Już działające maszyny perpetuum mobile i generatory darmowej energii (po polsku)
Perpetuum mobile i darmowa energia: zasady i już działające prototypy
(wielojęzycznie, np. po angielsku For English version click on this flag, polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage, itp.)
Zaktualizowano:
2018/9/21

Najnowsza aktualizacja: punkt #J4


Menu 1:

(Wybór języka:)


(Ta witryna oferuje:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF


(Tu po polsku:)

Darmowa energia

PDF z darmowej energii

Źródłowa replika tej strony

Wymieranie lat 2030-tych

Pitna woda deszczowa

Pitna woda deszczowa w PDF

Energia słoneczna

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa wolna od telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

Dr Jan Pająk portfolio

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Postępowanie z żywnością

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Playlisty Jana (tylko pod "Google Chrome")

Instrukcja do playlist

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci PWr 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

Pająk do sejmu NZ 2014

Pajak na Prezydenta 2015

Pajak na Prezydenta 2020

Pajak dla prezydentury 2020

Partia totalizmu

Statut partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(Here in English:)

Free energy

PDF from free energy

Source replica of this page

Drinking rainwater

Solar energy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

Dr Jan Pająk portfolio

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Food handling

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Jan's playlists (only under "Google Chrome")

Instruction of playlists

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Pajak for parliament 2014

Pajak regarding 2017

Pajak for parliament 2017

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Hier auf Deutsch:)

Dr Jan Pająk portfolio

Über mich

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2_pl.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.pl

energia.sl.pl

totalizm.com.pl

pajak.org.nz

(Na darmowym hostingu z FTP:)

cielcza.cba.pl

gravity.ezyro.com

magnokraft.ihostfull.com

magnocraft.site88.net

tornados2005.narod.ru

geocities.ws/immortality




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


WSTĘP:
Witam na swej stronie internetowej o budowie i zasadach działania już skonstruowanych i działających prototypów maszyn "perpetuum mobile" oraz ich doskonalszych wersji dzisiaj zwanych "generatorami darmowej energii". Szczegółowe badania tych maszyn zainicjowałem wkrótce po wypracowaniu w 1985 roku mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji - której ustalenia przekonały mnie, że maszyny "perpetuum mobile" dają się zbudować i wbrew temu co twierdzą dzisiejsi "fotelikowi naukowcy", po zbudowaniu będą one faktycznie działały ratując ludzkość od "energetycznej śmierci". W wyniku swych badań w 1989 roku ja sam wynalazłem najważniejszą zapewne dla ludzkiej przyszłości maszynę typu "perpetuum mobile", jaką nazywam "telekinetycznym ogniwem" lub "baterią telekinetyczną". Celem jaki przyświecał mi podczas publikowania niniejszej strony dnia 25 maja 2003 roku oraz publikowania poprzedzających ją opisów tych maszyn w moich licznych monografiach naukowych, było nakłonienie czytelników aby podjęli budowę owych maszyn. Jeśli więc czytelniku masz twórczy umysł wynalazcy i zacięcie do majsterkowania, wówczas po tych słowach przejdź od razu do czytalnia punktu #J2 pod koniec niniejszej strony, gdzie znajdziesz widea pokazujące tanie i proste "narowiste" maszyny "perpetuum mobile" - których zbudowanie z sukcesem i zainicjowanie ich "wieczystego działania" powinno ci się udać już na sam początek, razem z gwarancjami moich teorii przekonując cię do podjęcia ich masowej produkcji fabrycznej.
       Wszystkie maszyny "perpetuum mobile" generują jakąś formę energii (np. energię swego "wieczystego ruchu") bez konsumowania zewnętrznie im dostarczanego paliwa lub innej formy energii. Jednak tylko "perpetuum mobile" drugiej i trzeciej generacji opisywane szczegółowiej w punktach #J2 i #J1 przy końcu tej strony, generują niemal za darmo technicznie użyteczną formę energii - jaką ludzie mogą spożytkowywać np. do napędu innych maszyn i urządzeń. Czyli, z czasem okażą się one zbawienne dla naszej spragnionej energii cywilizacji. Zasada działania tych "generatorów darmowej energii" wykorzystuje zjawiska fizyczne, które NIE są jeszcze poznane przez dzisiejszą oficjalną naukę - np. zjawisko jakie ja odkryłem i nazwałem "efektem telekinetycznym", a jakie stanowi "odwrotność tarcia". (Tj. podobnie jak "tarcie" spontanicznie zamienia ruch na ciepło, owa "odwrotność tarcia", czyli mój "efekt telekinetyczny", spontanicznie zamienia ciepło na ruch.) Dlatego taka "odwrotność tarcia" może napędzać "generatory darmowej energii", podczas gdy jednocześnie ochładza ona ich otoczenie. W ten sposób energia, która napędza działanie owych "generatorów darmowej energii" faktycznie jest ciepłem jakie one same pochłaniają spontanicznie ze swego otoczenia. Zamieniają one owo ciepło otoczenia albo na elektryczność, albo na ruch mechaniczny, albo też bezpośrednio na dowolną inną formę energii, która jest potrzebna naszej technice (np. na energię dysocjacji wody na wodór i tlen). Na przekór, że takie maszyny zdają się być ogromnie niezwykłe, faktycznie do dzisiaj spora już liczba ich działających prototypów została zbudowana przez zadedykowanych hobbystów. W jaki sposób niemal każdy mógłby zbudować sobie najprostrze i najtańsze z nich - wyjaśniłem to dokładniej i zilustrowałem wideami w owym punkcie #J2 przy końcu niniejszej strony. Moje badania z 2006 roku ujawniły także, iż prymitywna wersja jednego z nich, tj. "baterii telekinetycznej" - jaką teoretycznie ja sam wynalazłem jeszcze w 1989 roku, była uprzednio produkowana przemysłowo po nieuświadamianym przez jej twórców i zapewne czysto przypadkowym wbudowaniu jej w podzespoły tzw. radia kryształkowego - które było jedynym uprzednio fabrycznie budowanym urządzeniem na Ziemi, jakie pracowało doskonale bez żadnego zewnętrznego zasilania w energię lub paliwo. Moja bateria telekinetyczna okazała się wówczas być też składową aż szeregu innych urządzeń. Te inne prototypy maszyn "perpetuum mobile" też zawierających wbudowaną w siebie "baterię telekinetyczną" mojego (teoretycznego) wynalazku opiszę w aż szeregu punktów niniejszej strony. Obecnie nadszedł więc czas, aby zaprzestać dotychczasowej "naukowej histerii" w sprawie tych urządzeń i zacząć je badać racjonalnie, posługując się wiedzą jaką dla użytku ludzkości otworzyła moja teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji, a jednocześnie aby z trybie pilnym podjąć przygotowania do ich masowej produkcji fabrycznej. Wszakże nasza cywilizacja desperacko ich potrzebuje. Jeśli też szybko zdołamy je wdrożyć do codziennego użytku, wówczas przy równoczesnym powszechnym podjęciu praktykowania mojej filozofii totalizmu być może maszyny "perpetuum mobile" pomogą powstrzymać nadejście owego masowego wymierania ludzkości - które w przypadku gdy ludzkość NIE zmieni drastycznie swoich dotychczasowych nawyków i filozofii, wtedy wymieranie to spowoduje zapewne śmierć aż 99.9% mieszkańców Ziemi już w latach 2030-tych. (O szybkim zbliżaniu się tego masowego wymierania ludzi i o potrzebie bronienia się przed jego skutkami, ja alarmuję wszystkich na swej stronie o nazwie 2030.htm.)

Czytelnikom zainteresowanym w telekinetycznych generatorach energii i paliw opisywanych na tej stronie, gorąco rekomendowałbym oglądnięcie też w YouTube filmu o tytule "Dr Jan Pająk portfolio". Na filmie tym bowiem fundamenty teoretyczne i zasada działania owych urządzeń są wyjaśniane prosto i ilustratywnie. Obok pokazuję dwustronnicową polskojęzyczną ulotkę dostępną w bezpiecznym formacie zdjęciowym "JPG", jaka informuje o treści owego filmu i podaje link do jego polskojęzycznej wersji. Kopiowanie tej ulotki NIE jest blokowane. Dlatego czytelnik może łatwo ją przeczytać lub załadować ją do własnego komputera, poczym albo wydrukować i np. wręczyć swym znajomym, albo też załączyć do emaila i przesłać tym osobom jakie chciałby przekonać do oglądnięcia omawianego tu filmu. Jeśli zaś czytelnik ma w miejscu swej pracy, nauki, spotkań, w klubie, itp., jakąś niewykorzystywaną lub zawaloną starociami tablicę ogłoszeń oraz możne wydrukować tę ulotkę i tam ją powiesić, wówczas warto byłoby to uczynić aby wprowadzić tym trochę ożywienia, prawdy i ucieczki od codziennej trywialności. Szersze opisy omawianego tu filmu, a także angielskojęzyczna i niemieckojęzyczna wersja tej ulotki, są zawarte na całkowicie poświęconej mu stronie o nazwie portfolio_pl.htm - udostępnianej na wszystkich często aktualizowanych totaliztycznych adresach, np. na łatwych do zapamiętania pajak.org.nz/portfolio_pl.htm czy totalizm.com.pl/portfolio_pl.htm. Z kolei podsumowanie tego filmu zawierają punkty #H1 do #H3 na stronie pajak_dla_prezydentury_2020.htm. (Kliknij na ową ulotkę aby oglądać ją w powiększeniu, albo aby zachować ją na dysku swego komputera!)
Rys. #J2

Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A1. Jakie są cele tej strony:

       Istnieje aż kilka celów, wysiłek osiągnięcia których nakłonił mnie do opublikowanie niniejszej strony internetowej jeszcze w dniu 25 maja 2003 roku. Dwoma głównymi z tych celów jest: (a) upewnienie hobbystów i majsterkowiczów pracujących nad zbudowaniem tych maszyn, że na przekór tego co kłamliwie, zwodząco, oraz wysoce szkodliwie dla postępu ludzkości rozgłasza samolubny monopol oficjalnej nauki ateistycznej, faktycznie moja teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz moja najmoralniejsza filozofia świata opracowana przez człowieka i zwana filozofią totalizmu, obie gwarantują, że maszyny "perpetuum mobile" daje się zbudować, oraz że po udoskonaleniu zasad ich działania będą one zasilały w energię wszystko co tylko ludzkość sobie wypracuje; oraz (b) wskazanie i objaśnienie budowniczym maszyn "perpetuum mobile" oraz "generatorów darmowej energii" kilku przykładów już działających prototypów takich urządzeń. W ten sposób miałem nadzieję, iż zdołam zachęcić tych budowniczych do kontynuowania ich wysiłków nad pokonaniem przeszkód postawionych na ich drodze przez tzw. przekleństwo wynalazców (opisywane w punkcie #H1 na tej stronie), oraz do zbudowania na Ziemi fabryk masowo produkujących niezawodne już wersje tych ogromnie potrzebnych ludziom generatorów "darmowej energii".
       Kolejnym celem tej strony jest wyjaśnienie budowy, zasad działania, problemów i niuansów technicznych, oraz nowych jakości i potencjałów przywiązanych do opisywanych tutaj maszyn perpetuum mobile i generatorów darmowej energii. W ten zaś sposób informacyjne wspomaganie tych z budowniczych owych urządzeń, którzy zdecydują się dołożyć własny wkład w zbudowanie doskonale już pracujących prototypów tych rewolucyjnych urządzeń, zaś dzięki temu - w podniesienie poziomu cywilizacyjnego ludzkości, jakie to podniesienie wniosłoby do naszej cywilizacji opanowanie technologii wykonywania tych ogromnie nam potrzebnych urządzeń.
       Dodatkowym celem tej strony jest uświadomienie czytelnikowi i opisanie powodów działania owego "przekleństwa wynalazców" które prześladuje technicznie twórczych ludzi na Ziemi - patrz "część #H" tej strony. Przez zaś opisanie i wyjaśnienie tych sekretnych prześladowań twóczych ludzi techniki na Ziemi, mam nadzieję pośrednio dopomóc w pokonaniu napotkanych przeszkód tym wynalazcom i twórcom, których owo "przekleństwo wynalazców" stara się zniechęcić i przeszkodzić w osiągnięciu ich celów podnoszących poziom cywilizacyjny ludzkości.


#A2. Filozofia totalizmu ujawnia, że również w sprawie "perpetuum mobile" nasi naukowcy są w kardynalnym błędzie:

       Oficjalna nauka ludzka słynie z chronicznego popełniania kardynalnych błędów i z konieczności nieustannego odwoływania tego co wcześniej twierdziła. Istnieje aż kilka powodów dla takiej jej błędności. Najważniejszy z tych powodów ma naturę filozoficzną i sprowadza się do tylko jednostronnego spojrzenia owej oficjalnej nauki na otaczającą nas rzeczywistość. Mianowicie, nasza oficjalna nauka do wszystkiego podchodzi z podejścia przez filozofów zwanego "a posteriori" - czyli "od skutku do przyczyny". W tym jednostronnym podejściu postępuje więc dokładnie tak jak turysta oglądający jakieś nowe miasto czy kraj tylko z wygodnego fotelu siedząc sobie na balkonie hotelu w którym chwilowo zamieszkał - co wyjaśniam dokładniej np. w punkcie #C1 swojej strony o nazwie telekinetyka.htm oraz w punkcie #A2.6 innej strony o nazwie totalizm_pl.htm. (Nie bez powodu tzw. "normalni ludzie" lekceważąco uwypuklają "oderwanie od rzeczywistego życia" dzisiejszych zawodowych naukowców, poprzez twierdzenie, że ci jakoby żyją na wieżach z kości słoniowej - które to twierdzenie podpierają zresztą również wyjaśnienia z punktu #I1 strony o nazwie god_istnieje.htm oraz z punktów #C2 do #C4 z totaliztycznej strony o nazwie telekinetyka.htm.) Z codziennego zaś życia wszyscy doskonale wiemy, że jeśli naprawdę chce się coś poznać, wówczas trzeba to dokładnie oglądnąć z co-najmniej dwóch odmiennych stron, np. w przypadku poznawania nowego miasta czy kraju, trzeba też wybrać się daleko od luksusowego hotelu i oglądnąć jak ono wygląda "od tyłu" - a jeszcze lepiej zacząć w nim żyć i pracować przez kilka kolejnych lat. Innymi słowy, niezależnie od owego podejścia "a posteriori" do badań praktykowanego przez dotychczasową oficjalną naukę, konieczne jest także badanie otaczającej nas rzeczywistości z zupełnie odwrotnego podejścia, przez filozofów zwanego "a priori" - czyli "od przyczyny do skutku". Owo odwrotne podejście jest już praktykowane przez nową i "konkurencyjną" wobec dotychczasowej oficjalnej nauki, narazie ciągle nieoficjalną naukę zwaną "totaliztyczna nauka" (której opisy czytelnik też znajdzie w punktach #C1 i #A2.6 w/w moich stron). Innym powodem dla którego oficjalna nauka nieustannie się myli i popełnia "kardynalne błędy" jest to że narazie dzierży ona "absolutny monopol na wiedzę", a stąd że nikt NIE weryfikuje tego co nauka ta stwierdza - bowiem dotychczas NIE miała ona żadnej oficjalnej "konkurencji". (Jednak obecnie taka "konkurencja" zwolna się wykształtowuje w postaci tej nowej nieoficjalnej "nauki totaliztycznej" jaką wspomniałem już powyżej.)
       Jak udowadnia to nam filozofia totalizmu, jedną z takich spraw, co do której oficjalna nauka ziemska z całą pewnością jest w błędzie, jest możliwość zbudowania tzw. "perpetuum mobile". Narazie bowiem oficjalna nauka ziemska kategorycznie rozgłasza iż jakoby "perpetuum mobile NIE daje się zbudować" bowiem podobno zasada działania takiego urządzenia byłaby sprzeczna z tzw. "prawami termodynamiki". Tymczasem teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji (z której filozofia totalizmu się wywodzi), udowadnia nam logicznie iż urządzenie zwane "perpetuum mobile" jest jedynie odmianą dzisiejszych "wiatraków" w której jako napędzający je "wiatr" użyte zostało jakieś zjawisko które "wieje" nieustannie przez tysiące lub miliony lat z niemal zawsze taką samą siłą. Innymi słowy, "perpetuum mobile" może zostać zbudowane natychmiast po tym kiedy ludzkość spełni dwa następujące warunki, mianowicie (1) ktoś odkryje jakiś rodzaj "wiatru" który "wiałby" nieustannie i z taką samą siłą przez np. miliony lat, oraz (2) jakiś wynalazca znajdzie zasadę zamieniania "powiewów" takiego "wiatru" w jakąś odnotowywalną manifestację - np. w ruch lub w energię napędową. Jak też się okazuje, warunek (1) jest już od dawna spełniony. Wszakże dzisiejsza nauka zna już sporo zjawisk natury które reprezentują sobą rodzaje "wiatrów" wiejących nieustannie przez miliony lat. Należą do nich przykładowo: ruch obrotowy Ziemi, rotacja Księżyca wokół Ziemi, ziemskie pole magnetyczne, fale "hałasu kosmicznego", różnice temperatur pomiędzy powierzchnią Ziemi i próżnią kosmiczną (lub absolutnym zerem), różne zachowania cząsteczek elementarnych, odwrotność tarcia (tj. tzw. "efekt telekinetyczny" - zaszczyt odkrycia którego to efektu Bóg mi udzielił), oraz wiele więcej. Jedyne więc co jeszcze pozostało, to praktycznie zbudować liczne prototypy "perpetuum mobile" na Ziemi, zwolna wypracowując dzięki nim efektywną zasadę działania, za pomocą której z owych wiecznie wiejących przeciw-materialnych "wiatrów" da się pozyskać ruch lub jakąś formę użytecznej energii. Wśród jakich zaś zasad działania powinno się szukać metody takiego efektywnego pozyskiwania "darmowej energii", użytecznych wskazówek od dawna nam dostarczają moje tzw. "Tabele Cykliczności" - jedną z których, bezpośrednio odnoszącą się do maszyn "perpetuum mobile", pokazałem jako "Tab. #J1" przy końcu tej strony. Wszakże owe "Tabele Cykliczności" są jakby rodzajami mitycznej nici Ariadny jakie prowadzą do rozwiązania problemów objętych ich treścią. (Przykładowo, w moim własnym przypadku "Tabela Cykliczności w Rozwoju Napędów Ziemskich", jaką opisałem szerzej m.in. w punkcie #B1 swej strony o nazwie propulsion_pl.htm, a jaką stworzyłem jeszcze w 1972 roku - czyli na samym początku swych badań, z czasem zaprowadziła mnie stopniowo do wszystkich wynalazków i odkryć jakie potem dokonałem w całym swym życiu.) Ponieważ zaś ludzkie zdolności wynalazcze nie znają granic, wypracowanie i urzeczywistnienie takiej efektywnej zasady działania tych maszyn "perpetuum mobile" jest już tylko kwestią czasu.
       Kilka zasad działania jakie zamieniają takie nadal nieuznawane przez oficjalną naukę ateistyczną "wiecznie wiejące wiatry" na ruch lub na użyteczną formę energii zostało już opisanych na totaliztycznych stronach. Ich przykładami są wszystkie zasady użyte w urządzeniach z niniejszej strony, jakie do swego działania wykorzystują nadal negowany przez oficjalną naukę mój "przeciw-materialny wiatr" (patrz jego opisy w punkcie #J1 niniejszej strony), a także zasady opisane na stronach fe_cell_pl.htm, boiler_pl.htm, telekinetyka.htm, eco_cars_pl.htm, oraz w punkcie #G2 strony pajak_jan.htm. Chociaż więc z wydatną pomocą niemoralnych ludzi tzw. "przekleństwo wynalazców" (opisane poniżej w punkcie #H1 tej strony) narazie przeszkadza w przemysłowym wdrożeniu którejś z owych zasad, nieodwołalnie zbliża się czas, że jakaś forma maszyn "perpetuum mobile" zostanie jednak przez kogoś najpierw zbudowana a potem wdrożona do masowej produkcji fabrycznej, zaś oficjalna nauka ateistyczna po już nieskończony raz z rzędu ponownie będzie zmuszona wskoczyć pod stół i publicznie "odszczekać" to co dotychczas twierdziła na temat tych cudownych maszyn.
       Obrazowe wyjaśnienie jak "wiatrak" napędzany przez niewidzialny i nadal nieznany naszej nauce "wiatr" zostałby wzięty za "perpetuum mobile" i dlatego prześladowany przez dzisiejszych naukowców, zostało też zaprezentowane w punkcie #M1 odrębnej strony oscillatory_chamber_pl.htm.


#A3. Co zamotywowało mnie do przygotowania tej strony:

Motto: "Filozofia totalizmu naucza, że nasz świat fizyczny został celowo tak stworzony, iż 'wszystko co może w nim być wymyślone, może też w nim być urzeczywistnione' - ludzie tylko muszą znaleźć sposób jak urzeczywistnienia tego dokonać." (Patrz podrozdział #I5.4.2 z tomu 5 monografii [1/5].)

       Czytelnik zapewne widział w telewizji którąś z owych reklam tzw. "pomp cieplnych". Aby być zrozumiałe dla zwykłego zjadacza chleba, a równocześnie aby apelować do portfela oglądającego, reklamy te zwykle stwierdzają, np. że jeśli wydasz 1 dolar na prąd napędzający taką "pompę cieplną", wówczas pompa ta napełni twoje mieszkanie ciepłem wartym (powiedzmy) 3 dolary. Gdyby ową reklamę przetłumaczyć na język techniczny, wówczas faktycznie ona stwierdza, że sprawność energetyczna pomp cieplnych przekracza 100%. Czyli że pompy te generują znacznie więcej energii cieplnej niż wynosi ich konsumpcja energii elektrycznej. Oczywiście, skoro daje się budować urządzenia techniczne które z jakichkolwiek powodów generują więcej energii niż energia konsumowane przez nie dla podtrzymania ich działania, natychmiast rodzi się pomysł, aby część owej nadwyżki energii, które one generują, wprowadzić w pętlę sprzężenia zwrotnego i zasilać nią pracę owych urządzeń. To zaś co by się otrzymało, można by nazwać "generatorem darmowej energii". Wszakże taki generator sam by zasilał siebie w energię potrzebną do własnej pracy. Jednocześnie zaś nadwyżkę energii którą generuje odprowadzałby on użytkownikowi do skonsumowania. Owa nadwyżka byłaby uzyskiwana niemal "za darmo" (stąd nazwa "darmowa energia").
       Idea "generatorów darmowej energii" jest więc bardzo prosta. Jak też to widzimy z ponad 100% sprawności już budowanych "pomp cieplnych", idea ta jest technicznie wykonalna. Tyle, że aby została zrealizowana praktycznie, najpierw wymaga ona pokonania kilku barier. Najważniejszą z owych "barier do pokonania" jest bariera psychologiczna. Jak bowiem każdy zapewne wie, oficjalna nauka ateistyczna każdemu człowiekowi na Ziemi stara się wmusić swe kolejne kłamstwo, że urządzeń kiedyś zwanych "perpetuum mobile" jakoby nigdy NIE da się zbudować - bowiem ich zasada działania jakoby ma wybiegać przeciwko prawom świata fizycznego (a ściślej przeciwko "wyssanym z palca papierkowym twierdzeniom", które oficjalna nauka ateistyczna nazywa "prawami termodynamiki" - jakich poprawność faktycznie została obalona jeszcze w 1150 roku zbudowanym już wówczas i doskonale działającym tzw. "Kołem Bhaskara" - które opisałem w punkcie #J2 niniejszej strony i którego faktyczne działanie potwierdzają liczne już obecnie jego nowoczesne prototypy zbudowane w 2017 roku przez aż cały szereg hobbystów). Ponieważ zaś nazwa "perpetuum mobile" jest po prostu dawną łacińska nazwą dla najważniejszego podzespołu wielu dzisiejszych "generatorów darmowej energii", to oficjalnie wpajane ludziom naukowe kłamstwo i uprzedzenie do idei generatorów darmowej energii faktycznie jest ogromnie niszczycielskie. Psychologicznie zniechęca ono bowiem większość typowych "trzcicieli telewizora" do choćby rozważenia budowy takich urządzeń. Typowe osoby nigdy więc nawet nie rozważają pokonania następnych z barier wstrzymujących budowę tych urządzeń, takich jak bariera nieznajomości ich zasady działania, czy bariera ich faktycznej realizacji technicznej.
       Na szczęście dla ludzkości, znalazło się już sporo odważnych hobbystów, którzy zrozumieli, że skoro nauka ziemska chronicznie myli się we wszystkich możliwych sprawach, zapewne myli się również i w sprawie niemożności budowy perpetuum mobile. Co odważniejsi z nich podjęli więc budowę takich urządzeń, lub (jak ja) podjęli ich badania teoretyczne. Dzięki tym odważnym mamy już na Ziemi pierwsze działające prototypy tychże urządzeń - i to na przekór że oficjalna nauka nadal twierdzi iż jakoby nie daje się ich zbudować. Niestety, na przekór istnienia owych prototypów, oficjalna nauka nadal z uporem zaprzecza możności ich zbudowania. To stwarza na Ziemi dosyć paradoksalną sytuację. Z jednej bowiem strony urządzenia takie już istnieją, z drugiej jednak strony oficjalnie się twierdzi że ich wcale nie ma. Sytuacja ta przypomina mi więc nieco sytuację z wieloma innymi ważnymi sprawami oficjalnie zaprzeczanymi przez naukę ateistyczną, takimi jak UFO, duchy, dusza, Bóg, inny świat, itp. Oczywiście, owo oficjalne twierdzenie, że urządzenia darmowej energii nie istnieją i nie daje się ich zbudować, jest wysoce niszczycielskie. Wszakże blokuje ono postęp techniczny ludzkości. Aby więc jakoś osobiście dopomóc w przełamaniu impasu spowodowanego przez taką sytuację, w dniu 25 maja 2003 roku zdecydowałem się opublikować niniejszą stronę. Motywacją do jej opublikowania jest właśnie owo faktyczne istnienie już działających prototypów omawianych tu maszyn "perpetuum mobile" i "urządzeń darmowej energii".
       Według mojego rozeznania, powodem dla którego oficjalna nauka ziemska nadal uparcie zaprzecza istnieniu tych urządzeń, jest branie przez naukę niemożności podjęcia ich seryjnej produkcji w fabrykach, za niemożność ich zbudowania. Tymczasem powody dla jakich narazie urządzenia te nie są produkowane seryjne w fabrykach wcale nie oznaczają że nie da się ich zbudować. Często bowiem powodami tymi są albo (1) przeszkody biurokratyczne i korupcja (tak jak to ma miejsce z "grzałką telekinetyczną" opisywaną w "części #E" niniejszej strony), albo (2) zbyt mała narazie ich wydajność energetyczna która nie uzasadnia ich praktycznego wykorzystania (tak jak ma to miejsce z "kołem zamachowym" opisywanym w części #F tej strony), albo też (3) mała praktyczność ich wydatku elektrycznego (tak jak to ma miejsce z "telekinetyczną influenzmaschine" opisywaną w części #D tej strony). Innymi słowy, oficjalnej nauce ciągle uchodzi na sucho kłamliwe wmawianie naiwnym ludziskom, że wcale urządzeń tych NIE daje się ich zbudować, tylko dlatego że jak narazie z różnych przyczyn urządzeń tych nie można zobaczyć w każdym sklepie czy w każdym domu. Niemniej, chociaż tylko w miejscach trudnych do publicznego oglądania, pierwsze działające prototypy owych urządzeń już istnieją. Ja mam nadzieję, że poprzez opublikowanie niniejszej strony i poprzez wskazanie w niej gdzie lub jak prototypy tych niezwykłych urządzeń daje się jednak zobaczyć na własne oczy, dopomogę zrozumieć rosnącej liczbie ludzi, że pierwsze działające prototypy takich urządzeń faktycznie już istnieją i faktycznie już działają. Tyle, że nadal wymagają one dalszych badań, rozwoju i udoskonaleń, zanim będziemy mogli je produkować w fabrykach i zakupywać w sklepach.


Część #B: Fundamenty teoretyczne generatorów darmowej energii:

      

#B1. Czym są owe "urządzenia darmowej energii":

       Nazwa "darmowa energia" (po angielsku "free energy") już się zakorzeniła na świecie jako nazwa dla całej klasy już pracujących urządzeń technicznych. Urządzenia te mogą być zdefiniowane w następujący sposób: "urządzenia darmowej energii są to wytworniki ruchu lub generatory energii, które są zasilane w energię przez narazie nieznane jeszcze ludzkości zjawisko (np. przez niewidzialny "przeciw-materialny wiatr" opisywany w punktach #A2 i #J1 niniejszej strony), a stąd których sprawność energetyczna w naszym świecie fizycznym wynosi ponad 100%". Przykładem tych urządzeń mogą być generatory energii których zasada działania oparta jest na odkrytym przeze mnie zjawisku fizykalnym będącym odwrotnością tarcia a nazywanym "efektem telekinetycznym". Czasami nazwa "darmowa energia" jest także używana do opisywania ogólnej zasady generowania energii realizowanej przez te urządzenia (tj. dla generowania energii niemal "za darmo"). Dzięki wykorzystaniu tego nadal nieznanego oficjalnej nauce zjawiska np. "odwrotności tarcia", urządzenia które generują darmową energię faktycznie powodują spontaniczną konwersję energii cieplnej zawartej w otoczeniu, na ruch swych elementów składowych (np. na ruch elektronów w metalu ich przewodnika). Główny cel jaki przyjęli sobie twórcy owych urządzeń, to wypracować taką zasadę działania urządzeń darmowej energii, aby generowały one energię bez faktycznego konsumowania żadnego paliwa, lub żadnej innej formy energii dostarczanej im przez użytkowników. Stąd urządzenia te generują energię dosłownie bez żadnych kosztow na paliwo czy na inne zasilanie - znaczy niemal "za darmo" (pomijając koszty ich zbudowania lub nabycia).
       Brak zrozumienia dla działania tych urządzeń przez obecną naukę ateistyczną, wzbudził rodzaj atmosfery potępienia jaka panuje wśród dzisiejszych naukowców. Atmosfera ta zarzuca, że takie urządzenia podobno nie mają prawa zadziałać, a także że ich zasada działania ma jakoby łamać "Zasadę Zachowania Enegii" plus kilka innych praw termodynamiki. Jednak jak się okazuje, owe urządzenia już obecnie działają - przykład jednego z nich, jakie doskonale się sprawdziło w działaniu, pokazany jest na pierwszej fotografii "Fot. #B1" z tej strony (tj. na zreprodukowanym tutaj rysunku LA4 z tomu 10 monografii [1/5]). Linki do darmowych wideów ilustrujących poprawne działanie kilku następnych z nich przytoczyłem w punkcie #J2. Ponadto, wcale nie łamią one żadnych praw termodynamiki, ponieważ ich działanie wykorzystuje zjawisko które jest odwrotnością tarcia.


#B1.2. Definicje pojęć: "generatory darmowej energii", "perpetuum mobile", "urządzenia pozyskujące samoodtwarzającą się energię":

       Zdefiniujmy teraz sobie jeszcze co faktycznie będziemy rozumieli na niniejszej stronie pod ową niezwykłą odmianą urządzeń energetycznych, które generują ruch lub energię, wcale nie konsumując paliwa ani nie wymagając zewnętrznego zasilania w energię.
       Zacznijmy od zdefiniowania urządzeń nazywanych tutaj generatorami darmowej energii. Generatory darmowej energii są to urządzenia techniczne które jako całość generują użyteczną praktycznie nadwyżkę energii o przydatnej formie, nie konsumując przy tym żadnego paliwa, ani nie wymagając zewnętrznego zasilania w energię. Jako takie, generatory darmowej energii charakteryzują się aż kilkoma unikalnymi cechami, przykładowo: (1) zasilane są one w energię przez jakieś nieznane jeszcze oficjalnej nauce ateistycznej zjawisko (np. przez niewidzialny "przeciw-materialny wiatr"), stąd sprawiają one wrażenie że ich sprawność energetyczna wynosi ponad 100% - czyli że jakoby generują one znacznie więcej energii niż energia wymagana do ich napędu (patrz też punkt #B1 na odrębnej totaliztycznej stronie o nazwie boiler_pl.htm), (2) posiadają one wbudowane w siebie energetyczne sprzężenie zwrotne które przekierowuje z powrotem dla ich samonapędzania się część nadwyżki rodzaju energii którą one same generują - dzięki czemu wcale nie trzeba ich zasilać jakimkolwiek zewnętrznym źródłem energii, (3) ich wydajność energetyczna jest wystarczająco duża dla uzasadnienia ich praktycznego wykorzystania jako generatorów energii, (4) forma energii którą one generują pozwala na praktyczne wykorzystanie tej energii, itd., itp. Z powodu owych unikalnych cech, zbudowanie "urządzeń darmowej energii" jest niewypowiedzianie istotne dla przyszłości naszej cywilizacji. Wszakże zbudowanie to rozwiąże dzisiejsze problemy energetyczne ludzkości. Wcale nie przeszkadza to jednak aby wynalazcy pracujący nad rozwojem tych niezwykłych urządzeń byli zaciekle prześladowani przez najniemoralniejszych ze swoich ziomków, między innymi za pośrednictwem owego "przekleństwa wynalazców" opisywanego w części #H tej strony. Ciekawostką jest przy tym, że największymi wrogami budowniczych owych niezwykłych "urządzeń darmowej energii" są niektórzy dzisiejsi naukowcy - czyli ludzie opłacani przez społeczeństwo za "promowanie postępu". Fakt też, że nauka już setki razy była zmuszana przez życie do odwoływania swoich poprzednich twierdzeń, a także fakt że pierwsze takie urządzenia darmowej energii już działają na Ziemi co najmniej począwszy od 1150 roku, wcale nie powstrzymuje wielu wysoko-opłacanych dzisiejszych naukowców przed eskalowaniem zniszczeń poprzez kłamliwe wmawianie społeczeństwu, że takie urządzenia jakoby nie dadzą się zbudować.
       W tym miejscu warto też dodać, że istnieje tylko niewielka różnica pomiędzy "generatorami darnowej energii", a drugą i trzecią generacją maszyn, które w przeszłości były opisywane pod łacińską nazwą perpetuum mobile, zaś których zasady działania wyraża "Tablica Cykliczności" z "Tab. #J1" niniejszej strony. Mianowicie, generatory darmowej energii generują użyteczne praktycznie ilości jakiejś energii. Jako takie, ich konstrukcja musi obejmować także jakąś formę np. "generatora elektryczności". Natomiast przez maszyny "perpetuum mobile" w dzisiejszych czasach typowo uważa się urządzenia, które generują jedynie wzrokowo odnotowywalny ruch. Ilość zaś energii jaką one generują może być aż tak mała, że z ledwością ona wystarcza na pokonanie zaistniałego w nich tarcia, zaś ich nieustający ruch może być technicznie i praktycznie bezużyteczny. Przykładami "generatorów darmowej energii" są więc, między innymi, opisywane na tej stronie "ogniwa telekinetyczne", "telekinetyczna influenzmaschine", "telekinetyczna grzałka", oraz maszyny "perpetuum mobile" drugiej i trzeciej generacji opisane w punkcie #J2 tej strony. Natomiast przykłady maszyn "perpetuum mobile" obejmują m.in. "koło zamachowe" opisane w części #F tej strony, tzw. "PMM" (tj. silnik na magnesy stałe - od "permanent magnet motor") opisywany w podrozdziale LA2.1 z tomu 10 monografii [1/5], a także "narowista" pierwsza generacja maszyn "perpetuum mobile" opisywanych w punktach #J1 i #J2 niniejszej strony.
       Pod względem technicznym różnica pomiędzy "generatorami darmowej energii" a "perpetuum mobile" sprowadza się do (1) użycia zjawiska w ich zasadzie działania, które pozwala na formowanie energetycznego sprzężenia zwrotnego (np. użycie w nich technicznie indukowanego "efektu telekinetycznego"), oraz (2) wbudowanie energetycznego sprzężenia zwrotnego w owe generatory darmowej energii, tak że część nadwyżki energii które one generują na wyjściu przekierowywana jest z powrotem na ich wejście aby je samo-napędzać. Urządzenia które nie mają takiego energetycznego sprzężenia zwrotnego, tak jak "koło zamachowe" opisane w części #F tej strony, mogą jedynie spełniać funkcję "perpetuum mobile". Z kolei urządzenia które posiadają już wbudowane w siebie takie energetyczne sprzężenie zwrotne, tak jak "telekinetyczne ogniwo" opisane w części #C tej strony, są w stanie już działać jako "generatory darmowej energii".
       Opisywane na tej stronie generatory darmowej energii oraz urządzenia perpetuum mobile należy wyraźnie odróżniać od urządzeń do pozyskiwania i transformacji samoodtwarzającej się energii (tj. od angielskojęzycznych: "renewable energy" devices). Różnica pomiędzy nimi polega na ciągłości i niezawodności generowania energii. Mianowicie generatory darmowej energii oraz urządzenia perpetuum mobile typowo są niezawodne i niemal niezniszczalne, znaczy działają one zawsze i niemal wiecznie (tj. aż do czasu gdy zużyją się mechanicznie lub utracą swe istotne cechy). Zawsze też i wiecznie generują one swoją energię lub ruch, chyba że ktoś lub coś je celowo wyłączy, lub zepsuje. Ich przykładem może być "koło zamachowe" opisywane w części #F tej strony, które po zbudowaniu będzie działać niezawodnie i miemal wiecznie, aż ktoś lub coś je zniszczy. Tymczasem urządzenia do pozyskiwania samoodtwarzającej się energii (po angielsku "renewable energy") są zawodne i działają tylko wtedy kiedy otrzymują one zasilanie w wymaganą energię. Ich przykładem może być wiatrak, który generuje energię tylko wtedy kiedy wieje wiatr o wymaganej sile. Ciekawym paradoksem który rzuca się w oczy, to że oficjalna nauka ziemska uznaje istnienie i działanie zawodnych urządzeń do pozyskiwania samoodtwarzającej się energii, jednak neguje i zaprzecza istnieniu niezawodnych i niemal wiecznie działających perpetuum mobile oraz generatorów darmowej energii.


#B2. Telekineza - czyli odwrotność tarcia:

Motto: "Totalizm naucza, że 'każde zjawisko musi mieć swoje przeciw-zjawisko'."

       W 1924 roku wielki fizyk francuski, Louis DeBroglie, opublikował swoje niezwykle ważne odkrycie jakie czasami nazywane jest "zasadą symetryczności natury". Zgodnie z tą zasadą, w naturze wszystko jest symetryczne na wiele różnorodnych sposobów. Zasada symetryczności DeBrogliego dostarczyła podstaw filozoficznych i naukowych dla opisu wielu zjawisk natury. W ten sposób otwarła je dla badań, odkryć, formułowania nowych teorii, budowania nowych urządzeń, itp. Dla przykładu, Tablica Mendelejewa, istnienie elektrycznie przeciwstawnie naładowanego duplikatu dla każdej cząsteczki elementarnej, takiego jak pozytron dla elektronu czy antyproton dla protonu, oraz podobieństwa pomiedzy atomami i systemami słonecznymi - wszystko to uzmysławia symetryczność istniejącą w budowie i własnościach materii. Podobieństwo pomiędzy równaniami matematycznymi opisującymi zupełnie odmienne zjawiska fizyczne, np. równania Navier-Stokes'a opisujące przepływ płynów oraz równania Laplace'a opisujące przewodzenie ciepła, wyraża symetryczność w prawach natury. Natomiast podobieństwo pomiędzy pompami i silnikami pneumatycznymi, czy generatorami i silnikami elektrycznymi, wyraża symetryczność w działaniu urządzeń technicznych.
       Jednym z istotniejszych następstw symetryczności DeBrogliego, bezpośrednio implikujących opracowanie urządzeń darmowej energii, jest wynikający z niej postulat, że "każde zjawisko musi posiadać odpowiadające mu przeciw-zjawisko". Do chwili obecnej odkrytych już zostało dziesiątki zjawisk i przeciw-zjawisk jakie potwierdzają poprawność tego postulatu. Dla przykładu: zjawisko luminescencji elektrycznej wykorzystywane w najróżniejszych świetlówkach i diodach luminescencyjnych do zamiany prądu elektrycznego w światło, posiada przeciw-zjawisko w postaci zjawiska fotoelektrycznego jakie w fotokomórkach i fotoogniwach transformuje światło na prąd elektryczny. Z kolei tzw. "reguła lewej ręki" - zwana także "regułą silnika", która opisuje zjawiska wykorzystywane do zamiany elektryczności na ruch, posiada swoje przeciwieństwo w "Flemingowskiej zasadzie prawej ręki" - zwanej także "regułą generatora", która transformuje ruch w prąd elektryczny. Efekt Seebeck'a, jaki powoduje przepływ elektronów poprzez podgrzewane złącze dwóch przewodników, posiada przeciw-zjawisko w postaci efektu Peltier'a, który wywołuje chłodzenie i podgrzewanie metali takiego złącza - jeśli przepuszczono przez nie prąd. Efekt piezoelektryczny zamieniający ściskanie kryształu na ładunek elektryczny gromadzący się na jego powierzchniach, jaki wykorzystywany jest np. w piezoelektrycznych zapalniczkach gazowych do wytworzenia iskry zapalającej, posiada też swoje dokładne przeciwieństwo jakie zamienia napięcie przyłożone do powierzchni kryształu na jego ruch skurczowy i jakie niefortunnie nazywane jest tą samą nazwą "efekt piezoelektryczny". (To przeciw-zjawisko wykorzystywane jest np. w piezoelektrycznych generatorach wibracji.) Itd., itp.
       Dzisiejsi ortodoksyjni naukowcy twierdzą jednakże, że istnieje wyjątek od powyższej reguły. Jako wyjątek ten wskazują oni tarcie. Zgodnie z dotychczasowymi twierdzeniami ortodoksyjnych naukowców, tarcie jest uważane za nieodwracalne zjawisko, które jakoby nie posiada odpowiadającego mu przeciw-zjawiska. Jednakże w 1985 roku, dzięki sformułowaniu nowej teorii naukowej zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, dostąpiłem zaszczytu odkrycia zjawiska jakie reprezentuje dokładną odwrotność tarcia. Ponieważ w naturalnej formie manifestowane jest ono podczas pracy telekinetycznej, nazwałem je "efektem telekinetycznym". W podobny sposób jak tarcie samoczynnie zamienia ruch na ciepło, ów nowo-odkryty efekt telekinetyczny zamienia ciepło na ruch. W jakis czas po odkryciu efektu telekinetycznego, znalazłem także sposób jego technicznego wyzwalania. Wyzwalanie to następuje poprzez przyspieszanie lub opóźnianie linii sił pola magnetycznego.
       Moje odkrycie, że efekt telekinetyczny stanowi odwrotność tarcia, oraz następne znalezienie metody technicznego wyzwalania tego efektu, dostarczyły mi zasad działania dla zaproponowania podjęcia przez ludzkość budowy różnorodnych urządzeń napędowych i energetycznych. Szczególnie urządzeń takich jak przykładowo siłownie telekinetyczne dostarczające tzw. "darmowej energii", czy jak magnokrafty drugiej i trzeciej generacji. Jak zostanie to wyjaśnione w dalszych częściach tej strony internetowej, jednym z najbardziej niezwykłych atrybutów takich telekinetycznych systemów napędowych, jest że nie wymagają one zasilania w energię. Po prostu wykorzystują one swoją zdolność do wyzwalania zjawiska odwrotności tarcia. Tym zaś zjawiskiem zamieniają one energię cieplną jaka zawsze jest obecna w ich otoczeniu, w użyteczny ruch obiektów jakie sobą napędzają, np. w ruch całych wehikułów kosmicznych, lub w ruch maleńkich elektronów w obrębie przewodnika jakie formują sobą prąd elektryczny. Zgodnie z tymi zasadami, droga do wykorzystania efektu telekinetycznego dla celów napędowych wiedzie przez następujące etapy: (1) zbudowanie urządzenia które na drodze technicznej wyzwala działanie efektu telekinetycznego, (2) takie wysterowanie tego efektu, jakie spowoduje samoczynną przemianę energii termicznej zawartej w otoczeniu na "darmowy" ruch jaki sam się podtrzymuje, a stąd jaki nie wymaga dostarczania energii na swoje podtrzymywanie, (3) odpowiednie ukierunkowanie tego ruchu, tak aby mógł on być eksploatowany w kontrolowalnym "darmowym" systemie napędowym.
       Pierwsze zastosowania nowo-odkrytego efektu telekinetycznego, jakie przebadałem szczegółowo, dotyczyły generowania tzw. "darmowej elektryczności" - patrz opisy tego generowania zawarte w rozdziale LA z tomu 10 monografii [1/5]. Przyczyną tego było, że zgodnie z działaniem omawianego tu efektu, jedyne co należy uczynić aby wygenerować darmową elektryczność, to poddać działaniu tego efektu jakiś odcinek przewodnika. W rezultacie, wszystkie wolne elektrony zawarte w tym przewodniku zostaną przez efekt telekinetyczny wprawione w ruch z jednego jego końca na drugi. Z kolei takie masowe przemieszczenie elektronów w przewodniku jest niczym innym jak przepływem prądu elektrycznego. Energia cieplna jaka podtrzymuje ów proces, pochodzi przy tym z otoczenia, z jakiego jest ona ekstraktowana przez działanie mechanizmu odwrotności tarcia. Efekt telekinetyczny sam bowiem ją spontanicznie pozyskuje z otoczenia za pośrednictwem swoich zdolności do działania jako odwrotność tarcia. Wcale więc energia ta nie musi być dostarczana urządzeniu generującemu darmową elektryczność. Stąd właśnie się bierze wyrażenie "darmowa energia" (po angielsku "free energy").


