conclusion (wniosek końcowy):
           Powyższy inference chain (łańcuch wnioskowania) jednoznacznie więc dowiódł prawdę teorematu, że "Bóg istnieje".
* * *
       Na użytek tych z czytelników którzy nie są obznajomieni z notacjami które używam w powyższym dowodzie wyjaśnię, że symbolami "p", "q", oraz "r" oznaczone są kolejne "assertions" (twierdzenia) poddawane logicznym transformacjom w przedstawionym to dowodzie. Natomiast symbolami "&&", "||", oraz "=>" oznaczone są operatory logiczne "and" (i), "inclusive or" (lub, albo), oraz "implies" (implikuje "jeśli ... => to wówczas ...").
       Warto tutaj też nadmienić o zasadności powyższego dowodu. Ponieważ dowód ten opiera się wyłącznie na formach tautologicznych poszczególnych metod, jest on ważny dla wszystkich wartości parametrów używanych w nim zmiennych. Stąd praktycznie jest on niepodważalny. Gdyby ktoś chciał go podważyć, musiałby najpierw podważyć zasadność logiki matematycznej. Owa zaś logika jest fundamentem całej tej ogromnej liczby dowodów matematycznych które z dużym sukcesem od wielu pokoleń używa efektywna i precyzyjna dyscyplina matematyki. Skoro więc tak silny dowód na istnienie Boga dał się w końcu nam opracować, warto teraz poważnie się zastanowić, czy faktycznie żyjemy w zgodzie z tym dowodem. Wszakże dotychczasową wiarę w Boga dowód ten zamienia teraz w wiedzę i pewność istnienia Boga.
       W tym miejscu powinienem poinformować, że wydatnie poszerzone opisy powyższego dowodu, uzupełnione o fotografie i o dodatkowy materiał dowodowy, zaprezentowane są na odrębnej strony internetowej god_proof_pl.htm - zawierającej zestawienie dowodów naukowych że Bóg faktycznie istnieje. Wysoce rekomenduję zaglądnięcie do tamtej strony.
       Zaprezentowana powyżej niepodważalna procedura dowodzenia metodą logiki matematycznej, użyta również została w kilku innych formalnych dowodach naukowych też skompletowanych po raz pierwszy w świecie przez autora niniejszej strony. Te inne dowody są równie ważne dla każdego z nas oraz dla całej naszej cywilizacji jak powyższy formalny dowód na istnienie Boga. Także, jak dotychczas, przedmioty owych innych dowodów też były celowo ignorowane przez starą, oficjalną "ateistyczną naukę ortodoksyjną" - czyli przez tą starą monopolistyczną naukę, której błędnych lub celowo kłamliwych stwierdzeń nadal ludzie zmuszeni są się uczyć w szkołach i na uniwersytetach. Przykładowo, ta sama procedure dowodzeniowa pozwoliła autorowi tej strony m.in. również dowieść formalnie że "przeciw-świat istnieje". ("Przeciw-świat" to naukowa nazwa przyporządkowana światowi odmiennemu niż nasz świat fizyczny, w którym właśnie mieszka Bóg, zaś który religie i folklor ludowy nazywają "tamtym światem".) Formalny dowód naukowy na istnienie przeciw-świata przeprowadzony z użyciem metod logiki matematycznej zaprezentowany został w punkcie #D3 odrębnej strony internetowej poświęconej Konceptowi Dipolarnej Grawitacji, a także w podrozdziale H1.1.4 z tomu 4 mojej najnowszej monografii [1/5]. Ta sama procedura pozwoliła również dowieść formalnie że to "Bóg stworzył pierwszą parę ludzi". Formalny dowód naukowy autora na stworzenie przez Boga pierwszego mężczyzny i pierwszej kobiety, też przeprowadzony z użyciem metod logiki matematycznej, zaprezentowany został w punkcie #B8 odrębnej strony internetowej o nazwie evolution_pl.htm poświęconej wyjaśnieniu że "ewolucja" ludzi i zwierząt faktycznie NIE miała miejsca, a także jest dstępny w podrozdziale I1.4.1 z tomu 5 mojej najnowszej monografii [1/5]. Formalny dowód naukowy że "ludzie posiadają nieśmiertelną duszę" zaprezentowany został w punkcie #C1.1 strony internetowej o nirwanie. Z kolei np. formalny dowód naukowy że to sam "Bóg autoryzował Biblię" jest zaprezentowany w punkcie #B1 strony internetowej biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga.


#B4. Jak Bóg wygląda:

Motto: "Zgodnie z totalizmem zarówno to my żyjemy w nieskończonym oceanie przeciw-materii, w pamięci której żyje nasz Bóg, jak i Bóg zamieszkuje część pamięci przeciw-materii z której stworzona jest materia naszych ciał (czyli część programów Boga rezyduje też i w nas) - obie które to prawdy skrótowo potwierdza także Biblia"

       Bóg faktycznie wcale NIE jest osobą, jak to nam się wmawia. (Powinienem przy tym ponownie tutaj podkreślić, że przez pojęcie "Bóg" ta strona rozumie najbardziej nadrzędne źródło inteligencji i świadomości naszego świata fizycznego, czyli samo-świadomą kombinację trzech składowych do której Biblia i religia chrześcijańska referują pod nazwą "Świętej Trójcy" - złożonej z "Boga Ojca", "Ducha Świętego", oraz "Syna Boskiego".) Mianowicie Bóg jest to samo-świadoma i myśląca kombinacja trzech składników, takich jak:
(1) Inteligentna "przeciw-materia" (czyli rodzaj jakby hardware z "płynnego komputera" zawartego w odrębnym, równoległym, oraz niewidzialnym dla ludzi świecie nazywanym przeciw-światem). Religia chrześcijańska ową przeciw-materię najczęściej nazywa "Przedwiecznym" lub "Starowiecznym" (np. patrz Biblia, Daniel 7:9-22), a czasami też "Bogiem Ojcem" (chociaż relatywnie często owym pojęciem "Bóg Ojciec" myląco referuje też do naturalnego programu Boga).
(2) Naturalny samo-świadomy "program" Boga rezydujący w pamięci owej "przeciw-materii" i sterujący jej zachowaniami. Do programu tego chrześcijaństwo najczęściej referuje jako do "Ducha Świętego".
(3) Wszelkie hierarchicznie postwarzane "manifestacje", które ów naturalny "program" Boga dynamicznie formuje z owej inteligentnej "przeciw-materii" - takie jak cząsteczki elementarne, atomy, molekuły, kryształy, skały, planety, ciała ludzkie, światło, itp. W chrześcijaństwie wszelkie manifestacje postwarzane z przeciw-materii symbolicznie są reprezentowane przez "Syna Bożego". To dlatego do każdego z nas Biblia czasami też referuje jako do Syna Bożego, oraz podkreśla, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami. (Odnotuj, że inne religie, kiedy nawet czasami uznają istnienie takiego trzy-składowego Boga, do każdej z owych części składowych mogą referować innymi pojęciami - po przykłady patrz opisy z punktów #C6 i #C7 mojej strony prawda.htm.)
Tak właśnie się dzieje, ponieważ to owa inteligentna płynna substancja z przeciw-świata, nazywana "przeciw-materią", jest nośnikiem atrybutow intelektualnych umożliwiających powstanie i działalność samoświadomego programu który formuje myślącą składową Boga. To bowiem owa przeciw-materia w stanie naturalnym jest zdolna do urzeczywistniania procesu myślenia i do zapamiętywania informacji. Będąc zaś takim skupiskiem myślącej substancji i zawartych w niej programów, Bóg nie posiada kształtów będących możliwymi do zdefiniowania na naszym obecnym poziomie wiedzy. A bardziej ściśle - kształt Boga jest jednocześnie kształtem całego naszego świata fizycznego. (Niestety, na obecnym poziomie naszej wiedzy nie wiemy jaki dokładnie jest kształt całego świata fizycznego.) Wszystko jednak na to wskazuje, że kształt świata wcale NIE ma zarysu zbliżonego do figury człowieka. Wręcz przeciwnie, przykładowo dodukcje przeprowadzone w ramach filozofii totalizmu oraz bazujące na definicji energii wykazują, że najprawdopodobniej kształt całego świata fizyczngo jest zbliżony do niedbale przez kogoś zmiętego, cienkiego i pozwijanego "naleśnika". (Owe dedukcje na temat kształtu świata fizycznego opublikowane są w podrozdziale JE3.7.1 z tomu 9 monografii [1/4].) Istnieje więc możliwość, że opisując w Biblii stworzenie człowieka na swoje podobieństwo, Bóg bardziej miał na myśli ludzkie zdolności intelektualne, niż wyłącznie wygląd.
       Fakt, że Bóg naprawdę to jest ogromnym naturalnym, samo-świadomym programem zawartym w pamięci rodzaju jakby "płynnego komputera" - czyli w inteligentnej substancji zwanej "przeciw-materią", wyjaśniony został ilustracyjnie m.in. w punkcie #B1 mojej strony internetowej evolution_pl.htm - o procesie inteligentnie sterowanej ewolucji. W następnych punktach tamtej strony wyjaśnione też zostało "kawa-na-ławę", jak poprzez odpowiednie zaprogramowanie owego "płynnego komputera" Bóg stworzył "materię" z naszego świata fizycznego - z owej zaś "materii" stworzył potem m.in. człowieka. Zgodnie więc z tamtymi opisami i z totaliztycznymi definicjami Boga, "my faktycznie żyjemy w ciele Boga". Dokładnie ten sam fakt "naszego życia we ciele Boga" jest też jednoznacznie potwierdzany przez Biblię (która zgodnie z punktem #B10 poniżej stanowi rodzaj "autobiografii" Boga). Mianowicie, w bibilijnych "Dziejach Apostolskich" 17:27-28 zawarte jest stwierdzenie, cytuję: "...aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy..." Werset ten jednoznacznie więc potwierdza to co totalizm oraz Koncept Dipolarnej Grawitacji ustalił na temat wyglądu i natury Boga, oraz co wyjaśnił w niniejszym punkcie.
       W tym miejscu czytelnika może zainteresować "kto" i dlaczego jest zainteresowany we wmówieniu ludziom, że Bóg wygląda jak człowiek. Otóż istnieje taki "ktoś". Czyni on to też z dosyć istotnych powodów. Chodzi mu bowiem o to, że wmawiając ludziom iż Bóg wygląda jak człowiek, tyle że posiada różne szczególne moce, ten wmawiający jest w stanie powtarzalnie podszywać się pod Boga. To właśnie z powodu podszywania się tego kogoś pod Boga, tylu ludzi widuje Boga. (Prawdziwy Bóg otwarcie nie pokazuje się ciągle żyjącym ludziom. Zamieszkuje On wszakże w odrębnym świecie, ma kształt i wymiary całego świata fizycznego, ludzie zaś mieszkają w jego jakby "ciele". Dlatego dopiero po naszej śmierci pokazuje się On nam w formie promienia światła zdolnego do konwersacji z ludźmi.) Owymi niby zajadłymi konkurentami Boga, którzy udają że wprost uwielbiają podszywać się pod niego, są szatańskie istoty które dla istotnych powodów (np. edukacyjnych, balansu sprawiedliwości, itp.) faktycznie też są "symulowane" przez samego Boga - tak jak to opisano w punktach #F3 i #F5 poniżej. Istoty te kiedyś nazywano "diabłami", "serpentami", lub "smokami". Obecnie nazywa się je "UFOnautami". Więcej na temat tych szatańskich istot, które dla istotnych powodów są symulowane przez samego Boga wyjaśnione zostało w części #F niniejszej strony, a także na odrębnych stronach internetowych evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi, ufo_pl.htm - o UFOnautach, day26_pl.htm - o tsunami zaindukowanym technicznie przez UFOnautów, cloud_ufo_pl.htm - o chmurach ukrywających UFO, antichrist_pl.htm - o Antychryście, oraz na całym szeregu innych totaliztycznych stron.


#B5. Czy Bóg faktycznie składa się z "Ojca", "Ducha Świętego", oraz "Syna" - tak jak to stwierdza religia chrześcijańska:

       Tak! Totalizm i Koncept Dipolarnej Grawitacji potwierdzają w sposób naukowy, że to co zwykle określamy jednym słowem Bóg, faktycznie złożone jest aż z trzech zasadniczych składowych. Co ciekawsze, nazwy "Bóg Ojciec", "Duch Święty", oraz "Syn Boży" nadane tym składowym przez starożytnych Izraelitów w celu ich opisania, naprawdę doskonale odzwierciedlają i symbolizują ich esencję. Oczywiście w dzisiejszych czasach, kiedy posiadamy miniaturowy model budowy i działania naszej części wszechświata (w postaci komputera), możemy sobie pozwolić na znacznie precyzyjniejsze opisanie i zdefiniowanie tych trzech podstawowych składowych Boga. I tak, zgodnie z totalizmem i Konceptem Dipolarnej Grawitacji, to co starożytni Izrelici nazywali Bogiem Ojcem, obecnie bardziej trafnie możemy opisać nazwą "płynny (wszechświatowy) komputer" (albo "UC" od angielskiego "universal computer"). Jest to bowiem całość inteligentnego płynu zwanego "przeciw-materia" - który to płyn jest zdolny do myślenia w stanie naturalnym, a stąd który jest dostarczycielem inteligencji dla tego co obecnie nazywamy Bogiem. Stanowi on więc jakby naturalny odpowiednik dla mikroprocesora i obwodów logicznych z dzisiejszego komputera. Ten niezwykły płyn zawarty jest w odrębym świecie zwanym "przeciw-światem". Z kolei składowa Boga którą starożytni Izraelici nazywali Duchem Świętym, obecnie znacznie trafniej moglibyśmy nazywać "programem Boga", "wszechświatowym intelektem" (tj. "UI" od angielskiego "universal intellect"), albo też "ogromnym naturalnym programem". Jest to bowiem rodzaj naturalnego "systemu operacyjnego" rządzącego całym naszym światem fizycznym i zajmowaną przez niego częścią przeciw-świata, czyli rodzaj najbardziej nadrzędnego programu który zarządza pracą "wszechświatowego komputera". W końcu składowa Boga którą starożytni Izraelici nazywali Synem Bożym, obecnie znacznie trafniej możemy nazywać naszym "światem fizycznym" albo "światem materii". Jest to bowiem oddzielony od "przeciw-świata" nieprzenikalną barierą nasz świat fizyczny którym Bóg zarządza za pośrednictwem ustanowionych przez siebie praw. Reprezentuje on sobą jakby naturalną wersję urządzeń peryferyjnych każdego dzisiejszego komputera. Każdy indywidualny człowiek jest jego zasadniczą jednostką oraz cząstką.
       Warto odnotować z punktu #B8 poniżej, że istnieje ścisła hierarchia owych trzech składowych Boga. Pierwszą i pierwotną składową Boga jest w niej Bóg Ojciec - który istniał wiecznie i będzie istniał w nieskończoność, oraz który ma nieskończone wymiary - patrz punkt #D4 na mojej stronie dipolar_gravity_pl.htm. Drugą składową Boga jest Duch Święty - którego istnienie ma swój początek, bowiem pojawił się On w wyniku naturalnej ewolucji (prawdopodobnie około 10 tysięcy "ludzkich lat temu"). Trzecią zaś składową Boga jest nasz "świat fizyczny" symbolizowany przez Syna Bożego - który to świat, wraz z ludźmi, został stworzony przez Ducha Świętego około 6 tysięcy "ludzkich lat" temu poprzez odpowiednie zaprogramowanie kształtów przyjmowanych przez wiry nieustannie ruchliwej przeciw-materii formujące sobą najróżniejsze manifestacje owego inteligentnego "płynnego komputera" zwanego Bogiem Ojcem.
       Wyczerpujące opisy owych trzech zasadniczych składowych Boga, dostarczone są w podrozdziałach I3.2, I2 i I1 z tomu 5 monografii [1/4]. Z kolei "przeciw-materia" jest także opisana na tej stronie w punkcie #J2 poniżej. Podstawowe informacje o owych składowych, a także o przeciw-materii i przeciw-świecie zaprezentowane również zostały na odrębnych stronach internetowych o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji, oraz o inteligentnie sterowanej ewolucji człowieka.


#B5.1. Ilu w takim razie Bogów naprawdę istnieje, oraz czy dostępny jest jakiś empiryczny materiał dowodowy, że jest tylko jeden Bóg:

       Owa "Święta Trójca" opisywana w poprzednim punkcie #B5, faktycznie reprezentuje trzy podstawowe składniki tej samej pojedynczej istoty boskiej. Rozgraniczanie pomiędzy nimi jest więc rodzajem klinicznego "rozdzielania włosa na czworo", podobym do rozróżniania pomiędzy ludzkim ciałem, umysłem i podświadomością przez dzisiejszych lekarzy, czy do odróżniania hardware, software i peryferiów przez dzisiejszych specjalistów komputerowych. Innymi słowy, owe trzy podstawowe składowe Boga, tj. Bóg Ojciec, Duch Święty, oraz Syn Boży, wcale NIE zaprzeczają faktowi że istnieje tylko jeden Bóg, a ściślej tylko jedna nadrzędna i samoświadoma istota boska.
       Istnienie tylko jednego Boga wcale jednak NIE przeszkadza różnym ludziom używającym odmiennych języków do referowania do tej jedynej istoty boskiej pod wieloma odmiennymi imionami. Jest to sytuacja naturalna jakiej moim zdaniem najdoskonalsze wyjaśnienie podaje "opowieść anonimowego taksówkarza" przytoczona w punkcie #C7 z mojej strony o nazwie prawda.htm. Wszakże przykładowo imię mojego patrona, "Świętego Jana" też w różnych językach jest pisane i wymawiane odmiennie np. jako "Jan", "Johan", "John", "Ian", "Giovanni", "Juan", itp. Jeśli więc ktoś pozestawia razem odmienne imiona pod którymi ów jedyny Bóg jest znany w różnych językach, wówczas okaże się, że imion tych jest aż kilkaset. To zaś powoduje, że zwolennicy tzw. "ateizmu" wykorzystują istnienie wielu nazw dla tego samego Boga, jako jednego ze swoich koronnych argumentów jakoby uzasadniających, że Boga wcale nie ma. Typowo bowiem, jeśli prowadzi się dyskusję o Bogu z jakimś ateistą, wówczas ów ateista natychmiast zapytuje "a o którym Bogu Ty się wypowiadasz?". Dlatego dosyć istotnym jest dla nas poznanie jaki materiał dowodowy potwierdza, że faktycznie w naszym obszarze wszechświata obecnie istnieje tylko jeden Bóg, który jest jedynym Bogiem zarządzającym całym naszym światem fizycznym (a NIE że istnieje w nim aż cała chmara odmiennych Bogów), oraz że wszystkie religie świata tak naprawdę to modlą się do zawsze tego samego, jedynego Boga - co staram się wytłumaczyć dokładniej w #C6 swej strony prawda.htm.
       Istnieje sporo empirycznego materiału dowodowego na istnienie tylko jednego Boga. Jednym z najlepszych takich dowodów jest brak walki i wojen pomiędzy bogami. Jak to łatwo udokumentować na otaczającej nas rzeczywistości, kiedykolwiek więcej niż jedna istota współzawodniczy o dostęp do danego (tego samego) surowca, wówczas istoty te z czasem zaczynają walczyć pomiędzy sobą. Gdyby więc istniało więcej niż jeden Bóg, wówczas bogowie ci zmuszeni byliby konkurować pomiędzy sobą np. o granice swoich wpływów na ludzi, o określone podziały świata, itp. W rezultacie, z upływem czasu nieodwołalnie wybuchłaby pomiędzy nimi jakaś wojna. Wojna zaś pomiędzy Bogami byłaby ogromnie niszczycielska i my ludzie napewno byśmy odnotowali jej istnienie. Ponieważ zaś takiej wojny nie widzimy, to oznacza, że z całą pewnością w chwili obecnej musi już istnieć tylko jeden Bóg. (W punkcie #B1.1 mojej strony o nazwie antichrist_pl.htm wyjaśniam jednak, że w Biblii ("Księga Mądrości", wersety 10:1-3) zawarta jest informacja, iż oryginalnie w naszej części przeciw-świata wyewoluowały się aż dwie bratnie istoty boskie, jednak w bratobójczej walce jaka pomiędzy nimi wybuchła, nasz obecny Bóg pokonał swego brata dzięki posiadanej wiedzy.) Innym dobrym dowodem empirycznym, że istnieje tylko jeden Bóg, jaki najpierw stworzył świat fizyczny i ludzi, potem zaś poszczególnbym narodom dał praktykowane przez nich religie, jest fakt opisany szerzej w punkcie #C6 z mojej strony o nazwie prawda.htm, że w swoich jeszcze NIE powypaczanych przez ludzi formach, wszystkie religie świata stwierdzały dokładnie to samo - co praktycznie oznacza, że ich twórcą był jeden i zawsze ten sam nasz jedyny Bóg.
       Powinienem tutaj jednak podkreslić, że podobnie jak nasz Bóg zdołał się wyewoluować w naszym obszarze nieskończonego wszechświata, w innych obszarach, być może nawet zbyt blisko nas, mogą się wyewoluować inni Bogowie o możliwościach podobnych do naszego. Jeśli zaś tak się stanie, wówczas może dojść do wojny pomiędzy naszym Bogiem, a którymś z owych innych Bogów. Dlatego przezorność wymaga, aby nasz Bóg zwolna przygtowywał się na taką ewentualność. Znaczy, aby wychowywał sobie ludzi na wiernych mu "żołnierzy Boga" - jakich opisałem m.in. w punkcie #B1.1 swej strony antichrist_pl.htm, a także aby przyzwyczajał nas do myśli, iż jest zazdrosnym Bogiem.


#B6. Czy Bóg posiada "osobowości":

       My ludzie nawykliśmy sądzić, że każdy ma tylko jedną tzw. "osobowość". Wszakże pamiętamy, że jakiś nasz krewniak, znany zrzęda, jedyne co potrafił to zrzędzić, zaś nasz kolega dowcipniś, jedyne co potrafi to dowcipkować ze wszystkiego. Tymczasem liczba drastycznie odmiennych osobowości przyjmowanych, używanych i imitowanych przez Boga w czasie tworzenia jego "cielesnych reprezentacji" jest aż tak duża, że trudno ją oszacować - czemu NIE można się dziwić, wszakże Bóg wymyślił i postwarzał to co obecnie nazywamy osobowiściami. Tyle, że te osobowości wcieleń Boga są uformowane w hierarchiczną strukturę jakby piramidy. Z empirycznych badań nad tymi osobowościami Boga skompletowanych przez "totaliztyczną naukę" wynika, że ich opis, który okazuje się być najbliższy możliwemu ich pełnemu zakresowi, zawarty został w religii hinduizmu - patrz punkt #B6.1 poniżej. Oprócz bowiem owej najdoskonalszej osobowości rezydującej na szczycie piramidy, wszystkie inne osobowości hindusitycznego Boga wykazują posiadanie jakby ludzkich niedoskonałości. Osobowości zaś bliskie podstawy owej piramidy wykazują wręcz szatańskość. Na wiele z nich natykamy się w życiu powtarzalnie i możemy je nawet rozpoznawać po ich cechach, zachowaniu, głosie, ulubionych powiedzeniach, itp. Są one wszakże tak zaprojektowane aby możliwie najlepiej ilustrować cechy charakterystyczne i zachowania określonych religijnych postacji. Przykładowo, na obszarach w którym dominuje chrześcijaństwo, często spotykanymi osobowościami jest Jezus, Archanioł Michał, oraz Szatan. Z kolei w obszarze panowania religii Taoizmu, często spotykaną osobowością jest tzw. "Monkey God" (tj. "bóg-małpa"). W końcu w obszarze hinduizmu, często widywane są praktycznie wszystkie osobowości głównych "deitów" ("wcieleń bogów") hinduizmu. Co ciekawsze, te odmienne osobowości Boga jakby nawzajem ze sobą walczyły aby przejąć kontrolę nad naszym życiem. Stąd mamy okresy w życiu kiedy nad nami się wyżywa jakaś sadystyczna osobowość, potem kontrolę nad naszym życiem przejmuje np. jakiś żartowniś, potem np. mamy okres wyraźnej pomocy i sukcesów, itd., itp. Mi owe odmienne osobowości Boga walczące ze sobą o kontrolę nad naszym życiem, przypominają Panteon kłótliwych bogów greckich lub rzymskich, czy odmienne "deity" (tj. "cielesne reprezentacje") jedynego Boga hinduizmu. Ciekawe jednak, że nadrzędną w hierarchii owych niedoskonałych osobowości Boga jest rodzaj doskonałej, bezosobowościowej istoty która jakby stoi w cieniu, która nie utrzymuje bezpośrednich kontaktów z ciagle żywymi ludźmi i która decyduje jakimi niedoskonałymi osobowościami w jakim okresie życia mamy być potraktowani. Owa doskonała nadrzędna bezosobowościowa istota boska zdaje się też sprawiać kontrolę nad całością naszego życia - chociaż zawsze jakby działała ona z ukrycia i w sposób dla nas nieodnotowywalny.

Fot. #B1a (góra)
Fot. #B1b (dół)

Fot. #B1ab: Brak odczucia bólu u wyznawców hinduizmu uczestniczących w religijnym rytuale "Thaipusam", odbywającym się corocznie około końca lutego w Kuala Lumpur, Malezja. Ciała tych osób zostały przejęte przez świadomość jakiegoś "deity", która w przypadku każdego z nich imituje sobą jedną z kilkunastu bardzo charakterystycznych osobowości cechujących poszczególne deity hinduizmu. Aby udowodnić, że ich ciała tracą cechy ludzkie, podczas owego rytuału penetrowani są oni ostrymi obiektami widocznymi na zdjęciach. Obiekty te ani NIE powodują u nich bólu, ani krwawienia. Po zaś wyjęciu tych obiektów, ich skóra samoczynnie się zamyka, NIE pozostawiając żadnej rany ani blizny. Aczkolwiek powyższe zdjęcia tego NIE ilustrują, osoby których ciała przejęte zostały przez owe osobowości deitów (bogów) hinduizmu faktycznie poruszają się, przyjmują niezwykłe pozy, wykonują charakterystyczne gesty, oraz wydają szczególne dźwięki, które są unikalne do tej osobowości która przejęła ich ciało. Kiedy zaś w końcu do ich ciała przywrócona zostaje ich własna świadomość, osoby te NIC nie pamiętają z całego doświadczenia. Jedyne więc co im pozostaje na pamiątkę z tego rytuału to zdjęcia wykonane przez ich rodziny, oraz opisy ich niezwykłych zachowań powtórzone im przez osoby które im towarzyszyły. (Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu.)
       Fot. #B1a (góra): Jednym z częściej widywanych obrazów podczas owego rytuału Thaipusam, są właśnie męscy wyznawcy hinduizmu, u których w skórę pleców powbijanych zostało dzisiątki ostrych stalowych haków jakby na ryby (ale pozbawionych zaczepu uniemożliwiajacego ich wyjmowanie). Do haków owych dołączone są sznurki, które trzyma w ręku jeden z krewnych osoby poddającej się temu rytuałowi. Interesujące, że dane osobowości które przejęły ciała tych osób tak rwą się w górę po 272 schodach do ołtarza umieszczonego w Batu Cave, że krewniacy którzy trzymają te sznurki typowo muszą je powstrzymywać i zwalniać w ich rwaniu się do góry.
       Fot. #B1b (dół): Kobiety indyjskie uczestniczące w rytuale Thaipusam typowo przebijają swoje policzki długim ostrym szpikulcem. Jeśli zaś niosą na głowach dzbany z mlekiem wówczas przebijają sobie języki nieco mniejszym szpikulcem.
* * *
       Uczestnicy rytuału Thaipusam typowo biorą w nim udział dla spłacenia Bogu jakiejś przysługi, którą Bóg im już oddał. Mianowicie, w hinduiźmie istnieje tradycja, że w krytycznych sytuacjach wolno prosić Boga o jakąś przysługę, deklarując w zamian co się uczyni kiedy Bóg odda nam tę przysługę. Przykładowo, jeśli ktoś w rodzinie jest śmiertelnie chory, wówczas jeden z członków rodziny deklaruje w małej religijnej ceremonii, "Boże jeśli uzdrowisz tego członka mojej rodziny, ja następnego Thaipusam poniosę ..." (np. "kavadi"). Jeśli więc Bóg wypełni swoją stronę takiej umowy, wówczas osoba składająca ową deklarację musi wypełnić również swoją część umowy. Oczywiście, są różne poziomy poświęcenia jakie wyznawcy hinduizmu deklarują - zależnie od wagi przysługi o jaką proszą Boga. Przykładowo, najlżejszym poświęceniem jest wyniesienie do ołtarza w Batu Caves dzbana z mlekiem (dwa takie przypadki są widoczne na zdjęciu "b" powyżej). Bardziej znaczące poświęcenie polega na wyniesieniu do tego ołtarza palącego ręce naczynia z jakąś świętą płonącą substancją. Najbardziej zaś poświęcającym się czynem jest wyniesienie do ołtarza tzw. "kavadi" - czyli ciężkiego ozdobnego ołtarza hinduskiego. Ja aż przez kilka kolejnych lat mojej profesury w Malezji badałem co się dzieje podczas owych Thaipusam. Przez kilka też lat m.in. obserwowałem transformację jednego Europejskiego wyznawcy hinduizmu, który po przejęciu jego ciała przez którąś z osobowości Boga przyjmował pozy, wykonywał charakterystyczne gesty, oraz tańczył, dokładnie w taki sam sposób jak czynili to Indyjczycy o ciałach przejętych przez osobowości hinduskich bogów. A trzeba tutaj dodać, że owo bogactwo niezwykłych póz i gestów przyjmowanych przez hinduskich bogów jest tak duże, tak unikalne i tak orientalne, że NIE ma szansy aby jakikolwiek Europejczyk, nawet zawodowy tancerz czy aktor, był w stanie się ich nauczyć i je świadomie powtórzyć.


#B6.1. Jak zbiór odmiennych osobowości tego samego Boga opisywany jest przez religię hinduizmu:

       Religia hinduizmu przez wielu badaczy uważana jest za najstarszą na Ziemi. Jej obszerne święte skrypty, będące jakby poszerzonymi odpowiednikami Biblii, szacuje się jako mające co najmniej 5000 lat. Wygląda więc na to, że kiedy Bóg inspirował hinduizm wśród ludzi, najwyraźniej przekazał wówczas ludzkości jeden z najdokładniejszych opisów swoich własnych osobowości. Niestety, ten niemal doskonały w hinduiźmie obraz samego Boga, wcale NIE został tam uzupełniony równie klarownym wyjaśnieniem moralności, zasad i celów życia, itp. (Zapewne to dlatego Bóg zmuszony został potem stworzyć dalsze religie, które dostarczały ludzkości informacji jakich brakowało w hinduiźmie.) Zgodnie z religią hinduizmu, istnieje tylko jeden Bóg, nazywany "Brahman". Nie ma on kształtu ani postaci i jest wszechobecny. Dlatego On sam nigdy NIE kontaktuje się z żywymi ludźmi. Kiedy jednak ów jedyny Bóg "Brahman" zdecyduje się pojawić wśród ciągle żyjących ludzi, wówczas czasowo stwarza on jedną z całego szeregu własnych ludzkich reprezentacji czy osobowości, które zaprojektował specjalnie dla siebie. Tyle, że pod osobowość tą podpina (tj. "wciela") swoją własną świadomość i swój własny umysł oraz wiedzę. Każda odmienna z owych licznych reprezentacji, osobowości, czy wcieleń tego jedynego Boga "Brahman", jest opisana dokładnie jako odrębny tzw. "deita" hinduizmu. Ponieważ wyznawcy hinduizmu modlą się oddzielnie do każdej z tych odmiennych osobowości (czy "wcieleń") Boga, reszta świata wierzy błędnie że Hindusi mają więcej niż jednego Boga. Tymczasem naprawdę hinduizm uznaje tylko jednego Boga, który zależnie od natury swego kontaktu z ciągle żyjącymi ludźmi, może przyjmować formę dowolnego z całego szeregu owych "deitów" czy "wcieleń" (tj. tego deity, który okazuje się najbardziej odpowiednim dla danego działania). Najlepiej to wcielanie się jedynego Boga hinduizmu w deitę wybranego przez niego do zrealizowania jakiegoś konkretnego zadania na Ziemi opisane jest w punkcie #C7 mojej strony prawda.htm. Deity hinduizmu są uformowane w rodzaj piramidalnej hierarchii ilustrowanej ich powiązaniami rodzinnymi. Zaraz pod szczytem owej piramidy, czyli zaraz po "Brahman", położona jest hinduistyczna Święta Trójca najbardziej znaczących trzech z tych "deitów" - czyli odmiennych osobowości jedynego Boga. Obejmują one "stwórcę" (Brahma) - który tworzy wszystko, "podtrzymywacza życia" (Visnu) - który steruje życiem tego co już stworzone, oraz "niszczyciela" (Siva) - który niszczy to co stare lub nieprzydatne, aby przygotować miejsce na stworzenie czegoś nowego. W następnej warstwie owej piramidy znajdują się "potomkowie" owych trzech deit, np. "Ganesha" czy "Murugan" - którzy są synami "Siva" (inne deity też mają swoich licznych potomków). Potem jest następna warstwa np. "Hanuman", itd., itp. Im niżej dany deita jest położony w owej piramidzie, tym więcej jakby "ludzkich" niedoskonałości, przywar, złośliwości, oraz przejawów czasami wręcz szatańskiego zachowania on wykazuje w swoich kontaktach z ludźmi. Stąd legendy stwierdzają, że np. już sam Siva miał raczej nietypowe "nawyki". Natomiast jego symowie to "przyjemniaczki", z którymi dzisiaj NIE chcielibyśmy mieć już nic do czynienia. Przykładowo w zachowaniu jego syna "Ganesha" uderzało żarłoctwo, lenistwo, okłamywanie, oraz oszukiwanie, podczas gdy "Murugan" (pokazany i częściowo opisany na "Fot. #1" ze strony parasitism_pl.htm) jest m.in. powodem dla którego Hindusi masowo okaleczają siebie samych podczas święta Thaipusam - tak jak to pokazano na "Fot. #B1ab" powyżej. Każdy też z owych deitów posiada swoją własną unikalną osobowość, tak że po jego zachowaniu wyznawcy hinduizmu bardzo łatwo mogą rozpoznać, na którego deitę właśnie się natknęli.