#B3. Dowody na istnienie odwrotności tarcia:

       Skoro urządzenia darmowej energii wykorzystują odwrotność tarcia jaka dotychczas pozostawała nieznana dla ortodoksyjnych naukowców, czytelnik zapewne zastanawia się czy istnieją jakieś dowody na faktycznie istnienie tego zjawiska. Jak się okazuje, mamy całe zatrzęsienie takich dowodów. Faktycznie to cały podrozdział H1.2 z tomu 4 monografii [1/5]. poświęcony jest opisom owych dowodów. Najbardziej powszechnie znanymi z nich są obserwacje odnotowane przez folklor niemal każdego narodu, że tzw. "nadprzyrodzone" zjawiska kinetyczne zawsze powodują raptowny spadek temperatury w pomieszczeniach w jakich one zachodzą. Owe spadki temperatury faktycznie są wynikiem zamiany energii cieplnej zawartej w powietrzu tych pomieszczeń, na jakąś formę nadprzyrodzonego ruchu. (Odnotuj, że stare wyrażenie "nadprzyrodzone", w nowoczesnej terminologii z niniejszej strony internetowej faktycznie oznacza "wykorzystujący zasady telekinezy".) Inne dowody wynikają z obserwacji już zbudowanych i już działających urządzeń darmowej energii. Wszystkie te urządzenia zawsze bowiem zmniejszają temperaturę otoczenia podczas generowania darmowej energii. Jednak najbardziej obiektywnym dowodem na istnienie odwrotności tarcia jest tzw. "jarzenie pochłaniania" pokazane na ostatniej fotografii z tej strony internetowej. Jarzenie owo jest wydzielane właśnie ponieważ atomy raptownie tracą swoją energię termiczną - po szczegóły patrz opisy owego "jarzenia pochłaniania" zawarte w podrozdziale H6.1.2 z tomu 4 monografii [1/5].


#B4. Perpetuum mobile = historyczne obserwacje urządzeń darmowej energii:

       Chociaż budowanie działających urządzeń darmowej energii stało się możliwe dopiero niedawno, tj. po tym jak ludzie opanowali techniczne wyzwalanie odwrotności tarcia, ktoś najwyraźniej pokazywal takie pracujące urządzenia wybranym osobom na Ziemi już od najdawniejszych czasów. Ci historyczni widzowie owych urządzeń nazywali je "perpetuum mobile". Niestety, działania tych urządzeń nie daje się oprzeć na zjawiskach naszego świata fizycznego. (Wszakże wykorzystują one zjawisko przeciw-świata zwane "efektem telekinetycznym".) Stąd ortodoksyjni naukowcy upowszechnili klamliwy mit, że jakoby ich zbudowanie wogóle nie jest możliwe. Na szczęście wynalazki opisywane na niniejszej stronie udowodnily bezzasadność tego mitu.

(Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej fotografii z niniejszej strony internetowej, poprzez zwykłe kliknięcie na tą fotografię. Ponadto większość browserów jakie obecnie są w użyciu, włączając w to popularny "Internet Explorer", pozwala także na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją redukować lub powiększać, a także drukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.)
* * *
Fot. #B1: Thesta-Distatica (tj. rys. LA4 z [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #B1: "Thesta-Distatica", czyli dwutarczowa "telekinetyczna influenzmaschine". Jest ona najbardziej zaawansowanym urządzeniem darmowej energii zbudowanym dotychczas na Ziemi, jakie faktycznie działa i jakie faktycznie generuje całe zatrzęsienie darmowej energii. Relatywnie pełny opis tego urządzenia zaprezentowany został w punkcie #D1 niniejszej strony internetowej. Proszę odnotować, że Methernitha posiada także dwa mniejsze jednotarczowe urządzenia działające na podobnej zasadzie, które nazywane są "Testatica". (Powyższe zdjęcie pochodzi z najnowszej monografii [1/5] gdzie jest ono pokazane na rysunku LA4.)
* * *
Urządzenie darmowej energii z rysunku "Fot. #B1" (albo LA4 w monografii [1/5]), pokazane powyżej, nazywane jest Thesta-Distatica. Należy ono do ogólnej kategorii tzw. "telekinetycznych influenzmaschine". (Słowo "influenzmaschine" pochodzi z języka niemieckiego. Oznacza ono całą klasę maszyn, które w swoim działaniu wykorzystują zjawisko indukcji elektrostatycznej, po niemiecku nazywanej "influenz". (Należy wyraźnie odróżniać owo zjawisko indukcji od innych zjawisk które także może być używane w maszynach elektrycznych. Np. w generatorze Van de Graaff'a używane jest tarcie.) Historyczne przykłady influenzmaschine obejmują m.in. maszynę Töpler'a z pojedynczym dyskiem, czy maszynę Wimshurst'a z dwoma dyskami. Z kolei "telekinetyczna influenzmaschine" to bardziej zaawansowana wersja owych influenzmaschine, jaka dodatkowo wykorzystuje w swoim działaniu zjawisko zwane "efektem telekinetycznym". (Znaczy że działają one na zasadzie technicznie wyzwalanej telekinezy - na dodatek do indukcji elektrostatycznej.)
       Zasada działania oraz budowa telekinetycznych influenzmaschine są szczegółowo opisane w podrozdziale LA2.3 z tomu 10 monografii [1/5]. Zasada ta jest także w skrócie podsumowana w dalszej części niniejszej strony internetowej. Telekinetyczna influenzmaschine "Thesta Distatica" pokazana powyżej zbudowana została przez Szwajacarską komunę religijną nazywajacą sama siebie Methernitha. Owa Thesta Distatica generuje około 3 kW prądu zmiennego o częstotliwości 50 Hz oraz o napięciu około 600 Volt. Z punktu widzenia użytej w niej zasady działania, jest ona faktycznie silnikiem prądu zmiennego opartym w działaniu na zasadach indukcji elektrostatycznej. Ów silnik pracuje ponieważ darmowa energia elektryczna jest do niego doprowadzana z tzw. "ogniwa telekinetycznego" które zostało wbudowane w jego konstrukcję (budowa i działanie takiego ogniwa streszczone zostały w punkcie #C1 niniejszej strony, zaś dokładniej omówione na odrębnej stronie o ogniwach telekinetycznych). Pierwsze dwie małe takie telekinetyczne influenzmaschine nazywane "Testatica" (z pojedyńczym dyskiem, bazujące na zasadzie działania maszyny Töpler'a) zbudowane zostały NIE aby generować darmową elektryczność, a aby wytwarzać darmowy ruch mechaniczny. Celem ich konstruktora było łatwo dostrzegalne zademonstrowanie wszystkim wysoce sceptycznym ludziom oraz naukowcom ortodoksyjnym, że ponieważ maszyny te są w stanie wytwarzać ruch fizyczny bez żadnego zasilania w energię, stąd faktycznie one dowodzą że zbudowanie perpetuum mobile jest rzeczywiście możliwe.


#B5. Koncept Dipolarnej Grawitacji:

       Zanim przystąpię do wyjaśnienia jak działa telekineza, najpierw powinienem przedstawić w wielkim skrócie relatywnie nową teorię naukową, która właśnie wyjaśnia zasadę ruchu telekinetycznego (a także wyjaśnia liczne inne tajemnicze zjawiska, e.g. telepatię, działanie czasu, energię, pole magnetyczne, oraz wiele więcej). Ta nowa teoria nazywana jest "Konceptem Dipolarnej Grawitacji". Ów Koncept Dipolarnej Grawitacji to ogromnie interesująca teoria naukowa, którą chciałbym zarekomendować do poczytania. Okazuje się ona być ową szczególną teorią wszystkiego jaką ludzie poszukiwali przez tak długi okres czasu. Dla przykładu wyjaśnia ona zjawisko telekinezy oraz mechanizm powodujący ruch telekinetyczny. Wyjaśnia ona także zjawisko telepatii. (Telepatia dyskutowana jest na odrębnej stronie podobnej do niniejszej, mianowicie na telepathy_pl.htm - o telepatii oraz o urządzeniach do komunikacji telepatycznej.) "Koncept Dipolarnej Grawitacji" wyjaśnia także czym jest ów "drugi świat" zwany przeciw-światem, do którego przenoszeni jesteśmy po naszej śmierci. Ujawnia gdzie ów przeciw-świat jest zlokalizowany. Wyjaśnia naturę tamtego drugiego świata. Wszakże to jest właśnie tamten drugi świat, w jakim każdy ruch telekinetyczny zostaje zainicjowany. Ujawnia on jak nasza dusza i nasz duch działają i wyglądają. Pozwala wydedukować co my czujemy w momencie śmierci oraz podczas przenoszenia się do owego drugiego świata. Wyjaśnia czym jest nirwana, jak działają nasze uczucia, oraz wiele więcej. (Faktycznie to wszystkie te tematy jakie wynikają z "Konceptu Dipolarnej Grawitacji" są skrótowo opisane na odpowiednich stronach internetowych, których odwiedzenie polecam.)
       Dokładne opisy "Konceptu Dipolarnej Grawitacji" zawarte są w praktycznie niemal wszystkich moich najważniejszych monografiach, począwszy od tomów 4 i 5 mojej najnowszej monografii [1/5] o tytule "Zaawansowane urządzenia magnetyczne", a skończywszy na tomach 6 i 7 niemal najstarszej monografii [8] o tytule "Totalizm" - obie te publikacje można sobie ściągnąć bezpłatnie z niniejszej strony internetowej. Ponieważ przeglądnięcie tych dwóch tomów nie zajmuje wiele czasu, zaś otwierają one nasze oczy na zjawiska jakie poprzednio uważane były za niewyjaśnione, niniejszym zapraszam każdego do zapoznania się z nimi.
       Ci czytelnicy którzy nie mają czasu na przeczytanie szczegółowej monografii [1/5], mogą także znaleźć w internecie podsumowanie opisów Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Dla przykładu, ów koncept jest dosyć dobrze opisany na stronie internetowej o nazwie dipolar_gravity_pl.htm.


#B6. Techniczne wyzwalanie "Efektu Telekinetycznego":

       Koncept Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia szczegółowo jak działa efekt telekinetyczny. Jednym z istotnych szczegółów o jakim nas informuje, to zasada stosowana do technicznego wyzwalania tego efektu. Jak się przy tym okazuje, aby wyzwolić efekt telekinetyczny na drodze technicznej, wystarczy przyspieszyć lub opóźnić linie sił pola magnetycznego. Wówczas wszelkie ruchome obiekty, które są owinięte w takie przyspieszane lub opóźniane linie sił pola magnetycznego, doświadczają dzialania efektu telekinetycznego. To zaś oznacza, że zaczyna wówczas na obiekty te działać zjawisko jakie reprezentuje "odwrotność tarcia". Z kolei owa odwrotność tarcia powoduje spontaniczne pochłanianie ciepła zawartego w otoczeniu tych obiektów, oraz zamienianie tego ciepła na ruch obiektów które są poddane działaniu owego efektu telekinetycznego. Stąd jeśli takie przyspieszane pole magnetyczne owija sobą dla przykładu elektrony zawarte w jakimś przewodniku, wynikiem bedzie że wszystkie owe elektrony zaczną raptownie się przemieszczać na koszt energii cieplnej zawartej w ich otoczeniu. Z kolei takie raptowne przemieszczanie się ogromnej liczby pojedyńczych elektronów formuje prąd elektryczny. Stąd techniczne wyzwolenie efektu telekinetycznego pozwala na relatywnie łatwe generowanie darmowej energii elektrycznej.


#B7. Zasady niezbędne dla generowania darmowej energii:

       Skoro Koncept Dipolarnej Grawitacji wyjaśnił nam jak wyzwalać efekt telekinetyczny na drodze technicznej, to wyjaśnia nam także ogolną zasadę jaką musimy zastosować aby wygenerować darmową elektryczność. Stąd, jak się okazuje, każde urządzenie do generowania darmowej elektryczności musi zawierać wbudowane w siebie jakiś sposób na przyspieszanie lub opóźnianie linii sił pola magnetycznego jakie to pole owinięte jest wokół elektronów zawartych w przewodniku. Z kolei owe przyspieszane lub opóźniane linie sił wyzwalają efekt teleknetyczny który działa na owe elektrony. Wynikiem tego jest, że efekt telekinetyczny, działając jako odwrotność tarcia, spontanicznie pochłania energię termiczną zawartą w otoczeniu danego przewodnika, oraz transformuje tą energię w ruch elektronów we wnętrzu tego przewodnika. Z kolei ów ruch elektronów manifestuje się jako przepływ elektryczności. Takie urządzenia darmowej energii mogą następnie być stosowane do zaopatrywania w energię dowolnych urządzeń elektrycznych, w podobny sposób jak to czyni elektryczność generowana przez dzisiejsze generatory. Jedynym następstwem ubocznym takiej elektryczności generowanej przez urządzenia darmowej energii jest, że elektryczność ta pulsuje w sposób który sprzyja wyzwalaniu "resztkowego efektu telekinetycznego". Dlatego w pobliżu takich urządzeń darmowej energii pojawią się najróżniejsze zjawiska nadprzyrodzone, jakie nie są obecne w pobliżu urządzeń zaopatrywanych w elektryczność generowaną konwencjonalnym sposobem.


Część #C: Ogniwo telekinetyczne (zwane także bateriami telekinetycznymi):

      

#C1. Ogniwo telekinetyczne - najprostsze urządzenie darmowej energii:

       W 1989 roku miałem honor osobistego wynalezienia urządzenia darmowej energii, jakie nazwałem "ogniwem telekinetycznym" albo "baterią telekinetyczną". Ten mój teoretyczny wynalazek wyniknął bezpośrednio z badań nad efektem telekinetycznym jakie zrealizowałem wcześniej. Swój wynalazek opisałem relatywnie dokładnie w praktycznie niemal wszystkich moich najważniejszych monografiach, począwszy od rozdziału LA2.4 z tomu 10 mojej najnowszej monografii [1/5] o tytule "Zaawansowane urządzenia magnetyczne", a skończywszy na niemal całej najstarszej monografii [6/2] poświęconej w całości temu ogniwu i innym siłowniom telekinetycznym (obie te monografie sa udostępniane gratosowo za pośrednictwem niniejszej strony internetowej). Stąd czytelnicy są w stanie uzyskać relatownie dobre zrozumienie działania tego urządzenia, poprzez zwyczajne przeczytanie moich publikacji. Jak potem też odkryłem z raczej dużym szokiem, właśnie takie baterie telekinetyczne jakie ja sam nieco wcześniej wynalazłem i opisalem w swoich publikacjach, są już wbudowane jako główne podzespoły w praktycznie wszystkie urządzenia darmowej energii które już działają na Ziemi. Byłem w stanie rozpoznać te baterie relatywnie łatwo, bo wszakże sam je wynalazłem. Stąd potrafię zidentyfikować które podzespoły urządzeń darmowej energii faktycznie są składowymi baterii telekinetycznych zaopatrujących dane urządzenia w darmową elektryczność, na przekór że owe podzespoły baterii telekinetycznych są wbudowane w konstrukcje danego urządzenia, a stąd normalnie nie są odróżnialne od innych podzespołów tego urządzenia.
       Baterie telekinetyczne mojego wynalazku to bardzo proste urządzenia, które generują darmową elektryczność nie zawierając przy tym w sobie żadnej ruchomej części. Mogą one być używane zarówno jako niezależne generatory elektryczności, albo jako zasadnicze podzespoly innych urządzeń - zaopatrując je w energię elektryczną potrzebną do ich działania. Dla przykładu, energia elektryczna wymagana do działania słynnej "Thesta-Distatica" pokazanej na pierwszym rysunku tej strony - patrz "Fot. #B1" (albo rys. LA4 z [1/5]) powyżej, faktycznie pochodzi z baterii telekinetycznej. Także tzw. "piramida telepatyczna" pokazana na rysunku "Fot. #C1" (lub "Rys. K1" z [1/5]) zaopatrywana jest w elektryczność właśnie przez taką baterię telekinetyczną. Dlatego aby zrozumieć działanie wszystkich urządzeń darmowej energii, musimy rozpocząć naszą naukę od poznania działania baterii telekinetycznych mojego wynalazku.
       Odnotuj że istnieje też odrębna strona całkowicie poświęcona omówieniu budowy i działania telekinetycznego ogniwa mojego wynalazku. Stronę ową można uruchamiać z "Menu 1" oraz "Menu 2" poprzez nazwę telekinetyczne ogniwo.


#C2. Podzespoły ogniwa telekinetycznego:

       Zewnętrzny wygląd prostej baterii telekinetycznej pokazany został w górnej części rysunku "Fot. #C1" z niniejszej strony (tj. na "Rys. K1" zaczerpnietego z monografii [1/5]). Z kolei wnętrze i podzespoły składowe tej baterii telekinetycznej pokazane zostały w dolnej części rysunku "Fot. #C2" (tj. "Rys. K1" z [1/5]). Natomiast schemat jej połączeń elektrycznych pokazany został tutaj na schemacie elektrycznym z rysunku "Fot. #C4" (tj. "Rys. K3" z [1/5]). Oto wykaz zasadniczych podzespołów takiej baterii telekinetycznej:
       1. Induktorki telekinetyczne (I1) i (I2). Najważniejszym podzespołem każdego ogniwa telekinetycznego są dwa induktorki oznaczane (I1) i (I2) na wszystkich rysunkach w moich publikacjach - włączając w to także niniejszą stronę internetową, a także odrębną stronę fe_cell_pl.htm - o telekinetycznym ogniwie mojego wynalazku. Induktorki owe są właśnie tymi podzespołami, w których telekinetyczne generowanie elektryczności się odbywa. Oba owe induktorki składają się z magnesu stałego na jakim nawinięte zostały zwoje przewodnika. Aby generować darmową elektryczność w obu połówkach sinusoidalnego cyklu zmian prądu, aż dwa takie induktorki są konieczne, w każdym z których zwoje zostały nawinięte w odwrotnym kierunku w odniesieniu do polaryzacji magnetycznej ich magnesu stałego.
       Zasada generowania darmowej elektryczności w owych induktorkach jest bardzo prosta. Mianowicie pole magnetyczne magnesów stałych na jakich owe induktorki zostały nawinięte zmienia kształt (normalnie) sinusoidalnych krzywych zgodnie z którymi przebiegają impulsy elektryczne jakie przepływają przez te induktorki. Wynikiem tej zmiany ich kształtu jest, że zamiast normalnie sinusoidalnego przebiegu zmian przepływającego pradu, prąd ten zaczyna przebiegać zgodnie z kształtem krzywej jaka przyspiesza i opóźnia elektrony. Z kolei owe przyspieszenia i opóźnienia elektronów powodują wyzwalanie efektu telekinetycznego (znaczy wyzwalanie "odwrotności tarcia") który to efekt zaczyna działać na przepływające elektrony. Ów efekt telekinetyczny spontanicznie zamienia ciepło zawarte w otoczeniu owych induktorków na bardziej energiczny przepływ elektronów w obrębie ich przewodników. Jako wynik, takie induktorki dodają małe porcje energii do każdego impulsu elektrycznego jaki przez nie przepływa. Jednocześnie absorbuja one energię termiczną zawartą w ich otoczeniu. (Znaczy, kiedy dodają one energii do impulsów prądu jaki przepływa przez nie, jednocześnie ochładzają one swoje otoczenie.) W ten sposób Zasada Zachowania Energii jest spełniona, podczas gdy darmowa elektryczność ciągle jest generowana.
       2. Pulser (Q). Induktorki opisane powyżej nie generują własnej elektryczności. Jedynie dodają one dodatkowej energii do słabych impulsów elektrycznych jakie przez nie przepływają, jednak jakie pochodzą z innych źródeł. Dlatego, aby induktorki te nieustannie pobudzać do działania, wymagane jest zaopatrywanie ich w nieprzerwany ciąg impulsów elektrycznych. Z tego powodu, kolejnym istotnym podzepołem każdej baterii telekinetycznej jest tzw. "pulser" (Q). Pulser taki to po prostu dowolne urządzenie, jakie dostarcza induktorkom (I1) i (I2) wymaganego przez nie jednorodnego ciągu impulsów elektrycznych.
       W "telekinetycznej influenzmaschine" pokazanej powyżej na rysunku "Fot. #B1", oraz opisanej w punkcie #D1 niniejszej strony internetowej, takim pulserem jest specjalna elektroda oznaczona (ho), jaka zawieszona jest tuż nad wirującym dyskiem tej maszyny oraz naprzeciwko magnesu stałego, a stąd jaka gromadzi z tego wirującego dysku jednorodny ciąg impulsów elektrycznych. Z kolei w "telekinetycznym ogniwie" pokazanym tu na zdjęciu z rysunku "Fot. #C1" (tj. na "Rys. K1" z monografii [1/5]), takim pulserem jest zwykły kryształ kwarcowy (Q) który wprowadzony zostaje w jednostajne wibracje przez wiązkę fal telepatycznych jakie są na nim koncentrowane przez pudło rezonansowe piramidy która kryształ ten otacza.
       3. Rezonator (R). Induktorki ogniwa telekinetycznego pracują poprzez niewielkie zwiększanie zasobu energii elektrycznej, która zakumulowana jest w każdym pojedynczym pulsie prądu elektrycznego jaki przez nie przepływa. Jednak owe niewielkie przyrosty energii muszą potem być przez coś dodane do siebie, tak aby pomału budować z nich wydatek z całego telekinetycznego ogniwa. Owo dynamiczne dodawanie do siebie małych impulsów mocy elektrycznej jest dokonywane przez podzespół nazywany "rezonatorem" oraz oznaczony (R) tutaj na rysunku "Fot. #C4" (tj. na "Rys. K3" z monografii [1/5]). Ów rezonator to po prostu elektroniczny obwód oscylacyjny. Działa on w ogniwie telekinetycznym w sposób podobny jak działa huśtawka z siedzącym na niej dzieckiem, która do energii już związanej z masą tego dziecka stopniowo dodaje pojedyńcze porcje energii jakie rodzic powtarzalnie dostacza poprzez nieustanne popychanie tego dziecka w trakcie jego hustania się.
       4. Przeciwsobnik albo reciprocator (T). "Przeciwsobnik" (albo "reciprocator") na rysunkach z tej strony internetowej oraz na rysunkach z monografii [1/5] oznaczany jest literą (T). (W dawnych czasach nazywany on był również "kohererem".) Jest on następnym istotnym podzespolem baterii telekinetycznej. Jeśli jest on zbudowany jako "tuba" (T), wówczas zawiera w sobie mieszaninę gruboziarnistej soli kuchennej z rtęcią, utrzymywaną pod próżnią.
       Funkcja owego "przeciwsobnika" albo "reciprocatora" jest bardzo złożona. Jej wyczerpujące omówienie zawarte zostało w podrozdziałach K2.3 i LA2.3.3 z tomów odpowiednio 9 i 10 monografii [1/5]. Jej najważniejszy aspekt został też przystępnie wyjaśniony na odrębnej stronie fe_cell_pl.htm - o telekinetycznym ogniwie, gdzie dla jego opisania użyto dosyć obrazowego przykładu ruszania z miejsca lokomotywy parowej. Gdyby jednak spróbować funkcję tą podsumować tutaj w wielkim skrócie, to jest ona nieco podobna do funkcji przesunięcia fazowego w ustawieniu obu tłoków ze starych lokomotyw parowych, lub przesunięcia fazowego w ustawieniu tloków z nowoczesnych silników samochodowych. (Pechowo, niewielu ludzi wie, że stare lokomotywy parowe, aby móc ruszyć z miejsca wraz z ciężkimi wagonami, musiały mieć co najmniej dwa tłoki, które działały ze wzajemnym przesunięciem fazowym 90 stopni w ich cyklach działania.) Mianowicie, ów przeciwsobnik zapobiega powstawaniu elektrycznych punktów martwych we wzajemnym współdziałaniu poszczególnych podzespołów danej baterii telekinetycznej. (Jak czytelnik zapewne wie, każdy system oscylujacy posiada dwa punkty w swoim ruchu, jakie nazywane są "punktami martwymi". Dla przykładu, w silnikach owe dwa punkty leżą w miejscach w których tłoki zakańczają swój ruch w jednym kierunku, oraz zaczynają ruch w odwrotnym kierunku. Kiedy mamy sytuację, jak ta w baterii telekinetycznej, że kilka odrębnych systemów oscylujących współpracuje nawzajem ze sobą, owe punkty martwe uniemożliwiają współpracę - jeśli nie zostaną nawzajem uszeregowane za pomocą odpowiedniego przesunięcia fazowego. W ogniwie telekinetycznym owego wymaganego przesunięcia fazowego dostarcza właśnie "przeciwsobnik".) Faktycznie też, bez takiego przeciwsobnika, bateria telekinetyczna nie byłaby w stanie ani ruszyć z miejsca, ani kontynuować poprawnej pracy. Ponieważ działanie przeciwsobników (T) jest dosyć złożone, zalecałbym poczytać o nich z podrozdziałów LA2.3.3 i K2.3 monografii [1/5], gdzie zostały one opisane dosyć wyczerpująco oraz ze wszelkimi wymaganymi szczegółami. Ich opis nieco szerszy niż niniejszy zawarty jest także na stronie o nazwie fe_cell_pl.htm opisującej "telekinetyczne ogniwa" mojego wynalazku. Oczywiście, istnieje kilka odmian konstrukcyjnych przeciwsobników. Najważniejsze z tych odmian to (1) "kluster kryształków galeny" - typu używanego kiedyś w "radioodbiornikach kryształkowych", (2) "tandem kryształów kwarcowych", oraz (3) "tuba" zawierająca kryształy soli kuchennej wymieszane z rtęcią. Kiedy ktoś patrzy na przeciwsobnik w formie "tuby" (T) działający w dowolnym urządzeniu darmowej energii już zbudowanym na Ziemi, wówczas może łatwo go rozpoznać ponieważ jarzy się on silnie. Mianowicie darmowa energia jaka przez niego przepływa powoduje iż wydziela on silne światło. Pierwsza fotografia "Fot. #B1" na niniejszej stronie internetowej pokazuje właśnie ten przeciwsobnik w formie "tuby" (T) podczas wydzielania takiego jarzenia. Z kolei bateria telekinetyczna pokazana tu na rysunku "Fot. #C2" pokazuje przeciwsobnik w stanie nie jarzącym się (patrz tam na niebieskawą "tube" (T) widoczną na podłodze piramidy telepatycznej).


#C2.1. Odnotuj, że te same podzespoły "piramidy telepatycznej" działają jednocześnie jako telepatyczne urządzenie nadawczo-odbiorcze (tzw. "telepatyzer"):

Motto: "Siły zła lubują się w perswadowaniu tym co wiedzą jak moralność i dobro innych ludzi nakazuje im postąpić, aby dla osiągnięcia jakichś tam atrakcyjnie wyglądających korzyści (których jednak siły zła nigdy potem NIE pozwolą osiągnąć) uczynili to, co niemoralne i co stanowi przekładanie prywatnych korzyści czyniących nad dobrem innych ludzi."

       Urządzenie zwane "piramida telepatyczna", które opisywane jest tutaj w funkcji ogniwa telekinetycznego, faktycznie wypełnia aż kilka odmiennych funkcji. Ogniwo jest tylko pierwszą i wcale NIE najważniejszą z nich - wszakże jedynie zasila ono piramidę telapatyczną w wymaganą do jej działania energię elektryczną (aby bowiem urządzenie owo działało, musi skądś czerpać zasilającą je energię elektryczną). Inne zaś (bardziej istotne) funkcje tej samej "piramidy telepatycznej" powodują, że działa ona jako telepatyczne urządzenie nadawczo-odbiorcze jakie ja wynalazłem zanim dowiedziałem się o istnieniu owej piramidy, oraz jakie nazwałem "telepatyzer". Ta jej odmienna i znacznie ważniejsza funkcja telepatyzera, jak również niezwykła historia przekazania ludzkości owej piramidy, opisane są w punktach #E1 do #E3.2 z innej mojej strony internetowej o nazwie telepathy_pl.htm, a także w dwóch traktatach autoryzowanych przez Miss Włoch 1966 roku i znaną w świecie aktorkę filmową, Panią Danielę Giordano, oraz mnie. Te dwa traktaty autorstwa Danieli Giordano i mnie, w całości poświęcone piramidzie telepatycznej, są dostępne za darmo w internecie, zaś ich kopie można sobie poczytać np. klikając na linki traktat [7], oraz traktat [7/2].
       W tym miejscu powinienem też poinformować, że uproszczona oraz nieco zmodernizowana wersja "telepatyzera", jaka do odbioru fal telepatycznych używa zasady działania niemal identycznej do zasady użytej w opisywanej tutaj "piramidzie telepatycznej", została już zbudowana i w 2015 roku faktycznie odebrała jakiś "sygnał telepatyczny" - tj. poprawnie zadziałała. Jest nią instalacja LIGO opisana bardziej szczegółowo w punkcie #K2 z innej mojej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm. Tyle tylko, że ateistyczni naukowcy, którzy zbudowali ową instalację LIGO, najwyraźniej nie chcą uznać istnienia "fal telepatycznych", jakich dokładne opisy zawiere mój Koncept Dipolarnej Grawitacji - demonstrując w ten sposób, iż zgodnie z panującą obecnie naukową modą, "fale telepatyczne" uważają zapewne za rodzaj "naukowej herezji" i "tabu". Zamiast więc otwarcie przyznać, że ich LIGO zdołało zarejestrować "fale telepatyczne", wybrali upowszechnianie po świecie informacji, że ich urządzenie rzekomo pozwoliło im odkryć "fale grawitacyjne" - o jakich jednak mój Koncept Dipolarnej Grawitacji wyraźnie stwierdza, że fizycznie one NIE istnieją. O tym jednak, że LIGO faktycznie wychwyciło "fale telepatyczne", a NIE "fale grawitacyjne" świadczy sporo materiału dowodowego, jaki opisałem szczegółowiej w owym punkcie #K2 ze strony dipolar_gravity_pl.htm. Już też obecnie czytelnik może dociec samemu, jakie fale owa instalacja LIGO naprawdę odbiera, jeśli np. porówna jak znaczne jest podobieństwo budowy i zasady działania tej instalacji do budowy i działania opisywanej tutaj "piramidy telepatycznej", tj. jak oba te urządzenia wytwarzają jednorodne światło, jak w ich obu światło to jest potem wielokrotnie odbijane przez kaskady luster, jak w przestrzeni roboczej danego urządzenia światło to koliduje z "falami telepatycznymi" i zmienia długość swej fali, oraz jak odpowiednio zaprojektowany system elektroniczny w końcu zamienia efekty interferencji światła w sygnał rozpoznawalny dla ludzi. Co LIGO naprawdę odbiera okaże się też, kiedy pewnego dnia instalacja ta odbierze rozumną i logiczną wiadomość przesłaną do niej przez tajemniczego darowiciela "piramidy telepatycznej" - aczkolwiek nawet wówczas naukowcy, którzy zbudowali LIGO, zapewne będą się upierali, że instalacja ta właśnie odebrała rozumny przekaz od kosmicznej "czarnej dziury", która w ten sposób daje ludzkości znać, że też posiada inteligencję.
       Problem z upowszechnianiem przez twórców LIGO nieprawdy na temat fal jakie instalacja ta odbiera, polega na tym, że zanim nieprawda ta ulegnie sprostowaniu (jakie to prostowanie tej nieprawdy punkt #E1.1 z mojej strony o nazwie telepathy_pl.htm stara się dokonywać już obecnie), w międzyczasie owa nieprawda będzie konfundowała ludzi, stwarzała mozliwość budowania na niej muru dalszych kłamstw od niej pochodnych, a co najgorsze będzie powstrzymywała wykorzystanie bezpiecznych w uzyciu fal telepatycznych do celów telepatycznej łączności.
       Zarówno religie, jak i folklor ludowy wielu krajów, od dawna stwierdzają, że Ziemia jest rodzajem pola bitwy, na którym ścierają się ze sobą dwie zewnętrzne moce reprezentujące dobro i zło. Jednak większość z nas zalicza te stwierdzenia do kategorii mitów. Wszakże w codziennym życiu, dobro lub zło jakie nas doświadcza niemal zawsze ma swe źródło w postępowaniu ludzi - np. rozważ działanie tzw. "przekleństwa wynalazców" opisanego m.in. w punkcie #H1 na tej stronie, a także np. w punkcie #G1 strony o nazwie eco_cars_pl.htm. Tymczasem osoby, które osobiście zaangażowały się w budowę opisywanej tutaj "piramidy telepatycznej" z szokiem doświadczają na sobie, że faktycznie znalazły się na "polu bitwy" pomiędzy jakąś zewnętrzną mocą reprezentującą dobro i starającą się inspirować, prowadzić i pomagać, a jakąś zewnętrzną mocą reprezentującą zło i starającą się powstrzymywać, okłamywać, zwodzić, kierować w ślepą uliczkę, itp. Co gorsze, owa nieustannie tocząca się "zacięta bitwa" o zbudowanie na Ziemi działającego telepatyzera, do chwili obecnej nadal wrze i pochłania liczne ofiary. O jej zaciętości i skrytym charakterze daje już jakieś pojęcie nawet choćby tylko zgrubne zapoznanie się z punktem #K2 ze strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, a także z historią pierwszego etapu budowania na Ziemi działającego telepatyzera (tj. z historią obejmującą lata począwszy od 1978 roku - kiedy to ludzkości darowane zostały opisy jak zbudować "piramidę telepatyczną", a skończywszy na 2015 roku - kiedy to instalacja LIGO zarejestrowała pierwszy "sygnał telepatyczny"). Owa historia jest już zaprezentowana w punkcie #E1.1 strony telepathy_pl.htm. Te osoby, których losy życiowe zostały jakoś splecione ze sprawą budowy działającego telepatyzera, powinny być świadome istnienia owej zaciętej bitwy, bowiem wyjaśni im to wiele zdarzeń jakie wokół nich się dzieją i następstwa jakich z pewnością doświadczą. Ponadto wiedząc o tej bitwie, będą bardziej ostrożnie przyjmowały informacje jakie do nich dotrą, bowiem NIE będą wiedziały od której z obu walczących stron informacje te pochodzą, a stąd czy informacje te mają służyć inspirowaniu i pomaganiu, czy też zwodzeniu i kierowaniu w ślepą uliczkę.
       Ja sam z wielką uwagą śledziłem jak ta zewnętrzna "zła" moc postępuje w sprawie budowy piramidy telepatycznej. Ustaliłem przy tym, że jej działanie sprowadza się do perswadowania tym co doskonale wiedzą jak powinni postępować w zgodzie z działaniem "dobra", aby dla uzyskania jakichś tam własnych korzyści zaczęli postępować w zgodzie ze "złem". (To swoje ustalenie podsumowałem w "motto" do niniejszego punktu.) I tak przykładowo ustaliłem, że osobom które doczytały się z traktatu [7] lub traktatu [7/2], jak piramida telepatyczna jest zbudowana i działa, owe zewnętrzne siły zła perswadowały, aby spróbowali budować ją w zupełnie odmienny sposób i spowodować iż zadziała inaczej, ponieważ w ten sposób uzyska się jakieś szczególne osobiste korzyści. Poprzez zaś udane tego typu perswazje, siły te powodowały, że działająca piramida telepatyczna wogóle NIE została zbudowana, zaś "przeciągnięte" na stronę "zła" osoby NIE uzyskały żadnych z obiecanych korzyści. Poprzez ekstrapolację tej zasady postępowania sił zewnetrznego "zła", można spekulować, że to one zdołały też wyperswadować twórcom LIGO, aby np. dla uzyskania Nagrody Nobla ci twierdzili, iż ich instalacja odbiera "fale grawitacyjne", a NIE "fale telepatyczne". Wszakże takie twierdzenie, czyni osiągnięcie LIGO technicznie bezużytecznym - jako że fale grawitacyjne, nawet gdyby dawało się je odbierać, NIE nadają się do budowania urządzeń łącznościowych. (Aby wygenerować "fale grawitacyjne", potrzebne byłyby bowiem masy rzędu kosmicznych "czarnych dziur" - NIE dałoby się więc zbudować nadajnika fal grawitacyjnych, który byłby wielkości np. piramidy telepatycznej.) Na tak więc długo, aż kłamliwe twierdzenie twórców LIGO, iż odebrali "fale grawitacyjne", NIE zostanie z sukcesem "sprostowane", zaś odebranie przez LIGO "fal telepatycznych" NIE zostanie oficjalnie potwierdzone, osiągnięcie techniczne budowniczych LIGO pozostanie praktycznie bezużyteczne dla całej ludzkości. A szkoda, bowiem LIGO wskazuje drogę jaką należałoby podążać aby zamienić obecne rakotwórcze i uśmiercające pszczoły urządzenia do łączności radiowej, na bezpieczne, szybsze, oraz natychmiastowe urządzenia do łączności telepatycznej.
       Oglądnijmy więc teraz sobie ilustracje pokazujące jak owa "piramida telepatyczna" wygląda i jest zbudowana (wszakże popularne powiedzenie stwierdza, że "jeden obrazek wystarcza za 1000 słów"). Oto jej ilustracje:

Fot. #C1: Piramida telepatyczna (tj. rys. K1h z [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).


Fot. #C1: Powyższe zdjęcie pokazuje mnie (tj. dra inż. Jana Pająk) trzymającego w rękach mój prototyp urządzenia zwanego "piramidą telepatyczną". Jednym z dwóch głównych podzespołów takiej piramidy telepatycznej jest "bateria telekinetyczna" jaka zaopatruje tą piramidę w darmową elektryczność wymaganą dla jej zadziałania (aczkolwiek piramida ta by też działała gdyby jej zasilanie w energię elektryczną następowało np. z baterii lub sieci). Drugim głównym podzespołem tej piramidy jest "telepatyzer" bardzo podobny w budowie i zasadzie działania do tego, który w 2015 roku odniósł sukces w odebraniu pierwszego "telepatycznego hałasu", a który opisałem dokładniej w punkcie #K2 swej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm.
       (Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii [1/5] gdzie jest ono pokazane w górnej części rysunku K1.) Szczegółowa konstrukcja i działanie tego urządzenia wyjaśnione są w podrozdziale K2 z tomu 9 monografii [1/5]. Z kolei niezwykła historia tego urządzenia, plus ponadto więcej szczegółów na temat jego działania, wyjaśnione zostały w punkcie #E1.1 mojej odmiennej strony o nazwie telepathy_pl.htm, a także w traktacie [7] i w traktacie [7/2]. Wszystkie te publikacje, tj. monografia [1/5] oraz traktat [7] i traktat [7/2] są dostępne za darmo za pośrednictwem niniejszej strony internetowej.

Fot. #C2: Podzespoly piramidy telepatycznej (rys. K1l z monografii [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #C2: Wnętrze "piramidy telepatycznej". Powyższa fotografia ilustruje więc najważniejsze podzespoły tego urządzenia. Ponieważ każdy z owych podzespołów jest jednocześnie składową baterii telekinetycznej wbudowanej w owo urządzenie aby zasilać ją w energię elektryczną, fotografia ta ilustruje także zasadnicze podzespoły baterii telekinetycznej.
       (Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii [1/5] gdzie jest ono pokazane w dolnej części rysunku K1.) Wykaz pokazanych tutaj podzespołów, oraz ich działanie, wyjaśnione są szczegółowo w podrozdziale K2.2 z tomu 9 monografii [1/5]. Są one także skrótowo podsumowane w punkcie #C2 niniejszej strony internetowej. Ponadto istnieje odrębna strona internetowa o nazwie fe_cell_pl.htm omawiająca ogniwa telekinetyczne, na której owe podzespoły omówione są nieco szerzej niż tutaj.

Fot. #C3: Konstrukcja piramidy telepatycznej (Rys. K2 z [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #C3: Konstrukcja "piramidy telepatycznej". Powyższy rysunek ilustruje więc także usytuowanie poszczegółnych podzespołów baterii telekinetycznej jaka została wbudowana w owo telepatyczne urządzenie nadawczo-odbiorcze. Nazwy i oznaczenia poszczególnych podzespołów tej baterii wskazywanych odnośnikami z powyższego rysunku opisane są poniżej pod rysunkiem "Fot. #C4".
       (Powyższa ilustracja pochodzi z monografii [1/5], gdzie jest ona pokazana na rysunku K2.) Poza podrozdziałem K2.2 z tomu 9 monografii [1/5], pokazane tutaj podzespoły są także skrótowo opisane punkcie #C2 z tej strony internetowej, a także na odrębnej stronie o nazwie fe_cell_pl.htm omawiającej "ogniwa telekinetyczne".

Fot. #C4: Schemat elektryczny piramidy telepatycznej (rys. K3 z [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #C4: Schemat elektryczny oraz obwody elektroniczne "piramidy telepatycznej". Poszczególne podzespoły tego urządzenia, które formują sobą ogniwo telekinetyczne oraz które opisane są na tej stronie internetowej obejmują: (I1) i (I2) - telekinetyczne induktorki, (Q) - pulser, (R) - rezonator który jest prostym obwodem oscylacyjnym (odnotuj że dwa induktorki (I1) i (I2) dostarczają induktancji wymaganej dla działania tego rezonatora, zaś kondensator próżniowy uformowany przez podzespoły oznaczone (D1), (D4), (F) oraz (C) dostarczają pojemności elektrycznej także wymaganej do pracy tego obwodu oscylacyjnego), (T) - przeciwsobnik (reciprocator).
       (Powyższa ilustracja pochodzi z monografii [1/5], gdzie jest ona pokazana na rysunku K3.) Opisy działania poszczególnych podzespołów pokazanych na owym schemacie, jak również wyjaśnienia działania całej baterii telekinetycznej wbudowanej w ów nadajnik i odbiornik telepatyczny, zostały zawarte w podrozdziale K2.4 z tomu 9 monografii [1/5]. Są one także skrótowo podsumowane na niniejszej stronie internetowej, oraz na odrębnej stronie omawiającej ogniwa telekinetyczne.


#C3. Rozwiązania przeciwsobników już sprawdzone w działaniu:

       Przeciwsobniki są jednymi z tych podzespołów ogniwa telekinetycznego, bez których ogniwo owo nie zadziała. Są one również tymi podzespołami, jakich niezbędności i kluczowej roli nie docenia większość dzisiejszych budowniczych urządzeń darmowej energii. Na szczęście, jak szczegółowo wyjaśnione to zostało w punkcie #4.4 odrębnej strony o ogniwie telekinetycznym, na Ziemi potwierdzone już zostało w działaniu aż kilka konstrukcji przeciwsobników. Naprostszą z tych konstrukcji jest przeciwsobnik galenowy, jaki używany był kiedyś w tzw. "radiach kryształkowych" (które zasilane były w energię właśnie przez baterię telekinetyczną wbudowaną w ich obwody). Bardziej skomplikowany był "tendem kryształów kwarcu" używany w dwóch prototypach telekinetycznej influenzmaschine zwanej "Testatica". Najbardziej jednak doskonały był przeciwsobnik w kształcie "tuby" używany w prototypach "piramidy telepatycznej". W jednej książce doczytałem się również, że ktoś skonstruował działający przeciwsobnik poprzez równoległe połączenie ze sobą kilku tranzystorów. Niestety, nie było tam wyjaśnione jak owo połączenie wyglądało.


#C4. Działanie ogniwa telekinetycznego:

       Działanie ogniwa telekinetycznego jest relatywnie proste, aczkolwiek wykorzystuje ono dosyć złożone zjawiska jakie opisane zostały szczegółowo w monografii [1/5]. Działanie to zostało zilustrowane powyżej na rysunku "Fot. #C4" (tj. K3 z [1/5]). Każde takie ogniwo działa ponieważ jego pulser (Q) wysyła do niego jednostajny strumień impulsów elektrycznych. Każdy z owych impulsów jest poddawany wzmocnieniu w dodatkową energię przez induktorki (I1) i (I2). Stąd moc elektryczna każdego impulsu staje się wyższa na wyjściu z owych induktorków, niż była ona na wejściu do nich. Wszystko więc co jeszcze jest konieczne, to gromadzić owe małe zwiększenia energii każdego impulsu (znaczy dodawać je razem ze sobą), oraz przekazać je po zesumowaniu do zewnętrznego odbiorcy. Tego dodawania razem dokonuje rezonator (R) który dostarcza także impulsy do gniazdka wyjściowego (W). Rozenator ten jest po prostu obwodem drgającym. Wiadomo zaś, że wszelkie obwody drgające gromadzą w sobie (sumują) małe porcje energii jakie są im dodawane w poszczególnych impulsach. Ponieważ współpraca pomiędzy rezonatorem (R) i pulserem (Q) może być wstrzymywana przez tzw. "punkty martwe" jakie występują we wszelkich systemach oscylujących, ogniwo to używa jeszcze jeden podzespół nazywany przeciwsobnikiem (T), ktory eliminuje owe "punkty martwe". Usuwa on punkty martwe, synchronizuje nawzajem oscylacje w rezonatorze (R) z oscylacjami w pulserze (Q), oraz pozwala owemu urządzeniu aby zainicjowało swoje oscylacje kiedykolwiek tylko bateria telekinetyczna zostaje włączona do działania.


#C5. Jak zbudować ogniwo telekinetyczne:

       Jeśli czytający te słowa posiada odpowiednie warunki lokalowe i osobiste inklinacje do eksperymentowania, fundusze dla prywatnych badań, oraz zdolności wynalazcze, wysoce rekomendowałbym aby zaczął budować ogniwo telekinetyczne. Jednak, przedtem zanim zacznie ową budowę, wysoce rekomendowałbym aby również przeczytał wszystko co już napisane zostało na temat owych urządzeń, tak że zrozumie dokładnie jak one działają oraz jakie zjawiska występują w ich wnętrzu. W tym celu radziłbym mu przeczytać również pokrewną stronę fe_cell_pl.htm o ogniwach telekinetycznych, a ponadto co najmniej tomy 1, 4, 9, i 10 (tj. rozdzialy A, H, K i LA) z monografii [1/5]. Tom 4 wyjaśni mu zjawisko telekinezy oraz działanie "Efektu Telekinetycznego", jakich dobre zrozumienie jest absolutnie niezbędne dla sukcesu w budowie tego urządzenia. Tomy 9 i 10 wyjaśnią mu działanie urządzeń darmowej energii w ogólności, zaś działanie "baterii telekinetycznych" w szczególności. Ponadto wyjaśnią mu też, krok po kroku, jak zbudować poszczególne podzespoły owych urządzeń i co jest najważniejsze w konstruowaniu owych podzespołów. Z kolei tom 1 wyjaśni mu jak powstał inteligentny wszechświat w którym zbudowanie takich urządzeń staje się mozliwe. Po tym jak czytelnik pozna jak owo "ogniwo telekinetyczne" działa, może rozpocząć on gromadzenie wymaganych podzespołów, łączenie ich ze soba, oraz inicjowanie eksperymentów. Warto przy tym się spieszyć, bowiem owo urządzenie jest paląco potrzebne naszej cywilizacji. Być może nawet że uchroni ono ludzkość od zagłady.


#C6. Pomiary "sprawności" już udowodniły, że prymitywne prototypy ogniwa telekinetycznego - które naukowo i w zamierzony sposób wynalazłem dopiero ja w 1989 roku, w sposób nieuświadamiany i przypadkowy były wbudowywane w obwody tzw. "radia kryształkowego":

       Jak wyjaśniam to dokładniej w punktach #H1 do #H3 odrębnej strony internetowej o nazwie fe_cell_pl.htm, niemal wiek temu na Ziemi produkowane już były fabrycznie prymitywne prototypy moich "ogniw telekinetycznych". Nazywano je "radiami kryształkowymi". Działały one doskonale produkując darmową elektryczność - tyle że w niewielkich ilościach. Faktycznie to były one jedynymi urządzeniami dotychczas produkowanymi masowo na Ziemi, które nie wymagały żadnej baterii ani innego zasilania w energię, a na przekór tego poprawnie wykonywały swoją pracę. Czyniły to właśnie ponieważ ich wynalazcy, wcale z tego NIE zdając sobie sprawy, wbudowali w ich obwody prymitywną wersję "ogniwa telekinetycznego" - które to ogniwo naukowo, świadomie, oraz w zamierzony sposób wynalazłem dopiero ja w 1989 roku i które opisałem m.in. na niniejszej stronie.
       Niestety, filozoficzna niedojrzałość reprezentantów oficjalnej tzw. "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" spowodowała niszczycielko-błędne wyjaśnianie owego braku potrzeby dla zewnętrznego zasilania tamtych "radio-odbiorników kryształkowych" w energię elektryczną wymaganą do ich pracy. Mianowicie, owi ateistyczni naukowcy upowszechniają całkowicie bzdurne twierdzenie, że jakoby owe "radia kryształkowe" pobierały potrzebną im moc ze swojej anteny. Jak jednak wykazały to moje poszukiwania literaturowe prowadzone przez niemal ćwierć wieku, NIKT na całym świecie najwyraźniej NIE zadał sobie trudu aby eksperymentalnie pomierzyć "sprawność" owych radioodbiorników kryształkowych, oraz aby empirycznie wykazać, że ich pobór mocy z anteny faktycznie pokrywa konsumpcję energii jaka ma miejsce w ich słuchawkach. (Nawet zaś jeśli gdzieś ktoś wykonał takie pomiary, ich wyniki są aż tak dobrze "zakopane", że praktycznie niemal nikt na świecie NIE miał szansy ich poznania przed czasem zanim w grudniu 2011 roku pomiary tej sprawności zostały wykonane z mojej inicjatywy.) Innymi słowy, wszystkie te twierdzenia "ateistycznych naukowców ortodoksyjnych", moich przełożonych na uczelniach, dyskutantów moich wynalazków, itp., które to twierdzenia przez niemal ćwierć wieku powstrzymywały zbudowanie tak potrzebnego naszej cywilizacji "ogniwa telekinetycznego" jakie ja naukowo wynalazłem, oraz które to twierdzenia kosztowały mnie niewypowiadzianą ilość napsutej krwi, zawiedzenia życiowego i cierpień osobistych, faktycznie "są wyssane z palca" i bazują na "widzimisie" jakichś tam "fotelikowych aj-staj-nów".
       Ja od dawna zdawałem sobie sprawę, że eksperymentalny pomiar "sprawności" radia kryształkowego jest jednym z najprostrzych sposobów udowodnienia iż wynalazcy tego radia wcale NIE zdając sobie z tego sprawy nieświadomie wbudowali moją "baterie telekinetyczną" w obwody tego radia. Wszakże gdyby (co faktycznie zaszło w 2011 roku) eksperymentalnie wyznaczona "sprawność" radia kryształkowego okazała się być wyższa od 100% (tj. okazała się przekraczać 100% okrzyknięte przez oficjalną naukę jako podobno "nieprzekraczalne"), wówczas to musi oznaczać że radio kryształkowe samo generuje konsumowaną przez siebie energię elektryczną. Gdyby zaś pomierzona eksperymentalnie "sprawność" radia kryształkowego okazała się niższa od 100%, wówczas by to oznaczało, że owo radio faktycznie działa tak jak "ateistyczni naukowcy ortodoksyjni" wmawiają to naiwnym ludziskom - tj. że jego działanie jest podtrzymywane energią czerpaną z anteny. Dlatego ja od wielu już lat usiłowałem wyperswadować tym co mają wymagane warunki, sprzęt i wiedzę, aby dokonali ekeprymentalnych pomiarów owej sprawności "radia kryształkowego". Mi bowiem całkowicie odebrane zostały warunki aby samemu dokonać takich pomiarów - co wyjaśniam szerzej np. w punkcie #J1 strony o nazwie fe_cell_pl.htm. Niestety, aż do grudnia 2011 roku, czyli przez długie 22 lata od chwili kiedy naukowo i świadomie wynalazłem "ogniwo telekinetyczne", nikt dokonania takich pomiarów się NIE podjał - na przekór iż ja niestrudzenie je promowałem w internecie i w całej gamie innych swoich publikacji. Dopiero w grudniu 2011 roku - ku niewypowiedzianemu mojemu zadowoleniu, "radiowiec" z Polski zaochotniczył w przeprowadzeniu takich pomiarów. Jego wyniki i wykonane przez niego pomiary wykazały wprost "astronomiczną" sprawność "radia kryształkowego", jaka przekracza jakoby "nieprzekraczalną" sprawność 100% o na tyle ogromną wartość, że w żadnym przypadku NIE może stanowić np. tylko "błędu pomiarowego". Innymi słowy, dotychczasowe eksperymentalne pomiary "sprawności" radia kryształkowego udowodniły już ponad wszelką wątpliwość, że owo radio samo generuje elektryczność wymaganą do swego działania, oraz że moc pobierana z jego anteny stanowi jedynie rodzaj "wyzwalacza" który uruchamia w owym radiu kryształkowym proces samoczynnego generowania energii. Opisy metody i wyników eksperymentalnych pomiarów "sprawności" radia kryształkowego zaprezentowane zostały w "części #J" odrębnej strony o nazwie fe_cell_pl.htm. Gorąco zachęcam do ich przeglądnięcia. Wszakże "otwierają one nasze oczy", udawadniają każdemu kto zechce przeprowadzić wymagane eksperymenty, że jednak daje się zbudować urządzenie o sprawności ponad 100% - które generuje "darmową energię" bez konsumowania jakiegokolwiek paliwa lub innej formy energii, a ponadto pomiary te są na tyle wyczerpująco objaśnione, że co bardziej uzdolniony technicznie czytelnik może je sam powtórzyć i w ten sposób "sam siebie konkusywnie przekonać".
       Teraz więc, kiedy wskazany został prosty eksperyment i proste urządzenie które pozwalają generować więcej energii niż jej konsumują, wystarczy aby jedynie owe stare prototypy "radioodbiorników kryształkowych" odpowiednio udoskonalić, a otrzyma się pełnosprawne "ogniwo telekinetyczne" mojego wynalazku. Zakasajmy więc rękawy i zabierzmy się do działania, bowiem bez nich nasza cywilizacja pomału obumiera. W punktach #H1 do #H3 owej odrębnej strony o nazwie fe_cell_pl.htm wyjaśniłem dokładnie, krok po kroku, jak w najprostszy oraz w najszybszy sposób tak przetransformować "radio kryształkowe" aby wypracować z jego obwodów konstrukcję i działanie pełnosprawnego "ogniwa telekinetycznego" mojego wynalazku, zdolnego do generowania nieograniczonych ilości "darmowej energii" elektrycznej.


#C7. Wytyczne do budowania ogniw telekinetycznych opisywanych na tej stronie, zawarte są w "części #H" odrębnej strony internetowej fe_cell_pl.htm - o eksperymentalnej budowie ogniw telekinetycznych:

       Na Ziemię nadszedł czas podjęcia budowy ogniw telekinetycznych. Dlatego czytelnicy którzy mają wymagane warunki do majsterkowania, mogą spróbować swego szczęścia w zbudowaniu takiego urządzenia. Bardziej dokładne jego opisy, które zawierają również wytyczne dla tych hobbystów jacy zechcą spróbować jego zbudowania, są podane na odrębnej stronie fe_cell_pl.htm - o eksperymentalnej budowie ogniw telekinetycznych.
       Proszę jednak odnotować, że na zbudowane "ogniwo telekinetyczne" mojego wynalazku nałożone są 3 wymogi (albo warunki), które wynikają z mojego autorstwa zasady działania i budowy "ogniwa telekinetycznego", a stąd również i mojej intelektualnej własności tego wynalazku, które to wymogi czy warunki podsumowane zostały w punkcie #H1 owej odrębnej strony o nazwie fe_cell_pl.htm


Część #D: Telekinetyczna "influenz-maschine":

      

#D1. "Oficjalna" historia telekinetycznych "influenz-maschine":

       Telekinetyczne influenzmaschine są pierwszymi pracującymi urządzeniami "darmowej energii" ("free energy") jakie zostały zbudowane na naszej planecie, a jakie faktycznie zadziałały i wygenerowały całe zatrzęsienie darmowej energii elektrycznej. Trzy działające prototypy tych urządzeń znajdują się obecnie w posiadaniu szwajcarskiej komuny religijnej nazywającej samą siebie "Methernitha". Dwa z owych prototypów to małe jednotarczowe urządzenia nazywane "Testatica", trzeci zaś prototyp to większe dwutarczowe urządzenie "Testa-Distatica", na niniejszej stronie pokazane na "Fot. #B1".
       Wygląda na to, że te telekinetyczne influenzmaschine faktycznie mają aż "dwie historie". Jedna z obu tych historii jest upowszechniana oficjalnie przez ową szwajcarską komunę religijną "Methernitha". Tą "oficjalną" historię opiszę w niniejszym punkcie. Z kolei druga historia zawarta jest w licznych "rumorach" jakie krążą po świecie o tych maszynach. Tą drugą "rumorową historię" opiszę w następnym punkcie #D2 poniżej.
       Oficjalnie za budowniczego wszystkich trzech już działających prototypów telekinetycznych influenzmaschines uważa się jednego z założycieli komuny religijnej Methernitha, z zawodu byłego zegarmistrza, o nazwisku Paul Baumann. Według tejże oficjalnej wersji, to on miał osobiście zbudować wszystkie trzy działające prototypy tych maszyn. To on także miał jakoby podjąć decyzję aby ich szczegóły techniczne utrzymywać w tajemnicy przed resztą świata. Oficjalnie wyjaśnienia Methernithy dla powodów które miało jakoby zadecydować że budowa i działanie tych maszyn są utrzymywane w tajemnicy, ja powtarzam po Methernitha w podrozdziale LA2.3.2 swojej monografii [1/5], oraz także wzmiankuję w punkcie #K3 strony internetowej fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych. Z powodu tego braku informacji na temat owych maszyn, w 1991 roku ja poleciałem z Nowej Zelandii do Methernitha specjalnie aby zobaczyć owo niezwykłe urządzenie. Niestety, w owym czasie Methernitha już przyjęła żelazną zasadę, aby nie pokazywać tej maszyny nikomu (bez ograniczeń pokazywała ją zaledwie kilka lat wcześniej). Jedyną więc korzyścią z tamtej wizyty było, że osobiście spotkałem się z Ś.P. Paulem Baumannem - tj. osobą której przypisuje się zbudowanie Thesta-Distatica. (W internecie natknąłem się na "rumor" czy informację, że Paul Baumann zmarł zimą 2001 roku. Po jego śmierci maszyny telekinetyczne uprzednio będące pod jego kontrolą podobno weszły w posiadanie indywidualnych członków jego zespołu rozwojowego. Na przekór jednak że niektórzy z owych członków nadal prowadzą nad nimi prace rozwojowe i na przekór że mają oni działające prototypy tych maszyn, jak narazie nikt NIE był w stanie zbudować kolejnego, już czwartego działającego egzemplarza takiej maszyny. I to na przekór iż jest "publiczną tajemnicą" że już tylko sam Baumann oficjalnie zbudował ze swoim zespołem aż 8 prototypów takich maszyn - żaden z których jednak NIE zadziałał. A ile dalszych podobnie nieudanych prototypów zapewne zbudowano w VENE, a także w Methernitha już po śmierci Baumann'a?) Z powodu owej głębokiej tajemnicy jaką Methernitha zaczęła otaczać swe maszyny, historia oraz działanie telekinetycznych influenzmaschine jakie opisuję na tej stronie i w innych moich publikacjach, pochodzą z moich przypadkowych ustaleń, a także z moich prywatnych badań nad indukowanym technicznie "Efektem Telekinetycznym" (tj. NIE wywodzą się od samej Methernithy). To zaś oznacza, że ja wierzę iż przytoczone tutaj informacje na temat tych maszyn są najprawdopodobniej poprawne, jednak nie posiadam możliwości aby zweryfikować ich poprawność. Dlatego sugerowałbym aby traktować je jedynie jako rodzaj "plotki", jaka daje posmak szokująco dziwnego losu najbardziej istotnych urządzeń technicznych naszej cywilizacji.

Fot. #D1: Wygląd telekinetycznej influenzmaschine (rys. LA4 z [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #D1: Wygląd działającego prototypu telekinetycznej influenzmaschine o nazwie "Testa-Distatica". "Oficjalnie" twierdzi się, że prototyp ten został zbudowany przez Paul'a Baumann'a w więziennym warsztacie - kiedy Baumann odsiadywał tam swój wyrok. Jednak z tego co mi wiadomo, sam Paul Baumann nigdy publicznie NIE twierdził, że to on zbudował tą maszynę.


#D2. Co jednak stwierdzają najróżniejsze "rumory" na temat podobno faktycznej historii telekinetycznych "influenz-maschines":

       Przez cały szereg dziwnych "zbiegów okoliczności" dotarło do mnie też sporo dosyć niezwykłych "rumorów" jakie krążą po świecie na temat jakoby faktycznej historii telekinetycznych "influenz-maschines". Z owych rumorów wyłania się też zupełnie odmienna historia tych maszyn, niż owa "oficjalna historia" którą opisałem w punkcie #D1 powyżej. Dla naukowej więc ścisłości, poniżej opiszę też ową "rumorowaną historię" telekinetycznych "influenz-maschines". Na ile ta "rumorowana historia" jest prawdziwa, tego w mojej obecnej sytuacji (np. przy szczupłych zasobach finansowych jakimi dysponuję) NIE jestem w stanie sprawdzić. Pozostawiam więc jej sprawdzenie czytelnikom. (Byłbym przy tym bardzo wdzięczny za ewentualne podesłanie mi dalszych informacji w tej sprawie jakie czytelnikowi udałoby się zdobyć - i to bez względu czy owe informacje by potwierdzały, czy też zaprzeczały, przytoczonej tutaj owej "rumorowej historii" telekinetycznych "influenz-maschines". Wszakże dla naukowej ścisłości oraz w imię prawdy i postępu mamy obowiązek aby poszukiwać i ujawniać prawdę - jakąkolwiek by ona się nie okazała być.)
       Z owych "rumorów" które do mnie dotarły wynika, że faktycznym wynalazcą i pierwszym budowniczym telekinetycznych influenzmaschine był obywatel Austrii o nazwisku Adalbert Béla Brosan (adres w 1965 roku: Schiffmeisterplatz 5, Ybbs/Donau koło Linz, Austria). Na temat owych maszyn swego wynalazku, Brosan napisał nawet (i wydał prywatnym nakładem) niewielką broszurkę o danych bibliograficznych [1LA2.3.1] "Weltfrieden durch Kostenlose Energie", opublikowana w 1965 roku przez "Karl Schenenberger Verlag" (adres z 1965 roku: Stapfenstrasse 187, Helden, Szwajcaria). Niestety, Brosan sam nie posiadał uzdolnień wykonawczych ani warsztatu. Dlatego aby zbudować swoje urządzenie wszedł on w spółkę z lokalnym "złotą rączką" o imieniu Nitschel pochodzącym z miejscowości Linz. (Istotnym szczegółem wydaje się tu informacja że Nitschel znany był w okolicy ze swoich radykalnych przekonań religijnych za które wszedł nawet w kolizję z miejscowymi władzami.) Wspólnie z tym Nitschel Brosan podobno w warsztacie Nitschel'a zbudował dwa małe prototypy wynalezionego przez siebie urządzenia. Działanie tych prototypów zdążył nawet zademonstrować aż kilku osobom - w tym znanemu przez niego małżeństwu, które potem opowiedziało mi niniejszą historię. Zgodnie z ich opisami, oba te prototypy były wyglądu i wielkości identycznej do urządzeń zwanych "Testatica", jakie obecnie znajdują się w posiadaniu Methernithy. Niefortunnie jednak, zaraz potem Brosan zmarł. Natomiast Nitschel wraz z obu tymi działającymi agregatami telekinetycznymi podobno przeniósł się do Szwajcarii w okolice (CH-9050) Appenzell, tel: (071) 914110. Dalszych losów Nitschel'a ani agregatów Brosana nie udało mi się już ustalić. Nie daje się jednak wykluczyć takiej możliwości, że z powodu bycia nieco "na bakier" z prawem, ów Nitschel trafił do szwajcarskiego więzienia gdzie jego radykalne przekonania religijne przyciągnęły go do Paul'a Baumann (tj. do jednego z założycieli komuny religijnej o nazwie Methernitha) - który w więzieniu tym właśnie przebywał.
       Z zupełnie odmiennych źródeł jest nam wiadomo, że trzeci działający prototyp telekinetycznej influenzmaschines, czyli maszynę zwaną "Testa Distatica", miał zbudować Paul Baumann z pomocą narzędzi i materiałów odpadkowych jakie znajdowały się w warsztacie więzienia w którym odsiadywał on swój wyrok. Niestety, NIE jest z całą pewnością wiadomym, czy w owym więzieniu Paul Baumann spotkał Nitschel'a, ani czy to ów Nitschel (który wiedział przecież od Bela Brosan jak te agregaty działają i jak należy je budować) dopomógł Baumann'owi zbudować ów trzeci prototyp. Wiadomo jednak, że po wyjściu z więzienia, Paul Baumann zabrał ze sobą do Methernithy aż 3 działające influenz-maschines. Nie da się więc wykluczyć, że 2 małe z tych gregatów, czyli owe "Testatica", to były po prostu agregaty zbudowane przez Bola Brosan - które wraz ze zbudowaną we więzieniu "Testa-Distatica" Nitschel dał Baumannowi na tymczasowe "przechowanie" aż do czasu kiedy i on odsiedzi swój wyrok i będzie mógł połączyć się z Baumannem w komunie Methernitha (które to plany zapewne Bóg pokrzyżował i Nitschel'owi prawdopodobnie się zmarło zanim zdołał odsiedzieć swój wyrok).Już po powrocie do Methernitha Baumann zbudował około 8 dalszych prototypów tych maszyn - wspomagany przez 7-osobowy zespół badawczo-rozwojowy jaki wokół siebie tam zgormadził. Niestety, żaden z owych 8 następnych prototypów już NIE zadziałał - co sugerowałoby, że tak naprawdę to Baumann wcale NIE wiedział jaka jest faktyczna budowa i działanie tych maszyn, oraz że jedynie w swoich wysiłkach usiłował on skopiować wygląd i podzespoły działających już prototypów które w więzieniu otrzymał od Nitschel'a.
       Wszystkie trzy prototypy telekinetycznych influenz-maschines które Paul Baumann zabrał ze sobą z więzienia do Methernitha, pracowały doskonale i udowodniły aż taką efektywność działania, że około 2000 roku Methernitha zainicjowała projekt budowy ogromnej wersji takiej maszyny, napędzanej dwoma dyskami o średnicach ponad 2 metry. Jednak według mojej wiedzy, tamta ogromna maszyna też NIE zadziałała - chociaż była budowana, ulepszana i testowana niemal bez przerwy aż do około 2004 roku. Potem dano z nią za wygraną. Więcej danych na temat niezwykłej historii telekinetycznych influenzmaschine jest zawarte w podrozdziale LA2.3.1 z tomu 10 mojej monografii [1/5] - ładowalnej za darmo z niniejszej strony internetowej.
       Powyższą "rumorowaną historię" zdaje się też potwierdzać niezwykła działalność szwajcarskiej grupy zwanej "VENE". Grupa ta w czasie od około 1988 do około 2000 roku była aktywna w miasteczku Thun położonym niedaleko od Methernitha. Grupa VENE też budowała prototypy telekinetycznych influenzmaschine - jednak żaden z ich prototypów też NIE zadziałał. Zdjęcie jednego z tych prototypów VENE pokazuję na "Fot. #E2" ze strony o nazwie telekinetyka.htm - (kliknij na niniejszy link aby sobie go oglądnąć). Prototypy te owa VENE oferowała nawet na sprzedaż - wyceniając każdy z nich na sumę około 100 000 SFr. Ja początkowo rozważałem możliwość oficjalnego zakupu jednego z owych prototypów za pośrednictwem uczelni w której wówczas pracowałem - dlatego podjąłem nawet sprawdzenia wiarygodności oferty ich sprzedaży (oferta ta stwierdzała że oferowany mi prototyp już działa). Kiedy jednak w samej Szwajcarii sprawdzałem ową wiarygodność oferty tych prototypów, natknąłem się tam na twierdzenia, że VENE to faktycznie ten sam zespół badawczo-rozwojowy który pracuje nad tymi maszynami w Methernitha. Tyle, że rozgłaszając oficjalnie iż Methernitha NIE ujawnia budowy i działania swoich maszyn ponieważ uważa że nasza cywilizacja jeszcze NIE dorosła na ich przyjęcie, ta sama Methernitha NIE mogła równocześnie sprzedawać prototypów swych maszyn. Aby więc na przekór swych twierdzeń, ciągle móc także sprzedawać swe maszyny, podobno Methernitha uformowała ową wysoce sekretną grupę VENE. Ciekawe ile jest prawdy w owych "rumorach"?


#D2.1. Wiedza i nauki jakie wypływają z opisanej powyżej "rumorowej historii" telekinetycznych "influenz-maschines":

       Z moich dotychczasowych badań nad metodami działania Boga wynika, że aby dopomagać w wypełnieniu celu stworzenia człowieka (który to cel wyjaśniony jest dokładniej w punkcie #B1 strony o nazwie antichrist_pl.htm), wszystko co Bóg czyni zawsze dokonywane jest w taki sposób aby to maksymalizowało "przysparzanie wiedzy". Nie powinno więc nas dziwić, że z "rumorowej historii" telekinetycznych "influenz-maschines" opisanej w poprzednim punkcie #D2 wyłania się sporo ogromnie dla nas uzytecznych informacji i nauk. Przykładowo, (1) historia ta dokumentuje, że część techniczna wykonania tych maszyn jest na tyle prosta, że aż trzy takie już działające maszyny zdołał wykonać praktycznie jeden majsterkowicz (tj. Nitschel), wspomagany przez jeszcze jedną osobę (tj. najpierw przez wynalazcę Brosan'a, a potem przez Baumann'a) - dla dwóch z tych maszyn używając tylko warsztatu jaki ów lokalny "złoty rączka" sam posiadał, zaś dla wykonania trzeciej maszyny używając tylko materiałów i narzędzi jakie znajdowały się w więziennym warsztacie. To zaś oznacza, że praktycznie niemal każdy majsterkowicz z dobrze wyposażonym warsztatem i z zacięciem do budowania, dysponuje potencjałem technicznym aby zbudować sobie samemu taką maszynę - jeśli oczywiście zdoła poznać jej konstrukcję i zasadę działania. Inną użyteczną informacją (2) która wypływa z powyższej "rumorowej historii", jest ogromne znaczenie jakie w technologii ma wiedza. Wszakże nawet mając aż trzy już działające prototypy tej maszyny, ale NIE mając znajomości jej zasady działania, Methernitha wykonała co najmniej 8 jej replik na zasadzie "kopiowania wyglądu" (zamiast kopiowania "zasady działania") - jednak żadna z tych replik NIE zadziałała. "Wiedza" jest więc najważniejszym wymogiem zbudowania tej maszyny. Kolejna informacja (3) która wynika z powyższej "rumorowej historii", ma charakter moralny. Mianowicie, ujawnia ona że nawet najmoralniej wysławiające się osoby, po zostaniu skonfrontowanymi z "pokusą" perspektyw jakie otwiera posiadanie działającego prototypu tej maszyny, NIE są w stanie "pokusie" tej się oprzeć. To dlatego w punkcie #H2 strony o nazwie eco_cars_pl.htm oraz w punkcie #H4 strony o nazwie mozajski.htm z wielkim naciskiem informuję wynalazców, że jest ogromnie istotne aby ci których dobiorą sobie na pomocników wykazywali dużą tzw. "inercję moralną". Następna nauka (4) wypływająca z owej "rumorowej historii" zwraca naszą uwagę jak ogromnie istotna jest sprawa wprowadzania do każdego ludzkiego działania odpowiednich "zabezpieczeń" opisywanych na stronach internetowych o nazwach humanity_pl.htm i partia_totalizmu.htm - tak aby owe zabezpieczenia uniemożliwiały ludziom wykonującym owo działanie "zboczenie" z drogi jaką nakazują im zasady moralnego postępowania. Jeszcze inne potwierdzenie (5) jakie rzuca się w oczy po przeanalizowaniu historii tych maszyn, to że faktycznie, cokolwiek instotnego Bóg zrealizuje na Ziemi, wówczas zawsze nadaje temu takie cechy, aby zależnie od światopoglądu zawsze dawało się to wytłumaczyć na co najmniej 3 odmienne sposoby opisane dokładniej w punkcie #C2 strony o nazwie tornado_pl.htm. Itd., itp. - owa nauczająca rola "rumorowej historii" wcale się nie ogranicza do powyższego. Podobnych informacji i nauk historia ta zawiera znacznie więcej - jednak aby NIE zanudzać tu czytelnika NIE będę ich wszystkich dyskutował.


#D3. Główne podzespoły telekinetycznych influenz-maschines:

       Najważniejszym podzespołem każdej telekinetycznej influenzmaschine jest wirujący dysk z 50 elektrodami (dla USA musi on posiadać 60 elektrod, ponieważ Północna Ameryka używa prądu zmiennego o częstotliwości 60 Hz). Ów dysk jest widoczny na wszystkich ilustracjach owych maszyn. Aby wprawić ten dysk w ruch wirowy o szybkości obrotowej 60 obr/min (czyli 1 obrót na sekundę), musi on być częścią silnika elektrostatycznego który działa na zasadzie będącej odwróceniem zasady działania maszyny Töpler'a lub maszyny Wimshurst'a. Innym istotnym podzespołem każdej telekinetycznej influenzmaschine jest ogniwo telekinetyczne opisane wcześniej w punkcie #C1 tej strony. Ogniwo to jest sterowane impulsami elektrycznymi dostarczanymi przez ów wirujacy dysk. (Tj. owe 50 elektrod tego dysku wirującego z szybkością 1 obrót na sekundę są wejściowymi podzespołami generującymi 50 Hz impulsy dla pulsera tego telekinetycznego ogniwa.)


#D4. Działanie telekinetycznych influenz-maschines:

       W sensie zasady stosowanej w ich działaniu, telekinetyczne influenzmaschine są faktycznie podwójnymi urządzeniami złożonymi z dwóch wzajemnie ze sobą współpacujących podzespołów. Pierwszym z tych podzespołów jest silnik elektrostatyczny, który działa na zasadzie indukcji elektrostatycznej. Znaczy że ów silnik stosuje w działaniu zasady jakie stanowią odwrócenie zasad używanych albo przez maszynę Töpler'a albo też przez maszynę Wimshurst'a. (Jak czytelnik zapewne wie, w elektryczności zasady dzialania silników i generatorów są nawzajem odwracalne. To oznacza, że zasady używane w każdym silniku elektrycznym mogą być tak odwrócone, że uformują one generator elektryczności. Także zasady każdego generatora elektryczności mogą być tak odwrócone, że stworzą one silnik elektryczny. Owa odwracalność stosuje się również do zasad działania stosowanych w maszynach elektrostatycznych Töpler'a i Wimshurst'a.) Drugim istotnym podzespołem telekinetycznych influenzmaschine jest ogniwo telekinetyczne opisana poprzednio w punkcie #C1 tej strony. Owo ogniwo generuje darmową elektryczność jaka jest następnie używana do podtrzymywania ruchu silnika elektrostatycznego. Oboje razem, znaczy silnik elektrostatyczny i ogniwo telekinetyczne, formują telekinetyczną influenzmaschinę która nie tylko wytwarza doskonale widoczny ruch mechaniczny bez konieczności zasilania ją w jakąkolwiek energię, ale także generuje znaczny nadmiar darmowej elektryczności jaka może z niej być odprowadzana do innych urządzeń w celu ich zasilania w energię elektryczną.
       Wcześniej na tej stronie, podczas opisywania ogniw telekinetycznych wspominałem także, że aby spowodować zadziałanie owych ogniw koniecznym jest dostarczenie na wejście do nich całej serii impulsów elektrycznych o wymaganej częstotliwości 50 Hz dla Europy lub 60 Hz dla USA. W celu ich wytworzenia, ogniwa telekinetyczne zawierają specjalny podzespół zwany "pulserem". Owe impulsy są później wzmacniane przez efekt telekinetyczny wyzwalany w induktorkach (I1) i (I2). W telekinetycznych influenzmaschine impulsy te są generowane właśnie przez silnik elektrostatyczny opisany powyżej. Aby je wygenerować, taki silnik używany w Europie musi mieć 50 elektrod na swoim dysku (w USA musi on mieć 60 elektrod). Z kolei dysk ten musi wirować ze stałą szybkością 60 obrotów na minutę, znaczy 1 obrotu na sekundę. Wynik jest taki, że jeśli przed czołem tego dysku ustawimy "głowicę zbierającą impulsy" oznaczoną "ho" na rysunkach "Fot. #D2" i "Fot. #D3" (lub LA5 i LA6 w monografii [1/5]), wówczas seria impulsów zmiennoprądowych o częstotliwości 50 Hz w Europie (lub 60 Hz w USA) zostaje zaindukowana elektrostatycznie na owej głowicy. Stąd owa głowica "ho", razem z elektrodami wirującego dysku, razem konstytułuje "pulser" dla telekinetycznej baterii. Jeśli więc wprowadzimy następnie owe impulsy do baterii telekinetycznej, wówczas bateria zacznie telekinetycznie generować prąd zmienny o częstotliwości 50 Hz dla Europy lub 60 Hz dla USA. Część tego prądu następnie zostanie przekierowana z powrotem dla zasilania silnika w energię, co podtrzymywało będzie jego ruch wirowy, reszta zaś może zostać odprowadzona na zewnątrz i użyta dla zasilania naróżniejszych urządzeń domowych. Tak oto działają telekinetyczne influenzmaschine. Oczywiście, aby je skonstruować, musimy rozwiązać cały szereg problemów technicznych. Jednym z owych problemów jest utrzymywanie stałej szybkości obrotowej wirowania dysków na wartości około 60 obrotów na minutę. Wszakże od precyzji tej stałej prędkości zależy częstotliwość prądu jaki jest generowany. Aby rozwiązać ten problem specjalny sterownik prędkości musi zostać dobudowany do naszego silnika elektrostatycznego. Sterownik ten powstaje poprzez mechaniczne połączenie silnika elektrostatycznego używanego jako główny podzespół telekinetycznej influenzmaschine, z małym wirującym wrzecionkiem jakie napędza niewielki sterujący dynamo-motor. Ów dynamo-motor posiada "przeciwstawne" (tj. z dodatnim sprzężeniem zwrotnym) połączenie elektryczne z silnikiem influenzmaschine. Na rysunku "Fot. #D3" (lub LA6 w [1/5]) ten sterujacy dynamo-motor zostal oznaczony jako "Ts". Powoduje on, że jeśli elektrostatyczny silnik influenzmaschine obraca się zbyt szybko, wówczas ów dynamo-motor "Ts" powoduje generowanie elektryczności jaka przeciwdziała elektryczności która podtrzymuje obroty silnika elektrostatycznego, w ten sposób zwalniając obroty silnika. Z kolei kiedy silnik influenzmaschine obraca się zbyt wolno, ów dynamo-motor "Ts" zaczyna sam też pracować jako mały silniczek elektryczny, który dodatkowo napędza influenzmaschine, w ten sposób przyspieszając obroty jej tarczy.
       Zauważ, że pierwszy wynalazca i budowniczy telekinetycznych influenzmaschine (tj. Bela Brosan) zamierzał wytwarzać nimi darmowy ruch mechaniczny, a nie darmową energię elektryczną. Jednak późniejsi użytkownicy owych urządzeń nie mieli pojęcia jak one działają ani jakie zjawiska są zaprzągnięte w ich pracy. Stąd nie byli oni w stanie wydzielić baterii telekinetycznej z całej telekinetycznej influenzmaschine, aby generować elektryczność znacznie prościej za pośrednictwem jedynie owej baterii.


#D5. Jeśli ty jesteś jednym z ich budowniczych:

       Liczni ludzie usiłowali zduplikować telekinetyczną influenzmaschine zwaną "Thesta Distatica" - tj. tą pokazaną na rysunku "Fot. #B1" (lub LA4 z [1/5]) powyżej. Pechowo jednak, jak dotychczas wszyscy ci ludzie nie odnieśli sukcesu. Faktycznie też, nawet Methernitha - która posiada przecież już działające wzorce takich telekinetycznych influenzmaschines, doświadczyła niepokonalnych trudności z ich powieleniem na wielką skalę. Powodem jest, że wszyscy ci ludzie starają się mimikować podzespoły oraz fizyczną strukturę oryginalnych urządzeń "Testatica" lub "Thesta-Distatica" bez faktycznego zrozumienia jak owe urządzenia działają oraz jakie zasady i zjawiska są zatrudnione w ich pracy. Stąd jeśli ty też jesteś jednym z tych ludzi eksperymentujących nad darmową energią, proszę nie powtarzaj już tego samego błędu. Raczej rozpocznij swoje badania i rozwój od starannego poznania oraz od zrozumienia jak urządzenia darmowej energii w ogólności, zaś telekinetyczne influenzmaschines w szczególności, naprawdę działają. Tylko potem odtwórz w swoim własnym urządzeniu ich zasadę działania, zamiast bezmyślnie mimikować ich fizyczną strukturę i podzespoły. Jedynie bowiem wówczas możesz odnieść sukces. Zaś my wszyscy oczekujemy twojego sukcesu, ponieważ my wszyscy desperacko potrzebujemy darmowej energii.
Fot. #D2: Podzespoly influenzmaschine (rys. LA5 z [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #D2: Podstawowe podzespoły telekinetycznej influenzmaschine. Wykaz tych podzespołów oraz opisy ich działania wyjaśnione są w podrozdziale LA2.3.3 z tomu 10 monografii [1/5]. Do niektórych z tych podzespołów referujemy także na niniejszej stronie internetowej przy okazji wyjaśniania działania telekinetycznych influenzmaschines oraz ogniw telekinetycznych. (Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii [1/5] gdzie jest ono pokazane na rysunku LA5 "b".)

Fot. #D3: Polaczenia elektryczne influenzmaschine (rys. LA6 z [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #D3: Schemat połączeń elektrycznych w telekinetycznej influenzmaschine. Copyright © 1998 by Prof. dr inż. Jan Pająk. Opisy jak pracują poszczegolne podzespoły pokazane na powyższym rysunku, jak również wyjaśnienie działania całej telekinetycznej influenzmaschine, są zaprezentowane w podrozdziale LA2.3.3 z tomu 10 monografii [1/5]. Do niektórych z podzespołów i obwodów referowali będziemy w innych częściach tej strony internetowej, kiedy zasady działania influenzmaschine oraz urządzeń darmowej energii są wyjaśniane. (Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii [1/5] gdzie jest ono pokazane na rysunku LA6.)

Fot. #D4: Maszyna elektrostatyczna Winshursta. Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #D4: Powyższe zdjęcie pokazuje mnie samego (tj. dra inż. Jana Pająka) trzymającego w rękach fabrycznie nową maszynę elektrostatyczną Wimshursta jaką zakupiłem w Polsce za odpowiednik około $100 w sklepie zaopatrującym szkoły w pomoce nauczające (kiedyś nazywanym CEZAS). (Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii [6/2] gdzie jest ono pokazane na "rysunku 11".) Taka maszyna elektrostatyczna Wimshurst'a może zostać przebudowana w silnik elektrostatyczny, który z kolei może zostać zaopatrzony w ogniwo telekinetyczne (opisane w punkcie #C1 tej strony) zasilające ów silnik w energię elektryczną, a w ten sposób razem mogą być wykorzystane jako podstawowe podzespoły telekinetycznej influenzmaschine. Faktycznie też ja zakupiłem tą maszynę z zamiarem, że przekonstruuje ją na telekinetyczną influenzmaschinę. W czasach jej zakupu ciągle bowiem dokonywałem zupełnie otwartych i jawnych badań nad Efektem Telekinetycznym oraz nad urządzeniami darmowej energii w ramach mojej pracy naukowej na uniwersytecie w którym wówczas wykładałem. Ponadto ciągle wówczas wierzyłem, że mogę tam zbudować jedno z owych urządzeń darmowej energii jakie w tamtym czasie wynalazłem i rozpracowałem.
       Tak nawiasem mówiac, to odnotuj najbardziej prominentny kluster budynków tuż za moimi plecami - na wysokosci moich łopatek. To są właśnie budynki kampusu uniwersytetu, w którym ja wynalazłem ogniwa telekinetyczne oraz gdzie wyjaśniłem działanie urządzeń darmowej energii opisywanych na niniejszej stronie internetowej. Ów uniwersytet jest więc miejscem mojej pierwszej (przegranej druzgocząco) bitwy z naukowcami ortodoksyjnymi w sprawie włączenia urządzeń darmowej energii oraz efektu telekinetycznego do obszaru zainteresowań głównego nurtu nauki. Ja zamierzałem zbudować na owym uniwersytecie moje urządzenia darmowej energii, aby udowodnić wysoce sceptycznym tamtejszym naukowcom, że one faktycznie działają. Ponadto zamierzałem również opublikować kilka artykułów naukowych i wygłosić kilka referatów na konferencjach naukowych na temat badań owych cudownych maszyn. Niestety, moi przełożeni z owego uniwersytetu nie pozwoli mi zaprezentować nawet mojego pierwszego referatu na temat tych urządzeń na konferencji naukowej w Australii - na przekór że ów referat przeszedł przez referentów naukowych i został zaakceptowany do obrad na tej konferencji. Zgodnie z opinią moich tamtejszych przełożonych, ów referat miał jakoby wybiegać przeciwko ustanowionym kanonom dzisiejszej nauki (referenci którzy w imieniu organizatorow owej konferencji włączyli mój referat do obrad wcale tak nie myśleli). Wkrótce też po tym jak dokonałem zakupów podzespołów do moich urządzeń darmowej energii oraz jak stałem się gotowy do rozpoczęcia fizycznej budowy tych urządzeń, w 1990 roku straciłem pracę wykładowcy na owym uniwersytecie, co uczyniło niemożliwym prowadzenie jakichkolwiek dalszych badań i rozwoju nad tymi cudownymi urządzeniami. Natomiast referat jakiego nie pozwolono mi wygłosić na konferencji, został potem przeredagowany na monografię naukową. Obecnie stanowi on trzon mojej monografii [6] o urządzeniach darmowej energii, jaka to monografia jest dostępna za pośrednictwem niniejszej strony internetowej. Z kolei ów dziwny zbieg dat kiedy to straciłem pracę wykładowcy na owym uniwersytecie, oraz kiedy wynalazlem "baterię telekinetyczną", wprowadził myśl do mojego umysłu, że być może na naszej planecie działa jakieś "przekleństwo wynalazców", które aktywnie stara się zapobiec aby niemoralne społeczności uzyskały te cudowne "urządzenia darmowej energii" i w ten sposób opanowały dostęp do nieograniczonych zasobów "bezpłatnej energii". Późniejsze badania potwierdziły tą myśl, dowodząc że praktycznie wszyscy wybitni wynalazcy i odkrywcy na Ziemi, a także wszystkie przełomowe wynalazki, prześladowane są przez owo tajemnicze "przekleństwo wynalazców" opisane tutaj skrótowo w "części #H", zaś z większą liczbą szczegółów np. w punkcie #B4.4 strony mozajski.htm - o wynalazcy pierwszego samolotu na Ziemi, w punkcie #G3 odrębnej strony internetowej eco_cars_pl.htm - o bezzanieczyszczeniowych samochodach, czy w punkcie #K3 odrębnej strony internetowej fe_cell_pl.htm - o ogniwach telekinetycznych. Owo "przekleństwo wynalazców" albo morduje budowniczych urządzeń darmowej energii - tak jak to prawdopodobnie uczyniła z Austriakiem Bela Brosan (tj. budowniczym "telekinetycznych influenzmaschines"), albo zamyka już działające takie urządzenia w mocy jakichś niedostępnych komun - jak to najprawdopodobniej uczyniła z dwoma telekinetycznymi influenzmaschines nazywanymi "Testatica", albo też bez ustanku prześladuje ona badaczy którzy pracują nad urządzeniami darmowej energii - tak jak z całą pewnością czyni to właśnie ze mną od pierwszego momentu kiedy wynalazłem owe urządzenia (po więcej szczegołów "kto" i "dlaczego" jest "zasymulowany" iż stoi poza owym "przekleństwem wynalazców" - patrz też rozdział OD z tomu 13 monografii [1/5]). Warto jest wiedzieć o istnieniu owego "przekleństwa wynalazców", ponieważ każdy badacz który próbuje zbudować urządzenia darmowej energii i jest blisko sukcesu, zawsze napotyka niezliczone przeszkody wznoszone na jego drodze właśnie przez nie.


#D6. Jak zbudować telekinetyczną influenzmaschine:

       Najprostsza metoda zbudowania telekinetycznej influenzmaschine polega na rozpoczęciu swoich działań od skonstruowania silnika prądu zmiennego jaki jednak działa na zasadzie indukcji elektrostatycznej. Taki silnik musi być po prostu odwróceniem zasady działania albo maszyny elektrostatycznej Töpler'a, albo też maszyny Wimshurst'a. Faktycznie też taki motor może być zakupiony niemal w gotowej postaci, jako że wiele krajów, włączając w to Polskę, oferuje fabrycznie nowe maszyny elektrostatyczne Winshurst'a na sprzedaż w swoich sklepach. Owe już gotowe maszyny wyglądają tak jak owa pokazana na rysunku "Fot. #D4" (lub 11 z [6/2]) powyżej. Istnieje jednak z nimi problem. Mianowicie obie maszyny, tj. Töpler'a i Wimshurst'a, pracują jako generatory elektrostatyczne. Mianowicie produkują one elektryczność, podczas gdy konsumują moc mechaniczną. Aby więc przemienic je w silniki na indukcję elektrostatyczną, koniecznym jest odwrócenie ich zasady działania. Stąd muszą one wówczas być w stanie wyprodukować ruch mechaniczny, jeśli do ich kondensatorów dostarczy się prąd zmienny. Kiedy już posiądziemy taki działający silnik elektrostatyczny, musimy użyć jedną jego szczotkę (głowicę) jako "pulser" dla ogniwa telekinetycznego. Znaczy, że musimy wyłapywać impulsy elektryczne jakie ów silnik generuje, za pomocą szczotki (głowicy) oznaczonej "ho" na rysunkach "Fot. #D2" i "Fot. #D3" (LA5 i LA6 z [1/5]) powyżej. Potem musimy dostarczać owe impulsy na wejście do oddzielnego ogniwa telekinetycznego jakie wbudujemy w naszą maszynę. Owe impulsy spowodują zadziałanie tego ogniwa telekinetycznego. Stąd będziemy wówczas mogli dostarczyć wydatek z owego ogniwa telekinetycznego z powrotem do kondensatorów owego silnika. W ten sposób otrzymamy podwójne działanie wynikowego urządzenia, składającego się z silnika elektrostatycznego oraz z ogniwa telekinetycznego. W tym działaniu obroty silnika generują impulsy elektryczne jakie podtrzymują działanie ogniwa telekinetycznego, podczas gdy ogniwo telekinetyczne generuje elektryczność jaka podtrzymuje obroty silnika elektrostatycznego. Stąd wynikowe urządzenie działa dokładnie w ten sam sposób jak działa słynna Thesta Distatica pokazana uprzednio na rysunku "Fot. #B1" (tj. LA4 z [1/5]). (To zaś praktycznie oznacza, że opisy jakie tutaj prezentuję są również opisami prawdziwego działania Thesta Distatica skonstruowanej przez komunę religijną "Methernitha".) Nasze urządzenie produkowało więc będzie moc mechaniczna, plus ogromna ilość darmowej elektryczności, jakiej nadmiar będzie się nadawał do wykorzystania w formie darmowych zasilaczy energii elektrycznej.


#D7. Wytyczne do budowania urządzeń telekinetyki, w tym "telekinetycznej infuenzmachine" opisywanej tutaj, zawarte są na odrębnej stronie internetowej telekinetyka.htm - o eksperymentalnej budowie urządzeń telekinetyki:

       Na Ziemię nadszedł czas podjęcia budowy urządzeń telekinetyki. Dlatego czytelnicy którzy mają wymagane warunki do majsterkowania, mogą spróbować swego szczęścia w zbudowaniu takiego urządzenia. Bardziej dokładne jego opisy, które zawierają również wytyczne dla tych hobbystów jacy zechcą spróbować jego zbudowania, są podane na odrębnej stronie telekinetyka.htm - o eksperymentalnej budowie urządzeń telekinetyki.