#B7. Czy Bóg to "On" czy też "Ona":

       W Bogu jako całości dominuje męskość. Stąd jeśli Boga rozpatruje się jako całą pojedynczą nadrzędną istotę, wówczas należy do niego referować jako "On". Jak to bowiem zostanie wyjaśnione poniżej, męskie są aż dwie składowe Boga (z trzech istniejących), przez starożytnich Izraelitów nazywane "Bóg Ojciec" oraz "Syn Boży", zaś przez totalizm i Koncept Dipolarnej Grawitacji zwane "wszechświatowy komputer" (UC) oraz nasz "świat materii". Stąd faktycznie, jeśli ktoś nie zaznaczy, że referuje specyficznie do tej trzeciej, żeńskiej składowej Boga, wówczas powinien referować do niego jako do "On". Jednak trzeba również pamiętać, że trzecia składowa Boga, która przez starożytnych Izraelitów była nazywana "Duchem Świętym", zaś przez totalizm i Koncept Dipolarnej Grawitacji jest zwana "wszechświatowym intelektem" (albo UI), zależnie od naszego punktu widzenia wykazuje albo cechy żeńskie, albo też męskie. Stąd owa trzecia składowa to zarówno "Ona", jak i "On".
       Na przekór, że powyższe pytanie może wydawać się nieco naiwne, w dzisiejszej dobie galopującego feminizmu i wojny płci, staje się ono coraz bardziej na czasie. Wszakże to właśnie w obecnych czasach kobiety wymyśliły słynny feministyczny dowcip: "kiedy Bóg stworzył mężczyznę, ONA jedynie żartowała". Oczywiście, wobec rosnącej aktualności tego pytania, totalizm nie ma innego wyjścia niż wyjaśnić, jakie jest jego oficjalne stanowisko w tej sprawie, oraz uzasadnić z czego to stanowisko wynika. Oto owo wyjaśnienie i uzasadnienie:
       Skąd może wynikać uzasadnienie, że "Bóg Ojciec" i "Syn Boży" to "On", zaś "Duch Święty" to "Ona". Dyscypliny naukowe nazywane "Konceptem Dipolarnej Grawitacji" oraz "Filozofią Totalizmu" oficjalnie zgadzają się z wiedzą starożytnych Chińczyków na temat esencji "męskości", czyli yang, oraz esencji "żeńskości", czyli yin. (Podsumowania tej wiedzy cytowane są pod koniec podrozdziału H2 z tomu 4 monografii [1/4]. Z kolei jedno z niezliczonych jej zastosowań praktycznych, odniesione do zasad zdrowego żywienia, wyjaśnione zostało w punkcie #B2 odrębnej strony internetowej o nazwie fruit_pl.htm.) Dyscypliny te zgadzają się więc, że esencją "męskości", czyli "yang", jest tzw. "dynamiczne pole dipolarne", czyli każde pole podobne do pola magnetycznego lub do dynamicznego pola formowanego np. przez powietrze przepompowywane w obwodzie zamkniętym przez odkurzacz domowy. Zgadzają się także, że esencją "żeńskości", czyli "yin", jest tzw. "statyczne pole monopolarne", czyli każde pole podobne do statycznego pola elektrycznego lub do dowolnego pola ciśnień, np. tego formowanego poprzez sprężenie powietrza w baloniku lub w dętce z koła samochodu. Stąd oficjalne stanowisko Filozofii Totalizmu i Konceptu Dipolarnej Grawitacji jest, że "męskość" wyrażona jest "dynamicznym polem dipolarnym", zaś "żeńskość" wyrażona jest "statycznym polem monopolarnym".
       Jak zaś to wyjaśniono w podrozdziałach H4.2, H5.1 i H5.2 z tomu 4 monografii [1/5] i [1/4], budowa i działanie "przeciw-świata" są takie, że dominującym w nim jest "dynamiczne pole dipolarne". Nawet bowiem kiedy w przeciw-świecie formowane są lokalne "statyczne pola monopolarne" z których formowane są np. pola elektryczne, owe pola statyczne ciągle utrzymywane są w stanie stabilności przez dynamiczne pola dipolarne. To zaś praktycznie oznacza, że składowa Boga przez totalizm nazywana "wszechświatowym komputerem" (UC) zaś przez starożytnych Izraelitów nazywana "Bogiem Ojcem", faktycznie reprezentuje sobą esencję "męskości", czyli że jest to "On". Tak też opisuje go Biblia. Z kolei dominującym polem pierwotnym w świecie materii jest pole grawitacyjne. Zgodnie zaś z Konceptem Dipolarnej Grawitacji pole grawitacyjne jest dynamicznym polem dipolarnym. Czyli izraelicki "Syn Boży" to również "On". Tak go też opisuje Biblia. Natomiast składowa Boga, która przez totalizm nazywana jest "wszechświatowym intelektem" (UI), zaś przez starożytnych Izraelitów nazywana była "Duchem Świętym" w rzeczywistości jest uformowana jako typowe statyczne pole monopolarne. Wszakże jest to rodzaj algorytmu, albo nadrzędnego programu, składającego się ze zbiorowiska rozkazów uruchamianych w wymaganej kolejności. Czyli "wszechświatowy intelekt", albo "Duch Święty", rozpatrywany jako rodzaj naturalnego programu, reprezentuje sobą esencję "żeńskości", czyli jest to "Ona". (Przykład "typowo kobiecego", bo jakby "przekornego", zachowania się tej myślącej składowej Boga - polegającego na tym, że z pomocą mechanizmów działania tzw. "pola moralnego" owa składowa Boga najbardziej przeszkadza ludziom w wykonaniu tych najmoralniejszych działań, które faktycznie chce aby ludzie zawsze realizowali, opisany jest w "części #G" strony eco_cars_pl.htm, oraz w punkcie #K2 strony fe_cell_pl.htm.) Ciekawe jednak, że Biblia, a przynajmniej jej polskojęzyczne tłumaczenie, opisuje "Ducha Świętego" też jako "On". W sumie powyższe rozważania sugerują, że z trzech składowych Boga, dwa reprezentują esencję męskości, zaś jeden może reprezentować esencję żeńskości. Stąd jako całość Bóg jest bardziej męski niż żeński. Jakakolwiek więc by nie była reakcja na niniejsze stwierdzenie, oficjalne stanowisko totalizmu i Konceptu Dipolarnej Grawitacji jest takie, że w Bogu jako w całości dominuje "męskość", czyli że jest to "On". Niemniej jednocześnie totalizm potwierdza, że Bóg zawiera w sobie jedną (najważniejszą) składową (tj. "Ducha Świętego" albo "wszechświatowy intelekt"), którą można interpretować jako "Ona". Jak to wyjaśniono na stronie o nazwie evolution_pl.htm, to właśnie owa boska składowa "idealnej kobiety" stworzyła świat fizyczny i ludzi. To "Ona" nadała ludzkim kobietom większość ze swoich własnych cech. To też "Ona" nakłada na nas określone wymagania do spełnienia i decyduje o naszych losach - patrz punkt #F3 strony totalizm_pl.htm.
       Skąd może wynikać uzasadnienie, że "Bóg Ojciec", "Syn Boży", a także "Duch Święty", to zawsze "On". Zastanawiające jest jednak, że Biblia (a przynajmniej polskojęzyczne tłumaczenie Biblii), także do "Ducha Świętego" referuje "On". Ponadto możnaby twierdzić, że Bóg jako całość jakby szczególnie wyróżniał mężczyzn - np. rozważ opisy "krytycznego progu niedoskonałości" (tj. "ponad-progową niedoskonałość" mężczyzn oraz "poniżej-progową niedoskonałość" kobiet) zawarte w punkcie #B2 strony antichrist_pl.htm. Praktycznie to oznacza, że kwalifikowanie "Ducha Świętego" do pól monopolarnych może kryć w sobie błąd. Wszakże uruchamiane w wymaganej kolejności rozkazy owego naturalnego samo-świadomego programu Boga, który chrześcijaństwo nazywa "Duchem Świętym", są zawarte w pamięci wiecznie ruchliwej przeciw-materii, zaś owa przeciw-materia formuje sobą wyłącznie pola o naturze dipolarnej. Jeśli więc polowe cechy "Ducha Świętego" wcale NIE są definiowane przez sposób na jaki rozkazy jego programu są egzekwowane, a w pierwszym rzędzie są one definiowane przez dipolarną naturę wiecznie ruchliwej przeciw-materii, w pamięci której ów program Boga rezyduje, zaś monopolarna natura samego naturalnego programu jest jedynie jego cechą drugorzędną, wówczas "Duch Święty" to też "On". Takie wyjaśnienie by też tłumaczyło, dlaczego wszystko co "męskie" jest tworzone tak aby penetrowało i zawładywało tym co je otacza.


#B8. Skąd Bóg się wziął - czyli jak wyglądała samo-ewolucja Boga:

       Zgodnie z ustaleniami mojej "teorii wszystkiego" zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, a także zgodnie z treścią niektówych stwierdzeń Biblii (po ich przykład patrz punkt #I2 na stronie dipolar_gravity_pl.htm), pierwsza (hardwarowa), a jednocześnie najbardziej pierwotna składowa Boga, czyli "przeciw-materia", istnieje od nieskończoności i zajmuje nieskończenie rozległą przestrzeń jaka NIE ma granic. To właśnie o niej religie stwierdzają, że Bóg istniał od zawsze. Jest to też ta składowa Boga, którą chrześcijaństwo nazywa "Przedwiecznym" (np. patrz Biblia, Daniel 7:9-22), albo "Bogiem Ojcem", natomiast Koncept Dipolarnej Grawitacji nazywa "płynnym komputerem" albo "wszechświatowym komputerem" - chociaż faktycznie jest to nieskończenie rozległa, cztero-wymiarowa przestrzeń cała wypełniona płynną tzw. "przeciw-materią" (po więcej szczegółów na temat tej wiecznie ruchliwej, płynnej "przeciw-materii" - patrz punkty #B2 i #B3 odrębnej strony o nazwie evolution_pl.htm). Natomiast nowsza, samo-świadoma składowa Boga wyewoluowała się samorzutnie w owego inteligentnego płynu zwanego "przeciw-materią", jaki obecnie zapełnia odrębny wymiarowo nieskończony świat istniejący równolegle do naszego świata fizycznego. Ta druga składowa Boga przez chrześcijaństwo nazywana jest "Duchem Świętym" albo "Słowem" - patrz Ewangelia św. Jana 1:1-14. Powodem takiej właśnie jej nazwy jest, że owa druga składowa Boga faktycznie jest naturalnym programem działającym wewnątrz rodzaju płynnego komputera jakim jest inteligentna przeciw-materia. W czasach zaś kiedy powstawały religie, ludzie nie znali jeszcze pojęcia "program". Używali więc pojęć które są pokrewne do "programu", czyli pojęć "duch" albo "słowo". (Wszakże "Słowo" to informacja, czyli "algorytm", czyli "program".) Przykładowo, bibilijne zdanie "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.", zawarte w Ewangelii św. Jana 1:1, w dzisiejszych czasach byśmy wyrazili znacznie precyzyjniej zdaniem "Początkiem wszystkiego był Program, a Program ten zawarty był w przeciw-materii, i Program ten reprezentował Boga." Filozofia totalizmu ową nowszą (samo-wyewoluowaną tylko około 10 tysięcy "ludzkich lat" temu) składową Boga nazywa "wszechświatowym intelektem". Ostatnia składowa Boga, w chrześcijaństwo symbolicznie reprezentowana przez "Syna Bożego", zaś przez totalizm nazywana "naszym światem fizycznym", została stworzona przez drugą składową Boga, czyli przez wszechświatowy intelekt, poprzez odpowiednie zaprogramowanie kształtów formowanych z wirów pierwszej składowej Boga - czyli z owego płynnego komputera zwanego "przeciw-materią".
       Samo-ewolucja drugiej (softwarowej) składowej Boga (tj. "Ducha Świętego" albo "wszechświatowego intelektu") była niemal podobna do dzisiejszych wyobrażeń nauki ziemskiej na temat przypadkowej ewolucji człowieka. Tyle że ewolucja Boga była nieco bardziej dramatyczna, a jednocześnie strukturalnie znacznie prostsza. Szczegółowy opis procesu stopniowej samo-ewolucji owej softwarowej składowej Boga zaprezentowany został na kilku odrębnych stronach internetowych, przykładowo w punktach #B1 do #B2 strony o nazwie evolution_pl.htm, czy w punkcie #I2 z "części I" odrębnej strony internetowej o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji. Gorąco rekomenduję zaglądnięcie na owe strony. Opisana jest tam bowiem nie tylko ewolucja drugiej składowej Boga, ale także późniejszy proces tworzenia naszego świata fizycznego, oraz proces inteligentnie sterowanej ewolucji człowieka.


#B9. Dlaczego Bóg starannie ukrywa przed ludźmi swoje istnienie - czyli "wolna wola" oraz "Kanon Niejednoznaczności", które ograniczają wiele działań Boga:

       Wyobraźmy sobie jak ludzie by zareagowali gdyby Bóg nagle pojawił się na niebie i zacząć walić piorunami w tyłek każdego kto ma odmienną opinię od Niego samego. Oczywiście, w takiej sytuacji każdy z Nim by się we wszystkim zgadzał. Aby zaś przypadkowo NIE mieć w jakiejś sprawie odmiennego poglądu niż Bóg, wszyscy by się bali mieć jakikolwiek własny pogląd. Dlatego cała twórczość ludzi i wszelkie poszukiwania nowej wiedzy by natychmiast zaniknęły. Aby więc umożliwić wypałnianie przez ludzi ich roli "mrówek" obierających szkielet prawdy z mroków niewiedzy - tak jak to wyjaśniono w punkcie #C1 tej strony, Bóg zmuszony był dać ludziom tzw. "wolną wolę". Owo zaś danie "wolnej woli" ma swoje konsekwencje. Przykładowo, Bóg NIE może ludziom się pokazać na oczy, bo natychmiast by utracili ową "wolną wolę". Bóg NIE może też dokonać niczego w taki sposób aby natychmiast stało się jasne że to właśnie Jego działanie.
       Aby więc NIE odbierać ludziom owej "wolnej woli", wszystko co tylko Bóg czyni musi być dokonywane zgodnie z generalną zasadą, którą totalizm nazywa kanonem niejednoznaczności. Kanon ten opisywany jest w podrozdziale JB7.4 z tomu 7 monografii [1/4]. Ów "kanon niejednoznaczności" stwierdza, że nic we wszechświecie nie może być całkowicie jednoznaczne i pozbawione źródeł wątpliwości, bowiem wówczas skonfrontowanym z tym ludziom odbierałoby to wolną wolę oraz prawo do swobody wyboru swych poglądów i drogi przez życie. To właśnie z powodu owego kanonu każdy prawdziwy cud musi dawać się wytłumaczyć na wiele odmiennych sposobów. To właśnie też z powodu działania tego kanonu każdy dowód na istnienie Boga można próbować wyjaśniać w ateistyczny sposób.
       Prawdopodobnie najbardziej drastyczną konsekwencją "kanonu niejednoznaczności" jest że Bóg musi celowo podejmować posunięcia aby ludzie NIE byli pewni faktu jego istnienia - tak jak to wyjaśnione zostało w punkcie #F2 strony internetowej evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi. W praktyce to oznacza, że sam Bóg musi też promować na Ziemi nie tylko ateizm, ale także brak moralności, szatańskie zachowania, filozofię pasożytnictwa, itp. Znaczy Bóg musi nie tylko być Bogiem, ale również musi symulować Szatana.
       "Kanon niejednoznaczności" jest dyskutowany w większej rozciągłości w "części #F" strony biblia.htm - o tajemnicach Biblli autoryzowanej przez samego Boga, a także w "części #C" strony will_pl.htm - o utrzymywaniu wolnej woli indywidualnych ludzi i o sterowaniu całą cywilizacją ziemską.


#B10. Czy Bóg napisał swoją własną "autobiografię":

       TAK, Bóg sam napisał swoją własną autobiografię. Nazywa się ona Biblia zaś dokładniejszy opis jej niezwykłych cech zawarty jest na totaliztycznej stronie biblia.htm - o tajemnicach Biblli autoryzowanej przez samego Boga. Oczywiście, w pisaniu swojej własnej biografii (czyli Biblii) Bóg także zmuszony był wypełniać "Kanon Wieloznaczności" opisany w poprzednim punkcie #B9. To dlatego tylko niewielki procent ludzi odnotowuje, że Biblia faktycznie jest autobiografią napisaną i autoryzowaną przez samego Boga.


#B11. Jakie są dwie podstawowe zasady egzekwowania nieograniczonych możliwości wykonawczych Boga - czyli (1) trwałe "tworzenie" istot obdarzonych tzw. wolną wolą, oraz (2) "symulacja" (tj. jakby "tymczasowe tworzenie") istot pozbawionych owej wolnej woli:

       Postawmy się przez chwilę w sytuacji Boga, a ściślej w sytuacji którejś z licznych osobowości Boga jaka odznacza się dużym poczuciem humoru. I tak będąc w sytuacji Boga z humorem, najpierw stworzylibyśmy jakiegoś człowieka, nazwijmy go Jan, któremu dalibyśmy "wolną wolę" aby mógł wyznawać własne poglądy, oraz dalibyśmy mu relatywnie długie życie - aby miał czas owe poglądy poopisywać w swoich monografiach. Potem jednak postanowilibyśmy się nieco rozerwać. Więdząc więc, że ów Jan interesuje się UFO, od czasu do czasu tworzylibyśmy krótkotrwale istoty które ów Jan uważałby za UFOnautów, którym jednak NIE dalibyśmy "wolnej woli" ani duszy, a pod które z poczucia humoru podszywalibyśmy naszą własną humorystyczną osobowość. Oczywiście, po każdym skonfrontowaniu ich z Janem, istoty te anihilowalibyśmy. Wszakże mając boskie moce wykonawcze, moglibyśmy istoty te tymczasowo tworzyć ponownie za każdym razem kiedy by nam były potrzebne.
       Powyższa sytuacja, aczkolwiek czysto hipotetyczna, doskonale wyjaśnia dwa odmienne rodzaje "tworzenia" które Bog dokonuje. Pierwsze "tworzenie" służy powołaniu do życia m.in. trwałych istot, np. ludzi, które otrzymują własną "wolną wolę", własną "samo-świadomość", własną "duszę", oraz własne "życie". Natomiast owa druga odmiana "tworzenia" w dzisiejszych czasach nazywana byłaby już odmiennym słowem symulacja. Mianowicie, Bóg tworzy to coś tylko tymczasowo, zaś usuwa to natychmiast po tym jak przestaje mu to być potrzebne. Jeśli to coś symuluje jakąś istotę żywą, wówczas Bóg wcale temu NIE daje ani "świadomości", ani "wolnej woli", ani "duszy", ani "życia", a jedynie tymczasowo "podpina" do tego swoją właśną świadomość i czyni tego rękami i ciałem wszystko to co leży w Jego boskim interesie.
       Oba te odmienne rodzaje "tworzenia" opisane są w Biblii. Niestety, oba one używają tam tej samej nazwy "tworzenie". I tak zgodnie z Biblią Bóg "stworzył" zarówno człowieka, jak i stworzył "demony", "serpenta", "diabłów", "Szatana", itp. W dzisiejszej jednak terminologii, owo "tworzenie" nadprzyrodzonych istot (np. "demonów", "serpenta", "diabłów", "Szatana", itp.) nazywalibyśmy raczej używając tego nowocześniejszego pojęcia "symulacja".
       Zdefiniujmy więc teraz najważniejsze różnice pomiędzy używanymi na tej stronie pojęciami "tworzenie" oraz "symulacja", które opisują tutaj dwa podstawowe procesy realizowane powtarzalnie przez Boga i w Biblii opisywane tym samym słowem "tworzenie". I tak na niniejszej stronie pojęcie tworzenie oznacza proces realizowany przez Boga, którym można opisać m.in. trwałe formowanie ludzi obdarzonych własną "wolną wolą", własną "samo-świadomością" oraz własnym "życiem". Z kolei symulacja jest to odmienny proces też realizowany powtarzalnie przez Boga, za pomocą którego Bóg formuje tymczasowo najróżniejsze istoty lub maszyny które ma On zamiar skonfrontować z ludźmi, jednak które NIE otrzymują ani "wolnej woli", ani własnego "życia", ani odrębnej "duszy", zaś pod których świadomość podłącza swoją świadomość sam Bóg. Innymi słowy, owe symulacje to jakby tymczasowe "przebrania" za którymi kryje się sam Bóg kiedy zdecyduje się On pokazać na oczy jakiejś ciagle żyjącej osobie czy jakiejś grupie ciągle żyjących ludzi.


#B12. Jakie są powody powtarzalnego "symulowania" stworzeń i obiektów przez Boga - czyli np. "tymczasowego tworzenia" przez Boga najróżniejszych ciał do których Bóg "wciela" potem swój umysł formując w ten sposób "cielesne reprezentacje Boga":

       Aby stymulować i intensyfikować nasze poszukiwania wiedzy, a także aby łatwiej nas poddawać najróżniejszym "próbom", "egzaminom" i "testom" (patrz opisy tych "prób" i "egzaminów" w #C6 poniżej), Bóg tworzy niezliczone symulacje, z którymi konfrontuje potem wybranych ludzi. "Symulacje" owe to trwale nieistniejące w danym miejscu i czasie obiekty lub istoty, które Bóg tworzy tymczasowo tylko po to aby z nimi skonfrontować wybranego człowieka lub wybraną grupę ludzi. Faktycznie to okazuje się, że praktycznie niemal wszystko co dzisiejsi ludzie opisują jako "niewyjaśnione", należy do owej kategorii "symulacji" czy "fabrykacji" tworzonych tymczasowo przez Boga. Zależnie od potrzeby, owym tymczasowym symulacjom Bóg nadaje albo formę (1) najróżniejszych obiektów nieożywionych (takich jak urządzenia, które ludzie mają kiedyś opracować, przedmiotów, które ludzkość ma dokładniej poznać, widzeń, niezwykłych zjawisk, itd.), albo też formę (2) najróżniejszych istot żywych. Omómy więc dokładniej cechy obu tych kategorii.
       W przypadku tymczasowego symulowania istnienia (1) obiektów nieożywionych, Bóg symuluje ogromnie precyzyjnie nie tylko ich wygląd, ale także ich zachowanie, zjawiska które sobą indukują, itp. Stąd obiekty te wygladają dokładnie tak jakby faktycznie istniały i działały. Najlepszym przykładem takich obiektów obecnie tymczasowo symulowanych przez Boga są wehikuły UFO. Bóg "symuluje" owe UFO aby zainspirować ludzi do zbudowania na Ziemi wehikułów w rodzaju magnokraftów albo wehikułów czasu. Z kolei w dawnych czasach takie nieożywione symulacje Boga obejmowały m.in.: sterowce, tzw. "rakiety-duchy", planety, słońca, komety, itd., itp. (Szczerze mówiąc, to owe symulowane przez Boga "rakiety duchy", albo ghost-rockets - jak są one nazywane po angielsku, wkrótce po drugiej wojnie światowej, bo poczynając już od 1946 roku, np. w Skandynawii stanowiły aż rodzaj "plagi". Sporadycznie owe "rakiety duchy" pojawiają się nawet do dzisiaj. Dla przykładu, w środę dnia 10 listopada 2010 roku, w wiadomościach wieczornych na wszystkich kanałach telewizji nowozelandzkiej pokazany został krótki film takiej właśnie "rakiety-ducha", albo "ghost-rocket", która jakoby została wystrzelona gdzieś na Pacyfiku w pobliżu zachodnich wybrzeży USA. Ta rakieta-duch była bezgłośna, spektakularna, pozostawiała gigantyczną smugę pary kiedy wzlatywała łukiem w górę, oraz była obserwowana i filmowana przez wielu Amerykanów. Ministerstwo obrony USA twierdziło jednak, że prawdopodobnie była ona optyczną iluzją bowiem NIE była ona widoczna na radarach, oraz że z całą pewnością żadna z amerykańskich jednostek wojskowych jej nie wystrzeliła. Więcej informacji na jej temat, włączając w to referencje do artykułów które ją opisywały oraz linki do widea które ją utrwaliły, podane zostało w punkcie #F2 strony o nazwie will_pl.htm.)
       Kiedy Bóg tymczasowo symuluje (2) istoty żywe, wówczas w tym celu typowo formuje im ciało podobne do człowieka, poczym podłącza ich umysł do swego boskiego umysłu, oraz nadaje im jedną ze zwoich rozlicznych osobowości. W rezultacie takie istoty faktycznie są "cielesnymi reprezentacjami Boga" na Ziemi, albo "wcieleniami Boga" (przez folklor czasami też nazywanymi podmieńcami). Stąd na przekór, że posiadają one wiedzę Boga, nie maja one "wolnej woli" a wykonują precyzyjnie tylko to co Bóg im nakazuje a także w sposób na jaki wykonanie tego odpowiada Bogu. Aby podać tutaj kilka przykładów istot które Bóg najczęściej symuluje, to w dzisiejszych czasach obejmuje to: UFOnautów, Yeti, duchy, najróżniejsze zamaskowane indywidua które anonimowo wypowiadają się w Internecie, itp. Z kolei w dawnych czasach takie ożywione symulacje Boga obejmowały: aniołów, diabłów, najróżniejsze nadprzyrodzone istoty (np. zmory, licha, chochliki, krasnoludki, itp.), itd., itp. Cechą owych symulacji Boga jest, że dla ludzi symulacje te wcale NIE są odróżnialne od rzeczywistości. Przykładowo, istoty symulowane przez Boga (np. relatywnie często spotykane w obecnych czasach UFOnauci, MIB, Yeti, itp.) mają indywidualne osobowości i charaktery, tony głosu, przyzwyczajenia, wygląd, dają się indywidualnie rozpoznać i spotkać powtórnie, itp. Jednak, że są to symulacje, a nie rzeczywiście istniejące istoty czy obiekty, świadczy np. fakt, że NIE mają one swojej własnej tzw. "wolnej woli". Znaczy, na przekór że wyglądają, zachowują się, oraz formują ślady fizyczne swego istnienia - tak jakby faktycznie istniały, owe symulacje wykonują wyłącznie to co Bóg chce aby one wykonywały, oraz w sposób w jaki Bóg chce aby to wykonywały. W ten sposób Bóg ma absolutną i osobistą kontrolę nad następstwami ich działań. Tymczasem gdyby były to faktycznie istniejące istoty czy obiekty z własną "wolną wolą", wówczas Bóg NIE posiadałby tak ścisłej kontroli nad nimi. Wykonywałyby więc to co one by zechciały, a NIE to co leży właśnie w interesie Boga.
       Warto też odnotować następstwa używania przez Boga owych częstych symulacji które dla ludzi są nieodróżnialne od rzeczywistości. Jednym z tych następstw jest, że otaczająca nas rzeczystość ma jakby dwa odmienne poziomy, mianowicie faktycznie i trwale istniejącą rzeczywistość, a także ową rzeczywistość tymczasowo "symulowaną" przez Boga.
       Ilustratywne wyjaśnienia jak powstała, a następnie jak się rozwijała i ewoluowała idea owych "cielesnych reprezentacji Boga" (albo "wcieleń Boga"), zawarte są w punktach #D1 i #D5 totaliztycznej strony newzealand_visit_pl.htm.


#B13. Czy Bóg czasami tymczasowo podpina jedną ze swoich osobowości, oraz swoją świadomość, do ciał wybranych ludzi:

       TAK, ja obserwowałem i badałem takie podpinanie osobiście i kilkakrotnie widziałem je na własne oczy. We wielu uroczystościach religijnych Bóg podpina na jakiś czas swoją własną świadomość oraz jedną ze swoich własnych osobowości, do ciała określonych ludzi. Po owym podpięciu świadomości i osobowości Boga, dane ciała zaczynają się zachowywać tak jak wiadomo że zachowuje się dana boska osobowość, a NIE jak oryginalny właściciel tego ciała. Przykładowo, jeśli owo podpięcia następuje podczas hinduistycznych ceremonii religijnych zwanych "Thaipusam", organizowanych w Batu Caves koło Kuala Lumpur, Malaysia, wówczas osoba której ciało przejmuje osobowość jakiegoś hinduistycznego boga zaczyna się zachowywać tak jak ów bóg. Znaczy, zaczyna poruszać się w dziwny sposób widoczny na religijnych malowidłach hinduizmu, zaczyna wydawać dźwięki jak ów bóg, jest też odporna na ból i nie daje się jej skaleczyć tak aby poleciała jej krew. Kiedy zaś owo podpięcie jednej z osobowości Boga następuje np. podczas religijnej uroczystości Taoizmu zwanej "Festiwal Dziewięciu Bogów" (organizowanej w 9 dniu 9 miesiąca księżycowego), wówczas ciało danej osoby zaczyna się zachowywać tak jak któraś z osobowości owych 9 bogów Taoizmu - np. jak wysoce charakterystyczny i łatwy do rozpoznania "Monkey God" pokazany poniżej na "Fot. #B2". Przykładowo, ciało to może spacerować po ogniu i się NIE poparzyć, czy chodzić po ostrzach mieczy i się nie skaleczyć. Później, tj. po przywróceniu do tego ciała duszy danej osoby, osoba ta wcale NIE pamięta co czyniła kiedy jej ciało przejęła jedna z owych boskich osobowości.

Fot. #B2a.
(a)

Fot. #B2a: Gigantyczna podobizna tzw. "Monkey God" (tj. "Boga-Małpy") ustawiona poza częścią ołtarzową hinduistycznej świątyni. Bóg ten jest jedną z najbardziej charakterystycznych osobowości Boga która bardzo często podpina się pod ciała ludzi podczas najróżniejszych rytuałów w religiach Wschodu. Powyższy "Monkey God" jest czczony w aż trzech religach Wschodu, mianowicie w Hinduiźmie (gdzie nazywany jest "Hanuman"), w Buddyźmie (gdzie po kantonisku nazywany jest "Si Jin Hung"), oraz w chińskim Taoiźmie (gdzie w dialekcie mandaryńskim nazywany jest on "Sun Wukong"). Dlatego jego bardzo charakterystyczne cechy i zachowania można odnotować w postępowaniu sporej liczby ludzi których ciała opanowała ta właśnie boska osobowość podczas jakiejś formy religijnego transu wynikającej z najróżniejszych rytuałów owych trzech religii Wschodu. (Tj. ludzie których ciała posiadła boska osobowość tego "Boga-Małpy" faktycznie zachowują się jak małpy.) (Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Fot. #B2a (środek): Powyższa figura "Monkey God" stoi przy Batu Cave w Kuala Lumpur, Malezja. Pokazaną tu fotografię wykonałem w sierpniu 2008 roku. Ta reprezentacja Boga wywodzi się więc z Hinduizmu.
       Osobowość Boga manifestująca się za pośrednictwem tego "Monkey God" jest słynna z wielu rzeczy. Przykładowo, w folklorze buddyjskim jest ona znana z 72 "magicznych" transformacji za pomocą których Monkey God przemieniał się w najróżniejsze zwierzęta oraz obiekty.
       Tak nawiasem mówiąc, to istoty opisywane w punktach #F4 do #F10 tej strony pod nazwą "UFOnauci” też czasami są widywane jak na oczach licznych świadków nagle trasformują swój wygląd z istot ludzkich w jakieś zwierze, owoc (np. w banana), lub w przedmiot. W artykule „Goat held for armed robbery in Nigeria” (tj. “Kozioł zatrzymany w Nigerii za rabunek z bronią w ręku”) ze strony B2 Nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z poniedziałku (Monday) January 26, 2009, opisany jest przypadek kiedy spora grupa ochotników policyjnych ścigała dwóch zakapturzonych jak mnisi rabusiów przyłapanych jak ci włamywali się do samochodu. Po złapaniu jednego z nich, ten na oczach całej grupy świadków nagle przemienił się w kozła. (Grupa ta ciągle zatrzymała owego kozła i wsadziła go do więzienia.) Ponieważ nasza nauka nie miała dotychczas wyjaśnienia dla takich transformacji, ich istnienie było zaprzeczane. Jednak w świetle informacji zawartych w punktach #B11 i #B12, takie transformacje są możliwe i faktycznie zdarzają się w rzeczywistości - tyle że narazie są one wyszydzane, ignorowane i nie dokumentowane.


Część #C: Bóg a człowiek - czyli co totalizm ustalił naukowo na temat roli człowieka w planach Boga:

      

#C1. Dlaczego Bóg stworzył człowieka:

       Bóg stworzył oraz nieustannie motywuje ludzi dla wiedzy czyli dla zaindukowania nieprzerwanego rozwoju, doskonalenia i ewolucji zarządzanej przez niego części wszechświata. (Nie bylibyśmy też jednak dalecy od prawdy, gdybyśmy żartobliwie stwierdzili, że Bóg stworzył nas "z nudów".) Wszakże gdyby Bóg nie stworzył niczego, czyli gdyby istniał w przeciw-świecie samotnie, nie miałby wówczas niczego do kontemplowania ani rozwijania. Ani więc nie miałby powodów oraz inspiracji dla zwiększania swojej własnej wiedzy, ani nie miałby niczego, czym mógłby zająć swój gigantyczny umysł. Będąc zaś istotą rozumną, z czasem zapewne "umarłby z nudów". Na dodatek, jego wiedza nie miałaby powodów ani doświadczeń aby móc się powiększać. Aby więc czymś się zająć, na początek zapewne stworzył sobie jakieś prymitywne organizmy i zaczął z nimi eksperymentować. Potem odkrył, że "bawiąc się" nimi nie tylko ma uciechę, ale uczy się też wielu nowych rzeczy. Wymyślił więc to co dzisiaj ziemscy naukowcy nazywają "ewolucją" oraz zaczął tworzyć coraz doskonalsze organizmy. Jego wiedza zaczęła się szybko powiększać. Miał też wiele uciechy obserwując swoje stworzenia. Z czasem stworzył organizmy tak doskonałe jak ludzie. Te zaś dostarczyły mu dużo uciechy swoimi zachowaniami, stworzyły też wiele okazji aby sam się wiele nowego mógł nauczyć. Oczywiście, podczas swoich eksperymentów popełnił on też sporo błędów. Najróżniejsze mitologie stwierdzają, że Bóg zmuszony był już zniszczyć stworzony przez siebie świat fizyczny aż kilka razy, ponieważ przestawało mu się podobać gdzie jego stworzenia zmierzają. Ja osobiście wierzę, że jeśli z upływem czasu się okaże, że działanie obecnych praw moralnych nie jest wystarczające do utrzymywania balansu pomiędzy "moralnym" i "niemoralnym" zachowaniem ludzi, zaś jednego dnia "niemoralne" zachowania zaczną dominować nasz świat fizyczny, Bóg będzie zmuszony do ponownego zniszczenia naszego świata aby zrobić w nim miejsce na nawet jeszcze lepszy świat z bardziej potężnymi prawami moralnymi. Od czasu stworzenia człowieka Bóg eksperymentuje z coraz doskonalszymi systemami, społeczeństwami, prawami, itp. Dzięki temu nasz świat fizyczny nieustannie się rozwija i ewoluuje ku coraz doskonalszym formom.
       Innymi słowami, tworząc człowieka Bóg wyznaczył mu określone zadanie. Gdyby obrazowo zadanie to zilustrować na przykładzie - tak jak to uczyniono w punkcie #B3 strony will_pl.htm - o wpływie "wolnej woli" ludzi na losy całej cywilizacji ziemskiej, to wiedza i prawda wyglądają we wszechświecie jak jakiś bardzo skomplikowany biały szkielet ukryty pod ciemną masą mroków niewiedzy. Ludzi zaś daje się przyrównać do maleńkich mrówek które stopniowo obierają ów biały szkielet z ciemnej masy niewiedzy, zwolna odłaniając oczom Boga cały zarys i kształt wiedzy.
       Tak nawiasem mówiąc to istnieje konkretny materiał dowodowy na fakt, że celem stworzenia ludzi przez Boga jest "przysparzanie wiedzy" - a tym samym zaindukowanie nieustannego rozwoju i ewolucji naszego świata fizycznego ku coraz doskonalszym formom. Kilka przykładów tego materiału dowodowego wskazałem w punkcie #B4 strony internetowej will_pl.htm - o wpływie "wolnej woli" ludzi na losy całej cywilizacji ziemskiej. Przeglądnijmy więc tutaj choćby najbardziej reprezentacyjne kategorie tego materiału dowodowego.
       (1) "Względna niedoskonałość" Boga. (Odnotuj że owo pojęcie używa w odniesieniu do Boga wysoce nieścisłej terminologii stworzonej dla opisywania ludzi - stąd aby je właściwie zrozumieć najpierw należy poznać jego pełną definicję.) Ową "względną niedoskonałość" i jej następstwa zdefiniowano oraz wyjaśniono w punkcie #M1 strony internetowej evolution_pl.htm - o procesie inteligentnie sterowanej ewolucji, a także w punkcie #B4 strony internetowej will_pl.htm - o wpływie "wolnej woli" ludzi na losy całej cywilizacji ziemskiej. Jednym z jej przejawów jest, że "Bóg nadal NIE wie wszystkiego, dlatego nieustannie musi On podnosić swoją własną wiedzę". Wiadomo zaś, że jeśli dowolna istota rozumna, włączając w to Boga, jest świadoma własnej niedoskonałości, wówczas podejmuje działania nastawione na usunięcie tej niedoskonałości. W przypadku zaś Boga najefektywniejszym, najszybszym, oraz najbezpieczniejszym sposobem podnoszenia Jego wiedzy (szczególnie tej o samym Sobie), było stworzenie istot "na własny obraz i podobieństwo" oraz następne dokładne studiowanie tych istot.
       (2) Takie zaprogramowanie praw świata fizycznego, aby wymuszało ono nieustanne doskonalenie i przysparzanie wiedzy. Jednym z najbardziej rzucających się w oczy przykładów takiego właśnie zaprogramowania są tzw. "prawa moralne". Prawa te zostały ustanowione w takie sposób, aby wymuszały one siłą od ludzi nieustanne powiększanie swej wiedzy. (Wszakże ze wrostem wiedzy ludzkiej musi wzrastać również wiedza Boga. W działaniu jest tu bowiem zasada podobna do tej objawiającej się podczas powiększanie wiedzy u uczni, które to powiększanie zawsze powoduje również powiększanie się wiedzy u nauczyciela.) Jeśli zaś ktoś ociąga się z powiększaniem swojej wiedzy, owe prawa moralne natychmiast go karzą. Stąd przykładowo szeroko stosowana przez Boga metoda motywowania, która w podrozdziałach JA2.4, JB2.1 i JC11.1.1 z tomów 6 i 7 monografii [1/4] opisana pod nazwą metody marchewki i kija (patrz też punkt #D1 poniżej) jest jednym z wymowniejszych dowodów na fakt, że człowiek został stworzony aby zagwarantować nieustanny rozwój i ewolucję świata fizycznego.
       (3) Ustawienie pola moralnego. Innym wymownym dowodem na stworzenie ludzi właśnie w celu zagwarantowania nieustannego rozwoju świata fizycznego, jest fakt, że kierunek "pod górę" w tzw. "polu moralnym" pokrywa się precyzyjnie z tzw. "linią największego wysiłku intelektualnego" - co dokładniej wyjaśnione zostało w podrozdziale JA4.1 z tomu 6 monografii [1/4]. Poprzez więc zmuszanie prawami moralnymi aby ludzie nieustannie wspinali się pod górę owego pola moralnego, Bóg jednocześnie zmusza ludzkość do nieustannego usprawniania swego poziomu intelektualnego.
       (4) Stworzenie niedoskonałych ludzi. W działaniu we wszechświecie jest jakaś prawidłowość, że jeśli w środowisku o moralnych zasadach postępowania coś stworzone zostanie z początkowym założeniem, że jest to niedoskonałe i że wymagało to będzie nieustannego doskonalenia, wówczas bez przerwy to się rozwija i bez przerwy staje się coraz doskonalsze. Natomiast wszystko to co od początku uważane jest już za doskonałe, albo wcale nie podejmuje swego rozwoju, albo też szybko go zaprzestaje, stąd z czasem przekształca się w absolutny anachronizm. Na działanie tej prawidłowości ja zwróciłem uwagę już w czasach młodości, kiedy to na moich oczach dzieci z niedoskonałych ale moralnie postępujących rodzin zawsze we wszystkim celowały i odnosiły życiowe sukcesy, natomiast dzieci z rodzin uważających same siebie za chodzącą doskonałość, nigdy niczego nie osiągały. To właśnie z powodu działania owej prawidłowości, już od pierwszej chwili stworzenia naukowej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz filozofii zwanej totalizmem, w ich strukturę wpisałem na stałe, że są one niedoskonałe i że nigdy doskonałe nie będą, a stąd że będą one wymagały nieustannych doskonaleń przez cały czas swego istnienia. W ten sposób uchroniłem je przed losem który już spotkał dzisiejszą naukę ortodoksyjną oraz praktycznie wszelkie religie, mianowicie że uważając się już za doskonałe, praktycznie od jakiegoś czasu przestały się one rozwijać i z czasem nabierają coraz bardziej skostniałej formy. To także z powodu wykrycia owej prawidłowości totalizm wyznaje zasadę, że uświadomienie jakiejś niedoskonałości intelektom o moralnych zasadach postępowania motywuje te intelekty do podjęcia wysiłków nad usunięciem tej niedoskonałości. (Odnotuj jednak, że zasada owa działa tylko w odniesieniu do intelektów o moralnych nawykach postępowania. Intelekty niemoralne każdą niedoskonałość tłumaczą sobie jako dowód nadrzędności nad innymi i zamiast ją eliminować raczej starają się ją pogłębiać.) W świetle opisywanej tu prawidłowości wyraźnie widoczne stają się właśnie intencje Boga. Mianowicie, poprzez stworzenie ludzi wysoce niedoskonałymi, oraz poprzez nieustanne ilustracyjne przypominanie ludziom jak niedoskonali oni faktycznie są, Bóg zmusza każdego człowieka do nieustannego wysiłku nad swoim udoskonalaniem. Z kolei kiedy ludzie nieustannie się udoskanalają, wraz z nimi coraz doskonalszy staje się cały nasz świat fizyczny. Tymczasem gdyby Bóg stworzył ludzi doskonałymi od samego początku, co wszakże mógł bez trudu uczynić gdyby zechciał, wówczas ci nie mieliby ani powodów ani motywacji aby nieustannie pracować nad swoim udoskonalaniem. To zaś wniosłoby stagnację do całego świata fizycznego.
       (5) Zamodelowanie ludzi "na własny obraz i podobieństwo Boga". Z postępu wiedzy ludzkiej na temat tzw. "modelowania i symulacji" jest nam wiadomo, że jeśli chce się coś dokładniej poznać, wówczas należy wykonać tego "model", potem zaś studiując ów "model" i symulując owym modelem zachowywanie się obiektu danych badań, poznaje się dokładnie i ów obiekt. Z kolei z własnych doświadczeń ludzie doskonale wiedzą, że "najtrudniej jest poznać siebie samego". Składając te dwa fakty razem, Bóg najwyraźniej ma trudności z dokładnym poznaniem Siebie samego. Jednak będąc świadom własnej niewiedzy w tym względzie, Bóg chce jakoś znależć sposób na poznanie Siebie samego. Dlatego więc stworzył swój własny model w postaci człowieka, obecnie zaś symuluje na tym modelu swoje własne zachowania i je dokładnie studiuje. W ten sposób Bóg znalazł sposób jak najefektywniej może On poznać Siebie samego.
       (6) Nieustanne poddawanie ludzkości najróżniejszym "eksperymentom" i "symulacjom". Wiele sytuacji, doświadczeń i zdarzeń jakim Bóg nieustannie poddaje ludzi, wcale NIE są potrzebne ludziom do ich rozwoju. Przykładami mogą tutaj być cierpienia, prześladowania, wojny, głupowaci przywódcy polityczni, oraz kilka innych. Jednak Bóg ciągle poddaje ludzi tym właśnie przykrym doświadczeniom. Jedynym więc uzasadnieniem powodu dla którego takie doświadczenia muszą nam być serwowane, jest że stanowią one boski odpowiednik dla owych "symulacji" używanych także przez ludzi w przypadku studiowania "modeli" dla lepszego poznania obiektów które owe modele reprezentują. Innymi słowy, wiele doświadczeń którym ludzie są poddawani, daje się wyjaśnić tylko jako potrzebnych Bogu dla lepszego poznania przez Boga Siebie samego.
       (7) Zakamuflowanie w Biblii dobrze ukrytej informacji, ze Bóg surowo wymaga od ludzi "przysparzania wiedzy". Informacja ta jest zakamuflowana w tzw. "przypowieści o talentach" (patrz Biblia, Św. Mateusz, 25:14–30), opisanej dokładniej m.in. w punkcie #I1 mojej strony autobiograficznej o nazwie pajak_jan.htm, oraz na innych moich stronach linkowanych hasłem "przypowieść o talentach" ze strony o nazwie skorowidz.htm (np. skomentowanej szeroko w punkcie #B1 strony antichrist_pl.htm).


#C2. Czy Bóg dał ludzkości jakąś religię, którą możnaby uważać za lepszą od innych religii:

       NIE! Zasady jakimi Bóg się kieruje w swym postępowaniu powodują, że w oryginalnie danej ludziom przez Boga formie NIE mogło być ani jednej religii, która byłaby lepsza od innych religii. Wszakże danie komuś religii lepszej od innych, oznaczałoby wyróżnianie jednych, a dyskryminację innych ludzi - na co zasady uniwersalnej sprawiedliwości jakimi Bóg się kieruje NIE pozwalają. Istnieją więc jedynie religie, które uległy już znaczniejszym wypaczeniom, zaś ich przywódcy i ich tradycje - znaczniejszej korupcji, niż inne nadal istniejące religie. Gdyby też Bóg dał któremuś narodowi jakąś najdoskonalszą religię, wówczas odebrałby mu w ten sposób motywację aby poszukiwać, udoskonalać, powiększać swą wiedzę, itp. Dlatego każda z religii, podobnie jak każdy z ludzi, ma zarówno swoje dobre strony, jak i z powodu bycia instytucją zarządzaną przez niedoskonałych ludzi, z czasem nabywa też najróżniejszych niedoskonałości i braków. Przywódcy każdej też religii, mają obowiązek aby eliminować z niej nabyte z upływem czasu wypaczenia i korupcję. Jeśli zaś zaniedbają to czynić, ich religia, podobnie jak wszystko co zaniedba wykonywania przykazań i wymagań Boga, jest anihilowana - tak jak z powodu swego odejścia od Boga anihilowane już zostało sporo oryginalnych religii starożytnego świata, religii amerykańskich Indian, czy oryginalna religia nowozelandzkich Maorysów. Powinniśmy więc zdawać sobie sprawę, że spora proporcja każdej nadal istniejącej religii stwierdza prawdę - tj. ta proporcja której niedoskonali ludzie NIE zdołali jeszcze powypaczać swoimi błędnymi interpretacjami, lub skorumpować. Co nawet jeszcze bardziej istotne, Bóg celowo tak sformułował poszczególne religie, aby pobudzać ich studiowanie przez przywódców innych religii i przez intelektualistów z innych religii. Przykładowo, każda religia zawiera szczegółowsze od innych religii omówienie jakiejś bardzo istotnej dla ludzi wiedzy (a ściślej tej części wiedzy, której oficjalna nauka NIE jest, i NIE będzie, w stanie dociec z powodu jej ludzkich ograniczeń). Każda też religia zawiera w sobie dodatkowe wzmocnienie opisu przykazań i wymagań Boga. Naszym więc zadaniem jest analizowanie poszczególnych religii i porównywanie wyników tych analiz z empirycznymi badaniami Boga - tak jak to czyni naukowa dyscyplina totalizmu. W ten sposób stopniowo ludzkość będzie udoskonalała swoją rzetelną wiedzę o Bogu - co jest jednym z zadań, które Bóg nam postawił.


#C2.1. Jakich manifestacji posłuszeństwa Bóg od nas się spodziewa:

       Jeśli wierzyć religiom, wówczas główne co w życiu jest od nas wymagane, to aby "czcić Boga", czyli aby spędzić możliwie dużo czasu w kościołach lub świątyniach oraz aby dotować instytucjom religijnym tak wiele funduszy jak tylko się da aby mogły lepiej głosić chwałę Boga. Unikanie zaś popełniania religijnych grzechów typowo jest już mniej ważne, bowiem Bóg dał jakoby religiom przywilej rozgrzeszania. Na dodatek do tego niektóre religie nakładają na ludzi jakieś swoje dodatkowe wymagania, np. aby padać na twarz przed Bogiem pięć razy dziennie, aby składać mu ofiary każdego ranka, itp.
       Tymczasem jeśli przeanalizuje się Biblię albo Koncept Dipolarnej Grawitacji, wówczas się okazuje, że Bóg dostarcza nam bardzo klarownych wytycznych na temat czego dokładnie On od nas wymaga. Owe wytyczne opisane są w Biblii, w codziennym życiu nieustannie podszeptuje nam je "sumienie", zaś ich kognitywnym wyjaśnieniem jest już relatywnie dobrze zidentyfikowane przez totalizm działanie tzw. "mechanizmów moranych" obejmujących m.in. pole moralne, prawa moralne, karmę, itp. - jakich wskazań wszyscy mamy obowiązek pedantycznie przestrzegać w naszym życiu. (Jeśli bowiem ich nie przestrzegamy, wówczas zgodnie z "metodą marchewki i kija" zostajemy przez nie surowo ukarani. Jeśli zaś je wypełniamy - wówczas zostajemy przez nie sowicie wynagrodzeni.) Jak się też okazuje, w treść owego pola moranego, praw moralnych, karmy, itp., wpisane jest tylko jedno główne wymaganie, które Bóg na nas nakłada i którego wypełnianie egzekwuje od nas z żelazną konsekwencją. Owo też główne wymaganie NIE w każdym obszarze zgadza się z tym co religie stwierdzają, że powinniśmy w życiu czynić. To główne i podstawowe wymaganie nakłądane na nas przez Boga i wyrażone ustanowionymi przez niego przykazaniami i wymaganiami, stwierdza że "wszystko cokolwiek w swoim życiu czynimy, powinniśmy dokonywać w pedantycznie 'moralny' sposób". Jeśli zaś dokonamy cokolwiek w sposób 'moralny', wówczas jesteśmy przez mechanizmy moralne za to sowicie wynagradzani i to aż na kilka odmiennych sposobów naraz. Jeśli jednak uczynimy w życiu coś 'niemoralnie', wówczas owe mechanizmy moralne surowo nas za to ukarzą. Co jednak ciekawsze, działanie owych mechanizmów moralnych jest tak zaprogramowane, że wynagradzani lub karani jesteśmy w życiu za każde nasze działanie oddzielnie. Czyli w naszym życiu codziennym "sprawiedliwość" wymierzana jest nam w porcjach, za każde nasze działanie odrębnie, a NIE "globalnie" za całe nasze życie w jednym pociągnięciu - jak tego uczą nas religie. Ponadto prawa moralne wynagradzają nas lub karzą jeszcze w tym samym życiu fizycznym, tyle że typowo aż z kilkuletnią zwłoką czasową - w publikacjach totalizmu zwaną "czasem zwrotu".
       W tym miejscu należy jednak wyraźnie sobie uświadomić, że pojęcia "moralne" i "niemoralne" w świetle owych praw moralnych wcale nie pokrywają się z tymi samymi pojęciami zdefiniowanymi przez religie. (Tj. to co według praw moralnych jest "moralne" wcale nie musi być moralne zgodnie z określoną religią, oraz wice wersa.) Przez pojęcie "moralne" mechanizmy moralne rozumieją bowiem wszystko co wspina się pod górę pola moralnego i jest tak czynione aby "nie łamało to praw moralnych, ani też nie obchodziło tych praw moralnych naokoło". Z kolei przez pojęcie "niemoralne" mechanizmy moralne rozumieją wszystko co ześlizguje się w dół pola moralnego i jest tak czynione, że "łamie to prawa moralne". (Odnotuj, że oprócz "moralnego" i "niemoralnego", istnieje też "pseudo-moralne". Owo "pseudo-moralne" to wszystko co ani NIE wspina się pod górę pola moralnego, ani NIE ześlizguje w dół tego pola i jest tak czynione, że "ani nie wypełnia praw moralnych, ani nie łamie tych praw, a jedynie obchodzi owe prawa ostrożnie naokoło". Cechę "pseudo-moralnego" posiada niemal wszystko co na Ziemi wyczyniają dzisiejsi UFOnauci, czyli dawne "diabły" opisane w punkcie #F2 poniżej.)
       Aczkolwiek przez samego Boga obciążani jesteśmy tylko jednym pierwotnym wymogiem, mianowicie aby pedantycznie wypełniać Jego przykazania i wytyczne we wszystkim co czynimy, ów wymóg pierwotny nakłada na nas nieco więcej szczegółowych wymogów wtórnych. Owe wymogi wtórne to wymogi, które musimy spełniać aby wypełnić ów wymóg pierwotny, czyli aby zawsze postępować "moralnie". Aby podać tutaj jakieś konkretne przykłady owych wymogów wtórnych, to należą do nich, m.in.:
             1. Nieustanne analizowanie i myślenie. Mianowicie, mechanizmy moralne wymagają, że we wszystkim co czynimy powinniśmy postępować zgodnie z "linią najwyższego wysiłku intelektualnego", czyli zgodnie z linią która wspina się dokładnie pod górę tzw. pola moralnego. Tego nieustannego wspinania się w górę pola moralnego dopilnowują bowiem u nas owe "prawa moralne". Z kolei to "pole moralne" zostało tak inteligentnie zaprojektowane, że jego kierunek "dokładnie pod górę" pokrywa się z "linią najwyższego wysiłku intelektualnego". Czyli Bóg który ustanowił prawa i mechanizmy moralne, najwyraźniej życzył sobie aby ludzie we wszystko co czynią wkładali najwyższy wysiłek intelektualny do jakiego są tylko zdolni w danej sprawie. To zaś oznacza, że Bóg faktycznie nie domaga się od nas tylko niezliczonych powtórzen wyrytych na pamięć modlitw, a oczekuje że włożymy nasz wysiłek umysłowy i inteligencję we wszystko co tylko czynimy, włączając w to także i nasze modlitwy.
             2. Nieustanne przysparzanie swej wiedzy. Działanie praw moralnych jest dosyć kompleksowe. Aby je poznać dokładnie koniecznym staje się włożenie w naszą naukę sporej dozy czasu i wysiłku. Przykładowo, w monografii [1/4] ich dokładne poznanie osiąga się dopiero po przeczytaniu i przemyśleniu aż 5-ciu tomów, tj. tomów (w podanej tu kolejności): 6, 4, 5, 7 i 8. Jeśli jednak nie pozna się tych praw, nie jest łatwym ich wypełnianie w życiu, co m.in. spowoduje że często będziemy karani za ich łamanie. Poprzez więc takie ustawienie sytuacji, Bóg wyraźnie daje nam do zrozumienia, że życzy sobie abyśmy nieustannie podnosili swoją wiedzę. Niewielu ludzi jest też świadomych, że faktycznie to Bóg surowo karze tych, którzy zamiast "przysparzania swej wiedzy" wolą raczej "zakopać" swoje "talenty" - co dokładniej wyjaśnia tzw. "przypowieść o talentach" (Biblia, Św. Mateusz, 25:14–30) już omówiona w punkcie #C1 niniejszej strony.
             3. Wytrwałość i nieustępliwość. Mechanizmy moralne karzą lub wynagradzają nas za każde działanie oddzielnie (a nie tylko jednorazowo za całość naszego życia - jak to nam wmawiają religie). Takie zaś ich działanie w podtekście zawiera zalecenie Boga abyśmy "nie dawali za wygraną". Jeśli bowiem za jednym razem nam coś nie wyjdzie i złamiemy jakieś nakazy lub prawa, powinniśmy wynieść z tego lekcję moralną i starać się lepiej następnym razem. Czyli sposób działania mechanizmów moralnych nakłada na nas wymaganie wytrwałości i nieustępliwości w swoim dążeniu do samoudoskonalenia.
       Odnotuj że wykaz poznanych dotychczas "praw moralnych", do których wpisane zostały m.in. powyższe wymogi, a także cały szereg innych wymogów wtórnych, zawarty jest w podrozdziale I4.1.1 z tomu 5 monografii [1/4]. Z kolei pochodzenie i działanie praw moralnych opisane jest w rozdziale JA z tomu 6 monografii [1/4].
* * *
       Wymagania nakładane na nas przez Boga w dowolnej sytuacji życiowej mogą być ściśle zweryfikowane przez każdego i to w dosyć prosty sposób. Zawsze wypełniają one bowiem zbiór jasno zdefiniowanych atrybutów-pytań, które każdy może sobie sprawdzić odnośnie wszelkich działań jakie tylko podejmuje w swym życiu. Precyzyjny opis tych wymagań zawarty jest w podrozdziale JA5.3 z tomu 6 monografii [1/4], zaś przykład jak nimi się posługiwać podany jest w podrozdziale JC11.1 z tomu 7 monografii [1/4].


#C3. Jak możemy dwukierunkowo kontaktować się z Bogiem:

       Aby komunikować się z Bogiem, wcale nie musimy udawać się do kościoła czy do świątyni. (Chociaż przejście do odrębnego "domu Boga" pomaga niektórym z nas przestawić swoje nastawienie psychologiczne na "refleksje religijne".) Wszakże dosłownie przez cały czas pozostajemy zanurzeni w Bogu. (Znaczy, jesteśmy zanurzeni w owej myślącej substancji którą nazywamy Bogiem.) Bóg otacza nas więc ze wszystkich stron w każdym momencie naszego życia. "Słyszy" też każdą naszą myśl. Ponadto uważnie obserwuje każdy nasz ruch i działanie jakie w swoim życiu wykonujemy.
       Ludzie poznali już i stosują w praktyce aż cały szereg metod bezpośredniego, dwukierunkowego komunikowania się z Bogiem. Wyliczmy tutaj najważniejsze z owych metod.
       1. Bezpośrednie komunikowanie się za pośrednictwem "sumienia". Ludzie posiadają w sobie bardzo niezwykły "przeciw-organ". Popularnie nazywany jest on sumieniem. Faktycznie ów przeciw-organ reprezentuje w nas samego Boga. Pełni więc w naszym ciele funkcję "ambasadora Boga". Jest też rodzajem "gorącej linii telefonicznej" która łączy każdą osobę bezpośrednio z Bogiem. Niezwykłą cechą tego organu jest, że pozwala on na otrzymywanie odpowiedzi zwrotnych na nasze zapytania skierowane do Boga. Tyle tylko że owe odpowiedzi przychodzą do nas w nieco odmiennym języku od języka mówionego jakim normalnie się posługujemy. (Ów odmienny język nazywany jest ULT, tj. "Universal Language of Thoughts" - "światowy język myśli". Jest on skrótowo opisany w punkcie #B4 odrębnej strony internetowej o telepatii, zaś bardziej szczegółowo w podrozdziałach I4.1.2 i I5.4 z tomu 5 monografii [1/4].) Języka tego można jednak nauczyć się rozumieć, poprzez nieustanne wsłuchiwanie się w podszepty naszego sumienia. Podszepty te bowiem zawsze są sformułowane w tym właśnie języku. Jeśli zaś ktoś go się nauczy, wówczas może za jego pośrednictwem uzyskiwać odpowiedzi na każde możliwe pytanie jakie tylko zada Bogu. Po więcej informacji na temat przeciw-organu SUMIENIA, patrz podrozdziały JA10, I5.3, oraz I4.1.2 z tomów 6 i 5 monografii [1/4] (kopie monografii [1/4] upowszechniane są gratisowo za pośrednictwem niniejszej strony).
       2. Żywe słowa. Innym sposobem dwukierunkowego komunikowania się z Bogiem są tzw. "żywe słowa" opisywane szerzej m.in. w punkcie #C3 strony biblia.htm - o tajemnicach Biblli autoryzowanej przez samego Boga.
       3. Przesądy, sny, karty, wskazania wahadełka, itp. Bóg ma tą zasadę, że zawiera On rodzaje niepisanych "umów" z poszczególnymi ludźmi. Potem zaś ze swojej strony Bóg przestrzega tych "umów". Jeśli więc jakaś osoba głęboko w coś wierzy, w ramach owych niepisanych "umów" Bóg typowo powoduje, że owo wierzenie zaczyna się sprawdzać Jeśli więc wierzeniem tym jest np. tzw. "przesąd" - czyli rodzaj umowy z Bogiem, która wiąże ze sobą w pary dwa rodzaje pozornie "przypadkowych" i niezwiązanych zdarzeń, wówczas Bóg sprawia dla owej indywidualnej osoby, że "przesądy" te się sprawdzają. W ten sposón Bóg używa owego "przesądu" do komunikowania owej osobie co wkrótce ma nastąpić. W podobny sposób Bóg używa wskazań snów, układnia kart do gry, wahań wahadełka, itp. - ale tylko w stosunku do tych osób które zawarły z Bogiem taką właśnie niepisaną umowę i "wierzą niezachwianie" w wyniki wskazań jakie Bóg im przekazuje z pomocą danego czegoś. Podobnie bowiem jak wszelkie inne metody komunikowania się z Bogiem, niniejsza metoda także NIE działa dla sceptyków i niedowiarków.
       4. Internet. Od czasu stworzenia Internetu, a ściślej stworzenia najróżniejszych internetowych forów i grup dyskusyjnych, wiele z osobowości Boga opisywanych w punktach #B6 i #B12 tej strony, faktycznie "udzielają" się tam anonimowo. Niestety, typowo osobowości te symulują negatywne stanowisko jakie reprezentuje pozycję istot opisywanych w części #F tej strony. Niemniej, na przekór że owe osobowości należą do grupy negatywnych, poprzez dyskusję z nimi uzyskuje się wiele pozytywnych informacji i przekazów autoryzowanych przez samego Boga.


#C4. Czy Bóg jest "wybaczający" i "dobrotliwy":

       Bóg NIE używa bezwarunkowego wybaczania - tak jak ze względów politycznych wmawiają nam to religie. Stąd, w obecnym życiu fizycznym zawsze przychodzi nam zapłacić za wszelkie niekorzystne następstwa każdego pojedynczego "niemoralnego" czynu jaki w swoim życiu zdecydowaliśmy się popełnić. Tyle tylko, że owe zwroty tej "zapłaty" wracają do nas ze znaczącym opóźnieniem czasowym, zwykle wynoszacym co najmniej 5 lat. (Owo opóźnienie czasowe jest niezbędne dla "zorganizowania" dla nas zwrotu, który jest odpowieni dla danego naszego działania.)
       Warto jednak odnotować, że owa żelazna bezwzględność i konsekwencja z jaką w obecnym życiu fizycznym Bóg za pośrednictwem ustanowionych przez siebie mechanizmów i praw moralnych karze każde nasze "niemoralne" działanie, jest balansowana przez równie żelazną konsekwencję w wynagradzaniu każdego naszego "moralnego" działania - tyle, że podobnie jak kary, także nagrody przychodzą dopiero po upłynięciu tzw. "czasu zwrotu" opisanego dokładniej w punkcie #A4 mojej strony o nazwie karma_pl.htm. Praktycznie więc w obecnym naszym życiu fizycznym Bóg działa bardziej jak komputer czy automat, niż jak ów "dobrotliwy Jezus" - o którego nieograniczonej "dobroci i zdolności do wybaczania" naucza nas religia. Znaczy Bóg bezpardonowo dopilnowuje, że absolutnie każde nasze "niemoralne" działanie z obecnego życia zostaje ukarane jeszcze w obecnym życiu. Ponadto dopilnowuje również, że absolutnie każde nasze "moralne" działanie zostaje wynagrodzone. (Odnotuj tutaj, że na niniejszej stronie wyrażenia "moralne" i "niemoralne" zawsze używane są w ich totaliztycznym zrozumieniu, wyjaśnionym w punkcie #C2 powyżej.)
       Na przekór jednak owej bezwzględności z jaką Bóg wdraża w życie swoją absolutną sprawiedliwość, ciągle manifestuje on w swoich działaniach wobec ludzi cechę którą można nazwać "dobrotliwością". Tyle że owa cecha wcale NIE ujawnia się poprzez darowywanie nam naszych win już w obecnym naszym życiu fizycznym - tak jak niektóre religie wmawiają nam to naiwnie lub z przyczyn politycznych. Cecha ta manifestowana jest przez sposób i dokładny moment czasowy w jaki otrzymujemy kary i nagrody na jakie sobie zasłużyliśmy. Mianowicie, kary i nagrody są zawsze tak nam wymierzane przez Boga, aby w możliwie najkorzystniejszy sposób wpływały na nasz rozwój, a także aby zawsze nawzajem się balansowały w danym momencie czasowym. (Np. jeśli Bóg zmuszony jest zadać nam ból, jednocześnie w tym samym czasie dodaje nam też jakiejś radości na którą wcześniej sobie czymś zasłużyliśmy, oraz wice wersa. Stąd właśnie bierze się powiedzenie że "jeśli Bóg zatrzaskuje przed nami drzwi, zawsze jednocześnie otwiera dla nas okienko", oraz że "nie ma róży bez kolca".) Wyrażając to innymi słowami, swoją "dobrotliwość" Bóg wyraża przez takie serwowanie nam bezwzględnej sprawiedliwości, jakie jest dla nas najlepsze i jakie będzie posiadało najkorzystniejszy wpływ na nasz rozwój i życie.
       Zupełnie inaczej niż w obecnym życiu fizycznym wygląda wybaczanie naszych win podczas tzw. "sądu ostatecznego". Wszakże my wszyscy jesteśmy grzesznikami. Gdyby więc Bóg NIE wybaczał nam chociaż niektórych z naszych win podczas sądu ostatecznego, wówczas praktycznie nikt z nas NIE zasługiwałby na nieśmiertelne życie w królestwie niebieskim. Stąd to właśnie do owego sądu ostatecznego odnosi się wybaczanie opisywane w Biblii. Warto jednak odnotować, że do tamtego boskiego wybaczania Biblia przywiązuje wiele warunków i wymagań, jakie omawiane są szerzej na innych moich stronach - stąd tutaj omawiania tego NIE będę już powtarzał, a jedynie w następnym paragrafie podam (zielone) linki gdzie można je znaleźć.
       Oczywiście, jak zapewne czytelnik tego się spodziewa, działania istoty tak nieskończenie doskonałej jak Bóg, są bardziej kompleksowe niż daje się to wyrazić w powyższej kilkuzdaniowej odpowiedzi na pytanie. Dlatego, aby znacznie dokładniej poznać jak naprawdę Bóg działa, warto byłoby poczytać nieco więcej na ten temat. Swe czytanie warto zacząć od poznania krótkoterminowego i długoterminowego działania tzw. "pola moralnego", opisanego np. w punkcie #C4.2 strony morals_pl.htm. Potem zaś warto byłoby poznać opisy powodów niewybaczania nam win w naszym obecnym życiu fizycznym, oraz nakładania "samoregulującej się zasady" na wybaczanie nam win podczas "sądu ostatecznego" - zawarte m.in. w (5) z punktu #B1.1 strony antichrist_pl.htm oraz w punkcie #A1 strony prawda.htm. Warto też byłoby zapoznać się np. z tomami 4 do 9 monografii [1/4].


#C5. Dlaczego totalizm sprawę "wybaczania win" uważa za jedną z najbardziej kompleksowych i trudnych do krótkiego wyjaśnienia:

       Sprawa "wybaczania win" okazuje się być ogromnie złożona i obejmująca znaczną rozpiętość czynników od jakich ona zależy. Na przekór też, iż przez sporo już lat przemyśliwałem ją i próbowałem wypracować dla niej owe dotychczas brakujące nam odpowiedzi i wyjaśnienia, obecnie wszystkie te moje próby jedynie ujawniają jej złożoność, nadal zaś NIE dostarczają wyczerpujących sprawę odpowiedzi na typowe pytania tradycyjnie odpowiadane przez totalizm (np. na pytania "dlaczego" czy "jakie dowody to potwierdzają"). Dlatego w skrócie przypomnę tutaj tylko to co totalizm zawsze podkreśla - mianowicie iż także i w sprawie "wybaczania win" od zaraz wykonuj to co Biblia nam nakazuje i co mam nadzieję dokonywałeś już od dawna (lub co najwyższy już czas abyś zaczął dokonywać), mianowicie "wybaczaj bliźnim" ich przewinienia wobec ciebie, tj. te jakimi osobiście cię dotknęli lub skrzywdzili. Jednocześnie nieustająco wkładaj w sprawę zgłębiania tajników wybaczania win swoje własne przemyślenia. Wstępnego zaś rozeznania złożoności sprawy wybaczania win mogą dostarczyć ci moje własne jej analizy, zawarte w najróżniejszych opracowaniach jakie autoryzuję, a do jakich linki są m.in. zestawione pod hasłem "wybaczanie win" na mojej stronie o nazwie skorowidz.htm.
       Aby jednak NIE zostawić tu czytelnika w braku rozeznania co do powodów złożoności sprawy "wybaczania win", podsumuję teraz kilka ustaleń, do jakich doszedłem w swym wieloletnim zgłębianiu i analizowaniu tej sprawy. Ustalenia te są szerzej omawiane w w/w opracowaniach linkowanych ze strony "skorowidz.htm". Oto one:
       1. Moje badania empiryczne zdają się konsystentnie sugerować, że w naszym obecnym życiu fizycznym Bóg NIE wybacza nam naszych win. Mianowicie, badania totalizmu oraz Konceptu Dipolarnej Grawitacji zdają się dostarczać rosnącą ilość materiału dowodowego jaki potwierdza, że Bóg działając za pośrednictwem ustanowionych przez siebie "mechanizmów moralnych", w obecnym naszym życiu fizycznym prawdopodobnie NIE wybacza nam żadnych naszych win. Jego mechanizmy moralne działają bowiem niemal równie automatycznie jak dzisiejszy komputer, czy jak prawa fizyczne. Najwyraźniej też jeszcze w obecnym życiu ponosimy więc wszelkie konsekwencje za praktycznie wszystko co w tym swoim życiu uczynimy. Tyle, że owe konsekwencje typowo docierają do nas z kilkuletnim opóźnieniem czasowym zwanym czasem zwrotu, zaś jedynie tuż przed naszą śmiercią reszta ich balansu jaka uprzednio nam jeszcze NIE była zaserwowana ulega dokańczającego ją wypełnieniu. (Moment kiedy owe "zwroty" do nas docierają Bóg wybiera bowiem w najefektywniej edukujący sposób, tak aby jak najkorzystniej wpływał on na nasz rozwój i na wiedzę innych bliźnich, którzy poznają nasze losy).
       2. Analizy życia praktycznie każdego z nas ujawniają jednak, że bez wybaczenia nam przez Boga sporej części naszych win podczas tzw. "sądu ostatecznego", uzyskanie dostępu do przyszlego życia wiecznego w niebie NIE okazałoby się możliwe dla niemal nikogo. Wszyscy bowiem z nas są grzesznikami i praktycznie zapewne NIE istnieje człowiek, który NIE popełniłby w swym życiu jakichś poważnych grzechów. Stąd w odniesieniu do następnego życia wiecznego, zasłużenie sobie ma wybaczenie nam naszych win przez Boga jest absolutnie konieczne.
       3. Opisana m.in. w Biblii obietnica wybaczenia nam naszych win przez Boga - jednak wyrywana z kontekstu i niekompletnie wyjaśniona wiernym przez niektore religie, może mieć bardzo szkodliwy wpływ na niektórych ludzi. Wszakże u niektórych ludzi, nawykłych do wybierania w życiu tego co najłatwiejsze i wymagające najmniej wysiłku, może ona indukować postawę typu "po co ja mam się wysilać nad doskonaleniem swego charakteru i niepopełnianiem grzechów, kiedy dobry Bóg i tak mi w końcu wybaczy wszystko to co przeskrobałem" - tj. postawę omówioną szerzej w punkcie #A1 mojej strony o nazwie prawda.htm. Owa zaś postawa ściąga na ludzkość aż całą gamę szkód i problemów. Wszakże przykładowo (1) zniechęca ona wielu ludzi do doskonalenia swojego charakteru. (2) NIE dostarcza motywacji aby unikać popełnianie zła. (3) Okłamuje ona ludzi co do faktycznych wymagań uzyskiwania boskiego przebaczenia win. (4) NIE ostrzega przed faktycznymi konsekwencjami popełniania niektórych form zła jakie Bóg uważa za niewybaczalne, takimi jak np. (4a) że każdy agresor przegrywa rozpoczętą przez siebie wojnę, (4b) że homoseksualiści, razem z mordercami i szeregiem innych grzeszników, są wyłączeni z możliwości uzyskania przebaczenia swych win, (4c) że nieprzysparzanie wiedzy jest karane przez Boga - patrz "przypowieść o talentach", (4d) że wobec ludzi działa zasada "wymierania najniemoralniejszych". (5) Postawa ta NIE dopinguje też do osobistego uczenia się przykazań i wymagań Boga oraz do wdrażania ich we własnym życiu codziennym. Itd., itp.
       4. Dla powyższych i wielu innych istotnych więc powodów, na wybaczanie nam naszych win Bóg nakłada wiele warunków opisanych w Biblii. Sporo z owych warunków skomentowałem już szerzej np. w (5) z punktu #B1.1 mojej strony o nazwie antichrist_pl.htm - jako przykład takich warunków rozważ treść często powtarzanej modlitwy "Ojcze nasz ..." opisanej poniżej. Modlitwą tą Bóg stara się nam nieustająco przypominać, że On wybaczy nam niektóre winy tylko pod warunkiem jeśli my uprzednio wybaczyliśmy swym bliźnim podobne przewienienia jakie dotknęły i zaszkodziły nam samym. Skoro więc przebaczenie Boga jest nam absolutnie niezbędne, warto pamiętać aby jednak wybaczać i naszym bliźnim-winowajcom!
       5. W wielu przypadkach nasze własne NIEwybaczenie bliźnim tego co złego nam uczynili, eskaluje zło poprzez pobudzanie u nas agresji, prób zemsty, oraz narastanie naszych własnych problemów psychologicznych.. Jeden z bardzo istotnych międzyludzkich problemów niewybaczania polega wszakże na tym, że jeśli my (ludzie) świadomie NIE wybaczymy tym swoim bliźnim, którzy "podłożyli nam jakąś świnię", zaś mamy raczej mściwy charakter, wówczas dla nas samych ów brak wybaczenia staje się powodem najróżniejszych problemów psychologicznych, a ponadto zaczyna też znacząco psuć nasze stosunki z owymi bliźnimi. Natura ludzka ma bowiem tę cechę, że jeśli czujemy do kogoś głęboką urazę, wówczas trudno nam się powstrzymać przed jakimiś formami zemsty lub agresji, jakie świadomie lub podświadomie będziemy temu komuś serwowali. Z kolei owa agresja, lub zemsta, zakłóci pokojowe, przyjazne i harmonijne współistnienie między ludźmi, w jakiego utrzymaniu Bóg jest witalnie zainteresowany. Dlatego w imię utrzymywania pokoju i dobrych stosunków z bliźnimi, Biblia nam silnie nakazuje, aby bliźnim wybaczać ich winy. Nasz obowiązek wybaczania Jezus wpisał nawet w treść owej standardowej modlitwy do Boga "Ojcze nasz ... i wybacz nam nasze winy jak my wybaczamy naszym winowajcom..." - jaka to modlitwa (podkreślająca "samoregulującą się zasadę boskiego wybaczania"), jest szerzej omówiona m.in. w w/w (5) z punktu #B1.1 mojej strony o nazwie antichrist_pl.htm.
       6. Niektórzy ludzie, którzy wierzą, że "automatyczne wybaczanie" win bliźnim mają wbudowane w swój charakter, NIE uważają za stosowne formalnie "deklarować swe wybaczenie", czy dokonywać "rytuału wybaczenia". Istnieje wszakże wersja ludzkiego charakteru, który można nazywać "pokojowym", "nieagresywnym", "niemściwym", itp. Osoby mające taki charakter nigdy NIE uczynią aktywnie i fizycznie czegokolwiek złego swym bliźnim jacy "podłożyli im jakąś świnię" (ja osobiście wierzę, że mam tę właśnie cechę charakteru, jako że bez względu na to co ktoś by mi NIE uczynił, ja aktywnie NIE podejmę wobec niego żadnej fizycznej akcji zemsty, agresji, itp. (aczkolwiek dla uniknięcia tego samego problemu w przyszłości, ja pamiętam "kto" i "jaki rodzaj świni" mi kiedyś podłożył, zaś w celach edukacyjnych wcale NIE ukrywam posiadania tej pamięci). Tacy pokojowo nastawieni ludzie typowo po doznaniu jakiejś szkody od bliźnich postępują tak jakby nic się nie stało. W większości przypadków NIE organizują więc oni także owego spektakularnego rytuału zakończonego wykrzyknięciem w obecności świadków głośnej "deklaracji wybaczenia" w formie np. zdania "ja ci wybaczam". Ja osobiście kiedyś też wierzyłem, że taki rytuał, czy deklaracja przebaczania, NIE są potrzebne - wystarczy, że fizycznie postępujemy tak jakbyśmy wybaczyli danemu bliźniemu (chociaż dla własnego bezpieczeństwa, dla unikania ponownego powtórzenia tego samego błędu, oraz dla celów edukacyjnych, możemy w swej pamięci bezemocjonalnie zachować wiedzę o tym co dany bliźni, czy dany "intelekt grupowy", nam wyrządził). Jednak ostatnio odnotowałem, że istnieją coraz silniejsze trendy religijne (np. w gronie "Siódmych Adwentystów") aby taki rytuał, czy taką "deklarację wybaczenia", jednak grupowo realizować - ponieważ okazują się one wysoce korzystne dla wszystkich stron. Pod wpływem więc perswazji owych trendów religijnych, obecnie zaczynam też skłaniać się do poglądu, że z uwagi na wydatnie większy wpływ edukujący i znaczniejszą ilość dobra jakie taki rutuał czy deklaracja przebaczenia są w stanie spowodować, raczej powinniśmy rozważyć ich urzeczywistnienie w stosunku do co najmniej tych z bliźnich, którzy zawinili wobec nas w sposob wyraźnie odnotowalny dla każdego i publicznie skrzywdzili nas bardzo znacząco.
       7. Problem wybaczania dodatkowo komplikuje fakt, że coraz więcej dzisiejszych ludzi jest już aż tak niezdolna do rozróżniania zła od dobra, że są niezdolni do uświadomienia sobie i do zaakceptowania, iż czynią, lub uczynili, coś co jest szkodliwe dla ich bliźnich. Gdybyśmy więc np. podeszli do takich ludzi i głośno wyrazili im swoje przebaczenie, ci zapewne by dodatkowo nas pobili, czując się obrażonymi, że za "dobro" jakie właśnie (czy niedawno) nam wyrządzili, my ich publicznie oskarżamy o popełnianie zła, oraz odbieramy ich działanie jako wymagającą przebaczenia winę z ich strony! Tymczasem w takich przypadkach pamiętać należy, że wyrządzanie krzywdy samemu sobie, np. poprzez dobrowolne rozzłoszczenie kogoś słynącego z pobicia każdego kto mu się nawinie, jest też rodzajem grzechu popełnianego na sobie samych i należącego do tego samego rodzaju zła, do jakiego należy też popełnienie samobójstwa!
       8. Organ sumienia zdaje się pomijać "podszeptywanie" nam o obowiązku formalnego "zadeklarowania swego wybaczenia", czy dokonania "rytuału wybaczenia". Wszyscy mamy wbudowany w siebie organ moralny, jaki nazywany jest "sumieniem". Owo sumienie zna działanie mechanizmów moralnych i treść wszelkich istniejących praw moralnych. Kiedykolwiek więc w życiu usiłujemy uczynić coś wbrew działaniu owych mechznizmów lub nakazów owych praw, sumienie wyraźnie ostrzega nas przed uczynieniem tego. Na przekór jednak, że owo sumienie zawsze wie dokładnie co jest najmoralniejsze do uczynienia w danej sytuacji, ja praktycznie nigdy NIE odnotowałem, aby nakłaniało mnie do zadeklarowania swego wybaczenia winy jakiemuś bliźniemu, czy jakiemuś "intelektowi zbiorowemu", który wobec mnie zawinił. Jednocześnie jednak moje sumienie zawsze wyraźnie mnie ostrzega przed uczynieniem czegokolwiek, o czym wiem również kognitywnie, że łamałoby to jakieś kryteria moralności. To milczenie mojego sumienia w sprawie publicznego deklarowania swego wybaczenia, pobudza mnie do rozważania jakie są tego przyczyny. Czy np. wynika to z faktu, że ja nigdy NIE szukam ani realizuję zemsty i NIE staram się podjąć aktywnej fizycznej agresji wobec kogoś kto w przeszłości "podłożył mi świnię" (czyli faktycznie postępuję tak jak wybaczanie tego wymaga) - chociaż dla uniknięcia wielokrotnego powtarzania w swym życiu tych samych błędów, ja staram się pamiętać kto "podłożył mi już świnię" bowiem wiem, że jeśli uczynił to już raz, może uczynić to ponownie (dlatego lepiej mieć się na baczności wobec tej części jego charakteru). A może wynika to z braku wymogu publicznego deklarowania swego przebaczenia lub dokonywania "rytuału przebaczenia" - wszakże mój brak agresji i zemsty oraz dalsze pokojowe oddziaływanie i współistnienie z tymi co "podłożyli mi jakąś świnię" jest równoznaczny z cichym wybaczeniem. Albo być może, osobom które NIE są świadome iż uczyniły nam coś złego NIE trzeba wybaczać. A może Bóg celowo NIE daje mi poznać swego stanowiska w tej sprawie, abym logicznie i bez uprzednich uprzedzeń czy nawyków sam doszedł do poznania poszukiwanych odpowiedzi w sprawie wybaczania. Oczywiście, mogą też być jeszcze inne powody milczenia mojego sumienia.