Część #E: Urządzenia do generowania cieplnej darmowej energii:

      

#E1. Amfora z Pakistanu:

       Podczas mojej profesury na Cyprze miałem kilku studentów z Pakistanu. Jeden z nich opowiedział mi niezwykłą historię starożytnej grzałki na wodę, jaka to historia miała miejsce w jego rodzinnej miejscowości. Historię tą opiszę więc tutaj w skrócie. Mianowicie od niepamiętnych czasów aż do lat 1950-tych w Pakistanie istniała metalowa jakby amfora. Leżała ona sobie od wieków z strumieniu na terenie jednego z tamtejszych pałaców. Powodowała ona zagotowywanie się wody omywającej ową amforę. Jednak w latach 1950-tych jakiś angielski naukowiec postanowił zobaczyć co jest w jej środku. Rozciął więc ową amforę, stwierdził że jest pusta w środku, jednak nie był w stanie ponownie jej złożyć tak aby działała. Opis owej pakistańskiej amfory przytoczyłem również w punkcie #B2 strony newzealand_pl.htm - o ciekawostkach i tajemnicach Nowej Zelandii, oraz w punkcie #E4.2 strony boiler_pl.htm - o szokujących losach rewolucyjnej grzałki która pobiła wszedlkie rekordy. Jej zasada działania opierała się na zjawiskach wyjaśnionych w podrozdziale H6.1.3 z tomu 4 monografii [1/5]. Osobiście wierzę, że tamta pakistańska amfora działała na tej samej zasadzie co opisywana tutaj grzałka telekinetyczna. Tyle że jej powierzchnie omywane gorącą i zimną wodą dodatkowo były sprzężone zwrotnie poprzez oscylator z jej rezonującymi elektrodami. Dlatego gorąca i zimna woda która omywała te powierzchnie wyzwalała działanie tzw. Efektu Seebeck'a, generując na tych powierzchniach ładunek elektryczny dostarczający energii potrzebnej do samo-działania owej amfory.
       Historię owej "grzałki z Pakistanu" opisuję aż na kilku swoich stronach internetowych. Między innymi jest ona też opisana w punkcie #E4.2 strony o nazwie boiler_pl.htm.


#E2. Grzałka Davey'a:

       Efekt telekinetyczny może również generować najróżniejsze inne formy "darmowej energii" niż jedynie elektryczność. Już też zostały już zbudowane i wypróbowane w działaniu urządzenia, które wykorzystują zdolności tego zjawiska do działania jako "odwrotność tarcia", aby zamieniać ciepło otoczenia na energie odmienne niż elektryczność. Dla przykładu, na stronie internetowej o nazwie eco_cars_pl.htm opisane są urządzenia które generują energię chemiczną - poprzez zamianę ciepła otoczenia na produkty dysocjacji wody na wodór i tlen, które to gazy potem mogą być spalane jako paliwo w "samochodach na wodę". Istnieją także urządzenia darmowej energii, które wytwarzają ciepło. Ich dokładne opisy przytoczone są na odrębnej stronie o nazwie boiler_pl.htm. To ostatnie wykorzystanie efektu telekinetycznego pozwala na konstruowanie grzałek telekinetycznych, jakie mają sprawność przekraczająca 100% - patrz punkt #E1 powyżej.
       W tej części niniejszej strony opiszę krótko jedną grzałkę, której wynalazca twierdził że ma ona sprawność rzędu 2000%, chociaż jak wykazały to eksperymenty opisane w punktach #G5.1 do #G5.3 odrębnej strony o nazwie boiler_pl.htm, owo twierdzenie o ponad 100% sprawności tej grzałki prawdopodobnie mija się z prawdą. Na przekór tego, ciągle warto kontynuować badania owej grzałki z powodów światopoglądowych i filozoficznych. Tak wysoka jej sprawność (gdyby była prawdą) oznaczałaby, że gdyby grzałka ta została właściwie skonstruowana i nastrojona, wówczas konsumowałaby energię elektryczną która reprezentuje jedynie około 5% całkowitej energii jaką urządzenie to generuje w formie ciepła. Wynalazcą tej grzałki jest świętej pamięci Peter Daysh DAVEY (Senior) z Christchurch, Nowa Zelandia. Niestety, późniejsze badania wykonane przez polskiego hobbystę i opisane na odrębnej stronie o nazwie boiler_pl.htmi, ujawniły że owe twierdzenia o ogromnej sprawności tej grzałki NIE dają się potwierdzić pomiarowo, a stąd być może wynikają one jedynie z błędów oceny jej sprawności. Niemniej pozostaje faktem, że tzw. "przekleństwo wynalazców" opisywane w punkcie #H1 tej strony wytwarza ogromną siłę aby powstrzymać ową "grzałkę Davey'a" przed zbudowaniem i wdrożeniem. Owo "przekleństwo wynalazców" ma zaś to do siebie że "działa ono inteligentnie" z siłą proporcjonalną do istotności danego wynalazku dla naszej cywilizacji. To zaś sugeruje (zgodnie z treścią punktu #H4 poniżej na niniejszej stronie), że "grzałka Davey'a" z całą pewnością ciągle kryje w sobie jakąś istotną tajemnicę, której odkrycie i przebadanie przyniesie naszej cywilizacji (a także osobie i narodowi który ją wdroży do użytku) spore korzyści i duży awans cywilizacyjny. Nic dziwnego, że na przekór wyników pomiarów owego polskiego hobbysty, ciągle kontaktują mnie osoby które twierdzą że już zbudowały tą grzałkę i że zgodnie z ich oceną ogrzewanie mieszkań z jej pomocą wychodzi im taniej niż np. użycie "pomp ciepła".
       Konstrukcja elementu grzejnego Davey'a jest ogromnie prosta – patrz "Fot. #E2" pokazaną poniżej (lub część (3) rysunku K8). Faktycznie to jego grzałka składa się z tylko dwóch głównych podzespołów. Najważniejszym z tych tych dwóch podzespołów jest półkulista wewnętrzna czasza rezonująca na rysunku poniżej oznaczona jako (1). Drugim z nich jest niemal identyczna co do kształtu również półkulista zewnętrzna czasza buferująca (2). Ma ona promień jedynie około 4 to 6 mm większy od czaszy (1). Obie te czasze montowane są symetrycznie jedna czasza wokół drugiej, tj. czasza (1) mieści się jakby we wnętrzu czaszy (2). Oczywiście, na dodatek do owych dwóch czasz, grzałka posiada także długą rurkę (8) która utrzymuje razem pozostałe jej części, dwie nakrętki (5) i (3) jakie mocują obie czasze w ich położeniach, podkładkę (4) która służy do regulacji wzajemnej odległości "L" obu czasz, oraz przewody elektryczne (6) i (7) które dostarczają elektryczność do obu czasz oraz umożliwiają zanurzenie grzałki do wody jaka ma być zagotowana. Jednak owe dodatkowe podzespoły są tylko dodatkami. Najważniejszymi częściami są bowiem obie czasze. Przy eksperymentalnej produkcji tej grzałki, czasza rezonujaca (1) zwykle wykonana jest ze starej pokrywki do dzwonka rowerowego. Wymiary tej czaszy są nieistotne. Ważne jest jednakże aby wpadała ona w rezonans dźwiękowy przy częstości 50 Hertzów, oraz aby jej powierzchnia była równoległa do zewnętrznej czaszy buferującej (2). Do każdej z tych dwóch czasz odmienny przewód domowego zasilania w elektryczność (tj. 220 V, 50 Hz) jest dołączony. Cała grzałka musi potem zostać zanurzona w wodzie jaką zagotowywuje. Powoduje wówczas bardzo szybkie zagotowanie się wody. Więcej danych na temat konstrukcji i działania tej grzałki zawarte zostało w podrozdziale LA3.3 z tomu 10 monografii [1/5].
       Po zbudowaniu, grzałka Davey'a musi zostać "nastrojona" i to na dwa odmienne sposoby. Pierwsze strojenie polega na nadaniu jej czaszy (1) takiej częstotliwości drgań własnych, że wpada ona w rezonans akustyczny jeśli tylko w jej pobliżu pojawi się dźwięk o częstości 50 Hertzów. Drugie strojenie polega na właściwym dobraniu odległości "L" pomiędzy obu czaszami (1) i (2). Od odległości tej zależy bowiem wytwarzanie fali stojącej pomiędzy obu czaszami. Stąd decyduje ona o sprawności energetycznej grzałki.
       Zasada działania tej grzałki telekinetycznej jest dosyć podobna do zasady działania baterii telekinetycznej opisanej poprzednio. Mianowicie efekt telekinetyczny jest w niej wyzwalany poprzez przyspieszanie i opóźnianie pola magnetycznego. Z kolei owo pole magnetyczne jakie podlega przyspieszaniu, jest w niej generowane przez prąd elektryczny jaki przepływa poprzez wodę pomiędzy oboma czaszami. W końcu przyspieszenia owego pola magnetycznego biorą się z wibracji dzwiękowych wewnętrznej czaszy. Wymagana asymetria owych wibracji pola, jaka jest niezbędna aby wytworzyć efekt telekinetyczny, a jaka w ogniwie telekinetycznym była powodowana przez magnesy stałe wsunięte do wnętrza induktorków, w tej grzałce jest zapewniana przez krzywiznę czasz. Stąd wewnętrzna czasza tej grzałki wykonuje tą samą pracę co induktorek (I1) w ogniwie telekinetycznym.

Fot. #E1: Grzałka telekinetyczna Mr Davey (Rys. LA8 z [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #E1: Telekinetyczna grzałka zanurzeniowa wynaleziona podczas Drugiej Wojny Światowej (w 1944 roku) przez nowozelandzkiego pilota myśliwców oraz muzyka o nazwisku Peter Daysh Davey. Głównym podzespołem owej grzałki, wyzwalającym w niej efekt telekinetyczny, jest wewnętrzna czasza rezonansowa widoczna na prawym końcu zdjęcia jak wystaje nieco z zewnętrznej czaszy buferującej. (Widoczna też na zdjeciu stara nowozelandzka moneta 50 centowa ma średnicę 32 mm. W sierpniu 2006 roku monety te wyszły już z użycia.) To mechnicznie ogromnie proste urządzenie generuje wiele razy więcej ciepła, niż wielkość energii elektrycznej ktorą ono konsumuje. Stąd jego sprawność energetyczna znacznie przekracza 100%. Prawdopodobnie jest to jedno z najbardziej prostych urządzeń darmowej energii jakie istnieją na Ziemi. Grzałka ta dowiodła się w działaniu oraz była poddana pomiarom przez wielu naukowców. Jednak jej masowa produkcja została celowo zablokowana za pomocą przeszkód o naturze biurokratycznej - po szczegóły patrz opisy "przekleństwa wynalazców" omawianego tutaj w "części #H" tej strony, a także m.in. w punkcie #B4.4 strony o nazwie mozajski.htm, w punkcie #G3 na odrębnej stronie o nazwie eco_cars_pl.htm, oraz w punkcie #K3 na odrębnej stronie o nazwie fe_cell_pl.htm. (Powyższe zdjęcie pochodzi z monografii [1/5] gdzie jest ono pokazane na rysunku LA8.)


Fot. #E2: Podzespoły grzałki telekinetycznej Mr Davey (Rys. LA8 (3) z [1/5]). Odnotuj że z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #E2: Powyższy rysunek ilustruje konstrukcję i główne podzespoły telekinetycznej grzałki Pana Davey'a. Zauważ że daje się on powiększyć poprzez zwykłe kliknięcie na nim. Dokładne opisy poszczególnych podzespołów tej grzałki zawarte są w podrozdziale LA3.3 z tomu 10 monografii [1/5], której gratisowe egzemplarze można sobie załadować z niniejszej strony internetowej. (Powyższa ilustracja pochodzi z monografii [1/5] gdzie jest ono pokazane w części (3) rysunku LA8 - courtezy "szoda".)
       Symbole: (1) - wewnętrzna "czasza rezonująca" podłączona do "prądowego przewodu" zasilania elektrycznością 50 Hz, (2) niemal identyczna co do kształtu również półkulista zewnętrzna "czasza buferująca" podłączona do "neutralnego" (zwanego też "zwrotnym") przewodu zasilania elektrycznością, (3) i (5) - dwie nakrętki jakie mocują obie czasze w ich poprawnych położeniach, (4) - podkładka która służy do regulacji wzajemnej odległości "L" obu czasz (odległość ta powinna być około 4 do 6 mm), (6) - przewód elektryczny który podłącza "prądowy przewód" zasilania elektrycznością do "czaszy rezonującej" (1), (7) - przewód który odbiera elektryczność z "czaszy buferującej" i dostarcza ją do "neutralnego (zwrotnego) przewodu" zasilania elektrycznością 50 Hz, (8) - długa rurka montownicza czyli jakby "rama" tej grzałki która utrzymuje razem pozostałe jej części.
* * *
       Jeśli życzysz sobie przesunąć daną ilustrację (tj. fotografię lub rysunek), znaczy chcesz przemieścić ją w inne miejsce ekranu z którego właśnie czytasz jego opis, wówczas powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na nią aby spowodować pojawienie się tej ilustracji (zdjęcia lub rysunku) w odrębnym okienku, (2) zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka (z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie" myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar tego odrębnego okienka jaki sobie życzysz mieć (odnotuj że kiedy raz zmniejszysz już rozmiar pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne kliknięte rysunki pojawią się już w owych zmniejszonych rozmiarach - chyba że je ponownie powiększysz w taki sam sposób), a następnie (3) przemieść to odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej w którym zechcesz je oglądać. (Aby je przemieścić złap je myszą za ten niebieski pasek na jego górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniesz (suwakiem) tekst tej strony kiedy go czytasz, owo odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie strony musisz kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) w najniższej części ekranu.


#E3. Sprawność tej grzałki:

       Wynalazca grzałki Davey'a twierdził, że dostarcza ona do podgrzewanej wody wielokrotnie więcej ciepła niż wynosi jej pobór energii elektrycznej. Ja osobiście nie badałem jej sprawności energetycznej. Jednak z tego co mi opowiadał jej wynalazca zrozumiałem, że pomiary dokonywane przez naukowców nowozelandzkich sugerowały iż grzałka ta może konsumować nawet mniej niż odpowiednik 5% energii jaką sama generuje w postaci ciepła. To oznaczałoby, że jej sprawność energetyczna przekraczałaby 2000%. (Znaczy, że grzałka ta wytwarzałaby ponad 20 razy więcej ciepła niż wynosi jej konsumpcja energii elektrycznej.) Z kolei aż tak duża sprawność tej grzałki pozwalałaby aby na jej bazie z powodzeniem budować tzw. "perpetuum mobile" (tj. aby odparowywać nią wodę, parą tą napędzac silnik parowy, zaś silnikiem parowym napędzać generator elektryczności jaki z powrotem by zasilał tą grzałkę w elektryczność wymaganą do odparowywania wody, itd., itp.) Kilka ortodoksyjnych instytucji naukowych w Nowej Zelandii podobno miało bardzo ciężki orzech do zgryzienia próbując wyjaśnić naukowo na bazie dzisiejszej fizyki przyczynę owej ponad 100% sprawności tego urządzenia. Wszakże zaprzecza ono znanym prawom termodynamiki. Wreszcie jedna z tych instytucji (tj. nowozelandzki DSIR) wpadła na pomysł, a raczej zarzut, ze grzałka ta zamiast prądu może konsumować tzw. "cosinus fi" (tj. abstrakcyjną wielkość jaka reprezentuje przesunięcie fazowe pomiędzy pulsowaniami napięcia i natężenia w prądzie zmiennym). Ów parameter jest niezmierzalny za pomocą standardowych mierników elektryczności. Jednak nawet specjalistyczne pomiary i badania dokonane przez naukowców wcale nie potwierdziły owego zarzutu-twierdzenia. Niemniej na przekór że nigdy nie zdołano eksperymentalnie wykazać, że grzałka ta faktycznie konsumuje "cosinus fi", dzięki upieraniu się przy owym wyjaśnieniu, autorytet nowozelandzkiej nauki ortodoksyjnej został uratowany.
       Późniejsze badania wykonane przez polskiego hobbystę wykazały, że owa ogromna sprawność grzałki nie daje się potwierdzić pomiarowo, a stąd że być może jest ona błędem pomiaru wynikającym z faktu że grzałka ta "sprawia wrażenie" iż już zagotowała wodę niemal natychmiast po jej włożeniu do wody. Tymczasem faktycznie owo wrażenie może wynikać z formowania przez nią gazów i bąbelków pary nawet kiedy woda jest niemal zimna. Stąd pomiary owego polskiego hobbysty sugerują że sprawność tej grzałki jest zapewne podobna jak grzałek oporowych. Niefortunnie, pomiary które ów hobbysta wykonał bazowały na tzw. "cieple właściwym zagotowania" wody. Tymczasem pomiary bazujące na "cieple parowania" mogą dać zupełnie odmienne wyniki. Wszakże zalety i taniość użycia tej grzałki ujawniają się właśnie kiedy ogrzewa ona mieszkania, a nie kiedy zagotowuje wodę. Aby zaś pomierzyć jej sprawność podczas ogrzewania, konieczne byłoby opracowanie specjalnie do tej grzałki zupełnie nowej metody pomiarów (jaka to metoda narazie NIE jest jeszcze znana) - po więcej szczegółów patrz odrębna strona o nazwie boiler_pl.htm. Warto też dodać, że te same badania polskiego hobbysty ujawniły również, że nawet przy sprawności bliskiej 100% owa grzałka, po odpowiednim zmodyfikowaniu jej budowy i zasady działania, zapewne ciągle wniesie nieoceniony postęp do naszej cywilizacji.


#E4. Potencjał spowodowania naukowej rewolucji:

       Wszystkie dane sugerują, że grzałka Davey'go kryje w sobie potencjał do spowodowania prawdziwej rewolucji w nauce i technice na Ziemi. Powodami są, że uwalnia ona telekinezę zaindukowaną technicznie, że generowane przez nią zjawiska nie mogą być wyjaśnione przez dotychczasową naukę ortodoksyjną, a także że pozwala ona na osiąganie efektów uznawanych przez naukę za niemożliwe - np. na wysoce ekonomiczne dysocjowanie wody na wodór i tlen. To zaś oznacza, że powszechne użycie tej grzałki zainspirowałoby nowe obszary do badań oraz uruchomiło zapotrzebowanie na nową wiedzę. Dlatego, gdyby ta niezwykła grzałka była wdrożona do masowej produkcji kiedy jej wynalazca to zamierzał, znaczy w 1945 roku, do dzisiaj całkowicie by ona odwróciła do góry nogami ludzką naukę i technikę. Tak że technicznie indukowana telekineza, zamiast być wyjaśniona dopiero przeze mnie w 1989 roku, byłaby wyjaśniona przez jakiegoś innego naukowca co najmniej 40 lat wcześniej. Z kolei wyjaśnienie zjawiska technicznej telekinezy, prowadziłoby do rozwoju napędów telekinetycznych, typu używanego w magnokrafcie opisywanym na stronach internetowych telekinesis_pl.htm - o zjawisku technicznej telekinezy i propulsion_pl.htm - o napędzie magnokraftów. Wyjaśnienie to zainspirowałoby także nasze pełne zrozumienie dla ludzkiej wersji telekinezy (czyli dla psychokinezy) oraz dla atrybutów ludzkiego umysłu które indukują ludzką wersję ruchu telekinetycznego.

Fot. #E3: Mr Davey.

Fot. #E3: Mr Davey (ten starszy Pan z brodą), sfotografowany ze mną (tj. z Dr Jan Pajak) w 1990 roku. (Kliknij na to zdjęcie aby je powiększyć.) Mr Davey jest swoistym "rekordzistą świata" w walce z "biurokracją" o pozwolenie na wdrożenie swojej grzałki do produkcji fabrycznej. Wszakże od roku 1944 (w którym wynalazł ową grzałkę) do roku 2008 (w którym w reportażu telewizyjnym opisywanym tu w punkcie #E7 wyjaśniał że nadal walczy o wdrożenie swej grzałki do seryjnej produkcji) minęło aż ponad 60 lat. O tym jego unikalnym "rekordzie światowym" pisze szerzej w punkcie #B3.1 odrębnej strony internetowej newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii. Z kolei niezwykłą grzałkę jego wynalazku opisuję dokładniej zarówno na niniejszej stronie internetowej, jak i na jeszcze innej stronie boiler_pl.htm - o rewolucyjnej grzałce która bije wszelkie rekordy. Grzałka Mr Davey w 2008 roku opisana była także w artykule o tytule "Sax notes lead to off-beat boiler" - tj. "Nuty saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki", ze strony A13 nowozelandzkiej gazety z Christchurch, o nazwie The Press, wydanie ze środy (Wednesday), January 30, 2008. Na początku lutego 2008 roku treść tego artykułu była dostępna w Internecie pod adresem http://www.stuff.co.nz/thepress/4379593a6530.html.


#E5. Prześladowania wynalazcy:

       Historia wynalazku tej grzałki jest zarówno inspirująca jak i ogromnie smutna. Mr Davey był muzykiem który zaochotniczył do obrony wolności i swojego kraju jako pilot myśliwca podczas Drugiej Wojny Światowej. Brał on udział w Bitwie o Anglię. Samoloty myśliwskie tamtych czasów miały śmigła i silniki, jakie podczas akrobacji bitew powietrznych powodowały wibrowanie kabiny pilota z różnymi częstotliwościami. Jako czuły na wibracje muzyk, Mr Davey odnotował, że istnieje taka szczególna częstotliwość buczenia silnika i śmigła, podczas której kabina pilota a także jego własne ciało wpadają w rezonans akustyczny. Przy owej szczególnej częstotliwości, zawsze doświadczał on napływu gorąca do swojej kabiny pilota. Nie wiedział wówczas jeszcze, że w przyszłości to samo zjawisko będzie wykorzystane w ultrasonicznej broni do efektywnego i skrytego zabijania ludzi. Niemniej zdecydował się przetestować czy to samo zjawisko wystąpi jeśli metalową półkulę symulującą jego kabinę pilota zanurzy się w wodzie i pozbudzi do buczenia z częstością rezonansową prądu. Znalazł więc gdzieś dwie nakrywki do dzwonków rowerowych, połączył je razem, nastroił jedną z nich na częstotliwość 50 Hz, dołączył przewodniki z elektrycznością do każdej z nich, a potem wrzucił je do wody. Zaskakująco, woda zagotowała się niemał natychmiast. Stąd przygotował swój pierwszy patent na grzałkę jaki bazował na owej obserwacji. Patent ten został formalnie zarejestrowany już w 1944 roku.
       Po heroicznym powrocie z wojny, miał on urządzenie, jakie powtarzalnie dowodziło każdemu kto je pomierzył, sprawność energetyczną zdecydowanie przekraczającą 100%. Będąc tego świadomym, wynalazca sądzil że świat rzuci się na produkcję i użytkowanie tego cudu techniki. Wszakże ludzie prześcigają się w deklaracjach i hasłach na temat rzekomego oszczędzania energii, surowców, ochrony środowiska, itp. Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie odwrotna. Natychmiast po eksperymentalnym stwierdzeniu wyjątkowo oszczędnościowej charakterystyki energetycznej tego urządzenia, grzałka i jej wynalazca narazili się różnym instytucjom zainteresowanym w rozwijaniu sprzedaży elektryczności i w ochronie monopolu na energię elektryczną. W rezultacie ten niezwykły wynalazek potraktowany został w sposób specjalny! Mianowicie, rząd, urzędy i oficjalna nauka uczyniły wszystko co w ich mocy aby uniemożliwić podjęcie jego produkcji czy upowszechniania. Jednym z chwytów legalnych wykorzystanych przeciwko tej grzałce było oficjalne uznawanie jej za "niebezpieczną dla zdrowia i życia użytkowników". (Proszę jednak tutaj odnotować, że praktycznie każde urządzenie elektryczne pracujące na 220 Voltach może zostać zadeklarowane jako niebezpieczne, jeśli ktoś w pozycji autorytetu zechce je zepchnąć w dół.) Z kolei w Nowej Zelandii nie jest możliwym podjęcie produkcji i sprzedaży czegokolwiek, na co nie ma się oficjalnego pozwolenia rządowego. W sumie Mr Davey walczył przez niemal 50 następnych lat aby uzyskać zgodę rządu swego kraju na produkowanie tej grzałki. Niestety, podczas całych owych niemal 50 lat, pozwolenia tego nieustannie mu odmawiano, bez względu jakie wyniki badań by nie przedstawiał aby przypodobać się władzom, a także bez względu na to jak bardzo by się nie starał. Ciekawe jednak, że w Australii seryjnie produkowany był czajnik o konstrukcji bardzo podobnej do grzałki Davey'a (czajnik ten zapewne produkowany jest tam ciągle i do dzisiaj). Ten australijski czajnik pracuje na zasadzie oporności elektrycznej wody (a nie telekinezy - jak grzałka Davey'a). Podgrzewana woda jest w nim bowiem opornikiem wytwarzającym ciepło wskutek przepływu przez nią prądu elektrycznego. Ów czajnik jest dokładnie tak samo "niebezpieczny dla zdrowia i życia", jak omawiana tutaj telekinetyczna grzałka Davey'a. Jednak nie napotkał on w Australii podobnych ograniczeń biurokratycznych, ponieważ jego sprawność energetyczna jest "normalna".
       Kiedy spotkałem się z Mr Davey po raz pierwszy w 1990 roku, ciągle pisał on apelacje do władz, a także ciągle miał nadzieję na otrzymanie pozwolenia na produkcję swej grzałki - na przekór owych niemal 50 lat przegrywanych batalii z biurokratami. Pokazywał mi nawet wówczas ogromny zapas podzespołów jakie zgromadził aby podjąć produkcję grzałki natychmiast po tym jak uzyska owo pozwolenie rządowe. Niemniej już wtedy zarzucił eksperymentalne wykonywanie egzemplarzy swojej grzałki z przeznaczeniem do badań. Nawet grzałka którą używał samemu, była wówczas już popsuta i nie miał już siły woli aby ją naprawić (ta popsuta jego własna grzałka pokazana jest na fotografii "Fot. #E1" powyżej). Stąd praktycznie nie miałem przyjemności zobaczenia jego grzałki w działaniu. Jednak jego entuzjazm wyczerpał się już całkowicie na krótko przed moim opuszczeniem Nowej Zelandii w 1992 roku w poszukiwania chleba poza granicami owego kraju. Był on wówczas już calkowicie zdruzgotany, pozbawiony chęci do życia, oraz na pograniczu załamania nerwowego. Jego ostatnie apelacje zostały bowiem ponownie zgniecione. Nie mógł wówczas zrozumieć dlaczego oferując światu przełomowe urządzenie energetyczne o eksperymentalnie dowiedzionej sprawności zdecydowanie przekraczającej 100%, otrzymuje z powrotem jedynie prześladowania, drwiny, oraz biurokratyczne i legalne przeszkody jakie uniemożliwiają mu podjęcie produkcji tego cudownego urządzenia.


#E6. Zamknięcie moich kontaktów z Mr Davey spowodowane wyburzeniem jego domu w 1998 roku oraz zniknięciem jego danych z książki telefonicznej:


       W 1998 roku powróciłem do Nowej Zelandii ze swojej wędrówki po świecie w poszukiwaniu chleba. Po powrocie zamieszkałem początkowo w Dunedin - tj. mieście odległym od Christchurch o około 360 km. Jednak pod koniec 1998 roku wybrałem się z Dunedin w podróż po nowej Zelandii aby szukać dla siebie pracy. W podróży tej w obu kierunkach, czyli aż dwukrotnie, przejeżdzałem przez Christchurch. Oczywiście, za każdym razem kiedy przejeżdżałem przez Christchurch, usiłowałem ponownie się skontaktować z Panem Davey. Jednak przejeżdżając tam pierwszy raz, okryłem że dom Pana Davey jest właśnie wyburzany. W dniu kiedy tam byłem po raz pierwszy, wyburzona była już połowa domu, chociaż ciągle stała weranda i schody wiodące do jego mieszkania na piętrze. Kiedy zaś przejeżdzałem tam ponownie w drodze z powrotem, w miejscu gdzie poprzednio stał jego były dom, znalazłem już jedynie stertę połamanych desek wymieszanych z równie połamanymi cegłami. Wyglądało to tak jakby przez jego dom przejechało się kilka ciężkich czołgów. Po nim zaś samym nie było nawet śladu. Nie udało mi się też zlokalizować nikogo, kto by wiedział co z nim faktycznie się stało. Jego nazwisko i adres zniknęły także z książki telefonicznej. Pomyślałem więc że to koniec. Po owym doświadczeniu zaprzestałem dalszego odwiedzania jego domu, chociaż w następnym 1999 roku nadal byłem w Christchurch aż kilka razy. Z kolei po 1999 roku, jak to wyjaśnilem w podrozdziale W4 z tomu 18 monografii [1/5], nie leżało już w moim losie abym ponownie mógł wybrać się do Christchurch.
       Z ciszy jaka potem zapanowała w sprawie grzałki Pana Davey'a wywnioskowałem, że grzałka ta stopniowo popadła w całkowite zapomnienie w Nowej Zelandii. Nic nie pomogła jej granicząca z cudem i oficjalnie dowiedziona sprawność energetyczna ponad 100%. Także los jej wynalazcy pozostawał dla mnie nieznany. Kiedy rozmawiałem z Mr Davey po raz ostatni, przyrzekłem mu że opublikuję opisy jego grzałki oraz historię jego batalii życiowych, tak że być może ktoś inny podejmie jego walkę i wdroży ową cudowną grzałkę do produkcji seryjnej. W ten sposób jego długie męczeństwo oraz jego wspaniały wynalazek nie poszłyby na marne i zaczęłyby służyć dla dobra naszej cywilizacji. Opisy ze strony internetowej boiler_pl.htm - o szokujących losach rewolucyjnej grzałki która bije wszelkie rekordy, a także z niniejszej strony, powstały w ramach spełnienia tamtej mojej dawnej obietnicy.


#E7. Reportaż w dzienniku telewizyjnym TVNZ 1 z 30 stycznia 2008, godź. 23:00, który pokazał działającą grzałkę Mr Davey:

       Wszystko co na niniejszej stronie opisałem w powyższych punktach #E2 do #E6, reprezentuje stan mojej wiedzy na temat omawianej tu grzałki z lat 1990 do 2007. Jednak na początku 2008 roku okazało się, że sprawa tej grzałki ma dalszy ciąg. Mianowicie, w środę dnia 30 stycznia 2008 roku, o godzinie niemal dokładnie 23:00, w wiadomościach wieczornych dziennika telewizyjnego z kanału 1 telewizji nowozelandzkiej nagle zobaczyłem reportaż na temat Mr Davey i jego grzałki. Reportaż ten trwał tylko około 3 minuty. (Czytelnik zapewne może zakupić od "TVNZ 1" dysk DVD z jego treścią.) Pokazano w nim niemal natychmiastowe działanie najnowszej wersji kontrukcyjnej grzałki Mr Davey. Grzałka ta zagotowała wodę w zalednie kilka sekund. W reportażu tym poinformowano też, że Mr Davey ma już 92 lata, oraz że ciągle walczy on o podjęcie fabrycznej produkcji swojej grzałki. Tak więc jego walka rozciąga się już na ponad 60 lat - co czyni go swoistym "rekordzistą świata". O tym jego rekordzie piszę szerzej w punkcie #B3.1 odrębnej strony internetowej newzealand_pl.htm - o Nowej Zelandii, a także na stronie internetowej w całości poświęconej omówieniu owej grzałki, która to strona nosi fizyczną nazwę boiler_pl.htm - informując o owej rewolucyjnej grzałce która bije wszelkie rekordy świata. Z reportażu wynikało również, że Mr Davey nadal mieszka w Christchurch. To zaś pozwoliło mi się z nim ponownie skontaktować - co opisałem dokładniej na owej odrębnej stronie boiler_pl.htm - o grzałce która bije wszelkie rekordy. Tyle, że - jak potem odnotowałem to podczas naszego spotkania, dom Pana Davey znajdował się już w odmiennej dzielnicy Christchurch niż doskonale pamiętałem iż był on uprzednio, ponadto na przekór iż był bardzo podobny do uprzedniego i równie jak uprzedni stary, dom ten ku mojemu zastanowieniu miał też aż kilka istotnych szczegółów nieco odmiennych niż dom jaki ja pamiętałem - tak jakby był ponownie budowany lub stworzony od samych podstaw (np. NIE było już w nim miejsca ani odrębnego pomieszczenia w jakim Pan Davey magazynował podzespoły dla swojej grzałki), także sam Pan Davey nic NIE pamiętał z licznych naszych uprzednich spotkań i rozmów. Późniejsza analiza dostrzeżonych faktów z punktu widzenia "nawracalnego czasu softwarowego" pozwoliła mi wywnioskować, że celowo obie wersje moich spotkań z Panem Davey, oraz obie sytuacje, były rzeczywiste i mi pokazane abym mógł powiększyć swą wiedzę o kolejne uczące mnie doświadczenia, mianowicie najpierw dom Pana Davey był zburzony, zaś on sam prawdopodobnie umarł, potem zaś czas został cofnięty znacząco do tyłu, dom Pana Davey został zbudowany nieco inaczej już w odmiennej dzielnicy Christchurch, zaś sam Pan Davey żył do czasu, aż mogłem z nim się ponownie spotkać i oglądnąć sobie inną wersję jego domu i grzałki.
       W owym króciutkim reportażu zdołałem odnotować, że pokazywana tam wersja grzałki zawiera już rozwiązanie dla problemu bezpieczeństwa z powodu którego poprzednio uniemożliwiano jej wdrożenie do produkcji. Mianowicie w owej nowej wersji konstrukcyjnej, "czasza buferująca" (patrz "2" z "Fot. #E2") ma już formę niemal całkowicie zamkniętej kuli, a nie półkuli - jak czasza na "Fot. #E2". Do niej też podłączony jest przewód "uziemienia" (tj. przewód "zera" ze sieci zasilającej). Dzięki temu czasza ta zamyka dostęp do "czaszy rezonującej" (patrz "1" na "Fot. #E2") do której przyłożone jest napięcie zasilające (tj. biegun prądowy). W ten sposób całkowicie kulista "czasza buferująca" (2) uniemożliwia użykownikowi przypadkowe dotknięcie czaszy (1) na którą podawane jest napięcie zasilające. To z kolei zapobiega ewentualnemu przypadkowemu porażeniu użytkownika. Jestem ogromnie ciekawy czy po znalezieniu rozwiązania dla owego problemu Mr Davey zdoła teraz wdrożyć tą grzałkę do produkcji fabrycznej. Szczególnie że istnienie tej grzałki w 2008 roku zostało w końcu ujawnione społeczeństwu Nowej Zelandii za pośrednictwem w/w reportażu z TVNZ 1, a także za pośrednictwem artykułu w nowozelandzkiej gazecie z Christchurch, o nazwie The Press, w wydaniu tej gazety ze środy (Wednesday), January 30, 2008. (Artykuł ten opublikowano na stronie A13 owej gazety. Nosił on tytuł "Sax notes lead to off-beat boiler" - tj. "Nuty saksofonowe wiodą do nietypowej grzałki". Na początku lutego 2008 roku treść tego artykułu była dostępna w Internecie pod adresem http://www.stuff.co.nz/4379593a6530.html.)


#E8. Użyteczne wytyczne dla budowniczych grzałki tu opisywanej, zawarte są na odrębnej stronie boiler_pl.htm - o owej rewolucyjnej grzałce która bije wszelkie rekordy świata:

       Grzałka opisywana tutaj jest dosyć prosta w wykonaniu. Dlatego czytelnicy którzy mają wymagane warunki do majsterkowania mogą spróbować swego szczęścia w zbudowaniu tego urządzenia. Bardziej dokładne jego opisy, które zawierają również wytyczne dla tych hobbystów jacy zechcą spróbować jego zbudowania, są podane na odrębnej stronie boiler_pl.htm - o owej rewolucyjnej grzałce która bije wszelkie rekordy świata.


Część #F: Generatory mechanicznej darmowej energii (tj. energii przyjmującej formę ruchu obrotowego):

      

#F1. Mechaniczne perpetuum mobile wiecznie obracające się na zasadzie tzw. "efektu Coriolisa":

       Jeśli doskonale ułożyskowane i ciężkie koło zamachowe ustawić jego osią obrotu równolegle do osi wirowania planety Ziemia, wówczas Ziemia będzie się obracała w odniesieniu do owego koła, podczas gdy tzw. "efekt Coriolisa" utrzyma owo koło w nieruchomej pozycji względem reszty wszechświata (np. względem całego układu słonecznego). W sumie, dla obserwatora stojącego na Ziemi tuż przy owym kole, będzie ono stanowiło mechaniczne "perpetuum mobile" narowistej pierwszej generacji, wykonujące jeden pełny obrot na każdą dobę (albo obrót o 15 stopni co każdą godzinę). Jeśli więc na obwodzie tego koła umieści się jakiś znacznik, jego wieczne obroty dadzą się odnotować wzrokowo nawet bez użycia dodatkowych przekładni które by zwielokratniały szybkość tych jego powolnych obrotów. Koło to będzie też wytwarzało określoną wartość momentu napędowego. Ów jego moment napędowy będzie równy momentowi bezwładnosci tego koła, minus moment tarcia na łożyskach, oraz minus moment oporowy spowodowany niedoskonałościami w grawitacyjnym wyważeniu tego koła zamachowego i w ustawieniu osi jego wirowania równolegle do osi Ziemi. Wytwarzany przez to koło moment napędowy będzie więc zdolny do generowania niewielkiej ilości jakieś energii, np. energii elektrycznej.
       Takie doskonale ułożyskowane i ciężkie koło zamachowe stanowiło więc będzie jednym z niemal najłatwiejszych do zbudowania, jednak wysoce ilustracyjnych silników "perpetuum mobile", tj. (PM), generujących energię mechanicznego ruchu w formie wieczystego ruchu obrotowego. (Moim zdaniem najłatwiejszym do zbudowania silnikiem PM jest "Koło Bhaskara" zilustrowane wideami i omówione dokładniej w punktach #F7 i #J2 poniżej.) Jako takie, będzie ono więc wnosiło sporą moc przekonywującą i historyczną. Będzie także kolejnym źródłem przełomu w ludzkim myśleniu na temat generatorów darmowej energii oraz idei "perpetuum mobile". Wszakże doda ono kolejny dowód, że zarówno generatory "darmowej energii", jak i maszyny "perpetuum mobile", są jednak możliwe do zbudowania, oraz że faktycznie dostarczają one energii zupełnie "za darmo". W ten sposób zdemaskuje ono kłamliwość twierdzeń dzisiejszej oficjalnej nauki ateistycznej, że urządzeń takich jakoby nigdy nie da się zbudować.
       W 2004 roku odwiedzałem wieżę przy Bazylice we Fromborku (Polska). Wieża ta jest słynna z tego, że pracował w niej genialny polski astronom, Mikołaj Kopernik. W czasie moich odwiedzin wieża ta zamieniona była w rodzaj muzeum o charakterze fizyczno-astronomicznym. Jednym z eksponatów owego muzeum, który zwrócił moją uwagę, było masywne wahadło demonstrujące działanie tzw. "efektu Coriolisa". Mianowicie wahadło to wprawiane było w niekończący się ciąg wahań. Jednak niezależnie od swojego ruchu wahadłowego, wahadło owo dokonywało również ruchu rotującego. Szybkość owego ruchu rotującego wynosiła właśnie jeden obrót na dobę. Aby podtrzymywać jego wahania, wahadło to nieustannie zaopatrywane było w impulsy energii. Jednak wcale nie otrzymywało ono energii na podtrzymanie jego ruchu rotującego. Znaczy jego ruch rotujący podtrzymywany był energią otrzymywaną przez nie od "efektu Coriolisa". Innymi słowy tamto wahadło z wieży przy Bazylice we Fromborku, było jakby pierwszym prototypem wiecznie rotującego koła zamachowago opisywanego tutaj. Tyle tylko, że z uwagi na wykonywanie przez tamto wahadło aż dwóch rodzajów ruchów naraz, uniemożliwiało ono odbieranie z niego energii dostarczanej mu przez ów efekt Coriolisa. Jednak koło zamachowe opisywane tutaj już umożliwia odbieranie tejże energii. Koło to nie wymaga też zasilania w żadną formę energii. Jest więc faktycznie doskonałym przykładem tzw. "perpetuum mobile" (PM).
       Na bazie tamtego wahadła z Fromborka które samo wiecznie rotowało pod działaniem efektu Coriolisa, już obecnie można konklusywnie stwierdzić, że opisywane tutaj (niniejsze) mechaniczne "perpetuum mobile" (PM) też musi działać w praktyce. Wszakże działanie efektu Coriolisa jest potwierdzone na niezliczonej ilości najróżniejszych przypadków, a nie tylko na wahadle z Fromborka. Tyle tylko, że niniejsze PM jest praktycznie mało użyteczne jako źródło darmowej energii z uwagi na swój mały moment napędowy i wysoce nieporęczną szybkość obrotową wynoszącą zaledwie jeden obrót na dobę. (Moment napędowy opisywanego tutaj koła zamachowego jest relatywnie mały, bo równy tylko jego momentowi bezwładności minus moment tarcia w jego łożyskach i minus moment hamujący pochodzący z niedoskonałości w jego wyważeniu i w precyzji nakierowania jego osi.) Niemniej na przekór swojej niewielkiej praktycznej użyteczności, koło to ciągle jest warte zbudowania, z uwagi na swoje świadomościowe, psychologiczne, dydaktyczne, oraz inspiracyjne walory. Jeśli zaś ktoś zechce zbudować sobie urządzenie generujące mu użyteczną technicznie ilość "darmowej energii", wówczas moim zdaniem powinien zbudować jedną z maszyn "perpetuum mobile" drugiej generacji opisywanych w (2) z punktów #J2 i #J1 pod koniec niniejszej strony, zaś przyjmujących formę "silników na magesy stałe".


#F2. Znaczenie opisywanego tutaj mechanicznego perpetuum mobile jako jednej z przełomowych ilustracji dokonujących rewolucji w poglądach, we wiedzy, oraz w emocjonalnym nastawieniu widzów:

       Oczywiście, jak każde możliwe "perpetuum mobile", takie koło zamachowe obracane działaniem owego "efektu Coriolisa" będzie posiadało ogromną wartość jako ciekawostka techniczna i jako ilustracja poprawności idei tych urządzeń. Wszakże jego wiecznie kontynuowane obroty o 15 stopni co każdą godzine, a o 1 cały obrót na dobę, będą każdemu kto je oglądnie naocznie i ilustracyjnie dowodziły, że "perpetuum mobile" daje się jednak zbudować, oraz że dotychczasowa nauka, jak zwykle, i tym razem była w błędzie wydając swoją kategoryczną aczkolwiek wysoce kłamliwą i szkodliwą opinię, że urządzenia takie nigdy jakoby NIE będą działały.
       Z tego właśnie powodu ja osobiście zapropowałem aby takie wiecznie obracające się koło zamachowe, obok łatwego do zbudowania i stąd historycznie przełomowego "Koła Bhaskara" opisanego w punktach #F7 i #J2 poniżej, zostało zainstalowane w przyszłym muzeum darmowej i samoodtwarzającej się energii we Wszewilkach (lub w Miliczu). Do zorganizowania tam takiego właśnie muzeum ja namawiam mieszkańców owych miejscowości już od dosyć dawna. Swoje propozycje co do tego jakie generatory "darmowej energii" powinny być wystawione w takim właśnie museum z Wszewilek, opisałem w punkcie #F4.1 z aktualizacji strony internetowej wszewilki_jutra.htm - o marzeniach na temat lepszej przyszłości dla wsi Wszewilki datowanej 27 lutego 2008 roku, lub później.
       Przydatność opisywanego tutaj koła zamachowego jako wysoce uczącego eksponatu dla dowolnego muzeum, jest powiększana przez fakt, że koło takie praktycznie każde muzeum może sobie zamówić u miejscowych rzemielśników. Przy odrobinie lokalnego patriotyzmu koło to może być więc tam zbudowane albo zupełnie za darmo w tzw. "czynie społecznym", albo też jedynie za niewielkim pokryciem kosztów materiałowych.