#C6. "Próby" którym Bóg poddaje ludzi w imię "przysparzania wiedzy":

       Bóg stworzył człowieka dla określonego celu. Celem tym jest "przysparzanie wiedzy" zarówno (1) Boga i całego świata fizycznego, jak i (2) samych ludzi. (po szczegóły patrz punkt #C1 powyżej). Dlatego całe ludzkie życie jest jedną długą lekcją do nauczenia się, oraz jednym nieustającym pasmem egzaminów. Każdy kolejny egzamin życiowy Bóg zadaje nam w formie kolejnej "próby" (albo "testu") którą albo zdajemy, albo też zawalamy. Przykład takiej "próby" (czy "testu") którą już udało się relatywnie dobrze zidentyfikować i opisać, o której wiadomo, że Bóg nas nieustannie jej poddaje, jest "próba na ateizm". Bóg tak doskonale ją obmyślił, że jeśli my ją zdajemy, wówczas korzyści są nasze i całej ludzkości. Jeśli zaś my ją oblewamy, wówczas korzyści odnosi tylko cała ludzkość (nasza jest jedynie strata) - po szczegóły patrz punkty #A2 i #C5 strony will_pl.htm - o utrzymywaniu wolnej woli indywidualnych ludzi i o sterowaniu całą cywilizacją ziemską. Niestety, osoby które oblewają "próbę na ateizm" spotyka specjalne potraktowanie opisane m.in. w punkcie #F3 strony totalizm_pl.htm - o totaliźmie czyli najmoralniejszej filozofii świata. Okresowym "próbom" (czy "testom") poddawana jest też cała ludzka cywilizacja. Przykładem takiej próby (czy testu) przez który właśnie przechodzi cała ludzkość, jest "próba na skrytą okupację Ziemi przez szatańskich UFOnautów" - o której informuje nieco szerzej "część #F" tej strony, a także informuje "część #F" odrębnej strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi. Także i ta próba została tak sprytnie zaprojektowana przez Boga, że jeśli ludzkość ją zda, wówczas zyska na tym zarówno ludzkość jak i Bog - wszakże ludzkość będzie wtedy awansowana na wyższy poziom świadomości i moralny. Jeśli zaś ludzkość ją obleje, wówczas ciągle zyska na tym Bóg, bowiem pozwoli mu to utrzymywać i używać dotychczasowe narzędzia (tj. symulacje "UFOnautów", albo "diabłów") do sterowania losami indywidualnych ludzi i całej cywilizacji ludzkiej.


#C7. Czy znane są naukowe dowody na istnienie (softwarowo nieśmiertelnej) duszy i co się z tą duszą dzieje po naszej śmierci:

       Jeśli uważnie się rozglądnąć naokoło, poznanych już zostało podobnie dużo naukowych dowodów na istnienie duszy, jak dużo znanych już jest naukowych dowodów na istnienie Boga. Główny więc problem z dowodami na istnienie duszy jest taki sam jak z dowodami na istnienie Boga - mianowicie polega on na tym, że pewności i przekonania iż dusza istnieje NIE daje się komuś sprezentować za darmo, a trzeba sobie samemu je zapracować własnymi poszukiwaniami i własnym wkładem pracy (po szczegóły patrz punkt #B1 na stronie soul_proof_pl.htm - z zestawem naukowych dowodów na istnienie duszy). Ci czytelnicy którzy chcą się zapoznać z już zidentyfikowanymi przez autora tej strony naukowymi dowodami na istnienie duszy, powinni przeglądnąć albo całą totaliztyczną stronę soul_proof_pl.htm, albo też chociaż zaglądnać do punktu #C1.1 ze strony nirvana_pl.htm.
       Co zaś po naszej śmierci dzieje się z ową nieśmiertelną duszą ludzką opisane jest dokładnie w Biblii autoryzowanej przez samego Boga. Tyle tylko że Biblia używa raczej archicznego języka i nieprecyzyjnej terminologii, które aby dobrze zrozumieć trzeba je najpierw przetłumaczyć na dzisiejszy ścisły język naukowy. Próbka jak dokonywać takiego tłumaczenia bibilijnych wyrażeń i wersetów na dzisiejszy język naukowy zaprezentowana została m.in. w punktach #I1 do #I3 strony soul_proof_pl.htm - z zestawem naukowych dowodów na istnienie duszy.


Część #D: Co totalizm ustalił naukowo na temat metod za pośrednictwem których Bóg steruje losami indywidualnych ludzi i całej ludzkości:

      

#D1. Jak Bóg steruje losami świata fizycznego, tak aby losy te rozwijały się po jego myśli:

       Bóg stosuje w praktyce aż cały szereg metod sterowania losami świata fizycznego i ludzi, tak aby losy te rozwijały się w zgodzie z jego intencjami. W celu uzmysłowienia czytelnikowi szerokiej rozpiętości owych metod, poniżej skrótowo opiszę przynajmniej te z nich, które najlepiej reprezentują zupełnie odmienne ich kategorie:
       (i) Metoda "marchewki i kija". Najefektywniejszą metodę motywowania ludzi w istotnych dla Boga sprawach, którą Bóg używa dosyć powszechnie, Anglicy nazwają "metodą marchewki i kija". Przykładem praktycznej realizacji tej metody są "prawa moralne" jakie Bóg ustanowił i jakich przestrzegania Bóg surowo wymaga od ludzi - po szczegóły patrz punkt #I1 mojej strony o nazwie quake_pl.htm. Przykładowo, jeśli ktoś NIE chce wypełniać owych "praw moralnych", lub nie chce przyjąć do wiadomości ich istnienia, wówczas jest karany - czyli bity owym "kijem" z coraz to większą siłą i przez tak długo, aż zacznie wypełniać owe prawa. Z kolei ci co wypełniają prawa moralne w swoim życiu, są nagradzani, czyli dostają od Boga "marchewkę" przyjmującą formę np. tzw. totaliztycznej nirwany. Metoda marchewki i kija jest wzmiankowana na tej stronie aż kilka razy - np. patrz też punkty #C1, #C2, #F1 i #F7. Jest ona także opisywana na innych totaliztycznych stronach - przykładowo patrz punkt #C6 na stronie o nazwie god_istnieje.htm, oraz w innych totaliztycznych publikacjach (np. patrz podrozdziały JA2.4, JB2.1 i JC11.1.1 z tomów 6 i 7 mojej nieco starszej monografii [1/4]). W metodzie "marchewki i kija" ogromnie istotne jest to, co Bóg używa w charakterze "kija" oraz "marchewki". Przykładowo, "kijem" jest wszelkie zło nad którym Bóg sprawuje kontrolę - to dlatego np. Bóg "symuluje" istnienie "diabłów" i "UFOnautów" opisywanych w "części #F" tej strony.
       (ii) Sterowanie czasem. Na codzień Bóg steruje losami ludzi za pomocą swojej władzy nad "nawracalnym czasem softwarowym" - jaką to władzę daje Bogu specjalny twór softwarowy zwany "omniplan". (Najbliższe porównanie i wyjaśnienie do czego ów "Omniplan" jest podobny, są dzisiejsze gry komputerowe - w których "czas" i "życie" ich bohaterów mogą być kontrolowane przez grających je ludzi.) Dzięki użyciu owego "Omniplanu" Bóg decyduje "co" i "kiedy" wydarzy się w przyszłości. Tak też projektuje ową przyszłość, aby ta zawsze rozwijała się zgodnie z Jego zamierzeniami. Najlepsze zrozumienie mechanizmu jaki Bóg używa dla sterowania przyszłością można uzyskać po przeczytaniu punktów #C3 do #C4.1 z mojej strony o nazwie immortality_pl.htm.
       (iii) Wbudowywanie rozwiązania w każdy problem. Bóg stworzył obecny świat fizyczny w ogromnie inteligentny i przewidujący sposób. Owa ogromna inteligencja i przezorność wyłania się praktycznie ze wszystkiego. Przykładowo, dzięki niej wszystko co może stanowić problem, posiada również inteligentnie wbudowane w siebie rozwiązanie dla owego problemu, zaś spust odpalający owo rozwiązanie jest zawsze pod kontrolą Boga. Jednym z najdoskonalszych przykładów takiego problemu z wbudowanym w niego rozwiązaniem na jaki ja się natknąłem w swoich dotychczasowych badaniach, jest tzw. "uwięziona nieśmiertelność" opisana dokładniej w punkcie #H1, #F4 (7) oraz #F7 tej strony. Z tej formy nieśmiertelności mogą bowiem korzystać nawet bardzo szatańskie cywilizacje świata fizycznego - takie jak symulowana cywilizacja owych skrycie okupujących ludzkość szatańskich UFOnautów opisywanych w "części #F" tej strony. Wszakże dla osiągnięcia tej nieśmiertelności jedynie jest potrzebny odpowiedni rozwój techniczny, a ściślej zbudowanie tzw. wehikułów czasu. Problem jednak z cywilizacją która uzyska ten rodzaj nieśmiertelności polega na tym, że może ona uczynić ogromnie dużo zła. Jednocześnie zaś dla innych cywilizacji (np. dla ludzi z Ziemi) ciągle nie posiadających wehikułów czasu, staje się ona niezniszczalna oraz niemożliwa do pokonania. Poprzez bowiem cofania swego czasu do tyłu jest ona w stanie rozwiązać na swoją korzyść dosłownie każdy problem. Może ona także uważać siebie za nietykalną i za niekaralną nawet dla Boga. Wszakże panuje nad czasem i może uniknąć dowolnej kary poprzez cofanie czasu do tyłu. Dlatego podczas projektowania owej "uwięzionej nieśmiertelności" Bóg wbudował w ów problem rodzaj "ostatecznego rozwiązania". Rozwiązanie to ma postać tendencji takiej cywilizacji do samozniszczenia siebie samej w odległej przeszłości. Jak to więc wyjaśniam w punktach #H3, #F4 (7), oraz #F7, taka cywilizacja wiedzie życie stanowiące "nieistniejące istnienie". Znaczy niby ona istnieje i wszystkim solidnie daje się we znaki, faktycznie jednak to od dawna już jej nie ma. Wszakże w odpowiednim punkcie czasowym z dalekiej przeszłości wysadzi się ona sama w powietrze. Najwłaściwszy zaś moment kiedy wysadzenia tego ma ona dokonać, wybiera dla niej właśnie ów Bóg, do którego w swojej zarozumiałości cywilizacja taka z czasem odwraca się tyłem.
       (iv) Programowanie wszystkiego kodami których działanie wyzwalane jest za pomocą określonych "kluczy". W (3) z punktu #C1 mojej strony internetowej o nazwie evolution_pl.htm wyjaśnione zostało, że za każdym kodem stoi jakaś inteligentna istota. Zasada owa działa jednak i w odwrotną stronę. Faktycznie, to każda inteligentna istota w końcu wszystko wyraża kodem, każdy zaś kod zaopatruje w jakiś "klucz", który wyzwala jego działanie. Przykładowo, aby otworzyć nasz dostęp do komputerów używamy programów jako kodu, zaś "login" i "hasło" jako klucze do tego kodu. Aby używać banku, używamy konta jako kodu dla naszych finansów, zaś przykładowo numeru tego konta i naszego podpisu czy paszportu jako dostępu do tego konta. Aby przeczytać książkę używamy naszego alfabetu i języka jako kodu, zaś tytułu i autora danej książki jako klucza do jej znalezienia. Itd., itp. W dokładnie taki sam sposób postępuje Bóg. Wszystko zaprogramował on w postacji odpowiedniego kodu. Działanie każdego zaś z owych kodów wyzwalane jest za pomocą odpowiedniego klucza. Większość kodów jakie Bóg programuje wyrażone zostało za pomocą szczególnego języka zwanego ULT. Język ten opisany jest skrótowo w punkcie #B4 odrębnej strony internetowej o nazwie telepathy_pl.htm. Także "kluczem", który uruchamia owe kody, jest zwykle jakieś wyrażenie zapisane w owym języku ULT. (Magia owo wyrażenie kluczowe w ULT nazywa "zaklęciem".) Dlatego kiedy Bóg zechce zrealizować określone działanie, może po prostu wysłać telepatycznie ów klucz który wyzwoli to właśnie działanie. Ponieważ każde zjawisko i działanie jakie ktoś tylko jest w stanie sobie wyobrazić, zostało już zaprogramowane w jakimś kodzie i posiada klucz w języku ULT, które je wyzwala, Bóg swoim jednym słowem jest w stanie uczynić wszystko co tylko zechce. To też m.in. zapewne dlatego święte księgi podają, że na początku zawsze jest "słowo" (na dodatek do wyjaśnienia opisanego w (5) z punktu #C12 mojej stony o nazwie biblia.htm, że w Biblii "słowo" jest użyte w znaczeniu dzisiejszych pojęć: "informacja", "algorytm" i "program").
* * *
       Oczywiście, istnieje znacznie więcej metod sterowania losami świata fizycznego i ludzi, których Bóg używa, jednak których wszystkich nie będą tutaj wyjaśniał. Przykładowo, dzieci Bóg wychowuje, zaś dorosłych uczy używając bardzo efektywnej "zasady odwrotności" opisywanej szerzej np. w punkcie #B1.1 mojej strony o nazwie antichrist_pl.htm, wszystkimi ludźmi czasami steruje poprzez wprowadzanie do ich umysłów zachcianek i upodobań, jakie ludzie ci uważają potem za swoje własne, a jakie popychają ich do czynienia tego co Bóg dla nich zadecyduje. Podobnie "symulacjom" UFOnautów Bóg nakazuje takie sposoby i cele działania, jakie najbardziej służą właśnie boskiemu planowi. Aż cały szereg dalszych metod działania Boga, jakich tutaj NIE omawiam, zaprezentowałem w punkcie #C6 swej strony o nazwie god_istnieje.htm, oraz w punktach A2.1 do #A2.11 swej strony o nazwie totalizm_pl.htm.
       W tym miejscu warto także nadmienić, że każdą z metod działania jakiej używa Bóg, z powodzeniem używać mogą również i ludzie. Faktycznie bowiem metody działania Boga zawsze okazują się ogromnie efektywne, pozbawione następstw ubocznych, oraz najszybciej wiodące do sukcesu. Dlatego przykładowo metoda "marchewki i kija" okazuje się niezastąpiona w wychowywaniu dzieci oraz w tresowaniu zwierząt. Z kolei metoda znajdowania i wyzwalania rozwiązania ukrytego w każdym problemie pozwala ludziom na pokonywanie nawet największych przeciwności. Wystarczy w niej bowiem pamiętać że każdy problem faktycznie posiada wbudowane w siebie rozwiązanie, poczym zaś skoncentrować się na znalezieniu tego rozwiązania. (Jedna z najbardziej istotnych dla nas zasad wbudowanych w tę metodę, w moich opracowanich jest nazywana "prawem autostrady przez morze", zaś jej opis czytelnik znajdzie np. w punkcie #A2.4 strony totalizm_pl.htm.) Także "klucze" jakie uruchamiają kody programujące przebieg określonych działań używane są przez ludzi w magii (jako zaklęcia) czy w hipnozie (jako hasła wyzwalające okreslone postępowanie). Sporo bowiem tradycyjnych magii przez przypadek odkryło zwroty lub słowa kluczowe, które wyzwalają określone następstwa i potem wykorzystywała te klucze jako "zaklęcia". W taki właśnie sposób np. na Wyspie Wielkanocnej magowie powodowali kiedyś, że głazy same wznosiły się w powietrze i latały. W dawnych Chinach jacyś magicy zwani "death walkers" (tj. "przeprowadzacze umarłych") zdołali odkryć "zaklęcia" które powodowały że ciała umarłych stawały na nogi i maszerowały do domu - patrz opis z punktu #H2 na totaliztycznej stronie o nazwie sw_andrzej_bobola.htm. W czasach więc kiedy nie istniały jeszcze lodówki ani nowoczesny szybki transport, ich potomkowie przez wieki zarabiali na życie za odprowadzanie do domu zwłok umarłych, którzy stracili życie z dala od swoich rodzin i rodzinnych cmentarzy. Z kolei w dzisiejszej Malezji tzw. "Bomoh" takimi właśnie słownymi kluczami są w stanie powstrzymać deszcz przed padaniem. Z kolei dzisiejsi hipnotyzerzy formują własne kody i klucze jakie je wyzwalają. Nazywają to "sugestiami po-hipnotycznymi". Potem tylko wypowiedzą owo słowo kluczowe w pobliżu tak hipnotycznie zaprogramowanej osoby, zaś osoba ta wykonuje to co jej kiedyś nakazali.


Część #E: Co totalizm ustalił naukowo na temat tzw. "aniołów":

       W świetle informacji zaprezentowanych w punktach #B11 i #B12 tej strony, nadprzyrodzone istoty zwane "aniołami" można definiować następująco. "Anioły" są to krótkotrwałe "symulacje" pokojowo i pomocnie do ludzi nastawionych istot nadprzyrodzonych pozbawionych wolnej woli, jakie Bóg tworzy tymczasowo w celu zrealizowania za ich pośrednictwem jakiegoś pozytywnego działania, którego Bóg z ważnych powodów nie chce realizować samotnie lub pod swoim własnym szyldem. Innymi słowy, "anioły" to po prostu niektóre z licznych "cielesnych reprezentacji Boga" (opisywanych w punkcie #B12 powyżej) zaopatrzonych w pozytywne "osobowości" samego Boga, urzeczywistnionych w tymczasowej formie fizykalnej oraz tak zakamuflowanych, aby skonfrontowani z nimi ludzie NIE wiedzieli że mają do czynienia z wcieleniami samego Boga.


#E1. Dlaczego Bogu potrzebne są anioły:

       Ludzie tak są jakoś zbudowani, że wielkość innych ludzi oceniają oni po wielkości "świty" którą owi inni mają. I tak nawet jeśli ktoś jest królem, jednak pozbawiony został swej świty, wówczas w oczach innych staje się on już tylko zwykłym człowiekiem. To z tego powodu począwszy od czasów Elvis'a Presley'a, każdy co większy artysta amerykański stara się uformować i zawsze posiadać wokół siebie swoją właśną "świtę" (fachowo zwaną "entourage"), która nadaje im znaczenia i uznania w oczach innych ludzi.
       Bóg doskonale zdaje sobie sprawę z owej cechy ludzi. Dlatego, kiedy w jakiejś sprawie potrzebował uwypuklić czyjeś znaczenie, wówczas owego kogoś wysyłał do ludzi nie samego, a ze specjalnie przygotowaną mu "świtą", której uczestnicy dawniej nazywani byli "aniołami".


#E2. Jak Bóg stwarza owe anioły:

       Bóg ma tą cechę, że jest w stanie w tej samej chwili realizować triliony odmiennych działań. Pod względem swego funkcjonowania Bóg jest więc podobny do dzisiejszych multi-procesorowych komputerów. (Owe funkcjonowanie Boga podobne do dzisiejszych wieloprocesorowych komputerów opisałem nieco dokładniej w (3) z punktu #C6 odrębnej totaliztycznej strony prawda.htm.) Kiedy więc ów wszechmocny Bóg potrzebuje usług istot zwanych "aniołami", wówczas tymczasowo tworzy on istoty podobne do ludzi, pod których umysły podpina swój własny umysł - tak jak to opisane w punktach #B12 i #B13 powyżej tej strony. Każdemu też z owych tymczasowo stworzonych istot Bóg przyporządkowuje jedną ze swoich licznych osobowości - tą która najlepiej pasuje do danego zadania. Następnie tak równolegle steruje działaniami owych tymczasowo stoworzonych (zasymulowanych) przez siebie istot, aby precyzyjnie zrealizowały one przydzielone im zadania.


#E3. Czy więc faktycznie istnieją owe "anioły":

       "Tak", a jednocześnie "nie". Znaczy, "anioły" NIE istnieją w formie w jakiej zdają się opisywać nam je religie, czyli w formie niezależnych i samoświadomych istot duchowych posiadających swoją własną "wolną wolę" i własne życie, a istniejących w tej samej konsystencji, pochodzeniu i umiejscowieniu co Bóg. W tej samej objęctości przeciw-świata po prostu z aż wielu względów nie daje się umieścić więcej niż jedną samoświadomą nadrzędną istotę, jaka miałaby odrębną od Boga wolną wolę i intelekt, a jednocześnie miała niemal równorzędną jak Bóg moc. Cała zarządzana przez naszego Boga część przeciw-świata zajmowana musi więc być przez tylko jedną nadrzędną istotę, którą jest sam Bóg.
       Podobnie jednak jak "diabły", "anioły" istnieją w nieco innej formie. Mianowicie, są to tymczasowe "symulacje", pod których fizykalną formą kryje się jedna z licznych pozytywnie nastawionych do ludzi osobowości (wcieleń) samego Boga.
       Aby stworzyć sobie możliwość przyszłego wypracowania również i naukowego oraz ateistycznego wytłumaczenia dla faktu istnienia "aniołów", w obecnych czasach Bóg symuluje te istoty w dosyć wymowny sposób. Mianowicie są one tak tworzone, aby pod każdym względem przypominały one istoty będące kosmicznymi krewniakami ludzi, które osiągnęły ogromnie wysoki poziom zaawansowania technicznego i jednocześnie równie wysoko wywindowały w górę swoją moralność (tj. u których wszystko co czynią wykonywane jest w sposób, że wypełnia to prawa moralne). Owe symulacje wysoko zaawansowanych technicznie i moralnie istot, przez dawne religie nazywanych "aniołami", obecnie i w przyszłości mogą być też nazywane "totaliztycznymi kosmitami".

Rys. #E1 (oryginalnie Rys. C1 z traktatu [7/2])

Rys. #E1: Rysunek odtwarzający wygląd istotki która została tak zasymulowana przez samego Boga, aby wyglądała jak istota z gwiazd reprezentująca totaliztyczną cywilizację, której przedstawiciele od tysiącleci bezinteresownie dopomagają ludzkości, a stąd którzy stworzyli sobie u ludzi wzorzec dla pojęcia "aniołów". Bóg tak "symuluje" mieszkańców owej cywilizacji, jakby żyli oni w stanie "wiecznej szczęśliwości" opisywanej w punkcie #H2 tej strony. Stan ten odbija się w wyrazie szczęśliwości wyraźnie widocznym na ich twarzach. Z kolei wygląd powyższej istotki został tak zasymulowany, jakby był on przesłany na Ziemię za pomocą urządzenia zwanego "rzutnikiem telepatycznym", którego opis zawarty jest w punkcie #C4 z mojej strony telepathy_pl.htm.
       (Powyższa ilustracja oryginalnie pochodzi z traktatu [7/2] gdzie dostępna jest ona jako "Rys. C1". Jest ona także pokazana w monografii [1/4] jako "Rys. JF1".) To właśnie zachowanie powyższej istotki tak zostało zasymulowane przez Boga, jakby istotka ta starała się przekazać ludzkości w darze konstrukcję tzw. "piramidy telepatycznej", czyli jednego z najprostszych urządzeń technicznych ilustrujących zasadę użycia fal telepatycznych dla celów łącznościowych. Istota ta tak też się zachowywała, jakby obywatele cywilizacji do której ona należy nieustannie utrzymywali się w stanie nirwany. Na twarzy owej istotki dawało się nawet zobaczyć ową subtelną emanację szczęścia, jaka zawsze bije z twarzy tych wszystkich którzy właśnie doświadczają nirwany. (Po szczegóły na temat nirwany patrz też informacje ze strony nirvana_pl.htm - o zjawisku totaliztycznej nirwany.)
* * *
       Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto większość tzw. browser'ów które obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.


#E4. Jak Bóg ukierunkowuje obecne symulacje owych "aniołów" zachowujących się tak jakby nieustannie dopomagały one umęczonej ludzkości:

       Aczkolwiek rzeczową informację o generalnych trendach zawartych w dzisiejszych symulacjach "aniołów" przez Boga, trzeba wyławiać z całego oceanu mitów, wyobrażeń, oraz ludzkich wymysłów, przy odrobinie dobrej woli daje się już poskładać wstępny obraz ukierunkowania i cech jakie Bóg stara się nadać tym symulacjom pozytywnie nastawionych do ludzi istot nadprzyrodzonych. Oto najważniejsze składowe owego obrazu:
       1. Fizyczność i bliskie pokrewieństwo do ludzi. Obecnie Bóg tak symuluje "aniołów" aby wyglądały one jak istoty równie fizyczne jak ludzie. Prawdopodobnie w przyszłości Bóg planuje stworzyć jakiś materiał dowodowy który ujawni że "aniołowie" byli dalekimi krewniakami ludzi. Tyle tylko, że będąc cywilizacją znacznie starszą od ludzkiej, znacznie wcześniej niż ludzie opanowali oni wysoce zaawansowane technologie, takie jak wehikuły czasu, techniczną telekinezę, czy telepatyczne rzutniki. Można też przewidywać, że kiedyś będzie też promowane ateistyczne wyjaśnienie, że to owe zaawansowane technologie nadawały "aniołom" cech jakie ludzie uważali za nadprzyrodzone. Przykładowo, że mogli oni odbywać podróże w czasie, znikać z widoku, czy wkładać obrazy i myśli na duże podległości bezpośrednio do umysłów wybranych ludzi.
       2. Brak bezpośrednego (fizycznego) dostępu do Ziemi. Z generalnego trendu jaki daje się odnotować w sposobie na jaki Bóg symuluje dzisiejsze pojawienia się "aniołów", daje się wnioskować, że symulacja ta formuje następujący scenariusz. Ziemia jest obecnie symulowana jako kolonia skrycie zarządzana i intensywnie eksploatowanaą przez "diabłów" (w dzisiejszych czasach symulowanych przez Boga jako "UFOnauci" - opisani w "części #F" tej strony). Aby więc nikt nie przeszkadzał tym UFOnautom w wyczynianiu na Ziemi ich niecności, owi UFOnauci są tak symulowani jakby otoczyli oni Ziemię ciasnym kordonem swoich statków wojennych. Statek więc żadnej cywilizacji spoza ich własnego kręgu eksploatatorskiej konfederacji nie ma prawa więc obecnie przedrzeć się do Ziemi. Dlatego symulacja pomocy udzielanej przez owe totaliztyczne cywilizacje dawnych "aniołów" jest tak dokonywana, żeby wyglądała jakby cywilizacje te dopomagały ludzkości wyłącznie na odległość za pomocą tzw. rzutników telepatycznych. Natomiast wszelkie istoty symulowane przez Boga, które ludzie czasami spotykają fizycznie na Ziemi, faktycznie są symulacjami owych "diabłów" (tj. UFOnautów) opisywanymi w "części #F" tej strony. Tyle tylko, że będąc symulowane jako przewrotne i złe do samej kości, owe "diabły uwielbiają podszywać się pod aniołów". Dlatego owe istoty symulowane tak aby spotykane były przez ludzi na Ziemi, przewrotnie wmawiają ludziom, że są "aniołami", czy nawet samym "Jezusem", chociaż faktycznie ich natura i postępowania są symulowane jako czysto "diabelskie".
       3. Ochotnicze praktykowanie na codzień tzw. "uwięzionej nieśmiertelności". Jak to wyjaśniono w punkcie #H1 poniżej, owa "uwięziona nieśmiertelność" polega na używaniu wehikułów czasu do niekończącego cofania się w czasie do tyłu do lat swojej młodości. Dzisiejsi "aniołowie" są tak symulowani przez Boga, jakby właśnie ją praktykowali. Znaczy ich symulacja jest taka jakby owi "aniołowie" byli w stanie żyć wiecznie i utrzymywać się w stanie nieustającej młodości, sił żywotnych, oraz zdrowia. Ponadto niektóre symulacje "aniołów" zdają się sugerować, że istnieją już także totaliztyczne cywilizacje owych "aniołów" które wypracowały dla siebie tzw. "faktyczną nieśmiertelność" również opisywaną w punkcie #H1 tej strony. Tyle, że owe cywilizacje używają tej "prawdziwej nieśmiertelności" jedynie od czasu do czasu - podobnie jak dzisiejsi ludzie na Ziemi używają podróży dla poznawania świata.
       4. Życie w stanie nieustającej nirwany, oraz wynikające z tego uzyskanie "wiecznej szczęśliwości". Istoty symulowane jako "aniołowie" są tak prezentowani jakby opanowały one już umiejętność utrzymywania się w stanie nieustającej nirwany. Ich symulacje bowiem ujawniają, że owe istoty przez całe swe życie są niewypowiedzianie szczęśliwe. Stąd ich stan podpiera obserwacyjnie naszą znajomość "wiecznej szczęśliwości" opisywanej w punkcie #H2 tej strony.
       5. Niewypowiedziana dobroć i bezinteresowność. Owa symulacja "wiecznej szczęśliwości" w jakiej nieustannie utrzymują się te istoty, czyni je ogromnie przyjaznymi, pomocnymi, oraz bezinteresownymi. Są one niewypowiedzianie przyjemne w obcowaniu dla każdego kto ma z nimi do czynienia. To z kolei uzasadnia dlaczego ich pedantycznie moralne działania motywują ich, aby od tysięcy już lat bezinteresownie pomagały one ludzkości na odległość. Faktycznie też niemal wszystko co dobrego ludzkość zdołała dotychczas osiągnąć, zostało kiedyś tak zasymulowane jakby było to właśnie ich zasługą.

Fot. #E2

Fot. #E2: Wygląd prototypu najprostszego urządzenia do łączności telepatycznej, opisywanego pod nazwą "piramida telepatyczna". Budowa i działanie tego urządzenia zostały przekazane ludzkości w darze przez istotę tak umiejętnie zasymulowaną, jakby pochodziłą ona z totaliztycznej cywilizację żyjącej w stanie "wiecznej szczęśliwości". Z danych zgromadzonych z wcześniejszych podobnych symulacji zdaje się wynikać, że to właśnie owa cywilizacja dostarczyła też ludziom pierwzowzorów dla wielu innych cennych urządzeń technicznych. Opis powyższego urządzenia zaprezentowany został w punktach #E1.1 i #E1 z odrębnej strony o nazwie telepathy_pl.htm.
       (Oryginalnie powyższe zdjęcie zaprezentowane zostało jako ilustracja C2 (górna część) do traktatu [7/2]. Jest ona także pokazana jako rysunek N1 (góra) do monografii [1/4].) Powyższe zdjęcie pokazuje mnie (tj. dra Jana Pająka) trzymającego w rękach w wymagany sposób ową "piramidę telepatyczną" najbardziej szczegółowo opisaną w podrozdziale N2 z tomu 11 monografii [1/4]. Urządzenie to pozwala na telepatyczne transmitowanie myśli z jednego umysłu bezpośrednio do drugiego i to bez użycia mowy. Niezwykłością piramidy telepatycznej jest, że opisy budowy i zasady działania tego urządzenia podarowane zostały ludzkości przez jakąś anonimową istotę zasymulowaną jako reprezentant totaliztycznych kosmitów. (Czyli przez istotę kiedyś nazywaną przez ludzi "aniołem".) Obdarzająca nas tym urządzeniem istota zapowiadała, że będzie ono ułatwiało nam wzajemne kontakty z ich cywilizacją. Prototyp tego urządzenia pokazany na powyższej fotografii ciągle jeszcze nie działa. Jednak czytelnicy zapraszani są aby dołożyli swoje umiejętności techniczne i wysiłek do spowodowania jego zadziałania. Ogólna konstrukcja i działanie tego urządzenia opisane są w rozdziale D traktatu [7/2], oraz w podrozdziale N2 z tomu 11 monografii [1/4]. Z kolei zasada działania którą ono wykorzystuje, jak również opisy innych podobnych urządzeń, dyskutowane są na odrębnych stronach internetowych na temat "darmowej energii" oraz "telepatii". Na temat powyższej piramidy telepatycznej sporo informacji zawiera też wideo z YouTube o tytule Dr Jan Pająk portfolio - szczegółowo opisywane na mojej stronie portfolio_pl.htm, zaś krótko wspominane w punkcie #L5 niniejszej strony. Z kolei totaliztyczna cywilizacja istotki, która podarowała ludzkości opisy tej piramidy telepatycznej, najprawdopodobniej jest też autorem pełnego zatroskania o losy ludzkości ostrzeżenia nadanego podczas dziennika w telewizji UK, zaś opisywanego i linkowanego w końcowej części podpisu pod "Wideo #A0" z mojej strony o nazwie magnocraft_pl.htm.


Część #F: Co totalizm ustalił naukowo na temat tzw. "diabłów":

       W świetle informacji zaprezentowanych w punktach #B11 i #B12 tej strony, nadprzyrodzone istoty zwane "diabłami" można definiować następująco. "Diabły" są to krótkotrwałe "symulacje" wrogo i szkodliwie do ludzi nastawionych istot nadprzyrodzonych pozbawionych wolnej woli, które Bóg tworzy tymczasowo w celu zrealizowania za ich pośrednictwem jakiegoś niszczycielskiego działania, którego Bóg z ważnych powodów nie chce realizować pod swoim własnym szyldem. Innymi słowy, "diabły" to po prostu niektóre z licznych (celowo zaprogramowanych jako negatywne) "osobowości" samego Boga, urzeczywistnionych w tymczasowej formie fizykalnej oraz tak zakamuflowanych aby skonfrontowani z nimi ludzie NIE wiedzieli, że mają do czynienia z samym Bogiem.


#F1. Dlaczego w dzisiejszym świecie fizycznym musi istnieć zło:

       Zło jest konieczne aby motywować niektórych ludzi. Jak bowiem wiemy, nie każdy człowiek z chęcią czyni to czego Bóg od niego wymaga. (Znaczy, NIE każdy człowiek zawsze pedantycznie i z własnej woli stara się wypełniać wszystkie przykazania i wymogi Boga oraz wszelkie prawa moralne.) Do motywowania więc takich ludzi Bóg zmuszony jest stosować motywowanie, które w (i) z punktu #D1 powyżej nazywane jest "metodą marchewki i kija". Mianowicie, jeśli wykonują oni to co Bóg im zaleca, wówczas on ich wynagradza (czyli daje im "marchewkę"). Jeśli zaś odmawiają wykonania tego co Bóg im zaleca, wówczas ich karze (czyli traktuje ich "kijem"). Aby jednak owa zasada motywowania działała w praktyce, konieczne jest istnienie zła. Wszakże zło jest owym "kijem" jakiego Bóg używa na ludziach kiedy ci stają się "niegrzeczni" oraz przestają wypełniać ustanowione przez Boga przykazania i wymogi ani NIE zwracają uwagi na efekty działania mechanizmów moralnych.
       Oczywiście, sprawa istnienia "zła" (a także "dobra") jest bardziej kompleksowa niż skromne wymiary tej strony pozwalają to wyrazić. Wszakże np. zło i dobro są nawzajem przemienne. (Np. zbyt dużo dobra staje się złem, zaś zło z czasem przekształca się w dobro - co najłatwiej odnotować np. po następstwach wychowania dzieci przez tzw. "złych" oraz "dobrych" rodziców - tak jak opisuje to np. punkt #A3 z mojej strony o nazwie god_proof_pl.htm.) Ponadto w długoterminowym działaniu każde zło rodzi jakieś dobro, zaś każde dobro rodzi jakieś zło - tak jak opisuje to #A2.11 z mojej strony o nazwie totalizm_pl.htm. Zło serwowane tym co uprzednio sami byli źródłem zła dla innych pozwala też przywracać bilans sprawiedliwości, tak jak wyjaśniają to mechanizmy działania totaliztycznej karmy. Zło stwarza też "przykład", którego jedna z percepcji jest już dobrem. W dzisiejszym zaś świecie, w którym coraz więcej ludzi traci zdolność rozróżniania pomiędzy dobrem i złem, przykłady dotykającego tych ludzi "zła" znacznie lepiej niż przykłady zaserwowanego im "dobra" pozwalają im nauczyć się tego rozróżniania - co humorystycznie i obrazowo wyjaśniłem w punkcie #G3 strony przepowiednie.htm. Niemniej w swojej esencji, zło najlepiej służy ludziom jako podstawowy składnik motywowania. Stąd jest ono równie niezbędne naszej obecnej cywilizacji jak dobro.


#F2. Czy istnieją "diabły":

       "Diabły" NIE istnieją w formie w jakiej interpretują i opisują nam je religie, czyli w formie istot duchowych posiadających samo-świadomość i wolną wolę, istniejących niezależnie od Boga w tym samym umiejscowieniu co Bóg (tj. w "przeciw-świecie"), oraz wykazujących tę samą konsystencję i pochodzenie co Bóg. W zarządzanym przez naszego Boga obszarze przeciw-świata po prostu NIE ma miejsca na inne nadrzędne istoty odrębne od Boga i konkurujące z nim intelektualnie, a jednocześnie niemal równorzędne mu mocą. Cały ten obszar przeciw-świata zajmowany jest bowiem przez tylko jedną nadrzędną istotę, którą jest właśnie Bóg.
       Niemniej dla aż kilku istotnych powodów Bóg symuluje istnienie "diabłów". Wszakże przykładowo dla zarządzania światem Bogu jest potrzebne istnienie "kija", czyli "zła", zaś z wielu względów jest korzystniej jeśli ludzie sądzą że owo "zło" wywodzi się od "diabłów" a nie od samego Boga. Ponadto owe "diabły" doskonale nadają się do zaaranżowania naróżniejszych "prób" i "testów" jakim z ich pomocą Bóg może łatwo poddawać zarówno indywidualne osoby jak i całą ludzkość - tak jak to wyjaśnia punkt #C6.
       Owo "symulowanie" istnienia diabłów przez Boga powoduje więc, że "diabły" jednak istnieją - tyle, że w zupełnie innej formie niż ta którą opisują nam religie. Mianowicie obecnie diabły są symulowane przez Boga jako istoty fizyczne, będące kosmicznymi krewniakami ludzi, które osiągnęły ogromnie wysoki poziom zaawansowania technicznego, ale jednocześnie są upadli moralnie (tj. które chronicznie nie wypełniają praw moralnych, aczkolwiek również i nie łamią owych praw moralnych - stąd nie mogą być przez prawa te ukarani). Owe istoty przez dawne religie nazywane "diabłami" obecnie są więc symulowane w nowocześniejszej formie jako tzw. "UFOnauci". Faktycznie też ich działalność na Ziemi jest obecnie tak symulowana, jakby od początka dziejów ludzkich Ziemia znajdowała się w ich mocy. UFOnauci ci są też tak symulowani jakby potrafili budować urządzenia techniczne, które czynią ich niewidzialnymi dla ludzkich oczu, oraz które umożliwiają im np. przenikanie przez obiekty stałe takie jak mury czy skały. (Zasady działania takich urządzeń opisane są w rozdziale L z tomu 10 monografii [1/4] - szczególnie patrz tam podrozdział L2.) Stąd np. "kule się ich nie imają". Ich obecne symulowanie ciągle więc upodabnia ich do "istot duchowych" - na przekór że są one symulowane jako istoty fizyczne będące jedynie naszymi najbliższymi krewniakami z kosmosu. Więcej na temat sposobu na jaki Bóg symuluje istnienie "UFOnautów", w tym wyjaśnienia dlaczego kiedyś nazywano ich "diabłami", zawarte jest np. na stronie internetowej o nazwie ufo_pl.htm.

Fot. #F1

Fot. #F1: Oto zdjęcie odcisku buta ludzkiego, który liczy już około 550 milionów lat. Podobnie jak dzisiejsze symulacje "diabłów" (albo "UFOnautów") ów odcisk buta jest częścią rozleglejszej "próby" jakiej poddawana jest obecnie cała ludzka cywilizacja, a jaka symuluje sytuację że "ziemia okupowana jest sekretnie przez szatańskich UFOnautów". Notabene, wszystko wskazuje na to, że ludzkość już "oblała" fatalnie ową "próbę" - patrz też punkt #C6.
       (Oryginalnie zdjęcie to wywodzi się z rysunku P31 do monografii [1/4]. Jest ono także pokazane na rysunku E2 do monografii [8] - obie te monografie udostępniane są gratisowo za pośrednictwem niniejszej strony internetowej. Zdjęcie to jest również komentowane na odrębnej stronie internetowej o nazwie "ufo_pl.htm".)
       Powyższe zdjęcie (wraz z jego dokładnym opisem) przysłał mi potomek amerykańskich Indian z Utah o nazwisku Evan Hansen, o korespondowaniu z którym aż do dnia jego tajemniczej śmierci wspominam w punkcie #G2.3 ze swej strony healing_pl.htm. Evan był jednym z dwóch współodkrywców całego szlaku skamieniałych śladów po ludzkich butach, istnienie jakiego to szlaku zdjęcie to dokumentuje (obecnie powyższy ślad znajduje się w "Creation Museum", tj. w "Muzeum Stworzenia", USA). Ponieważ jego współtowarzysz z tamtego odkrycia zmarł wcześniej w raczej tajemniczych okolicznościach, Evan obawiał się o własne życie. Powierzył więc mi opiekę (kustodę) nad pozytywem fotografii (tj. nad slajdem) dokładnego miejsca tamtego znaleziska w górach Utah, którą to fotografię, "kiedy nadejdzie właściwy czas", ja miałem opublikować w jego imieniu wraz z dokładnym opisem co ona pokazuje. Wystarczyło bowiem, aby tamtą jego fotografię potem ktoś przymierzył do charakterystycznych elementów krajobrazu owych gór w Utah, zaś palec Evan'a wskazywał na niej miejsce na ziemi gdzie trzebaby kopać aby tuż pod powierzchnią natknąć się na resztę szlaku owych skamieniałych śladów butów przedpotopowego człowieka. Niestety, jako kustodian ja okazałem się niegodnym zaufania Evan'a. Na przekór bowiem, że opiekowałem się owym pozytywem zdjęcia tak samo starannie jak swoimi najważniejszymi dokumentami, do mieszkania jakie wynajmowałem w 10-tej Mili na Borneo ktoś sekretnie się dostał i wykradł mi ów pozytyw wraz z moimi schematami elektycznymi "Thesta Distatica" - jakie to schematy trzymałem w tej samej strzeżonej teczce z dokumentami zawierajacej m.in. i ów pozytyw fotografii Hansen'a. (To dlatego tą samą kradzież, tyle że z punktu widzenia utraty owych schematów Thesta Distatica, opisuję w podrozdziale LA2.3.3 z tomu 10 mojej monografii [1/5].) Obecnie NIE jestem więc w stanie opublikować zdjęcia, nad jakim kustodę z takim zaufaniem powierzył mi Evan Hansen na krótko przed swoją tajemniczą śmiercią - opisaną m.in. w #78 z podrozdziału #W4 w tomie 18 owej monografii [1/5], Najbardziej zaś w całej tej sprawie mnie dziwi, że ów "złodziej" z Borneo mógł mi ukraść sporo innych rzeczy, które dla typowych złodziejaszków są znacznie cenniejsze niż jakieś tam zdjęcie i schemat elektryczny, przykładowo, mógł mi ukraść paszport i/lub pieniądze. Z jakichś jednak powodów zadowolił się ukradnięciem jedynie owego zdjęcia i schematów Thesta Distatica. Niepokojące jest więc "dlaczego" ukradł tylko te dokumenty pełne informacji i znaczenia dla ludzkości, zastanawiające też jest "kim był" ów aż tak wybredny "złodziej", zaś zagadkowe jest "skąd wiedział" gdzie dokładnie wśród dużego zbiorowiska moich prywatnych rzeczy trzymałem wówczas te dwa najważniejsze dla niego i dla ludzkości rodzaje dokumentów?
       W podrozdziałach A3 i V3 z odpowiednio tomów 1 i 16 monografii [1/4] zostało m.in. zaprezentowane, jak na bazie "zasymulowanego uprowadzenia przez UFO" Polaka o nazwisku Andrzej Domała na planetę "Nea" (tj. uprowadzenia dokładniej opisanego w naszym wspólnym z Domałą traktacie [3b] o tytule "Kosmiczna Układanka") daje się też "alternatywnie" wyjaśnić "dlaczego" i "kiedy" powyższy odcisk buta ludzkiego został uformowany na Ziemi zanim jakiekolwiek rozwinięte formy życia zadomowiły się na niej. (Szczególnie warto tam zwrócić uwagę na "alternatywną" w stosunku do "stworzeniowej" historię ludzkości, oraz warto rozważyć reprezentowane przez tę alternatywę intencje wypaczenia faktycznych losów ludzkości stworzonej przez Boga.) Aby w kilku zdaniach podsumować zaprezentowane tam i zaprojektowane dla wypaczenia porawdy wyjaśnienia, to z tamtego uprowadzenia do UFO rzekomo logicznie zdaje się wynikać (na co w tamtym 1998 roku ja też "dałem się nabrać"), że ludzkość wcale nie wywodzi się z Ziemi, a z obecnie już nieistniejącej ogromnej planety zwanej "Terra", która setki milionów lat temu istaniała gdzieś w systemie Wega z konstelacji gwiezdnej Lutni. To właśnie na owej Terra Bóg miał stworzyć ludzi, poczym jakoby miał dokonać udoskonalającej ich ewolucji. Planeta Terra miała grawitację ponad 4 razy większą od ziemskiej. Owi ludzie z planety Terra około 550 milionów lat temu rozwinęli życie na Ziemi aby w końcu założyć tutaj kolonię ludzką. To właśnie odciski butów owych pierwszych naukowców z Terra rozpleniających życie na Ziemi jakoby są pokazane na powyższym zdjęciu. Niezależnie od Ziemi mieszkańcy Terra mieli jakoby rozprzestrzenić życie i rasę ludzką także na wielu innych planetach. Kiedy więc w wyniku niszczycielskiej wojny wysadzili oni swoją planetę w powietrze, owe kolonie ludzkie na innych planetach przetrwały. Niestety, kilka z tych kolonii zdegenerowało się moralnie i zaczęło wieść życie "kosmicznych bandytów i rozbójników" którzy dysponują ogromnie zaawansowaną wiedzą i techniką, jednak których moralność jest całkowicie zgniła. Owa konfederacja rozbójniczych krewniaków ludzi z czasem przejęła kontrolę nad Ziemią i obecnie bezwzględnie, chociaż w niewidzialny i niewykrywalny dla ludzi sposób, jakoby eksploatuje i wyniszcza ona ludzkość. Obecnie znamy ich pod nazwą "UFOnautów". Z uwagi jednak na ich niemoralne zachowanie, oszukańczość, wybuchowość, złośliwość i dzikie okrucieństwo, dawni ludzie nazywali ich "diabłami". Do jakich (skrytych) działań owi diaboliczni UFOnauci są zdolni, wyjaśnione to zostało na całej serii odrębnych stron internetowych, np. na stronach o nazwach military_magnocraft_pl.htm - o zniszczeniowym użyciu wehikułów UFO, bandits_pl.htm - o kosmicznych bandytach sekretnie działających w naszym gronie, predators_pl.htm - o ludobójcach, wtc_pl.htm - o zawaleniu WTC przez UFO, czy day26_pl.htm - o morderczym tsunami wywołanym przez UFO, a także w podrozdziale A3 z tomu 1 monografii [1/4].


#F3. Jak Bóg "symuluje" owe "diabły":

       Faktycznie wszystkie dane wskazują na to, że od dłuższego już czasu Bóg przestał nagminnie symulować "diabłów" jako właśnie "diabłów". (Tylko czasami czyni w tej sprawie wyjątek dla wyznawców różnych "kultów Szatana", dla osób uprawiających czary i magię, itp.) Prawdopodobnym powodem zaprzestania nagminnego symulowania diabłów jest, że w okresie średniowiecza, czyli już kilka stuleci temu, ludzkość haniebnie "oblała" próbę (test) jakiej Bóg ją poddał właśnie z pomocą owych symulacji diabłów. Dlatego od jakichś lat 1950-tych Bóg symuluje "diabłów" w już zmienionej i znacznie "nowocześniejszej" formie, jako tzw. UFOnautów. Oczywiście, podobnie jak dawne symulacje "diabłów", również i obecne symulacje "UFOnautów" są tymczasowe i krótkotrwałe. Stąd fizycznie istoty te wcale NIE istnieją, jednak dla względów praktycznych ich istnienie jest powtarzalnie symulowane przez Boga. UFOnauci są teraz tak symulowani jakby byli oni w posiadaniu wehikułów czasu, za pomocą których praktykują one odmianę nieskończenie długiego życia, która to odmiana w punkcie #H1 poniżej, a także na odrębnej stronie internetowej o wehikułach czasu, opisywana jest pod nazwą "uwięzionej nieśmiertelności". W tym rodzaju nieśmiertelności, każdy mieszkaniec cywilizacji UFOnautów w chwili kiedy osiągnie wiek starczy cofany jest w czasie do tyłu aż do lat swojej młodości. Przy owym cofaniu jednak jego pamięć, doświadczenia życiowe, cechy charakteru, osobowość, itp., pozostają dokładnie te same jakie miał ów starzec przed tym zanim został cofnięty w czasie do tyłu. W rezultacie, po każdym takim cofnięciu do tyłu, dany mieszkaniec owej cywilizacji UFOnautów staje się coraz bardziej zgorzkniały, rozczarowany, zazdrosny, złośliwy, szatański, itp. Wynik jest taki, że owe istoty symulowane jako UFOnauci po pojawieniu się na Ziemi są już aż tak szatańskie, iż nam ludziom nie daje się tego wprost opisać. Próby wyjaśnienia ich szatańskości zawarte są w punkcie #C9 strony internetowej timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu, a także w punkcie #M1 strony internetowej antichrist_pl.htm - o Antychryście. Oczywiście, Bogu NIE sprawia żadnej trudności takie zaprogramowanie jednej ze swoich osobowości, aby dokładnie symulowała ona osobowość owych szatańskich "diabłów". Wszakże jako twórca wszystkiego Bóg "wynalazł" dobro i zło - wie więc doskonale jakimi cechami zło się odznacza.


#F4. Dlaczego będąc kolejną próbą dla całej ludzkości "diabły-UFOnauci" symulowani przez Boga w dzisiejszych czasach muszą odznaczać się cechami łatwo identyfikowalnymi przez ludzi:

       Jeśli ktoś uważnie analizuje raporty z pojawień się i obserwacji owych UFOnautów symulowanych przez Boga, wówczas jest w stanie zgromadzić relatywnie dokładne informacje na ich temat. Okazuje się wówczas, że owi UFOnauci są symulowani przez Boga w taki sposób aby cechowali się całym szeregiem identyfikowalnych dla ludzi cech. Cechy te opisywane są na wielu odmiennych stronach internetowych totalizmu - przykładowo patrz strony evil_pl.htm, czy sw_andrzej_bobola.htm.
       Istnieje istotny powód dla którego Bóg symuluje UFOnautów z szeregiem identyfikowalnych dla ludzi cech. Wszakże Bóg poddaje obecnie ludzkość kolejnej "próbie" za pośrednictwem właśnie owego symulowania istnienia UFOnautów. Aby więc owa "próba" nosiła wszelkie cechy autentyczności, Bóg w swoich symulacjach musi kształtować określony generalny trend, czy też generalny jakby "scenariusz" owej próby. Dlatego w swoich symulacjach Bóg tak kieruje zachowaniami UFOnautów, jakby istoty te skrycie okupowały naszą planetę nieustannie już od zarania dziejów. Są więc one obecne praktycznie w każdej dziedzinie naszego życia społecznego. Wielu z nich jest też symulowane jak podszywa się pod co bardziej wpływowych z naszych przywódców. Poprzez więc obserwowanie owych przywódców możemy poznać nie tylko ich wygląd i cechy ich anatomii (które Bóg symuluje z kilkoma unikalnymi dla nich cechami), ale nawet ich charakter i cechy osobowościowe. Istnieje też nieustannie otwarty kanał komunikacji z owymi istotami. Kanałem tym jest Internet - a szczególnie internetowe grupy dyskusyjne. Jeśli bowiem ktoś pozna dokładniej cechy UFOnautów opisywane na stronach internetowych totalizmu, wówczas się okazuje że na internetowych grupach dyskusyjnych może bezpośrednio dyskutować z owymi "UFOnautami". (Owi UFOnauci zawsze są dobrze zamaskowani - znaczy zawsze używają pseudonimów i zawsze prowadzą swoją dyskusję w sposób całkowicie anonimowy.) Poprzez zaś otwartą dyskusję z nimi, każdy ma okazję dokładnie postudiować ich cechy, osobowość, cele, metody działania, itp. Innymi słowy, na podstawie wszystkich dostępnych obecnie źródeł informacji o UFOnautach daje się uformować relatywnie dokładny obraz owych "diabłów-UFOnautów" symulowanych przez Boga aby przetestować naszą cywilizację.


#F5. Jakie dowody nam potwierdzają że to Bóg symuluje "UFOnautów" (dawnych "diabłów"), oraz że Bóg formuje owe symulacje w rodzaj "próby" czy "egzaminu" dla całej ludzkości:

       Na przekór, że wielu ludzi praktykuje religię, która otwarcie nas naucza iż Bóg faktycznie "stworzył diabłów" w mocy których Ziemia znajduje się do dzisiaj, tylko nieliczni wierzący uznają faktyczne istnienie owych "diabłów". Zapewne jeszcze mniej ludzi uznaje, że istnieją UFOnauci. Niemal zaś zupełnie nikt nie zaakceptował jeszcze faktu, że "religijne diabły oraz dzisiejsi UFOnauci to jedne i te same istoty". Tymczasem totalizm nas naucza, że "diabły" i "UFOnauci" to praktycznie te same istoty, że są one symulowane przez Boga we formie fizycznej (takiej jak ludzie), oraz że symulowanie ich istnienia i działań na Ziemi jest jak najbardziej poważną "próbą" której Bóg właśnie poddał całą ludzką cywilizację. Przez też tak długo aż ludzkość NIE zdobędzie się na "zdanie" egzaminu owej "próby", Bóg będzie gnębił ludzkość za pośrednictwem owych istot i to z coraz to większą mocą. Z punktu więc widzenia nas ludzi, owe szatańskie "diabły" czy "UFOnauci" są tak realni i niebezpieczni, jakby istnieli w podobnie fizyczny sposób jak istniejemy my, czyli ludzie. Dla nas NIE ma bowiem wcale znaczenia, że są oni jedynie istotami tymczasowo symulowanymi przez Boga jako bardziej od nas technicznie zaawansowani kosmiczni krewniacy ludzkości. Będą oni bowiem nas wyniszczali w dokładnie taki sam sposób jakby istnieli fizycznie.
       Zapewne tylko nieliczni ludzie będą uważali, że "zło" wcale NIE jest Bogu potrzebne jako rodzaj "kija", który służy dyscyplinowaniu nieposłusznych ludzi. Jeszcze mniej ludzi prawdopodobnie przeoczy korzyści wynikające z faktu, że w oczach mało inteligentnych ludzi jest znacznie lepiej jeśli owo "zło" wywodzi się od istot odmiennych niż sam Bóg, czyli wywodzi się od owych "diabłów-UFOnautów". Na przekór tego, "pranie mózgu" jakie otrzymujemy od naszych religii zapewne spowoduje, że rzadko która osoba zrozumie, że w takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem dla Boga jest "symulowanie" istnienia owych zasiewaczy "zła" - czyli "diabłów-UFOnautów". Jedynym więc sposobem aby ujawnić komuś faktyczność takiej "symulacji" jest wykazanie, że istnieje materiał dowodowy który symulację tą potwierdza.
       Fakt, że to Bóg symuluje obecnie istnienie i działania UFOnautów, a także iż Bóg tak steruje tą symulacją UFOnautów aby uformować ją w postać kolejnej "próby" - której poddaje On właśnie całą ludzkość, daje się logicznie potwierdzić. Istnieją bowiem cechy owej symulacji, które potwierdzają taki właśnie jej charakter. Ponieważ zapewne wielu czytelników chciałoby usłyszeć, jakie dowody totalizm potrafi wskazać na poparcie owego stwierdzenia, poniżej wskażę te dowody. Oto więc wykaz najważniejszego materiału dowodowego, który moim zdaniem konklusywnie potwierdza ów warty poznania przez każdego fakt, że to Bóg symuluje istnienie i działalność szatańskich UFOnautów na Ziemi, oraz że tak kieruje On ową symulacją aby ta układała się w formę kolejnej "próby" dla całej ludzkości.
       1. Zgodność działań UFOnautów z zamiarami Boga - tj. na przekór swojej szatańskości i rzekomego ateizmu UFOnauci zawsze czynią dokładnie to co leży w interesie Boga. Ta niezwykła cecha UFOnautów zawsze mnie zastanawiała. Początkowo więc ją sobie tłumaczyłem, że Bóg po prostu posiada doskonałe metody sterowania postępowaniem UFOnautów. Z czasem jednak odnotowałem, że nawet w sytuacjach kiedy UFOnauci mieli kilka postępowań do wyboru, zamiast wybrać postępowanie, które byłoby przeciwstawne do intencji Boga, zawsze wybierali oni postępowanie, które najlepiej służyło intencjom Boga. Aby zaś tak się działo, pod umysły UFOnautów musiał być podstawiony umysł samego Boga.
       2. Logiczność "symulacji" w porównaniu z nielogicznością "trwałego stworzenia" swoich własnych wrogów. Biblia ogranicza swoje wyjaśnienia do lakonicznego potwierdzenia, że Bóg stworzył "serpentów", "diabłów", "demony", itp. Jednak nasz ludzki zdrowy rozsądek i logika się upierają, że wcale NIE leżałoby w interesie Boga stworzenie sobie samemu zajadłych wrogów, którzy nieustannie by Bogu mieszali w planach, zaś na walkę z którymi Bóg musiałby nieustannie tracić swój czas i wysiłek. Za to w interesie Boga leżałoby "symulowanie" istnienia takich wrogów - wszakże wówczas owi niby wrogowie faktycznie okazaliby się być pomocnikami Boga.
       3. "Talent" czy "specjalizacja" Boga w dokonywaniu softwarowych symulacji. Gdybyśmy przyrównywali Boga do tego co już znamy, wówczas moglibyśmy twierdzić, że "Bóg ma talent do symulacji". Wszakże zgodnie z tym co wyjaśnione zostało w punkcie #C2 strony god_proof_pl.htm - zawierającej zestawienie dowodów naukowych na faktyczne istnienie Boga, Bóg jest rodzajem ogromnego naturalnego programu, który "wyspecjalizował" się w softwarowym tworzeniu najróżniejszych manifestacji z posłusznego jego nakazom "płynnego komputera" jakim jest przeciw-materia. Stąd Bóg faktycznie ma jeszcze większe możliwości symulacyjne niż dzisiejsze komputery. A przecież wszyscy wiemy, że nawet nasze ciągle prymitywne komputery mogą symulować na swoich ekranach wygląd praktycznie wszystkiego.
       4. Moment pojawienia się - tj. masowe manifestacje UFO zaczęły się na Ziemi około lat 1950-tych, czyli w czasie kiedy ludzkość weszła w ów trwający do dzisiaj okres upadku religijnego i moralnego. Innymi słowy, kiedy ludzkość respektowała moralne i religijne życie, praktycznie NIE było zjawiska masowych manifestacji UFO.
       5. Inspiracyjny charakter - tj. Bóg zawsze formował głównie te symulacje, które inspirowały postęp i wzrost wiedzy u ludzi danych czasów. Przykładowo, w czasach poprzedzających rozwój astronomii, Bóg często symulował na niebie najróżniejsze obiekty kosmiczne, takie jak komety, dodatkowe księżyce i słońca, itp. Z kolei w czasach kiedy ludzkość miała właśnie zacząć wypracowywać "sterowce", Bóg nietypowo często symulował pojawianie się sterowców na niebie (np. na niebie Nowej Zelandii w owych czasach pojawiła się istna "inwazja sterowców"). W czasach poprzedzających wypracowanie techniki rakietowej, w Skandynawii szokująco często zaczęły pojawiać się tzw. "rakiety-duchy" (dyskutowane także w punkcie #B12 powyżej). W końcu w czasach kiedy mój Magnokraft został wynaleziony i ma być zbudowany przez ludzi, nagle niebo nad Ziemią zaroiło się od UFO o budowie i działaniu identycznych do moich Magnokraftów - po szczegóły patrz punkty #A6 do #A6.7 z mojej strony o nazwie portfolio_pl.htm.
       6. Niezbędność poddania ludzkości kolejnej "próbie". Jeśli dobrze się zastanowić, stan moralny ludzkości jest obecnie taki, że ludzkość paląco potrzebuje kolejnej "próby", która zadecyduje jej najbliższe losy - tj. próby która zależnie od swych wyników albo przywróci ludziom ich balans moralności i religijności (po szczegóły patrz strona will_pl.htm), albo też spowoduje już niedlugie sprowadzenie na siebie przez ludzkość samozniszczenia zapowiadanego licznymi starymi przepowiedniami - w rodzaju tych opisanych w punkcie #H1 strony przepowiednie.htm. Fakt więc, że każdy uważny obserwator rozwoju dzisiejszej sytuacji na świecie ma możność odnotowania, iż "próbie" takiej faktycznie ludzkość jest właśnie poddawana, jest kolejnym znaczącym dowodem na istnienie i prawdę opisywanej tu "symulacji".
       Jeszcze inne przykłady materiału dowodowego na poparcie twierdzenia że "istnienie UFOnautów i ich sekretna okupacja Ziemi są celowo symulowane przez Boga" są zawarte w punkcie #F2 strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi.


#F6. Jakie dowody nam potwierdzają że "dzisiejsi UFOnauci to faktycznie dawne diabły":

       Jeśli więc zaakceptujemy materiał dowodowy zaprezentowany w poprzednim punkcie i wykazujący że "UFOnauci są symulowani przez Boga tak jakby fizycznie istnieli - tyle że postępują jakby bez przerwy ukrywali się przed wzrokiem ludzi", wówczas następnym krokiem w naszej "drodze do wiedzy i do prawdy" jest wykazanie, że owi "dzisiejsi UFOnauci to faktycznie te same istoty, które dawni ludzie nazywali diabłami". Wszakże jeśli uda nam się to wykazać, wtedy automatycznie też wykażemy, że: (1) owe diabły-UFOnauci faktycznie pojawiają się ludziom tak jakby istniały fizycznie - chociaż faktycznie to istnieją tylko duchowo, że (2) owe diabły-UFOnauci pokazują się nam jako istoty w pełni materialne, takie jak my ludzie, tyle że pretendują iż urządzenia którymi dysponują znajdują się na nieporównanie wyższym od nas szczeblu rozwoju technicznego - jaki Bóg celowo z ich pomocą nam "symuluje" aby nas zamotywować do powiększania swej wiedzy, że (3) owe diabły-UFOnauci ilustrują ludziom swoim postępowaniem ogromnie niemoralną i szkodliwą filozofię nazywaną pasożytnictwo, a także że (4) fakt iż niektórzy ludzie widują i fotografują owe diabły-UFOnautów oraz ich latające gwiazdoloty, jest kolejnym dowodem materialnym na istnienie Boga - na dodatek do dowodów już zaprezentowanych na stronie god_proof_pl.htm.
       Ów ogromnie brzemienny w skutki fakt, że "dzisiejsi UFOnauci to symulacje tych samych istot które kiedyś były symulowane przez Boga jako diabły", został już formalnie dowiedziony (z użyciem metodologii naukowego dowodzenia) w podrozdziale V9.1 z tomu 16 nieco starszej mojej monografii [1/4] - też dostępnej nieodpłatnie za pośrednictwem tej strony internetowej. Przeglądnijmy więc tutaj skrótowo choćby najważniejsze kategorie materiału dokumentacyjnego użytego w powyższym dowodzie, który potwierdza konklusywnie, że "dzisiejsi UFOnauci to faktycznie te same istoty które kiedyś Bóg symulował jako diabły". Oto one:
       (a) Zachowania dzisiejszych UFOnautów są zbieżne z zachowaniami dawnych diabłów. I tak UFOnauci ilustrują sobą praktykowanie tej samej co dawne diabły szatańskiej filozofii nazywanej pasożytnictwem (która to filozofia jest dokładną odwrotnością opisanej w punkcie #J1 poniżej filozofii totalizmu). W dzisiejszych czasach UFOnauci są też sprawcami wszelkiego zła istniejącego na Ziemi i wszelkich nieszczęść jakie dotykają ludzi. Telepatycznie i hipnotycznie popychają oni ludzi do popełniania niecnych czynów - czyli "kuszą ludzi". Ponadto mordują, gwałcą, spychają ludzkość w dół i wyczyniają ludziom wszystkie inne niecności jakie tylko możemy sobie wyobrazić. Aby przytoczyć tutaj jakieś przykłady ich szatańskich zachowań, to zgodnie z materiałem dowodowym zaprezentowanym na stronie internetowej 26ty dzień UFOnautci spowodowali owo mordercze tsunami z dnia 26go grudnia 2004 roku. Z kolei zgodnie z dowodami ze strony internetowej Columbia zestrzelili oni również prom kosmiczny Columbia. Strona wtc_pl.htm oraz podrozdział O8.1 z tomu 12 monografii [1/4], prezentują materiał dowodowy że UFOnauci ponoszą także odpowiedzialność za odparowanie budynków WTC w Nowym Jorku w dniu 11 września 2001 roku.
       (b) Urządzenia techniczne używane przez UFOnautów umożliwiają im dokonywanie wszystkiego tego co byli w stanie dokonywać dawne diabły. I tak napęd osobisty UFOnautów umożliwia im nagłe znikanie z widoku lub nagłe zjawianie się w miejscach gdzie uprzednio nie było nikogo widać. Pozwala im też przechodzić przez materię stałą taką jak szyby i mury. Nasze kule ich się nie imają. Nie można też ich zranić naszymi odmianami broni. Ponadto ich napęd osobisty nadaje im zdolność do latania w powietrzu beż użycia żadnego widocznego dla oczu urządzenia czy ekwipunku. Z kolei ich urządzenia telepatyczne pozwalają UFOnautom wiedzieć co ludzie myślą. Natomiast urządzenia hipnotyzujące pozwalają im też wkładać ludziom do głów każdy morderczy pomysł jaki tylko zechcą.
       (c) UFOnauci formują zjawiska podobne do zjawisk formowanych przez dawnych diabłów. Przykładowo telekinetyczne urządzenia napędowe UFOnautów generują ozon, który dla dawnych ludzi śmierdział jak siarka. Indukują one również specjalny rodzaj "nadprzyrodzonego" jarzenia (doskonale znanego u diabłów), który na stronie telekinesis_pl.htm - o telekinezie, a także w podrozdziałach H6.1 i L2 z tomów (odpowiednio) 4 i 10 monografii [1/4] nazywane jest "jarzeniem pochłaniania".
       (d) Posiadanie wglądu do przyszłości i możliwość zmieniania przyszłości. Jak to wyjaśniłem w punktach #D5, #C3.1 i #C9, swej strony o nazwie timevehicle_pl.htm, a także wytłumaczyłem w podrozdziale V5 z tomu 16 swej monografii [1/4], posiadanie "wehikułów czasu" oraz wysyłanie tymi wehikułami całego systemu "kurierów czasowych" umożliwia UFOnautom wgląd do przyszłości oraz zmienianie przyszłego kursu rozwoju ludzkości jaki UFOnautom się NIE podoba. Dlatego UFOnauci, podobnie jak dawne diabły, wiedzą co ma dopiero nastąpić, oraz mogą tak to zmieniać aby lepiej to służyło ich szatańskim intencjom.
       (e) Anatomia UFOnautów jest identyczna z anatomią diabłów. Szczególnie dobrze to wyjaśniono na odrębnych stronach internetowych poświęconych opisowi UFOnautów, np. na stronach evil_pl.htm, aliens_pl.htm, czy sw_andrzej_bobola.htm. Przykładowo, UFOnauci - jak diabły, typowo mają "psie uszy", "długie, cienkie, często haczykowate, nosy", gruszkowate głowy (podobne do głowy owada "modliszki"), oraz "kurze nogi" (jak wyglądają takie "kurze nogi" UFOnautów, razem ze szczegółowymi opisami anatomii UFOnautów, zaprezentowane zostało w podrozdziale V8.1 z tomu 16 monografii [1/4]).
       (f) Manifestacyjne przeciwstawianie się Bogu. Pasożytnicza filozofia uprawiana przez UFOnautów z definicji przeciwstawia się prawom moralnym - które Bóg ustanowił i do wypełniania których Bóg zobowiązuje wszystkie istoty rozumne świata fizycznego. Stąd UFOnauci, podobnie jak dawne diabły, też manifestacyjnie deklarują, że są zajadłymi przeciwnikami Boga. Wielu też ludzi daje się złapać na "próbę" realizowaną przez Boga z pomocą zwodniczych deklaracji owych istot. (W rzeczywistości istoty te są jednak nawet więcej niż pomocnikami Boga.)