#F3. Jak zabrać się za zbudowanie opisywanego tutaj wiecznie obracającego się koła zamachowego:

       Zbudowanie samego opisywanego tutaj wiecznie obracającego się koła zamachowego jest relatywnie proste. Wystarczy w tym celu pozyskać ze zbiornicy złomu jakieś stare koło zamachowe wraz z na stałe zespoloną z nim jego osią, lub pozyskać dowolne inne ciężkie i dobrze wybalansowane koło na osi - np. duże koło kolejowe. Następnie należy koło to lekko ułożyskować tak aby jego oś obrotu była równoległa do osi obrotu Ziemi. W tym celu jego oś obrotu należy ustawić w kierunku geograficznej linii północ-południe, nachylając tą oś do poziomu pod kątem równym szerokości geograficznej miejsca w jakim koło to się montuje. Przykładowo, dla takich kół montowanych na obszarze Polski, kąt ich nachylenia do poziomu będzie wynosił gdzieś pomiędzy 49 stopni a 55 stopni - zależnie od położenia miejscowości w której ktoś będzie je budował. Po zmontowaniu koło to należy jeszcze raz dokładnie sprawdzić na jego precyzyjne wybalansowanie przy kątowym ustawieniu, oraz na lekkość jego obrotów. Jeśli będzie ono precyzyjnie wybalansowane i łatwo obracające się, dowolne oznaczenie na jego obwodzie wykaże, że koło to faktycznie samo się obraca o jeden obrót na dobę.
       Dla nieco lepszego zilustrowania faktycznych obrotów opisywanego tu koła zamachowego, obracającą się wraz nim jego oś można sprzęgnąć z jakąś zwielokratniającą przekładnią wskaźnikową. Rolę tej przekładni może spełniać mechanizm jakiegoś starego i wyzłomowanego zegara. Mechanizmy takich starych zegarów często bowiem były budowane na przełożenie 1:1440 (1440 = 24x60). Kiedy więc na wejście do przekładni zwielokratniającej o takim przełożeniu podawany będzie jeden obrót na dobę, na wyjściu z niej otrzyma się jeden obrót na minutę. Czyli dowolna (najlepiej duża) wskazówka przymocowana na wyjściu z owej przekładni będzie się już obracała z szybkością wyraźnie odnotowywalną wzrokowo, bowiem z szybkością z którą obracają się wskazówki sekundowe w dzisiejszych zegarkach.
       Oczywiście, największym wyzwaniem dla budowniczych takiego koła zamachowego byłoby przekształcenie go w generator elektryczności. Wszakże aby mogło ono pracować jako taki generator, należy je zaopatrzyć w przekładnię zwielokratniającą która jego jeden obrót na dobę będzie zamieniała na jakieś użyteczne obroty które byłyby w stanie wygenerować elektryczność. Na szczęście, owo wyzwanie jest czysto hipotetyczne, bowiem wydajność energetyczna takiego pojedyńczego koła zamachowego jest na tyle niewielka, że "skórka NIE jest warta wyprawki". Stąd taka jego zamiana na generator elektryczności miałaby jedynie wartość dowodową dokumentującą wszystkim, że faktycznie koło to jest w stanie generować darmową elektryczność i to na przekór iż dotychczasowa oficjalna nauka ziemska twierdziła kategorycznie, że takie generowanie darmowej elektryczności jest absolutnie niemożliwe. Praktycznie jednak ilość elektryczności którą by ono generowało byłaby zbyt niewielka aby uzasadniać jego praktyczne wykorzystanie na szeroką skalę. Niemniej ilustracyjne wykazanie, że koło to faktycznie generuje darmową elektryczność miałoby spore znaczenie inspirujące. Wszakże umotywowałoby ono ludzi do szukania innych zasad działania dla perpetuum mobile które będą w stanie wygenerować znacznie wyższe ilości elektryczności.
       Aby takie wiecznie rotujące koło zamachowe mogło napędzać jakiś mały generatorek elektryczności, z jego osią musiałaby zostać sprzężona jakaś przekładnia (np. skrzynka biegów), która zamieniałaby jeden obrót na dobę tegoż koła na co najmniej jeden obrót na sekundę wirnika owego generatorka. Czyli przekładnia taka musiałaby dawać przełożenie zwielokratniające o wartości co najmniej 1:86400. To zaś oznacza, że gdyby taką przekładnię zwielokratniającą oprzeć na mechanicznej zasadzie działania - tak jak to było czynione w starych zegarach, wówczas jedynie jej straty na tarcie konsumowałyby cały moment napędowy generowany przez owo koło. Praktycznie zresztą przekładnia taka typowo sama by się zacinała i niezdolna byłaby do przenoszenia ruchu z powodu swego wewnętrznego tarcia. Z kolei ewentualna przekładnia hydrauliczna miałaby większe przecieki niż wydajność pompująca generowana przez ruch owego koła.
       Podsumowując tu rozważania, jako użyteczne źródło darmowej energii narazie omawiane tu pojedyncze koło zamachowe pozostaje niemal nieprzydatne w wersji konstrukcyjnej opisanej powyżej. Niemniej ciągle w mojej opinii posiada ono rewolucyjne znaczenie. Wszakże ilustracyjnie dowodzi ono, że faktycznie istnieją zasady działania zdolne dostarczyć ludziom wieczystego ruchu za darmo. Stąd reprezentuje ono wizualny dowód na poprawność idei perpetuum mobile. Ponadto stanowi ono punkt startowy dla rozpracowania energetycznie bardziej wydajnych systemów takich kół. Jako takie, ma ono duże znaczenie jako historyczna i muzealna ciekawostka, jako pomoc dydaktyczna, jako źródło inspirujące dalsze poszukiwania innych zasad działania dla bardziej użytecznych perpetuum mobile, oraz jako przełom w naszym myśleniu.


#F4. Dlaczego opisywanego tutaj wiecznie obracającego się koła zamachowego NIE wynaleziono już dawno temu przez zupełny przypadek:

       Aby opisywane tutaj koło zamachowe zadziałało jako perpetuum mobile, jego oś obrotów musi być dokładnie równoległa do osi obrotów Ziemi. Wymóg ten, aczkolwiek bardzo elementarny, faktycznie uniemożliwił przypadkowe wynalezienie tego koła. Wszakże praktycznie niemal wszystkie koła zamachowe które ludzie zbudowali, mają swoje osie obrotu ułożyskowane poziomo. Na przekór więc, że takich kół zamachowych zbudowano na Ziemi całe mnóstwo już w pierwszym okresie budowy silników parowych i spalinowych, faktycznie niemal żadne z nich nie pracowało w ustawieniu które zamieniałoby je w perpetuum mobile. Aby bowiem któreś z takich kół o dokładnie poziomej osi obrotu zadziałało jako perpetuum mobile, musiałoby ono być zainstalowane dokładnie na równiku Ziemi, zaś jego oś obrotu skierowana dokładnie po linii północ-południe. Tymczasem wzdłuż równika Ziemi niemal NIE ma ośrodków cywilizacyjnych, w których ustawiano by kiedyś pierwsze silniki parowe lub spalinowe. Użytkownicy tych silników NIE mieli więc okazji aby zaobserować przypadkowe zadziałanie ich kół zamachowych jako urządzeń perpetuum mobile. Faktycznie więc ludzkość nigdy NIE otrzymała szans na przypadkowe odkrycie, że koła zamachowe mogą zadziałać jako urządzenia "perpetuum mobile".


#F5. Historia opisywanego tutaj wiecznie obracającego się koła zamachowego:

       Dyskutowane powyżej wiecznie obracające się koło zamachowe po raz pierwszy opisane zostało publicznie w lutym 2008 roku na googlowskiej grupie dyskusyjnej "pl.sci.fizyka", w wątku dyskutującym grzałkę telekinetyczną. (Grzałka ta opisana jest dokładniej w "części #E" tej strony, a także na odrębnej stronie internetowej boiler_pl.htm - o szokujących losach rewolucyjnej grzałki która pobiła wszelkie rekordy.) Następnie to koło zamachowe dyskutowane było na odrębnym wątku, w całości poświęconym jego opisowi. Po polsku wątek ten był publikowany na tamtej samej googlowskiej grupie dyskusyjnej pl.sci.fizyka. Natomiast po angielsku wątek ten był publikowany na grupie groups.google.com/group/sci.physics/ .
       Niestety, głosy w internetowej dyskusji na temat tego koła były niemal wyłącznie negatywne i sprowadzały się głównie do pozbawionego uzasadnień powtarzania stwierdzań dzisiejszej nauki że urządzeń "perpetuum mobile" nie daje się zbudować. Stąd ta internetowa dyskusja wcale nie wprowadziła żadnych nowych wartości poznawczych, a jedynie sprowadzała się do obrzydzania czytelnikom ewentualnych prób podjęcia praktycznej budowy tego koła.
       Po przedyskutowaniu tego koła w internecie, oraz widząc że dyskusja tam wiedzie do nikąd, pod koniec lutego 2008 roku zdecydowałem się wprowadzić pełny opis tego koła na stałe do niniejszej strony internetowej. Kierowałem się przy tym nadzieją że niniejsze opisy zachęcą jakiegoś hobbystę do fizycznego zbudowania tego koła.
       Opisywane tutaj koło zamachowe wiecznie obracane efektem Coriolisa jest też skrótowo opisane w punkcie #F4.1 strony internetowej wszewilki_jutra.htm - o marzeniach na temat lepszej przyszłości dla wsi Wszewilki.


#F6. Cały system kół zamachowych - czyli jak udoskonalić zasadę opisywanego powyżej wiecznie obracającego się pojedynczego koła zamachowego, aby zwiększyć jego wydajność energetyczną:

       W punkcie #B1.2 tej strony zostało wyjaśnione, że aby urządzenia "perpetuum mobile" zamienić w generatory darmowej energii, konieczne jest uformowanie w nich "energetycznego sprzężenia zwrotnego". Sprzężenie to część energii które one generują na wyjściu musi dostarczać im na wejście, w ten sposób "rozmnażając" ich wydatek energetyczny. W pojedynczym kole zamachowym opisywanym poprzednio uformowanie takiego sprzężenia zwrotnego jest niemożliwe. Jednak jeśli zestawi się razem cały system złożony z kilku takich kół, wówczas w systemie tym sprzężenie owo jest już osiągalne. Rozważmy teraz jak daje się ono osiągać.
       Moment bezwładności jest pierwszą wielkością która umożliwia relatywnie łatwe uformowanie takiego sprzężenia zwrotnego w systemie kół zamachowych podobnych do koła opisywanego poprzednio. Jak zaś nam wiadomo z informacji dostarczonej w punkcie #F1, ów moment bezwładności liniowo wpływa na ilość energii generowanej przez to koło lub przez system takich kół. Czyli im większy moment bezwładności tego koła zamachowego czy systemu kół, tym więcej darmowej energii można z niego pozyskać. Z kolei zwiększanie jego momentu bezwładności daje się osiągnąć aż na dwa możliwe sposoby. Jednym z nich jest zwiększanie masy tego koła - co jest bardzo niezgrabnym sposobem. Wszakże aby produkować jakąś użyteczną ilość energii, koło takie musiałoby być masywne i ważyć wiele ton. Inny, bardziej "elegancki" sposób zwiększenia jego memontu bezwładności polega na użyciu tzw. "efektu żyroskopowego". Ów zaś efekt będzie zwiększał moment bezwładności omawianego tutaj koła, jeśli koło to zamiast być budowane jako jedno masywne koło, raczej będzie budowane w sposób segmentowy jako system kilku mniejszych kół nawzajem zwiększających swoją prędkość obrotową. Musimy wszakże pamiętać, że faktyczne to Ziemia obraca się w odniesieniu do omawianego tu koła, a nie koło to w odniesieniu do Ziemi. Oczywiście, taki system żyroskopowy nadal musi być dokładnie wyważony, tak aby nie formował grawitacyjnego momentu oporowego. Co ciekawsze, przy takiej segmentowej budowie opisywanego tutaj dobrze wyważonego systemu żyroskopowego, szybkość obrotowa jego kół składowych (tych dających efekt żyroskopowy) daje się podać na ich wejście właśnie poprzez energetyczne sprzężenie zwrotne z ich wyjściem. System taki będzie więc "rozmnażał" energię którą generuje.
       Kolejną wielkością która też jest w stanie umożliwić uformowanie energetycznego sprzężenia zwrotnego w całym systemie kół zamachowych, jest zdolność do przechwytywania efektu Coriolisa w ruchu. Mianowicie, zachowanie wód w szybkich rzekach sugeruje, że efekt Coriolisa może być w stanie zadziałać i na koła zamachowe które już wirują. (Oczywiście, czy faktycznie tak się stanie, ujawnią to nam eksperymenty prowadzone po zbudowaniu pierwszych takich kół.) To zaś praktycznie oznacza, że kilka kół zamachowych mogłoby być sprzęgane w całe kaskady za pomocą przekładni sprzęgających. W kaskadach tych pierwsze koło, którym byłoby owo koło zamachowe opisane poprzednio - o jednym obrocie na dobę, napędzałoby za pomocą przekładni sprzęgającej następne koło, które już obracałoby się szybciej, ciągle jednak przechwytując efekt Coriolisa, to zaś napędzałoby przez przekładnię sprzęgającą następne koło, itd., itp. W rezutacie ostatnie z owej kaskady kół miałoby prędkość obrotową zdolną do efektywnego napędzania generatora elektryczności, zaś jego moment napędowy byłby równy sumie momentów napędowych całej kaskady. Taka więc kaskada kół zamachowych dawałaby prędkościowe sprzężenie zwrotne. Znaczy umożliwiałaby ona zbieranie ruchu obrotowego na wyjściu z jednego koła i podawanie tego ruchu na wejście następnego koła.
       Jeśli efekt Coriolisa umożliwi formowanie takich kaskad kół zamachowych o wzrastających prędkościach, wówczas zmianie ulegnie natura owych przekładni sprzęgających umieszczanych pomiędzy poszczególnymi kołami. Mianowicie, przy jednym kole zamachowym, przekładnia która podawałaby jego obroty na generator elektryczności byłaby tzw. przekładnią zwielokratniającą. Jak zaś to wyjaśniono powyżej w punkcie #F3 tej strony, przekładnie zwielokratniające mają górne graniczne przełożenie przy którym ich wewnętrzne tarcie zaczyna powodować ich samozacinanie się. Dlatego np. przełożenie 1:86400 byłoby technicznie bardzo trudne do osiągnięcia w przekładni zwielokratniającej. Jeśli jednak mamy do czynienia z dwoma kołami zamachowymi, każde z których jest samonapędzane efektem Coriolisa, wówczas przekładnia sprzęgająca która reguluje ich wzajemne prędkości traci swój charakter przekładni zwielokratniającej. Jej przełożenie może więc być dowolnie duże (znaczy nawet większe od 1:86400), a przekładnia ta ciągle będzie działała bez samozacinania się. Dlatego w takiej kaskadzie samonapędzających się kół zamachowych, prędkość na wyjściu która stanie się zdolna do efektywnego napędzania generatora elektryczności, prawdopodobnie da się wówczas uzyskać już przy kaskadach złożonych z zaledwie dwóch lub trzech kół zamachowych. Ciekawe, że kiedy w lutym 2008 roku publikowałem tu powyższe wyjaśnienia, NIE spodziewałem się, że w 10 lat później, tj. w lutym 2018 roku, tak właśnie już działające maszyny "perpetuum mobile" będę mógł oglądnąć na wideach z YouTube.com - tyle że przy żadnej z nich NIE zobaczę informacji, iż inspidracja do ich idei wywodzi się z niniejszych moich opisów.
       Podsumowując niniejsze wyjaśnienia, faktyczne zbudowanie opisywanego poprzednio, pojedyńczego wiecznie obracającego się koła zamachowego, jest tylko początkiem, a nie ukoronowaniem. Zbudowanie to stwarza bowiem możliwość poznania cech i zachowań takich kół - wszakże dotychczas nikt nie badał ich właściwości. Z kolei owo poznanie otwiera możliwość budowania całych systemów takich kół, które to systemy będą już podatne na dalsze usprawnienia jakie zwiększą ich wydajność energetyczną. Kolejnym więc krokiem po zbudowaniu pierwszego takiego koła byłoby jego przekonstruowanie np. w system żyroskopowy oraz w system kaskadowy. System taki byłby złożony z kilku dobrze wyważonych kół zamachowych, których wirowanie samo by się napędzało, a które by nawzajem zwiększały swój moment bezwładności i swoją szybkość wirowania (a stąd i swój wydatek energetyczny). Co ciekawsze, owe coraz szybciej wirujące składowe koła zamachowe mogłyby być skonstruowane jako wirniki generatorów elektryczności. W ten sposób stałoby się możliwe podniesienie wydajności energetycznej opisywanej tutaj zasady "perpetuum mobile", oraz być może nawet przekształcenie tej zasady w zasadę technicznie użytecznego, choć nadal "narowistego", generatora darmowej energii.


#F7. Po informacje jak budować urządzenia "darmowej energii" już teraz zdolne do generowania co najmniej kilku "kW" energii, a także po linki do darmowych wideów ilustrujących prototypy takich urządzeń, patrz punkty #J2 i #J1 poniżej na niniejszej stronie:

       W owym bowiem punkcie #J2 z niniejszej strony wyjaśniam zasady działania, budowę i najważniejsze sekrety wykonawcze dla aż całego szeregu maszyn "perpetuum mobile" pierwszej, drugiej i trzeciej generacji, jakie już obecnie posiadają ogromną wartość komersyjną. Przykładowo, tania, prosta i łatwa do zbudowania maszyna "perpetuum mobile zwana "Koło Bhaskara" (po angielsku "Bhaskara's Wheel"), jaka wynaleziona została jeszcze w 1150 roku przez dawnego matematyka z Indii o nazwisku Bhaskara II, jakiej działanie gwarantuje i dokumentuje już wielu hobbystów którzy zbudowali sobie jej działające prototypy, zaś jakiej działanie liczne darmowe widea z YouTube.com pokazują każdemu oglądającemu - np. w lutym 2018 roku jedno z nich było dostępne pod adresem youtube.com/watch?v=50Aag0J0Qe4, po wystawieniu jej np. w oknie wystawowym, wzbudzi wręcz masowe pielgrzymki ludzi pragnących sobie ją oglądnąć i stąd przysparzających dodatkowych klientów temu co ją posiądzie. Co jednak nawet istotniejsze, dalszy rozwój nieco podobnie działających jak owo "Koło Bhaskara" maszyn "perpetuum mobile", tyle że już "drugiej generacji", podłączonych do jakiegoś dynama albo generatora energii, jest w stanie uformować agregat generujący użyteczną "darmową elektryczność". Np. w Indiach już zbudowany został taki agregat wytwarzający 3.5 kW - podczas gdy np. całe moje gospodarstwo domowe (dwie osoby plus kot) średnio zużywa jedynie około 10% z jego wydatku. Czyli podjęcie fabrycznej produkcji takich tanich i prostych maszyn "perpetuum mobile" ma potencjał aby uczynić ich producenta jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świata, a jednocześnie naocznie zilustrowałoby każdemu jak bardzo ludzkość jest okłamywana i powstrzymywana przed wdrażaniem postępu przez starą, monopolistyczną, skorumpowaną oficjalną naukę ateistyczną - prawdopodobnie pomagając uratować w ten sposób naszą cywilizację przed szybko nadchodzącą zagładą i wyludnieniem lat 2030-tych.


Część #G: "Samochód na wodę" - jako przykład jeszcze innych rodzajów i zasad generacji darmowej energii:

      

#G1. Telekinetyczne dysociatory wody na tlen i wodór jako podstawe podzespoły "silników na wodę":

       Nasza cywilizacja wypracowała technicznie dosyć doskonałą formę urządzenia napędowego jakim jest dzisiejszy silnik spalinowy. Na przekór też że ludzie usiłują go zastąpić innymi napędami, te inne napędy zawsze ujawniają najróżniejsze wady które czynią je podrzędne w stosunku do silnika spalinowego. Jedynym problemem owego silnika spalinowego jest rodzaj paliw które obecnie on używa. Wszakże ponieważ paliwa te bazują na ropie naftowej, po ich spaleniu ów silnik wytwarza niepożądane gazy które zanieczyszczają ziemską atmosferę. Ponadto pokłady ropy naftowej ulegają już wyczerpaniu na Ziemi. Jeśli jednak w silniku tym zmienić obecnie używane mieszanki paliwowe na mieszaninę wodoru i powietrza (która jest tak samo bezpieczna jak obecna mieszanka benzyny i powietrza), wówczas ten sam silnik spalinowy nagle przestaje mieć problem. Pracuje on wówczas równie efektywnie i równie niezawodnie jak obecnie, a jednocześnie zamiast niepożądanych gazów spalinowych wyrzuca z siebie zwykłą parę wodną. Dlatego nadrzędnym dzisiaj celem naszej cywilizacji jest zamienienie dotychczasowego "silnika na benzynę" w przyszłościowy silnik na wodę.
       Główna trudność z takim przestawieniem silników spalinowych na paliwo w postaci mieszaniny wodoru i powietrza polega na efektywnym wytwarzaniu owego wodoru tuż przed wlotem do silnika. Problem ten rozwiązują jednak tzw. "telekinetyczne dysocjatory wody" opisywane m.in. w podrozdziale LA3.2 z tomu 10 monografii [1/5]. Ich zasada działania jest bardzo podobna do zasady działania "grzałek telekinetycznych" opisywanych dokładniej na stronie boiler_pl.htm - o szokującej historii telekinetycznej grzałki która bije wszelkie rekordy, zaś skrótowo omówionych w "części #E" tej strony. Główna różnica pomiędzy takimi telekinetycznymi dysocjatorami wody a "grzałkami telekinetycznymi" sprowadza się do użycia odmiennych częstotliwości wibracji oraz do odmiennych katalizatorów (materiałów). Przykładowo, częstotliwość wibracji które powodują rozpad cząsteczek wody na wodór i na tlen, musi być identyczna do własnej częstotliwości wibracji cząsteczek wody. Z kolei użyty katalizator musi samoczynnie neutralizować ładunki elektryczne obu gazów składowych pozwalając im istnieć jako odmienne gazy. Zjawisko technicznej telekinezy w użyte w owych "telekinetycznych dysocjatorach wody" pozwala im na osiąganie sprawności energetycznej znacznie przekraczającej 100%. Z kolei owa wysoka sprawność powoduje, że telekinetyczna dysocjacja wody zużywa na wyprodukowanie wodoru znacznie mniej energii niż energia którą potem generuje silnik spalający ów wodór. Stąd omawiane tutaj przyszłe "silniki na wodę" będą same zasilały w energię swoje dysocjatory, nie wymagając przy tym żadnej innej energii ani paliwa poza czystą wodą. Produkcja i rozwój takich właśnie telekinetycznych dysocjatorów wody zastępujących gaźniki z dzisiejszych silników spalinowych np. w samochodach, stopniowo doprowadzi do sytuacji że w przyszłości wszelkie silniki spalinowe będą spalały wyłącznie wodę, którą one same rozłożą uprzednio na wodór in na tlem. (Dla bezpieczeństwa, tylko wodór będzie spalany, podczas gdy tlen będzie upuszczany w powietrze. Próby spalania także tlenu zwiększałyby niebezpieczeństwo pożaru.) Z kolei ich spalinami będzie para wodna. (Rozwój produkcji takich telekinetycznych dysocjatorów wody sugerowałbym mojej rodzinnej wsi Wszewilki - patrz opisy z punktu #C4.5 strony wszewilki_jutra.htm.)
       Wielu ludzi uważa że nie warto inwestować w przetransformowanie obecnych silników spalinowych w silniki spalające mieszankę wodoru i powietrza. Wierzą oni bowiem że znacznie lepiej dla naszej cywilizacji jest całkowicie wyeliminować silniki spalinowe i zastąpić je silnikami elektrycznymi. Aczkolwiek takie całkowite zastąpienie silników spalinowych może brzmieć realne i atrakcyjne, istniało będzie wiele sytuacji na Ziemi kiedy okaże się ono niemożliwe. Jako przykłady rozważmy tradycję, hobby, czy sport - chociaż faktycznie istnieje wiele więcej powodów. W przyszłości nie będzie wszakże można zabronić ludziom którzy kultywują jakieś wymagające silnika spalinowego tradycje czy hobby, albo uprawiają jakiś sport motorowy, aby w tym co jest esencją danej tradycji, hobby, czy sportu usunęli oni całkowicie silniki spalinowe. Wszakże przykładowo jeśli ktoś zechce w przyszłości hobbystycznie używać dzisiejszego motocykla "Harley-Davidson" (a założę się że będzie wielu takich ludzi), wówczas nie da się tego uczynić po zastąpieniu w nim jego silnika spalinowego przez silnik elektryczny. Wszakże to co by się otrzymało nie byłby już wówczas "Harleyem-Davidsonem". Jednak daje się wówczas w motocyklu tym zastąpić obecnie używane paliwo, na mieszaninę wodoru i powietrza. Po takim zaś zastąpieniu paliwa, oraz po wprowadzeniu niewielkich zmian technicznych jakie to zastąpienie by wymagało, to co się otrzyma nadal będzie miało wszystkie cechy motocykla "Harley-Davidson". Oczywiście, ów motocykl podałem tutaj tylko jako przykład. W przyszłości bowiem wszystko co dzisiaj używa silnika spalinowego, odrzutowego, czy rakietowego, będzie dawało się używać w dokładnie taki sam jak dzisiaj sposób po jedynie przerobieniu silników na użycie paliwa z mieszanki wodorowo-powietrznej, zaś rakiet na użycie mieszanki wodorowo-tlenowej. Takie zaś przerobienie wymagało będzie jedynie zastąpienie ich gaźników przez opisywane tutaj "telekinetyczne dysocjatory wody" zaś benzyna z ich baków będzie zastapiona przez wodę. Cała reszta zaś ich konstrukcji, zasady działania, sposobu pracy, sposobu sterowania, żywotności silnika, ważności użytych rozwiązań technicznych, teorii i badań, udoskonaleń, materiałów, kultury, ludzkich nawyków, itd., itp., będzie pozostawała bez zmian.
       "Silniki na wodę", które same będą generowały dla siebie paliwo poprzez telekinetyczną dysocjację wody, będą się odznaczały całą gamą niezwykłych zalet. Wszystkie te zalety przejdą też na maszyny używające tych silników, przykładowo na przyszłe "samochody na wodę". Wyliczmy i powtórzmy tutaj najważniejsze z owych zalet.
(1) Będą one nieporównanie bezpieczniejsze od dzisiejszych silników spalinowych, np. na benzynę. Wszakże w przeciwieństwie do dzisiejszych silników potrzebujących zbiornik z palnym paliwem, owe "silniki na wodę" będą jedynie posiadały zapas niepalącej się wody. Palne paliwo będą one wytwarzały tylko na krótką chwilę przed spalaniem i jedynie w wymaganych (małych) ilościach naraz. Stąd silniki takie nie będą w stanie się zapalić ani spowodować pożar czy eksplozję np. całego samochodu - tak jak to często widzimy z dzisiejszymi silnikami. Także spalana przez nie mieszanka wodorowo-powietrzna będzie bezpieczniejsza od mieszanki paliwa z powietrzem, bowiem także jest trudna do samozapalenia, zaś np. w przypadku nieszczelności będzie się po prostu ulatniała w powietrze, a nie rozlewała po silniku.
(2) Będą one ogromnie tanie w użytkowaniu. Wszakże ich paliwem będzie zwykła woda której na Ziemi istnieją nieprzebrane ilości. Wodę tą będą one same telekinetycznie dysocjowały (z ponad 100% sprawnością) na wodór i tlen przez nadwyżkę energii którą silniki te będą wytwarzały poprzez spalanie wodoru.
(3) Wszelkie dotychczasowe osiągnięcia ludzkości w zakresie budowy silników spalinowych pozostaną dla nich ważne. Stąd wszystko co ludzkość wie na temat powiększania ich żywotności, doskonałości pracy, wyważenia, podstaw naukowych, doświadczeń w budowie, naprawie, użytkowaniu, itp., pozostanie w mocy.
(4) Nie będą generowały zanieczyszczeń. Wszakże z ich rur wydechowych ulatywała będzie para wodna.
(5) Te silniki NIE będą naruszały balansu przyrody. Ich paliwo powstaje przecież przez dysocjację wody, zaś ich produkty spalania z powrotem składają ową wodę. Ponadto aby zaopatrzyć je w paliwo nasza cywilizacja NIE będzie potrzebowała kopalni ani rafinerii.


#G2. Dzisiejszy stan rozwoju "samochodu na wodę" - czyli użycie wodoru z procesu dysocjacji wody do podnoszenia efektywności spalania paliwa:

       Od dosyć już dawna w internecie oraz w literaturze rozwijana jest idea tzw. "samochodu na wodę". Owa nazwa samochód na wodę oznacza zmodyfikowany samochód w którym spalanie mieszanki benzyny z powietrzem docelowo będzie całkowite wyeliminowane oraz zastąpione spalaniem mieszaniny wodoru z tlenem otrzymywanej w samym owym samochodzie za pomocą realizowanego w nim procesu telekinetycznej dysocjacji wody na wodór i tlen. Stąd w takim "samochodzie na wodę" jako paliwa będzie się używało zwykłej wody, zaś z jego rury wydechowej będzie ulatywała para wodna. Oczywiście, jak wszystko na tym świecie fizycznym, ów "samochód na wodę" budowany jest stopniowo. W tym punkcie opiszę stan jego rozwoju na dzień 13 czerwca 2008 roku, kiedy to w telewizji nowozelandzkiej pokazywano jego model zbudowany przez dwóch młodych hobbystów z Nowej Zelandii.
       W piątek dnia 13 czerwca 2008 w godzinach 19:00 do 19:30 na kanale 3 telewizji nowozelandzkiej w programie nazywającym się "Campbell Live" pokazywany był reportaż na temat dwóch młodych chobbystów z Nowej Zelandii którzy zbudowali sobie dzisiejszą wersję "samochodu na wodę". Owi hobbyści po prostu zmodyfikowali posiadany przez siebie model starego samochodu bodajże marki "Ford Falcon", tak aby zastosować w nim dzisiejszy poziom technologii "samochodu na wodę". Mnie osobiście w owym programie zainteresowała NIE sama technologia którą oni użyli, bowiem owa technologia opisywana jest w internecie i w literaturze już od wielu lat, a oszczędności w spalaniu paliwa pomierzone w ich modyfikacji. Mianowicie, w omawianym tutaj programie telewizyjnym porównano ze sobą ilości spalanego paliwa przez dwa identyczne samochody tej samej marki i tego samego rocznika (a nawet tego samego koloru). Jeden z owych samochodów był właśnie owym "samochodem na wodę" zmodyfikowanym przez tych hobbystów. Drugim był niemal identyczny do niego samochód tej samej marki i rocznika, tyle że nie posiadający żadnej modyfikacji (tj. nadal w oryginalnym fabrycznym wykonaniu). Oboma tymi samochodami równocześnie ekipa telewizyjna przejechała po 100 kilometrowej trasie z dokładnie tymi samymi szybkościami, poczym zmierzyła ilości paliwa które one zużyły. Okazało się wówczas że "samochód na wodę" owych hobbystów zużył jedyne około 5 litrów benzyny. Natomiast niezmodyfikowany samochód zużył ponad 20 litrów benzyny. To zaś oznacza że niewielkie modyfikacje wymagane dla zbudowania dzisiejszej technologii "samochodu na wodę" w tym przypadku zmniejszyły zużycie paliwa do jedynie około 25% (jednej czwartej) oryginalnego zużycia.
       Łatwo się domyślić, że na samochodzie zmodyfikowanym przez tych młodych hobbystów oszczędność paliwa z definicji mogła być nietypowo wysoka. Wszakże hobbyści ci zmodyfikowali jeden z samochodów amerykańskich. Te zaś są znane w całym świecie z rozrzutnego spalania paliwa. Jeśli więc ktoś zmodyfikuje w taki sam sposób oszczędny samochód produkcji np. japońskiej czy koreańskiej, zapewne nie otrzyma aż tak spektakularnych wyników. Z drugiej jednak strony, dysocjator wody użyty przez owych hobbystów działał na konwencjonalnej zasadzie. Gdyby więc zamiast owej jego konwencjonalnej zasady użyć telekinetycznego dysocjatora wody o ponad 100% sprawności, opisanego w punkcie #G1 powyżej, wówczas oszczędności paliwa powinny być duże dla praktycznie każdego samochodu. W miarę też jak zasady działania telekinetycznych dysocjatorów ulegną udoskonalaniu, w takich samochodach zapewne zupełnie da się wyeliminować spalanie paliwa innego niż woda.
       W owym programie telewizyjnym wyjaśniono też na czym polegała modyfikacja samochodu owych młodych hobbystów. Okazało się że modyfkacja ta była bardzo prosta i bazująca na dzisiejszej technologii dysocjacji wody na wodór i tlen. Sprowadzała się ona do dodania niewielkiego dysocjatora wody do typowego silnika samochodowego na benzynę (tj. niezmodyfikowanego silnika). Dysocjator ten pobierał prąd z prądnicy samochodu i rozkładał wodę na wodór i na tlen. Wodór był następnie mieszany z powietrzem zasilającym gaźnik tego samochodu. Stąd zamiast spalać tylko mieszankę benzynowo-powietrzną, samochód ten spalał mieszankę benzynowo-powietrzno-wodorową. W rezultacie spalania takiej mieszanki temperatura spalania owej mieszanki w cylindrze ulegała znacznemu podwyższeniu. Ponadto płomień wodorowo-powietrzny jaki ta mieszanka powodowała dodatkowo działał korzystnie jako rodzaj katalizatora na dynamikę spalania mieszanki benzynowo-powietrznej. Z kolei owo podwyższenie temperatury spalania mieszanki oraz katalizująca zdolność płomienia wodorowego (a) zwiększały znacząco efektywność spalania paliwa, (b) podnosiły wyniki pracy silmnika, oraz (c) eliminowały dym spalinowy niemal zupełnie. Samochód ten spalał więc benzynę tak efektywnie, że zamiast typowego w normalnych samochodach dymu ulatującego z jego rury wydechowej, w tym samochodzie z rury ulatywał jedynie przeźroczysty dwutlenek węgla i równie przeźroczysta para wodna. Na przekór więc że w samochodzie tym dysocjacja wody dokonywana była klasyczną metodą (tj. bez użycia telekinezy) i to kosztem spalanej benzyny, ciągle wodór produkowany w wyniku owej dysocjacji tak wydatnie podwyższał temperaturę i wydajność spalania paliwa, że zmniejszało to zużycie paliwa o niemal 75%. Samochód ten zużywał też około jednego litra czystej wody na 100 km. Jedynym usprawnieniem które owi hobbyści dodali do od dawna już opisywanej w internecie technologii budowy takich "samochodów na wodę", był specjalny system bezpiecznikowy który zapobiegał zapalaniu się wodoru w przypadku gdyby samochód "kichnął w gaźnik".
       Niestety, opisywany tutaj prototyp "samochodu na wodę" pokazywany był w telewizji. Stąd wiele szczegółów wartych poznania NIE było tam podane. Na przekór też że ów kanał 3 telewizji nowozelandzkiej posiada aż dwie własne strony internetowe, tj. www.tv3.co.nz oraz www.3news.co.nz, na żdnej z owych stron nie znalazłem jakiejkowiek informacji o owym samochodzie na wodę lub o jego budowniczych. Jednak ja będę poszukiwał dalszych danych albo o owych młodych hobbystach i ich modyfikacji, albo też o innych prototypach "samochodów na wodę". Kiedy zaś znajdę coś wartego raportowania na ten temat (np. pełniejsze opisy takich modyfikacji konkretnego samochodu którego parametry pracy ja sam zweryfikuję jako poprawne, lub dane kontaktowe konkretnych osób które zrealizowały takie modyfikacje), opiszę to tutaj dokładniej.
       Omawiany powyżej program był jednym z owych rzadkich w telewizji wyjątków, kiedy to zamiast jedynie pokazywać problemy, dla odmiany pokazano tam przykład rozwiązania problemu. Z tego powodu ów program spotkał się z ogromnym oddźwiękiem wśród hobystów Nowej Zelandii. W jego następstwie wiele osób mających warunki dla tzw. "do it yourself" (tj. "zrób to sobie sam") podjęło budowę pokazanego w tym programie rozwiązania "samochodu na wodę". Dlatego w poniedziałek, dnia 23 czerwca 2008, o godzinie 19:00 do 19:10, na tym samym kanale TV3 ukazała się kontynuacja owego programu. Między innymi kolejny hobbysta nowozelandzki pokazywał w niej swoje własne rozwiązanie dla dysociatora wody jakiego używał on w swoim "samochodzie na wodę". Jego dysociator był ogromnie prosty. Wcale też, jak to typowo w "samochodach na wodę" czyni się dla bezpieczeństwa, NIE rozgraniczał on wodoru od tlenu ani nie upuszczał tlenu do atmosfery, a do gaźnika doprowadzał on oba gazy zmieszane ze sobą. Ponieważ owe zmieszane gazy groziły samozapłonem, dla wyeliminowania niebezpieczeństwa pożaru używał on dodatkowy "zawór wodny". Hobbysta ten twierdził, że zbudowanie całej instalacji jego "samochodu na wodę" kosztowało go około 50 dolarów. Jego dysociator wody miał formę litrowego słoika szklanego w który ów hobbysta wlewał litr wody z dodatkiem łyżki kuchennej "sody oczyszczonej" (aby sodą tą intensyfikować proces dysocjacji wody). W wodzie tego słoika były też dwie elektrody podłączone do akumulatora. Po zastartowaniu silnika elektrody owe rozkładały wodę na gazową mieszankę wodoru i tlenu. Mieszanka ta gromadziła się w górnej części słoika skąd rurką plastykową była doprowadzana do "zaworu wodnego", zaś potem do wlotu do cylindra. Jego "zawór wodny" też był bardzo prosty. Miał on formę małej butelki po śmietanie pełnej wody, w której mieszanka gazów musiała bulgotać się poprzez wodę. Na wypadek więc przypadkowego zapalenia się mieszanki wodoru i tlenu, płomień uległby ucięciu na owej wodzie. Hobbysta ów twierdził że taki zawór wystarcza dla zabezpieczenia przed pożarem, jako że jego instalacja wytwarzała tylko tyle mieszanki palnych gazów ile natychmiast było zużywane.
       Głównym powodem dla którego warto zajmować się rozwojem technologii "samochodów na wodę", jest że stopniowe opanowanie telekinetycznej dysocjacji wody dającej ponad 100% sprawność energetyczną (opisywanej w punkcie #G1 powyżej) pewnego dnia pozwoli na osiągnięcie przełomu. Mianowicie umożliwi ono w przyszłości aby całkowicie wyeliminować spalanie paliwa w samochodach. Pozwoli ono uczynić z samochodów rodzaje samonapędzających się generatorów darmowej energii, jakie spalają wyłącznie wodę którą one same telekinetycznie dysocjują na wodór i na tlen. Dlatego wersja "samochodu na wodę" opisanego na tej stronie jest pierwszym krokiem w kierunku owego przełomu. Drugim krokiem będzie zastąpienie konwencjonalnego dysocjatora wody przez dysocjator telekinetyczny o ponad 100% sprawności, który - podobnie jak powyższa wersja samochodu, będzie dodatkowo zasilał cylinder w mieszankę wodorowo-powietrzną. Natomiast trzecim, końcowym krokiem w tym kierunku będzie całkowite wyeliminowanie spalania paliwa i zastąpienie go spalaniem mieszanki wodorowo-powietrznej. Tak nawiasem mówiąc to w czasie pisania niniejszej notatki japońska Honda wyszła na rynek z samochodem którego silnik właśnie spala wyłącznie mieszankę wodorowo-powietrzną (tyle że wodór NIE jest w nim produkowany z wody w miarę potrzeby, a gromadzony do baku zamiast paliwa - co niestety zwiększa zagrożenie pożarem i eksplozją). Opis tego samochodu zaprezentowany był w artykule "Zero emission car in production" (tj. "Samochód bez gazów spalinowych już w produkcji") ze strony C5 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie ze środy (Wednesday), June 18, 2008.


#G3. Wytyczne do budowania "samochodów na wodę" oraz innych "bezspalinowych samochodów" opisywanych na tej stronie, zawarte są na odrębnej stronie internetowej eco_cars_pl.htm - o budowie i zasadach działania bezspalinowych samochodów przyszłości:

       Aby zbudować samochód w 100% napędzany wodą, konieczny jest wysiłek dużego zespołu rozwojowego, a nie jedynie umiejętność pojedyńczego badacza. Niemniej aby taki zespół mógł powstać i osiągnąć sukces, potrzebny jest cel dla jego działania, a także generalny kierunek drogi która prowadziła będzie do owego celu. Te zaś ja wyjaśniłem na odrębnej stronie internetowej eco_cars_pl.htm - o budowie i zasadach działania bezzanieczyszczeniowych samochodów przyszłości. Tamta strona NIE tylko opisuje dzisiejszy stan techniki "samochodów na wodę", włączając w to wytyczne jak sobie samemu przerobić własny samochód na taki opisywany powyżej w punkcie #G2 "samochód na wodę". Strona owa opisuje bowiem również kilka innych już dowiedzionych za poprawne i wykonalne konstrukcji i zasad działania dla wysoce ekonomicznych i bezzanieczyszczeniowych samochodów naszej przyszłości. Strona owa opisuje nawet ów akumulator energii dla samochodu, za wynalezienie którego senator McCain obiecuje 300 milionów dolarów USA.


Część #H: "Przekleństwo wynalazców" - czyli brutalne prześladowania wynalazców, odkrywców i wszelkich innych twórców "prawdziwego postępu" ludzkości:

      

#H1. Skąd biorą się te tajemnicze prześladowania wynalazców oraz badaczy generatorów darmowej energii:

       Analizując życiorysy wynalazców wcale nie jest trudno odnotować niezwykły trend. Mianowicie, kiedykolwiek jest wynalezione i budowane na Ziemi jakiekolwiek nowe urządzenie które wprowadza "prawdziwy postęp" - tak jak ów "prawdziwy postęp" jest zdefiniowany w punkcie #G4 strony o nazwie eco_cars_pl.htm, wówczas natychmiast jakieś tajemnicze "przekleństwo wynalazców" jest spuszczane z uwięzi. Zgniata on też albo owo urządzenie, albo też jego wynalazcę. Tylko na niniejszej stronie zostały opisane aż trzy ogromnie istotne wynalazki tj. trzy urządzenia "darmowej energii". Wszystkie one zostały jednak zgniecione przez to "przekleństwo wynalazców". Dalsze podobne przypadki omawiane są w punkcie #G2 totaliztycznej strony internetowej eco_cars_pl.htm - o bezzanieczyszczeniowych samochodach, w punkcie #H1 totaliztycznej strony internetowej newzealand_visit_pl.htm - o tajemnicach i ciekawostkach Antypodów, w punkcie #K3 strony internetowej fe_cell_pl.htm - o ogniwie telekinetycznym, w punktach #D1 i #F1 strony internetowej boiler_pl.htm - a szokujących losach telekinetycznej grzałki która bije wszelkie rekordy, w punkcie #B4.4 i na całej reszcie strony mozajski.htm - o Polaku, Aleksandrze Możajskim, wynalazcy pierwszego samolotu na świecie, a także w podrozdziale W4 z tomu 18 monografii [1/5]. Ponadto podobne przypadki opisuje praktycznie każda książka prezentująca życiorys jakiegoś wynalazcy który zbudował cokolwiek co spełnia ową definicję "prawdziwego postępu" wyjaśnioną w punkcie #G4 strony internetowej eco_cars_pl.htm.
       Zadziałanie tego zgniatającej wynalazki "przekleństwa wynalazców" jest regułą. Działa ono w praktycznie każdym kraju. Tyle że siła z jaką ona prześladuje danego wynalazcę zależy od poziomu eskalacji niemoralności wśród mieszkańców danego kraju. To dlatego w niektórych krajach o szczególnie wysoko wyeskalowanej niemoralności, wynalazcom NIE udaje się wprowadzić w życie nawet jednego wynalazku wnoszącego "prawdziwy postęp" - tak jak taki "prawdziwy postęp" jest zdefiniowany w punkcie #G4 ze strony internetowej eco_cars_pl.htm. Stąd "przekleństwo wynalazców" powoduje, że takie wysoce niemoralne kraje i narody zawsze cierpią na tzw. "wynalazczą impotencję" opisywaną m.in. w punkcie #B7 strony o nazwie seismograph_pl.htm. Z tego samego powodu, wynalazca praktycznie każdego wynalazku który spełnia ową definicję "prawdziwego postępu" jest zawsze z jakąś tam siłą nieodwołalnie prześladowany, poniżany, karany, zubożany, itp., przez swoich własnych rodaków. Niemal też każdy taki wynalazca umiera w nędzy i zapomnieniu - czasami na przekór że na jego wynalazku inni ludzie zarabiają potem miliony. Owe prześladowania wnosicieli "prawdziwego postępu" są aż tak powszechne i aż tak rzucająco się w oczy "niesprawiedliwe", że ja nazywam je przekleństwem wynalazców. Moje wyjaśnienie dlaczego owo "przekleństwo wynalazców" działa tak niszczycielsko i z aż tak "żelazną ręką", opisane zostało dokładniej na całym szeregu w/w stron, np. w punkcie #B4.4 strony internetowej o nazwie mozajski.htm, w punkcie #G3 strony internetowej eco_cars_pl.htm, itp.
       Aby podsumować tutaj w kilku słowach opisane tam powody jego istnienia i działania, to "przekleństwo wynalazców" jest faktycznie rodzajem "mechanizmu moralnego" który zapobiega aby najbardziej niemoralne społeczności i narody czerpały korzyści z nowych wynalazków i odkryć, a stąd które się upewnia że niemoralne społeczności i narody są zbiorowo "karane" poprzez zaindukowanie u nich tzw. "wynalazczej impotencji". Wyrażając to innymi słowy, "przekleństwo wynalazców" jest rodzajem samoregulującego się "mechanizmu moralnego" który się upewnia że nowe przełomowe wynalazki i odkrycia są urzeczywistniane jedynie przez społeczności i narody które zasłużyły sobie na "nagrodę" ich posiadania poprzez prowadzenia się w sposób znacznie moralniejszy od innych społeczności i narodów na Ziemi.
       Wiele osób wcale NIE wierzy w istnienie i działanie owego "przekleństwa wynalazców". I to na przekór że zaistniało już zbyt wiele jego przypadków i to w zbyt wielu krajach, aby było ono zwykłym przypadkiem. Powodem zapewne jest, że działania tego przekleństwa NIE daje się wyjaśnić bez uwzględnienia faktu iż na Ziemi musi istnieć i operować jakaś "nadprzyrodzona moc" która zarządza tym przekleństwem i która ekzekwuje każdy przypadek jego zadziałania. Jednak nawet jeśli ktoś nie podziela moich poglądów, ciągle poprzez zwykłe ogarnięcie ogromnej liczby wynalazków jakie w niezwykły sposób są wytłumiane, prześladowane, lub niszczone na Ziemi, ten ktoś musi przyznać, że "coś dziwnego jest grane", oraz że ktoś lub coś w sposób zamierzony wytłumia nasze wynalazki urządzeń darmowej energii.


#H2. Los narodów i całej ludzkości jest kształtowany naszym potraktowaniem twórczych wynalazców i odkrywców (a NIE np. naszym potraktowaniem artystów czy gwiazd filmowych):

Motto: "Tego za co karzemy i wyśmiewamy będziemy mieli coraz mniej, to za co wynagradzamy i chwalimy będziemy mieli coraz więcej." (Ironicznie, nasza cywilizacja karze i wyśmiewa np. tworzenie wynalazków i nowych idei technicznych, zaś nagradza i wychwala np. publiczne manifestowanie jałowości i niemoralnego postępowania.)

       Niestety NIE, na przekór tego co nam się wmawia i uwypukla w szkole, los ludzkości niemal wcale nie zależy od artystów, czyli od muzyków, piosenkarzy, aktorów, gwiazd filmowych, malarzy, pisarzy, itp. Bóg doskonale z tego zdaje sobie sprawę, bowiem NIE gnębi artystów tzw. "przekleństwem wynalazców" ani "wynalazczą impotencją", jakie to zjawiska opisuję poniżej w punkcie #H4. Bóg NIE wymaga także od twórczych artystów aby byli "podentycznie moralni" zanim pozwoli im stworzyć cokolwiek nowego (tak jak Bóg wymaga pedantycznej moralności od twórczych odkrywców i wynalazców), NIE nakłada wymogów na ich środowisko i wychowanie (tak jak Bóg nakłada takie wymogi na twórczych odkrywców i wynalazców - patrz punkt #F3 na stronie o nazwie wszewilki.htm), itd., itp. Faktycznie też, gdyby ludzkość np. nigdy nie miała Hemingway'a czy Pikassa, jej losy ciągle pozostałyby takimi jakimi teraz są. Wszystko bowiem co mamy i co osiągnęliśmy jako cywilizacja i kraj, faktycznie zawdzięczamy naszym wynalazcom. Także wszystko co mamy w domach i miejscach pracy, a co czyni nasze życie łatwiejszym, dłuższym, oraz bardziej cywilizowanym, również im zawdzięczamy. Ponadto, we wszechświecie działa z żelazną konsekwencją szczególne prawo moralne jakie pobudza wynalazki poprzez nagradzanie tych krajów które dbają o swój rozwój techniczny oraz jednoczesne karanie tych krajów które wyniszczają swoich wynalazców. Prawo to powoduje, że los obywateli danego narodu zawsze podąża za losem jaki ci obywatele gotują swoim wynalazcom. Z tego powodu, każdy wynalazek jaki jest zgnieciony lub wstrzymany, faktycznie szkodzi osobiście każdemu z nas, jak również naszym dzieciom, wnukom, itp.
       Wynalazców daje się przyrównać do owych "cudownych ptaków" jakie znoszą "złote jajka". Logika stwierdza, że jeśli ktoś ma już takiego cudownego ptaka, jaki znosi mu "złote jajka", taki ktoś powinien dbać o niego jak tylko się da, nakłaniać go aby znosił więcej "złotych jajek", oraz pomagać mu w ciężkim trudzie owego znoszenia. Tymczasem rzeczywistość jest taka, że zwykle taki ktoś ugania się za tym "cudownym ptakiem" wymachując ogromnym kijem. Kiedy, na przekór bycia zaganianym niemal na śmierć, cudowny ptak w końcu zdola znieść swoje "złote jajko", często za karę zostaje ugotowany.


#H3. Dzisiejsi ludzie są zaambarasowani swoimi przodkami których niemoralność, maniactwo i zacofanie powstrzymywały postęp, jednocześnie zaś ci sami ludzie traktują dzisiejszych wynalazców w dokładnie taki sam sposób jak czynili to ich przodkowie:

       Mnie osobiście fascynuje sposób na jaki dzisiejsi ludzie starają się kompensować błędy swoich przodków których przywary i zachowanie utwierdzały ciemnotę i zacofanie poprzez prześladowanie wynalazców którzy mogli wnieść postęp. Jednocześnie zaś ci sami ludzie czynią z dzisiejszymi wynalazcami dokładnie to co czynili ich zacofani przodkowie. Doskonałym symbolem takich właśnie postępowań jest pomnik wystawiony niejakiemu Richardowi Pearse opisanemu na stronie mozajski.htm (tj. temu któremu sto lat temu jego ziomkowie NIE pozwolili zbudować samolotu). Wszakże ziomkowie tych samych ludzi co zbudowali ów pomnik obecnie powstrzymują wdrożenie np. wynalazku opisanego na stronie boiler_pl.htm.
       Dlatego niniejszym mam apel do Ciebie czytelniku. Mianowicie, w swoim własnym postępowaniu proszę nie powtarzaj już postawy wobec nowych wynalazków podobnej do tej zajmowanej przez takich ludzi. Raczej już obecnie przyjmij do wiadomości i wdrażaj w praktyce filozoficzną zasadę totalizmu stwierdzającą że "wszystko co jest do pomyślenia jest też do urzeczywistnienia (my jedynie musimy znaleźć sposób jak tego dokonać). Jest też zupełnym brakiem wyobraźni niemoralnie prześladować kogoś jedynie ponieważ próbuje on zrealizować coś co wykracza poza granice naszej wiedzy lub zdolności do zrozumienia.


#H4. Wiedza o działaniu "przekleństwa wynalazców" i "wynalazczej impotencji" ma też swoje zalety:

Motto: "Wszystko co my wiemy ponad to co wiedzą inni ludzie stwarza nam dodatkową przewagę nad innymi."

       Wielu ludzi wcale NIE chce wiedzieć o takich "prawdach" jak przykładowo opisywane powyżej w punkcie #H1 działania samoregulujących się mechanizmów moralnych przez filozofię totalizmu zwanych "przekleństwem wynalazców" i "wynalazczą impotencję", czy jak informacja opisywana w punkcie #C1 strony o nazwie prawda.htm - że "niektóre kości dinozaurów są celowo 'fabrykowane' przez Boga aby zmuszać ludzi do poszukiwań twórczych i do przysparzania wiedzy". Tymczasem "każda wiedza jaką się posiada ponad to co typowo wiedzą inni ludzie jest źródłem naszej przewagi nad innymi" - a tym samym może być obrócona w źródło naszych korzyści. Nie na darmo w kulturze angielskiej utarło się wymowne zapytanie "co ty wiesz czego my nie wiemy" ("what you know that we do NOT know") - zadawane kiedy ktoś uzyskuje wyniki jakie zaskakują innych. Dlatego także wiedza o istnieniu i działaniu "przekleństwa wynalazców" i "wynalazczej impotencji" może i dla nas być źródłem najróżniejszych korzyści.
       Przykładem jednej z takich korzyści jest "zanik żalu". Przykładowo, zanim ja sam poznałem fakt że "przekleństwo wynalazców" i "wynalazcza impotencja" są to rodzaje "samoregulujących się kar samo-wymierzanych sobie przez niemoralne narody i kraje", miałem spory żal zarówno do rodaków z Polski, jak i do moich gospodarzy z Nowej Zelandii, że uparcie NIE pozwalają mi urzeczywistnić ani jednego mojego wynalazku. Teraz jednak żal ten mnie już opuścił. Wiem bowiem, że w ten sposób oba owe narody i kraje same sobie wymierzają "karę" za swoje niemoralne postępowanie. Mi jedynie pozostaje im współczuć następstw owej paraliżującej ich postęp "wynalazczej impotencji" - którą ściągają na siebie swoimi niemoralnymi działaniami, a które szybko zamieniają je w rodzaje "przedsionków piekła" w jakich nikt NIE chce dobrowolnie zamieszkiwać ani żyć.
       Innym przykładem korzyści wynikającej ze znajomości "przekleństwa wynalazców" jest wynik "odwrócenia" wiedzy o jego działaniu i jego sile. Mianowicie, skoro " 'przekleństwo wynalazców' działa z siłą proporcjonalną do znaczenia jakie dany wynalazek będzie miał dla narodu i kraju który go wprowadzi w życie", praktycznie to znaczy że "wynalazki których wdrożenie jest blokowane przez ogromnie silne działanie 'przekleństwa wynalazców' okażą się kiedyś ogromnie istotne dla postępu ludzkości". Ten zaś fakt ujawnia mi które wynalazki są najbardziej istotne bowiem skupia się na nich najwyższa siła działania "przekleństwa wynalazców". Dlatego ujawnia mi też które z nich są warte propagowania z największym oddaniem. I tak, dzięki tej zasadzie wiem już że z moich własnych wynalazków najistotniejszymi okażą się kiedyś komora oscylacyjna, magnokraft, wehikuł czasu, oraz ogniwo telekinetyczne. Wszakże na spowodowanie u mnie zarzucenia ich rozwoju i propagowania skupia się najbardziej niszczycielska siła prześladującego mnie nieustannie "przekleństwa wynalazców". To dlatego w ich usilne propagowanie wkładam ogromną ilość mojej energii i pracy. Z kolei z "wynalazków" (a ściślej z "darów" dla) innych osób najistotniejsze okażą się kiedyś piramida telepatyczna, sejsmograf Zhang Henga, telekinetyczna influenzmaschine, oraz grzałka soniczna Davey'a. Dlatego, chociaż owymi "wynalazkami" Bóg obdarował innych ludzi, ciągle ja sam uważam za swój obowiązek wobec ludzkości włożenie w ich propagowanie takich ilości mojej własnej pracy i wysiłku na jakie tylko jest mnie stać w moich okolicznościach. Wszakże zdaję sobie sprawę, że kiedyś okażą się one ogromnie istotne dla awansu cywilizacyjnego całej ludzkości.
       Odnotuj, że z uwagi na jego znaczenie dla naszej cywilizacji, "przekleństwo wynalazców" oraz wynikająca z niego tzw. "wynalazcza impotencja", opisane zostały (i zdefiniowane na najróżniejsze sposoby) aż na całym szeregu totaliztycznych stron, przykładowo w punkcie #G1 strony o nazwie eco_cars_pl.htm, w punkcie #M3 strony o nazwie fe_cell_pl.htm, w punkcie #D1 strony o nazwie boiler_pl.htm, oraz w kilku jeszcze innych opracowaniach.


Część #I: Postęp w generowaniu darmowej energii wymaga zrozumienia zjawisk telekinezy opisywanych przez "teorię wszystkiego" zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji:

      

#I1. Aby zrozumieć darmową energię musimy poznać zjawisko telekinezy:

       Aby odnieść sukces w budowie urządzeń darmowej energii, najpierw musimy poznać jak one działają oraz jakie zasady działania są w nich wykorzystywane. Ponieważ wszystkie urządzenia darmowej energii działają na zasadzie ruchu telekinetycznego, stąd aby zrozumieć jak owe urządzenia działają, najpierw musimy dowiedzieć się więcej na temat telekinezy.
       Zasady ruchu telekinetycznego opisane są wyczerpująco w rozdziale H z tomu 4 monografii [1/5]. Są one także podsumowane na kilku stronach internetowych, dla przykładu na stronie telekinesis_pl.htm - o telekinezie i o urządzeniach telekinetycznych. Jednak na wypadek gdyby tamte źródła stały się chwilowo niedostępne, poniżej powtórzę najbardziej istotne szczegóły na temat ruchu telekinetycznego.


#I2. Jak działa telekineza:

       Wyobraź sobie za jesteś w stanie poruszyć odbicie dowolnego obiektu w lustrze, bez poruszenia lustrem ani bez poruszenia tym obiektem. W takim przypadku najprawdopodobniej ruch owego odbicia spowodowałby że oryginalny obiekt też zostałby zmuszony aby się poruszyć. Szczególnie gdyby światło zachowywało się jak siły grawitacji. Nowa teoria naukowa nazywana konceptem dipolarnej grawitacji stwierdza, że nasz świat fizyczny jest tylko pierwszym z dwóch równoległych światów jakie istnieją we wszechświecie. Dzieje się tak ponieważ na drugim końcu dipola grawitacyjnego zawarty jest jeszcze jeden świat fizyczny nazywany przeciw-światem. Oba te światy, znaczy "nasz świat" oraz "przeciw-świat", mają się tak do siebie jak obiekty i ich odbicia lustrzane. To oznacza m.in. że każdy istniejący obiekt pojawia się w aż dwóch kopiach fizycznych. Każda z tych kopii przebywa w odmiennym świecie. (Religie nazywają te dwie kopie "ciałem" oraz "duchem".) Obie kopie tego samego obiektu są ściśle sprzężone ze sobą siłami wzajemnych oddziaływań grawitacyjnych. Dlatego jeśli jedna z owych kopii jest poruszona (lub przetransformowana), druga kopia musi za nią podążać. Jeśli więc jesteśmy w stanie poruszyć kopią (duchem) jaka znajduje się w odmiennym świecie, wówczas ruch owej kopii wymusi że także fizyczny oryginał danego obiektu zaczyna się poruszać. Taki właśnie ruch, jaki został zainicjowany w owym odmiennym świecie nazywany jest "ruchem telekinetycznym".
       Już obecnie zgromadzone zostało całe zatrzęsienie dowodów empirycznych jakie potwierdzają, że przeciw-świat definitywnie istnieje. Dla przykładu, jego istnienie może zostać łatwo dowiedzione poprzez analizę zachowania linii sił pola grawitacyjnego. Mianowicie, linie sił pola grawitacyjnego wykazują dynamiczny charakter dipolarny, podobny do tego wykazywanego przez pole magnetyczne, tj. grawitacja posiada dwa bieguny (mianowicie wlot - inlet "I" oraz wylot - outlet "O"). Jednak na przekór tego dipolarnego charakteru grawitacji, w naszym świecie widzimy tylko pierwszy (tj. wlot "I") jej biegun. To praktycznie oznacza, że drugi biegun dynamicznego pola grawitacyjnego musi znikać z naszego świata i wyłaniać się w tamtym innym, równoległym świecie. Niefortunnie, ponieważ nasze zmysły umiejscowione są w tym świecie fizycznym, nie widzimy co dzieje się w tamtym innym równoległym przeciw-świecie. Jest to trochę jak z ludźmi pływającymi po morzu. Ponieważ ich oczy znajdują się ponad poziomem wody, nie są oni w stanie widzieć że pod powierzchnią wody kryje się cały podwodny świat. Jednak przeciw-świat jest opisywany przez niemal wszelkie religie. Jest to wszakże ten sam świat w którym nasze duchy przebywają. Ponadto tzw. fotografia Kirlianowska pozwala nam zobaczyć obiekty jakie istnieją w owym przeciw-świecie, jednak nie istnieją w naszym świecie. Najbardziej illustratywne obrazy z tamtego przeciw-świata są wytwarzane podczas tzw. "eksperymentu ducha liściowego" ("ghost-leaf experiment") wykonanego kamerą Kirlianowską. W owym eksperymencie połowa liścia jest usuwana, podczas gdy pozostała połowa układana jest na kamerze Kirlianowskiej. Jednak kamera pokazuje cały liść. W podobny sposób kamera Kirlianowska pokazuje obrazy całych amputowanych palców - jakich duplikaty ciągle są obecne w przeciw-świecie. (Więcej na temat owego "efektu ducha lisciowego" wyjaśnione jest w traktacie [7/2].)
       Istnienie przeciw-świata zostało także formalnie dowiedzione przez Koncept Dipolarnej Grawitacji na bazie badań zachowania się pola grawitacyjnego - po sformułowanie owego formalnego dowodu naukowego na istnienie przeciw-świata patrz punkt #D3 na stronie o nazwie dipolar_gravity_pl.htm. (Owa relatywnie nowa teoria naukowa o nazwie Koncept Dipolarnej Grawitacji ustaliła, że grawitacja jest polem dipolarnym, podobnym do pola magnetycznego. Stąd drugi biegun grawitacji musi gdzieś się podziewać. Skoro nie pojawia się on w naszym świecie, jego dipolarny charakter oznacza, że ów drugi biegun grawitacji musi przenosić się do jakiegoś innego świata, czyli do owego przeciw-świata.) Po więcej szczegółów na temat owego formalnego dowodu na istnienie "przeciw-świata" - patrz podrozdział H1.1.4 w tomie 4 mojej najnowszej monografii [1/5] o tytule "Zaawansowane urządzenia magnetyczne", czy w tomie 4 mojej nieco starszej monografii [8/2] o tytule Totalizm - obie ładowalne gratisowo za pośrednictwem niniejszej strony internetowej.
       Ogromnie interesujący fakt jaki ten nowy Koncept Dipolarnej Grawitacji ustalił na temat przeciw-świata, to że praktycznie każdy obiekt materialny jaki istnieje w naszym świecie fizycznym, posiada swój duplikat w owym przeciw-świecie (religie nazywają ten duplikat "duchem"). Aby było nawet bardziej interesujące, ów duplikat może być przemieszczony za pośrednictwem mechanizmów owego drugiego świata. Kiedy jednak ów duplikat jest poruszony, wówczas obiekt fizyczny musi za nim podążać (znaczy kiedy przemieścimy "ducha", wówczas "ciało" musi podążać za owym duchem). Ten niezwykły rodzaj ruchu, jaki otrzymuje się poprzez przemieszczenie najpierw "ducha" obiektów fizycznych, nazywany jest "ruchem telekinetycznym". Jest możliwym budowanie urządzeń technicznych które wytworzą taki właśnie ruch. Kilka tego typu urządzeń opisanych jest w tomie 10 najnowszej monografii [1/5], oraz w tomie 7 starszej monografii [8] - obie ładowalne z niniejszej strony zupełnie za darmo. Najbardziej interesującym pośród owych urządzeń jest wehikuł kosmiczny nazywany Magnokraftem, jaki wykorzystuje ruch telekinetyczny do lotów na odległości międzygwiezdne. Istnieją oddzielne strony internetowe na temat tego statku kosmicznego - przykładowo patrz strona propulsion_pl.htm - o zaawansowanych urządzeniach napędowych. Proponuję rzucić na nią okiem.


#I3. Mechanizm telekinezy:

       W moich monografiach, począwszy od najnowszej [1/5] do niemal najstarszej [8], zawarty jest opis ruchu telekinetycznego, który ilustratywnie wyjaśnia jak należy rozumieć owo zjawisko w świetle "teorii wszystkiego" zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Poniżej cytuję więc ów opis ponieważ moim zdaniem bardzo dobrze wyjaśnia on mechanizm powstawania ruchu telekinetycznego. Oto ów cytat:
       Koncept Dipolarnej Grawitacji postuluje, że wszechświat musi się składac aż z dwóch równoległych światów fizykalnych (tj. naszego świata i przeciw-świata) których własności mają się do siebie jak własności przestrzeni panujących przy odmiennych biegunach dipola magnetycznego. Światy te oddzielone są od siebie nieprzenikalną barierą, zaś do każdego z nich wyłania się przeciwstawny biegun pola grawitacyjnego. Z uwagi na naturę grawitacji, która wymaga aby to pole łączyło ze sobą jakieś zgrupowania substancji, wszystkie dipole grawitacyjne zachowują się jak rodzaj "więzów małżeńskich" łączących ze sobą w symetryczne pary podobne cząsteczki substancji panujących na obu końcach danego dipola, tj. w obu ze światów. W rezultacie dla każdego obiektu istniejącego w jednym ze światów, pole grawitacyjne formuje identyczny duplikat pojawiający się w drugim z tych światów. Jednym z głównych odkryć Konceptu Dipolarnej Grawitacji jest więc postulat, że wszystkie obiekty materialne istniejące w naszym układzie wymiarów (w naszym świecie) muszą posiadać swoje duplikaty przeciw-materialne istniejące w równoległym układzie wymiarów (tj. w przeciw-świecie). Właściwie to faktyczne istnienie owych duplikatów przeciw-materialnych może nawet zostać bezspornie dowiedzione za pośrednictwem naszej dzisiejszej techniki, poprzez ukazanie ich przy pomocy kamer Kirlianowskich. Najlepszym eksperymentem jaki udowadnia istnienie tych przeciw-materialnych duplikatów, jest wspominany już poprzednio "efekt ducha liściowego" (“leaf ghost effect”) opisywany przez Danielę Giordano w podrozdziale C9 traktatu [7/2]. (W efekcie tym kamera Kirlianowska pokazuje ksztalt przeciw-materialnego duplikatu całego liścia, nawet kiedy ktoś przetnie ten liść na pół i położy na elektrodzie kamery tylko jedną połowę liścia.) Wzajemna relacja pomiędzy obiektem materialnym istniejącym w naszym układzie wymiarów (świecie) i jego przeciw-materialnym duplikatem istniejącym w równoległym układzie wymiarów (przeciw-świecie) może zostać opisana analogią do przedmiotu i jego lustrzanego odbicia, do komputerowego hardware i software, czy do idei "ciała" i "ducha" postulowanej przez różne religie. Podobnie bowiem jak związek pomiędzy obiektem i jego lustrzanym odbiciem, obie części obiektu stanowią wierne odbicia swej przeciwstawnej kopii, a także dokładnie naśladują wzajemne poruszenia. Zarówno obiekt materialny jak i jego przeciw-materialny duplikat mogą też być niezależnie od siebie uchwycone i przemieszczone w przestrzeni. Jednakże z powodu połączenia obu części dipolami grawitacyjnymi, niezależnie która z tych części zostanie najpierw uchwycona i przemieszczona, druga część musi dokładnie odwzorowywać jej ruchy. Z tego też względu, zależnie która z obu części obiektu zostaje uchwycona jako pierwsza i najpierw przemieszczona w przestrzeni, Koncept Dipolarnej Grawitacji postuluje istnienie aż dwóch odrębnych rodzajów ruchu, zwanych ruchem fizycznym i ruchem telekinetycznym. Ruch fizyczny następuje, gdy najpierw przemieszczona zostaje materialna część obiektu, natomiast jego przeciw-materialny duplikat podąża w ślad za nią unoszony siłami oddziaływań grawitacyjnych. Natomiast ruch telekinetyczny następuje, kiedy najpierw jest przemieszczona część przeciw-materialna danego obiektu, natomiast jego część materialna podąża za nią unoszona siłami oddziaływań grawitacyjnych. Aby zilustrować powyższe na przykładzie, ruch telekinetyczny postulowany Konceptem Dipolarnej Grawitacji jest jak wymuszanie poruszeń przedmiotów materialnych, poprzez powodowanie przemieszczania się w lustrze odbić tych przedmiotów. Oczywiście, aby przykład ten działał w rzeczywistości, światło musiałoby zachowywać się jak siły grawitacyjne. Inne, bardziej obrazowe wyjaśnienie dla ruchu telekinetycznego byłoby iż jest to "poruszanie obiektami poprzez przemieszczanie ich 'ducha'".
       Tutaj kończy się powyższy cytat z podrozdziału H6.1.1 najnowszej monografii [1/5] (a także z rozdziału L niemal najstarszej monografii [8]). Chociaż ów cytat doskonale wyjaśnia mechanizm ruchu telekinetycznego, ciągle pozostaje wiele aspektów tego zjawiska jakich z uwagi na szczupłość miejsca nie będę nawet starał się wyjaśnić na tej stronie internetowej. Dlatego rekomenduję aby załadować do swojego komputera tomy 4 i 5 z polskojęzycznej wersji monografii [1/5] (chyba że ktoś jest w stanie czytac angielskojezyczną wersję owej monografii - wówczas może sobie załadować jej wersję [1/5e]). Wszakże monografia ta jest dostępna tutaj za darmo. Po załadowaniu, w wolnym czasie może sobie poczytać w wolnych chwilach owe rozdziały H i I z monografii [1/5]. Każdy powinien być w stanie znaleźć w owych rozdziałach H i I dokładne wyjaśnienia dla niemal wszelkich zjawisk, jakie kiedykolwiek mogły go zastanawiać lub zadziwiać. Alternatywnie, przy braku czasu na czytanie monografii [1/5], warto chociaż przeczytać krótką stronę internetową o nazwie dipolar_gravity_pl.htm. w całości poświęconą "Konceptowi Dipolarnej Grawitacji".

Fot. #I1: Jarzenie pochlaniania (rys. H1 z [1/5]). Odnotuj ze z powodu działania tzw. przekleństwa wynalazców, co wazniejsze ilustracje mogą tu być wymazane. Szukaj wowczas tych ilustracji na innych stronach wskazabych w Menu (np. na stronie o darmowej energii lub w monografii [1/5]).

Fot. #I1: Powyższe zdjęcie uchwyciło niezwykłe upiorne białe światło zwane "jarzeniem pochlaniania". Kiedyś jarzenie to uważane było za nadprzyrodzone. Na tym zdjęciu jest ono emitowane z przestrzeni otaczającej różdżkę radiestezyjną która przemieszczona została za pomocą ruchu telekinetycznego. To z owej bowiem przestrzeni efekt telekinetyczny raptownie zaabsorbował istniejące tam ciepło, pobudzając elektrony powietrza do wydzielania białego jarzenia. Takie właśnie "nadprzyrodzone" jarzenie pochłaniania, razem ze spadkiem temperatury otoczenia, są dwoma najważniejszymi wskaźnikami ruchu telekinetycznego. Pozwalaja one aby odróżnić pomiedzy ruchem telekinetycznym, a zwykłym ruchem fizycznym. (Zdjęcie to pochodzi z mojej najnowszej monografii [1/5] gdzie jest ono pokazane na rysunku H1. Było ono również publikowane na rysunku L1 w mojej znacznie starszej monografii [8], oraz na rysunku J1 z mojej najstarszej monografii [1/3] ciągle dostępnej w internecie. Wszystkie owe monografie dostępne są gratisowo za pośrednictwem niniejszej strony internetowej.)
       W dawnych czasach takie upiorne białe światło było uważane za "nadprzyrodzone" ponieważ bylo one wytwarzane przez niezwykłe urządzenia i dziwne stwory jakie ludzie w dawnych czasach uważali za przynależne do kategorii "diabłów", "aniołów", lub "bogów". Obecnie wiemy już, że ten rodzaj upiornego światła wytwarzany jest m.in. przez pozaziemskie wehikuły kosmiczne popularnie nazywane UFO. Opisy i dane techniczne wehikułów UFO można znaleźć np. w rozdziale T z tomu 15 monografii [1/5], a także np. na stronie internetowej ufo_pl.htm - o UFOnautach.


Część #J: Od 2017 roku ludzkość ma już mnogość działających prototypów silników "perpetuum mobile" i generatorów "darmowej energii" - dowody poprawnej pracy których każdy za darmo może oglądnąć sobie na wideach z YouTube, ale tajemniczy "ktoś" dla niebezpiecznie ignorowanych przez nas powodów nadal blokuje ich masową produkcję fabryczną:

      

#J1. Załóż fabrykę opisanych tu silników "perpetuum mobile", a dołożysz tym swój osobisty wkład w wyłamanie ludzkości z okowów korupcji, bezbożności, marazmu i pozornego postępu - niszczycielsko wcementowywanych już przez oficjalną naukę ateistyczną w umysły ludzkie, tym zaś wkładem być może nawet ocalisz naszą cywilizację od nadchodzącej zagłady i wyludnienia lat 2030-tych:

Motto: "Jeśli NIE chcesz aby celem i wynikiem twego życia było marnowanie szans, niszczenie swej przyszłości, oraz staczanie się w dół, wówczas musisz zarzucić pasywność i wielbienie telewizora, aktywnie podjąć faktyczne działanie w rzeczywistym świecie, oraz ignorować kłamliwe zniechęcenia typu: niemożliwe, nie daje się, niewarte, nie można temu ufać, to tylko teoria której on sam nie wdrożył, on musi być wariatem skoro takie coś twierdzi, itp."

       W 2017 roku rozpoczął się najważnieszy wyścig w dziejach ludzkości. Główną nagrodą w tym wyścigu jest bowiem stanie się najbogatszą i najbardziej wpływową osobą na naszej planecie. W wyścigu tym jednak NIE biorą udziału całe drużyny, w rodzaju reprezentacji rządów, instytucji naukowych, czy potężnych korporacji przemysłowych. Jedyni jego uczestnicy to indywidualne osoby, które typowo są wyszydzane i prześladowane przez niemal wszystkich, stąd które można by nazwać "intelektualnymi wyrzutkami naszej cywilizacji" - wszakże obstają one za prawdą, jakiej oficjalna nauka ateistyczna hałaśliwie zaprzecza, rządy się boją, zaś jaką liczne korporacje przemysłowe zwalczają wszelkimi dostępnymi im środkami. Prawda ta bowiem stwierdza, że 'maszyny "perpetuum mobile" generujące nieograniczoną ilość "darmowej energii" daje się zbudować, zaś po uruchomieniu ich masowej produkcji, każdy mieszkaniec ziemi uzyska bezpłatny dostęp do wszystkiej energii jaką potrzebuje'. Rozpoczęcie tego wyścigu zbudowaniem w 2017 roku pokazanych i opisanych w następnym punkcie #J2 tej strony licznych działających już prototypów takich właśnie "perpetuum mobile" zapoczątkowało na Ziemi czwartą z kolei "erę techniczną" - jakiej cudowne maszyny zestawiłem poniżej w swej kolejnej "Tabeli Cykliczności" z "Tab. #J1".
       Powyższy wyścig jest tym bardziej niezwykły, że niezależnie od owej "nagrody głównej" oraz licznych "nagród pocieszenia" czekających na biorących w nim udział "zawodników", także obserwujący go "kibice" oraz osoby wpływające na jego wyniki będą nagradzani lub karani w zależności od ich wewnętrznego nastawienia i odnoszenia się do zawodników - tak jak wyjaśnia to punkt #S3.1 ze strony 2030.htm. Mianowicie, jeśli do lat 2030-tych nikt z biorących w nim udział "zawodników" NIE zdoła dotrzeć do mety i umożliwić mieszkańcom Ziemi generowanie za darmo wszelkiej potrzebnej im energii produkowanymi przez siebie generatorami typu "perpetuum mobile", ponieważ np. przysłowiowo połamie sobie nogi na "kłodach rzucanych mu pod nogi" przez owych "kibiców", albo zmiast biec wprost do mety da się "wywieść w pole" kłamstwami i oszustwami najróżniejszych fotelikowych "doradców", albo ugrzęźnie w bagnie korupcji, biurokracji, czy nieżyciowych przepisów swego kraju (tak jak ugrzęzła w nich sprawa "grzałki sonicznej" opisywana m.in. w punkcie #E5 niniejszej strony), wówczas w nadchodzącym w latach 2030-tych "oczyszczaniu Ziemi z ludzi o niewłaściwych nastawieniach i odnoszeniu się" zapewne umrze 99.9% ludzkości, w tym wszyscy owi "kibice" przeszkadzjący "zawodnikom" w dotarciu do mety - po szczegóły patrz moja strona o nazwie 2030.htm. Tymczasem jeśli ktoś z owych zawodników zdoła do lat 2030-tych zapełnić świat masowo produkowanymi przez siebie urządzeniami "darmowej energii", wówczas nawet kiedy to "oczyszczanie Ziemi" nieodwołanie już nadejdzie, ciągle jego urządzenia dopomogą przeżyć znacząco wyższej proporcji ludzi.
       Ja oczywiście bardzo pasjonuję się tym wyścigiem i staram się pomagać swą wiedzą oraz radami wszystkim tym co wzięli w nim udział. Wszakże swoimi licznymi monografiami, oraz stronami internetowymi takimi jak niniejsza, ja zachęcałem indywidulanych hobbystów i majsterkowiczów do wzięcia w nim udziału już począwszy od 1985 roku - czyli od chwili kiedy stworzyłem swoją teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Wszakże to owa teoria ujawniła mi szokującą prawdę, że "na przekór tego co kłamliwie wywrzaskują dziś niektórzy umysłowo poszkodowani naukowcy i ogłupione przez nich indywidua, maszyny kiedyś zwane 'perpetuum mobile' (a także ich bardziej zaawansowane wersje typowo zwane dziś 'urządzeniami darmowej energii') dają się zbudować i z całą pewnością w przyszłości staną się one motorami i pędnikami gwarantującymi poprawną pracę wszystkiego co wówczas w naszej cywilizacji będzie się działo". Doskonale więc zdaję sobie sprawę, że osoba która wygra opisany tu wyścig "w pojedynkę będzie mogła zmienić oblicze całej ludzkości". Jako Polak i jako twórca totalizmu, czyli najmoralniejszej filozofii świata stworzonej przez człowieka, mam nadzieję że tą osobą, która bezgranicznie uwierzy w powyższą prawdę wynikającą z Konceptu Dipolarnej Grawitacji i dlatego która rozwinie pierwszą w świecie masową produkcję fabryczną tanich, trwałych, oraz wydajnych energetycznie maszyn "perpetuum mobile" - jakimi stopniowo zmieni oblicze całej ludzkości, będzie jeden z właśnie czytających niniejsze słowa rodaków, z chlubą i z honorem praktykującym mój totalizm, a stąd z całym sercem oddany sprawie powiększania wiedzy o Bogu, przestrzegania boskich nakazów, ochrony natury i naturalnych zasobów Ziemi, miłości bliźniego, absolutnej sprawiedliwości, pokoju, oraz moralności w jej totaliztycznym zrozumieniu jako sumienności z jaką ludzie wypełniają to co Bóg im nakazuje. Dlaczego więc np. ty czytelniku NIE podejmujesz próby stania się taką osobą? Wszakże jeśli moralnie, mądrze i dalekowzrocznie użyłbyś potem generowane przez taką fabrykę środki, wówczas mógłbyś uczynić wiele dobra NIE tylko dla zamęczanych przez wieki mieszkańców Polski i innych krajów lechickich (do których np. Adam Mickiewicz referuje słowami pięknej polszczyzny "Litwo, ojczyzno moja ..."), ale także, dzięki pokazaniu światu przykładu zmian i awansu Polski, mógłbyś uczynić wiele dobra dla praktycznie całej ludzkości.
       Powodem dla którego ja chciałbym aby właśnie Polak-Totalizta (chociaż wiem iż kto to faktycznie będzie zależy wyłącznie od planów i decyzji Boga), podjął masową produkcję fabryczną maszyn kiedyś zwanych "perpetuum mobile", jest że produkcja taka w powiązaniu z typową polską pracowitością, zaradnością i wynalazczością, z upływem czasu uczyniłaby go NIE tylko jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świata, ale na dodatek, będąc Totaliztą i zaczynając jako typowy skromny Polak, ów ktoś wcale NIE zaczynałby sprzedaży swych urządzeń od żądania za nie astronomicznych sum - co uczyniłoby zapewne wielu zachłannych kandydatów na bogaczy z innych krajów, a od razu uczyniłby je proste, tanie, trwałe, wydajne i łatwe do nabycia dla nawet najbiedniejszych ludzi w potrzebie ich posiadania. Na samym początku taki Polak musiałby przecież zaczynać swoje działania od typowego dla skromnych, zaradnych i biednych Polaków osobistego zbudowania jednego z już istniejących i dobrze już znanych "narowistych" wersji prostej i taniej maszyny "perpetuum mobile" pierwszej generacji (np. od osobistego zbudowania tzw. "Koła Bhaskara" opisanego poniżej w punkcie #J2). To uwrażliwi go na znaczenie owych urządzeń dla przyszłości ludzi. Potem jednak zapewne zdecyduje się pójść za przysłowiowym "ciosem" i zorganizować fabrykę produkującą tę właśnie maszynę dla masowej jej sprzedaży. Taka zaś fabryka, oraz szybko rosnąca liczba jej klientów, z upływem czasu i po licznych udoskonaleniach oraz poszerzeniach produkcji, będzie w stanie awansować go właśnie do pozycji jednego z najbogatszych ludzi świata. Jeśli zaś Polak-Totalizta stanie się jednym z najbogatszych ludzi świata, wówczas zamiast marnować swoją fortunę np. na powiększanie lenistwa, korupcji i niemoralności jakichś tam zamorskich kacyków - tak jak czynią to amerykańscy bilionerzy, wreszcie będzie mógł uczynić coś dobrego dla przez wieki poszkodowywanej i zamęczanej Polski i Polaków. Przykładowo, będzie mógł zafundować Polsce uczelnie, w których wszelkie badania i nauczanie bazowałoby na zasadach filozofii totalizmu oraz na odkryciach mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji - zaś których działalność koncentrowałaby się na wdrażaniu w życie wiedzy, idei i wynalazków, które jako pierwsze w świecie zostały wypracowane właśnie dzięki owemu totalizmowi i Konceptowi Dipolarnej Grawitacji, jednak które przez cały czas są skrycie obrzydzane, wytłumiane i zwalczane przez zazdrosną oficjalną naukę ateistyczną i jej popleczników. Wszakże to właśnie dzięki ustaleniom Konceptu Dipolarnej Grawitacji oraz filozofii totalizmu ów ktoś dojdzie do swoich osiągnięć, pozycji i majątku. Ów ktoś będzie też mógł zainwestować w zbudowanie Wehikułów Czasu mojego wynalazku - jakie oddadzą w ręce ludzkości dostęp do tzw. "uwięzionej nieśmiertelności". Jeśli zaś nadal będzie miał czas i energię, wówczas mógłby nawet doprowadzić do sytuacji, że nasz kraj rodzinny ustanowiłby specjalny nadrzędny urząd, który na bazie narzędzi dostarczanych nam przez filozofię totalizmu weryfikowałby każde prawo i każdą decyzję jakie byłyby uchwalane przez jego rząd, czy prawo to lub decyzja są zgodne z nakazami i wymaganiami Boga zawartymi w Biblii - tak jak ustanowienie takiego urzędu ja stawiałem sobie za cel wysunięcia swej kandydatury w polskich wyborach prezydenckich. Wszakże efektywne i poprawne sprawdzanie praw i decyzji rządu i czynienie ich zgodnymi z nakazami i wymaganiami Boga, szybko uczyniłoby z Polski najzasobniejszy i najszczęśliwszy kraj świata - czym w czasach swej świetności raz już Polska była. Logika nam przecież podpowiada, że zgodność wszelkich praw i decyzji jakiegoś kraju z tym co Bóg nakazuje i wymaga w Biblii, zainicjowałaby upodabnianie się tego kraju do owego przyszłego królestwa rządzonego przez samego Jezusa - którego prawa i decyzje też będzie cechowała absolutna zgodność z nakazami i wymaganiami Boga. Biblia zaś nam obiecuje, że owo królestwo rządzone przez samego Jezusa będzie najzasobniejszym i najszczęśliwszym królestwem w całym naszym świecie fizycznym. Wielka więc szkoda, że najróżniejsze wady i żądze polityków, nieustannie im przeszkadzają w zrozumieniu i we wdrożeniu w życie tej prostej prawdy. Wiadomo też, oraz widzimy to dzisiaj np. po tzw. "nielegalnej emigracji", że w kraju o wysokiej zamożności i poziomie szczęśliwości wszyscy chcą zamieszkiwać. Czyli ustanowienie w Polsce takiego urzędu sprawdzającego prawa i decyzje pod względem ich zgodności z Biblią, powodowałoby iż inne kraje zamieszkałe przez Braci Słowian pokojowo i ochotniczo starałyby się odnowić pradawną unię Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy, bez wojen i bez opresji odrestaurowując w ten sposób demokratycznie, sprawiedliwie, równoprawnie i nowocześnie rządzone stany pradawnego "Zjednoczonego Imperium Lechitów", czyli stany owej legendarnej i nieprzerwanie wiernej Bogu "Polski od morza do morza". Oczywiście, powyższe to tylko kilka nielicznych przykładów z owej mnogości tego co m.in. dałoby się osiągnąć poprzez zaprzestanie ignorowania, lekceważenia i obrzydzania innym prawd ujawnianych nam przez mój Koncept Dipolarnej Grawitacji.
       "Dlaczego" więc, oraz "na podstawie jakich naukowych ustaleń", moja teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji gwarantuje m.in., że maszyny dawniej zwane "perpetuum mobile" oraz dzisiejsze urządzenia "darmowej enegii" daje się zbudować. Zacznę od przypomnienia, że owa teoria wszystkiego niepodważalnie już udowodniła, iż tzw. "ruch" jest naturalnym stanem wiecznie ruchliwego pierwotnego płynu zapełniającego cały wszechświat, jaki to płyn ja nazwałem "przeciw-materią". Natomiast uparty "bezruch" naszego świata fizycznego jest tylko sztucznie wprowadzonym przez Boga niestabilnym stanem naszej "materii" stworzonej przez Boga właśnie poprzez właściwe zaprogramowanie ruchów wirowych owej wiecznie ruchliwej "przeciw-materii". Oczywiście wszechmocny Bóg, programując wiecznie ruchliwą przeciw-materię tak aby tworzyła ona bezruchową materię, w swej nadrzędnej mądrości pozostawił kilka dobrze ukrytych sposobów, na jakich wieczysty ruch owej przeciw-materii może zostać przeniesiony na nieruchomą materię i na jej składowe, formując w ten sposób całą gamę technicznych urządzeń napędowych i energetycznych jakie dawniej opisywano ogólną nazwą "perpetuum mobile". Tyle, że zgodnie z moralną zasadą postępowania Boga, iż na wszystko ludzie muszą sobie zapracować, zbudowanie i wprowadzenie do powszechnego użytku wszystkich tych maszyn "perpetuum mobile" musi odczekać aż do czasów, kiedy ludzie włożą wymaganą ilość wysiłku, pracy, oraz badań w ich urzeczywistnienie. Aby jednak dopomagać ludziom w wysiłkach tego zbudowania, Bóg zaplanował, że urządzenia te będą wynajdowane i budowane w taki sam sposób i w tej samej kolejności, w jakich ludzkość budowała swoje napędy bazujące na obiegach masy, a pokazane w mojej "Tablicy Cykliczności" omówionej i zilustrowanej m.in. w punkcie #B1 ze strony propulsion_pl.htm. Zgodnie więc z powtarzalną zasadą Boga wyrażoną ową "Tablicą Cykliczności", także wynajdowanie i urzeczywistnianie maszyn "perpetuum mobile" będzie następowało w zgodzie z ich trzema kolejnymi generacjami. (Aby zilustrować tu czytelnikowi jak ścisłe są podobieństwa pomiędzy konstrukcjami i zasadami działania maszyn "perpetuum mobile" pierwszej, drugiej i trzeciej generacji z obecnej "czwartej ery technicznej", oraz zasadami działania urządzeń napędowych tych samych generacji z "drugiej ery technicznej" - działających dzięki cyrkulacjom mas ich materialnego czynnika roboczego, poniżej w "Tab. #J1" pokazałem specjalnie poświęconą tym właśnie dwom grupom urządzeń nową "Tabelę Cykliczności".) Oto podsumowania cech każdej z owych trzech generacji maszyn "perpetuum mobile":
       1. Pierwsza generacja maszyn "perpetuum mobile". Zasada działania tej pierwszej generacji, do wytwarzania swego "wieczystego ruchu" będzie wykorzystywała nacisk powiewu naturalnego i niewidzialnego dla ludzi "przeciw-materialnego wiatru" (tj. rodzaju "wiatru" towarzyszącego m.in. zjawiskom grawitacji), jaki to nacisk wyniknie z owiewania tym naturalnym przeciw-materialnym "wiatrem" m.in. przyspieszanych lub opóźnianych mas i podzespołów fizycznych składających się na ową maszynę. Ów rodzaj owego naturalnego i niewidzialnego jakby "wiatru", czyli wielko-wymiarowego zamkniętego obiegu "przeciw-materii" zachodzącego naturalnie w "przeciw-świecie", który to obieg w maszynach "perpetuum mobile" pierwszej generacji wypełnia funkcję "czynnika roboczego", ja symbolicznie nazywam tu przeciw-materialnym "wiatrem" z prostej przyczyny, iż narazie brak dla niego trafniejszej nazwy. Istnienie tego niby "wiatru" opisałem i wyjaśniłem już szerzej w punkcie #A2 niniejszej strony. Odnotuj jednak, że o faktycznym istnieniu tego "przeciw-materialnego wiatru" dzisiejsza oficjalna nauka ateistyczna nadal NIE ma zielonego pojęcia - wszakże nadal NIE uznaje ona mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, podczas gdy istnienie "przeciw-świata" i wypełniającej go wiecznie ruchliwej "przeciw-materii" ja odkryłem dopiero właśnie dzięki ustaleniom owej teorii. Nie wiedząc zaś, że ta wiecznie ruchliwa przeciw-materia i formowany przez nią wiecznie ruchliwy "wiatr" faktycznie istnieją, oficjalna nauka zawzięcie, choć kłamliwie, krótkowzrocznie i z ogromnymi szkodami dla ludzkości oficjalnie rozgłasza, iż maszyn "perpetuum mobile" też NIE da się zbudować - chociaż na Ziemi działają już setki prototypów pierwszej i drugiej generacji owych maszyn. W ten sposób zawodowi naukowcy ponownie powtarzają chroniczny już swój uprzedni błąd, jaki dawni naukowcy popełniali już wielokrotnie wcześniej, kiedy szkodliwie dla postępu ludzkości, autorytatywnie ogłaszali iż czegoś NIE da się zbudować (np. że "latających maszyn cięższych od powietrza nigdy NIE da się zbudować"). Ponieważ jednak - podobnie jak było to kiedyś z wykorzystywaniem wiatrów atmosferycznych w wiatrakach, cechy i zachowania tego niewidzialnego "przeciw-materialnego wiatru" utrzymują nadal niepoznany przez nas, jednak typowy dla zjawisk natury kapryśny, eratyczny, zawodny i krnąbrny charakter, ową pierwszą generację maszyn "perpetuum mobile" wykorzystującą do swego zadziałania ten naturalny "przeciw-materialny wiatr" będzie charakteryzowała cecha "narowistości" - podobna do narowistości wiatraków. Znaczy, ich działanie będzie równie kapryśne, eratyczne, zawodne, krnąbrne i zależne od wielu nadal nieznanych nam czynników i zmian owego symbolicznego "wiatru" opisywanego w punkcie #A2 niniejszej strony, jak kiedyś było działanie "wiatraków" zależnych od zaistnienia i zmienności atmosferycznego wiatru. Takie "narowiste" maszyny "perpetuum mobile" pierwszej generacji są budowane na Ziemi począwszy już od 1150 roku - czyli niemal od tego samego czasu od jakiego budowane są też wiatraki, udokumentowane pojawienia się których to wiatraków datowane są na 1191 rok. Doskonałym przykładem takiego "narowistego perpetuum mobile" pierwszej generacji jest tzw. "Koło Bhaskara" - jakie opisałem i zilustrowałem wideami w punkcie #J2 poniżej, zaś jakiego zbudowanie ja gorąco rekomendowałbym polskim majsterkowiczom.
       2. Druga generacja maszyn "perpetuum mobile". Zasada działania tej drugiej generacji maszyn "perpetuum mobile", do wytwarzania swego ruchu będzie wykorzystywała zarówno nacisk jak i przeciw-materialny odpowiednik inercji z naszego świata, formowane przez ten sam niewidzialny dla ludzi "przeciw-materialny wiatr", jaki to nacisk i odpowiednik inercji też wynikną z owiewania owym "wiatrem" przyspieszanych lub opóźnianych mas i obiektów fizycznych. Odnotuj, że ów przeciw-materialny odpowiednik materialnej inercji ja nazwałem "samo-mobilnością", zaś opisuję go dokładniej m.in. w podrozdziałach H2, #H4.1 oraz H6 z tomu 4 swej monografii [1/5]. Przez nazwę "wiatr" w odniesieniu do maszyn "perpetuum mobile" drugiej generacji też rozumiem ich niewidzialny dla ludzkich naukowców "czynnik roboczy", jaki już opisałem szerzej w 1 powyżej, zaś wyjaśniłem w punkcie #A2 niniejszej strony. Tyle, że w owej drugiej generacji maszyn "perpetuum mobile" ów "przeciw-materialny wiatr" (tj. powiew "przeciw-materii" o zamkniętym obiegu) będzie już generowany przez magnesy stałe lub elektromagnesy wmontowane w podzespoły samej danej maszyny - podobnie jak wiatr z cząsteczek powietrza może być formowany przez wentylatory lub kompresory. Stąd w maszynach owej drugiej generacji eratyczność i nieprzewidzialność zachowań "przeciw-materialnego wiatru" zostanie już opanowana, zaś generacja ta w swym działaniu stanie się równie "niezawodna", jak niezawodne są "pneumatyczne silniki" budowane przez ludzi począwszy od 1860 roku. Podobnie też jak owe silniki pneumatyczne, maszyny owej drugiej generacji będą już generowały znaczną nadwyżkę użytecznej energii napędowej. Znaczy, maszyny owej drugiej generacji będą działały zawsze i w każdych warunkach, oraz będą stabilnie generowały użyteczną dla ludzi nadwyżkę swej mocy. Nastarszą maszyną "perpetuum mobile" drugiej generacji prawdopodobnie jest Silnik Howard'a Johnson opatentowany w USA - jakiego opisy upowszechniane są po świecie począwszy od 1980 roku. W mojej monografii [1/5] jest on opisany w podrozdziale LA2.1 z tomu 10. Niestety, jak narazie NIE są dostępne widea dowodzace, że silnik ten faktycznie działa i został zduplikowany przez kogokolwiek innego niż jego wynalazca. Jedyne wideo na jego temat jakie dotychczas znalazłem w YouTube, w lutym 2018 roku dostępne było pod adresem youtube.com/watch?v=0t7gNv95oro - jednak omawia ono ów silnik tylko czysto teoretycznie. Problem bowiem z technicznym zbudowaniem silnika Johnson'a stanowią jego bardzo drogie "banano-kształtne" magnesy stałe. Na szczęście, jak obejść ten problem naokoło, zapewne twórcze umysły dzisiejszych wynalazców z czasem odkryją. Przykładem pierwszych prób znalezienia sposobu obejścia naokoło problemu tego "bananowego" kształtu magnesów, jest wideo w lutym 2018 roku dostępne pod adresem youtube.com/watch?v=0mFEd3Spk6o. Ilustrowane wideami przykłady faktycznie już działających "perpetuum mobile" drugiej generacji, jakie zduplikowane były przez więcej niż jednego badacza, opisałem w 2 z punktu #J2 poniżej.
       3. Trzecia generacja maszyn "perpetuum mobile". Zasada działania tej trzeciej generacji maszyn "perpetuum mobile" do wytwarzania swego ruchu będzie wykorzystywała zarówno odpowiednik nacisku, jak i przeciw-matrialny odpowiednik naszej inercji (tj. samo-mobilność), oraz dodatkowo jeszcze przeciw-materialny odpowiednik "energii wewnętrznej" owego niewidzialnego dla ludzi "przeciw-materialnego wiatru" - jakie to odpowiedniki: nacisku, inercji i energii też będą towarzyszyły owiewaniu takim "przeciw-materialnym wiatrem" (opisywanym już w 1 i 2 powyżej, oraz w punkcie #A2 niniejszej strony) przyspieszanych lub opóźnianych mas i obiektów fizycznych stanowiących podzespoły danej maszyny. W owej trzeciej generacji eratyczność, nieprzewidzialność zachowań, ani słaba moc naturalnego "przeciw-materialnego wiatru" zupełnie NIE będzie miała już wpływu na wyniki ich działania - ponieważ dla nich ów "wiatr" będzie generowany już technicznie przez odpowiednie podzespoły samej danej maszyny, jakie nadadzą temu "wiatrowi" wymaganą moc i energię wewnętrzną. Początkowo "wiatr" ten będzie pobudzany przez wbudowane w te maszyny silne technicznie wykonywane magnesy stałe lub elektromagnesy, zaś w bardziej już zaawansowanych ich wersjach, przez komory oscylacyjne mojego wynalazku. Techniczne generowanie tego "wiatru" będzie więc analogią do generowania pary wodnej w kotłach "silników parowych". Stąd maszyny tej trzeciej generacji w swym działaniu staną się "niezależne" od natury i generujące dla użytku ludzi każdą moc jaka ludziom tym będzie potrzebna, tak jak niezależne od natury i generujące wymaganą moc były "silniki parowe" wynalezione w 1769 roku i budowane dla użytku ludzkości począwszy od owego roku. Znaczy, maszyny tej trzeciej generacji będą działały zawsze, w każdych warunkach, oraz z wymaganą przez ludzi mocą na wyjściu. Ich pierwszym na Ziemi przykładem jaki został naukowo wynaleziony i teoretycznie rozpracowany, chociaż technicznie NIE był zbudowany z powodów jakie opisałem m.in. w punkcie #K2 niniejszej strony, jest moje "ogniwo telekinetyczne" wynalezione teoretycznie jeszcze w 1989 roku - jednak już od pierwszej chwili po swym wynalezieniu potępione i zablokowane przed zbudowaniem i przed upowszechnieniem przez władze uniwersytetu w jakim ja wówczas pracowałem - tak jak w sprawie prezentacji mojego referatu naukowego na kongres w Tasmanii opisującego m.in. też owo ogniwo, oraz w sprawie mojego podjęcia fizycznego rozwoju i budowy tego ogniwa, wyjaśniam to w punkcie #D3 swej strony o nazwie god_proof_pl.htm, W szereg lat później po jego wynalezieniu w 1989 roku, poprawność zasady działania mojego "ogniwa telekinetycznego" została potwierdzona empirycznie kiedy wykryłem, iż było ono podzespołem składowym m.in. radioodbiorników kryształkowych fabrycznie budowanych kiedyś na Ziemi, a także że jest ono wkomponowane w obwody np. tzw. "piramidy telepatycznej" oraz niektórych urządzeń darmowej energii - jakie zasila ono w elektryczność. Przykładowo, ogniwo to zasila w prąd elektryczny nieustające rotowanie tarcz m.in. w słynnych dwóch zbudowanych równocześnie na Ziemi prototypach "perpetuum mobile" zwanych "Testatica", jakie wynalezione były w 1965 roku, zaś opisane są dokładniej w punkcie #D2 niniejszej strony, a także w prototypie maszyny zwanej "Thesta-Distatica" (opisywanej szerzej w "części #D" niniejszej strony, zaś wraz z oboma maszynami Testatica posiadanej obecnie przez członków szwajcarskiej grupy religijnej "Methernitha"). Obwody mojego ogniwa telekinetycznego muszą też być wbudowywane w praktycznie każdą przyszłą maszynę "perpetuum mobile" trzeciej generacji, jaka będzie produkowała wymaganą nadwyżkę użytecznej dla ludzi energii - jednak jaka dla generowania "przeciw-materialnego wiatru" wykorzystuje jakąś formę technicznie wykonanych magnesów, elektromagnesów, lub komór oscylacyjnych. Teorię i przykłady swego ogniwa telekinetycznego opisałem dokładniej w "części #C" niniejszej strony, na całej odmiennej stronie o nazwie fe_cell_pl.htm, oraz w podrozdziale LA2.4 z tomu 10 mojej monografii [1/5]. Z kolei widea jakie zapewne pokazują owe ogniwa wskazuję w 3 z punktu #J2 poniżej na tej stronie. Odnotuj, że do opisywania "perpetuum mobile trzeciej generacji", czyli tych które generują wymaganą przez użytkownika nadwyżkę jakiejś formy darmowej energii, w dzisiejszych czasach typowo NIE używa się już starej nazwy "perpetuum mobile" - którą naukowcy tak uparcie, kłamliwie oraz krókowzrocznie obrzydzili (i nadal obrzydzają) ludzkości, stąd o której powszechnie dziś się wierzy, że nawet gdyby noszące ją maszyny były zdolne do wytworzenia wieczystego ruchu, ciągle ich moc byłaby zbyt mała aby ludzie mogli ją spożytkować. W dzisiejszych więc czasach takie perpetuum mobile trzeciej generacji są powszechnie nazywane "urządzeniami darmowej enegii" - chociaż ich budowanie stanowi wynik wynalazczej ewolucji budowy i działania maszyn "perpetuum mobile" pierwszej i drugiej generacji.
       Podsumowując powyższe, przeciwstawnie do kłamliwego obrzydzania i szydzenia reprezentantów dzisiejszej oficjalnej nauki oraz popleczników niemoralnych interesów tej nauki, Koncept Dipolarnej Grawitacji NIE tylko ujawnia, że zbudowanie trzech kolejnych generacji maszyn "perpetuum mobile" (tj. maszyn "wieczystego ruchu") oraz urządzeń "darmowej energii", musi być możliwe - co dokumentują też coraz już liczniejsze widea od dawna pracujących prototypów kolejnych generacji tych maszyn, ale także koncept ten nam wskazuje, jakie zjawiska będą stały u zasad działania poszczególnych generacji tych maszyn - ułatwiając w ten sposób ludzkim wynalazcom syntezowanie i urzeczywistnianie tych cudownych urządzeń. Szkoda że Polacy tak uparcie ignorowali moje publikacje o zasadach działania i o konstrukcjach tych cudownych maszyn. Wszakże gdyby od samego początku uwierzyli w to co usiłowałem im wyjaśniać nieustannie począwszy od czasu opracowania mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji i filozofii totalizmu w 1985 roku, do dzisiaj Polska i Polacy byliby już właścicielami i zarządcami całej reszty naszej planety, zaś ludzkość NIE byłaby w takim opłakanym stanie w jakim widzimy ją dzisiaj! Gdyby też zamiast szydzić z tego co ja poodkrywałem, wynalazłem i naukowo poustalałem, Polacy i instytucje w Polsce zaczęły w rzeczywistym życiu wdrażać uświadamianą im moimi odkryciami pewność istnienia Boga, a także boskie nakazy i wymagania dotyczące moralnego postępowania, praktykowania pokoju, sprawiedliwości i miłości do bliźnich, oraz poszanowania natury i zasobów naszej planety, wówczas do dzisiaj cała Polska, a być może za nią i reszta świata, zapewne pomniejszyłaby lub nawet całkowicie uniknęła nieuchronnego w dzisiejszej sytuacji ludzkości wymarcia owych aż 99.9% ludzi, o zagładzie jakich już w latach 2030-tych ostrzegam wczystkich w drugim paragrafie niniejszego punktu tej strony, a także na całej oddzielnej swej stronie o nazwie 2030.htm.
       Jako ciekawostkę powinienem tutaj dodać, że moja Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji NIE tylko, że nam zagwarantowała iż maszyny "perpetuum mobile" mogą być zbudowane, oraz że formalnie, naukowo i na cały szereg odmiennych sposobów nam udowodniła, iż Bóg istnieje, ale dodatkowo ujawniła nam także rewolucyjną prawdę, jaka zapewne zaszokuje każdego dzisiejszego naukowca i każdego kapłana, a także wszystkich ich "poleczników" wierzących w (i wdrażających w życie) każde kłamstwo jakie naukowcy ci i kapłani oficjalnie rozgłaszają. (Ową rewolucyjną prawdę szczegółowo wyjaśniam w punkcie #D3 swej strony god_proof_pl.htm.) Mianowicie ta moja teoria ujawnia, że każda działająca maszyna "perpetuum mobile" dowolnej generacji, jest też jednym z najbardziej bezpośrednich "dowodów technicznych", jaki uświadamia nam wieczyście działającą gwarancię, że Bóg istnieje. Wszakże "przeciw-materialny wiatr", który albo bezpośrednio, albo też za pośrednictwem jakiegoś indukowanego sobą zjawiska napędza każdą maszynę "perpetuum mobile", jest uformowany z tego samego wiecznie ruchliwego, inteligentnego i programowalnego fluidu (tj. z "przeciw-materii"), który NIE tylko stanowi "ciało" Boga, ale który także dostarczył Bogu budulca z jakiego Bóg stworzył wszystko co istnieje w naszym świecie fizycznym - w tym także np. nasze ciała oraz atomy składające się m.in. na nasz chleb powszedni. Ponadto "przeciw-materia" jest dla Boga dostarczycielem narzędzi z pomocą których Bóg realizuje wszystko co się dzieje w naszym świecie fizycznym. Wszakże każda drobinka inteligentnej przeciw-materii zawiera w sobie boskie "programy", w Biblii nazywane "słowem" (a dzisiejsze komputery już nam ujawniły, że "słowo", to faktycznie też "informacja", "algorytm", oraz "program"), jakie sterują wszystkimi zachowaniami się przeciw-materii, zaś poprzez owe zachowania jakie sterują też wszelkimi zdarzeniami zachodzącymi w naszym świecie fizycznym. "Przeciw-materia" jest też źródłem i realizatorem mechanizmów zarządzających jakie pozwalają Bogu z góry zaprojektować i potem zarządzać zaistnieniem wszystkiego co Bóg zaplanował iż ma to mieć miejsce w naszym świecie fizycznym. Wszakże to dzięki programowalności tego inteligentnego fluidu Bóg mógł stworzyć m.in. "omniplan" oraz sztucznie stworzony przez Boga i skokowo upływający tzw. "nawracalny czas softwarowy", który jest 365 tysięcy razy wolniejszy od czasu Boga, a w którym starzeją się wszelkie istoty żyjące, w tym ludzie. Poprzez zaś zmiany wprowadzane do owego "omniplanu", a także poprzez powtarzalne cofanie wybranych ludzi do tyłu w owym "nawracalnym czasie softwarowym", Bóg ma absolutną kontrolę nad wszystkim co się dzieje w naszym świecie fizycznym. Oczywiście, dostarczając nam wiedzy o wszystkim powyższym, moja Teoria Wszystkiego NIE miała też najmniejszej trudności z formalnym udowodnieniem istnienia Boga i to aż na kilka odmiennych sposobów. Warto tu także odnotować, że udowodnienie istnienia Boga NIE jest możliwe w kłamliwym koncepcie "monopolarnej grawitacji", w jakim utknęła nasza stara oficjalna nauka ateistyczna, a także z intelektualnej pułapki jakiej to "monopolarnej grawitacji" NIE usiłują się nawet wydostać kapłani dzisiejszych religii ani całe dzisiejsze instytucje tychże religii. (To dlatego w Biblii kapłani są wskazywani jako podstawowa przyczyna upadku naszej obecnej cywilizacji - tak jak wyjaśniam to w (1) z punktu #T2, oraz w punkcie #U1, na mojej stronie o nazwie woda.htm.) Wszakże ów wyznawany przez oficjalną naukę i obecne religie kłamliwy koncept "monopolarnej grawitacji" zbyt znacząco odbiega od faktycznego działania otaczającej nas rzeczywistości. Dowodem zaś na owe nadmierne odbieganie jest, że "monopolarna grawitacja", a stąd także utknięta w niej stara oficjalna nauka ateistyczna, oraz zaślepieni nią dzisiejsi kapłani wszystkich religi, NIE są w stanie nam wskazać powyższych trzech elementów niezbędnych dla zaistnienia i działania Boga, tj. NIE są w stanie nam wskazać ani "budulca" z jakiego Bóg stworzył nasz świat fizyczny (jak bowiem jest oczywistym, "coś NIE może powstać z niczego", tak jak umysłowo upośledzeni pracownicy starej oficjalnej nauki ateistycznej starają się wmawiać ludziom treścią "teorii wielkiego bangu" - za to programy Boga mogą postwarzać to co widzimy z tego co programowalne i co dla ludzi pozostaje niewidzialne, czyli z "przeciw-materii" - patrz Biblia, "List do Hebrajczyków", werset 11:3), NIE są też w stanie nam wskazać ani "narzędzi" którymi Bóg się posługuje dla sterowania naszym światem, ani też "mechanizmów zarządzających" jakie Bogu oddają absolutną kontrolę nad wszystkim co Bóg zaplanował, że w naszym świecie fizycznym ma się dziać i zaistnieć. To właśnie z powodu tego zaślepienia kłamliwym konceptem "monopolarnej grawitacji" starej nauki, skorumpowani kapłani dzisiejszych religii NIE są w stanie dowodowo przekroczyć owego progu świadomościowego "czy Bóg istnieje", w nieskończoność więc zmuszają swych wiernych aby Ci jedynie "wierzyli" w istnienie Boga i wierzyli w coraz bardziej kłamliwe informacje jakie kapłani ci upowszechniają na temat Boga, zamiast uznać mój Koncept Dipolarnej Grawitacji i "udowodnić" wiernym istnienie Boga - tak aby obecne jedynie "wierzenie" w Boga, owi wierni mogli zacząć zastępować rzetelną "wiedzą" o Bogu i mogli rozpocząć dokładniesze poznawanie Boga. (Wszakże zawsze można przestać "wierzyć", jednak nigdy NIE przestaje się "wiedzieć".) Osobiście gorąco rekomenduję, że naprawdę warto aby czytający niniejsze słowa zaglądnął też kiedyś do owego punktu #D3 z mojej strony o nazwie god_proof_pl.htm.
       Wyjaśnienia i linki do wideów, które odpowiednio uzdolnionym i mądrym majsterkowiczom z właściwym (totaliztycznym) nastawieniem i sposobem myślenia, pozwalają na odtworzenie budowy i na podjęcie fabrycznej produkcji tych cudownych maszyn "wiecznego ruchu", przytoczyłem w następnym punkcie #J2 niniejszej strony.
Tab. #J1: Tabela Cykliczności dla perpetuum Mobile