#F7. "Nieistniejące istnienie" UFOnautów - czyli dlaczego UFOnauci dają nam aż tak w skórę, chociaż kiedyś się okaże, że nigdy nie istnieli:

       Jeśli przebadać opinie społeczeństwa na temat UFOnautów, wówczas się okazuje że około połowa ludzi wierzy, że UFOnauci istnieją, z kolei pozostała około połowa wierzy, że UFOnauci wcale nie istnieją. Owe dwie grupy ludzkie nawzajem ze sobą walczą, bowiem nasze nawyki myślowe powodują iż każdy wierzy, że tylko jedna z tych grup może mieć rację. Tymczasem jedynie badania tzw. wehikułów czasu (opisywanych dokładniej na odrębnej stronie internetowej) ujawniają bardzo klarownie, że nawet bez uwzględnienia faktu symulacji UFOnautów przez Boga, obie te spierające się ze sobą grupy mają rację. Okazuje się bowiem, że jedną z inspirujących cech nadanych przez Boga owej symulacji UFOnautów jest, że UFOnauci w chwili obecnej faktycznie istnieją i solidnie dają się ludzkości we znaki, jednak w przyszłości się okaże, że w rzeczywistości to UFOnauci NIE istnieli w naszych czasach. (Chociaż znajdą się dowody, że istnieli oni przed naszymi czasami.) UFOnauci są bowiem tak symulowani jakby właśnie byli oni w trakcie tzw. "nieistniejącego istnienia".
       Dokładne wyjaśnienie "nieistniejącego istnienia" zawarte jest w punkcie #C8 odrębnej mojej strony timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu. Generalnie wynika ono z faktu, że w cywilizacjach praktykujących tzw. "uwięzioną nieśmiertelność" opisywaną w punkcie #H1 tej strony, wszystkie generacje tej cywilizacji przez cały czas są żywe. Wszakże wszystkie owe generacje prowadzą "wieczyste życie". Owe nieśmiertelne cywilizacje zawsze mają więc ciągle żywych przodków, którym w każdej chwili może wpaść do głowy aby wysadzić swoją cywilizację w powietrze. Ich przodkowie są więc nieustającym zagrożeniem, szczególnie że jeśli NIE nabyli oni nawyku i umiejętności pedantycznego wypełniania przykazań i wymogów Boga, zaś dzięki temu NIE wprowadzili się w opisany poniżej w punkcie #H2 stan "wiecznej szczęśliwości" wynikajacej z nieustającego trwania w "totaliztycznej nirwanie", wówczas z upływem czasu stają się oni coraz bardziej nieszczęśliwi. Taka sytuacja jest dokładnym przeciwieństwem sytuacji w cywilizacjach zwykłych śmiertelników - takich jak nasza na Ziemi. Wszakże u zwykłych śmietelników przodkowie już nie źyją - nie są więc w stanie wysadzić w powietrze całej swojej cywilizacji. Kiedy zaś w takiej cywilizacji nieśmiertelników ich przodkowie wysadzą swoją cywilizację w powietrze, wówczas wysadzają oni również wszystkich swoich następców jacy z nich się zrodzili. Stąd owi następcy cały czas żyją "na łasce" swoich przodków. W każdej też chwili może się okazać, że już nie istnieją. Prowadzą więc jakby życie, które jest rodzajem "nieistniejącego istnienia".
       Mnie osobiście najbardziej fascynuje w owym "nieistniejącym istnieniu" umiejętność i wierność z jaką Bóg dokonuje symulacji UFOnautów. Faktycznie to Bóg symuluje ich istnienie w precyzyjnie taki sam sposób, jakby kierował ich losami gdyby istnieli oni trwale i fizycznie - tak jak ludzie. Mianowicie, Bóg tak uformował warunki w jakich UFOnauci istnieją i działają, że UFOnauci ci zachowają się w przyszłości dokładnie tak jak to wymagane aby potem z możliwie największą łatwością wymazać ich całkowicie z oblicza świata fizycznego, a jednocześnie nadać światowi fizycznemu taką formę jakby oni rzeczywiście kiedyś istnieli. Wszakże kiedy z obecnej fazy "istnienia" UFOnauci ci przejdą w przyszłą fazę "nieistnienia" datowanego wstecznie na kilka tysięcy "ludzkich lat" temu, wówczas Bóg musi wymazać z oblicza świata fizycznego wszelkie ślady jakie oni by zostawili po sobie. Proszę zaś sobie wyobrazić jakt trudne owo wymazywanie by było, gdyby np. UFOnauci mieli własną "ambasadę" przy ONZ w Nowym Jorku. Wszakże wówczas trzeba by było wymazać z oblicza świata fizycznego nie tylko budynek owej ambasady, jak również i wszystko co o jej działaniach pisały by gazety i książki, a ponadto wymazać pamięć ich istnienia i działań u tysięcy ludzi. Dlatego więc Bóg tak symuluje działania UFOnautów, aby ze wszystkim ukrywali się oni przed wszystkimi. Ponadto aby oni sami niszczyli wszelkie ślady swego istnienia. Kiedy więc nadejdzie moment ich "wymazania z istnienia", praktycznie nie będzie trzeba dokonywać niemal żadnych zmian we wszechświecie.
       W chwili obecnej mamy na Ziemi zasymulowaną przez Boga sytuację, że owi szatańscy UFOnauci skrycie, aczkolwiek ogromnie zawzięcie, wyniszczają ludzkość - co dokładniej wyjaśnia cały szereg stron totalizmu, np. strony military_magnocraft_pl.htm - o zniszczeniowym użyciu wehikułów UFO, evil_pl.htm - o źle, day26_pl.htm - o tsunami zaindukowanym przez UFO, plague_pl.htm - o plagach rozsiewanych przez UFO, predators_pl.htm - o ludobójcach, tornado_pl.htm - o tornadach, hurricane_pl.htm - o huraganach, landslips_pl.htm - o obsuwiskach ziemi, ufo_pl.htm - o UFOnautach, shuttle_pl.htm - o zniszczeniu promu Columbia przez UFO, wtc_pl.htm - o odparowaniu WTC przez UFO, czy bandits_pl.htm - o bandytach wśród nas. W obliczu takiej sytuacji, dla nas ludzi ważne zaczyna być pytanie, kiedy Bóg wyzwoli owo "ostateczne rozwiązanie" problemu UFOnautów, czyli kiedy przeniesie ich ze stanu "nieistniejącego istnienia" w stan "nieistnienia". Ja osobiście wierzę, że chwila ta nastąpi tylko wóczas, "jeśli" i "kiedy" ludzie "zdadzą" obecną "próbę" czy "egzamin" jakim obecnie Bóg poddaje całą ludzkość, właśnie poprzez zasymulowanie "UFOnautów" oraz zasymulowanie "próby dla ludzkości na skrytą okupację Ziemi przez moralnie upadłych UFOnautów".
       Niezależnie od niniejszej strony internetowej, problematyka "nieistniejącego istnienia" omawiana jest także (jednak z odmiennych punktów widzenia) np. na totaliztycznych stronach internetowych o parasitism_pl.htm - o filozofii pasożytnictwa (patrz tam punkt #G5), a także o timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu (patrz tam punkt #C8), a także na kilku jeszcze innych stronach linkowanych pod hasłem "nieistniejące istnienie" z mojej strony o nazwie skorowidz.htm.


#F8. Inspirujące znaczenie symulacji wykorzystania "wehikułów czasu" przez UFOnautów:

       Aby lepiej inspirować postęp ludzkiej wiedzy i świadomości, symulowanie owych UFOnautów sekretnie okupujących Ziemię Bóg dokonuje tak umiejętnie, że UFOnauci owi "demonstrują" nam używanie swoich wehikułów czasu w praktycznie niemal każdej sprawie. Z kolei metody postępowania jakie oni nam demenstrują w używaniu owych wehikułów czasu, wskazują nam sposób na jaki możliwe staje się dokonywanie wielu rzeczy, które dla nas, tj. zwykłych śmiertelników z Ziemi, narazie są technicznie niemożliwe. Innymi słowy, naukowe obserwowanie UFOnautów i pracy ich gwiazdolotów nosi w sobie m.in. potencjał, że ludzkość szybciej i łatwiej zbuduje dla siebie używane przez nich wehikuły i inne urządzenia techniczne.


#F9. "Limbo" unieważnione - czyli jak kolejne referencje do rabunkowej działalności UFOnautów na Ziemi szybko znikają z chrześcijańskich kościołów:

Motto: "Tradycje formują fundamenty kościoła. Jeśli więc ktoś selektywnie usuwa wybrane tradycje mamy obowiązek poznać 'dlaczego' oraz 'kto naprawdę za tym się kryje'. Wszakże odpowiedź wymownie rzuca się w oczy z trendu owych usuwanych tradycji."

       Już za czasów mojej młodości, czyli nadal przez okres lat 1950-tych i 1960-tych, praktycznie niemal wszystko w kościołach chrześcijańskich zawierało jakieś (zupełnie niezamierzone) referencje do rabunku który na ludzkości skrycie dokonują szatańscy dysponenci gwiazdolotów zwanych UFO. Niektóre z owych referencji poopisywałem na najróżniejszych totaliztycznych stronach. Przykładowo, w (1) z punktu #D16 strony internetowej wroclaw.htm - o mieście Wrocławiu, a bardziej skrótowo również w (1) z punktu #D17 i w podpisie pod "Fot. #D18" na stronie internetowej milicz.htm - o mieście Miliczu, opisałem jak wyposażenia gwiazdolotów UFO są imitowane przez dawne ołtarze kościelne. Wszakże ołtarze te imitują urządzenia kontrolne w kabinie pilota wehikułu UFO. W tym samym punkcie opisałem też wywodzenie się bezpośrednio z wnętrza UFO takich dalszych elementów wyposażenia dawnych kościołów chrześcijańskich, jak konfesje, chrzcielnice, kolumnady, kopuły, wieże, oraz zagospodarowanie i wygląd wnętrza całych dawnych kościołów. Poszerzony opis "konfesji" zawarłem także w punkcie #D6.1 strony internetowej timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu. Z kolei w podpisie pod "Fot. #D2" z tamtej strony wroclaw.htm - o mieście Wrocławiu wyjaśniłem symbolikę kościelnych "rozet" jako imitacji wylotów z szesnasto-bocznej komory oscylacyjnej zawartej w pędnikach wehikułów UFO trzeciej generacji (zwanych także wehikułami czasu). Rozety te imitują wygląd owych pędników UFO kiedy te oglądane są przez widza nieobeznanego z działaniem napędu tych pozaziemskich statków kosmicznych, jeśli widz ów stoi pod spodem przelatującego UFO. Na dodatek do powyższego, w podrozdziale P6.1 z tomu 13 monografii [1/4] opisałem materiał dowodowy jaki ujawnia że dawny opis "raju" był faktycznie opisem wehikułu UFO typu K7.
       Tak duże nasycenie kościołów ziemskich symboliką która bezpośrednio referowała do wehikułów UFO, daje się wykorzystać do nadania większego realizmu owej boskiej "symulacji" sekretnej okupacji Ziemi przez UFOnautów. Wszakże przykładowo usuwanie owej symboliki musi sprawiać wrażenie, że ta sekretna okupacja jest tym bardziej realna. Dlatego począwszy od około 1978 roku, nagle zaczęło się na Ziemi masowe usuwanie z chrześcijańskich kościołów wszystkiego co sobą bezpośrednio referuje do wehikułów UFO. Na samym początku usunięciu uległy dwa najbardziej wymowne takie symbole, tj. artystycznie bezcenne dawne ołtarze kościelne, oraz generalna architektura kościołów - która od owego czasu nie mogła już naśladować sobą motywów zaczerpniętych z wehikułów UFO.
       Jednym z pojęć jakie w dawnym kościele chrześcijańskim bezpośrednio referowały do zawartości wehikułów UFO od tysiącleci rabujących Ziemię i ludzkość, było tzw. limbo. Limbo owo opisywane było przez kościół chrześcijański jako rodzaj hali w której gromadzone są wszystkie ludzkie dzieci jakie umarły przed tym zanim zdążyły być ochrzczone. Dzieci te miały tam zawisać bezwolnie i bez ruchu, poumieszczane w rodzajach jakby słojów czy próbówek.
       Czym faktycznie było owo "limbo" wiemy to już doskonale z dzisiejszych raportów ludzi uprowadzonych na pokłady UFO. Wielu z tych ludzi opowiada bowiem iż na pokładach UFO widzieli oni ogromne hale całe wypełnione tysiącami jakby szklanych "próbówek". W próbówkach tych są technicznie hodowane płody ludzkie jakie UFOnauci otrzymują poprzez zapładnianie we wehikułach UFO jajeczek (ovule) rabowanych od ziemskich kobiet podczas owych uprowadzeń do UFO, spermą rabowaną na UFO od ziemskich mężczyzn. O takich halach z UFO pełnych ludzkich płodów, a także o rabowaniu ludzkich ovule, raportowała Nowozelandka "Nosbocaj" uprowadzona do UFO, której formalny raport przytoczony jest w podrozdziale UB1 z tomu 16 mojej monografii [1/5]. Płody owe, po przewiezieniu ich na planety UFOnautów, są potem hodowane w rodzaj niewolników, których UFOnauci używają dla wszelkich najbrudniejszych, najbardziej niebezpicznych, oraz najbardziej przykrych robót. Niewolnicy owi, a ściślej nasze (ludzkie) dzieci rabowane nam bez naszej wiedzy i pozwolenia, w literaturze UFOlogicznej opisywane są pod nazwą biorobotów - opisy których zawarte są m.in. w w/w traktacie [3b] o tytule "Kosmiczna Układanka".
       Oczywiście, wiedząc że pierwowzory dla "limbo" znajdują się we wehikułach UFO, łatwo sobie dopowiedzieć, skąd dawny kościół chrześcijański wziął owo pojęcie. Mianowicie, prawdopodobnie jakiemuś dawnemu dostojnikowi kościoła uprowadzonemu do UFO, UFOnauci przypadkowo pokazali halę z owymi tysiącami płodów ludzkich. Kiedy więc ów dostojnik zapytał czym są owe płody, UFOnauci w typowy dla siebie kłamliwy sposób wyjaśnili mu że to "dzieci umarłe bez chrztu". Wszakże jak bardzo wprawieni w okłamywaniu ludzi są UFOnauci wskazują nie tylko moje badania, ale także badania wielu innych racjonalnych UFOlogów. Przykładowo, w podrozdziale VB3.4 z tomu 17 monografii [1/4] zestawiam niektóre ustalenia innych racjonalnych badaczy UFO na temat kłamstw UFOnautów (m.in. ustalenia ś.p. Dr Karli Turner - którą UFOnauci zamordowali w rewanżu za jej badania demaskujące ich skrytą okupację Ziemi.) Przykładowo, znany racjonalny UFOlog, Budd Hopkins, wyraża o UFOnautach następującą opinię, cytuję: "Ze wszystkich rzeczy, jakie wiemy o tych istotach, najważniejsze są ich dwie cechy: ich skłonność do oszukiwania oraz umiejętność implantowania w naszych umysłach poglądów i obrazów zgodnych z ich wolą. Nikt nie powinien wierzyć jakimkolwiek zapewnieniom z ich strony bardziej niż publikacjom sił powietrznych na temat realności istnienia NOLi."
       W dzisiejszych czasach wielu ludzi się dziwi dlaczego w dniu 4 października 2006 roku kościół rzymsko-katolicki zarządził że "limbo" zostaje skasowane. Powodem ich zdziwienia jest, że tak faktycznie to kościół nie posiada kompetencji aby zadecydować co ma istnieć a co nie ma istnieć w życiu pozagrobowym. Wszakże w zrozumieniu wielu ludzi, o tym jak owo życie pozagrobowe wygląda, decyduje Bóg a nie kościół. Jeśli jednak ktoś zrozumie, że w owym usunięciu "limbo" chodzi jedynie o wyeliminowanie z kościoła katolickiego kolejnej bezpośredniej referencji do skrytej działalności okupacyjnej UFOnautów na Ziemi, wówczas owo niedawne posunięcie kościoła przestaje już nas dziwić. Jedyny bowiem problem jaki w takim przypadku powinien nas nurtować, to z czyjej dokładnie inicjatywny owo systematyczne eliminowanie z kościołów bezpośrednich referencji do UFO jest faktycznie kontynuowane.
       Jeśli bowiem przeanalizować cechy owego usuwania z kościołów bezpośrednich referencji do UFO, to okazuje się że cechy te są bardzo wymowne. Przykładowo, w sierpniu 2017 roku, kiedy aktualizowałem tę stronę, usuwanie owo trwało już przez okres trzech kadencji papieskich, oraz obejmowało ono okres życia aż kilku pokoleń ludzi. Ktokolwiek więc je inspiruje, działa on w sposób wysoce długofalowy - podobnie jak to miało miejsce np. w wyniszczaniu wsi Wszewilki. Ktoś ten spowodował też usunięcie ołtarzy - które faktycznie stanowiły nie tylko serce kościołów, ale także niemal zawsze reprezentowały obiekty sztuki o niemal bezcennej wartości dla kultury ludzkiej. Ktokolwiek tego usunięcia ołtarzy dokonał, musiał mieć ogromne wpływy i ogromną moc perswazji w łonie kościoła. Usuwanie to też ma charakter dyktatorski - żaden kościół nie otrzymuje ani prawa do głosu, ani wyboru czy ma je zrealizować. Ktokolwiek więc je inspiruje jest nawykły do działania zgodnego z kanonami filozofii pasożytnictwa - tak przeciwstawnej do totaliztycznego ducha chrześcijaństwa. Usuwanie owo stoi też w zgodzie z treścią dawnych przepowiedni ludowych o końcowych latach kościoła i chrześcijaństwa. (Przepowiednie te częściowo omawiam w punkcie #F1 odrębnej strony internetowej przepowiednie.htm, a także pokrótce je streszczam w punkcie #I2 poniżej.) Ktokolwiek jest więc siłą napędową dla owego usuwania z kościołów referencji do UFO, nie bardzo respektuje on następstwa działania przepowiedni, przeznaczenia, losu, itp. To zaś tylko podsyca realizm sekretnej okupacji Ziemi przez szatańskich UFOnautów.
       Owo niedawne skasowanie "limbo", a także wszystkie poprzednie posunięcia władz kościoła katolickiego usuwające z kościołów wszelkie niezamierzone referencje do wehikułów UFO, są jedynie małą częścią symulowanej ostatnio na Ziemi jakby ogromnej kampanii samych UFOnautów. W kampanii tej systematycznie wyniszczane są wszelkie ślady działalności UFO na Ziemi. Niszczenie tych śladów jest wszechogarniające. Tylko jedna jego faza obejmuje usuwanie z Ziemi wszelkich śladów o charakterze materialnym, w rodzaju tych opisywanych na stronie totalizmu evidence_pl.htm - o dowodach działalności UFOnautów na Ziemi. Inna faza niszczenia owych śladów obejmuje coraz bardziej otwarte i bezczelne działania UFOnautów na Ziemi - w rodzaju tych opisywanych na całym szeregu stron totalizmu, np. na stronach military_magnocraft_pl.htm - o zniszczeniowych możliwościach wehikułów UFO, czy bandits_pl.htm - o bandytach w naszym własnym gronie. Usuwanie owych śladów obejmuje nawet umysły ludzkie. Z umysłow tych wiedza o UFO jest zawzięcie rugowana najróżniejszymi metodami. Jedną z takich metod jest kłamliwa kampania wyszydzająca jaka od długiego już czasu jest prowadzona w ziemskiej prasie oraz przez tzw. "luminarzy" oficjalnej nauki ziemskiej. Przykładowo w szyderczym artykule "Americans still convinced there are aliens about" (tj. "Amerykanie ciągle przekonani że istnieją kosmici"), który ukazał się na stronie A15 gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane w środę (Wednesday), February 21, 2007, jakiś zapewne UFOnauta twierdził, że procent ludzi w USA którzy ciągle wierzą iż kosmici odwiedzili kiedyś Ziemię, spadł z 25% w 1983 roku, do 15% w 2006 roku. Nie bardzo wiem skąd ów UFOnauta zaczerpnął swoje dane, bowiem jedynie kilka lat temu badania potwierdzały, że w owym USA w naloty UFOnautów na Ziemię wierzy ponad 60% ludzi. Wysoce rażące jest też owo ukryte szyderstwo tonu tamtego artykułu. Wszakże opublikowany on został w kraju (Nowej Zelandii) w którym w 1979 roku utrwalono UFO na kilkugodzinnym filmie ponad miejscowością Kaikoura. Autentyczności zaś tego filmu nikt nie zdołał podważyć. Innym doskonałym przykładem takich metod "manipulowania na poglądach ludzi" jest wieloletnia już obecnie szydercza nagonka na totalizm oraz na moją osobę. Wszakże wśród osób które natykają się na przykłady owej nagonki, rzadko znajdzie się ktoś kto zdobywa się na zadanie następującego pytania. Dlaczego przeciwko tak moralnie weryfikowalnej filozofii jak totalizm, a także przeciwko twórcy totalizmu, który przecież osiągnął poziom profesora uniwersytetu i którego kredencje każdy jest w stanie sobie sam sprawdzić, jakieś zamaskowane indywidua, które nie potrafią się wylegitymować nawet stawianiem kropek we właściwych miejscach zdania, tak zawzięcie wypisują w internecie najróżniejsze złośliwości i banialuki? Wyrażając to innymi słowami, gdyby dla napaści, które eskalowane są przeciwko totalizmowi, totaliztom oraz Konceptowi Dipolarnej Grawitacji starać się znaleźć jakieś fizyczne porównanie, to dałoby się je przyrównać do "hordy zamaskowanych małpoludów z czerwonymi rogami na głowach, wrzeszczących, że walczą w obronie dobra i moralności, podczas gdy właśnie mordowali by oni ludzi przybyłych na modlitwę do jakiegoś kościoła".


#F10. Ludzkość najwyraźniej zawala obecną "próbę na skrytą okupację Ziemi przez UFOnautów" - co więc może stać się dalej:

       Anglicy mają powiedzenie, które doskonale odzwierciedla metody działania Boga. Stwierdza ono że "jeśli ktoś odmawia przyjęcia przyjemnie zaserwowanej mu lekcji, wówczas ta sama lekcja będzie mu zaserwowana w bolesny sposób". Wszystkie fakty wskazują też na to, że ludzkość niedawno haniebnie "oblała" próbę i lekcję, które Bóg jej zaserwował za pośrednictwem obecnej symulacji skrytej okupacji Ziemi przez UFOnautów. Wszakże tylko "oblaniem" owej próby i lekcji przez całą ludzkość daje się wytłumaczyć fakt, że Bóg pozwolił i dopomógł mi zgromadzić i opublikować materiał dowodowy, iż UFOnauci wcale NIE istnieją w sposób trwały, a są jedynie tymczasowo symulowani przez Boga. Opublikowanie tego materiału dowodowego zamyka przecież tamtą poprzednią próbę, która była przyjemna, a otwiera następną "próbę" która będzie znacznie bardziej bolesna dla ludzkości.
       Co więc się stanie teraz, kiedy z całą pewnością już wiadomo, że ludzkość haniebnie "oblała" tamtą "próbę" serwowaną jej w przyjemny sposób. Ano, znając metody działania Boga łatwo mogę przewidzieć, że ta sama lakcje będzie teraz powtórzona, jednak tym razem będzie ona zaserwowana ludziom w sposób znacznie bardziej bolesny. Znaczy działania UFOnautów będą się nasilały. UFOnauci zaczną działać na Ziemi jeszcze bardziej otwarcie i bezczelnie, będą mordowali znacznie większe ilości ludzi, ich pojawienia będą coraz częstrze, itd., itp. Jeśli zaś ludzie nadal się NIE opamiętają i nie zaczną brać poważnie lekcji i próby która jest im serwowana, pewnego dnia może nawet dojść do takich aktów jak całkowite zniszczenie przez UFOnautów znaczącej proporcji ludzkości, całkowite zniszczenie obecnej cywilizacji technicznej na Ziemi, niemal otwarta "inwazja" UFOnautów na Ziemię, czy jak pojawienie się szczególnego UFOnauty popularnie zwanego Antychrystem.


Część #G: Co totalizm zdołał ustalić na temat tzw. "Antychrysta":

      

#G1. Czy faktycznie zjawi się Antychryst:

       Tak. W świetle "oblania" przez ludzkość "próby na skrytą okupację Ziemi przez moralnie upadłych UFOnautów", faktycznie wszystko wskazuje na to, że nasza Ziemia jest już obecnie celowo przygotowywana na przybycie na nią Antychrysta. Częścią tych przygotowań są np. zdarzenia opisywane m.in. na stronie 26ty dzień, czy Katrina. Wszystko też na to wskazuje, że istota ta może zjawić się już relatywnie niedługo. Tyle, że nie będzie ona wyglądała tak jak ludzie tego się spodziewają, ani jak spekulują na ten temat religijni akademicy. Moim osobistym zdaniem będzie ona podszywała się pod wygląd i zachowanie Drugiego Jezusa. Może więc ona przybyć w sposób i w okolicznościach nieco podobnych do tych jakie dla przybycia Drugiego Jezusa do NZ miasta Christchurch w 1999 roku opisałem w punkcie #G2 swej strony o nazwie przepowiednie.htm - tyle, że Antychryst zapewne wybierze bardziej sprzyjające jego przybyciu miejsce na Ziemi. Wszakże przybycie Antychrysta NIE będzie już "egzaminem" ze stanu ludzkiej wiary w Boga, a reakcją Boga na "oblanie" przez ludzi tego istotnego "egzaminu".
       Ponieważ UFOnauci są tak symulowani jakby opanowali oni niewidzialność wzrokową oraz inne cudeńka techniki, a jednocześnie są oni symulowani jako moralnie całkowicie zdegenerowani jednak wyglądający nieodróżnialnie od ludzi, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że ów Antychryst opisywany niezliczonymi przepowiedniami, tak naprawdę to przybędzie na Ziemię jako UFOnauta. Oczywiście, wcale nie przyzna się, że jest UFOnautą, a będzie pretendował, że jest np. Drugim Jezusem. Wszakże UFOnauta ma możność aby przybyć w ogniach, jak zwykle to czynią wehikuły UFO. Ma też możność aby czynić liczne "cuda" i "uzdrowienia" - jak te raportowane przez osoby uprowadzane do UFO. Taka właśnie możliwość przybycia na Ziemię Antychrysta w formie szatańskiego UFOnauty, analizowana była hipotetycznie w podrozdziałach A3 i A4 z tomu 1 monografii [1/4]. Najważniejsze informacje na ten temat są także zawarte na stronie internetowej antichrist_pl.htm - podsumowanie spekulacji na temat Antychrysta.
* * *
       Podsumujmy teraz co przeciętna osoba wie w dzisiejszych czasach na temat Antychrysta. Powszechnie znana wiedza na temat Antychrysta stwierdza, że owa szatańska istota przybędzie na Ziemię w początkach obecnego milenium. To zaś oznacza, że owo przybycie powinno nastąpić w przeciągu relatywnie bliskich już lat. Bezpośrednio przed jego przybyciem, planeta Ziemia trapiona będzie przez najróżniejsze plagi, takie jak zarazy, trzęsienia Ziemi, fale tsunami, szarańczę, huragany, tornada, itp. Ludzie będą również oznaczeni specjalną "liczbą bestii", która to liczba w/g opisów w Biblii przypomina np. używaną w Polsce liczbę "PESEL", a także zagraniczne odpowiedniki tej liczby. Faktycznie też, jak to wyjaśnione zostało dokładniej na stronach internetowych "26ty dzień" oraz "przepowiednie", wszystkie oznaki, które według Biblii mają poprzedzać przybycie Antychrysta, faktycznie już obecnie pojawiły się na Ziemi. Czyli Ziemia jest już przygotowana do przybycia owej szatańskiej istoty. Z owym przybyciem, lub z samą tą istotą, w jakiś sposób potrójna cyfra "6" będzie zwiazana. Po przybyciu na Ziemię, istota ta stworzy ogromne imperium polityczne. Zgodnie z przepowiedniami, owo imperium będzie rozciągało się na niemal połowę naszej planety. Antychryst przechwyci władzę polityczną nad owym imperium. To oznacza, że będzie on traktowany przez każdego jako władca i polityczny przywódca całego owego imperium. Będzie on czynił liczne "cuda" oraz widoczne "uzdrowienia". Z uwagi na owe cuda i uzdrawianie, będzie on twierdził, że jest Bogiem, zaś wielu ludzi będzie go czciło jak Boga. Jednak będzie on rządził z żelazną ręką. Dla przykładu, wszyscy obywatele jego imperium będą zaopatrzeni w tzw. "znak bestii" (którym może być np. hirurgicznie wprowadzony do ciał osobisty mikroprocesor identyfikacyjny - w którym będzie zapisana ich "liczba bestii". Ów "znak bestii" stanie się absolutnie konieczny dla zrealizowania praktycznie dowolnej działalności. Nawet zakup zwykłego chleba nie będzie możliwy bez niego. Jednakże, na przekór ogromnej władzy, Antychryst spowoduje wiele zniszczenia i cierpień na Ziemi. Ludzie pod jego rządami NIE będą wcale szczęśliwi ani bezpieczni. Zapoczątkuje on też wiele wyniszczających wojen. Na nasze szczęście, w końcowej bitwie, jaka ma mieć miejsce gdzieś niedaleko miejscowosci Armageddon (w Izraelu), zostanie on pokonany przez pozostałą część świata, jaka blisko końca jego panowania będzie reprezentowała siły dobra. Najbardziej interesujące w powyższym podsumowaniu na temat Antychrysta, to że wszystko co on uczyni: (1) leży w interesach UFOnautów, którzy okupują i eksploatują Ziemię, (2) leży w możliwościach tychże szatańskich UFOnautów, oraz (3) uprzednio było już wiele razy realizowane przez UFOnautów na Ziemi (po szczegóły patrz w/w strony o Antychryście lub strona 26ty dzień).


Część #H: Jak totalizm alternatywnie wyjaśnia najistotniejsze pojęcia bibilijne z pomocą cech i możliwości wehikułów czasu:

       Czytelnik być może brał kiedyś udział w grze towarzyskiej polegającej na łańcuchowym przekazywaniu sekretnej wiadomości. Na jednym końcu rzędu siedzących ludzi odczytuje się cicho do ucha jakieś zdanie zapisane na kartce, np. "główka czosnku zjadana każdego dnia trzyma z daleka nie tylko chorbę ale nawet i wampira". Następnie owo zdanie uczestnicy gry szepczą sobie łańcuchowo do ucha i z pamięci, aż ostatni z nich zapisuje je na kartce. Po jego zapisaniu odczytywane są obie wersje, tj. początkowa i końcowa. Okazuje się wówczas, że im więcej ludzi bierze udział w tej grze, tym bardziej wersja końcowa zdania różni się od wersji początkowej, np. dla powyższego zdania może ona zabrzmieć "głodne demony uprawiają w zaświatach czosnek na zakąski". Powyższa towarzyska zabawa doskonale demonstruje sytuację, z którą mamy do czynienia w wielu religiach. Zanim bowiem określona informacja dotrze do naszych czasów, lub zawędruje w nich do świętych ksiąg danej religii, często najpierw bywa ona tak właśnie powtarzana łańcuchowo i to przez wielu ludzi. (Aczkolwiek z pewnością NIE miało to miejsca w przypadku Biblii, bowiem dla Biblii Bóg dopilnował, oraz zagwarantował to nam w jej treści, żeby była ona spisywana przez ludzi bezpośrednio inspirowanych przez Boga.) W ten sposób w niektórych co starszych religiach, lub religiach ludów NIE znających pisma (np. Maorysów z Nowej Zelandii) sporo z faktów mogło ulec zdeformowaniu. Przykładowo, jeśli ktoś zapozna się z hinduistycznym opisem tzw. nirwany, wówczas się dowiaduje, że aby nirwanę przeżyć trzeba najpierw umrzeć i dostać się do nieba, zaś przedtem trzeba wieść życie pustelnika i świętego. Tymczasem moje badania i osobiste doświadczenia opisane dokładniej na odrębnej stronie o nazwie nirvana_pl.htm ujawniają, że nirwanę przeżywa się jeszcze w tym naszym życiu fizycznym, zaś na nirwanę może sobie zapracować praktycznie niemal każda osoba - jeśli wie jak to uczynić. (Np. ja osobiście wypracowałem dla siebie totaliztyczną nirwanę i przeżywałem ją nieustannie przez około 9 miesięcy.) Podsumowując esencję tego co tutaj chcę wyrazić, to wiele pojęć jakie przekazują nam religie, mogło zostać tak właśnie wypaczone w toku dziejów, oraz błędnie przeniesione z naszego życia doczesnego w zaświaty. Tymczasem oryginalnie pojęcia te mogły też być nam przekazane, aby m.in. nas ostrzegać przed pułapkami przyszłego życia fizycznego ludzi na Ziemi, oraz aby nam wskazywać jak unikać tychże pułapek. Mogły też służyć ujawnianiu ludziom co wspaniałego daje się także osiągnąć w naszym życiu fizycznym, jeśli pokieruje się tym życiem w moralnie właściwy sposób. Dlatego w niniejszej części zaprezentowałem kilka odmiennych interpretacji niektórych popularnych wyrażeń wywodzących się z Biblii, jakie to interpretacje odnoszą się do sytuacji, kiedy ludzkość dorobi się wehikułów czasu - jakie to wehikuły będą w stanie powtarzalnie cofać ludzi do lat młodości po każdym osiągnięciu wieku starczego. Te odmienne interpretacje mają to do siebie, że ujawniają nam one, iż sporo zjawisk jakie Bóg wyzwala w nadprzyrodzony sposób, daje się także wyzwolić technicznie - jeśli tylko ludzie osiągną wymagany poziom wiedzy i techniki (tj. jeśli nauczą się budować "wehikuły czasu" opisane na stronie o nazwie immortality_pl.htm).


#H1. Jak "życie wieczyste" może też być osiągnięte dzięki użyciu wehikułów czasu:

       Totalizm wyjaśnia, że odmiana "życia wieczystego" może być też uzyskiwana przez samych ludzi dzięki wykorzystaniu wehikułów czasu do powtarzanego nieskończoną liczbę razy cofania się w czasie do tyłu aż do lat swojej młodości po każdym osiągnięciu wieku starczego. Owo powtarzalne cofanie się w czasie do tyłu może być dokonywane za pomocą urządzeń technicznych mojego wynalazku, jakie ja nazywam "wehikułami czasu", a jakie opisuję szczegółowo m.in. na stronach o nazwach immortality_pl.htm oraz timevehicle_pl.htm. Takie "życie wieczyste" wypracują dla siebie mieszkańcy każdej cywilizacji, która osiągnęła już aż tak wysoki poziom rozwoju swojej techniki i wiedzy, iż zbudowała owe wehikuły czasu. Na odrębnej stronie internetowej, która wehikuły te opisuje, zostało też wyjaśnione, że gdyby ludzkość nie była aż tak zajęta negowaniem tego co oczywiste, ani wdrażaniem w życie tzw. przekleństwa wynalazców wobec swoich najbardziej twórczych ludzi, a raczej pozwalała np. mi urzeczywistniać moje wynalazki i udokumentować praktycznie moje zdolności twórcze, zamiast bez przerwy wysyłać mnie na bezrobocie, wówczas mogłaby ona mieć "wehikuły czasu" już obecnie. Wszakże od 1985 roku (kiedy to odkryłem jak działa softwarowy czas w którym żyją wszelkie stworzenia, w tym ludzie), aż do dzisiaj, ja już z całą pewnością zbudowałbym owe wehikuły czasu - co wyjaśniam dokładniej zarówno na owej stronie immortality_pl.htm, jak i w punktach #J1 i #J3 innej swej strony o nazwie magnocraft_pl.htm. Natomiast w przypadku gdybym z jakichś powodów (np. choroby czy wypadku) ja sam NIE zdołał zbudować do dzisiaj owych wehikułów czasu, wóczas z całą pewnością zdołałbym już wytyczyć innym kierunek badań, który doprowadziłby do ich zbudowania. Dlatego nawet w takim przypadku mojej śmierci czy wypadku, inni ludzie ciągle zdołaliby zbudować takie wehikuły czasu nie później niż w przeciągu już najbliższych 50 lat (zamiast kilkuset lat - jak im to zapewne zajmnie bez mojego bezpośredniego udziału). Znaczy, owo wieczyste życie ludzie mogliby osiągnąć już nie później niż za jakieś 50 lat. Ponieważ jednak po zbudowaniu owych "wehikułów czasu" nastąpi zjawisko "cofania się umiejętności budowy owych wehikułów do tyłu w czasie" (opisane poniżej w nastepnym paragrafie oraz w punkcie #H4), praktycznie to oznacza, że w takim przypadku pokolenia ludzi które już obecnie żyją na Ziemi mogłyby dostąpić owego "życia wieczystego".
       Zjawisko owego "cofania się do tyłu umiejętności budowy wehikułów czasu" wynika z samej natury owych wehikułów. Mianowicie po zbudowaniu owe wehikuły będą w stanie cofnąć do tyłu w czasie swoich własnych budowniczych, podczas gdy cała pamięć i wiedza jest przez tych budowniczych utrzymana. Z kolei po cofnięciu swoich budowniczych do tyłu, wehikuły te będą mogły zostać zbudowane już wcześniej. Jednocześnie zaczną się też społeczne naciski na tych budowniczych, aby zbudowali je wcześniej. Wszakże ich wcześniejsza budowa będzie oznaczała uchronienie przed śmiercią większą liczbę ludzi. W rezultacie proces owego cofania daty zbudowania tychże wehikułów zacznie się cofać do tyłu aż do chwili kiedy zostanie on zablokowany światopoglądem ludzi żyjących w danych czasach. Ja osobiście wierzę, że owo światopoglądowe zablokowanie nastąpi gdzieś na granicy mojego pokolenia.
       Istnieje poważny problem jaki wiąże się z owym "życiem wieczystym". Polega on na tym, że ludzie którzy praktykują owo życie wprawdzie żyją wiecznie, jednak owo ich wieczne życie polega na nieskończonym ich cofaniu się w czasie do tyłu do lat swojej młodości. Stąd w praktyce zawsze są oni przywiązani do tego samego czasu. Dlatego ta odmiana życia wieczystego nazywana jest przez totalizm "uwięzioną nieśmiertelnością". Niezależnie jednak od takiej "uwięzionej nieśmiertelności", istnieje jeszcze "nieśmiertelność prawdziwa". Jest ona jednak uzyskiwana za pomocą bardziej nadrzędnych wehikułów czasu pracujących na zupełnie odmiennej zasadzie działania. Wehikuły owe są jednak ogromnie trudne do zbudowania. Przykładowo, owe symulacje UFOnautów, które skrycie okupują Ziemię i których opisuje część #E niniejszej strony, nie są w stanie takich nadrzędnych wehikułów czasu zbudować, aczkolwiek wszystkie dane wskazują na to, że zwykłe wehikuły czasu zapewniające "uwięzioną nieśmiertelność" mają oni i używają już od co najmniej jakichś 100 tysięcy lat "nienawracalnego czasu absolutnego wszechświata" (tj. "lat atomów i minerałów"). Aby móc zbudować te nadrzędne wehikuły czasu dana cywilizacja musi być zdolna do wyzwolenia ogromnej dozy twórczości - co staje się tylko możliwe jeśli wszyscy jej mieszkańcy pedantycznie wypełniają tzw. prawa moralne. Dlatego szansę na wypracowanie dla siebie prawdziwej nieśmiertelności otrzymują jedynie cywilizacje, które wybrały drogę światła i życia precyzyjnie zgodnego z intencjami wszechświatowego intelektu - tj. życia zgodnego z treścią Biblii i rekomendowanego filozofią totalizmu. Dzisiejsza cywilizacja ludzka jest więc ogromnie daleka od otrzymania kiedykolwiek szansy na taką "nieśmiertelność prawdziwą". Wszakże w obecnej cywilizacji ludzkiej dominującą filozofią jest przeciwstawne do totalizmu tzw. pasożytnictwo.


#H2. Zjawisko "wiecznej szczęśliwości" osiąganej z pomocą wehikułów czasu:

       Totalizm wyjaśnia, że odmiana "wiecznej szczęśliwości" może być uzyskiwana przez samych ludzi jeśli dysponenci wehikułów czasu nabędą umiejętności uzyskiwania owej "uwięzionej nieśmiertelności" opisanej w punkcie #H1, oraz ową uwięzioną nieśmiertelność będą realizować w warunkach, kiedy każdy mieszkaniec danej cywilizacji przez całe swe życie utrzymuje się w stanie nieustannej nirwany, oraz kiedy pod żadnym pretekstem ani wymówką nigdy NIE będzie dokonywane cofnięcie w czasie kogoś kto NIE nabył jeszcze umiejętności utrzymywania się w stanie nieustającej nirwany oraz kto właśnie NIE doświadcza stanu totaliztycznej nirwany. Jak pamiętamy, owa "uwięziona nieśmiertelność" polega na powtarzalnym cofaniu się danej osoby w czasie z powrotem do okresu swojej młodości, oraz na przeżywaniu swojego życia nieskończoną liczbę razy. Jeśli owo powtarzalne cofanie się w czasie do okresu swojej młodości dokonywane będzie kiedy ktoś uprzednio osiągnął już stan totaliztycznej nirwany i kiedy ów ktoś wie jak, oraz chce, utrzymywać się w stanie nirwany przez całe swe życie, wówczas taka osoba będzie żyła nieskończenie długo, przez cały czas będąc niewypowiedzianie szczęśliwą. To właśnie z tego powodu taka sytuacja nazywana jest "wieczną szczęśliwością".
       Ponieważ cywilizacje przeżywające ową "wieczną szczęśliwość" postepują we wszystkim pedantycznie moralnie, w kolejnych powtórzeniach swego życia mogą one wybierać coraz doskonalsze warianty własnego postępowania. Wszakże kiedy postępują oni pedantycznie moralnie, wtedy poprzez zmienianie wariantów swego postępowania w kolejnych powtórzeniach życia wcale nie psują oni generalnego kursu jakim podąża ich cywilizacja. Dlatego jedną z cech "wiecznej szczęśliwości" jest, że jej uczestnicy nie tylko żyją wiecznie, ale dodatkowo w każdym powtórzeniu swojego życia mogą oni wybierać inną drogę przez życie.
       Znacznie szersze opisy i wyjaśnienia dotyczące "wiecznej szczęśliwości" zawarte są w punktach #B7, #B10 i #E1 z odrębnej strony internetowej o wehikułach czasu. Z kolei wyjaśnienie czym dokładnie jest owa "uwięziona nieśmiertelność" i jak ją kiedyś będzie można uzyskiwać, podane zostało w punkcie #B7 tamtej strony internetowej o wehikułach czasu.


#H3. Co to takiego "wieczyste potępienie" powodowane niemoralnym użyciem wehikułów czasu:

       Totalizm wyjaśnia, że sami ludzie też mogą sobie stworzyć sytuację "wieczystego potępienia" jeśli już dysponują oni wehikułami czasu mojego wynalazku, oraz jeśli swą umiejętność realizowania owej "uwięzionej nieśmiertelności" opisanej w punkcie #H1 urzeczywistniają oni bez pedantycznego przestrzegania wymogu, iż każda osoba cofana do tyłu w czasie do lat swej młodości musi uprzednio wprowadziś się, a potem nieustannie się utrzymywać w stanie totaliztycznej nirwany. Jak to bowiem wyjaśniłem już w punkcie #H1 powyżej, taka "uwięziona nieśmiertelność" polega na powtarzalnym cofaniu się danej osoby do tyłu w czasie po każdym dożyciu do czasów własnej starości. Jednak po każdym takim cofnięciu się do czasu swej młodości, pamięć cofniętego w czasie, a także jego nawyki, osobowość, charakter, złośliwość, szatańskość, itp., pozostają w nim takie jakie miał on po osiągnięciu swej starości. W rezultacie, z powodu powtarzalnego cofania się w czasie do tyłu bez uprzedniego osiągnięcia totaliztycznej nirwany poziom szatańskości takiej cywilizacji nieustannie by rósł. Brak w niej przecież nirwany, która wywarłaby na nich swój zbawienny wpływ uszczęśliwiania. Wszakże nirwana zmienia charakter i osobowość tych co ją właśnie przeżywają. Ludzie w nirwanie stają się ogromnie mili w obcowaniu, przyjaźni, pomocni, uczynni, kochający, zawsze ze wszystkiego zadowoleni, itp. Natomiast przy braku owej nirwany, wszyscy mieszkańcy takiej "beznirwanowej" cywilizacji stwarzają sobie nawzajem rodzaj nieustającego piekła i są bez przerwy niewypowiedzianie nieszczęśliwi. Jednak nadal nie mogą powstrzymać się przed pokusą aby po osiągnięciu starości ponownie cofnąć się do czasu swej młodości i jeszcze raz przeżyć własne życie, nawet kiedy jest ono jednym pasmem nieszczęścia, oraz nawet kiedy każde cofnięcie się w czasie dla ponownego przeżycia swego życia czyni ich jeszcze bardziej nieszczęśliwymi. Takie więc nieskończenie powtarzane przeżywanie swego życia bez osiągnięcia nirwany, powodujące coraz wyższy poziom nieszczęśliwości, totalizm nazywa "wieczystym potępieniem". Wszakże doświadczający je ludzie zmuszeni są żyć w istnym "piekle", jakie sami sobie postwarzają.
       Cywilizacje przechodzące przez takie "wieczne potępienie" zmuszone są nakładać ogromną liczbę restrykcji na swoich obywateli, co do wyboru postępowania jakie wolno im podejmować w każdym powtórzeniu swojego życia. Wszakże dla przykładu, aby móc wykorzystywać ludzkich niewolników z Ziemi, nie wolno im pozwolić aby niewolnicy ci się uniezależnili od okupujących ich UFOnautów. Dlatego życie w "wiecznym potępieniu" wprawdzie pozwala na niezliczone cofanie się w czasie do tyłu, jednak po każdym takim cofnięciu dany nieśmiertelnik wcale nie ma wolnego wyboru jak wolno mu postępować. Musi bowiem wówczas postępować tak jak nakazują mu to inni jego nieśmiertelni współziomkowie. Praktycznie zaś to oznacza, że nawet po tysięcznym z kolei powrocie do czasu młodości, każdy taki nieśmiertelnik też musi ponownie iść do tej samej szkoły, pisać te same klasówki, znosić te same wybryki swoich coraz bardziej niemoralnych kolegów, spotykać tych samych ludzi, tracić tego samego psa, itd., itp. Odnotuj jednak, że takiego nudnie powtarzalnego tego samego życia tysiące razy wcale nie muszą znosić uczestnicy "wiecznej szczęśliwości" opisanej w poprzednim punkcie #H2 - którym za każdym powtórzeniem wolno zmieniać swoją drogę życiową.
       Przykładem cywilizacji, która właśnie doświadcza takiego wiecznego potępienia, są symulacje owych szatańskich UFOnautów którzy skrycie okupują naszą planetę, zaś których opisy zawiera część #E tej strony. Istnieje film fabularny nakręcony w 1993 roku, a noszący tytuł "Groundhog Day". Scenariusz do tego filmu napisany zapewne został albo przez UFOnautę, który używa wehikułu czasu do takiego powtarzalnego cofania się w czasie do tyłu i do ponownego przeżywania tych samych dni i zdarzeń, albo przez kogoś komu taki UFOnauta wyjaśnił jak to się czuje takie powtarzalne przeżywanie tych samych zdarzeń. Film ten bowiem doskonale odzwierciedla odczucia i losy danego uczestnika takiego "wiecznego potępienia", który nieskończoną liczbę razy musi przeżywać dokładnie te same zdarzenia. W owym filmie Bill Murray gra reportera telewizyjnego, który za pomocą wehikułu czasu (wcale nie pokazanego na owym filmie) jest powtarzalnie cofany w czasie do tyłu do początka tego samego dnia. Ponieważ to jego czas jest cofany do tyłu wehikułem czasu, on sam dokładnie pamięta wszystkie poprzednie przebiegi i zdarzenia tego samego dnia. Jednak wszyscy inni aktorzy z owego filmu, włączając w to Andie MacDowell i Chris'a Elliot, reprezentują nas, ludzi, którzy dany dzień przeżywają po raz pierwszy wcale nie będąc cofani w czasie. Ponieważ dla nas ten sam dzień jest przeżywany po raz pierwszy w naturalnym przebiegu naszego czasu, my nie pamiętamy jego kolejnych powtórzeń. Dlatego dla nas ludzi wszystko co się zdarza podczas takich powtórzeń tego samego czasu, zawsze zdarza się dopiero po raz pierwszy. W sumie film ów stanowi doskonałą ilustrację dla wielu aspektów "uwięzionej nieśmiertelności" praktykowanej bez osiągania nirwany. Przykładowo, ilustruje on doskonale jak taką możliwość cofania się w czasie niemoralne istoty (np. UFOnauci) są w stanie wykorzystać dla osiągania najróżniejszych korzyści. Ilustruje on również eksperymentalną "metodę prób i błędów" za pomocą której UFOnauci poprzez takie powtarzalne cofanie czasu do tyłu są w stanie rozwiązać na swoją korzyść praktycznie każdą sytuację jaką tylko w życiu napotkają. Film pokazuje też dlaczego i w jaki sposób takie "wieczne potępienie" jest faktycznie również rodzajem wyrafinowanej tortuty dla tych którzy go doświadczają poprzez techniczne cofanie swego czasu do tyłu. Oczywiście, rzeczywiste życie UFOnautów jest znacznie bardziej złowieszcze niż to pokazano na owym oględnym filmie.
       Znacznie szersze opisy i wyjaśnienia dotyczące "wieczystego potępienia" zawarte są w punktach #B7, #B10 i #E1 z odrębnej strony internetowej o wehikułach czasu. Natomiast owo wyjaśnienie czym jest "uwięziona nieśmiertelność" podane zostało w punkcie #B7 tamtej strony internetowej o wehikułach czasu.


#H4. Ludzki odpowiednik "sądu ostatecznego" wynikający z użycia wehikułów czasu:

       Filozofia totalizmu też nam wyjaśnia, że ludzki odpowiednik "sądu ostatecznego" jest możliwy do zaistnienia, jeśli w owym krótkim okresie czasu w historii ludzkości, kiedy kilka generacji mieszkańców Ziemi objętych procesem cofania się technologii wykonania wehikułów czasu będzie właśnie wypracowywało klimat moralny, jaki potem zadecyduje o losie wszystkich następnych pokoleń ludzi. W rezultacie bowiem klimatu moralnego wypracowanego w owym krótkim okresie "sądu ostatecznego", wszystkie dalsze generacje mieszkańców Ziemi zostaną albo nagrodzone życiem w stanie "wiecznej szczęśliwości" opisanej w punkcie #H2 powyżej, albo też zostaną skazane na "wieczyste potępienie" opisane w poprzednim punkcie #H3. Życiem w stanie "wiecznej szczęśliwości" nagrodzone zostaną wszystkie następne generacje ludzi na Ziemi, jeśli klimat moralny jaki zostanie wypracowany podczas owego krótkiego okresu "sądu ostatecznego" pedantycznie wdroży zasadę, iż wszystkie następne pokolenia ludzi korzystające z owych wehikułów czasu, mogą dokonywać powtarzalnego cofania się w czasie do lat swojej młodości wyłącznie PO uprzednim wypracowaniu dla siebie i utrzymaniu przez okres całego swego życia zjawiska zwanego totaliztyczną nirwaną. Z kolei na "wieczyste potępienie" skazane zostaną wszystkie następne generacje na Ziemi, jeśli klimat moralny jaki wypracowany zostanie w okresie owego "sądu ostatecznego" spowoduje, że mieszkańcy Ziemi ze wszystkich następnych pokoleń ludzi korzystających z owych wehikułów czasu mogą potem dokonywać powtarzalnego cofania się w czasie do lat swoich młodości zupełnie BEZ uprzedniego osiągnięcia przez siebie owej totaliztycznej nirwany. Proces owego "sądu ostatecznego" prawdopodobnie rozpoczął się już obecnie. Wszakże już obecne pokolenie mieszkańców Ziemi posiada wymagane przygotowanie światopoglądowe aby zostać kiedyś włączonym w obręb owego decydującego okresu czasu na Ziemi w którym technologia wykonania wehikułów czasu będzie cofała się do tyłu.
       Prawdopodobnym powodem dla którego dawne źródła nazywają ów decydujący okres na Ziemi określeniem "sąd ostateczny" wynika zapewne z jego faktycznego podobieństwa do ogromnego procesu sądowego. W rezultacie bowiem tego okresu wszystkie następne pokolenia na Ziemi skazane będą albo na "wieczną szczęśliwość", albo też na "wieczyste potępienie". Na dodatek do tego, w chwili kiedy umiejętność budowania wehikułów czasu zacznie cofać się do tyłu, wówczas moralność każdego mieszkańca Ziemi żyjącego w owym przełomowym okresie czasu będzie potem również dokładnie oceniana przez specjalny panel swoich współziomków pod kątem przydatności tej osoby do włączenia jej do tej elitarnej grupy, której udostępniona zostanie "uwięziona nieśmiertelność". Powodem będzie fakt, że aby przeważyć szalę "sądu ostatecznego" na stronę uzyskania przez ludzkość "wiecznej szczęśliwości", ponownie do nieśmiertelnego życia powoływani będą wówczas tylko ci ludzie który swoją moralnością i stylem życia udokumentują innym swoją zdolność do osiągania totaliztycznej nirwany.
       Proces owego "sądu ostatecznego" opisany jest znacznie dokładniej w punkcie #F1 odrębnej strony internetowej o nazwie timevehicle_pl.htm.


#H5. Jak wehikuły czasu mogą też spowodować "powstanie umarłych z grobów":

       Proces "wstawania umarłych z grobów" jest też możliwy do powodowania przez ludzi. Totalizm opisuje go jako sytuację, która stworzona zostanie dla tych ludzi jacy objęci zostaną okresem cofania się do tyłu technologii budowy wehikułów czasu. W przypadku bowiem cofania się owej technologii do tyłu, niektórzy z ludzi, którzy w oryginalnym upływie czasu już umarli, zostaną przez wehikuły czasu powołani ponownie do życia, będą posiadali pamięć całego swojego poprzedniego życia, oraz będą nawet mogli doświadczyć tzw. "uwięzionej nieśmiertelności". Niestety, wszystko wskazuje na to, że owym powołaniem ponownie do życia objęci będą selektywnie tylko niektórzy ludzie. Mianowicie tylko ci których styl życia umożliwi im zapracowanie na totaliztyczną nirwanę.
       Zjawisko owego "wstawania umarłych z grobu" opisane jest znacznie dokładniej w punkcie #C10 odrębnej strony internetowej o wehikułach czasu.


Część #I: Przepowiednie - jak mamy je rozumieć:

      

#I1. Na ile przepowiednie mogą być prawdziwe i się sprawdzać:

       Jeśli ktoś rozumie czas tak jak opisuje go dotychczasowa ziemska nauka ortodoksyjna, wówczas przepowiednie są jedynie czyimś zgadywaniem, które ma małą szansę aby faktycznie się wypełniło. Jeśli jednak pozna się dipolarną interpretację czasu, wypracowaną przez moją naukową teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawiatcji oraz wyjaśnioną dokładniej w punktach #C3 do #C4.1 mojej odrębnej strony o nazwie immortality_pl.htm, wówczas przepowiednie stają się po prostu czyimś wglądem do przyszłości. Zgodnie zaś z owym dipolarnym zrozumieniem czasu, już obecnie przyszłość istnieje razem z teraźniejszością i przeszłością w formie tzw. "przestrzeni czasowej" albo "omniplanu". Przyszłość ta daje się więc dokładnie oglądnąć tak jak jakiś krajobraz - jeśli tylko ktoś ma do swojej dyspozycji wehikuły czasu nadrzędnego typu. Jak też się okazuje, owe "anioły" opisane w "części #E" tej strony są w posiadaniu takich nadrzędnych wehikułów czasu. Chociaż więc symulacje skrycie okupujących nas UFOnautów odebrały im fizyczny dostęp do Ziemi, ciągle za pomocą tzw. telepatycznych rzutników owe "anioły" są w stanie przekazać wizje takich przepowiedni wprost to umysłów wybranych ludzi, a nawet są w stanie spowodować ich nałożenie np. na wiadomości wieczornego dziennika telewizyjnego w UK - tak jak to opisałem (i przytoczyłem link do wideo takiego właśnie przekazu) na końcu podpisu pod "Wideo #A0" ze swej strony o nazwie magnocraft_pl.htm. Stąd przepowiednie bazujące na takim wglądzie do przyszłości i następnym przekazie ludziom za pomocą telepatycznych rzutników wypełnią się z całą pewnością. Wszakże całego krajobrazu owej "przestrzni czasowej" nawet UFOnauci nie są w stanie zmienić. UFOnauci mogą jedynie zmienić małe szczegóły w owej przestrzni czasowej, takie jak nazwiska, daty, czy dokładne lokacje geograficzne. Jednak w generalnych przepowiedniach owe małe szczegóły nie są aż tak istotne.


#I2. "Polski papież", "czarny papież", a co potem?

       Wszyscy zapewne doskonale pamiętamy szeroko w Polsce znaną starą przepowiednie ludową na temat końca chrześcijaństwa. Przepowiednie tą omawiam dokładniej w punkcie #F1 odrębnej strony internetowej o nazwie przepowiednie.htm. Jeszcze w czasach mojego dzieciństwa, czyli na wiele lat zanim wybór "polskiego papieża" (Jana Pawła II) do stolicy apostolskiej zainicjował początek wypełniania się tej przepowiedni, pamiętam że starzy ludzie zwykli powiadać w Polsce, iż "najpierw przyjdzie polski papież, potem przyjdzie czarny papież, zaś po czarnym papieżu nastąpi już koniec chrześcijaństwa".
       Większość ludzi posądza, że owa stara polska przepowiednia jest jedynie upowszechnionym wśród Polaków tzw. "proroctwem Św. Malachiasza" (tj. średniowiecznego mnicha z Irlandii na którego temat istnieje cała strona internetowa republika.pl/mr_all/malachpl.htm). Jednak z czasów swego dzieciństwa ja ciągle pamiętam wysoce szczegółową i opisową treść owej przepowiedni opowiadaną w Polsce przez ówczesnych starych ludzi. Wiem więc, że wcale nie była ona tylko ludowym powtórzeniem "proroctwa Św. Malachiasza". Była ona czymś znacznie precyzyjniejszym. Moim zdaniem był to "zbiorowy odbiór przyszłości przez intuicję całego polskiego narodu". Jej naturę zbiorowego odbioru przyszłości potwierdza zresztą jej jednoznaczność i szczegółowość. Była ona bowiem znacznie bogatsza w szczegóły oraz bardziej jednoznaczna niż "proroctwo Św. Malachiasza". Przykładowo, stwierdzała ona definitywnie i jednoznacznie, że ostatnim papieżem chrześcijańśtwa będzie papież o afrykańskiej rasie (tj. o czarnej skórze), a nie papież któremu ktoś zdoła przyporządkować jakiś symboliczny związek z "chwałą drzewa oliwnego" (gloria olivae).
       Jako mały chłopiec bardzo się interesowałem, jak to będzie kiedy po "czarnym papieżu" nadejdzie już ów przepowiadany "koniec chrześcijaństwa". W czasach swego dzieciństwa wypytywałem więc o to wielu starych ludzi. Z objaśnień jakie wówczas otrzymałem wynikało jednoznacznie, że chrześcijaństwo się zakończy ponieważ będzie ono wówczas zastąpione znacznie "lepszą od chrześcijaństwa wiarą w Boga". Owa też "lepsza od chrześcijaństwa wiara w Boga" nie będzie się już nazywała chrześcijaństwem, a przyjmie jakąś inną nazwę. Stąd zgodnie z tamtą starą polską przepowiednią ludową, "koniec chrześcijaństwa" wcale nie oznacza "upadku chrześcijaństwa", a tylko znamionuje jego "ewolucję w coś znacznie lepszego od siebie", co jednak przyjmie już odmienną nazwę i co będzie działało na nieco odmiennych od chrześcijaństwa zasadach.
       Jak więc owo coś nowego i lepszego od chrześcijaństwa ma wyglądać zgodnie z tamtymi przepowiedzeniami starych ludzi? Ano ma to być nieco podobnie do dzisiejszego chrześcijaństwa, chociaż znacznie od niego lepsze. Ciągle bądą w tym istniały święte miejsca i święte budynki. Ciągle będą też istnieli ludzie którzy zawodowo oddają się służbie Bogu (czyli przyszli odpowiednicy dzisiejszych kapłanów), oraz aparat sformowany z owych ludzi i zadedykowany "służeniu Bogu dla dobra ludzkości". Jednak wierzenie w Boga będzie w tym czymś zastąpiona rzetelną wiedzą o Bogu. Przestanie to więc bazować na uczuciach które mają tendencję do dzielenia ludzi - tak jak dzisiaj to czynią odmienne religie i odmienne wersje chrześcijaństwa. Zamiast owych dzielących ludzi uczuć, będzie to bazowało na wiedzy, która jest już sprawdzonym w działaniu intelektualnym mostem jaki łączy ze sobą wszystkich mieszkańców naszej planety.
       Z chwilą kiedy w dniu 16 października 1978 roku wybrany został "polski papież", owa stara polska przepowiednia zaczęła się już wypełniać. Obecny papież zapewne będzie więc tak już ukierunkowywany przez Boga, aby przygotować warunki do tej transformacji chrześcijaństwa w ową lepszą wiarę. Któryś z następujących po nim papieży ma być wszakże tym ostatnim "czarnym papieżem". Tymczasem, jeśli się uważnie rozglądniemy dookoła, jak narazie nasza oficjalna nauka ziemska wcale nie wypracowała jeszcze niczego, co dostarczyłoby fundamentów naukowych do "dodania wiedzy o Bogu do już istniejących wierzeń w Boga". Jedyne co narazie upowszechnia po świecie naukową wiedzę o Bogu, oraz czego zawartość odpowiada temu co owe stare polskie przepowiednie stwierdzały, to filozofia totalizmu. Jednak filozofia totalizmu wcale nie jest oficjalnym wytworem dzisiejszej nauki, a tylko intelektualnym produktem wysiłku pojedyńczego człowieka, zawzięcie prześladowanym, blokowanym, krytykowanym lub ignorowanym przez dzisiejszych naukowców, a nawet kleryków. Narazie nikt też nie promuje go oficjalnie, a zmuszony jest wkradać się do wiadomości ludzkiej po cichu, kuchennymi drzwiami, jak złodziej. Czy jest to możliwe, aby ów silnie prześladowany i sabotażowany totalizm pewnego dnia urósł do zaszczytu zespolenia się z chrześcijaństwem aby razem uformować zręby nowej, lepszej, ogólnoludzkiej "służby Bogu dla dobra całej ludzkości"? Czy jest też możliwym, że filozofia, którą spora proporcja dzisiejszych naukowców z chęcią przybiłaby do krzyża, pewnego dnia zapanuje nad światem?
       Przepowiednia na temat "polskiego papieża", "czarnego papieża", oraz "końca chrześcijaństwa" znacznie bardziej szczegółowo omawiana jest w "części #F" strony internetowej przepowiednie.htm.


Część #J: Kompetentność filozofii totalizmu do wypowiadania się w sprawach poruszanych na tej stronie:

      

#J1. Co to takiego filozofia totalizmu:

       Dokładne zdefiniowanie czym faktycznie jest filozofia totalizmu, w podrozdziałach JB1 i JB1.1 z tomu 7 monografii [1/4] zajmuje niemal dziesięć stron. Wszakże filozofia ta ogarnia sobą aż tak szeroki zakres tematyczny, jak Bóg, moralność, szczęście, uczucia, istota życia, świat fizyczny, itp. Gdyby jednak spróbować wyrazić w jednym zdaniu jaki cel totalizm sobie stawia, wówczas cel ten dałoby się wyrazić np. następującymi słowami: dostarczenie ludziom receptury na możliwie najszczęśliwsze i najbardziej spełnione życie w którym zbierali oni będą nagrody za moralne postępowanie zgodne z wymaganiami Boga wyrażonymi ustanowionymi przez Boga prawami moralnymi oraz nie narażą się na kary ani ryzyka wynikające z łamania owych praw moralnych lub z obchodzenia ich naokoło.
       Wyrażając to innymi słowami, totalizm jest to empiryczna świecka nauka (filozofia), która doświadczalnie i obserwacyjnie stara się ustalić jak dokładnie Bóg nakazuje nam prowadzić swoje życie, oraz która stara się swoje ustalenia przekazać zainteresowanym ludziom. Jeśli więc ktoś zainteresowany jest w zdobywaniu świeckiej wiedzy o Bogu (czyli rzetelnej wiedzy nie wypaczonej polityką i historycznymi naleciałościami żadnej religii) wówczas z całą pewnością zainteresowany jest także w poznawaniu totalizmu. Tyle tylko, że dotychczas być może nie był tego faktu świadomy. Miejmy więc nadzieję, że przeglądnięcie niniejszej strony zaowocuje m.in. i w zainteresowaniu się wynikami badań świeckiej "filozofii Boga", czyli totalizmem.


#J2. Jak totalizmowi stało się wiadome, że świat fizyczny NIE jest w stanie istnieć bez Boga:

       Zanim filozofia totalizmu dopracowała się formalnego dowodu naukowego na istnienie Boga, istnienie tej nadrzędnej istoty zaczęło stawać się oczywiste z faktów które wyłoniły się z nowej i wysoce rewolucyjnej naukowej teorii wszystkiego zwanej Koncept Dipolarnej Grawitacji. Mianowicie, teoria ta zaczęła wypracowywać nowy model budowy i działania świata fizycznego. Model ten jest alternatywny do modelu używanego dotychczas przez dzisiejszą oficjalną naukę ortodoksyjną, oraz wszystkie fakty potwierdzają, że jest on jedtynym poprawnym. Jak się okazało podczas jego formułowania, prawdziwa budowa wszechświata jest drastycznie odmienna od tej wmawianej nam przez oficjalną naukę. Nieograniczony wymiarowo i czasowo wszechśiat oryginalnie zajmowała jedynie bardzo unikalna przestrzeń bez fizycznych granic, która może być zajęta tylko przez kogoś lub coś, co ma właśnie cechy Boga. (Totalizm i Koncept Dipolarnej Grawitacji ową odrębną przestrzeń wcale nie zajmowaną przez materię, nazywają "przeciw-światem". Z kolei religie nazywają ją "drugim światem", "tamtym światem" - czyli przeciwieństwem dla "tego świata", albo "światem duchów".) Ponadto okazuje się, że owa oryginalna przestrzeń rozmiarowo nieskończonego wszechświata wypełniona jest unikalną substancją, która w stanie naturalnym wykazuje zdolność do myślenia. (Koncept Dipolarnej Grawitacji ową niezwykłą substancję nazywa z użyciem terminu "przeciw-materia", ponieważ wszystkie jej cechy są dokładną odwrotnością cech dobrze znanej nam "materii".) Jeśli zaś istnieje poprzednio nie odkryta przez naukę ogromna przestrzeń o wielkości całego wszechświata, która na dodatek wypełniona jest substancją jaka myśli, wówczas otrzymujemy rodzaj przeogromnego hardware, czy mózgu, o wielkości całego wszechświata, który posiada zdolność do logicznego myślenia i działania. Mózg ten to właśnie to, czego część zajął potem nasz Bóg (zaraz po tym jak się samo-wyewoluował i nabył samoświadomości), a ściślej jedna z trzech składowych naszego Boga, którą religia chrześcijańska nazywa "Bogiem Ojcem". (Zauważ, że niezależnie od owego "Boga Ojca", zgodnie z totalizmem i Konceptem Dipolarnej Grawitacji istnieją również "Syn Boży" oraz "Duch Święty". Tyle, że zrozumienie ich istoty i wzajemnego współdziałania jest znacznie bardziej kompleksowe niż religia chrześcijańska to tłumaczy z użyciem prymitywnego języka i pojęć starożytnych Izraelitów. Mają się one bowiem wzajemnie do siebie tak jak mają się "mikroprocesor", "urządzenia peryferyjne", oraz "system operacyjny" z dzisiejszego komputera - po szczegóły patrz punkt #B5 powyżej. Oczywiście, jak na kogoś kto nie posiadał wglądu do miniaturowego modelu działania wszechświata jakim jest dzisiejszy komputer, starożytni Izraelici zdołali opisać zdumiewająco dokładnie te trzy składowe Boga.)
       Na wypadek gdyby ktoś zechciał dowiedzieć się więcej o owej "przeciw-materii" oraz o "przeciw-świecie" który ona wypełnia, to jego bardzo dokładne opisy zawarte są w rozdziałach H i I z tomów 4 i 5 monografii naukowej [1/4] której gratisowe kopie sprowadzić sobie można zupełnie nieodpłatnie z pozycji "Monografia [1/4]" w "Menu 1" z lewego marginesu niniejszej strony (i to aż w kilku odmiennych formatach). Skrótowy opis przeciw-materii i przeciw-świata zawarty jest taż na stronie o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
       Zgodnie z filozofią totalizmu, Bóg może być badany empirycznie i obserwacyjnie z użyciem wypróbowanych metodologii naukowych, podobnie jak badamy każdy inny obszar ludzkiej wiedzy. Totalizm od dawna też dokonuje już takich badań naukowych Boga (to właśnie z nich wynikają odpowiedzi udzielane na niniejszej stronie internetowej). Jeśli zaś poddamy Boga takim obiektywnym, świeckim, empirycznym badaniom naukowym, wówczas zaczniemy WIEDZIEĆ na temat Boga, a nie jedynie WIERZYĆ w Boga (zauważ, ze wiara jest jedynie stanem emocjonalnym w jaki inni ludzie mogą nas wprowadzić lub wmanipulować, podczas gdy wiedza jest osiągnięciem naszego własnego intelektu). Wiedza jest więc lepsza od wiary. Wszakże zawsze można przestać wierzyć, jednak nigdy nie przestajemy wiedzieć.