Tab. #J1: Wyciąg z "Tablicy Cykliczności w Rozwoju Napędów". Copyright 2018 by dr inż. Jan Pająk. Tablica ta ilustruje "inteligentną" regularność jaka istnieje w wynalazkach kolejnych urządzeń napędowych. Ja odkryłem ową regularność jeszcze w 1972 roku. Powyższy wyciąg ma na celu pokazanie podobieństw jakie istnieją pomiędzy (a) zasadami działania silników i pędników pracujących bez zasilania z zewnętrzną energię lub paliwo i działających jak dawne "perpetuum mobile" a reprezentujących zainicjowaną w 2017 roku "czwartą erę techniczną", oraz (b) zasadami działania silników i pędników o zewnętrznym zasilaniu w energię lub paliwo i reprezentujących "drugą erę techniczną" napędów z obiegami gazów fizycznych. Powyższy wyciąg był opublikowany 2018/2/7 na niniejszej mojej stronie o nazwie "free_energy_pl.htm", zaś wywodzi się on z "Tablicy Cykliczności w Rozwoju Napędów" opublikowanej jako "Tab. B1" w tomie 2 mojej monografii [1/5] o danych bibliograficznych: Prof. dr inż. Jan Pająk "Zaawansowane urządzenia magnetyczne", 5 wydanie, Wellington, Nowa Zelandia, 2007 rok, ISBN 978-1 -877458-02-6 (aktualizacja datowana 2018/2/7). Ta sama tablica jest też powtórzona m.in. w punkcie #B1 z mojej strony internetowej o nazwie propulsion_pl.htm. (Kliknij na tę tablicę aby oglądnać ją w powiększeniu, lub aby załadować ją do swego komputera.)


#J2. Darmowe widea z YouTube.com ilustrujące budowę i działanie już istniejących maszyn "perpetuum mobile" - do odtworzenia budowy jednej z których zachęcam technicznie uzdolnionych polskich Totaliztów jakich niezatrute jeszcze naukowymi kłamstwami umysły są zdolne zaakceptować prawdy mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji:

Motto: "Jeśli masz zacięcie wynalazcze i majsterkowiczowskie wówczas zacznij od odtworzenia najprostrzego i najbardziej bliskiego twoim zdolnościom z opisanych i zilustrowanych tu maszyn "perpetuum mobile" - aby pomogła ci ona przekonać siebie i innych, że oficjalna nauka okłamuje ludzkość, poczym uruchom fabrykę tanich wersji tej maszyny - aby uwolniły one ludzkość z okowów korupcji, zakłamania, marazmu i pozornego postępu."

       Oto przegląd wyglądu i działania szeregu maszyn "perpetuum mobile" jakie już są zbudowane, działają, zaś ich budowniczowie udokumentowali ich istnienie i konstrukcję darmowymi wideami z YouTube.com. W tym miejscu niektórzy czytelnicy zaślepieni oficjalnymi bzdurami dzisiejszych "fotelikowych naukowców" zapewne zakrzykną: a skąd wiesz, że w dzisiejszym świecie pełnym kłamstw i zwodzenia, widea te pokazuja faktycznie działające "perpetuum mobile", a NIE czyjeś "fabrykacje" czy "tricki" nastawione na wyłudzenie od naiwnych ludzisków odrobiny "grosza"? Moja odpowiedź jest prosta - mianowicie: jeśli w YouTube.com znajduję wiecej niż jedno wideo tej samej maszyny, zaś wszyscy autorzy owych wideo potwierdzają, że maszyna ta działa, wówczas ja wierzę tym licznym świadkom i uznaję to co oni twierdzą za prawdę! Do widea każdej z pokazanych tu maszyn, ja dodałem moje własne opisy najważniejszych wytycznych, rad i istotnych sekretów adresowanych do majsterkowiczów, którzy zdecydują się spróbować ich zbudowania. Moje opisy są wszakże wynikiem badania takich maszyn począwszy już od 1985 roku - tj. od czasu opracowania mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji - która przecież przewidziała i zagwarantowała, że maszyny takie mogą być budowane i będą działały poprawnie. Pokazane i opisane poniżej przykłady owych maszyn, wybrałem z dużej liczby najróżniejszych dostępnych w internecie ich prototypów i rozwiązań technicznych, posługując się kryterium kolejności w mojej estymacji, które z nich po oglądnięciu ich wideów byłyby najłatwiejsze do zbudowania przez co bardziej uzdolnionych polskich Totaliztów utalentowanych technicznie i wynalazczo oraz wykazujących zacięcie do majsterkowania. Oto moje zestawienie tak wybranych maszyn z przyporządkowaniem ich do każdej z owych omówionych powyżej w punkcie #J1 trzech generacji maszyn "perpetuum mobile":
       1. Przykłady już zbudowanych i działających "narowistych perpetuum mobile" pierwszej generacji. Najprostrzym do zbudowania z nich, moim zdaniem jest tzw. "Koło Bhaskara" (po angielsku "Bhaskara's Wheel") - kliknij na poniższe zdjęcie tej maszyny "perpetuum mobile" aby przeglądnąć około 8-minutowe wideo dokumentujące jej budowę i działanie:
Wideo dokumentujące wygląd i opisy tego silnika "perpetuum mobile", w lutym 2018 roku było dostępne dla zainteresowanych osób w YouTube.com pod adresem youtube.com/watch?v=50Aag0J0Qe4. Dalsze widea i opisy ją dokumentujące można sobie samemu wyszukać w YouTube.com pod jej nazwą Perpetual Motion - Bhaskara's Wheel - Free Energy albo wyszukać w Google.com pod słowami kluczowymi Perpetual Motion - Bhaskara's Wheel - Free Energy.
       Dla potwierdzenia faktycznego działania tej maszyny "perpetuum mobile", w lutym 2018 roku ja osobiście sprawdziłem aż cały szereg wideów odmiennych jej budowniczych. Każdy z nich zapewniał, że jego "Koło Bhaskara" generuje nieustający ruch. Jako przykłady tych potwierdzeń proponuję czytelnikowi przeglądnąć widea: youtube.com/watch?v=7KqOwJKWIAw, youtube.com/watch?v=GABNrhryqnw, youtube.com/watch?v=wjV8tJtCVXo, czy youtube.com/watch?v=fpHfTXXVLlE (faktycznie w internecie takich potwierdzeń jest znacznie więcej).
       Powyższa maszyna jest napędzana działaniem grawitacji na przyspieszane (i opóźniane - czyli na przyspieszane negatywnie) przelewaniem obrotami jakiegoś koła (np. rowerowego) cząsteczki posolonej i zabarwionej wody. Fizykalnym zaś sekretem, jaki tej maszynie "perpetuum mobile" pozwala łamać prawa termodynamiki i generować "wieczny ruch" albo nawet pracować jako "urządzenie darmowej energii", są właśnie zjawiska omywania przez ów "narowisty" naturalny "przeciw-materialny wiatr", jaki opisałem szczegółowiej w punkcie #J1 powyżej, przyspieszanych (lub opóźnianych) atomów i cząsteczek płynu (np. wody) wchodzącego w skład podzespołów tej maszyny. (Odnotuj, że jednym z dowodów na fakt, iż aby jakieś urządzenie działało jako "perpetuum mobile", wówczas jego podzespół napędzający generowanie "wieczystego ruchu" musi być poddany jakies formie przyspieszenia, jest ostatnia z maszyn "perpetuum mobile" pokazana na chińskim wideo o adresie youtube.com/watch?v=FO566k4nA3g.) Jak bowiem wiadomo zapewne już każdemu obznajomionemu z sekretami mechaniki i dynamiki ruchu, atomy i cząsteczki materii jakie zostały przyspieszone (lub opóźnione) wykazują zupełnie odmienne cechy i zachowania niż atomy i cząsteczki materii nieruchomej lub poruszającej się ze stałą prędkością - to dlatego np. atomy i cząsteczki stalowej płyty pancernej przyspieszone uderzeniem przeciwpancernego pocisku zaczynają zachowywać się jak rodzaj płynu pozwalając temu pociskowi płynnie przeniknąć przez ową płytę. Warto tutaj dodać, że dzisiejsza oficjalna nauka ortodoksyjna nadal niemal nic NIE wie o cechach i zachowaniach przyspieszanych atomów i cząsteczek materii, zupełnie zaś NIE ma pojęcia jak w takich atomach i cząsteczkach zmieniają się ich oddziaływania np. z grawitacją, ich lepkość, efektywność tarcia, oraz poziom wypełniania przez nie praw termodynamicznych. Wszakże dopiero badania nowej "totaliztycznej nauki" odkryły, że np. samoistne wibrowanie trwale natelekinetyzowanej materii drastycznie zmienia jej oddziaływania grawitacyjne - co ja opisuję szerzej np. w podrozdziałach H8 do H8.2 z tomu 4, oraz w rozdziale KB z tomu 9, mojej monografii [1/5].
       Moim zdaniem pokazana powyżej jest najprostrza do wykonania z obecnie już istniejących i działających maszyn "wiecznego ruchu" - aczkolwiek zgodnie z trafnym angielskojęzycznym powiedzeniem, że "diabeł kryje się w szczegółach", ciągle wymaga ona pedantycznego dopracowania wielu szczegółów i spełnienia aż szeregu wymogów (najważniejsze z jakich postaram się tu opisać). Wizualnie działanie tej maszyny ma wysoce spektakularny wpływ na patrzących. Stąd np. umieszczona w oknie wystawowym jakiegoś sklepu czy warsztatu przyciągałaby ona do środka wielu dodatkowych klientów - tak jak faktycznie czyni to opisany i zilustrowany w punkcie #E2 mojej strony korea_pl.htm "lewitujący kran który sika wodą". Każdy zaś producent i usługodawca wie, że przyciąganie dodatkowych klientów jest kluczem do sukcesu - stąd wielu właścicieli sklepów i warsztatów ustawiało by się w kolejce aby maszynę tę sobie kupić i wystawić w swym oknie. Z "opluwania" jakie w internecie na maszynę tę i na jej twórcę już kierują różni zacementowani naukowcy, zazdrośni wynalazcy, oraz wystraszeni nią producenci energii, wyraźnie widać, że chętnie zapewne kupiłoby ją też sporo dzisiejszych instytucji, w tym sceptycznie naukowych, choćby tylko po to aby spróbować udowodnić iż jakoby wcale NIE jest ona "perpetuum mobile" i wcale NIE może ona zostać udoskonalona do generatora "darmowej energii". Niemniej próbę wykonania tej maszyny rekomendowałbym tylko majsterkowiczom o skłonnościach do wykonawczej precyzji i pedantyzmu. Chodzi bowiem o to, że moment obrotowy generowany przez siły grawitacyjne na obrotowym kole jest bardzo niewielki, stąd np. nawet małe niedokładności i różnice w wyważeniu koła i szeregu identycznych butelek z płynem mogą uniemożliwić jego zadziałanie. Ponadto, dla zwiększenia wpływu wizualnego na oglądających wprawdzie koło to daje się podłączyć do lekkiej i dobrze ułożyskowanej prądnicy, jednak prąd jaki z niej będzie pobierany musi być bardzo mały - np. tylko wielkości wystarczającej do zaświecenia niewielkiej żaróweczki LED, bowiem zbyt znaczący pobór elektryczny powodowałby nadmierne zapotrzebowanie na moment obrotowy, którego słabe siły grawitacyjne mogłyby NIE być w stanie zaspokoić.
       "Koło Bhaskara" (Bhaskara's Wheel) było wynalezione w 1150 roku przez matematyka z Indii o nazwisku Bhaskara II. Jego koło było napędzane zakrzywionymi rurowatymi szprychami częściowo zapełnionymi rtęcią. Koło to było potem ponownie wynajdywane przez szereg innych wynalazców. Stąd jego opisy można też znaleźć pod wieloma innymi nazwami, niektóre z jakich w języku angielskim brzmią: overbalanced wheel, water mill, Persian water wheel, Villard’s wheel, Brownian ratchet, mass leverage machine, gravity wheel, Bhaskara’s wheel, or magic wheel. Z upływem czasu koło to stało się tylko jednym z aż całego szeregu wykonanych już na Ziemi "narowistych" maszyn "perpetuum mobile" jakich działanie bazuje na zasadzie "przebalansowania" (tj. odchylania od balansu - po angielsku "overbalanced") jednej ze stron jakiegoś rotującego mechanizmu z okrężnym obiegiem masy. Jak jednak ujawnia to przeglądnięcie wideów pokazujących działanie wszystkich tych maszyn, zawsze ich zasada działania opiera się na wykorzystaniu następstw przyspieszania (lub opóźniania) materii - tak jak wyjaśniłem to kilka paragrafów wyżej. Najlepiej sporo z tych "narowistych" maszyn "perpetuum mobile" ilustruje seria bardzo dobrych chińskich wideo, które w lutym 2018 roku oglądałem pod adresami youtube.com/watch?v=jsxroTt9IhY oraz youtube.com/watch?v=FO566k4nA3g. Z całego jednak szeregu już zbudowanych i działających takich maszyn "perpetuum mobile", moim zdaniem najłatwiej i najtaniej przychodzi zbudowanie właśnie "Koła Bhaskara" - co ewentualnym jego budowniczym ułatwi zainicjowanie opisywanej w punkcie #J1 tej strony fabrycznej produkcji i masowej sprzedaży jego tanich i prostych modeli.
       Łatwo się domyślić, że z wielu różnych względów budowniczy pokazywanych w internecie prototypów tej maszyny NIE będzie się chwalił wszystkim czytającym (i opluwającym go sceptykom) jakie są parametry pracy i sekrety zadziałania jego prototypów. Jest już ogromną jego przysługą i odwagą, że wogóle pokazał swój prototyp w YouTube. Stąd inne osoby odtwarzające tę maszynę muszą same sobie dopracować sporo szczegółów. Na jednym z wideów (tj. na nadal dostępnym w lutym 2018 roku wideo o adresie youtube.com/watch?v=1pYdyx0EpdM) widać, że omawiany tu już działający prototyp maszyny "Koło Bhaskara" składa się z przedniego koła rowerku dziecinnego (16 calowego, o 20 szprychach). Przy co drugiej szprychie tego koła zamocowana jest przeźroczysta półlitrowa (17 oz) butelka po wodzie gazowanej - w sumie więc koło ma 10 takich butelek. W każdej z owych butelek dokładnie połowa pojemności tj. 250 ml, jest zajęta przez solankę dla zwiększenia jej widzialności celowo zabarwioną. Każda więc z tych butelek zawiera dokładnie ćwierć litra solanki. (Dla naukowych obserwacji dobrze byłoby gdyby jedna, lub dwie przeciwstawne, z owych butelek zawierały płyn o odmiennym kolorze.) W wodzie formującej tę solanke jest rozpuszczone tak dużo soli kuchennej jak tylko dało się rozpuścić, czyli po 80 gram soli kuchennej na każde jej 250 ml wody - co podnosi gęstość wody, a stąd i wagę całej butelki z solą do wysokości 11.99 ounces. Na jednym ze swych wideów wykonawca się chwali, że po jednorazowym uruchomienu obserwował to koło przez cały miesiąc bez jego dotykania - i ciągle obracało się ono z taką samą szybkością. Wykonawca wspomina też, że najpierw wykonał koło o mniejszej niż 10 liczbie butelek, jednak wówczas poruszało się ono ruchem szarpanym (moja uważna obserwacja 10-butelkowego koła wykazuje iż jego obroty nadal są nieco szarpane). To zaś oznacza, że im większe koło i więcej butelek - tym jego obroty są bardziej jednorodne i płynne. Według moich oszacowań, koło to obraca się z szybkością około 20 obrotów na minutę (rpm). Jednocześnie z praktyki wiadomo, że zwykłe koło rowerowe zakręcone do takiej szybkości, istniejące tarcie zatrzyma już całkowicie po NIE więcej niż około 4 minutach (a w niektórych rowerach nawet już po około 1 minucie).
       Oczywiście, przyszli majsterkowicze odtwarzający budowę tej maszyny ciągle napotkają wiele trudności i problemów do rozwiązania. Przykładowo NIE jest wiadomo preczyjnie pod jakim kątem butelki są nachylone wobec koła, ani jak ukształtowane są dna owych 10 butelek (wszelkie bowiem nierówności dna będą utrudniały ogromnie istotne wybalansowanie tej maszyny). Moje rady co do pokonywania najważniejszych z tych trudności i problemów są następujące:
(1) Włóż cały kunszt, umiejętności i technikę jakimi dysponujesz w wybalansowanie gotowej maszyny. Każde bowiem, nawet zdawałoby się najmniejsze odchylenie od idealnego balansu, będzie prowadziło do porażki. Przykładowo, używaj butelki precyzyjnie identycznego kształtu, wymiarów i wagi. Całą solankę przygotuj w jednym garnku i dokładnie wymieszaj przed wlaniem do butelek, zaś do każdej butelki wlewaj precyzyjnie zważone tyle samo solanki. Upewnij się też, że jeśli butelki mają jakieś nierówno ukształtowane dna, wówczas wszystkie z nich mają swe nierówności ustawione w dokładnie identyczny sposób.
(2) Jeśli pomimo precyzyjnego wybalansowania koło ciągle NIE zadziała, wówczas najpierw poczytaj o innej maszynie "perpetuum mobile" działającej na zasadzie Efektu Coriolisa - jaką opisałem w "części #F" (tj. w punktach #F1 do #F6) niniejszej strony, poczym do pracy ustaw swoją maszynę tak aby jej oś obrotu była możliwie najbardziej równoległa do osi obrotu Ziemi (tj. skierowana wzdłuż linii "N-S"), zaś jej obroty tak ukierunkowane iż w najniższej części koła jej butelki zdążały ku wschodowi "E" Ziemi, zaś w najwyższej części - ku zachodowi "W". Takie bowiem ustawienie tej maszyny pozwoli Efektowi Coriolisa dopomagać jej obrotom, a nie hamować jej obroty.
(3) Jeśli już po spowodowaniu zadziałania zbudowanego przez siebie koła, budujący go majsterkowicz zechce podwyższyć jego efektywność, oraz wydatek mocy jaką maszyna ta generuje, wówczas powinien skorzystać ze rekomendacji filozofii totalizmu opisanej w punkcie #A2.11 na mojej stronie o nazwie totalizm_pl.htm - jaka nakazuje aby niepożądane skutki działania jakiegoś mechanizmu kompensować dodaniem do niego innego mechanizmu (lub mechanizmów) o odpowiednio przeciwstawnym działaniu. Innymi słowy, owa rekomendacja totalizmu nakazuje, że jeśli coś nam się nie będzie podobało w działaniu zbudowanego przez nas "Koła Bhaskara", wówczas z kołem tym należy sprzęgnąć beztarciowo (np. magnesami pokazanymi w opisanym dalej "perpetuum mobile" trzeciej generacji) np. jakąś inną maszynę "perpetuum mobile", której działanie będzie kompensowało niepożądane skutki naszego "Koła Bhaskara", albo chociaż sprzęgnąć np. jeszcze jedno podobne "Koło Bhaskara", tyle że ustawione pod innym kątem - tak jak o poprawie efektywności działania całych zespołów maszyn "perpetuum mobile" pierwszej generacji wyjaśniam to w punkcie #F6 niniejszej strony.
       2. Przykłady już zbudowanych i działających "niezawodnych perpetuum mobile" drugiej generacji. Najprostrza zasada działania tych już niezawodnych "perpetuum mobile" drugiej generacji jest wykorzystywana w doskonale działających samostartujących "silnikach na magnesy stałe" jakich w 2017 roku zbudowano aż kilka. Zasada działania tych silników jest jakby magnetycznym odpowiednikiem działania "Koła Bhaskara". Mianowicie, w owej zasadzie działania, na ukośnie umieszczone magnesy stałe ich wirnika "dmucha się" przeciw-materialnym "wiatrem" generowanym też przez magnesy stałe zamontowane w stojanie. Zasadę tę poglądowo ilustruje wideo, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem youtube.com/watch?v=kf6gc5nGx00, zaś rozwiją ją dalej jeszcze jedno wideo pokazane pod adresem youtube.com/watch?v=NQ998LjYre4. Natomiast jak praktycznie owa zasada działania zostaje wdrożona w rzeczywistym "niezawodnym perpetuum mobile" drugiej generacji przyjmującym postać "silnika na magnesy stałe", jest pokazane na poglądowym wideo-wykładzie, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem youtube.com/watch?v=WYEwZx9BwJ4, oraz na wideo nieco niezręcznych studentów sprawdzających praktycznie działanie tej maszyny, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem youtube.com/watch?v=nZrO3rkF7WM. Zasadę tę wdrożono także w Indyjskim "niezawodnym perpetuum mobile" drugiej generacji podłączonym do generatora elektryczności, który podobno generuje już aż 3.5 kW darmowej energii elektrycznej, który już jest opatentowany zaś jego seryjna produkcja fabryczna jest już podobno organizowana - owa maszyna darmowej energii i podłączony do niej generator oraz aż kilka odmiennych domowych urządzeń konsumujących elektryczność (np. kuchenka, grzałaka na wodę, itp), są pokazane na wideo, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem youtube.com/watch?v=yodY1jH5j-I.
       Tak nawiasem mówiąc, to wydatek tej indyjskiej maszyny, opisywany jako wynoszący 3.5 kW darmowej energii, to ogromnie dużo. Praktycznie wystarczyłoby to na zaspokojenie wszelkich potrzeb energetycznych mieszkania lub domku zamieszkałego przez dzisiejszą dwuosobową rodzinę. Wszakże generując moc 3.5 kW, owa maszyna może produkować 84 kWh na dobę, zaś 30660 kWh na rok. Tymczasem z moich rachunków za elektryczność, jakie systematycznie spisuję w punkcie #F2 swej strony o nazwie solar_pl.htm, wynika że w całym 2017 roku wypaliłem jedynie 3118 "units" elektryczności. (Mój dostawca elektryczności daje do zrozumienia w sposób nieco "zamydlony", że jego "1 units = 1 kWh", przy czym można się domyślić, że gdyby jego "zamydlanie" NIE wyrażało prawdy, wówczas niemal z pewnością każdy jego "units" byłby "niższy" od tej wartości, czyli ja wypalałbym mniej niż 3118 kWh przez cały rok.) Wypalenie 3118 "units" więc oznacza, że wypaliłem jedynie około 10% energii, którą owa indyjska maszyna jest w staie wygenerować za darmo. A przecież w naszym mieszkaniu (dwie osoby plus kot) niemal wszystko działa na elektryczność, tj. prąd elektryczny zasila oświetlenie, telewizor, elektryczną kuchnię do gotowania posiłków, cylinder ogrzewający wodę do kąpieli, zaś w zimie także zasila nasze grzejniki elektryczne ogrzewające mieszkanie. Stąd wiele dwuosobowych rodzin wypalałoby nawet mniej niż my, chyba że miałoby już taką maszynę generująca im prąd za darmo - co NIE nakłaniałoby ich do oszczędzania swego zużycia elektryczności.
       Na obecnym etapie trudno wskazać, która wersja konstrukcyjna owych samostartujących "silników na magnesy stałe" (działających jako "perpetuum mobile" drugiej generacji i stąd wytwarzających sporą nadwyżkę mocy przydatną do natychmiastowego użytku) byłaby najprostrzą do zbudowania. Wszakże wszystkie one są dosyć już skąplikowanymi wykonawczo maszynami, zaś z powodu ich ogromnej dziś wartości komersyjnej, większość ich szczegółów technicznych obecnie jest przez ich wynalazców utrzymywana w sekrecie. Dlatego moim zdaniem najlepiej najpierw zapoznać się z ogólną budową i działaniem owego indyjskiego silnika, który produkuje aż 3.5 kW nadwyżkę użytecznej mocy, a którego nazwa w YouTube jest zapisana po angielsku słowami "Wasif Kahloon showing selfrunning magnet motor" - kliknij na poniższe zdjęcie tej maszyny "perpetuum mobile" drugiej generacji aby przeglądnąć sobie około 10-minutowe wideo dokumentujące jej budowę i działanie:
Inne widea dokumentujące wyglądy i opisy podobnych samostartujących silników "perpetuum mobile" na magnesy stałe, w lutym 2018 roku zainteresowane osoby mogły sobie wyszukać w YouTube.com używając następujących angielskich słow kluczowych selfrunning permanent magnet motor albo wyszukać w Google.com pod słowami kluczowymi selfrunning magnet motor.
       Oczywiście, biorąc pod uwagę powtarzalne regularności jakie ilustruje moja "Tablica Cykliczności" z "Tab. #J1" powyżej, a także wiedząc już to co opisałem na niniejszej stronie, niemal takie same efekty generowania nadwyżki użytecznej mocy można też uzyskać poprzez wypracowanie sobie odmiennych zasad działania tych motorów motorów na magnesy stałe. Przykładowo na wideo, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem youtube.com/watch?v=QD6tpiAtCPw, pokazane jest działanie południowo-koreańskiej maszyny na magnesy trwałe, działającej trochę podobnie jak dzisiejsze wielocylindrowe silniki spalinowe. W maszynie tej dwa wały korbowe przybliżają do wirnika magnesy, które mają przyciągać magnesy z wirnika, zaś oddalają od niego magnesy, które NIE mają przyciągać magnesów wirnika (tj. mają je odpychać). Inny przykład nowej idei tego typu maszyny jest pokazany na wideo o adresie youtube.com/watch?v=nKrWZKh-i08.
       3. Przykłady już zbudowanych i działających "perpetuum mobile" trzeciej generacji. Najpewniejszym ich przykładem jest moja wypracowana naukowo i potwierdzona w empiryce "bateria telekinetyczna" zwana też "ogniwem telekinetycznym" - jaka ma potencjał aby generować niczym nieograniczane ilości użytecznej dla ludzi energii elektrycznej i napędowej. Ilustracjami przykładów użycia mojego ogniwa, a także przykładów maszyny "perpetuum mobile" trzeciej generacji, są owe dwa zbudowane równocześnie na Ziemi prototypy zwane "Testatica", jakie wynalezione były w 1965 roku, zaś opisane są dokładniej w punkcie #D2 niniejszej strony. Na używanej przez "Testatica" zasadzie działania opartej o wbudowane w nią "ogniwo telekinetyczne" zbudowana potem też została maszyna nazywana "Thesta-Distatica" opisywana szerzej w "części #D" niniejszej strony, zaś wraz z oboma maszynami Testatica posiadana obecnie przez członków szwajcarskiej grupy religijnej "Methernitha".
       Niestety, w chwili kiedy na początku lutego 2018 roku dopisywałem do tej strony niniejszą "część #J", wynalazcy-majsterkowicze dopiero zaczynali eksperymentowanie nad zbudowaniem jakiejś "czystej" wersji mojego "ogniwa telekinetycznego". Ponadto, jak zwykle ma się to z przypadkiem wynalazków jakie mogą stać się źródłem patentów i fortuny, ich twórcy NIE spieszą się z ujawnianiem ich faktycznej konstrukcji i rodzaju wbudowanych w nie elementów składowych. Narazie więc NIE znalazłem w internecie przykładów urządzeń, jakie gwarantowałyby iż są to właśnie już działające czyste wersje "perpetuum mobile" trzeciej generacji, np. wersje mojego "ogniwa telekinetycznego", zaś jakich poprawne działanie potwierdzane byłoby przez więcej niż jednego ich budowniczego. Na szczęście, ponieważ ja wynalazłem "ogniwo telekinetyczne", doskonale wiem z jakich elementów musi ono się składać i jaka zasada działania musi w nim być realizowana. Stąd z grupy już udokumentowanych w internecie eksperymentów, wybrałem i poniżej zestawiam te, które w świetle mojej teoretycznej wiedzy o tych urządzeniach są na właściwej drodze do zbudowania działającego prototypu np. mojej "baterii telekinetycznej" - nawet jeśli w praktyce NIE reprezentują one poprawnie już działajacego "perpetuum mobile" trzeciej generacji.
       I tak, w YouTube narazie znalazłem następujące przykłady urządzeń, które mogą być urzeczywistnieniem mojej "baterii telekinetycznej" - potwierdzenia jednak iż zostały one zbudowane przez więcej niż jednego majsterkowicza narazie dla żadnego z nich jeszcze NIE znalazłem. Pierwszy z nich, w lutym 2018 roku był dostępny do oglądnięcia pod adresem youtube.com/watch?v=rjZx6lUh98E. Drugim zaś zapewne byłby tzw. "Free Energy Science Experiment Self Running Machine" - gdyby faktycznie się okazało, że NIE jest on jakąś fabrykacją czy trickiem. Aby go oglądnąć kliknij na poniższe zdjęcie:
Wygląd i opisy tej kandydatki na maszynę "perpetuum mobile" trzeciej generacji w lutym 2018 roku zainteresowani czytelnicy mogli znaleźć pod adresem youtube.com/watch?v=50Aag0J0Qe4. Mogli je też sobie wyszukać z YouTube.com pod nazwą Free Energy Science Experiment Self Running Machine, albo w Google.com pod słowami kluczowymi Free Energy Science Experiment Self Running Machine. Gdyby faktycznie była ona przykładem działającego "ogniwa telekinetycznego", wówczas ów tajemniczy kwadratowy element pokazany na wideo musiałby być telekinetycznym "induktorkiem", zaś jej działanie byłoby wówczas napędzane zjawiskiem "Efektu Telekinetycznego" opisywanego dokładniej m.in. w punkcie #B3 mojej strony internetowej o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, oraz we wstępie i w punktach #B2, #C1, #D1 i #E1.1 innej mojej strony internetowej o nazwie fe_cell_pl.htm.
       Powyższa maszyna, gdyby okazało się iż jej działanie faktycznie potwierdziło też kilku innych jej wykonawców, moim zdaniem byłaby najłatwiejsza do zbudowania z rodzaju maszyn działających na zasadzie bezpośredniej konwersji "Efektu Telekinetycznego" w elektryczność. Oprócz tekturowej bazy na jakiej jest ona zmontowana, na maszynę tę składają się jedynie trzy podstawowe elementy, mianowicie: (3a) kwadratowy "induktorek" (odnotuj, że powyższe wideo NIE ujawnia czym ów kwadratowy element jest, jednak ja wiem iż aby pokazane powyżej urządzenie zadziałało jako "bateria telekinetyczna", wówczas element ten musi być "induktorkiem" opisywanym w punkcie #E1.1 mojej strony o nazwie fe_cell_pl.htm), plus (3b) mały "silniczek elektryczny" pobierający prąd z induktorka (3a) i obracający tarczę przekładni-sprzęgła magnetycznego podającego ruch obrotowy na głowicę z magnesikami (3c) małego "generatorka prądu" jaki zasila w prąd ów induktorek (3a). Tak nawiasem mówiąc, to ową przekładnię-sprzęgło magnetyczne powinno dawać się z usunąć z faktycznej baterii telekinetycznej i zastąpić je jakimś bezruchowym podzespołem.
       W YouTube.com znalezłem też przykład urządzenia, które wyraźnie posiada już owe "dwa induktorki" wymagane dla prawidłowego zadziałania "ogniwa telekinetycznego" mojego wynalzku. W lutym 2018 roku jego wideo było dostępne do oglądnięcia pod adresem youtube.com/watch?v=URJIKy6J3CY. Oczywiście, ponieważ NIE ma potwierdzenia iż ktoś inny też je zbudował i uruchomił, NIE ma pewności czy nie jest to po prostu jakaś kolejna fabrykacja i zwodzenie jakiegoś "żartownisia" lubującego się w napuszczaniu oglądających. Ponieważ jednak według mojej wiedzy, urządzenie to jest na właściwej drodze do faktycznego zadziałania, warto ideę pokazaną na owym wideo sprawdzić i spróbować rozwinąć w działające "perpetuum mobile" trzeciej generacji".
       Podjęcie ewentualnej próby odtworzenia budowy i zadziałania dowolnej maszyny "perpetuum mobile" trzeciej generacji rekomendowałbym tylko Polakom-Totaliztom z elektronicznymi uzdolnieniami, oraz z twórczym umysłem i silnym zmysłem wynalazczym.
       W miarę swego wolnego czasu w niniejszym punkcie będę omawiał najważniejsze informacje o budowie i działaniu tej i dalszych podobnych z już działających maszyn "perpetuum mobile".