#J3. Co to takiego "totaliztyczny Bóg" i jak ma on się do Boga prawdziwego:

       Nazwa "totaliztyczny Bóg" daje się przyporządkować do oficjalnego opisu, albo jak naukowcy to nazywają - do "modelu", prawdziwego Boga. Ten oficjalny opis, albo "model", sporządzony został przez filozofię totalizmu i jest przez nią autoryzowany. Reprezentuje więc oficjalną wiedzę owej filozofii na temat Boga. Wyjaśnia on wszystko co totalizm wie na temat jak prawdziwy Bóg wygląda, jak działa, jak zachowuje się, jakie są jego cele, metody, narzędzia, itp.
       Wyjaśniając powyższe innymi słowami, nikt naprawdę nie wie wszystkiego na temat prawdziwego Boga (poza samym Bogiem). Niemniej na podstawie dotychczasowych badań empirycznych udało się totalizmowi poskładać jakiś cząstkowy obraz i opis owej nadrzędnej istoty świata fizycznego. Obraz ten ma się tak do prawdziwego Boga, jak np. zdjęcie ma się do prawdziwej osoby, tj. pokazuje czy wyjaśnia tylko niektóre Jego aspekty. (Np. nie ujawnia co osoba pokazana na danym zdjęciu właśnie myśli lub czuje.) Niemniej dla naszych obecnych potrzeb jest on wystarczający. Niestety, jak każdy obraz zapewne ma on również inherentnie wpisane w siebie najróżniejsze zniekształcenia, wynikające np. z niedoskonałości ludzkiej wiedzy, z fizycznych ograniczeń ludzkiego umysłu, z narzędzi poznawczych jakie obecnie mamy w swojej dyspozycji, z błędu użytych przez nas metod badawczych, itp. Totalizm jest całkowicie świadomy owych inherentnych zniekształceń, dlatego nawet nie stara się pretendować, że Bóg którego opisuje jest dokładnie tożsamy z owym prawdziwym Bogiem. Aby więc wyraźnie dać ludziom poznać, że muszą liczyć się iż w opisie Boga upowszechnianym przez totalizm, podobnie jak w każdym innym opisie Boga upowszechnianym przez jakiekolwiek inne źródło, ciągle zawarte są jakieś narazie bliżej nam nieznane niedoskonałości, totalizm nazywa ten swój opis Boga "totaliztycznym Bogiem". Niemniej w tym miejscu należy sobie wyraźnie podkreślić, że na przekór iż totalizm otwarcie przyznaje się, że jego opis Boga jest niedoskonały i że będzie musiał być w nieskończoność poprawiany i ulepszany, ciągle totaliztyczny opis Boga jest najbliższy prawdy i obiektywnej rzeczywistości, ze wszystkich opisów Boga które w obecnym punkcie czasowym dostępne są na Ziemi.
       Powyższe stwierdzenie można też wyrazić innymi słowami, mianowicie że "totaliztyczny Bóg" jest najbliższy prawdziwego Boga ze wszystkich opisów Boga jakie dzisiaj istnieją na Ziemi. Jest on także opisem najbardziej nowoczesnym. Sporządzony wszakże został relatywnie niedawno. Problem jednak z powyższym stwierdzeniem jest taki, że niemal każdy oficjalny opis Boga jaki kiedykolwiek został sporządzony na Ziemi, zapewnia że to on jest najbliższy obiektywnej prawdy. Niestety, żaden z tych opisów Boga, włączając w to również "totaliztycznego Boga", nie był dotychczas w stanie formalnie udowodnić, że faktycznie jest on opisem najbliższym obiektywnej prawdy. Dlatego każdy z owych opisów albo pozostawia do uznania tych co go poznają na ile powinni wierzyć w jego poprawność, albo też - jak opisy zawarte w niektórych religiach, nakazuje wiernym odrąbywać głowy tym wszystkim niedowiarkom (infidelom), którzy w jakikolwiek sposób wątpią, że jest on najbardziej poprawnym opisem Boga w całym wszechświecie. (Proszę jednak nie wpadać tu w panikę, totalizm NIE zaleca odrąbywania głów pod żadną wymówką i postacią. Wszakże jego dewizą jest, że "dla totalizmu trzeba żyć, a nie umierać". Ponadto, odrąbywanie głów wybiega dokładnie przeciwko działaniu praw moralnych i jest przez te prawa wyjątkowo surowo karane. Faktycznie też, zgodnie z prawem moralnym zwanym "Zasada Bumerangu", u tych co odrąbali czyjąś głowę w jakiś czas później również ich własna głowa typowo zostaje odrąbana.)
       Jeśli więc totalizm nie potrafi formalnie udowodnić, że jego opis jest najbliższy prawdy ze wszystkich obecnie istniejących opisów Boga, na jakiej więc podstawie wysuwa on swoje roszczenie do posiadania owej najwyższej jakości na świecie? Jak się okazuje, totalizm oferuje coś, czego nikt poprzednio nie był w stanie okazać. Mianowicie formalny dowód naukowy na fakt istnienia Boga. Jeśli zaś w przeciwieństwie do wszystkich innych dyscyplin też zajmujących się sprawami Boga, totalizm potrafi jednak formalnie udowodnić, że Bóg faktycznie istnieje, istnieje też wysokie prawdopodobieństwo, że jego opis Boga jest najbliższy prawdy. Totalizm nie wypowiedział zresztą jeszcze ostatniego słowa w sprawie swojego opisu Boga. Być więc może, że już niedługo będzie jednak w stanie formalnie udowodnić, że jego opis Boga jest najdokładniejszy i najbliższy prawdy ze wszystkich istniejących obecnie opisów Boga.


#J4. Co to takiego "wiara plus totalizm"? (Wszystkie stworzone przez Boga religie na Ziemi modlą się do tego samego jedynego Boga, tyle że ich wyznawcom zdaje się brakować rzetelnej wiedzy naukowej o Bogu, aby to sobie uświadomili.)

       Człowiek to ogromnie skomplikowane stworzenie, które "nie samym chlebem żyje". Niezależnie więc od potrzeb biologicznych (w rodzaju potrzeby oddychania, picia, jedzenia, czy seksu), wykazuje on także najróżniejsze inne potrzeby. Dwie z tych innych potrzeb obejmują, m.in.: (1) uczuciową "potrzebę aby kontynuować praktyki religijne swojej wiary w Boga", oraz (2) intelektualną "potrzebę aby zdobywać rzetelną wiedzę na temat Boga". Pierwszą z nich, mianowicie uczuciową "potrzebę aby kontynuować praktyki religijne swojej wiary w Boga" zaspokajają w nas istniejące religie. Wszakże religie te dostarczają swoim wiernym wszystkiego co ci potrzebują do uczuciowego kultywowania wiary swoich przodków, czyli wszystkiego co utrwaliła w nich ich tradycja rodzinna, kultura, historia, obyczaje, itp. Jednak z zaspokojeniem tej drugiej intelektualnej potrzeby, w nowoczesnym świecie charakteryzowanym przez nieustanny wzrost unaukawiania się ludzi, jest coraz gorzej. Kiedyś także zaspokajały ją religie. Niestety, przy dzisiejszym poziomie wiedzy ludzkiej, naiwne wyjaśnienia religii już ludziom nie wystarczają. To bowiem co religie oferują nie daje się zweryfikować empirycznie ani logicznie, często jest to sprzeczne ze stwierdzeniami dzisiejszych nauk, a ponadto drastycznie różni się od religii do religii. Każdy obecnie poszukuje więc wiedzy o Bogu, która byłaby weryfikowalna, powtarzalna, logiczna, spójna, konsystentna z innymi istniejącymi naukami, oraz która swoim poziomem odpowiadałaby poziomowi dzisiejszej wiedzy naukowej ludzkości. Znaczy każdy poszukuje wiedzy o Bogu jak ta oferowana przez filozofię totalizmu.
       Wygląda na to, że rozwiązanie dla tego dylematu równoczesnego zaspokajania wierzeń i wiedzy, odkryli empirycznie właśnie zwolennicy filozofii totalizmu. Na dodatek do Biblii, filozofia ta jest wszakże jedynym świeckim i obiektywnym źródłem, które oferuje nowoczesną wiedzę na temat Boga. Zaspokaja więc ona u swoich zwolenników potrzeby na rzetelną wiedzę o Bogu. Jednocześnie, jako źródło wiedzy, totalizm wcale nie usiłuje podważać czy konkurować z rolą religii (a raczej odwrotnie, wzmacnia religijne inklinacje u swoich zwolenników). Wszakże zwolennicy totalizmu empirycznie wypracowali nowy rodzaj trendu, czy zjawiska. Polega ono na tym, że potrzeby intelektualne na rzetelną wiedzę o Bogu, u zwolenników totalizmu zaspokaja właśnie Biblia i filozofia totalizmu. Z kolei ich potrzeby uczuciowe kontynuowania praktyk religijnych swoich przodków zaspokaja u nich religia ich społeczności. W ten sposób stopniowo formuje się nowe zjawisko "wiara plus totalizm", które sumarycznie zaspokaja wszystkie potrzeby duchowe u praktykujących je osób. Zjawisko to coraz wyraźniej uświadamia, że wiara i totalizm nawzajem się uzupełniają oraz posiadają cały szereg punktów wspólnych. Wiara i praktyki religijne zaspokajają bowiem wewnętrzną potrzebę ludzi do kultywowania tradycji religijnych swoich przodków oraz do realizowania obrządków podkreślających czyjeś oddanie Bogu i przynależność do określonej narodowości, plemienia, rasy, czy społeczności. Ponadto podtrzymują one też istnienie i działalność instytucji religijnej w jaką się urodziliśmy, a w ten sposób podtrzymuje istnienie i działanie instytucji, która w dzisiejszych coraz bezbożniejszych czasach przypomina wszystkim o istnieniu Boga, oraz która drukuje Biblię (czy inną własną świętą księgę zainspirowaną przez Boga). Z kolei filozofia totalizmu zaspokaja intelektualne pragnienie ludzkie do naukowego poznawania Boga oraz do powiększania racjonalnej wiedzy na temat Boga. Natomiast punktami wspólnymi dla wiary i totalizmu jest, że jednakowo adwokują one prowadzenie moralnego życia, czytania przykazań i wymagań Boga opisanych w Biblii czy w innych świętych księgach, oraz uważne wsłuchiwanie się w poszepty swego sumienia przed podjęciem dowolnego działania w życiu. Być więc może, że owo nowe zjawisko "wiara plus totalizm" jest pierwszą oznaką wypełniania się odwiecznych marzeń ludzi aby wiara i wiedza jednego dnia połączyły się nawzajem ze sobą, powodując moralne odrodzenie się ludzkości w każdym obszarze jej życia.
       Owo nowe zjawisko można więc zdefiniować w następujący sposób. "Wiara plus totalizm" jest to odnoszące się do dowolnej religii zjawisko uzupełniania czyichś praktyk religijnych o naukowe wyjaśnienia i rzetelną wiedzę na temat Boga dostarczane przez nowo-kształtującą się gałąź świeckiej wiedzy nazywanej filozofią totalizmu. W rezultacie owych uzupełnień, czyjeś intelektualne potrzeby na temat Boga zaspokajane są przez totalizm, zaś uczuciowe potrzeby praktyk religijnych i tradycji zaspokajane są przez wiarę i religię którą ten ktoś odziedziczył po przodkach lub przejął ze swojej społeczności. "Wiara plus totalizm" z jednej więc strony rzetelną wiedzą totalizmu wzmacnia wiarę w Boga u swoich zwolenników oraz podnosi ich dedykację do kultywowania tradycji religijnych swojej społeczności. Z drugiej zaś strony uzupełnia ona ich świecką wiedzę przejętą z totalizmu o owo bogactwo uczuciowych doznań i tradycji wynikających z uczestniczenia w obrządkach oferowanych im przez religię. Dodatkową korzyścią zjawiska "wiara plus totalizm" jest, że wnosi ono potencjał intelektualnego wiązania ze sobą wyznawców praktycznie wszystkich religii. Wszakże nie nakłada ono żadnych ograniczeń ani wymogów co do rodzaju religii jaką praktykujący je ludzie powinni wyznawać. Czyli nad przepaściami uczuciowych odrębności poszczególnych religii buduje ono intelektualne mosty, które są w stanie połączyć te religie ze sobą.
       Idea "wiara plus totalizm" omawiana jest także w punkcie #C7 mojej strony o nazwie prawda.htm, w punkcie #I1 strony o nazwie pajak_jan.htm, w punkcie #G2 strony o nazwie totalizm_pl.htm, oraz w kilku jeszcze innych publikacjach linkowanych pod hasłem "wiara plus totalizm" ze strony o nazwie skorowidz.htm.


Część #K: Obraz Boga jaki wyłania się z wyników moich badań dokonywanych z "a priori" filozoficznego podejścia nowej "totaliztycznej nauki":

      

#K1. Wyniki moich około 30-letnich aktywnych badań empirycznych formują obraz Boga jaki niedoskonałym ludzkim językiem i słownictwem daje się opisać tylko z wielkim przybliżeniem:

       Jeśli życie umożliwiło nam dobre poznanie kogoś, wówczas jesteśmy w stanie przekazać innym ludziom nasze subiektywne wrażenie na temat tego kogoś. Przykładowo, jeśli dobrze poznaliśmy naszego kolegę szkolnego o imieniu "Froncek", wówczas możemy innym powiedzieć na jego temat m.in.: "Froncek jest dobrym przyjacielem. Jednak lepiej z nim NIE zadzierać, bowiem jest bardzo silny i niecierpliwy. Bardzo nie lubi kiedy ktoś naśmiewa się z jego dużych dłoni. Jego ulubionym zajęciem jest karmienie swych królików i wychodzenie na wędrówki po lesie." Itd., itp. W podobny sposób jeśli ktoś dobrze pozna Boga, wówczas powinien być w stanie przekazać innym swoje wrażenie na temat naszego stwórcy.
       Tak się składa, że ja naukowo, aktywnie, obiektywnie, bezstronnie i pozytywnie badam Boga już przez ponad 30 lat - czyli począwszy od 1985 roku w którym sformułowałem swoją teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji (faktycznie jednak przemyśliwuję nad tematem Boga już przez ponad 70 lat). Ta teoria wszystkiego wzbogaciła mnie bowiem o wiedzę i o absolutną pewność, że na przekór kłamliwych twierdzeń oficjalnej nauki, jednak faktycznie to Bóg istnieje. Z wyników tych moich wieloletnich badań naukowych pomału wyłania się obraz Boga jaki okazuje się być całkowicie odmienny od obrazu Boga przekazywanego nam przez istniejące religie, a także odmienny od obrazu Boga przekazywanego nam przez starą, oficjalną tzw. "ateistyczną naukę ortodoksyjną" (tj. przez tą monopolistyczną naukę, jaka decyduje o czym uczymy się w szkołach i na uczelniach, oraz jaka opisana jest szerzej w punktach #C1 do #C6 strony o nazwie telekinetyka.htm). Wszakże religie wogóle NIE badają Boga naukowo, a jedynie bawią się w nieskończone wymyślanie coraz nowych interpretacji dla każdego słowa ze swoich świętych ksiąg, oraz w wymyślanie nowych znaczeń dla wydarzeń z historii danej religii. Z kolei owa stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" także naukowo NIE bada Boga, ponieważ przyjęła kiedyś założednie, iż Bóg NIE istnieje. Stąd owa oficjalna nauka interesuje się Bogiem wyłącznie z punktu widzenia szukania czegoś, co pozwala jej ogłaszać, iż Bóg jest jedynie produktem ludzkiej wyobraźni. W rezultacie, jak dotychczas ja jestem pierwszym i jedynym naukowcem na świecie, który wie z całą pewnością iż Bóg istnieje, a stąd który podjął obiektywne empiryczne badania Boga z użyciem nowoczesnych metod dzisiejszej nauki. Nic więc dziwnego, że moje ustalenia na temat Boga niemal wcale NIE pokrywają się ani z tym, co obecnie twierdzą religie, ani też z tym, co na temat Boga kłamliwie twierdzi stara, oficjalna, "ateistyczna nauka ortodoksyjna" (aczkolwiek precyzyjnie pokrywają się z tym co stwierdza Biblia).
       Na przekór tych ponad 30-letnich obiektywnych badań Boga, kiedy usiłuję ich wyniki sformułować w jeden konsystentny opis obrazu naszego stwórcy, natychmiast pojawiają się najróżniejsze obiektywne trudności. Najważniejsza z tych trudności wynika z niedoskonałości naszego ludzkiego języka i ludzkich wyrażeń. Wszakże nasz język i wyrażenia były wypracowane dla opisania boskich stworzeń - tj. ludzi, zwierzęta, rośliny, ziemię, kosmos, itp. Nie bardzo więc język ten się nadaje do opisania istoty aż tak nadrzędnej jak Bóg. Stąd próby opisania Boga takim niedoskonałym językiem są głównym źródłem przybliżeń i niedoskonałości obrazu Boga jaki opiszę już w następnym punkcie #K2. Kolejną trudnością w sformułowaniu w miarę obiektywnego obrazu Boga jest wieloosobowość naszego stwórcy - opisywana już w punktach #B6 i #B6.1 tej strony, a także w punktach #C7 i #C6 mojej strony prawda.htm. Jak bowiem się okazuje, dla każdej osoby i dla każdej społeczności Bóg przyjmuje odmienną osobowość, której natura zależy od wielu czynników, np. od zachowań, poglądów, charakteru, moralności, historii, celów, losów, itp., owej osoby czy społeczności. Na przekór więc, że ja zdaję sobie sprawę z owej wieloosobowości Boga, oraz że ją uważnie badam, NIE jestem w stanie poznać wszystkich jej następstw i zakresów użycia. Kolejnym źródłem moich trudności w formułowaniu obiektwynego obrazu Boga, są metody poznawcze jakimi ja dysponuję. Wszakże obiektywny obraz Boga ja mogę sobie formułować tylko poprzez studiowanie następstw Jego działań. Te zaś niekoniecznie muszą być tymi za jakie my je odbieramy - co staram się wyjaśnić np. w punkcie #C2 strony o nazwie tornado_pl.htm). Oczywiście, podobnych trudności jest jeszcze więcej. NIE będę tu jednak ich wszystkich opisywał aby niepotrzebie NIE wydłużać tego wstępu. Na przekór działania tych trudności, pomału sformułowałem w swym umyśle obraz, jaki opiszę już w następnym punkcie #K2. Na ile jest on poprawny i obiektywny, tego oczywiście z mojego subiektywnego punktu widzenia obecnie NIE jestem jeszcze w stanie ustalić.
       Oto więc obraz Boga jaki wyłania się z moich badań Boga z "a priori" filozoficznego podejścia nowej tzw. "totaliztycznej nauki":


#K2. Oto więc obraz Boga jaki wynika z moich dotychczasowych badań z "a priori" podejścia:

       Najważniejsze cechy Boga jakie mnie osobiście uderzają przy bardziej skrupulatnym badaniu i analizach naszego stwórcy, to niesamowite poczucie humoru, skłonność do żartowania, niewyobrażalnie wielka inteligencja, celowość wszystkiego co czyni, cierpliwość wobec ludzkich wybryków, oraz absolutna sprawiedliwość. Mi osobiście natura Boga przypomina naturę bardzo mądrego oraz szczególnie prawowicie postępującego nastolatka, który czyni wszystko dokładnie tak "jak to być powinno", jednak czyniąc to lubi też sobie "postoić żarty" z obiektami swoich działań, potem zaś ma doskonały ubaw obserwując wyniki swych żartów. Kiedyś w amerykańskim programie zwanym "AFV" oglądałem scenę, jak nastolatek wiedzący że jego matka boi się żaby, włożył żywą żabę do pudełka w którym jego matka trzymała kawę, potem zaś miał ubaw obserwując reakcję swej mamy. Mi osobiście wiele działań naszego stwórcy przypomina żart tamtego nastolatka, tyle że obiektami żartów Boga typowo jesteśmy my, czyli ludzie.
       Najczęstrzym przedmiotem żartów Boga są ludzkie słabostki i niedoskonałości, a także to w co ludzie usilnie wierzą, jednak niekoniecznie jest to prawdą. Doskonałym przykładem wielkoskalowego żartu Boga, jest stworzenie przez Niego "kości dinozaurów" opisywane w punkcie #H2 strony god_istnieje.htm. Ów żart Boga bazuje na zapamiętaniu z jakim dzisiejsza oficjalna nauka upiera się, że życie na Ziemi wyewoluowało się wiele milionów "lat atomów i minerałów" temu, podczas gdy Bóg doskonale wie, iż stworzył Ziemię i wszelkie żyjątka tylko około 6 tysięcy "ludzkich lat" temu. Z kolei doskonałym przykładem żartów Boga bazujących na ludzkich wierzeniach, jest opisywane w punkcie #L2 strony magnocraft_pl.htm. powtarzalne konfrontowanie ludzi z "fabrykacjami" wehikułów UFO i UFOnautów.
       Kolejne cechy Boga jakie rzucają się w nasze oczy, to Jego poczucie piękna. Faktycznie to większość tego co Bóg tworzy jest niewypowiedzianie piękna - chyba że dla jakichś istotnych powodów Bóg celowo zmuszony był to obdarzyć brzydotą. Nic więc dziwnego, że wcale NIE trzeba daleko szukać tego co jest niewypowiedzianie piękne - jako przykład rozważ piękno ludzkiego ciała (szczególnie ciała kobiety).
       (Niniejsze opisy natury naszego Boga i stwórcy będą tu kontynuowane - proponuje więc za jakiś czas ponownie powrócić do czytania tego punktu. Wszakże opisanie Boga wymaga wielu syntez, analiz, przemyśleń, itp., postępuje więc do przodu bardzo wolno.)
       Powyższe powinienem uzupełnić swą obserwacją, że natura Boga jest niewypowiedzianie miła i zasługująca na nasze uwielbienie. Kiedy dokładniej Boga się pozna, wówczas zaczyna się Go kochać właśnie za cechy jego natury i za przejawy Jego osobowości, a NIE tylko dlatego, że nas stworzył i że jest naszym Bogiem.


Część #L: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:

      

#L1. Podsumowanie tej strony:

       W chwili obecnej na tematy Boga, duszy, życia wiecznego, itp., mamy do wyboru jedynie dwa stanowiska oraz dwie wersje oficjalnych wyjaśnień. Można by je nazwać pozycjami "białą", oraz "czarną". Pozycję "białą" zajmują instytucje kościelne oraz istniejące religie. Niestety, ich stwierdzenia i wyjaśnienia używają starożytnej terminologii. Na przekór też że zawierają w sobie faktyczny meryt, w dzisiejszych czasach brzmią już ogromnie naiwnie. Wszakże opracowane zostały kilka tysięcy lat temu dla poziomu intelektualnego ówczesnych pasterzy i zwykłych ludzi. Od czasów też opracowania nie były one ani aktualizowane ani weryfikowane naukowo. Z kolei pozycję "czarną" przyjmuje dzisiejsza nauka i naukowcy. Po prostu negują w niej wszystkiemu co stwierdzają religie i instytucje kościoła. Tymczasem z prawdziwego życia wszyscy wiemy, że w rzeczywistości nic nie jest ani doskonale "białe" ani też całkowicie "czarne". W prawdziwym wszakże życiu wszystko jest tylko jakimś odcieniem szarości, albo nawet jest kolorowe. Filozofia totalizmu, a za nią nią niniejsza strona, prezentuje więc trzecie stanowisko. Stanowisko to ani nie jest negujące - tak jak stanowisko nauki, ani też nie jest naiwne - tak jak stanowisko religii. Stara się bowiem wszystko wyjaśniać w sposób racjonalny i naukowy. Jednocześnie jednak bazuje na stwierdzeniach teorii wszystkiego zwanej Koncept Dipolarnej Grawitacji która potwierdza, że poza staroświeckim językiem i naiwnymi wyjaśnieniami religii, a także za celowo zakodowanymi stwierdzeniami Biblii, kryje się jednak głęboka prawda i ponadczasowy meryt. Dlatego totalizm w sposób potwierdzający, pozytywny i odpowiedzialny weryfikuje, tłumaczy na dzisiejszą terminologię i naukowe pojęcia, a także wyjaśnia racjonalnie, najważniejsze punkty rzetelnej wiedzy dotychczas przekazywanej nam głównie przez Biblię i niektóre NIE skorumpowane jeszcze religie.


#L2. Gdzie i jak można dowiedzieć się więcej na temat totaliztycznego Boga:

       W dzisiejszym świecie jesteśmy bombardowani lawinami krzykliwych informacji. Niestety, im bardziej informacje te są krzykliwe, tym bardziej jest pewnym, że są one sponsorowane przez agentów owych UFOnautów którzy opisani są w części #F niniejszej strony. Pochodząc zaś od nich, owe informacje mają na celu wprowadzanie konfuzji i zasiewanie kłamstw, a nie rzeczowe informowanie. Dlatego jednym z obowiązków jakie posiada każdy mieszkaniec Ziemi, jest nauczenie się znajdowania owej niepozornej informacji, której upowszechnianie jest skrycie sabotażowane przez UFOnautów, a której celem jest właśnie szerzenie wcześniej nieznanej ludziom prawdy. Wszelka wiedza autoryzowana i szerzona przez filozofię totalizmu, należy właśnie do owej skrycie sabotażowanej i dyskretnie blokowanej prawdy.
       Aby dowiedzieć się co dotychczas zostało ustalone na temat Boga za pośrednictwem świeckich badań naukowych prowadzonych w ramach filozofii totalizmu, wystarczy przeczytać rozdziały H i I (tj. tomy 4 i 5) jednej z dwóch moich gratisowych monografii naukowych, tj. albo nieco starszej monografii [1/4], albo też najnowszej monografii [1/5].


#L3. Blogi totalizmu:

       Warto także okresowo sprawdzać "blogi totalizmu" które działają już od kwietnia 2005 roku pod adresami totalizm.wordpress.com oraz totalizm.blox.pl/html. (Odnotuj, że oba te blogi są swymi lustrzanymi kopiami o takiej samej treści wpisów.) Wszakże na "blogu totalizmu" wiele ze spraw omawianych na tej stronie naświetlane jest na bieżąco dodatkowymi komentarzami i informacjami spisywanymi w miarę jak nowe zdarzenia stopniowo rozwijają się przed naszymi oczami.


#L4. Jak dzięki stronie "skorowidz.htm" daje się znaleźć totaliztyczne opisy interesujących nas tematów:

       Cały szereg tematów równie interesujących jak te z niniejszej strony, też omówionych zostało pod kątem unikalnym dla filozofii totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy można odnaleźć i wywoływać za pośrednictwem strony o nazwie skorowidz.htm specjalnie przygotowanej aby ułatwiać ich odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza wykaz, zwykle podawany na końcu książek, który pozwala na szybkie odnalezienie interesującego nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe też mają taki właśnie "skorowidz" - tyle że dodatkowo zaopatrzony w zielone linki, które po kliknięciu na nie myszą natychmiast otwierają stronę z tematem jaki kogoś interesuje. Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie skorowidz.htm. Można go też wywołać z "organizującej" części "Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę aby do niego zaglądnąć i zacząć z niego systematycznie korzystać - wszakże przybliża on i otwiera za jednym kliknięciem myszy aż setki totaliztycznych tematów, które mogą zainteresować każdego.


#L5. Autor tej strony (tj. dr inż. Jan Pająk):

       Niniejszym mam przyjemność poinformować czytelników, że z okazji 70tej rocznicy urodzin autora tej strony (tj. mnie), wyprodukowany został i opublikowany około 35 minutowy film Dominika Myrcik, jaki od maja 2016 roku upowszechniany jest gratisowo w youtube.com. Film ten nosi tytuł "Dr Jan Pająk portfolio", a prezentuje graficznie najważniejszy mój naukowy dorobek życiowy. Zapraszam i zachęcam czytelników do jego oglądnięcia. Działające zielone linki, adresy internetowe, ulotki promocyjne w trzech językach, oraz pełne opisy wszystkich trzech wersji językowych (tj. polskiej, angielskiej i niemieckiej) tego doskonale zaprojektowanego i wykonanego HD i HQ filmu, są dostępne na stronie poświęconej jego opisowi, o nazwie portfolio_pl.htm.
       Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. oficjalnie dra inż. Jana Pająk, zaś kurtuazyjnie Prof. dra inż. Jana Pająk, pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, własne opinie, lub informacje jakie zdaniem czytelnika autor tej strony powinien poznać, podane są na autobiograficznej stronie internetowej o nazwie pajak_jan.htm (dla jej wersji w języku HTML), lub o nazwie pajak_jan.pdf (dla wersji strony "pajak_jan.pdf" w bezpiecznym formacie PDF - które to bezpieczne wersje PDF dalszych stron autora mogą też być ładowane z pomocą linków z punktu #B1 strony o nazwie tekst_11.htm).
       Prawo autora do używania kurtuazyjnego tytułu "Profesor" wynika ze zwyczaju iż "z profesorami jest jak z generałami", znaczy raz profesor, zawsze już profesor. Z kolei w swojej karierze naukowej autor tej strony był profesorem aż na 4-ch odmiennych uniwersytetach, tj. na 3-ch z nich był tzw. "Associate Professor" w hierarchii uczelnianej bazowanej na angielskim systemie uczelnianym (w okresie od 1 września 1992 roku, do 31 października 1998 roku) - który to Zachodni tytuł stanowi odpowiednik "profesora nadzwyczajnego" na polskich uczelniach. Z kolei na jednym uniwersytecie autor był (Full) "Professor" (od 1 marca 2007 roku do 31 grudnia 2007 roku - tj. na ostatnim miejscu pracy z naukowej kariery autora) który to tytuł jest odpowiednikiem pełnego "profesora zwyczajnego" z polskich uczelni.
       Proszę jednak odnotować, że dla całego szeregu powodów (np. mojego chronicznego deficytu czasu, prowadzenia badań wyłącznie na zasadzie mojego prywatnego hobby naukowego, pozostawania niezatrudnionym i wynikający z tego mój brak oficjalnego statusu jaki pozwalałby mi zajmować oficjalne stanowisko w określonych sprawach, istnienia w Polsce aż całej armii zawodowych profesorów uczelnianych - których obowiązki zawodowe obejmują m.in. udzielanie odpowiedzi na zapytania społeczeństwa, itd., itp.) począszy od 1 stycznia 2013 roku ja przyjąłem żelazną zasadę, że NIE odpowiadam na żadne emaile wysyłane do mnie przez czytelników moich stron - o czym niniejszym szczerze i uczciwie informuję wszystkich zainteresowanych. Stąd jeśli czytelnik ma sprawę która wymaga odpowiedzi, wówczas NIE powinien do mnie pisać, bowiem w takiej sytuacji wysłanie mi emaila domagającego się odpowiedzi w świetle ustaleń filozofii totalizmu byłoby działaniem niemoralnym. Wszakże spowodowałoby, że czytelnik doznałby zawodu ponieważ z całą pewnością NIE otrzymałby odpowiedzi. Ponadto taki email odbierałby i mi sporo "energii moralnej" ponieważ z jego powodu i ja czułbym się winnym, że NIE znalazłem czasu na napisanie odpowiedzi. Natomiast w/g totalizmu "moralnym działanien" w takiej sytuacji byłoby albo niezobowiązujące mnie do odpisania przesłanie mi jakichś informacji które zdaniem czytelnika są warte abym je poznał, albo teź napisanie raczej do któregoś z zawodowych profesorów polskich uczelni - wszakże oni są opłacani z podatków obywateli między innymi za udzielanie odpowiedzi na zapytania społeczeństwa, a ponadto wszyscy oni mają sekretarki (tak że korespondencja NIE zjada im czasu który powinni przeznaczać na badania).


#L6. Kopia tej strony jest też upowszechniana jako broszurka z serii [11] w bezpiecznym formacie PDF:

       Niniejsza strona dostępna jest także w formie broszurki oznaczanej symbolem [11], którą przygotowałem w "PDF" (od "Portable Document Format") - obecnie uważanym za najbezpieczniejszy z wszystkich internetowych formatów, jako że do niego normalnie wirusy się NIE doczepiają. Ta klarowna broszurka jest gotowa zarówno do drukowania, jak i do wygodnego czytania z ekranu komputera. Ciągle ma ona też aktywne wszystkie swoje zielone linki. Stąd jeśli jest czytana z ekranu komputera podłączonego do internetu, wówczas po kliknięciu na owe linki otworzą się linkowane nimi strony lub ilustracje. Niestety, ponieważ jej objętość jest około dwukrotnie wyższa niż objętość strony internetowej jakiej treść ona publikuje, ograniczenia pamięci na sporej liczbie darmowych serwerów jakie ja używam, NIE pozwalają aby ją na nich oferować (jeśli więc NIE załaduje się ona z niniejszego adresu, ponieważ NIE jest ona tu dostępna, wówczas należy kliknąć na któryś odmienny adres z Menu 3, poczym sprawdzić czy stamtąd juź się załaduje). Aby otworzyć ową broszurkę (lub/i załadować ją do własnego komputera), wystarczy albo kliknąć na następujący zielony link albo też z którejś totaliztycznej witryny otworzyć sobie plik nazywany tak jak w powyższym linku.
       Jeśli zaś czytelnik zechce też sprawdzić, czy jakaś inna totaliztyczna strona właśnie studiowana przez niego, też jest już dostępna w formie takiej PDF broszurki, wówczas powinien sprawdzić, czy wyszczególniona ona została w linkach z "części #B" strony o nazwie tekst_11.htm. Owe linki wskazują bowiem wszystkie totaliztyczne strony, które już zostały opublikowane jako takie broszurki z serii [11] w formacie PDF. Życzę przyjemnego czytania!


#L7. Copyright © 2017 by dr Jan Pająk - czyli nosiciel praw copyright dla tej strony oraz dla teorii, materiału dowodowego, idei i ilustracji na niej zaprezentowanych:

       Copyrights © 2017 by Dr Jan Pająk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona stanowi raport z wyników badań jej autora - tyle że napisany jest on popularnym językiem (aby mógł być zrozumiany również przez czytelników o nienaukowej orientacji). Idee zaprezentowane na tej stronie są unikalne dla badań autora i dlatego w tym samym ujęciu co na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze publikowane przez żadnego innego badacza. Jako taka, strona ta publikuje idee, których prezentacja podlega tym samym prawom intelektualnej własności jak każde inne opracowanie naukowe. Szczególnie jej autor zastrzega dla siebie intelektualną własność teorii naukowych, odkryć i wynalazków wspominanych lub opisywanych na tej stronie, oraz tabel i ilustracji jakie autor przytacza na dowolnej ze swoich publikacji. Dlatego autor zastrzega tu sobie, aby podczas powtarzania w innych opracowaniach jakiejkolwiek idei, opisu, tabeli lub ilustracji zaprezentowanej na niniejszej stronie, lub na dowolnej innej stronie czy publikacji autora (tj. jakichkolwiek teorii, zasad, wyjaśnień, dedukcji, intepretacji, urządzeń, dowodów, tabel, ilustracji, itp.), powtarzająca osoba ujawniła i potwierdziła kto jest ich oryginalnym autorem (czyli aby - jak mawia się w angielskojęzycznych kręgach twórczych, osoba ta oddała pełny "kredyt" moralny i uznaniowy autorowi tej strony), poprzez wyraźne wyjaśnienie przy swym powtórzeniu, iż tę ideę, opis, tabelę, ilustrację, itp., powtarza ze strony autoryzowanej przez dra Jana Pająka, poprzez wskazanie internetowego adresu np. niniejszej strony - pod którym idea ta była oryginalnie omawiana, oraz poprzez podanie daty najnowszego aktualizowania owej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
* * *

If you prefer to read in English
click on the flag

(Jeśli preferujesz język angielski
kliknij na poniższą flagę)




Data założenia tej strony internetowej: 10 lutego 2001 roku
Data jej najnowszego aktualizowania: 7 sierpnia 2017 roku
(Sprawdź w adresach z Menu 4 czy istnieje już nowsza aktualizacja)

Moje przeprosiny ponieważ począwszy od 2016/6/15 nawaliła baza SQL na serwerze obsługującym liczniki odwiedzin z logiem totalizmu (takie jak powyższy). Stąd na wszystkich moich stronach liczniki te przestały naliczać wizytujących i NIE leży w moich możliwościach naprawienie tej sytuacji. Obecnie liczniki te wskazują więc jedynie liczby odwiedzin danych moich stron mające miejsce pomiędzy 1 stycznia i 15 czerwca 2016 roku (chyba że uda się naprawić ową SQL już po dacie ostatniego zaktualizowania tej strony).