#J3. Dlaczego istnienie już działających maszyn "perpetuum mobile" jest wysoce ilustracyjnym dowodem jak bezczelnie ludzkość jest okłamywana i zwodzona przez starą, kosztowną "oficjalną naukę ateistyczną" we wszystkim co nauka ta stwierdza, oraz jak dogłębnie nauka ta ugrzęzła w kłamliwej "monopolarnej grawitacji", błędach, korupcji, ignorowaniu historycznych lekcji i przedkładaniu swoich "powysysanych z palca" papierkowych teoryjek ponad empirycznymi prawdami ujawnianymi nam przez otaczającą rzeczywistość:

Motto: "Tylko bazująca na 'dipolarnej grawitacji' nowa 'nauka totaliztyczna' ma podstawy aby twierdzić, że 'wszystko co jest możliwe do pomyślenia, już jakoś zaistniało i jest możliwe do urzeczywistnienia - trzeba jedynie znaleźć sposób jak tego dokonać'; stara oficjalna nauka ateistyczna nadal bowiem postępuje tak jakby 'tylko to istniało lub było możliwe do urzeczywistnienia, co oficjalna nauka już uznała i poznała'."

       Zilustrowane i wyjaśnione w poprzednim punkcie #J2 dowody na faktyczne zbudowanie już przez ludzi licznych poprawnie działających maszyn "perpretum mobile" dodają się do ogromnej listy innych podobnych dowodów na chroniczne już okłamywanie ludzkości przez desperacko trzymającą swój monopol na badania i na edukację, dotychczasową, starą, oficjalną, "ateistyczną naukę ortodoksyjną", oraz na głębię błędów, korupcji, "papierowej" wiedzy, ignorowania historycznych lekcji, itp., w jakich nauka ta utkwiła. Te inne dowody opisałem szerzej między innymi:
- w punkcie #B2 swej strony humanity_pl.htm (tj. przykłady najfatalniejszych kłamstw oficjalnej nauki ateistycznej, tj. kłamstw że: (1) Boga NIE ma, (2) we wszechświecie brak miejsca gdzie Bóg mógłby zamieszkiwać, (3) wszechświat ma skończone wymiary oraz czas zaistnienia, oraz nadal się rozszerza, (4) zaistniał tzw. "dryft kontynentalny", (5) ludzie powstali w wyniku "naturalnej ewolucji", (6) wiek wszechświata wskazywany przez Biblię oraz przez oficjalną naukę jakoby różnią się od siebie i jedynie oficjalna nauka podaje ten wiek poprawnie, (7) energia jądrowa jest bezpieczna i powinna być używana przez ludzi, (8) zjawiska niszczące ludzkie miasta, osiedla i domy są jedynie "przypadkowymi" wybrykami natury, (9) wszelkie ludzkie problemy i choroby mają fizykalne (materialne) pochodzenie, a stąd mogą być eliminowane lub leczone wyłącznie fizykalnymi (materialnymi) sposobami i środkami - a NIE np. poprawą ludzkiej moralności, (10) ludźmi rządzi zasada "przeżywania najsilniejszego" (obowiązująca w świecie zwierzęcym) - zamiast dotykającej wszystkich ludzi zasady "przeżywania najmoralniejszego", (11) coś może mieć tylko zalety - zamiast podkreślania, wykazywania, nauczania, oraz stosowania się samemu do zasady, że absolutnie wszystko co nowe wnosi sobą NIE tylko zalety, ale także liczne wady, oraz że bogactwo, dobrobyt oraz łatwe i wygodne życie wcale NIE przynoszą sobą wyłącznie korzystnych następstw, (12) istnieją doskonali i nieomylni ludzie - zamiast podkreślania, że wszyscy ludzie (w tej liczbie praktycznie wszyscy naukowcy i wszyscy politycy) są wysoce niedoskonali i mają wrodzoną skłonność do popełniania błędów, do powodowania wypaczeń, do korupcji, zachłanności, itp., a stąd jeśli NIE postwarza się efektywnych systemów chroniących przed konsekwencjami ludzkich niedoskonałości, takich jak konkurencja, weryfikacja decyzji pod wzgledem ich zgodności z nakazami i wymaganiami Boga, przestrzeganie praw moralnych, itp., wówczas postęp ludzkiej nauki, polityki, państwowości, ekonomii, religii, itp., będzie kontynuował przebieganie wzdłuż drogi najwyższego błędu, (13) aby uzyskiwać właściwy rodzaj dorosłych obywateli, dzieci oraz młodzież trzeba wychowywać unikając ich dyscyplinowania i nakładania na nich prac, wymagań i obowiązków, a używać tylko "psychologicznego" tłumaczenia i wyjaśniania, łagodnego i chroniącego ich opiekowania się, pobudzanego wyłącznie pochwałami kształtowania ich charakteru, itp., (14) "moralność" i zasady etyczne są ustanawiane tylko przez samych ludzi i z upływem czasu mogą przez ludzi być dowolnie zmieniane);
- w punktach #D4 i #G4 strony dipolar_gravity_pl.htm (tj. #D4: kłamstwo o skończoności wymiarów i czasów istnienia wszechświata, #G4: kłamstwo, że wszystko starzeje się zgodnie z upływem tego samego czasu - zamiast uznania faktu odkrytego przez mój Koncept Dipolarnej Grawitacji, że Ziemią i całym światem fizycznym rządzą aż dwa odmienne rodzaje czasu, jeden z których, tj. "czas ludzki", jest sztucznie zaprogramowanym przez Boga "nawracalnym czasem softwarowym");
- w punktach #F1 i #E1.1 strony telepathy_pl.htm (tj. kłamstwa #E1.1: że LIGO odebrało fale grawitacyjne - zamiast fal telepatycznych; #F1: że NIE powinno się wierzyć pszczelarzom iż fale telefonów komórkowych są współodpowiedzialne za wymieranie pszczół);
- w punkcie #C5.1 strony newzealand_pl.htm (tj. kłamliwe ignorowanie empirycznych informacji iż krótkie fale telefonów komórkowych powodują obecnie ginięcie i zanik pszczół);
- w punkcie #A2.6 strony totalizm_pl.htm (tj. że brak konkurencji w formie nowej "nauki totaliztycznej" wcale NIE wypacza doskonałości postępowań dzierżącej obecnie absolutny monopol na badania i edukację, starej "oficjalnej nauki ateristycznej", ani NIE powoduje iż ta stara oficjalna nauka popada w korupcję i upowszechnia już wyłącznie kłamstwa);
- w punkcie #H2 strony god_istnieje.htm (tj. że znalezienie jakichś kości dinozaurów oznacza iż dinozaury z tymi właśnie kośćmi faktycznie żyły kiedyś na Ziemi);
- w punkcie #C2 strony cooking_pl.htm (tj. że aby zapylać kwiaty baobabów wystarcza istnienie i żerowanie na ich kwiatach nocnych nietoperzy owocowych);
- w punkcie #F4.4 strony stawczyk.htm (tj. że wszystko ma swoje wyjaśnienie na bazie praw fizycznych, a stąd iż rośliny, czy np. zwierzęta albo kamienie, NIE wykazują się posiadaniem jakichkolwiek nadprzyrodzonych zdolności);
- w punkcie #J4 strony propulsion_pl.htm (tj. kłamliwe twierdzenie oficjalnej nauki ateistycznej, że megalityczne mury i budowle, typu rzekomo "inkaskie" mury czy egipskie piramidy, były powznoszone przez ludzi, a NIE przez Boga); oraz
- w punkcie #L1 swej strony pajak_jan.htm (tj. kłamstwo, że oficjalna nauka poznała i wie już niemal wszystko, zamiast przyznania, że oficjalna nauka ateistyczna nadal tkwi w najbardziej początkowej i prymitywnej fazie przysparzania wiedzy i poznawania prawdy, tak jak ilustruje to punkt #J4 i "Tab. #J4" ze strony o nazwie propulsion_pl.htm - stąd wszystko co nowego zostaje odkryte przez naukę nadal powinno być konsultowane i porównywane z treścią Biblii zainspirowanej przez wszechwiedzącego Boga).
       Nikt kto myśli i postępuje racjonalnie NIE rozgłaszałby oficjalnie iż "perpetuum mobile" NIE daje się zbudować. Wszakże wyciągnąłby w końcu właściwy wniosek z owych przelicznych historycznych lekcji, cząstkę z których pospisywałem w podrozdziale JB7.3 z tomu 7 swej monografii [1/5], w których osoby o rzekomo "światowym autorytecie naukowym" wykrzykiwali histerycznie słowo "NIE" na temat czegoś, np. że: nic z żelaza nie może pływać, kamienie nie spadają z nieba, gładkie koła lokomotywy nie uciągną ciężkich wagonów po gładkich szynach, latających maszyn cięższych od powietrza nie da się zbudować, pędnik odrzutowy nigdy nie zadziała, itd., itp., podczas gdy już wówczas, lub wkrótce później, faktycznie ktoś to coś zbudował, zaś do dzisiaj jest to powszechnie używane na Ziemi. Tymczasem kosztowna oficjalna nauka ateistyczna od dawna wykrzykuje owo słowo "NIE" i to na przekór, że począwszy od 1985 roku zawodowi naukowcy powinni poczuwać się w obowiązku aby przynajmniej w zakresie ich dotyczącym poznać moją filozofię totalizmu - która klarownie przecież naucza, iż "wszystko co jest możliwe do pomyślenia, jest też możliwe do urzeczywistnienia - trzeba jedynie znaleźć sposób jak tego dokonać". Wszakże to właśnie moja filozofia totalizmu odkryła istnienie języka "ULT" (tj. odkryła istnienie "uniwersalnego języka myśli" opisywanego w podrozdziale I5.4.2 z tomu 5 mojej monografii [1/5]), poczym logicznie wykazała, że wszystko czego NIE daje się urzeczywistnić, NIE posiada też jeszcze nazwy, opisu, wyjaśnienia, ani algorytmu przetwarzania w owym języku "ULT", czyli że dla tego czegoś NIE istnieją jeszcze "słowa" z użyciem jakich umysł kogokolwiek z ludzi byłby w stanie o tym czymś wogóle pomyśleć. Myślenie ludzi opiera się bowiem na zasadzie działania badzo podobnej do zasady działania dzisiejszych komputerów - które, jak wiemy, są w stanie dokonywać jedynie tych rodzajów przetwarzania, dla jakich istnieją już odpowiednie rozkazy egzekwowalne przez ich hardware. Innymi słowy, ludzkie umysły są jedynie w stanie przetwarzać wyłącznie te pojęcia i "słowa" dla których już istnieją w owym języku "ULT" opisujące je "słowa" i algorytmy przetwarzania tych słów.
       Moim zdaniem najbardziej ambarasującym dla oficjalnej nauki z tychże ilustracyjnych dowodów na szerzenie przez nią kłamstw, ignorancji i uprzedzeń blokujących postęp ludzkości, jest "Koło Bhaskara" (Bhaskara's Wheel) wynalezione jeszcze w 1150 roku przez owego matematyka z Indii o nazwisku Bhaskara II. Wszakże koło to dowodzi, że oficjalna nauka rozgłaszała swoje "wyssane z palca", papierkowe teoryjki termodynamiczne o rzekomej niemożności zbudowania maszyn "perpetuum mobile", w okresie czasu kiedy koło to było już dobrze znane, kiedy było już wiadomym iż działa ono jako "perpetuum mobile", oraz kiedy wystarczyło aby któryś z naukowców praktycznie zbudował kolejny prototyp tej maszyny jaki natychmiast by go przekonał jak faktycznie brzmi prawda w tej sprawie. Niestety, reprezentanci oficjalnej nauki wybrali łatwiejsze wyjście rozgłaszania swych niesprawdzonych w praktyce "papierkowych teoryjek", blokując tym ujawnianie prawdy i rozwój ludzkiej wiedzy w poprawnym oraz korzystnym dla ludzkości kierunku, opóźniając w ten sposób dostęp ludzi do "darmowej energii" o co najmniej 100 lat, oraz sprowadzając swymi działaniami szybko nadchodzącą zagładę lat 2030-tych opisywaną szerzej na mojej stronie o nazwie 2030.htm.
       W witalnym interesie ludzkości leży obecnie otrząśnięcie się z następstw tego kardynalnego kłamstwa oficjalnej nauki, oraz praktyczne zilustrowanie wszystkim, że maszyny "perpetuum mobile" faktycznie mogą być budowane i że już istnieją sprawdzone w działaniu ich prototypy. Najprostrzym zaś sposobem osiągnięcia tego celu jest podjęcie budowania dalszych "Kół Bhaskara" przez osoby czytające niniejsze słowa. Wszakże koła te są tanie w urzeczywistnianiu, proste i łatwe do zmontowania, ich faktyczne działanie jako maszyn "perpetuum mobile" jest dobrze już udokumentowane przez licznych ich budowniczych z wielu różnych krajów świata, obserwowanie ich działania ma niemal hipnotyzujący wpływ na patrzących - co natychmiast nadaje im komercjalną wartość jako przyciągającej klientów ciekawostki do umieszczania np. w oknach wystawowych, wizualnie korygują one konsekwencje owego steku kłamstw jakie na temat "perpetuum mobile" nadal wbrew tego co aktualnie się dzieje na świecie uparcie upowszechnia ów monopol oficjalnej nauki, zaś co najważniejsze - ich upowszechnienie być może przekona ludzi, że dla dobra naszej cywilizacji absolutnie konieczne jest ukrócenie oszukańczego monopolu oficjalnej nauki na edukację i na badania, poprzez powołanie do życia konkurencyjnej wobec starej, zupełnie nowej "nauki totaliztycznej", jaka w całości bazuje na upowszechniającej absolutne prawdy mojej Teorii Wszystkiego, czyli na Koncepcie Dipolarnej Grawitacji, a także na najmoralniejszej obecnie nowoczesnej filozofii świata stworzonej przez człowieka, czyli na filozofii totalizmu.


#J4. Osoby, które podejmą produkcję lub sprzedaż maszyn perpetuum mobile, ostrzegam jednak tutaj aby respektowali Strefę Wolną od Telekinezy (TFZ) (Antarktyda, Australia z Tasmanią, Nowa Zelandia) - za swój bowiem ewentualny wkład w złamanie zakazu budowy, dostarczania tam, lub użycia urządzeń indukujących którąś z technicznych wersji telekinezy, tacy łamiący będą rozliczeni przez moce przekraczające ich zdolność zrozumienia:

       Na swojej odrębnej stronie internetowej o nazwie tfz_pl.htm ogłaszam ustanowienie tzw. "Strefy Wolnej od Telekinezy" (TFZ). Strefa ta obejmuje trzy oddzielone od reszty świata lądy Pacyfiku, mianowicie: Antarktydę, Australię z Tasmanią, oraz Nową Zelandię. W obrębie owych trzech lądów NIE wolno budować, używać, instalować, ani choćby jedynie posiadać, magazynować, czy badać żadnych urządzeń generujących dowolną wersję technicznej telekinezy. Faktycznie, to NIE powinno się tam nawet udostępniać wiedzy na temat budowy i działania tych urządzeń - jako że poznanie jak je budować może indukować pokusy, którym niektórzy z mieszkających tam ludzi NIE mogliby się oprzeć. Tych zaś mieszkańców owych lądów, którzy NIE będą w stanie oprzeć się pokusie przemycenia, zbudowania lub użytkowania zakazanych tam urządzeń, ostrzegam, że mniej obfite w niechcianych dla nich następstwach byłoby np. emigrowanie do lądu i kraju, w którym urządzenia te wolno budować i posiadać, niż ryzykować "zadarcie" z mocami, które wcześniej zainspirowały, zaś obecnie pilnują zakazu wprowadzenia do TFZ jakiegokolwiek z urządzeń telekinetycznych.
       Pamiętać tu też należy, że praktycznie każde urządzenie "perpetuum mobile" dowolnej generacji, a także każdy rodzaj "urządzenia darmowej energii", wykorzystuje w swoim działaniu jakąś formę technicznej telekinezy. Stąd zakazy objęte "Strefą Wolną od Telekinezy" (TFZ) odnoszą się do wszystkich maszyn "perpetuum mobile" oraz do wszelkich "urządzeń darmowej energii". Z powodów jakie skrótowo wyjaśniłem w punktach #J1 i #J2 powyżej, zjawisko telekinezy stoi nawet u zasady działania urządzeń jakie zdają się opierać swe działanie na innych niż telekineza zjawiskach, np. w "grzałce sonicznej Davey'a" opisanej w punkcie #E2 niniejszej strony. Wszakże wszystkie te urządzenia napędza ten sam "przeciw-materialny wiatr" oddziaływujący na przyspieszaną lub opóźnianą fizyczną materię, który to wiatr jest też podstawą działania wszelkich rodzajów technicznej telekinezy. Warto o tym pamiętać, bowiem z góry współczuję temu, kto takimi urządzeniami złamie zakazy TFZ.
       Opisywany tu zakaz NIE jest jednak rozciągany na generowanie energii z tzw. "odnawialnych" (po angielsku "renewable") źródeł energii - chociaż wersja tego zakazu jaka dotyczy łamania Bibilijnego ostrzeżenia, że NIE wolno "wyniszczać ziemi", obejmuje także spalanie dowolnych odmian paliw - w tym nuklearnych, w celu generowania energii używanej w napędach (wolno jednak spalać w celach odnawiania, podtrzymywania życia i wzrostu, np. dla ugotowania potraw). NIE wolno też będzie w TFZ używać Komór Oscylacyjnych (tj. urządzeń mojego wynalazku będących m.in. akumulatorami o nieograniczonej pojemości), które w przyszłości łatwo będzie się dawało uzupełnić o małe wbudowane w NIE podzespoły do telekinetycznego odbudowywania ubywających z nich ilości energii. Stąd w obszarze TFZ w nadprzyrodzony sposób NIE będzie karalne jedynie importowanie energii elektrycznej spoza obszaru TFZ, ani budowanie, badanie, importowanie ani używanie wszelkiego rodzaju urządzeń, które generują w celach napędowych energię np. z wiatru, spiętrzanej wody, fal, przypływów i odpływów, grawitacji, różnic temperatur, różnic ciśnień atmosferycznych, światła słonecznego (patrz moja strona o nazwie solar_pl.htm), itp.
       Dawni ludzie powtarzali staropolskie powiedzenie, iż "człowiek strzela, jednak kule nosi diabeł". Wyjaśniało im ono bowiem empirycznie zaobserwowany fakt, że kiedy ktoś strzela, po jakimś czasie kule wracają i trafiają też w strzelającego. Dopiero jednak kiedy filozofia totalizmu odkryła istnienie i działanie totaliztycznej karmy oraz moralnego Prawa Bumerangu, zaczęło być wiadomym, że powiedzenie to wierniej wyjaśniałoby co faktycznie się dzieje, gdyby opisywaly go np. słowa: "jeśli strzelasz chociaż jest to zakazane, pamiętaj że po upływie 'czasu zwrotu' odpowiednik każdej kuli powróci aby trafić też i strzelającego". Oczywiście, niezależnie od tego czy ktoś wierzy prawdzie dawnych empirycznie wypracowanych powiedzeń, czy też wierzy ustaleniom nowoczesnej filozofii totalizmu, ciągle w odniesieniu do treści niniejszego punktu oba powyższe sformułowania zawierają podobne ostrzeżenie. Ujawniają one bowiem iż na przekór, że "Strefę Wolną od Telekinezy" (TFZ) oraz niniejsze przypomnienie aby w naszej dbałości o ziemię zawsze wykazywać dalekowzroczność oraz pamiętać istotne lekcje jakie już nam udzieliła historia, ogłasza tylko zwykła osoba która wcale NIE jest ani słynnym politykiem ani wpływowym bogaczem, ciągle za ważnością tego co owa TFZ nakazuje stoją moce i prawa wszechświata znacznie potężniejsze i efektywniejsze niż ludzie i ich chwilowe zachcianki. To też owe moce i prawa nieuchronnie rozliczą każdego, kto albo sam złamie swymi działaniami zakazy objęte ową TFZ, albo też dopomoże innym w takim złamaniu.
       Tym zaś osobom, które NIE czują się przekonane o czymś aż do chwili kiedy poznają jakiś materiał dowodowy, proponuję poczytać co na temat śmierci Bruce De Palma, tj. nowozelandzkiego budowniczego telekinetycznej "perpetuum mobile" zwanej "N-Machine", wyjaśniam w #77 z podrozdziału W4 w tomie 18 mojej monografii [1/5] (opisy budowanej przez niego telekinetycznej N-Machine przytaczam w podrozdziale LA2.2 z tomu 10 tej samej mojej monografii [1/5]). Z kolei ostrzeżenie, że wszyscy "niszczyciele ziemi" będą zniszeni - jakie wywodzi się Biblii, opisałem w punkcie #T1 z mojej strony woda.htm, a także we "wstępie", w 3 z punktu #A2, w punkcie #B2, oraz w kilku jeszcze innych miejscach, na mojej stronie o nazwie 2030.htm. Pamiętać bowiem trzeba, że TFZ została ustanowiona aby chronić naszą Ziemię przed jej niszczycielami, bez względu na to czy zadawane przez nich zniszczenia wynikają z głupoty, ignorancji, niekompletności wiedzy, popełnianych błędów i pomyłek, czy też z premedytacji lub zachłanności. Stąd łamanie zakazów TFZ też jest jednym z owych ostrzeganych przez Biblię jako karalne w nadprzyrodzony sposób niszczycielskich działań wobec naszej matki i karmicielki Ziemi.


Część #K: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:

      

#K1. Podsumowanie tej strony:

       Jak niniejsza strona to ujawnia, na przekór najróżniejszych przeszkód i barier w rodzaju przekleństwa wynalazców omawianego powyżej w punkcie #H1 (a także np. w punkcie #G1 strony eco_cars_pl.htm oraz na kilku innych stronach wskazywanych powyżej) - które to przekleństwo stara się blokować zbudowanie na Ziemi opisywanych tutaj "generatorów darmowej energii", generatory takie pomału stają się rzeczywistością. Już obecnie istnieje spora pula ich działających prototypów. Ponadto dalsze pomysły i zasady działania są zwolna rozpracowywane przez zadedykowanych hobbystów-wynalazców. Jak wyraźnie to widać, złe moce NIE są w stanie całkowicie zablokować postępu techniki na Ziemi, chociaż odnoszą spore sukcesy w powstrzymywaniu tego postępu. Nadal więc istnieje jakaś nadzieja na lepszą przyszłość dla ludzkości.


#K2. Autor tej strony - Dr Jan Pajak:

      
Fot. #K1

Fot. #K1: Dr inż. Jan Pająk - czyli ja na ulubionym zdjęciu pokazującym mnie na tle dziewiczego krajobrazu Nowej Zelandii. (Odnotuj, że zdjęcie to było wykonane 1986/12/22, tj. na przekór śniegu widocznego na górach z drugiego planu - w środku nowozelandzkiego lata, oraz kiedy miałem 40 lat i nadal jeszcze sporo włosów.) Urodziłem się 1946/5/25 w polskiej wsi Wszewilki. Moim ojcem był Wincenty o uzdolnieniach "złotej rączki" - po jakim odziedziczyłem talenty techniczne, zaś matką była Anastazja mająca zadziwiającą zdolność liczenia w pamięci z szybkością dzisiejszych komputerów - po jakiej odziedziczyłem ścisłość i wnikliwość myślenia oraz zdolności matematyczne - po szczegóły patrz wideo "Dr Jan Pajak portfolio" z adresu youtube.com/watch?v=f3MuZec4jGM. Po ukończeniu w 1964 roku Liceum Ogólnokształcącego w Miliczu, oraz po 6-letnich studiach (pod koniec których zostałem wyróżniony wysoce wówczas zaszczytnym "stypendium naukowym") i po uzyskaniu w 1970 roku dyplomu "magister, inżynier" z Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej, zostałem zatrudniony jako wykładowca i naukowiec Inżynierii Mechanicznej w (1) ITBM Politechniki Wrocławskiej. Pracowałem tam na wszystkich początkowych pozycjach naukowo-badawczych, aż do pozycji "Adiunkta" włącznie - co stało się źródłem poznania najdoskonalszych wówczas tradycji, nawyków i metod naukowych na świecie. (W mojej późniejszej pracy naukowej na wielu uczelniach świata odkryłem bowiem, że w tamtych czasach Politechnika Wrocławska praktycznie okazywała się być najlepszą uczelnią świata o najdoskonalszych ze znanych mi tradycjach i metodach badawczych.) W 1974 roku obroniłem tam swoją dysertację doktorską, przez kilka następnych miesięcy pozostając najmłodszym doktorem na owej uczelni. Po doktoracie, niezależnie od pełnego etatu na Politechnice Wrocławskiej, podjąłem też równoczesną pracę w przemyśle jako półetatowy "doradca naukowy" - najpierw w (2) Ośrodku Badawczo-Rozwojowym fabryki komputerów Mera-Elwro (1975-1977), potem zaś w (3) Fabryce Ciężarówek i Autobusów Polmo-Jelcz (1978-1981). To na tamtej półetatówce opracowałem dwa jedyne wówczas w Polsce inżynierskie języki programowania, tj. inżynierski system językowy zwany NEL, oraz pierwszy polski obiektowo-zorientowany język zwany JAP (tj. Język Automatycznego Programowania). W 1982 roku poleciałem do Nowej Zelandii w celu podjęcia tam (4) jednorocznego "Post-Doctoral Fellowship" z Inżynierii Mechanicznej na University of Canterbury. Ponieważ w międzyczasie w Polsce zaczął się "stan wojenny" i "polowania" na byłych członków "Solidarności" - w której przed odlotem aktywnie działałem, NIE bardzo się spieszyłem z powrotem do Polski. W 1985 roku otrzymałem obywatelstwo nowozelandzkie, zatrzymując jednocześnie swoje obywatelstwo polskie (obecnie jestem więc obywatelem dwóch krajów: rodzinnego-PL i wybranego-NZ). W Nowej Zelandii, od czasu przybycia tam w 1982 roku, aż do czasu ostatniego zwolnienia mnie tam z pracy w 2005 roku, prowadziłem wykłady i badania z nauk komputerowych na 5 odmiennych uczelniach, tj. na: (5) University of Canterbury (1982-1983), (6) Southland Community College (1983-1987), (7) Dunedin University (1988-1990), (8) Timaru Polytechnic (1999-2000), oraz (9) Wellington Institute of Technology (2001-2005). Zawodowo specjalizowałem się wówczas w inżynierii softwarowej, językach programowania, technologii stron internetowych, oraz w przetwarzaniu informacji z użyciem technologii internetowej. Z powodu jednak braku tam miejsc pracy, ciągłej niepewności jutra (przeciętna długość mojej pracy w jednym miejscu zatrudnienia była bliska tylko około dwóch lat), nieustannie grożącego mi bezrobocia, oraz niezbyt wzorcowego traktowania emigrantów z byłej East Europe, w swych wysiłkach zapewnienia sobie "chleba" zmuszony byłem szukać pracy poza Nową Zelandią. Wysyłałem więc mnóstwo bezskutecznych podań o pracę do polskich uczelni - praktycznie moje podania otrzymała niemal każda większa uczelnia w Polsce. W większości bezskutecznie wysyłałem też swe podania o pracę do uczelni niemal każdego kraju na świecie jaki zatrudniał angielskojęzycznych wykładowców. W rezultacie udało mi się uzyskać tylko cztery profesury na uniwersytetach: (10) "Eastern Mediterranean University" z Północnego Cypru - gdzie w roku akademickim 1992-1993 pracowałem jako Associate Professor w Językach Programowania; (11) "Malaya University" z Malezji - gdzie w latach 1993-1996 pracowałem jako Associate Professor w Inżynierii Mechanicznej; (12) "University of Malaysia Sarawak" z tropikalnej wyspy Borneo - gdzie w latach 1996-1998 pracowałem jako Associate Professor na Wydziale Mechanicznym; oraz (13) "Ajou University" z Korei Południowej - gdzie na zaproszenie rządu Korei w roku 2007 pracowałem jako wizytujący pełny profesor (Full Professor) w Software Engineering. Od czasu studiów kultywuję też głęboką znajomość inżynierii, nauk fizycznych, matematyki i elektroniki - których dotyczyła moja edukacja i spora proporcja późniejszego doświadczenia zawodowego. Jednak moje prowadzone nieustannie od 1972 roku badania, przez zażenowanych decydentów zwykle opatrywane przezwiskiem "hobbystyczne", obejmują między innymi także prognozowanie przyszłości, rozwój nowych kierunków ludzkiej techniki i filozofii - włączając w to nowe zasady działania urządzeń napędowych przyszłości, nowe zasady generowania oraz przechowywania energii, nowe sposoby komunikowania się na odległości międzygwiezdne, nowe systemy do zdalnego wykrywania trzęsień ziemi i do podnoszenia przedtrzęsieniowego alarmu, oraz wiele więcej. Owe badania stały się "hobby" nie z mojego wyboru, a z koniecznosci czy z "musu". Stało się tak ponieważ począwszy od Otago University moi przełożeni jawnie lub skrycie wyrzucali mnie z pracy natychmiast po tym jak się dowiadywali jaką tematykę badam w ramach mojego pozazawodowego "hobby", czyli badam finansując je samemu i realizując je w swoim wolnym czasie przeznaczonym na odpoczynek. (W owym wielokrotnym wyrzucaniu mnie z pracy przez NZ uczelnie, jakoś nigdy mi NIE pomagało powszechne wówczas tam wierzenie i twierdzenie, że naszego prywatnego "hobby" pracodawcom jakoby NIE wolno używać jako powodu dla zawodowej dyskryminacji - i to na przekór, że aż do czasu zatrudnienia w Wellington Institute of Technology zawsze byłem członkiem NZ związków zawodowych i zawsze poprzez związki te się odwoływałem w sprawie każdego jawnego lub skrytego wyrzucenia mnie z pracy.) Także moje ponad 30-letnie poszukiwania instytucji, która zaakceptowałaby moją nieprzerwanie otwartą ofertę oficjalnego dokonywania w niej badań tych moich "hobbystycznych" tematów, okazały się być bezowocne aż do dzisiaj (tj. prawdopodobnie narazie taka instytucja wogóle nie istnieje na Ziemi - jeśli przypadkowo ktoś by ją znalazl, lub stworzył, wówczas proszę pamiętać aby dać mi znać). Zresztą nazwa "hobby" zupełnie nie pasuje do tematyki tych badań. Wszakże sugeruje ona nastawienie głównie na osiągnięcie jakichś tam korzyści osobistych. Tymczasem jakież to korzyści osobiste może ktoś osiągnąć poprzez wynajdowanie, teoretyczne rozpracowywanie i empiryczne dowodzenie poprawności zasady działania i konstrukcji statku międzygwiezdnego (tj. mojego Magnokraftu), akumulatora energii o nieograniczonej pojemności (tj. mojej Komory Oscylacyjnej), czy urządzenia telepatycznego alarmującego o zbliżającym się nadchodzeniu potężnego trzęsienia ziemi (tj. Sejsmografu Zhang Henga). Ponieważ narazie nie istnieje instytucja na Ziemi, która zainteresowana byłaby w sponsorowaniu tych moich "hobbystycznych" badań, aby jakoś zarobić na ich finansowanie (i na własne życie), aż do czasu ostatniej utraty nowozelandzkiej pracy na Wellington Institute of Technology w dniu 23 września 2005 roku, zarobkowo zajmowałem się wykładaniem i badaniami w dowolnym obszarze w jakim ktoś aktualnie zgodził się mnie wynająć do pracy - dzięki czemu nabyłem ekspertyzy w aż całym szeregu odmiennych dyscyplin naukowych i inżynierskich. Z kolei fundusze, które pomimo bycia zatrudnianym w NZ na najniższych z istniejących tam pozycji akademickich, ciągle zdołałem wtedy zarobić, a także niemal cały wolny czas jaki miałem do swej prywatnej dyspozycji, przeznaczałem na owe "hobbystyczne" badania technologii i filozofii przyszłości, zaś od 2007 roku - w którym metodami logiki matematycznej opracowałem i opublikowałem do dzisiaj obowiązujący formalny dowód naukowy, iż Bóg istnieje, przeznaczam także na badania "metod działania Boga". W długich zaś okresach pozostawania bazrobotnym miałem dodatkowo wiele wolnego czasu, jaki mogłem przeznaczać na swe "hobbystyczne" badania. Niestety, z finansowaniem owych badań podczas kolejnych bezroboci było raczej krucho. Zgodnie bowiem z nowozelandzkim prawem wcale mi się nie należał nawet najzwyklejszy zasiłek dla bezrobotnych. Na szczęście od 25 maja 2011 roku zacząłem otrzymywać nowozelandzką emeryturę - co obecnie uwalnia mnie od wysoce absorbujących i bezproduktywnych poszukiwań miejsca następnej pracy, oraz od martwienia się o swój chleb i dach nad głową. Po dalsze szczegóły na temat przebiegu mojego wędrownego i pełnego poszukiwań życia, a także np. dla przeglądnięcia szeregu zdjęć typu paszportowego (Fot. #1), które pokazują jak z upływem lat mój wygląd (oraz owłosienie głowy) ulegał zmianie, warto odwiedzić stronę internetową o mnie - dr Jan Pajak wyszczególnioną np. w "Menu 2".


#K3. Kontakt z autorem tej strony (tj. dr inż. Janem Pająk):

       Niniejszym mam przyjemność poinformować czytelników, że z okazji 70tej rocznicy urodzin autora tej strony (tj. mnie), wyprodukowany został i opublikowany około 35 minutowy film Dominika Myrcik, jaki od maja 2016 roku upowszechniany jest gratisowo w youtube.com. Film ten nosi tytuł "Dr Jan Pająk portfolio" i prezentuje graficznie najważniejszy mój naukowy dorobek życiowy. Jego polskojęzyczną wersję można sobie oglądnąć pod adresem youtube.com/watch?v=f3MuZec4jGM, lub uruchomić ją ze strony djp.htm zestawiającej widea w jakich przygotowaniu osobiście brałem udział a jaką zaprogramowałem do przeglądania na "smart" telewizorach koreańskiej firmy LG, lub na komputerach PC (najlepiej z wyszukiwarką "Google Chrome"). Zapraszam i zachęcam czytelników do jego oglądnięcia. Działające zielone linki, adresy internetowe, ulotki promocyjne w trzech językach, oraz pełne opisy wszystkich trzech wersji językowych (tj. polskiej, angielskiej i niemieckiej) tego doskonale zaprojektowanego i wykonanego HD i HQ filmu, są dostępne na specjalnie poświęconej mu stronie o nazwie portfolio_pl.htm.
       Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. oficjalnie dra inż. Jana Pająk, zaś kurtuazyjnie Prof. dra inż. Jana Pająk, pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, własne opinie, lub informacje jakie zdaniem czytelnika autor tej strony powinien poznać, podane są na autobiograficznej stronie internetowej o nazwie pajak_jan.htm (dla jej wersji w języku HTML), lub o nazwie pajak_jan.pdf (dla wersji strony "pajak_jan.pdf" w bezpiecznym formacie PDF - które to bezpieczne wersje PDF dalszych stron autora mogą też być ładowane z pomocą linków z punktu #B1 strony o nazwie tekst_11.htm).
       Prawo autora do używania kurtuazyjnego tytułu "Profesor" wynika ze zwyczaju iż "z profesorami jest jak z generałami", znaczy raz profesor, zawsze już profesor. Z kolei w swojej karierze naukowej autor tej strony był profesorem aż na 4-ch odmiennych uniwersytetach, tj. na 3-ch z nich był tzw. "Associate Professor" w hierarchii uczelnianej bazowanej na angielskim systemie uczelnianym (w okresie od 1 września 1992 roku, do 31 października 1998 roku) - który to Zachodni tytuł stanowi odpowiednik "profesora nadzwyczajnego" na polskich uczelniach. Z kolei na jednym uniwersytecie autor był (Full) "Professor" (od 1 marca 2007 roku do 31 grudnia 2007 roku - tj. na ostatnim miejscu pracy z naukowej kariery autora) który to tytuł jest odpowiednikiem pełnego "profesora zwyczajnego" z polskich uczelni.
       Proszę jednak odnotować, że dla całego szeregu powodów (np. mojego chronicznego deficytu czasu, prowadzenia badań wyłącznie na zasadzie mojego prywatnego hobby naukowego, pozostawania niezatrudnionym i wynikający z tego mój brak oficjalnego statusu jaki pozwalałby mi zajmować oficjalne stanowisko w określonych sprawach, istnienia w Polsce aż całej armii zawodowych profesorów uczelnianych - których obowiązki zawodowe obejmują m.in. udzielanie odpowiedzi na zapytania społeczeństwa, itd., itp.) począszy od 1 stycznia 2013 roku ja przyjąłem żelazną zasadę, że NIE odpowiadam na żadne emaile wysyłane do mnie przez czytelników moich stron - o czym niniejszym szczerze i uczciwie informuję wszystkich zainteresowanych. Stąd jeśli czytelnik ma sprawę która wymaga odpowiedzi, wówczas NIE powinien do mnie pisać, bowiem w takiej sytuacji wysłanie mi emaila domagającego się odpowiedzi w świetle ustaleń filozofii totalizmu byłoby działaniem niemoralnym. Wszakże spowodowałoby, że czytelnik doznałby zawodu ponieważ z całą pewnością NIE otrzymałby odpowiedzi. Ponadto taki email odbierałby i mi sporo "energii moralnej" ponieważ z jego powodu i ja czułbym się winnym, że NIE znalazłem czasu na napisanie odpowiedzi. Natomiast w/g totalizmu "moralnym działanien" w takiej sytuacji byłoby albo niezobowiązujące mnie do odpisania przesłanie mi jakichś informacji które zdaniem czytelnika są warte abym je poznał, albo teź napisanie raczej do któregoś z zawodowych profesorów polskich uczelni - wszakże oni są opłacani z podatków obywateli między innymi za udzielanie odpowiedzi na zapytania społeczeństwa, a ponadto wszyscy oni mają sekretarki (tak że korespondencja NIE zjada im czasu który powinni przeznaczać na badania).


#K4. Jak dzięki stronie "skorowidz.htm" daje się znaleźć totaliztyczne opisy interesujących nas tematów:

       Cały szereg tematów równie interesujących jak te z niniejszej strony, też omówionych zostało pod kątem unikalnym dla filozofii totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy można odnaleźć i wywoływać za pośrednictwem skorowidza specjalnie przygotowanego aby ułatwiać ich odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza wykaz, zwykle podawany na końcu książek, który pozwala na szybkie odnalezienie interesującego nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe też mają taki właśnie "skorowidz" - tyle że dodatkowo zaopatrzony w zielone linki które po kliknięciu na nie myszą natychmiast otwierają stronę z tematem jaki kogoś interesuje. Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie skorowidz.htm. Można go też wywołać z "organizującej" części "Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę aby do niego zaglądnąć i zacząć z niego systematycznie korzystać - wszakże przybliża on setki totaliztycznych tematów które mogą zainteresować każdego.


#K5. Kopia tej strony jest też upowszechniana jako broszurka z serii [11] w bezpiecznym formacie PDF:

       Niniejsza strona dostępna jest także w formie broszurki oznaczanej symbolem [11], którą przygotowałem w "PDF" (od "Portable Document Format") - obecnie uważanym za najbezpieczniejszy z wszystkich internetowych formatów, jako że do niego normalnie wirusy się NIE doczepiają. Ta klarowna broszurka jest gotowa zarówno do drukowania, jak i do wygodnego czytania z ekranu komputera. Ciągle ma ona też aktywne wszystkie swoje zielone linki. Stąd jeśli jest czytana z ekranu komputera podłączonego do internetu, wówczas po kliknięciu na owe linki otworzą się linkowane nimi strony lub ilustracje. Niestety, ponieważ jej objętość jest około dwukrotnie wyższa niż objętość strony internetowej jakiej treść ona publikuje, ograniczenia pamięci na sporej liczbie darmowych serwerów jakie ja używam, NIE pozwalają aby ją na nich oferować (jeśli więc NIE załaduje się ona z niniejszego adresu, ponieważ NIE jest ona tu dostępna, wówczas należy kliknąć na któryś odmienny adres z Menu 3, poczym sprawdzić czy stamtąd juź się załaduje). Aby otworzyć ową broszurkę (lub/i załadować ją do własnego komputera), wystarczy albo kliknąć na następujący zielony link albo też z którejś totaliztycznej witryny otworzyć sobie plik nazywany tak jak w powyższym linku.
       Jeśli zaś czytelnik zechce też sprawdzić, czy jakaś inna totaliztyczna strona właśnie studiowana przez niego, też jest już dostępna w formie takiej PDF broszurki, wówczas powinien sprawdzić, czy wyszczególniona ona została w linkach z "części #B" strony o nazwie tekst_11.htm. Owe linki wskazują bowiem wszystkie totaliztyczne strony, które już zostały opublikowane jako takie broszurki z serii [11] w formacie PDF. Życzę przyjemnego czytania!


#K6. Copyrights © 2018 by Dr Jan Pająk:

       Copyrights © 2018 by Dr Jan Pająk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona stanowi raport z wyników badań jej autora - tyle że napisany jest on popularnym językiem (aby mógł być zrozumiany również przez czytelników o nienaukowej orientacji). Idee zaprezentowane na tej stronie są unikalne dla badań autora i dlatego w tym samym ujęciu co na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze publikowane przez żadnego innego badacza. Jako taka, strona ta publikuje idee, których prezentacja podlega tym samym prawom intelektualnej własności jak każde inne opracowanie naukowe. Szczególnie jej autor zastrzega dla siebie intelektualną własność teorii naukowych, odkryć i wynalazków wspominanych lub opisywanych na tej stronie, oraz tabel i ilustracji jakie autor przytacza na dowolnej ze swoich publikacji. Dlatego autor zastrzega tu sobie, aby podczas powtarzania w innych opracowaniach jakiejkolwiek idei, opisu, tabeli lub ilustracji zaprezentowanej na niniejszej stronie, lub na dowolnej innej stronie czy publikacji autora (tj. jakichkolwiek teorii, zasad, wyjaśnień, dedukcji, intepretacji, urządzeń, dowodów, tabel, ilustracji, itp.), powtarzająca osoba ujawniła i potwierdziła kto jest ich oryginalnym autorem (czyli aby - jak mawia się w angielskojęzycznych kręgach twórczych, osoba ta oddała pełny "kredyt" moralny i uznaniowy autorowi tej strony), poprzez wyraźne wyjaśnienie przy swym powtórzeniu, iż tę ideę, opis, tabelę, ilustrację, itp., powtarza ze strony autoryzowanej przez dra Jana Pająka, poprzez wskazanie internetowego adresu np. niniejszej strony - pod którym idea ta była oryginalnie omawiana, oraz poprzez podanie daty najnowszego aktualizowania owej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
* * *
If you prefer to read in English click on the flag below
(Jeśli preferujesz czytanie w języku angielskim
kliknij na poniższą flagę)


English flag
Data zapoczątkowania budowy tej strony internetowej: 25 maja 2003 roku
Data jej najnowszego aktualizowania: 21 września 2018 roku
(Sprawdź w adresach z Menu 4 czy istnieje już nowsza aktualizacja)